wtorek, 22 lipca 2014

Malezyjskie latawce, czyli strzelanie w ukraińskie niebo

Wojna nie wojna, a bimber siać, orać i zbierać trzeba, nie mówiąc już o jego oczyszczaniu.-) I jak tak się już człowiek zapracuje, to z nawału tych szpiegowsko-przemytniczo-bimbrowniczych spraw rzadko nos swój wychyla. Teraz, jak już swąd propagandy zbytnio podrażnił moje oczy, popłakałem się byłem, najpierw ze wzruszenia, a potem ze śmiechu.  Wzruszyła mnie nadzwyczajna troska polskawych władz, którzy aby mnie nie oślepiło,-) zachodzące słońce demokracji (łącznie z naszym Słoneczkiem Peru) mój wzrok kierują jak mogą na wschód. Cynik wtedy popatrzył na mnie i sprostował był, że może i na wschód, ale tak jakby bardziej na północny.-) Ech tam Waszmości Cyniku! Albo to Ty jeden jesteś ZeZowaty?! Każdemu od świecenia żarówką po oczach wzrok zaraz ucieka u nieodpowiednim kierunku.-)

Ale to bywają jeszcze prostolinijni, lub ja mawiał był Józio Słoneczko, pożyteczni id.., tfu inteligenci,-) którzy to swoje IQ zamiast dzielić, biorą część wspólną. No to i nie dziwota, że im potem wychodzi 3i4,-) a na dodatek krzyczą - Dość tego szaleństwa!



No z tym bym się nawet był i zgodził - dość szaleństwa, tyle, że kto to dzisiaj jest psze państwa normalny? Nie tolerujesz pedo.., tfu homofobi,-) no to normalny nie jesteś, głośno wyrażasz swoje uwagi co do tego, że kobieta i mężczyzna różnią się od siebie, to do gender i innych świętych,-) już widać, że to normalne nie jest. No bo czy to normalne jest, aby taki 3i4, a może nawet i sam Klos, HansKlos, chciałby aby nie robiono z niego Murzyna, tfu kretyna, tfu inteligentnego inaczej? No bo od tego globalnego ocipienia, to się ludziom zwoje mózgowe palą i oni już nic innego tylko powtarzają jak mantrę - terroryści na Ukrainie, a teraz jeszcze dodają - zestrzelili Malezyjczykom samolot. Ci Malezyjczycy to mają jakiegoś pecha, za którego na mój nieco pijany rozum i już czerwony nos całkiem nieźle płacą i to w nowiutkich, wydrukowanych na świeżo l(d)olarach.-) Na dodatek, jak pokazywał mi nagranie z telewizji Sołtys, Malezyjczycy mają we zwyczaju trzymać paszporty na kupie, szczególnie, gdy już wysypią się z zestrzelonego samolotu.-) Nie zdziwiłbym się i temu, gdyby okazało się, że przed wypadnięciem ciał z samolotu obskoczyły ich strzygi i wypiły krew. No bo Ruskie (strzygi) tak mają, jak kiedyś Żydzi - piją krew! Najchętniej malezyjskich radżych.-)


Terroryści na Ukrainie są tak samo, jak w czasie Powstania Warszawskiego. I tu i tam nagle pojawiła się ich cała masa. Wystarczy, że nie dasz się ograbić i nie pozwolisz zastrzelić swojej siostry czy dziecka a już jesteś terrorystą. Najczęściej palestyńskim, ale teraz również po pewnej wiośnie, arabskim, albo nawet i ukraińskim.-) No bo gdyby tak to u nas był Majdan i jakiś tam Patroszenko przerobił by 1/3 Polaków na terrorystów, to co wtedy? Czy starczy nam odwagi, choćby 3i4, aby krzyczeć - Dość tego szaleństwa! Czy może wtedy raczej znów mnie ktoś zapyta - Szpiegujesz dla Polski czy dla Łubianki?



Tutaj zatrzymałem myśl i napiłem się bimbru. Spodobało mi się i znów się napiłem,-) a wtedy Brunner i Stirlitz zaczęli śpiewać Ave Maria, a mi po jeszcze jednej szklance bumbru zdali się być niczym Kant - pełni jakiejś wzniosłej idei a jednocześnie prowincjonalni i kresowi zarazem, z Kaliningradu, Königsbergu a może nawet i z Królewca. Raptem przestali śpiewać i zaczęli wdrapywać się na starą snopowiązałkę Sołtysa z której jak zeznała na następny dzień Sołtysowa Stirlitz zestrzelił ukraiński, tfu malezyjski samolot. Byłem tam chyba, bo pamiętam jeszcze głuchy łomot i ciemniejące mi nad głową niebo z którego co rusz wychylała się głowa a to córki Sołtysa, a to mojego psa Szarika i tylko nie pamiętam, która z głów mnie tak namiętnie całowała.




niedziela, 13 lipca 2014

Neo-Banderowcy, czyli 11 lipca.

Tak jakoś dziwnie bywa, że co rusz ktoś chce zapomnienia, zrzucenia swoich zbrodni na innych i nie przyznawania się do chwil, kiedy zezwierzęcenie ogarniało ogromną część nacji. No bo czy Japończycy przyznali się do zbrodni w Korei, Chinach i wielu krajach Azji Południowo-Wschodniej, popełnionych w czasie II wojny światowej? Czy wypłacili odszkodowania ocalałym ofiarom tej rzezi, jaką im zafundowali? Czy w japońskich podręcznikach szkolnych są wzmianki o masakrze w Nankinie czy Jednostce 731 ?! Czy w Niemczech jest organizowany marsz potomków zbrodniarzy z okresu II wojny światowej? Za to są centra "wypędzonych" i tylko nikt nie pyta, co oni tam, w dalekiej Polsce robili. W delegację przyjechali, czy co? Wermacht organizował wycieczki, czy co? W tą retorykę doskonale wpisuje się i ukraińska amnezja.

71 lat temu, 11 lipca 1943 roku, nastąpiło apogeum rzezi wołyńskiej, w której ukraińskie oddziały UPA przy wsparciu miejscowej ludności, zaatakowały 99 Polskich miejscowości na Wołyniu, wycinając wszystkich Polaków w pień, kobiety, mężczyzn, dzieci. Ludzie ci, z racji tego, że przyznawali się do polskości byli mordowani w bestialski sposób, ginęli od od kul, siekier, wideł, kos, pił, noży, młotków i innych narzędzi zbrodni. W całym lipcu zginęło około 10-11 tysięcy Polaków, a podczas całej rzezi około 60-70 tysięcy. Bratając się z narodem ukraińskim i mieszając się w obecny konflikt na Ukrainie, tubylcze władze polskie stają po jednej stronie z potomkami zbrodniarzy i niszczą pamięć i szacunek dla ofiar tych zbrodni.

Rosjanie po cichu przyznali się do zbrodni katyńskich, zwalając wszystko na reżim stalinowski. Niemcy również przyznali się do zbrodni, i aby nie było im tak ciężko powołali do życia mityczne i zbrodnicze plemię nazistów.-) Z Niemcami i z Rosjanami, lepiej lub gorzej, ale już dość dawno się pojednaliśmy i przeprosiliśmy. Natomiast ukraińscy "bracia nadal chełpią się dokonaniami Bandery. To tak, jakby nagle w Berlinie ulicom zaczęto nadawać imię Adolfa Hitlera, a Twerską przemianowali by na ulicę Stalina i w zamian za zasługi w mordowaniu Polaków uznano za bohatera narodowego.

piątek, 4 lipca 2014

Demokracja, czyli dojenie baranów

Od zawsze sprzeciwiałem się temu, co powszechnie nazywa się prawami intelektualnymi, a co w rzeczywistości jest psychopatycznym i skrytym marzeniem przedsiębiorców, aby w momencie odejścia kluczowych pracowników włożyć im w łeb wiertarkę zapobiegając tzw. wyciekowi własności intelektualnej. Im większa firma, tym większe marzenie o mieszaniu w głowach wiertarką, a globalizacja doprowadza psychopatyczne marzenia szefów korporacji na wyżyny absurdu połączone z horrorem generowanym przez psychopatów.

Im bardziej człowiek zastanawia się nad konstrukcją prawną tego aspektu rzeczywistości, tym bardziej musi ściszyć radio i telewizor, aż w pewnym momencie chwyta za telewizor i w zdrowym odruchu wyrzuca go oknem.-) Sołtys twierdzi, że tak, jak wypasiona bryka jest uzewnętrznieniem męskich problemów z penisem, tak telewizor jest uzewnętrznieniem problemów korporacyjnych szefów-psychopatów z marzeniem o wkładaniu w każdą głowę wiertarki, tfu ochrony praw intelektualnych.-) Dlatego też Sołtys, aby się nie uzewnętrzniać jeździ traktorem (za pół miliona) z klimatyzacją wyposażonym w wypasionego laptopa i system nawigacji.-)

Sprawy w tzw. ochroną własności intelektualnej mają się tak, że powstała pajęczyna utkana z  traktatów, wielu umów międzynarodowych, umów bilateralnych, handlowych i Bóg wie jeszcze z czego. Z racji nadrzędności ratyfikowanych umów międzynarodowych nad ustawami krajowymi owa pajęczyna, w imię demokracji stanowi niedemokratyczny sposób stanowienia prawa i dymania zwykłych obywateli. Obecnie obywatele nie mogą zmienić prawa autorskiego, nie naruszając jednocześnie zobowiązań międzynarodowych podjętych przez rządy swoich krajów. I tak oto, w ramach demokracji mamy g. do powiedzenia jako obywatele. Dlatego też próba wpisywania do kolejnego traktatu handlowego zapisów dotyczących tzw. własności intelektualnej, w tym Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP) i mechanizm ISDS jest zagrożeniem zarówno dla gospodarki jak i swobód obywatelskich. Na dodatek bije nas mocno po kieszeni. Interesy korporacyjne zwyczajowo faworyzują tajemnicę, monopol praw własności intelektualnej, a także zamykanie ust oponentom
  


Dojenie za tzw. wartość intelektualną, tandemy, licencje, użycie marki itp daje niesamowite zyski, głównie dla USA i Niemiec. Wystarczy spojrzeć na statystyki, z których wyłania się taki oto obraz - za jednego dolara wydanego w Polsce na zakup licencji, Polska płaci dla zagranicznych podmiotów ponad 67.5 tysiąca dolarów. Niemcy łoją nas opłatami za przedruki ze swoich publikacji w tzw. gazetach lub czasopismach,-) "polskich", a USA głównie za licencje na teleturnieje, tańce z chochołami i marnej jakości filmy. To wszystko się oczywiście dynamiczne zmienia. Śremiężny PRL był w stanie wyprodukować dla Telewizji Polskiej Sondę, program popularnonaukowy na wysokim poziomie, a teraz szczytem osiągnięć jest kupowany za grubą kasę niemiecki chłam Galileo.

Owa "wartość intelektualna" ma też swój krwawy wymiar, miedzy innymi na Ukrainie. Naszym włazidupom już tak pomyliły się pojęcia i terminy, że teraz co rusz słyszymy w me(r)diach o "terrorystach" na Ukrainie, ale nie usłyszymy o bombardowaniu i ostrzeliwaniu miasteczek, wsi i mieszkalnych dzielnic pociskami fosforowymi. Ot taki cud! Pstryk palcem i już 1/5 obywateli Ukrainy to "terroryści". Pstryk i "polski" sąd wydaje wyrok, że link do filmiku na YouTeleTobisiu,-) podany na Pejsiku jest nielegalnym rozpowszechnianiem. A dlaczego? Tak, bo tak! I nie pytaj, bo i Ty zostaniesz terrorystą.-)

Jeśli więc korporacja, właściciel praw intelektualnych sobie czegoś nie życzy, to to już niedługo ma to być prawo święte i obowiązujące. Że co? Że inni ludzie też mają prawa? Jakie prawa? Od jutra zgodnie z umową handlową USA-UE korporacja X zażyczy sobie abyś nie czytał na leżąco, albo żebyś nie czytał z tabletu w toalecie i w związku z tym wyłączy Ci tablet, laptopa, telewizor, lodówkę, odetnie prąd, zablokuje kartę, nazwie terrorystą albo i całego Ciebie wyłączy.-) 

W końcu mamy demokrację, co tłumacząc na nasze znaczy że mogą każdemu zakazać czego tylko zechcą. Już niedługo! W imię demokracji, oczywiście, i na dodatek każą sobie za to zapłacić.

wtorek, 24 czerwca 2014

Szyszko, czyli ciepła woda w kranie

Wyszedłem na taras, a Szarik powolutku poczłapał się za mną. Zimno ciągnęło nie wiadomo skąd. Początek lata i 6 stopni ciepła. Brr! Opatuliłem się szczelniej w szlafrok i pociągnąłem spory łyk bimbru ze szklanki. Smak zrazu wydał mi się obrzydliwy, niczym wojna na Ukrainie, ale przyjemny ogień rozlał mi się poprzez gardło na całe ciało. Szarik zawył i spojrzał na mnie swoimi mądrymi, psimi oczyma. Czuć było, że też chętnie by się napił.-) Spojrzałem w niebo - świtało.

Z kuchni dobiegł mnie głos i przekleństwa - raz po rosyjsku, a raz po niemiecku. Przekleństwa to nasilały się, to gasły przesuwając się z okolic barku w pobliże lodówki. - Wstali! - pomyślałem. - Głodni! - pomyślał Szarik.

Drzwi otwarły się i Stirlitz wtoczył się chwiejnie z tacą na której leżały bez żadnego porządku kawałek boczku, kromka chleba, szklanka bimbru i tablet. Tablet był jakiś dziwny, toporny, w barwach ochronnych i w rogu miał napis Байкал. Popatrzyłem na tablet, a potem na stojącego w drzwiach z kieliszkiem bimbru Brunnera i pomyślałem, że pierwszy niemiecki procesor do celów wojskowych powinien nazywać się Norymberga.-)
- A kolejne wydanie polskiego procesora Warszawa będzie miało kodową nazwę Metro, bo raz, że będzie kabaret, a dwa to już chyba układ dwurdzeniowy, tak jak ilość nitek metra w Warszawie.-) No i tak samo jak w stolicy, jeden rdzeń będzie działał, a drugi będzie ciągle w budowie i woda go będzie zalewać.-) - zaśmiał mi się w głowie Stirlitz - Nie ma co gadać o procesorach, wojna idzie. - Na te słowa Brunner zakaszlał i przechylił kieliszek z którego cienka stróżka wlała się w szwabskie gardło. - O ku..wa! - Brunner zaklął po polsku i zniknął w głębi domu, po czy doszedł nas rumor i hałas z okolic kuchenki. - Sprawdza, czy gaz jeszcze jest - zaśmiał się Stirlitz i dłonią w której trzymał szklankę bimbru zaczął jeździć po tablecie przy okazji zalewając go bimbrem. Tablet rozjaśnił ekran, potem ściemniał i znów rozjaśniał i przypominał mi raczej ruskiego sołdata, któremu bimber nie bywa straszny. Słonina zresztą chyba też, bo jej kawałek zaraz spadł na ekran tabletu pozostawiając tłusty ślad, który Stirlitz rozmazał swoim uświnionym paluchem.

Ruski system nawigacji, ruskie procesory, ruski gaz, ruskie złote pierścionki i złote pięciorublówki. Chyba przyjdzie na zimę całą stodołę szyszek nazbierać,-) słoniny nasuszyć i bimbru kilka kadzi nastawić. Bo jak Wyzwoliciele się rozpędzą, to znów zatrzymają się dopiero na Łabie.-) Na Ukrainie wojna, to i żarcie w górę pójdzie. A może ta wojna dlatego, że żarcie w górę idzie? A może dlatego, że dolar się szmaci? A może dlatego, że Radek robi laskę Amerykanom? Się porobiło?!

Od tego zastanawiania się zrobiło mi się sucho w gardle i napiłem się bimbru. Wtedy przypomniałem sobie, że też byłem u Sowy i przyjaciół i też nie sam i nawet mam nagrania.-) A co?! Wolno w Polszcze kilkunastu służbom nagrywać miliony obywateli, to nie może jeden amerykański, tfu polski obywatel nagrać jednego (zd)Radka?-) No a potem pokazać wprost.-) Teraz Radek Appelbaum, czy jakoś mu tak pójdzie na zasłużoną amerykańską emeryturę, a w ramach przeprosin zainstaluje się w Polsce jakieś nuklearne rakiety, tfu obronę rakietową. W końcu Ruskie szykują się do obrony przed nuklearnym atakiem, a z Polski do Moskwy nie wiele dalej niż z Ukrainy. Inna sprawa, że z Królewca, tfu z Kaliningradu do Warszawy jeszcze bliżej. I wtedy usłyszałem w głowie głos McCain'a, który głosił był na Majdanie - Zapewne wielu z was zginie, ale jest to poświęcenie, na które jestem gotów.-)

Odwróciłem się i spojrzałem w głąb chałupy. Brunner to gasił to podpalał gaz w kuchence i cieszył się jak dziecko. Na dodatek była ciepła woda w kranie i to wcale nie w podwójnej cenie.-) No i dziecko chyba pójdzie we wrześniu do szkoły! - Nie pójdzie - odezwał się Stirlitz. - Za małe jest, ale z karabinem możesz je już oswajać.-)


piątek, 30 maja 2014

Globalne ocipienie

Siedzę i popijam bimber, a tu wpada Sołtys i już od progu gada coś o lodzie. Kiwam głową i ze znawstwem nalewam mu w szklankę po musztardzie bimbru, do którego dokładam kilka kostek logu. Sołtys patrzy na mnie wielkimi oczyma, po czym wypija duszkiem, by potem odepchnąć mnie od komputera i wstukać w przegladarce:
po czym dyszy mi w twarz - Globalne ocieplenie, psia mać! -
Patrzę to na Sołtysa, to na komputer, gdy w tym czasie z mojej sypialni wychodzi w szlafroku sołtysowa córka, przeciąga się i patrzy na nas podejrzliwie, po czym dodaje - Dla Was to każdy powód dobry, aby tylko napić się i nowego bimbru nastawić! -


free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP