środa, 15 czerwca 2016

ABW stara się

Od kiedy szef Mossadu dostał polskie obywatelstwo, a PIS objął władzę ABW odnotowuje same sukcesy. Pierwszym "poważnym" sukcesem było odnalezienie rosyjskiego szpiega w osobie Mateusza Piskorskiego. Po śmiechu, którego Stirlitz nie mógł opanować przez pół dnia mniemam iż najbardziej zaskoczony był tym sam Piskorski. Zapewne wydawało mu się, że zna on sam siebie, a tymczasem od dawna tkwił w nim ruski szpion. No zupełnie jak w średniowieczu, kiedy to odkrywano w kobiecie czarownicę i tym faktem była ona równie zdziwiona jak obecnie imć Mateusz. Tymczasem walka z ruskimi szpionami nasila się, bo jak napisał by imć Sol, Rosja to ten kraj, który przejął w Polsce banki, hipermarkety i kierunek polityki zagranicznej.

Teraz kolejny sukces ABW, która przeszukała mieszkania Sławomira Marczewskiego i Marka Mareckiego z Krakowa i zarekwirowała laptop, nośniki danych, telefony komórkowe i zabawki. Na razie nie wiadomo czy jest to kara za wymachiwanie dmuchanym krzesłem podczas wiecu prezydenta Bronisława Komorowskiego, czy też za ich domniemany ich udział w zniszczeniu pomnika Stepana Bandery na Ukrainie w 2014 roku. Jedno jest pewne teraz ABW czuwa i za wspomnienie rzezi na Wołyniu dokonanej na Polakach przez UPA (którego twórcą był Bandera) można pożegnać się z zabawkami, a nawet trafić do więzienia za zdradę tajemnicy państwowej.

Wygląda na to, że niektórzy, w tym Ukraińcy dostali od Amerykanów licencje na nacjonalizm. Dla przykładu Iwanna Kłympusz-Cyngadze, wnuczka Dmytro Kłympusza, który był najbliższym współpracownikiem Romana Szuchewycza, człowieka odpowiedzialnego za śmierć przynajmniej 100 tys. Polaków w czasie Rzezi Wołyńskiej jest wicepremierem Ukrainy. Tyle, że jak twierdzi wnuczka, jej dziadek może i coś tam mordował, ale się przy tym nie zaciągał. Na dowód tego pokazuje książkę i dodaje - Włoskie wydanie.-)

Teraz czekam na kolejny sukces ABW, to jest zatrzymanie paralotniarza, który planował uderzyć w Pałac Kultury i Nauki im Stalina w Warszawie z zamiarem jego zniszczenia. Gdyby to się nie udało, to może chociaż podpalenie budki przed rosyjską ambasadą, jak zrobił był to za pomocą swoich psiaków niejaki Sienkiewicz i zwalenie tego na rosyjskich motocyklistów, albo nawet i kibiców. Jak powszechnie wiadomo zjawiający się w Polsce a nawet Francji kibice i motocykliści to przebrani dla niepoznaki żołnierze specsnazu, który potrafią dać w mordę, w odróżnieniu od metropolitalnych chłopaków z UE, paradujących z damską torebką i w rurkach.

Od nadmiaru sukcesów ABW aż rozbolała mnie głowa i napiłem się bimbru. Być może dlatego tak w oczy kłuje brak reakcji na nawoływanie w polskojęzycznej gazecie jednego Ukraińca, aby rozstrzelać Polaków na Litwie. Cóż począć, taki mamy klimat. W tym klimacie nawoływanie do rozstrzeliwania to przecież nic w porównaniu z piłowaniem na Wołyniu Polaków piłami, za to dobrze wpisuje się w hasło Bandery - Zabij każdego Polaka w wieku od 16 do 60 lat.


czwartek, 2 czerwca 2016

Zamiast tysiąca słów, czyli nieco historii





poniedziałek, 23 maja 2016

Niewygodne pytania

Podniosłem się z fotela i nalałem sobie szklaneczkę bimbru. Złocisty płyn trącany od czasu do czasu promieniami wiosennego słońca skrzył się niczym jantar. Spojrzałem w telewizor pomyślałem. Spodobało mi się, więc napiłem się bimbru i pomyślałem raz jeszcze. PIS przejął władze prawie pół roku temu i część osób (łże-)elity przystąpiła już do procesu kanonizacji Lecha Kaczyńskiego. Tymczasem po pół roku zabawy w chowanego nowa władza, gdy na nią patrzyłem przez szklaneczkę bimbru, okazywała się być równie infantylna co stara, tyle, że próbowała stroić się w narodowe i patriotyczne piórka. Tymczasem prawda, jak zły szeląg nieustannie wygląda z pudełka i puszczała oczko na świat na przekór nowej władzy. Tą prawdą okazał się był fakt wstrzymania ekshumacji w Jedwabnem przez Lecha Kaczyńskiego, gdy tylko  zaczęło być widać, iż liczba ofiar może być zdecydowanie mniejsza od wszelkich dostępnych szacunków, a jak już odkryto na miejscu zbrodni łuski i wersja Grossa zaczęła się dokumentnie walić. To wtedy ekshumacje przerwano, aby fakty nie mogły podważyć wielu lat opracowywania fikcji, o czym można poczytać w raporcie Koli ukrytym w czeluściach IPNu, a sporo do tematu również wnosi rozmowa z autorem raportu. Na skutek działań Lecha Kaczyńskiego mamy do dzisiaj proces powolnego grilowania Polaków i ciągłego ich obwiniania o współudział w holokauście zamiast jednorazowego ośmieszenia polityków wyrzucenia do kosza ałtoryterów.

Innym grzechem Lecha Kaczyńskiego było podpisanie "traktatu" lizbońskiego i  działanie na rzecz utworzenia "armii" europejskiej. Teraz podane powyżej fakty przykrywa się falą milczenia. Można by rzec, że jest nieco lepiej niż było, ale ważne jest, aby plusy nie przysłoniły nam minusów. Minusy wynikają natomiast z zaniechania i braku działania tam, gdzie ono jest najważniejsze. Do tej pory brakuje działań zarówno prezydenta w kwestii upublicznienia aneksu do raportu WSI, do czego zobowiązuje go ustawa, ale również brak jest działań w sejmie w stosunku do ustawy nr 1066 dającej uprawnienia policyjne obcym służbom mundurowym, w tym uprawnienie do strzelania do Polaków. Zamiast tego w pałacu prezydenckim pojawiła się "tradycja chanuki". 

Nie ma też działań w sejmie w sprawie nowej ustawy dającej Polakom swobodny dostęp do broni, zaś działania Macierewicza w kwestii oddziałów obrony terytorialnej wydają się być pozorowane i mające na celu spacyfikowanie tych, którzy samoorganizują się i zbroją na własny koszt, bez czekania na łaskę pańską. Prawdziwie polski będzie ten Sejm, który nam prawo do broni przywróci.  

Podobnie na pozorowane wyglądają działania w sprawie tzw. ustawy frankowej, zwłaszcza, że ustawę cypryzacyjną sejm przyjął bez większych problemów. Do banków popłynął sygnał, że złodziejom i oszustom nikt nic nie zrobi o ile są bankierami lub pracują dla banków.

Do tego dochodzi ustawa "antyterrorystyczna", której zasadniczym celem jest złapanie Polaków za tzw. mordę, a nie walka z rzeczywistym, czy wyimaginowanym terroryzmem. Terroryści bowiem, co pokazano we Francji, mają w d. czy ktoś rejestruje pre-paidy czy też nie, ale owa rejestracja drastycznie ogranicza swobody obywatelskie Polaków, no może za wyjątkiem tych, którzy masowo zostają "Polakami" w Izraelu.

Z kolei działania w gospodarce w jawny sposób biją w gospodarcze interesy Polaków. Już na pierwszy rzut oka widać, że ustawa o ograniczeniu płatności gotówkowych nie służy żadnemu zwalczaniu szarej strefy, ale kontrolowaniu obywateli i nabijaniu kabzy bankom. Główną przyczyną powstawania szarej strefy to nadmiar regulacji oraz wysokie koszty prowadzenia działalności gospodarczej. Gdzie są działania władz związane z upraszczaniem systemu podatkowego, obniżeniem obciążeń fiskalnych, ograniczeniem pozapodatkowych kosztów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, zmniejszeniem liczby regulacji, ograniczeniem do niezbędnego minimum liczby i zakresu dopuszczalnych kontroli w firmach? Przecież jak ograniczy się płatności gotówkowe w złotych polskich, to można je zastąpić frankami szwajcarskim i a nawet rosyjskimi rublami. I co wtedy zrobi władza? Będzie ścigać cinkciarzy i posiadaczy franków, rubli i złota? A co zrobi minister finansów, kiedy firma zarejestruje się w krajach UE, które nie posiadają żadnych limitów dla transakcji gotówkowych pomiędzy firmami, a wbrew pozorom nadal sporo jest takich krajów. Uprasza się więc obecne władze w Polsce, aby prymitywną propagandę w tej kwestii wsadziła sobie w d.

W sejmie ciągle słychać jakieś walki o trzeciorzędne sprawy, gdy tymczasem brak jest sensownej ustawy umożliwiającej wzorem cywilizowanych państw na obrót wytworzonymi i przetworzonymi we własnych gospodarstwach rolnych produktami spożywczymi. Ograniczenie obrotu ziemią? OK, ale nie w tak restrykcyjnej postaci, która wręcz ociera się o stalinizm. Z kolei pod pozorem porządkowania OZE i walki z obcą (tj niemiecką) technologią wykańczane są w bezprzykładnie głupi sposób wiatraki w Polsce oraz firmy, które opracowały rodzime rozwiązania technologiczne w tej materii. Całość obrazu dopełnia bezkrytyczne poparcie władzy dla TTIP oraz wyrzucenie ponad 4 mld zł w błoto w postaci wsparcia dla Ukrainy. Na to nakłada się brak jakiejkolwiek sensownej współpracy Polski z Białorusią. Odnieść by można wrażenie, że na mapach polityków będących obecnie u władzy zamiast Białorusi jest biała plama, a za to graniczymy z Iranem, bo podobno przeciw jego rakietom budowana jest amerykańska instalacja w Radzikowie.

Piłsudski popatrzył na mnie z portretu i rzekł do telewizora w którym Szydło coś tam przemawiała a Kaczyński się uśmiechał - „Wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robić!”

środa, 30 marca 2016

GMO nowe fakty

Siadłem do komputera i przeczytałem byłem, że żarcie GMO szkodzi. Ów truizm został potwierdzony przez naukowców z The University of Sherbrooke Hospital Centre z Quebec w Kanadzie, a opublikowany w „Reproductive Toxicology”. Z analizy wyników badań wynika, że pomimo twierdzeń firm w stylu Monsan(d)to, zjedzone świadomie lub nieświadomie produkty transgeniczne nie są skutecznie usuwane z organizmu w procesie trawienia i wydalania, co nam od lat uporczywie wmawiano. Podczas badania w Kanadzie ujawniono, że u wszystkich badanych kobiet w ciąży i ich nienarodzonych dzieci wykryto obecność toksyn GMO we krwi i niemal u wszystkich wykryto ich obecność w nerkach, śledzionie i nadnerczach.

Podobnie wskazują dane firmy Monsan(d)to, ktore zostaly upublicznione wyrokiem sądu europejskiego w 2005 roku, oraz francuskie i rosyjskie badania zwierząt karmionych GMO. Nie dość, że elementy transgeniczne kumulowane są w organizmie, to jeszcze wpływają one na zmniejszenie płodności.

Wśród zwolenników GMO można spotkać się z tezą, że genetyczna modyfikacja, to jedynie „przyspieszenie” natury, bo przecież człowiek od dawna dokonywał krzyżowania i selekcji roślin. Przy takiej tezie zawsze zastanawiam się w jaki to sposób geny myszy krzyżują się w naturze z kukurydzą, bo geny osła są do łatwej identyfikacji w niektórych ludziach.-) Fakt poniekąd nieco łatwiej wytłumaczalny patrząc na „genetyczną odległość” osła od człowieka, niż na „genetyczną odległość” myszy i kukurydzy.-) Teraz po masowej emigracji do EUropy z Bliskiego Wschodu i Afryki spotkać się można z tezą, że to jednak nie nie geny osła, ale kozy występują u ludzi. Nie wiem, nie wnikam w to. Ja tam do płodzenia dzieci i spożywania pokarmów oraz picia mam stosunek dalece tradycyjny i nie zamienię tego ani na in vitro, ani na GMO, ani na wódkę z akcyzą "na myszach pędzoną". Innych również zachęcam do kultywowania tradycji, puki jest to jeszcze możliwe.

środa, 23 marca 2016

Je suis belge

Nie ma co wpadać w panikę - oświadczył Sołtys i poszedł do piwnicy, a po chwili wrócił ze starą pepeszą, którą zaczął starannie czyścić. Popatrzyłem na to i stwierdziłem, że i dla mojego kałacha przydała by się odrobina troskliwości. Wtedy usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Sołtys popatrzył na mnie i kiwnął głową. Poszedłem otworzyć, a w drzwiach stał nasz nowy komendant posterunku policji, który spytał - Sołtys doma? 
- Zachodźcie komendancie -  zaprosiłem i dodałem - Może i do mnie zajrzycie przy okazji? - Komendant popatrzył na mnie a potem na wchodzącego Sołtysa z flaszką bimbru w rękach i odpowiedział - Nie wiem, czy dam radę dzisiaj, ale kiedyś na pewno zajrzę - po czym przełknął łapczywie ślinę, a oczy mu się zaświeciły wesołym blaskiem. Widać było, że komendant, jak przystało na potomka sowieckiej swołoczy postu raczej nie przestrzega, a już z pewnością nie potrafi powstrzymać się od wypicia darmowego bimbru. Po Sołtysie zaś było widać, że chce oddać cesarzowi co cesarskie, a Bogu co boskie, bo kobiety swojej nie zawołał i jadła nie szykował. Znaczy się po komendanta znów będzie musiał przyjechać policyjny patrol i jak zwykle jeden odwiezie komendanta a drugi odstawi jego radiowóz. Ciekawe czy i tym razem komendant zechce czastuszki śpiewać i zwali się na podłogę przy kazaczoku.

Wyszedłem przed dom i spojrzałem na drogę pod lasem. Słońce świeciło i czuć było wiosnę w powietrzu, ale zmiany w kraju zapowiadały się jakieś takie zbyt wolne i niemrawe. Wszędzie po urzędach i na posterunkach policji siedziała po ubecka miernota, a nie było na horyzoncie widać żadnych zmian odnośnie powszechnego dostępu do broni. Ludzi takich jak Sołtys i ja było niewielu, a w stolicy doliczyli się raptem 50 tysięcy sztuk broni, przeważnie myśliwskiej i sportowej. Antek też jakoś zbyt żwawo nie brał się za Obronę Terytorialną, a i jej zapowiadana ilość - po sto chłopa na powiat - też nie była jakaś imponująca. Może trzeba by było zacząć jakieś kontenery z Ukrainy do Polski ściągać, czy co? Ale co potem? Przecież żelastwa za pół darmo też nie będę rozdawał. Przyjdzie na lepsze czasy poczekać i co najwyżej teraz wrzucić na swój pejsik jakieś zdjęcie profilowe z filtrem z brukselki i kupić kredę. Kredę się poświęci, a potem coś narysuje na asfalcie na drodze do wsi i złe moce się nie dostaną. Ale to chyba nie odstraszy terrorystów. Może by jakąś grupę kiboli zorganizować i dać im na wszystkich jeden widelec?

- Nie panikujmy. Zamachy to nic nowego - odezwała się do mnie z gazety Julka P. a Bony i to wcale nie M dodał, ze pracuje nad dyrektywą, że nikt nie może być uważany za zamachowca, puki nie wybuchnie lub nie da komuś w mordę w europarlamencie oraz że aby starać się o dofinansowanie zamachu, to trzeba mieć wkład własny na poziomie 35% - Je suis belge- pomyślałem i poszedłem czyścić swojego kałacha.

PS. A pamiętacie Waszmości niejakiego Brunona z Kwerfurtu, tfu z Kwietnia? Siedzi sobie biedaczek za to, że najpierw się przygotował z zacną pomocą kolegów z ABW do zamachu, a potem nie chciał owego zamachu dokonać. Już pojawiły się informacje, że wdrożone zostanie nowe prawo i każdy kto kupi saletrę amonową albo potasową będzie na podsłuchu "służb", a na dodatek znów w Poznaniu zwoła się chłopaków do komanda śmierci, aby mogli postrzelać do ludzi na ulicy, a może nawet jakiś porządny zamach w Polsce się zorganizuje, teraz już ze 100% obsadą z ABW. No bo wicie, rozumicie - taka opona to tylko pogrożenie palcem, a nie zamach. Prawdziwy terrorysta musi przede wszystkim posiadać przy sobie paszport, potem się ładnie do kamery ustawić i nagrać zamach dla zaprzyjaźnionej telewizji. A jakby, nie daj Boże obywatele mieli broń, to mogliby przez przypadek takiego terrorystę albo abwerowca postrzelić, a nawet zastrzelić. No bo, jak głosił był Noam Chomsky, terroryzm jest bronią polityczną stosowana przede wszystkim przez silnych i przez państwa. Dla przykładu, terrorystą, z którym większość ludzi najczęściej się styka, jest urząd skarbowy.-) Czasami zaś, jak ktoś ma pecha, w Kwietniu, to trafi na ABW albo nawet i na seryjnego samobójcę.

Na koniec, jak mawiał był wielki czarny ojciec - Obama z Barraka - blogi internetowe zagrażają demokracji.-)

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP