czwartek, 26 lutego 2009

Rachunek filozoficzny

Mamy demokrację i wolność słowa, więc zadawanie trudnych pytań jest nie na miejscu. Dokładnie tak, jak w socjalizmie - pewnych pytań nie można stawiać. Sołtys podsunął mi tezę, że poprawność polityczna i cenzura jedną ścieżką chadzają. A mi po głowie też chadzają takie nieprzyjemne pytania, których w zasadzie nie należałoby zadawać. Bo dla przykładu, czy ktoś wziął w NBP długopis i zrobił rachunek odnośnie naszych rezerw walutowych.

Po co my takie rezerwy mamy?

Szefom NBP od połowy 2007 roku, kiedy polski złoty się umacniał brakowało pieniędzy na interwencje. Drukarka się zacięła, czy co? Teraz w NBP trzymają walutę na czarną godzinę, bo na interwencje jest jej za mało. Niby to rozumiem, ale jakoś nie do końca. Skoro NBP przyjął był politykę, że wszystkie operacje walutowe puszcza się na żywioł, to po co mu rezerwy walutowe? Przecież to pachnie jakimś debilizmem ekonomicznym. Z jednej strony brakuje banknotów, drukowanych zresztą przez ten NBP na interwencje, kiedy złoty się umacnia. Potem brakuje walut na obronę złotego, kiedy ten spada na wartości.

Gdzie jest w tym wszystkim jakaś logika - z jednej strony zadłużać się, a z drugiej trzymać rezerwy walutowe, które, jak się okazuje do niczego, nie są w Polsce potrzebne. Przecież wiadomo, że za każdy kredyt trzeba niemałe odsetki zapłacić, a za długi rządu zapłacić muszą wszyscy. Gdyby sprzedać te rezerwy i spłacić chociaż część naszego zadłużenia to mniej musieli byśmy pracować na lichwiarzy, a być może i kapitał spekulacyjny na złotym spekulować nie będzie, bo nikt nie podchodzi do dojenia krowy, o której wiadomo, że nie daje mleka.

Patrzę w sufit i myślę. Efekty budowy gospodarki rynkowej w ostatnich 20 latach w Polsce są gorsze niż efekty budowy realnego socjalizmu. Do okresu późnego Gierka zadłużenie było zerowe, a kraj jakoś ciągnął do przodu. Może nie w zawrotnym tempie, ale wydawano krocie aby w Polsce bezrobocia nie było. Oszacować można, że stworzenie jednego miejsca pracy kosztuje dzisiaj tak ze 100 tysięcy złotych za jedno miejsce pracy. Likwidacja bezrobocia kosztowałaby gospodarkę prawie 200 mld złotych. Realny socjalizm już nie wróci. To była ślepa uliczka w rozwoju ludzkości. Gospodarka rynkowa co do zasady jest bardziej efektywna niż socjalizm. Wiele zależy jednak od tego, jak gospodarka rynkowa jest budowana i kto niż zarządza. Jeśli rynkiem zarządzają kapitaliści, to naturalnym jest, że uspołeczniają oni straty. W ten sposób społeczeństwo migruje od egalitaryzmu do faszyzmu, od wolnego rynku do bankokracji i korpokracji. Demokracji bezpośredniej bali się za komuny i boją się teraz - jak diabeł święconej wody. Co do wolnego rynku, to za czasów PRL, jak ktoś miał plecy w KW, mógł robić spokojnie interesy. Podobnie jest i teraz - odpowiednio szerokie plecy zapewniają bezpieczny sen zarówno złodziejom, jak i mordercom. Brak znajomości w KW nadal sprowadza na ludzi problemy.

Ludzie o wielu rzeczach wiedzieć nie chcą. Wyznawcy Słońca Peru, podobnie jak kiedyś wyznawcy carycy Katarzyny myślą, że przekazanie komuś problemu powoduje jego zniknięcie. Tak sobie dumał ludek mający problemy z zarządzaniem pieniędzmi i powierzył je Madoffowi. Problem pozostał, pieniadze zniknęły. W myśl tej zasady gdybyśmy nie mieli w Polsce złotego, tylko euro, to rząd miałby o jeden problem mniej, a gdybyśmy nie mieli armii, to - o dwa mniej, a gdybyśmy — nie mieli państwa, to całkiem nie potrzeba by rządu - ale komu wtedy obywatele płacili by podatki? No bo likwidacja podatków to nawet mi, antyfaszyście w głowie się nie mieści.


Przyszło mi do głowy, że w ramach sojuszniczych koneksji Tusk poinformuje Obamę - może też przyjmie euro i problem sam się rozwiąże A poważnie rzecz biorąc, to pieniądz jest tylko miarą wartości rynkowej. Gdy pieniądz traci wartość to problem nie w pieniądzu a w gospodarce.




środa, 25 lutego 2009

Dzikie pola

Się porobiło!

We Francji podczas kryzysu lat 30tych, tamtejszy minister, Vincent Auriol, przyjął był najkrótszy program uzdrowienia kraju. Pozamykał banki razem z bankierami;-). Czasy się jednak zmieniają i Goldman Sachs jest doradcą prywatyzacyjnym Polskiej Grupy Energetyczne - ma podpisaną umowę z ministrem skarbu. Goldman Sachs, to ten sam bank, który w ramach sojuszniczych zobowiązań zaatakował złotego i z którym Grad w Londynie się nie spotkał. Warszawa nie Londyn, tutaj już spotykać się można.

Śledząc przebieg polityki prowadzonej w Polsce od pewnego czasu, można z łatwością zauważyć, że faszyzujące rządy polskie wprowadziły system selekcji ludności. Wprawdzie pasiaków jeszcze nosić nie trzeba, ale system ten bezpowrotnie spycha część społeczeństwa na margines, nie dając żadnej możliwości normalnego życia. Już ponad 22 miliony Polaków żyje na skraju nędzy przysłowiowo ledwo wiążąc koniec z końcem. Doszło do tego, że raporty w tej sprawie publikuje faszystowska centrala UE. Widać, że owoce wzrostu gospodarczego, ogłaszanego szumnie w środkach masowego przekazu, nie przeznaczone są na stoły zwykłych obywateli.

Westchnąłem i wspomniałem dawne czasy. Jak to było, że kiedyś radziliśmy sobie bez j*banych korporacji, bankierów i faszystowskich rządów? Czyżby nadchodził najodpowiedniejszy moment, aby oni wszyscy pozdychali z głodu, czy ewentualnie trzeba będzie im w tym pomóc. Oprawioną na sztorc kosę na razie odstawiłem do kąta i naszła mnie myśl, że dzisiaj wszystkim rządzi dzicz, a czarna magia sprawia czarne cuda. Gdy rozum śpi rodzą się POtwory;-), a może nawet Polska XXI wiek.

wtorek, 24 lutego 2009

Zapętleni

Przygotowałem dla Centrali dwa raporty. Jeden o obronności, a drugi o solidarności społecznej. Ten dotyczący zachowań społecznych zerżnąłem od Czaplińskiego, który swoje opracowanie sprzedał mi był za butelkę śliwowicy łąckiej, a teraz zaklina się, że śliwowicy nie pił;-). Cwaniaczek! Ba, przecież jak ów jegomość pisał, wszyscy jedziemy na tym samym wózku. Fakt, część na tym wózku jedzie, a część go ciągnie, ale to akurat analitykowi nie przeszkadza. Mi trochę to przeszkadza, więc poprawiłem raport ze wskazaniem, że część jednak ten wózek ciągnie, a batogowi twierdzą, że to dobro wspólne - w myśl nieśmiertelnej zasady, że wśród stu głupich, jeden mądry możne dobrze żyć, lub na wózku jechać, nic nie robiąc, no może strzelając z bata, jak Nowak. Dla Polaków przykładem społecznego współgrania jest grupa ludzi (niektórzy twierdzą, że to semicka nacja), którzy jednym telefonem lub spotkaniem (kilku lub kilkunastu osób) decydują o być albo nie być całych narodów i ich gospodarek, a dobitnym czego przykładem jest polski złoty. Zapędzi się go teraz do zagrody ERM2 i oskubie jak kaczkę.

Swoją drogą, dlaczego rząd faszyzującej Rzeczpospolitej od lat nie potrafi skonstruować budżetu bez deficytu, spychając spłatę długów na kolejne pokolenia, pozostaje dla mnie zagadką. Wracając do raportu, to eksperci zwracają uwagę na to, że ludek dla obrony miejsc pracy gotowy jest zrezygnować z części wynagrodzeń, co niby świadczy to o rosnącej odpowiedzialności naszego społeczeństwa. W moim przekonaniu świadczy to o pogodzeniu się z rolą dojnej krowy;-) W sytuacji, kiedy spada eksport, a motorem ma być konsumpcja wewnętrzna, zgoda na obniżkę płac tworzy łańcuszek duszący gospodarkę. Obniżka pensji => spadek popytu => spadek produkcji => wzrost bezrobocia => obniżka pensji. Trust mózgów, a tego nie zauważa;-)

Kolejny raport dotyczył obronności. Przekonywałem jenerałów, aby dozbroić ludzi na wzór Szwajcarii. Każdy dostałby po kałachu i ze dwie skrzynki naboi. Ożywiłoby to branże zbrojeniową bardziej niż zakup latającego złomu w USA. Taki manewr odstraszałby też potencjalnych agresorów na Polskę, bo musiałby się taki liczyć z koniecznością zdobywania praktycznie każdego domu. Polak zacięty jest - jak chce. Prawie wszyscy czytający raport byli za, aż tu nagle jeden z dyskutantów podniósł kwestie obywatelskiego nieposłuszeństwa. No bo jak ludek mający karabiny w chałupach i do tego amunicje zbuntuje się i zacznie strzelać? A jest zarówno do kogo i jest za co. Pomysł upadł i znów wystawiliśmy gołe tyłki w stronę Zachodu. Tusk nazywa taką strategię negocjacją w celu wprowadzenia euro. Neron dla przykładu wprowadził osły do senatu , też strategicznie, i też to przeszło. Demokratycznie, w głosowaniu, chociaż nikt osłów strategami nie nazywał!

No a w Ameryce spółki, które były napompowane na maksa spadają i nie ma możliwości żeby się system nie cofnął gospodarczo o te 25 lat. Przy tym żadna poważna groźba deflacji nie istnieje, a rząd o bierność oskarżyć też się nie da, no może w skrajnym przypadku o bezmyślne drukowanie pieniędzy
;-). Zastanawiam się, jak ludzie pod takimi rządami mają przetrwać następną zimę. Ja ze swej szpiegowskiej strony poczyniłem już pewne przygotowania i rozpocząłem intensywny kurs języka chińskiego. Zaprzyjaźniony sołtys też poczuł chińską kulturę, z tym, że on zaczął analizą fundamentalną związaną z produkcją samogonu z ryżu.

czwartek, 19 lutego 2009

Koronowanie orła

No i mi też przyszło pokutować.
Centrala nakazała mi pokutę za obinstalowanie bloga, który podobno ujawnia tajemnice państwowe. Pokutę przyjąłem i dalej będę robił swoje, a na miejsce pokutne wybrałem klasztor bernardynów w ...(tajemnica zawodowa).

W każdym bądź razie jadło mają tam przednie, zaprzyjaźnione zakonnice chętne, wino niezgorsze, to może te kilka dni pokuty jakoś przetrzymam.

W sprawie tajemnicy tom przypomniał sobie był, gdy jako młody szpiegowski adept siedziałem na zydelku nieopodal stołu, gdzie ucztowali polscy i radzieccy jeszcze wówczas towarzysze-jenerały. Biadolili oni nad zadłużeniem naszej kochanej ojczyzny i jako antidotum na wszelkie bolączki zalecali napad na wierzycieli. W końcu stalowe rumaki naszych dzielnych bojców mogły w kilka godzin napoić swoje lufy w Sekwanie. Pomysł mi się bardzo naówczas spodobał, chociaż określiłem go jako nierealny. Ten jednak nierealny scenariusz w wersji pro, kiedy to dłużnik napada na swojego wierzyciela został był zrealizowany po części w czasie wojny jankiesko-irackiej. Otóż dawny agent CIA, Saddam Husain, posiadał spore nadwyżki dolarowe ze sprzedaży ropy naftowej i zamarzyło mu się opchnąć te dolary wymieniając je na tojro. To USA jeszcze by przełkneła, ale utworzenie giełdy naftowej i sprzedaż na niej ropy za inne niż dolar waluty, tak jankiesów rozsierdziało, że w ramach demokratyzacji Bliskiego Wschodu napadli na Irak i wyzwolili go z pól naftowych, a przy okazji ponad pół miliona istnień z życia. Demokratyzacja pełną gębą!

W tym kontekście zastanawiać się będę w klasztornej celi nad michą pełną jadła i pucharkiem wina, czy aby nasza mityczna tarcza antyrakietowa nie będzie stanowić pretekstu, by znowu na kogoś napaść. Może na Rosję, może na pomniejszy kraik, a może nawet na Chiny? Któż to wie? Polska i USA podpisały właśnie umowę o stworzeniu sił specjalnych, bo podobno nasze kraje mają wspólne interesy i wspólne wartości. Czyżby chodziło o bank Morgana, który wydoił kraj nad Wisłą? Tonący wszak brzytwy się chwyta. W USA, dla przykładu, właściciel Playboya, Hugh Hefner, zamiast Viagry zaczął zażywać środki przeciwzawałowe, co pewną zmianę zwiastuje.




Demokratyczne pałowanie

Demokracja ma jednak coś w sobie niesamowitego!

Oglądałem niedawno w telewizorni proces pospolitego pałowania. Pałowała demokratycznie wybrana władza swoich wyborców. Aby było ciekawiej, władza ma pustki w kasie i na zapłatę za pałowanie musiała pieniążki pożyczyć. Tak więc za pałowanie zapłacą ci, których grzbiety obito i ich potomkowie;-)

Niesamowicie ciężka praca policji z gospodarczego punktu widzenia nic nie wnosi, nie tworzy nowej wartości. Policjant, choćby się zapałował na śmierć to i tak żadnego dobra narodowego nie wypracuje, bo ani w tym krzty kultury, ani elementów pracy naukowej, ani pożytku społecznego, o czym można się przekonać pytając właścicieli obijanych grzbietów. Nawet nie będzie z tego pozytku dla służby zdrowia, bo ta kogokolwiek lecząc pogłębia tylko deficyt, z którym tak walczy władza pałująca własnych obywateli.

Demokracja z założenia nie daje żadnej władzy kompetencji do pałowania tłumu, bo z definicji - lud ma zawsze racje;-), tyle, że teoria i praktyka jakoś niesamowicie sie rozchodzą. Może problem polega na tym, że to, co powszechnie nazywa się demokracją, to zwykły swojski zamordyzm?

W Ameryce też mają problem i policja już ćwiczy pałowanie. Na razie w ukryciu. W związku z tym, że najbliższe zawody w starciach z policją zapowiadane są w Kalifornii, gwiazdy Hollywood przenoszą się razem z całym przemysłem filmowym do HollyŁódz, na czym, jak zapewnia Kropiewnicki zyskają polscy aktorzy. W owe zapewnienia uwierzyć jakoś nie mogę, ponieważ z czegoś małego może się jedynie urodzić małoduszność. Amerykanie (chociaż nie wszyscy), pomimo gigantycznej recesji nadal wierzą w możliwość realizacji amerykańskiego snu. Optymistom radzę pojechac do Kalifornii i zapytać Szwarcenegera, który przed austriacką lawiną uciekł był pod amerykańską rynnę.

Jeden z inwestorów doniósł był mi, że OFE sprzedało wczoraj potężne ilości akcji spółek z WIG20, a kupującym byli Morgany i takie inne właściciele rzeczonych OFE. Zdaje się, że właśnie w ten sposób zarządy OFE zareagowały na dwie wiadomości, jedną, że rząd przestanie już patrzeć przez palce na jawne okradanie przyszłych emerytów i obniży opłaty, a być może (o zgrozo!) uzależni je od wyników funduszu. Drugą wiadomością było to, że rząd utrzyma nadal ograniczenia w inwestowaniu za granicą. No w inwestowaniu za granicą ograniczenia są, ale w transferowaniu kasy przyszłych emerytów na konta właścicieli OFE ograniczeń żadnych na razie nie ma. Jak widać asymetria w dostępie do informacji czyli czyste złodziejstwo, trzyma się w Polsce mocno, a rząd i KNF albo tylko udają Temidę, albo są naprawdę ślepi.

środa, 18 lutego 2009

Przegiecie Mińskiego

Donald obiecał nam drugą Irlandię (spadek PKB o 10%), a Wałęsa drugą Japonię (ogromne spadki na giełdach). Życzenia polityków się spełniają, jak zwykle w postaci przekleństwa.

Inne zapowiedzi polityków nadal są buńczuczne. Chlebowski zapowiada, że wejdziemy do ERM2 bez zmiany konstytucji. No wszystko to brzmi pięknie, ale przecież rząd na utrzymanie kursu w ryzach nie ma pieniędzy. I tutaj pojawia się kolejny problem - firmy też nie mają pieniędzy i nie są w stanie przeżyć kilku miesięcy bez kredytów, którymi regulują wcześniejsze zobowiązania. Sołtys tłumaczy to jako syndrom wiecznego kaca, którego trzeba zapić, a jak już się zacznie zapijać, to potem pojawia się nowy kac - tyle, że jeszcze większy.

Kryzys na cel obrał sobie uboższą część społeczeństwa. Bankierzy, pomimo ograniczenia ich pensji z głodu nie umierają, ale gazety biadolą nad ich losem. W tej atmosferze biadolenia szukane są przyczyny pojawienia się kryzysu. Minsky (ten od nagrody Nobla), postawił tezę, że system rynkowy jest w naturalny sposób niestabilny. Za punkt zwrotny przyjął on czas, w którym w wyniku spekulacji załamuje się piramida finansowa i destabilizuje rynek finansowy doprowadzając do upadku systemu bankowego. Dostałem za zadanie wyszpiegowanie owego punktu Minsky'ego i tutaj znalazłem się w sytuacji misia Puchatka. Im bardziej zaglądałem w kryzys, tym bardziej owego punktu nie było. Zadzwoniłem do Mullera i uprościłem sprawę zajmując się samą spekulacją. Szybko okazało się, że to nie banki i spekulanci są winni kryzysu, ale absolutnie nielogiczne prawo, które ułatwiając szybkość obrotu gospodarczego generuje absurdy. Weźmy dla przykładu spekulantów. Wystarczy mała zmiana prawa, aby sprzedający dostarczył fizycznie w ciągu, dla przykładu 7 dni zakupiony towar, a do tego czasu transakcja na towarze nie może się odbywać i po sprawie. Wtedy na giełdach towarowych nie pojawią się do sprzedaży jabłka, które mają być zebrane jesienią, nie będzie też niewydobytej z ziemi miedzi, nie pojawią się nagle banki oferujące do sprzedaży złoto, którego nie mają w skarbcach. Podobnie i z akcjami notowanymi na giełdzie. Jeśli sprzedający musiałby dostarczyć kupującemu fizycznie wydrukowaną akcję, to czas obrotu by się wydłużył i gra na szybkie wzbogacenie się nie byłaby tak opłacalna. Ponadto wyeliminowano by zdecydowaną większość oszustw. Weźmy takiego Madoffa. Obiecuje on super strategię inwestycyjną. Gdyby dla każdego klienta, którego pieniędzmi obraca musiał dostarczyć kopie potwierdzającą dokonanie transakcji, to szybko klienci zorientowali by się, że to oszust. Wystarczyłby przecież jeden telefon z pytaniem do firmy, czy ta rzeczywiście sprzedała lub kupiła od Madoffa jakieś akcje.

Anglosaski system finansowy, który rozlazł się po świecie niczym zaraza, bazuje na powszechnie akceptowalnej fikcji. Można sprzedać coś, czego nie ma, można kupić coś, czego sprzedający nie posiada, można obracać akcjami w ilościach wielokrotnie przekraczających ich emisję, można wreszcie pożyczać pieniądz, którego nikt nie ma i bezczelnie domagać się jego zwrotu. W takim systemie standardem staje się oszustwo. Gospodarka oparta na pokerze oszustów dla niepoznaki nazywana wolnym rynkiem! Wolnym od czego?

W czasach Józia Słoneczko (czyżby jakiś ideowy krewny Słońca Peru?) nad ranem łomotały w drzwi pięści towarzyszy walczących z kułactwem i spekulantami i już w drzwiach krzyczano - Pakuj się! - Potem spekulantów co znaczniejszych rozstrzeliwano. Obecnie do drzwi nad ranem wali policja w asyście komornika, też z okrzykiem na ustach -Pakuj się! - Metody zupełnie się nie zmieniły, tylko zmienił się podmiot opresji, a dla oszczędności nie wozi się tych tłumów na Sybir. No i ten śmieszny Donald, który straszy swoim pistoletem na kapiszony, wiedząc doskonale, że ci, którzy naprawdę narozrabiali i tak pozostaną bezkarni.


wtorek, 17 lutego 2009

Zwiastowanie

Wstałem i przeciągłem się. Bycie szpiegiem ma swoje uroki;-)
W czasie, kiedy wilki rozszarpują bankrutującą Bankopospolitę Polską, prezydent Wenezueli Hugo Chavez wygrał referendum i będzie mógł się ubiegać o kolejne kadencje prezydenckie bez ograniczeń. Oskarżenia, że Chavez może przekształcić Wenezuelę w drugą Kubę (o zgrozo!) dodały mu nawet zwolenników. Kuba okazuje sie więc nie być tak straszna, jak ją malują, szczególnie dla ludzi wydojonych przez amerykańskie korporacje.

Można by rzec, iż tym samym wygrała całkiem rozsądna opcja (ach te opcje;-), która głosi, iż monarchia ma zdecydowanie więcej zalet niż demokracja. Oczywiste jest, że zaraz podniosą się głosy przeciwne, ale chciałbym tym głosom przypomnieć (Stirlitz! przestań mnie trącać!), że faszyzm powstał w wyniku demokratycznych wyborów i teraz, w równie demokratyczny sposób się on odradza. Cechą zasadniczą faszyzmu nie jest przecież antysemicka ideologia, ale militaryzm, totalitaryzm i korporacjonizm, a to wszystko pod przykrywkami różnych barw, a to solidarności społecznej, a to wolnego rynku, a to zamiłowania do demokracji i takich tam pierduł. Jeśli zastosujemy te trzy proste reguły, to okaże się, że obecnie faszyzm najbardziej zaawansowany jest w USA i Wielkiej Brytanii, ale totalitaryzm postępuje (dla przykładu Niemcy, Francja - cenzura Internetu i zdalne przeszukiwanie komputerów bez kontroli sądów) i militarym (Polska i jej słynne ekspedycje karne), czy korporacjonizm, obserwowalny praktycznie w całej Europie. Brakuje natomiast faszyzmu w Rosji i Chinach, ponieważ tam nieco inna banda trzyma ludków za mordę.

Robi się gorąco i jak mniemam zbliża się nowa Wiosna Ludów. Na Gwadelupie trwają strajki i regularnie odbywają się demonstracje, a ludziom zaczyna zaglądać w oczy głód. Mieszkańcy protestują przede wszystkim przeciw drożyźnie, ale także przeciw dyskryminacji rasowej w stosunkach między metropolią a jej byłą kolonią. Francja zamiast jadła posłała na wyspę nowych żandarmów i widać wyraźnie, że państwo francuskie wybrało swą naturalną drogę działania, czyli zabijanie mieszkańców Gwadelupy, a przynajmniej ich pałowanie. Marokańscy szpiedzy wieszczą, że to dopiero przedsmak wielkich kłopotów, a bunty na wyspach mają na celu praktyczne przećwiczenie pałowania przed czymś większym. Syrakozemu palą sie już pióra wokół kupra i dlatego tak intensywnie zabiega o jakiś stołek na spotkaniu NATO. Tradycyjnie protesty społeczne na francuskich Antylach zwiastują wielki wybuch społeczny w metropolii. Tak było przed rewoltą studentów w maju 1968 roku, tak bedzie i obecnie.

A wśród Arabów, Abdullah, król Arabii Saudyjskiej, zrobił mały ukłon reformatorski, co by oznaczało, iż monarcha zaczyna liczyć się z sytuacją, kiedy bezwarunkowe poparcie jego polityki przez amerykańską armię może się jednak skończyć. Czyżby pozycja militarna jankieskiej niezwyciężonej armii aż tak drastycznie słabła? W Arabii Saudyjskiej obowiązującą religią jest wahabizm, zaliczany do najbardziej radykalnego nurt islamu. Tradycyjnie wyznawcy innych religii są prześladowani, a z roku na rok wykonuje się tam coraz więcej wyroków śmierci. To, że tak nagle zaczęło coś króla uwierać zwiastuje albo podagrę, albo zmiany.

Centrala poprosiła mnie o raport ekonomiczny. Jako, że z ekonomią łączy mnie fałszowanie pieniędzy, szybko podjęłem temat. Quartum non datur, jak mawiają starożytni Niemce. Polska jest niewypłacalna, ale teraz traci siłę na zaciąganie dalszych długów. Jeśli rzad przepchnie antyopcje, w czym mu kibicuję, to banki zagraniczne w Polsce zbankrutują. W sumie niewielka strata zważywszy na fakt, że większość tych banków i tak zaprzestała udzielania kredytów. Jest wtedy szansa, na ochronę przemysłu przed upadkiem. Warto sobie z tego zdawać sprawę, bo odbudowa sił wytwórczych trwa całe lata. Rząd już sobie chyba to skalkulował, bo sami idioci tam nie pracują. Stąd już teraz mamy osłabienie złotego, a tym samym wzmocnienie konkurencyjności polskich firm, zapewnienie rządu, że żadna firma z opcjami gwarancji rządowych NIE DOSTANIE, i jasny sygnał dla właścicieli banków w Polsce, że opcyjne przegięcie spowoduje bankructwo należących do nich banków w Polsce.

Taka zawierucha daje spore szanse na zbudowanie nowego, bezodsetkowego i opartego na kruszcu pieniądza. Ściagnięcie do siebie muzułmańskich inwestycji, spowodowane wprowadzeniem elementów prawa koranicznego do krajowej bankowości i ogromne zasoby srebra (i miedzi), na której może swoją walutę oprzeć, to są niezaprzeczalne atuty owego rozwiązania. W obliczu nadchodzącej powszechnej rewolucji na Zachodzie może to być dla Polski jedyne sensowne rozwiązanie. No może oprócz sprzedaży broni dla muzułmańkich rebeliantów w Zachodniej Europie;-) Zobaczymy w najbliższych dniach, jak zareaguje grupa złodziei z kapitałem dotąd bezczelne okradających całe społeczeństwa. Malutki sygnał z Rosji, jak z pomocą pułapki ustawionej przez rosyjski bank centralny i należących do kilku rosyjskich towarzyszy komercyjnych banków wydojono tzw. amerykańskich inwestorów z ponad 25 mld dolarów, powoli zwiastuje nową ekonomię.


poniedziałek, 16 lutego 2009

Idzie nowe

Izrael zaprosił do siebie na majówkę papieża. Podobno w nagrodę za aferę wokół przywrócenia na łono kościoła biskupa negującego Holocaust. To jak medal od cara dla przywódcy powstania listopadowego. Czas jakby się zatrzymał.

Świat się jednak nieprzerwanie zmienia. Są owszem protesty, jak choćby szkockiego ministra do spraw bezpieczeństwa społecznego, Fergusa Ewinga, który uznał wprowadzenie dowodów osobistych za niemożliwe do przyjęcia ograniczenie swobód obywatelskich oraz szastanie publicznym groszem. No, ale kto by tam w faszystowskiej Europie takimi drobnostkami przejmował. W Polsce też coś się dzieje. Zapowiada się reaktywacja POPiSu - prawdziwy eurobolszewizm w styropianowym opakowaniu. Jak to ruszy, to nasz kraj stanie się strategicznym partnerem dla którego nawet buduje się tarczę.
- Zapewne wielu z nas zginie, ale jest to poświęcenie na które jestem gotów - zapowiedział amerykański prezydent. Swoją drogą z tym Iranem to jakaś fobia się rozwinęła. Ludzie naprawdę boją się tej jednej czy nawet 10 rakiet irańskich, których jeszcze nie ma. Nawet gdyby Iran miał te dziesięć rakiet i od razu wszystkie wystrzelił, to w USA istniejący system z naddatkiem wszystkie je wychwyci i zniszczy. No, ale widać siłą Polski są (psycho)analitycy wojskowi, którzy widzą nie takie sprawy w oparach mydlanego absurdu.

Ja tu gadu gadu, a na tapecie dzień zakochanych. W jego ramach odbyło się uroczyste pałowanie w Mińsku Białoruskim, gdzie specnaz poganiał się trochę po placu z opozycją. W mailu Michał Gwiazdowski napisał był, że na Zachodzie nikt by tak nie robił, albowiem na Zachodzie nie zyskuje się monopolu politycznego pałując opozycję, a tym bardziej mordując, gwałcąc i rabując. Przynajmniej od lat 40 XX wieku. Biedny młodzian! Pewnie nie słyszał on o Wietnamie, bandytach wuja Sama w Ameryce Łacińskiej, wojnach w Iraku i Afganistanie. No i zapewne nie był w Davos i nie zobaczył tam powszechnego pałowania, które jak wieść głosi przyszło nieproszone z Grecji. Ciekawe, kiedy komitet sportowy włączy ten powszechny sport do igrzysk olimpijskich?

W finansach coś drgnęło. Nie żeby zaraz erekcja, ale szefowie państw G7 stanęli na wysokości zadania i zapowiedzieli skrupulatny monitoring kursów wymiany. Zdaniem uczestników rzymskich obrad należałoby doprowadzić do stałego dowartościowania yuana i promowania bardziej zrównoważonego wzrostu w Chinach. Szefowie banków centralnych w odpowiedzi na to przesunęli na drukarkach wajchę na pozycję high speed.

niedziela, 15 lutego 2009

Bilion dolar TARP

Śnił mi się koszmar. Cały świat śpi, a tylko Polacy budzą się i stwierdzają, że nie ma żadnej, wspólnej europejskiej ojczyzny a tylko narodowe oraz finansowe interesy okraszone lewicowo-liberalną retoryką i sloganami o partnerstwie, solidarności, wolności, i politpoprawności. Przerażony sięgam szybko do portfela a tam zamiast pieniędzy malowane papierki z łowickim motywem i napisem eurodolary. Przygladam się malowankom, a na nich liberalnie to pojawia się to znika napis chciwość jest cnotą. Napis jest w 3D i stoi naprzeciw innego napisu, który głosi, ze chciwość to jeden z grzechów głównych. Odwracam ten łżebanknot, i widze rysunek Tuska z Putinem na tle tarczy antyrakietowej, a pod spodem napis “Dwa lwy na tarczy, jeden (tutaj ktoś zamazał napis) drugi walczy". Obudziłem się. Przede mną leżało zdjęcie akcji odzyskiwania płynności przez banki w Brazylii.

Dziwny to był sen. To pewnie po wizycie wróżbity Filara. Wtedy przyponiał mi się filmik z czasów wojny gruzińko-putińskiej pod tytułem "Każdy ma prawo bronić się przed gangsterami". Filmowa miniatura przedstawiała wielokrotne odgrywanie przez tych samych aktorów sceny bólu młodego Gruzina po stracie przyjaciela na wspomnianej wojnie. Filmik w temacie jota w jotę taki sam, jak ta reklamówka z dzienników telewizyjnych z I wojny jankiesko-irackiej, kiedy to młoda kuwejcka studentka (która od 15 lat w Kuwejcie nie była) opowiada o widzianej na własne oczy masakrze noworodków w jej kraju.

Zadzwonilem do Moskwy. Tam żadnego z tych fimów nie widzieli. -Aha! Cenzura! - pomyslałem. Tak samo jak teraz w Polsce. Do zatykania gęby skłonna jest i prawica i lewica, tyle, że każdy chciałby kneblować kogo innego, dlatego zajęcie zdaje się ma w prywiślańskim kraju małą skuteczność. W Szwecji to co innego! Czyżby faszyzm dotarł i tam? Tam złapali jakichś The Pirate Buy i oskarżają ich o zachęcanie użytkowników do łamania praw autorskich. Płacili ludziom za ściaganie torrentów, czy co? Dziwny jest ten świat. Zacząłem czytać szwedzki kodeks karny i paragrafu oraz kary za zachęcanie nie znalazłem. Sąd sądem, ale jak widać sprawiedliwość musi być (po stronie faszyzujących amerykańskich koncernów muzyczno-zbrojeniowych).

Jakiś postęp w EUropie jednak jest. Nie ma już obozów pracy i masowych, ulicznych rozstrzeliwań. Brunner twierdzi, że to nieopłacalne. Teraz wystarczy trzymać w garści finanse, a gawiedź niech się cieszy złudzeniem, że ma na coś wpływ. Fakt, niektórzy pozbywają się złudzeń. Ostatnio brutalnie został obdarty ze złudzeń dyplomatołek Bartoszewski. Marzyło mu się, ze zostanie pełnoprawnym wypędzonym, jak Steinbach, ale ja od razu wiedziałem, że mu się nie uda. Nikt z jego rodziny nie był w SS, no żeby miał chociaż dziadka w Wermahcie, a tak - zero szans!

Właczyłem radio, gdzie nadają, że w Ameryce startuje z gotówką po Księżyc kolejny TARP. Trochę to przypomina hazardzistę stawiającego kolejne sumy w myśl zasady, że teraz wreszcie się uda wygrać. Udać, to się udało w Polsce na początku lat 90tych ubiegłego wieku z dźwignią finansową. Sztywny kurs dolara i pożyczki dla nielicznych chyba na 2 lata na 2%, potem te wory dolarów wymieniane na złote i lokowane w polskim banku na 60%. Po 2 latach wymiana ponowna na bardzo tanie dolary lub zakup majątku narodowego (wycenianego w dolarach prawie za bezcen). To były czasy! Przebitka u największego głąba wyniosła ponad 300%, u bardziej bystrych kilka razy więcej. Tak powstała większość fortun w Polsce, a wszystko to dzieki geniuszowi ekonomii, Balcerowiczowi, którego blask można porównać jedynie ze Słońcem Machu Picchu. To własnie dzięki jego czynowi społecznemu, dzisiaj w Polsce obywatele zgromadzili aż 342 mld zł depozytów bankowych, czyli przeszło 32 tysiące złotych na rodzinę!

Czytając gazetę tak rozprawiajaca o zaradnych rodakach, zasobnych w gotówkę i gotowych do walki z kryzysem, wzruszyłem się i rozpłakałem, a potem wziąłem kredki, aby pokolorować kolejny podrobiony eurobanknot.



sobota, 14 lutego 2009

Dobroczynność psychopaty

Właśnie wróciłem z faszystowskiej Hiszpanii. Duch Franco wiecznie żywy.
Dopadła mnie filozofia, że pobyt za granicą, w tym również w USA nie czyni z człowieka fachowca, tak jak walka z komuną nie czyni z nikogo demokraty. Patrzac w telewizor na te zastępy weteranów, dostałem mdłości. Dlatego należałoby wspierać rzeczywistych ludzi sukcesu (pod warunkiem, że im nie odbiło) a nie tylko ideologię i demagogię. Ratunkowy plan Obamy wspiera demagogię. Demagogia nie opiera sie jednak na tym, że plan będzie pomocą dla pożyczkobiorców i może rodzić wątpliwości natury moralnej, iż nagrodę otrzymają osoby, które nie regulowały w terminie rat, a ukarane summienne. Demagogią jest ciche wspieranie właścicieli kompleksu militarno-bankowego na kwoty wielkorotnie większe. Zrobiłem podliczenia - wyszło mi, że bankowcy i bronio-złomiarze otrzymali na łebka po kilkaset milionów dolarów, a bankruci po kilka stów. Pozostali też dostali - po kilka stów do zapłacenia.

W samolocie wyczytałem, iż zdecydowana większość posiadaczy bogactw twierdzi, że ich dzieci nie będą zdolne do finansowych poświęceń, ani do aktywnego wspiarcia organizacji charytatywnych. Chodowanie w społeczeństwie bogaczy tworzy grupę ludzi bez umiejętności empatii, a tym samym ludzi, którzy w dużej mierze są dla społeczeństwa bezużyteczni i tworzą tylko patologie. Potem tacy ludzie dostają się do władzy i decydują o milionach ludzkich istnień. Interwencja w Wietnamie kosztowała zycie prawie 4 miliony istnień wietnamskich obywateli, finansowana przez USA wojna iracko-irańska kosztowała ponad 2 miliony istnień, interwencja w Iraku spowodowała śmierć już prawie 700 tysiecy, a rzeczywistym celem ataku na Talibów w Afganistanie było wznowienie na tym obszarze produkcji opium. Patologie, szczególnie u amerykańskiej władzy, kosztuje ludzkość zbyt wiele.

Nasz kraj też jest pełen patologii. Wytwarzanie pieniędzy w Polsce poprzez zadłużanie się rządu i obywateli, ustanawia prawdziwą dyktaturę zarówno nad rządami, jak nad jednostkami. Nigdy nie będzie dobrze jeśli nie zmieni się złego systemu pieniężnego, w którym poprzez lichwiarskie oprocentowanie (które stanowi od 30 do 60% ceny towaru) tworzy się kryzys i system, w którym niezwykle trudne jest utrzymanie rodziny, a to wszystko z widmem nagłego bezrobocia w tle.

Ale idzie lepsze. Oto nagle koncern farmaceutyczny GlaxoSmithKline ujawnił plan pomocy dla krajów słabo rozwiniętych poprzez sprzedaż tam leków po cenie nie większej niż 25% tej, po której oferowane są w Europie i Stanach Zjednoczonych oraz pomoc w badaniach nad chorobami tropikalnymi. Jakieś 15-20 lat temu równie duży koncern farmaceutyczny pomagał krajom afrykańskim wysyłając przeterminowane leki, często z oznaczeniami specjalnie odbiorców wprowadzjąc w błąd dla wywoływołania u nich chorób. Wszystko to sfinansowali podatnicy poprzez odpisy podatkowe dotyczące darowizny. Kto wierzy w dobroduszność firm farmaceutycznych powinien się udać do psychiatry.


piątek, 13 lutego 2009

Pompowanie kota

Włączyłem sobie komputer, wchodzę do neta, a tam zaatakowała mnie reklama OpenFinance. Ten OpenFinance, to zapewne tak jak FED, ani to Open, ani to Finance. Obok zastałem reklamę MBanku. Wyszedłem na ulicę i potknąłem się o SKOK, WBK , Handlowy. Wracam do domu, włączam radio, a tam wyłażą spod obudowy szybkie pożyczki. Wyłączyłem, to znikły. Biegnę do skrzynki na listy, a z listów spogląda na mnie Polbank, a tuż za nim Dominet. Zwymiotowałem.

Bankpospolita nastała. Lepiej zanieść wszystko do lombardu, niż wziąć kredyt z pętlą na szyję! Banki w Polsce mają NADpłynność. I co z tego, skoro rosnące ryzyko odcina klientów od pożyczek, a prawo bankowe i bankowe tytuły egzekucyjne wieszają co rusz klientów na słupach. Może wkrótce zawisną tam i bankierzy? Ciekawe czasy nadeszły. Czy kiedy lawina upadłości ruszy, to polska gospodarka wzorem ukraińskiej stanie na skraju katastrofy. Tam już nie wypłaca się depozytów, a zarządy komisaryczne działają w kilku bankach. Może i u nas, przewidując run na banki, zaprzestaną wypłacać depozyty. A może wzorem amerykańskich faszystów odkryto w podziemiach NBP perpetum printerum i gotówka leży w oddziałach NBP posłuszna i karna, przygotowana do walki z deflacją i kryzysem?

Cały system odsetkowy zwala się nam wszystkim na łeb. Przewidział to był już w 1745 roku papież Benedykt XIV i dał temu wyraz w swojej encyklice ogłoszonej w dniu 1 listopad 1745. Encyklikę później pospiesznie z księgarń wycofano i zesłano na zapomnienie. Zapomniano również o tym, że aby prawo działo, to musi być zapewniona w każdej umowie równość stron. Może teraz warto w kościołach ową encyklikę przypomnieć?

Cóż, nie tylko chrześcijańskie królestwa upadły na głowę. Egzotycznej Japonii dotyczy to w równym stopniu. Oto Toyota wezwała swoich pracowników do kupowania ich produktów. Następny był Panasonic nawołujący do kupna produktów spółki. Teraz kolej na Polskę. Niech pracownicy Radwaru kupują zestawy przeciwlotniczego Loara, a pracownicy huty Stalowa Wola po koparce! Pracownice zakładów odzieżowych po dwa kilometry szalików! A wszystko to na dogodne raty, aby nie upadły banki!

A południowe kraje eurolandu duszą się zadymą spowodowana przez euro. Rzady chciałyby ratowac swoje gospodarki, ale ich rączki faszyści zakuli w euro. Teraz poleją kubłem zimnej wody Portugalię, Grecję, Hiszpanię i Włochy. Może im wtedy UEro entuzjazm nieco się ochłodzi. Cykl wzrostowy w gospodarce trwający kilka dekad właśnie odwrócił się i stan taki będzie trwał przez wiele lat. Teraz do akcji ruszyli pompiarze i bawią się niczym dzieci. Pompują w gospodarkę co tylko się da, w szczególności obietnice i gotówkę - ta zaś działa jak benzyna i nie gasi kryzysu.

Właśnie spaceruję ze Stirlitzem i widzę, jak kot, którego dzieciaki (wzorem ministrów) pompowały benzyną wyrwał się, podbiegł i po kilku metrach padł bez ducha. - Benzyna się skończyła - pomyślał Stirlitz.

Benzyna się skończyła w gospodarce. Boże! Odpuść nam nasze długi, jako i my odpuszczamy!

czwartek, 12 lutego 2009

Szwedzkie janosikowanie

Odkąd świat stoi to biedny pracował na bogatego i dzięki temu bogaty się bogacił a biedny biedniał i potrzeba było zawsze jakiegoś Janosika dla przywrócenia pewnej równowagi. Teraz jednakże o anty-Janosików jakoś łatwiej.
Ostatnio Szwed (znowu opanowali Polskę i FT?) rekomendował był, że ruszanie przez Pawlaka opcji będzie go (i społeczeństwo) wiele kosztować. A teraz nie kosztuje? W kwestii opcji, podobnie jak w grze na giełdzie najważniejsza jest informacja którą wykorzystał był onegdaj Rothschild, korzystając z tego, że jako pierwszy i jedyny w Londynie wiedział o wyniku bitwy pod Waterloo. Nakazał on swym maklerom sprzedawać wszystkie posiadane akcje wywołując niebywałą panikę, a następnie odkupując akcje za grosze. Ówcześni inwestorzy wpadli w rozpacz, gdyż zostali ogoleni do zera, a w tym samym momencie rodzina Rothschildów stała się najbogatszą na świecie. Zapewne, gdyby angielski król rozkazał poćwiartować oszusta razem ze ministrem brytyjskiego rządu, który nieco wcześniej zastosował tą samą sztuczkę, bankowość rozwinęła by się nieco inaczej. Pewnie i wtedy jakieś E.Szwedy opanowały (oczywiście bezinteresownie;-) ówczesne media, tak, aby swobodnie sfałszować odpowiedni numer holenderskej gazety.

Przyglądam się temu zagadnieniu z pewnym zainteresowaniem, bo to, jak działa w III Rzeszy polskiej prawo, mocno mnie zadziwia. Jesienią ubiegłego roku podczas rozprawy, w której brał udział Lech Wałęsa, operator i niezależny dziennikarz został uderzony w twarz przez Piotra Gulińskiego, prezesa Instytutu Lecha Wałęsy. Szybko okazało się, że ludzie z otoczenia naczelnego elektryka kraju są nietykalni. Mogą sprać po mordzie dziennikarzy, jak pańszczyźnianych chłopów, nawet w obecności policmajstrów, przy cichym aplauzie sądów. Cóż, skoro pierwszą osobę w III Rzeszypospolitej można nazwać chamem, to już wiele zadziwić mnie chyba nie powinno.

Zaproszono mnie wczoraj na uczelnię, abym odpytał z logiki studentów prawa, a potem praktykujących prawników i prawie każdy dostał PAŁĘ. Wniosek jest więc oczywisty. Prawo należałoby tak uprościć aby te wyjątkowe pasożyty zostały odcięte od koryta. Z ekonomistami bywa podobnie, z tym, że im starsi, tym bardziej cierpią na sklerozę. Kilka lat temu ktoś zamienił belkę na k(o)łódkę i właśnie ta Kołodka napisała list do naszego słoneczka. List, nie powiem, kilka ciekawych i trafnych spostrzeżeń zawiera. W liście opisano, jak to w trakcie dziesięciu lat, 1990-93, 1998-2001 i 2008-09- wzrastał PKB i tutaj gdzieś się wybitnemu ekonomiście zapodziały całe dwa lata 2006-2007? Czy to jakaś czarna dziura, czy strach strach przez powrotem kaczystów, którzy kolbami nocą w drzwi załomocą.

Z Kołodką nie sposób się jednak nie zgodzić w tym, że cele i działania władzy podporządkowane winny być wymogom zrównoważonego rozwoju, a polityka gospodarcza musi opierać się na poprawnej teorii ekonomicznej, a nie na dogmatach. Inna sprawa, czy teoria, na której oparł się Kołodko nie jest aby choć częściowym dogmatem, podobnym do programu gospodarczego obecnego rządu, tyle, że celem wówczas było dokarmianie nie tłustych kotów, ale sfory psów.

środa, 11 lutego 2009

Globalizacja

W ramach moich szpiegowskich obowiązków zadałem sobie porcję BBC.
W telewizorni pokazywali właśnie jak to w ramach globalizacji na Madagaskarze toczy się żółto-czarna wojna, w której już ponad 120 osób straciło życie. Otóż władze wyspy wydzierżawiły ziemie (należącą do farmerów) dla Daewoo, która zamierza tam, niczym władza radziecka na Księżycu, obsiewać wszystko kukurydzą. Władze wyspy twierdzą, że wzięli przykład z Polski, w której to władza bez kłopotu sprzedaje nie swoje (czytaj: prywatyzuje) dobra i zadłuża nie siebie, ale obywateli. Takie stawianie sprawy spowodowało objawy białej gorączki u czarnych farmerów, którzy twierdząc, ze ta cała globalizacja służy li tylko do robienia ich w balona. Stwierdzeniami murzyńskiego wodza oburzeni są obecni kacykowie z Polski, a syn ministra kultury postanowił, że da przykład tego, iż władza sama się wyżywi. Jednakże miejscowi policjanci i sąd rejonowy dla miasta Wrocławia, utrudniając prowadzenie biznesu i tym razem nie docenił tradera trawki, skazując go na karę więzienia w zawieszeniu. Chęć zysku gubi wszystkich.

Przyglądałem się niedawno pracy maklera, który ściubiąc wykresy jest tak naprawdę społecznie nieprzydatnym nierobem, który nie przyczynia się do rozwoju ani socjalnego ani kulturalnego. A takich leniwych, śmierdzących obiboków, których wyhodował kapitalizm są tysiące. Tysiace bazują na starej prawdzie cywilizacji, iż jeden mądry (acz łgarz i oszust) wśród stu głupich może dobrze żyć NIC nie robiąc. Jeżeli ludzkość się nie zmieni, to wszyscy zdechniemy mając gęby pełne frazesów o szacunku dla godności i niezbywalnych praw ludzi i narodów.

W sprawozdaniu do Centrali napisałem, że regulacje zawarte w Bazylei były od początku fikcją, a wiedzieli o tym wszyscy bankierzy, jeszcze przed wprowadzeniem tych regulacji w życie. Przy założonym prymacie prawa odsetkowego (talmudycznego) nad naturalnym, trudno jest uznać wszystkich za bliźnich i bezboleśnie odejść od fałszywego pieniądza. Od 1976 roku pieniądz do końca utracił swój towarowy charakter i nikt rozsądny nie jest w stanie ustalić, czym handluje się na Forexie. Pieniędz przestał być towarem, a źródłem pieniądza stało się prawo, a w zasadzie prawnicy. Zdaje się, że nie tylko ja nie lubię tego plemienia łgarzy, które nie wykonując żadnej użytecznej pracy żyją sobie dostatnio kosztem bliźnich. Nic dziwnego, że współcześni studenci kierunków biznesowych oszukują na studiach częściej niż inni, a w szkołach uczących ekonomii istnieje ciche przyzwolenie na oszustwa. Inaczej społeczności prawniczo-ekonomicznej, mającej mieć praktyczne umiejętności (tj. oszustwo i łgarstwo) wykształcić się nie da. Stąd też w duchu tej tradycji ministrem sprawiedliwości został Dż(cz)uma, który jest człowiekiem krystalicznie czystym (czytaj:często się myje) i na spłatę swoich długów już wysądził od Rzeczypospolitej 80 tysięcy złotych polskich, a potrzebuje ich jeszcze tak ze 400.

wtorek, 10 lutego 2009

Wróżbita

Zamówiłem wizytę wróżbity do domu.

Cynik poradził mi, aby wróżbitą był prof (znaczy się lustrzanka, czy co?) D.Filar, który naszą walutę od dawna pragnął oprzeć na mydlanych amerykańskich operach. Ciągnął on onegdaj we Wprost gawędę o zbędności złota w pieniądzu i w gospodarce, jak cierpiący na rozpacz ciągnie z bańki samogon. A teraz wróżbita ma takiego kaca, że zaprosiłem go do siebie. Przepytam go teraz na temat terroryzmu (bo na ekonomii gość się kompletnie nie zna), w koalicji którego uczestniczy rząd faszyzującej Rzeczpospolitej. Chciałbym usłyszeć opinię wróżbity, na temat moździerzowego ataku naszych bitnych oddziałów na afgańskie wesele. Podobno dowódca popełnił tam tylko jeden malutki błąd. Żołnierze mieli półmiski zaatakować widelcami, a nie moździerzem. Koniec końców wyszło na to, że za te strzały na wiwat przyszło dla Talibów zapłacić. No ale teraz premier przed kamerami zabożył się był, że już nikomu za nic nie zapłaci. Jak oszczędność, to oszczędność.

A tu pech i ofiarą oszczędności padł geolog. Pierwszy narciarz Alp, z butą godną pr(o/u)s(t)ackich korzeni, w świetle kamer, podskakując z zadowolenia ogłosił, że nie ma pieniędzy aby wykupić swojego poddanego. A co to w Krakowie jeden geolog mieszka?! Muszę to niezwłocznie sprawdzić, bo to nie wiadomo tak do końca po czystce, którą zaordynowali w Krakowie polskiej kulturze w 1939 roku kulturalni (zazwyczaj) Niemce.

Tak oto w świetle pełzającego ognia świętego Elma (przy którym grzeją się podobno hiszpańskie banki), skrócono nam geologa o głowę. W odpowiedzi na to (i na prośbę faszystowskiej Ameryki) zwiększymy zapewne już wkrótce korpus ekspedycyjny w Afganistanie. Na przyjaciołach oszczędzać nie można, a na obywatelach i owszem.

A hiszpańskie banki rysują w swoich raportach scenariusze dla Hiszpanii (a potem może i dla innych krajów) nieciekawe. Najpierw spętaną przepisami bankowymi gawiedź zaatakuje się deflacją (rujnując kredytobiorców), a następnie atak przypuści inflacja w pień wycinając posiadaczy bankowych oszczędności. Pustka zapanuje od horyzontu po horyzont, na której z rzadka będą siedzieć banki, jako jedyne (zdaniem faszystowskiej eurokracji) godne wsparcia i przetrwania w tych (jak głosi chińskie przekleństwo) ciekawych czasach.

Tylko Pawlak jeszcze tego nie rozumie i chce nieprzyjemny zapach (powstały przy produkcji opcji zaczepnych) przepędzić z gospodarki. Podejrzewam, że to tylko dlatego, że pomimo wielkiego oczekiwania, Wielki Brat nie zadzwonił jeszcze do Pawlaka z Brukseli.

poniedziałek, 9 lutego 2009

Buftowa blues

Właczyłem radio, a tam z lewego głośnika nadawała bufetowa, a z prawego lał sie czarny blues.
Wziąłem do reki szwajcarska gazetę Sonntag, a tam piszą, że dwa największe banki Szwajcarii, UBS i Credit Suisse, wspólnie ogłaszają stratę 29 mld franków szwajcarskich o czym z przykrością informuje pozostająca w bólu bankowa rodzina. Zamysliłem się. Czyżby znowu jakiś pogrzeb w rodzinie, czy tylko wyciągaja trupy z szafy?

No ale jest i jakiś dobry news. Obama i Brown zatrudnili mnie na super tajnego doradcę ekumenicznego i za moja radą zakreślili górną granicę zarobków. Szkoda, że tylko dla bankierów, ale dobre i to. W zamian za tą fuchę zaprognozowałem dla Browna wzrost bezrobocia do 3 milionów. W związku z tym w telewizji polskiej ktoś tam ostrzega przed nalotem brytyjskich pucybutów na wrocławski urząd pracy. Zdziwiło mnie to, bo poprzednio nikt nie ostrzegał przed brytyjskim nalotem na krakowskie panienki.

Powoli odkrywam Internet. Poszperałem tam i znalazłem potwierdzenie na polsko-brytyjską miłość. Bufetowa, jeszcze jako szefowa faszyzującej NBP zakupiła w 1998 roku ponad sto ton złota, ale w obawie, żeby w kraju tego nie rozkradli zostawiła to na przechowanie w znanych brytyjskich bankach. Zaraz potem Brown ogłosił, że ma prawie sto ton złota do sprzedania. Od Stirliza dostałem fotografie kolejki do banku, któremu Brown zlecił rozdawanie za pół darmo złota. Ludzie tam pchali się, aby tylko dostać choć małą sztabkę lub monetę z podobizną bufetowej, tfu królowej.

Od tego czasu nasi specjaliści w nagrodę są zatrudniani co i rusz w bankowości w londyńskim City. Ostatnio był tam Yes, Yes, tyle, że mu to na zdrowie (seksualne) nie wyszło. Ale czego się nie robi dla dobra kraju!

Wpadłem w zadumę, bo nie mogłem ustalić o jaki kraj chodzi tak bardzo politykom, dla dobra jakiego kraju tak się starają. Czy tu chodzi o Niemcy, aby wesprzeć ich podupadające euro, jak to robi właśnie Słowacja, czy o amerykański przemysł historyczny, chcący nam zbudować tarczę i sprzedający nam latający złom, czy o Rosję, która oferuje nam budowę śledziowej rury pod Bałtykiem. Poszpieguję, to może i to ustalę.

W gospodarce złote czasy, bo nasza GPW już się jakby trochę uodporniła na USA, od czasu, gdy US-meni do mydlenia oczu używają OER, a Japońce nie. Zadałem sobie trudne pytanie o nadchodzącą deflację. W odpowiedzi na to miedź, znaczy się Polska Miedź poszybowała hen wysoko, wysoko, dowodząc, że i owszem, deflacja nadchodzi, a mi od patrzenia na Słońce Peru, aż pociemniało w oczach.

piątek, 6 lutego 2009

Krzywe zwierciadło

Jak ja kocham ten kraj!
Zaproszony przeze mnie i sołtysa, zagraniczny burmistrz, stwierdził był po wizycie, że polska władza nic nie robi, tylko albo molestuje, albo zabawia się brzydko pod stołem. W odpowiedzi na to, sołtys obraził się i dał ogłoszenie "Osoby zainteresowane walką z kryzysem i złupieniem proszone są o niezwłoczne zgłoszenie się celem ich ograbienia." Zapytałem po tygodniu sołtysa, czy ktoś się zgłosił. Sołtysowa pytała, czy to aby wystarczy na wycieczkę do Peru ? Sołtys drapał się i drapał po łysinie i orzekł, że poczyni w budżecie oszczędności, ale też i zwiększy deficyt.
- Matka! - krzyknął do żony - zostanie Ci jeszcze na narty w Alpach!!!
Zaciekawiło mnie, jak to z tym budżetem bywa? W końcu deficyt budżetowy to właściwie elegancka nazwa ordynarnego złodziejstwa. Ciekawe, kto tym razem za sołtysową zapłaci i za jej kulczyki?

W tej całej dyskusji przypomniało mi się, że coś się zmienia. Kiedyś Polacy jak jeden mąż twierdzili, że tutaj, w kraju, jest źle, a tam w Ameryce jest dobrze. Teraz coś jakby się odwróciło. No bo wyjechać za granicę można, można się też zaprzedać do banku w niewolę, tfu, wziąć kredyt, ba nawet są już emerytury po nowemu. Słyszałem też jak ktoś głosił, iż z OFE tak do końca źle nie jest. Podliczono, przemielono i wyszło, że do emerytury OFE dorzuci tak ze 28zł. Zdaje mi się, że jakbym butelki odkładał, to na starość miałbym więcej pieniędzy. No, ale pocieszające jest to, że wyjechać można za granicę, a tam, to już wszystkie sny się spełniają. Za całe 80 zł na miesiąc ( jak głosił jeden z czytaczy blogów rozmaitech) oferowane jest na wyspach na Pacyfiku full exclusive - spanie na plaży pod palmami i zajadanie się bananami, które spadną z palm. Buzek, Bauc i Krzaklewski też tak własnie reklamowali te zmiany w przepisach emerytalnych. No ale banany chyba są tam nieco niestrawne, a i piasek z plaży strasznie wchodzi emerytom w d.

Jak to się zatoczyło koło. Onegdaj anarchista Maksimow i Apollon Karelin krzyczeli, że kapitalizm prywatny został zastąpiony przez kapitalizm państwowy. Za to ich aresztowali, ale nie jako element ideowy, ale element kryminalny. Ten leninowski typ argumentacji powtarzać się musi i dziś, gdy aresztowani są słynnymi blogierami, którzy jednym słowem obalają całe gospodarki. Padła już gospodarka Łotwy od tych słów, podobno też od słów powiększa się zapaść Korei Południowej. Aż się boję o Amerykę. Tam to niedługo ruchnie - blogierów ci u nich zatrzęsienie!

Sprawiedliwość dziejowa jednakże być musi! I tak oto ruskich anarchistów ktoś w Polszcze posłuchał i znów powstał kapitalizm prywatny. Jeden, wielki niewywłaszczalny właściciel - państwo, podzielił się własnością z prywatnym kapitałem, ale po komuniźmie pozostał nowy typ służalczości - nowa klasa zarządców zrodzona z dawnej inteligencji. No i problemy pozostały stare, tyle, że teraz w nowym świetle. No bo czy nie jest pozytywem, iż długi Gierka zostały spłacone!? A nowym zadłużeniem i dziurami bauców nikt się przecież przejmować nie będzie, a już najmniej sołtysowa na wycieczce w Peru, czy na nartach w Alpach.

czwartek, 5 lutego 2009

Czyściec

Obudziłem się z potężnym kacem. Nic nie piłem, to skąd taki kac? Zdaje się, że to jest kac moralny.

W telewizorni znani ekonomiści dyskutowali nad gospodarką i gadali w kółko tylko o kryzysie. Na stole flaszki nie było, więc tam już z pół godziny ich gęby o suchym pysku mełły informacyjną papkę, aż tu nagle jeden z nich genialnie stwierdził, że kryzys oczyszcza rynek, bo eliminuje firmy słabe, a wzmacnia dobre. Trzeba tylko dopracować się odpowiednich procedur upadłościowych i już gospodarka cudownie się oczyści. Spojrzałem przez okno na miasto. Bombardowanie, czy trzęsienie ziemi oczyszcza równie mocno, najczęściej miasta z budynków o słabej konstrukcji. Ciekawe, jakim trzeba być debilem, żeby coś takiego powiedzieć. Zadzwoniłem do Mullera i ten potwierdził, że w telewizji występował istny geniusz łże-ekonomii. To dlatego tak z artylerii walą w złotego i opcjami bombardują polską gospodarkę - by żyło się lepiej. Wszystkim!

Faszyzm już nie ten co dawniej! - zamruczał pijany kot. Z idei wolnego rynku zostało tylko same (wolne od konsekwencji) złodziejstwo. Dajmy na to, taki Madoff to musi być z siebie dumny. Ostentacyjne obrobienie tylu znakomitości - bezcenne. Za wszystko inne zapłacisz 5 milionową kaucję kartą MasterCard i aresztem domowym w wygodnym apartamencie.

Azja to ciągle barbarzyńcy. W Chinach już dawno nerki Madoffa znalazłyby nowych właścicieli. A tak?! Jak znam życie to znowu ktoś będzie musiał wysadzić Manhattan żeby pozacierać ślady.

środa, 4 lutego 2009

Bandyci

Wróciłem do miasta, aby zobaczyć skutki bombardowania opcjami gospodarki.

Ludzie konają, firmy bankrutują, dzieci chodzą głodne. Jacyś geniusze ekonomii wyszli na ulicę z transparentem, że to wolny rynek, że teraz wszyscy powinni się z tego cieszyć a społeczeństwa to ni jak nie obciążą skutki opcji. Wróciłem do domu i z powodu kryzysu zapadłem na filozofię.

Nocą śnił mi się Konfucjusz, który wyjaśniał, że tylko trzy elementy są niezbędne aby istniało społeczeństwo zorganizowane w państwo. Ludzie muszą mieć zaufanie do władzy, muszą mieć co jeść i musi być armia, która to społeczeństwo obroni.

Rano zadzwonił Brunner i powiedział, że gestapo szykuje się, aby tłumić zamieszki. Cóż, zdaje się, że polskiego państwa już nie ma. Armia i władza nie obroniły społeczeństwa przed opcyjnymi bombardowaniami i artyleryjskim atakiem na złotówkę kierowaną przez faszystowskie banki. Ludzie wprawdzie jeszcze mają co jeść, ale żadnego zaufania nie mają do władzy, zupełnie jak ja. Każdy przez skórę czuje, że faszyści na żadne zaufanie nie zasługują. Owszem pieniądze można od nich brać, ale trzeba uważać, czy aby (wzorem radzieckich towarzyszy) nie gwałcą nam kobiet i nie strzelają do dzieci.

W telewizji znów widziałem premiera, jak się błogo uśmiechał i mówił o wspólnym domu i miłości. To pewnie dlatego, aby swoim uśmiechem osłodzić kontrybucje nałożone na Polskę przez faszystowską Europę, która po likwidacji problemu żydowskiego miała pomóc zbudować drogi, a zdaje sie, że teraz jedynie funduje nam sznur.

Nie śmiej się, Ty, w tym telewizorze tak szeroko! Miałeś chamie złoty róg!


wtorek, 3 lutego 2009

Kac i brak gotówki

Obudziłem się skacowany. Portfel gdzieś zniknął. Przypomniało mi się, że mam przesłuchać cenę, ale portfel wziął na przesłuchanie sołtys.

Cena jest zdaje się ustalana przez rynek, ale jak mi objaśniał sąsiad sołtysa, w dłuższym okresie nikt nie sprzeda poniżej kosztów wytworzenia. Dla przykładu on samogonu za darmo rozdawać nie będzie, ba, co innego poczęstować i wypić. Wprawdzie niby bank centralny wszystko reguluje, ale dla przykładu na ceny naturalnych drożdży wpływu nijak nie ma. Może rosnące na polu buraki i owe drożdże nie wiedzą co to procent składany?

Sołtys wrócił z przesłuchania i zwrócił mi uwagę na obecne sygnały w gospodarce, w tym i taki sygnał, że mój portfel jest już pusty. Zadumałem się, ponieważ tak jak polecenia z Centrali, tak i ten sygnał pojawił się z opóźnieniem. Chyba wszystkie sygnały gospodarcze pojawiają się z opóźnieniem - usłyszałem w głowie głos Stirlitza.

Na kaca trzeba było coś wypić, ale ani pieniedzy, ani bimbru. A wyobrażacie sobie w takiej ciężkiej sytuacji życiowej miliony skacowanych Chińczyków?!

Zdaje mi się, że mamy obecnie system, który rozumieją nieliczni, a kurkami z pieniądzem (i bimbrem) kręcą małpy dziwnie jakoś podobne do sołtysa i na dodatek korumpowane bananami. Raz kręcić w lewo, a raz w prawo. No i teraz mamy problem, bo małpy urwały kurek, a hydraulika (i pieniądza materialnego, choćby i bez Chrobrego) nie ma, są tylko inne małpy, które jak wiadomo z zoologii czynności złożonych, w tym i naprawy czegokolwiek, jeszcze nie opanowały. Do tego na oczy napatoczyła mi się jedna małpa w czerwonym.

Oderwanie przez małpy pieniądza od złota (tutaj przedwojenny Chrobry na monecie aż się zaśmiał) spowodowało, że małpy kręcą już tylko urwanymi kurkami, które niewiele wspólnego mają z lejąca się do wanny wodą. A dlaczego wodą, skoro mi się chce pić wódki?

W geście rozpaczy wyciągłem byłem z kurtki zapasowy, namalowany przez NBP papierowy banknot, również z Chrobrym. Wtedy to w drzwiach stanęła sołtysowa i popatrzyła na owego papierowego Chrobrego z dziwnym politowaniem. A może ona tak patrzyła tylko na mnie i odbijający się w moich oczach daleki gospodarczy obraz kraju pod faszystowską okupacją, który obce banki zbombardowały opcjami.

Cena kartofli

Ale mnie naszło. Zachciało mi się kartofli ze skwarkami i zsiadłym mlekiem.

Niby rzecz prosta, ale niełatwo osiągalna;-) Skwarek w sklepie nie ma, o zsiadłym mleku zapomnieć można. Wsiadłem na Junaka i pyr,pyr w te pędy na wieś do znajomego sołtysa, który był skrzynka kontaktową. No i zaczęło się. W Polsce XXI wieku, podobno potędze rolniczej, kupienie skwarek i zsiadłego mleka graniczy z cudem. Oficjalne, unijne programy ekologiczne są tak skomplikowane, jakby były pisane przez okupanta (może i są?) i żaden drobny przeciętny rolnik nigdy nie będzie w stanie do nich przystąpić.
Zszedłem więc do podziemia, a tam maślano-kurczakowo-kiełbasiana, indycza międzynarodówka, kurza Armia Krajowa, Filomaci i Filareci chlewa i kurnika, nabiałowo-wędliniarski ruch oporu, cichociemni jajek i warzyw. Głęboko zakonspirowani, dają narodowi nadzieję i pomagają przetrwać czas niewoli. Unijni faszyści zabronili polskim rolnikom sprzedawać swoje plony. Ba! Nawet obsianie własnym ziarnem pola jest karalne. Monsando i faszyści z UE dbają o to, aby truć i leczyć.

Zdziwiła mnie nieco cena, ale po skwarkach, kartoflach i zsiadłym mleku postanowiłem cenę rozpracować później, zwłaszcza, że sąsiad przyszedł do sołtysa w sprawie oceny jakości samogonu;-)

poniedziałek, 2 lutego 2009

Szamanizm ciagle żywy

Podobno mamy już wiek XXI, ale szamanizm ciągle żywy. Gwiazdowski, którego ostatnio widziałem chyba na zlocie łgarzy, tfu prawników, zajął się był medycyną. Kiedyś ten prawnik zajmował się ekonomią, a tutaj patrz - medycyna. Jak to się hobby zmieniają. To tak jak i u mnie - najpierw szpieg, a teraz fałszerz.
Ale wracając do medycyny, to ów młody adept zaproponował, że jak społeczeństwo zorganizowane w postaci państwa źle funkcjonuje, to należy mu krwi upuścić i amputować członki. Według robertów tego świata społeczeństwo, to li tylko zbiór jednostek, a w rekach kniazia wystarczy jak zostanie tylko wojsko i policja. Wyczytałem w starych gazetach, jak to w ramach walki z bezrobociem z polskiej gospodarki upuszczono młodej krwi, a jeszcze się w gazetach zachwycano, jak to pięknie, że teraz zmuszone biedą polskie ludzie wprost z uniwersytetów trafiają na zmywak. Niemcy rozwiązywali to prościej - łapanka i rozstrzelanie.
Jakbym słyszał Brunnera, tyle, że ten takie żarty puszczał był o Żydach - jak brakuje żywności na utrzymanie więźniów w Konzentrationslager Auschwitz, to nie wypuszczając nikogo z obozu trzeba zmniejszyć ich pogłowie. Porządny Niemiec racji żywnościowych dla więźniów obcinać nie będzie - od tego jest komin - zwykł mawiać Sturmbannführer Brunner
W ramach zdaje się podobnej terapii z pieniędzy upuszczono złota na tyle, że tylko napis na nocie bankowej pozostał. No i Chrobry, tak jak przed wojną spokojnie patrzy z 20-to złotówki, tyle tylko, że jakby z politowaniem.

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP