czwartek, 12 lutego 2009

Szwedzkie janosikowanie

Odkąd świat stoi to biedny pracował na bogatego i dzięki temu bogaty się bogacił a biedny biedniał i potrzeba było zawsze jakiegoś Janosika dla przywrócenia pewnej równowagi. Teraz jednakże o anty-Janosików jakoś łatwiej.
Ostatnio Szwed (znowu opanowali Polskę i FT?) rekomendował był, że ruszanie przez Pawlaka opcji będzie go (i społeczeństwo) wiele kosztować. A teraz nie kosztuje? W kwestii opcji, podobnie jak w grze na giełdzie najważniejsza jest informacja którą wykorzystał był onegdaj Rothschild, korzystając z tego, że jako pierwszy i jedyny w Londynie wiedział o wyniku bitwy pod Waterloo. Nakazał on swym maklerom sprzedawać wszystkie posiadane akcje wywołując niebywałą panikę, a następnie odkupując akcje za grosze. Ówcześni inwestorzy wpadli w rozpacz, gdyż zostali ogoleni do zera, a w tym samym momencie rodzina Rothschildów stała się najbogatszą na świecie. Zapewne, gdyby angielski król rozkazał poćwiartować oszusta razem ze ministrem brytyjskiego rządu, który nieco wcześniej zastosował tą samą sztuczkę, bankowość rozwinęła by się nieco inaczej. Pewnie i wtedy jakieś E.Szwedy opanowały (oczywiście bezinteresownie;-) ówczesne media, tak, aby swobodnie sfałszować odpowiedni numer holenderskej gazety.

Przyglądam się temu zagadnieniu z pewnym zainteresowaniem, bo to, jak działa w III Rzeszy polskiej prawo, mocno mnie zadziwia. Jesienią ubiegłego roku podczas rozprawy, w której brał udział Lech Wałęsa, operator i niezależny dziennikarz został uderzony w twarz przez Piotra Gulińskiego, prezesa Instytutu Lecha Wałęsy. Szybko okazało się, że ludzie z otoczenia naczelnego elektryka kraju są nietykalni. Mogą sprać po mordzie dziennikarzy, jak pańszczyźnianych chłopów, nawet w obecności policmajstrów, przy cichym aplauzie sądów. Cóż, skoro pierwszą osobę w III Rzeszypospolitej można nazwać chamem, to już wiele zadziwić mnie chyba nie powinno.

Zaproszono mnie wczoraj na uczelnię, abym odpytał z logiki studentów prawa, a potem praktykujących prawników i prawie każdy dostał PAŁĘ. Wniosek jest więc oczywisty. Prawo należałoby tak uprościć aby te wyjątkowe pasożyty zostały odcięte od koryta. Z ekonomistami bywa podobnie, z tym, że im starsi, tym bardziej cierpią na sklerozę. Kilka lat temu ktoś zamienił belkę na k(o)łódkę i właśnie ta Kołodka napisała list do naszego słoneczka. List, nie powiem, kilka ciekawych i trafnych spostrzeżeń zawiera. W liście opisano, jak to w trakcie dziesięciu lat, 1990-93, 1998-2001 i 2008-09- wzrastał PKB i tutaj gdzieś się wybitnemu ekonomiście zapodziały całe dwa lata 2006-2007? Czy to jakaś czarna dziura, czy strach strach przez powrotem kaczystów, którzy kolbami nocą w drzwi załomocą.

Z Kołodką nie sposób się jednak nie zgodzić w tym, że cele i działania władzy podporządkowane winny być wymogom zrównoważonego rozwoju, a polityka gospodarcza musi opierać się na poprawnej teorii ekonomicznej, a nie na dogmatach. Inna sprawa, czy teoria, na której oparł się Kołodko nie jest aby choć częściowym dogmatem, podobnym do programu gospodarczego obecnego rządu, tyle, że celem wówczas było dokarmianie nie tłustych kotów, ale sfory psów.

11 komentarzy:

  1. Pacta Sunt Servanda
    Chcesz żeby ta zasada była obecna w Polsce?
    Jeżeli tak to umowy na opcje powinny być dotrzymane

    OdpowiedzUsuń
  2. Umowy opcji maja wady prawne i zbudowane są na asymetrii dostępu do informacji (tj oszustwie). W prawie polskim istnieją na to stosowne paragrafy, np. (nieważność bezwzględna) - dokonano czynności prawnej sprzecznej z prawem, zasadami współżycia społecznego lub w celu obejścia prawa (art. 58 kc), umowa o świadczenie niemożliwe nie rodzi zobowiązania - art. 387 § l kc, gdy przy składaniu oświadczenia woli nastąpił brak świadomości lub swobody(art. 82 kc)
    (nieważność względna) - w przypadku istnienia wad oświadczenia woli (błędu, podstępu, groźby, wyzysku).

    Suma sumarum, umowy zdają się być nieważne, tyle, że bank ma instrument w postaci bankowego tytułu egzekucyjnego do puszczania klientów w samych skarpetkach zanim mogłoby dojść do ewentualnej sądowej rozprawy. Pawlak chce to załatwić hurtem i po najniższych możliwych kosztach.
    Pozostaje jeszcze sprawa Trybunału. Jeśli wartość dojenia z opcji jest duża (a szacują ją na ok 50 mld zł), to znając logikę sędziów (której brak już wielokrotnie udowodnili) to ich wyrok w tej sprawie jest co najmniej nieprzewidywalny. A jeśli uwzględni się doświadczenie, które płynie z Biblii, iż nie ma takiej bramy, tfu, sądu, której by nie przeszedł osioł obładowany złotem, to sprawa wydaje się raczej z tych, których pozytywne załatwienie można byłoby uznać za przyobiecany w wyborach POlski cud.

    OdpowiedzUsuń
  3. gdzie masz asymetrie informacji?

    OdpowiedzUsuń
  4. Bank ma informacje o kredytach walutowych i dane ze sprzedaży kupna walut. Duży bank zagraniczny udzielający lewarów dla giełdowych graczy wie jeszcze więcej. W związku z tym może z większą dokładnością i wyprzedzeniem prognozować ruchy walutowe. Ponadto posiadając udziały w funduszach inwestujących na giełdzie bank może wręcz wpływać na cenę. Stad też asymetryczne amerykańskie opcje (a takie sprzedano polskim firmom) to najczystszej wody szwindel. Zresztą sprawa była już wałkowana i dochodziło do ugody również na rodzimym rynku twórców tego szwindla.

    OdpowiedzUsuń
  5. ale powiedz mi kto zmuszał to wystawiania opcji??? polskie firmy nie mają problemów z tego względu że kupowały opcje tylko z tego że wystawiały. wystawianie opcji to czystej wody spekulacja, ale spekulacja firm. kto im kazał to robić?

    OdpowiedzUsuń
  6. Polskie firmy kupowały w pakiecie, bo taniej. teraz rozwinęły pakiet - a tam - o-rzesz-ku!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. dyrektor finansowy który nie rozumie opcji i kupuje kota w worku to dupa nie dyrektor... właściciel który zatrudnia osła na stanowisko zarządcze tez jest glupi. Tacy ludzie za błędy powinni płacić.

    OdpowiedzUsuń
  8. "Tacy ludzie za błędy powinni płacić."

    Jestem jak najbardziej za. Winnych powiesić, albo przynajmniej publicznie wybatożyć. Karanie zaś pracującego pospólstwa bankructwem ich zakładów pracy przypomina nieco bajkową opowiastkę o tym, jak to kowal zawinił, a Cygana powiesili. Właścicielom po anulowaniu umów opcji na razie bym darował, aby im wolny rynek nie kojarzył się li tylko z finansowym wampiryzmem.

    OdpowiedzUsuń
  9. ale tak nie jest bo firma jest włascicela a nie pracowników. jak właściciel zawinił... to cóż tym gorzej dla pracowników... spokojnie ... te firmy wykupi ktoś inny i praca bedzie... szkoda tylko że większość polskiego kapitału utopiła w te opcje... sprawdź dziś artykół w wybiórczej o dwóch przypadkach ludzi co zainwestowali w CIRS. aż dzi bierze że zaufali na ładne oczy pani "magdzie" która sam nie wiedziała co sprzedaje.

    OdpowiedzUsuń
  10. I tutaj pojawia się mój postulat, aby REALNIE zwiększyć uprawnienia załogi. Stwierdzenie "Te firmy wykupi ktoś inny i praca będzie" jest prawdziwe, ale TYLKO w długim okresie czasu. Twój punkt widzenia nie uwzględnia istotnego w ekonomii przesunięcia procesów i sygnałów w czasie. Co z tego, że za 5-10 lat, ktoś to kupi i praca znów będzie. Ludzie nie opanowali jeszcze fotosyntezy.

    OdpowiedzUsuń
  11. jak dasz prawo do decydowania załodze to już tak łatwo im tego nie odbierzesz... a co się dzieje gdy załoga decyduje o lasach zakładu to chyba łatwo sobie wyobrazić... bankrutuje, albo inni muszą do niej dopłacać.. to co proponujesz to Utopia czystej wody i raczej wątpię żebyś mnie przekonał... jak jest przemeblowanie to musi być bałagan.

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP