niedziela, 29 marca 2009

G-20 i złoty antysemityzm

Lolek doniósł był mi, że w związku z falą protestów przeciw G-20 i NATO na poniedziałek Michnik szykuje artykuł, w którym protestujących wyzwie od antysemitów. Aż muszę to sprawdzić, bo może w ten sposób, niechcący, nadprezydent poddał był do publicznej wiadomosci, iż z tej drugiej strony są sami semici;-) Krąży już plotka, że największymi bandytami na świecie nie jest banda czworga, ale grupa Bilderbergów, która, dla odmiany, z Chińczyków się nie składa. Odpowiadają oni podobno za ten kryzys i za ostatnie wojny. Tropy tej wiadomosci prowadzą do filmu Alexa Jonsa "Wezwanie do przebudzenia" i również wskazują pewną dozę antysemityzmu.

Naszła mnie myśl, że po poprzednim wielkim kryzysie, wielkich wojnach i wyścigu zbrojeń, państwo rozdęło się do niespotykanej skali i pewien stopień deregulacji i liberalizacji stał się koniecznością. Posunięta jednak zbyt daleko likwidacja dóbr wspólnych stała się zagrożeniem. Już Charles Van Doren w swojej książce „Historia wiedzy” udawadniał, że niezależnie od ścisłości obliczeń postępująca hominizację biosfery skończy się dla ludzi totalną katastrofą. Ten sam mechanizm zastosowany w ekonomii już doprowadził do katastrofy. Ogladając telewizję zwróciłem uwagę na to, że prawie wszystko teraz jest reklamą. Reklama odwołuje się do emocji i pragnień nabywcy i rzadko podkreśla mocne strony reklamowanego dobra. W efekcie reklama wypacza konsumencką racjonalność i deformuje rynek poprzez nierówny dostęp do potencjalnego klienta. Lokalny wytwórca nie ma szans na reklamę w ogólnokrajowej telewizji i byc może dlatego przegrywa lokalną walke o klienta. W tej sytuacji dość dobrym rozwiązaniem na istnienie wolnego rynku i eliminację jego części słabości jest zapoczatkowany na przełomie XIX i XX wieku ruch spółdzielczy, który do dzisiaj funkcjonuje zadziwiająco sprawnie w kilku obszarach działaności społecznej. Jeśli założyć, że gospodarka jest pewną grą, a takie założenie jest w zgodzie z wieloma teoriami naukowymi, to dość często mamy do czynienia z dylematem więźnia, a spółdzielnia jest wtedy godną analizy formą kompromisu między konkurencją a kooperacją. Zastanawiające w tym wszystkim jest, że spółdzielczość zwalczana była z równą gorliwością za komuny, jak i za kapitalizmu.

Jose Saramago, autor Miasta ślepców opisuje w swojej książce świat ślepych ludzi, których nie otacza ciemność, ale jaskrawa biel. Może ta biel to polityczna poprawność, która zasłania nam oczy i każe wszystko widzieć oczyma ślepców;-) W jednym z wywiadów Jose stwierdził, że "kryzys, który nas teraz dotknął, to przestępstwo przygotowywane przez lata. Jest efektem globalnego totalitaryzmu korporacyjnego - systemu, który nigdy nie miał wystarczająco złej prasy, żeby go postrzegano jako coś złego. Tymczasem doprowadził świat do zagłady, do katastrofy ekonomicznej, ekologicznej, katastrofy wartości. To się zaczęło, kiedy bycie człowiekiem przestało być najważniejsze, najważniejszy stał się rynek." W rzeczywistym świecie ślepota opanowuje jedynie dziennikarzy, którzy zdają się nie dostrzegać, że rozwarstwienie społeczeństw, wg formuły - 20% obywateli posiada 80% zasobów prowadzi do tego, iż wolny rynek staje się wykwintnym kasynem dostępnym jedynie dla elit.

Ja tutaj sobie popijam i rozmyślam, a w Rosji dzieją się ciekawe rzeczy. W ramach walki o zasoby Afryki Rosja anulowała 20 miliardów dolarów długu dla kilku wybranych państw tego kontynentu. Brazylia też wystartowała w wyścigu i obiecała dla Mozambiku prawie 1.5 miliarda dolarów inwestycji bezpośrednich w kopalnie węgla. Na dodatek Dvorkovich wygłosił oświadczenie, które ma być staniowiskiem rządu, iż Rosja popiera rozszerzenie SDR na rubla, yuana i złoto, ale nie widzi szans aby na szczycie G20 mogło dojść do kompromisu i przyjęcia nowej waluty rezerwowej. Kreml zapowiada, że można również pomyśleć o bardziej efektywnym wykorzystanu złota i rezerw złota w tym nowym postulowanym systemie. Czyżby tworzyła się międzynarodowa koalicja mająca na celu wysiudanie zadłużonego Zachodu w wyścigu po afrykańskie surowce? Płynące z takich działań wnioski nie są optymistyczne, ponieważ wieszczą zbliżający się kryzys surowcowy, który może zamienić obecny kryzys ekonomiczny w długie lata smuty. Media, jak zwykle tłumaczą to nieco inaczej. Oczywiście każdy ma prawo wierzyć w dowolne bajki, nawet te serwowane przez media, tyle, że jak ktoś zaczyna wierzyć w bajki, to zazwyczaj jest to objaw zdziecinnienia;-)

Stirlitz przestał ogladać wiadomości i przełączył telewizor na kanał z kreskówkami.

piątek, 27 marca 2009

Epokowy wynalazek

Od czasów cesarza Hien Tsung, który wynalazł w roku 806 przed naszą erą pieniądze papierowe, mistyka władzy pozwala ukryć, że cesarz jest nagi. Waszyngton miał stać się za sprawą owej misterii centrum Wszechświata. Czekam teraz na nowego Kopernika, który centrum Wszechświata wróci na właściwe miejsce. Chiński cesarz nigdy nie twierdził, że jedynym pieniądzem jest papier - to go różni od czasów współczesnych. Począwszy od Wielkiej Depresji, banki komercyjne zostały podzielone na inwestycyjne, które uzyskiwały pieniądze poprzez emisję i sprzedaż papierów wartościowych oraz depozytowe, mające na celu przechowywanie wartości. Od czasu, kiedy Roosevelt, wzorem rosyjskich komunistów, zakazał posiadania przez Amerykanów złota, to w zasadzie wszystkie banki zajęły się papierem, a obywatelska wolność i wartości republiki odpływały z Ameryki wraz z ubywaniem złota w dolarach. Wszystko to działo się przy oklaskach mediów i tylko nie wiadomo, czy oklaski były dla odchodzących w niebyt wolności, czy dla nadciągajacego faszyzmu. Faszyzm zawsze rodzi się w zachwycie mediów, bo media są korporacyjne, a korporacje stanowią sedno faszyzmu. Tylko głupcom może się zdawać, że Hitler, czy Mussolini sami zdolni byliby zbudować faszyzm i obalić republikę. Potrzebne na zbudowanie faszyzmu pieniądze pochodzą od korporacji z ich DOBROWOLNYCH datków. Tak było w Europie, tak i jest w USA.

Kilka lat temu bankowość postapiła krok naprzód. CDSy zostały spopularyzowane przez bank JP Morgan, a zajmowała się tym grupa młodych, kreatywnych bankierów, którzy później zostali określeni jako mafia Morgana. Wiele osób z tej mafii dostało się na wpływowe stanowiska w świecie finansów i polityki. W 1994 roku, lawirując pomiędzy gorzałką i tenisem w Boca Raton na Florydzie poszukiwany był sposób na pożyczanie większej ilości pieniędzy poprzez zmianę regulacji prawnych w tej kwestii. W tym procesie przydatni okazali się Demokraci, którzy, zmęczeni pozyskiwaniem funduszy w tradycyjny sposób, postanowili porzucić swoje stare grupy interesów i zerwać ze związkami zawodowymi aby stać się bardziej przyjaznym dla biznesu. W ciągu dziesięciu lat, od 1998 do 2008 roku spółki finansowe wydały 1,7 miliardów dolarów na kampanie polityków i prawie 3,4 miliarda dolarów na lobbystów. W efekcie tych działań uchylono kluczowe aspekty ograniczeń dla banków wynikających z ustawy Steagall. Umożliwiło to powstanie megafirm takich jak Citigroup i dało podstawy do narodzin faszyzmu w USA. Jak widać minęły stulecia, a nadal nie ma takiej bramy, nawet w Kongresie i w Senacie, której nie przeszedłby osioł (lub lobbysta) obładowany złotem;-)

Teraz byłoby dziwne, gdyby członkowie powstałej w ten sposób mafii nie wspierali się w okradaniu innych i nie zdobyli władzy. Jeden z urzedników zaangażowanych w ratowanie AIG powiedział wprost, o menadżerach AIG, że ci ludzie potrzebują wycieczek na Baja i zabiegów w spa. To samo można powiedzieć o każdym z nas, no chyba, że jest się faszystą przekonanym o wyższości aryjskiej lub bankowo-korporacyjnej rasy, której z tej racji należy sie więcej niż podludziom. W Polsce zamiast anonimowych urzędników głos w tej samej sprawie zabiera zwykle nadprezydent Michnik, co rusz udowadniając, że ludzie sa równi, a nawet równiejsi;-)

W USA jest mnóstwo ludzi, którzy stracili domy, zostali zmuszeni do upadłości i wykluczono ich z życia społecznego. Jakoś nikt w faszystowskim rządzie nie wpadł na pomysł, aby to ich ratować. Ale gdy dla AIG oraz Goldman Sachs zaczęły palić się piórka, to w jednej chwili rząd ruszył do ratowania zagrożonych miejsc pracy swoich kolesi. We wspomnianych firmach finansowych średnia płaca wynosi ponad 350 tysiecy dolarów, co sugeruje iż zarządy tych firm zarabiają ogromne kwoty. W obliczu możliwości utraty pieniędzy przez bogatych bankierów w obronę ich kasy zaangażowała się rządząca w USA faszystowska władza, wykorzystując do tego celu podatników i obciążając ich i ich dzieci niespłacalnym długiem. Podobnie rzecz ma się i w Polsce, gdzie prawie 30 miliardów złotych co roku trafia do kieszeni bankierów. Jest to prawie 3x więcej niż wynoszą nakłady na naukę. Zgodnie ze światową modą Rzeczpospolita powoli i systematycznie wchodzi na drogę faszyzmu. Może by pora była powiedzieć temu stop?

Ziemia jak widać jest okrągła. Kiedyś z jednej strony był komunizm, a z drugiej kapitalizm, a na pograniczu narodził sie faszyzm, który jak nowotwór zaatakował naszą cywilizację, a teraz są przerzuty. W społeczeństwach ludzi równych wobec prawa i w społeczeństwach o wyrównanych dochodach faszyzm nie może się narodzić. Podstawą faszyzmu są kartele, korporacje i banki i rodząca korupcję akumulacja kapitału w rękach tych, co pociągają za sznurki kukiełkami wodzów, na przykład małą czarna kukiełką Obamy;-)

wtorek, 24 marca 2009

Rootkit w gospodarce

Achtung! Achtung! Commerzbank bewerten ..., że w 2009 roku niemiecka gospodarka skurczy się o 7%! Załamanie niemieckiego rynku będzie klęską i ograniczy popyt na polskie produkty. Stirlitz wtrącił, że dla Polski największą klęską jest nasza demokratycznie wybrana władza;-) Kumpel Stirlitza, Cichy, głosi, że powinniśmy liczyć się agresywną ilościową polityką pieniężną, czyli tłumacząc z polskiego na nasze, czeka nas walutowa sraczka. Drukowane na świeżo banknoty będą się walać ma gospodarskim gruncie, jak psie kupy i każdy w to gówno, chcąc niechcąc wdepnie. Brunner wrócił z Frankfurtu i potwierdził, że jest źle, a nawet bardzo źle, skoro nawet na brak klientów narzekają domy publiczne i zdesperowani właściciele porno-biznesów zwrócili się do faszystowskich Niemiec o pomoc finansową. Rząd już obiecał, że się sku..(w-i tym miejscu ugryzłem się za język;-).

U nas w Polszcze, dzieją się przyobiecane przez premiera cuda. Otóż największy polski bank PKO BP, który załadowany jest po uszy gotówką i korzystając z kamienia filozoficznego, czyli mnożnika kreacji pieniądza, mógłby gospodarkę zarzucić kredytami, pożycza właśnie od Banku Światowego (czyli USA;-) pół miliarda dolarów, kończąc swoją suwerenną działalność jako bank w wiekszości polski. Schemat niszczenia przerabiany przez (g)bank(g)ierska brać już setki razy. Zakładając, że zarząd PKO BP nie składa się z samych idiotów, to ciekawe, czy przystawiono im przysłowiowy pistolet do głowy (co by wskazywało na prawdziwych faszystów) czy spodziewają się oni wpłat na pewne konta w Szwajcarii? Ciekawe jest również w co grają tak zwani eksperci, którzy pomimo zatrzymania deprecjacji polskiej waluty w ostatnich tygodniach, prognozują, iż za euro przyjdzie nam płacić powyżej 5 zł. Polacy ostatnio władzy dają sporo do myślenia. Z badań na zlecenie rządu wyszło, że obywatele zupełnie nie ufają sądom i prokuraturze, a o korupcje obwiniają głównie prokuratorów, adwokatów, sędziów i komorników. Być może rodacy wspomnieli litewskiego księcia Witołda i poganiających się w wieszaniu nawzajem litewskich kmiotków, (co by się kniaź nie rozsierdził). Przypadki nagłego wieszania się oskarzonych w aresztach śledczych Rzeczypospolitej 3 i 1/2 wskazują, iż tradycja litewska nie zaginęła w narodzie. A może dlatego słychać takie biadolenie, bo komornik przejął upadający szczeciński Polmos i położył był łapę na kilkuset tysiącach litrów spirytusu leżakującego w beczkach od dziesiątków lat. Sołtys przypuszcza, że władza będzie teraz topiła smutki przez kilka lat w dobrej okowicie, a ludkom zostanie twaróg z miejscowej mleczarni kupiony w Społem i bimber od Zdzicha.

W sprawie walut głos dała i żółta rasa. Zhou Xiaochuan wspomniał o tym, iż kończy się era bezkarności drukarzy oraz wskazał na SDR-y - wymysł końca lat 60-tych, stosowany między innymi w państwach byłego bloku wschodniego. Między wierszami słychać chińską pieśń iż ten bankor autorstwa Keynesa odpowiednio materialnie umocowany w rzeczywistości (czyżby złoto i srebro?) może służyć jako światło w tunelu dla reformy międzynarodowego systemu monetarnego. Zakres stosowania SDRów powinien zostać rozszerzony tak, aby mogły one w pełni zaspokoić popyt na waluty rezerwowe oraz umożliwić wykorzystania SDRów w handlu międzynarodowym, ustalenia cen towarów, inwestycji i w księgowości korporacyjnej.

Sołtys, który konta w banku nie ma, zastanawia się głośno, czy banki istnieją po to by ci pomagać, czy po to byś dawał im żreć? W historii ludzkości tylko raz pajacyk zrobił w balona swego stwórcę. Czyżby z bankami to miała by być ta druga bajka? Muszę obejrzeć w telewizji Heńka Geithnera i mulata Obamę, czy nosy im się aby nie wydłużają. Prasa donosi, że Gordon Brown, premier Wielkiej Brytanii zasłużony na polu psucia pieniądza, otrzymał od prezydenta USA, Baracka Obamy, w nagrodę płytę DVD, zabezpieczoną oczywiście za pomocą DRM. Złośliwcy twierdzą jednak, że jest tam rootkit, który po instalacji w systemie pozwoli Amerykanom na zdalną inwigilację brytyjskiego komputera. Teraz jak będzie trzeba, to CIA dokona aresztowania Browna w związku pedofilską treścią zlokalizowaną na jego komputerze. Bo chyba każdy przyzna, że jak fałszerz pieniędzy publicznie chwali się ich fałszowaniem, a media przedstawiają go jako bohatera, to jest już czysta dziecięca pornografia.

poniedziałek, 23 marca 2009

Świńska górka

Dopada nas świńska górka, a przynajmniej tak twierdzi sołtys. W nieszczęsnej Polsce jest tak, że kiedyś rządziły świnie i teraz rządzą świnie. Różnica polega tylko na tym, że kiedyś były one z importu, a teraz są z własnego chowu. Świat stanął na krawędzi i zmienia się w świński folwark. W naszym kraju słychać, jak świnie kwiczą i chcą żarła - szczególnie bankowe świnie. Ale nie ma jak ich karmić, ponieważ ponad połowa Polaków nie ma żadnych oszczędności i żyje z dnia na dzień. Po utracie pracy przestawia się na fotosyntezę. Dobrze, że idzie lato, bo to już prawie 240 tysięcy straciło pracę od początku roku. Nic więc dziwnego, że w tej atmosferze 1/3 rodaków uważa, że konto bankowe jest im niepotrzebne, a dla 60 procent liczy się gotówka. Jak się patrzy na szefa NBP, szefa rządu i prezydenta, to zachowanie owej większości jest całkiem racjonalne. Mierzony w ten sposób poziom niezależności Polaków od systemu bankowego jest wysoki, co przyprawia bankowców i faszystów o sercowe klekoty. W Polsce ten, kto oszczędza, robi to dla zabezpieczenia się na czarną godzinę. Władza daje przykład. Kwaśniewski, Miller i inni, mają znaczne oszczędności, bo nie oszczędzali na honorze i ambicji. Po władzy widać, że apetyt rośnie w miarę sprzedawania ojczyzny, podobnie jak i ich prywatne oszczędności.

Sytuacja w USA wygląda również fatalnie. Na weekend zafundowano publice trzy bankructwa banków i upadki dwóch kas spółdzielczych. Teraz wielu Amerykanów boi się, a szczególnie przestraszeni zaczynają wycofywać z systemu finansowego swoje środki. Wielu ekonomistów mówi już otwarcie, iż nadciąga faszyzm, i że drukarkowa kroplówka nie pomoże. W tej atmosferze już w 11 parlamentach stanowych trwa debata nad rezolucjami ograniczającymi do minimum prawo federalne. Pierwszymi rebeliantami mogą okazać się Teksas, Arizona, Karolina Południowa, Wirginia, Maine, Pensylwania, Kolorado i Alaska. Równie nieoptymistyczne doniesienia słychać z Wielkiej Brytanii, gdzie spece szacują, iż deficyt w finansach publicznych przebije 13% PKB. Dla wyspiarzy finansowa katastrofa może przypominać zatopienie Atlantydy. Wtedy niewielu się uratowało, a prognozy na teraz są równie pesymistyczne. Patrząc na postępującą rozpierduchę świat powoli, acz systematycznie się zbroi i zamienia góry wirtualnej kasy w materialne dobra. Jeśli amerykański rząd nadal będzie sztuczkami utrzymywał poziom cen akcji i dołował cenę złota, to straci i złoto i zaufanie. Jak widać, faszyści w Indiach Zachodnich rozsądkiem nie grzeszą. Zezowaty Zorro doniósł był, że wyniki handlowe wskazują jeszcze kogoś, kto siedzi w cieniu, kogoś samotnego, kto musi tracić jeszcze bardziej. Ślady prowadzą do faszystowskiej Brukseli;-)

Kółko powoli, ale systematycznie się zamyka. Banki nie chcą udzielać kredytów bojąc się o kondycję firm. Firmy nie kwapią się do pożyczania i z obawy o słaby popyt zawczasu zwalniają pracowników. Zwykli ludzie spodziewając się zwolnień zaczynają oszczędzać i ograniczają się z kredytami. Zadłużeni stawiani są pod ścianą i zaczynają sprzedawać wszystko. Domy, akcje obligacje wystawiane są na sprzedaż albo przez właścicieli, albo przez komorników. Cena dóbr, które do życia nie są niezbędne, systematycznie osiąga coraz to niższe poziomy. Spadają wpływy podatkowe, więc władza drukuje, drukuje i drukuje. Patrząc na to Stirlitz poszedł szukać taczki. Wybiera się on na zakupy po złoto i konserwy. Chyba mu pomogę.

piątek, 20 marca 2009

Państwowy terroryzm

Tak sobie siedzę, popijająć samogon i myślę, iż władykowie jaja z nas robią. Dodruk pieniądza jawi mi się przeto jako ostateczność i potwierdzenie wcześniej popełnionych grzechów, głównie w USA. Europa będzie drukować żeby nie pozostać w tyle. Z komuny się przedtem śmieli, że drukowała kasę. Teraz widać, że oba te systemy są chore i może być źle, bardzo źle. Czy więc pozostaje nam tylko akt terorystyczny, ta kwinesencja desperacji człowieka w obronie swojej godności i wolności, prawa do rozwoju i ochrony siebie i swoich bliskich? Jakiejż to desperacji doznaje państwo, że od kilku lat narasta fala terroryzmu państwowego? Drukowanie pieniądza, to tylko jeden z przejawów tego terroryzmu i być może nie mniej krwawy niż tortury w Guantanamo, czy polowania na cywili w Afganistanie, Iraku i innych częściach świata. Powoli i systematycznie każdy z nas dla swojego i obcego państwa staje sie terrorystą. Korporacja Microsoft, która od lat ściśle współpracuje z służbami specjalnymi wielu państw, w tym Izraela i USA, rozpowszechnia swój twór w celu szpiegowania obywateli. Rządy o tym dobrze wiedzą i dlatego wspierają ten monopol. Otwarte standardy i wsparcie dla rodzimej gałęzi Linuksa byłoby dla społeczeństwa i państwa polskiego wielokrotnie tańsze niż zakupy systemów Windows, ale rozwiązanie to ma wadę wrodzoną, bo w otwartym kodzie źródłowym nie da się ukryć szpiegów. Firmy i obywatele kupując kolejne wersje Łyndołsa sprawiają, że zamiast sąsiada-kapusia, role tą przejmuje ich własny komputer. Każda nowa wersja tego systemu wprowadzona na rynek ma coraz wiecej funkcji szpiegujących. Faszyści przygotowywują się do przejęcia władzy nad światem i budują monopole, a to już w niedalekiej przyszłości może oznaczać koniec ciekawych dyskusji bez konsekwencji prawnych. Co zacieklejsi krytycy systemu mogą za walenie w klawiaturę dostać strzał w tył głowy, jak to już bywało nieraz w historii.

Prawo i media służą do kontroli społeczeństwa niczym pies do zaganiania stada do zagrody. W 2002 roku ukazało się kilka ciekawych artykułów, ale nie w głównym nurcie prasy, o tym, jak banki świadomie manipulowały opinią publiczną i klientami udzielając im uzgodnionych wcześniej między sobą rekomendacji, tak aby zwiększyć swój zysk na transakcjach giełdowych. Przyłapane na gorącym uczynku banki to Bear Stearns, Credit Suisse First Boston, Deutsche Bank, Goldman Sachs, J.P. Morgan Chase, Lehman Brothers, Merrill Lynch, Morgan Stanley, Salomon Smith Barney i UBS Warburg, które okupiły się niewielką karę 1.4 mld dolarów, a polującego na nich Spitzera skompromitowały. A mogły zabić - jak bym słyszał dowcip o Słoneczku Stalinie. Teraz powoli do wszystkich dociera, że ten kryzys jest ostatnim w USA, bo być może pacjent tego zawału nie przeżyje, a nie da sie nakłonić 300 mln ludzi by płacili na garstkę bankierów-bandytów. Obama już to wie. Wie o tym i jego kuzyn, który przygotowuje bankom kolejny smaczny kąsek w postaci Kenii i jej zasobów surowcowych. Problemem w Afryce są jednak Chińczycy i ten spór może doprowadzić do wojny.

Brunner doniósł był mi, że Somalia to piękny kraj, który swoim istnieniem dowodzi, iż Afryka może spokojne wrócić do swoich plemienno anarchicznych korzeni. Od 1991 roku, Somalia i Etiopia faktycznie jako państwa nie istnieją. Centralna władza nie obejmuje nawet całej stolicy kraju, a każdy, kto ma dostateczną siłę i środki robi co chce i chroni swoje zasoby. Rozpad tych afrykańskich krajów cynicznie wykorzystał Zachód najpierw rabunkowo pustosząc łowiska, a potem wrzucając do przybrzeżnych wód odpady nuklearne. Ludzie zaczęli cierpieć na chorobę popromienną i udokumentowano ponad 300 przypadków śmierci z tego powodu. Miejscowe klany postanowiły się bronić i zajęły się kontrolą statków oraz zatrzymywaniem ich i rządaniem okupu. Skoro każdego roku z tutejszych akwenów na zlecenie zachodnich koncernów kłusownicy wyławiają tuńczyki, krewetki i homary warte miliony dolarów, a miejscowi rybacy przymierają głodem, to z poparciem klanów, somalijscy rybacy wsiedli do motorówek, żeby pogonić śmieciarzy i kłusowników, oraz nałożyć na nich swoisty podatek. Ponad 70 procent mieszkańców tego kraju zdecydowanie popiera piractwo jako formę obrony, natomiast Zachód próbuje to kryminalizować.

Kryminalizacja to amerykańsko-angielski wynalazek i stosowany jest jako metoda kontroli społecznej. Piractwo na wodach wschodniej Afryki to zło, piractwo komputerowe to zło, ściąganie muzyki i filmów to zło, korzystanie z dorobku innych dla tworzenia nowej wartości kultury i wynalazków to zło, i tak dalej. Tylko faszyzm jest dobry. Dobrze jest jak ludzie płacą podatki, którymi wspiera się banki, dobrze jak kupują nic nie warte filmy i płyty, dobrze jest, jak ludzie dadzą się zakolczykować jak bydło, a mediami będzie można kierować ich raz w prawo, raz w lewo, raz po kredyt do banku, a raz do supermarkietu po zupełnie niepotrzebne tym ludziom rzeczy. Konfident Adi doniósł mi był, a Muller potwierdził, że z powodu kosztów chipowanie ludzkiego stada może się nie udać, a wśród faszystów zaczyna przeważać pogląd iż to działanie jest zbędne. Przecież śledząc przelewy i wyciągi z kart kredytowych i tak wiadomo gdzie kto był i co kupował, a jak ktoś za dużo bedzie fikał, to się mu karty kredytowe i konto w bankach wyłączy. Banalnie proste. - Rzeczywiście banalnie proste - powiedziałem przegladając wyciąg z karty kredytowej Brunnera, którą się posługuję na codzień.

Żyjemy w społeczeństwie informatycznym, i faszyści wszystko o nas wiedzą. Gdyby, tak wzorem Szwecji wszystkim ujawnić te tajne dane, o zarobkach, wydatkach na kartach i przelewach, to faszyzm nie miałby racji bytu, a ludzie wróciliby do gotówki. Jawność i prawda zabija każdy totalitaryzm, jest jak wytworzona z Oceanu przez Ghandiego garstka soli - obala tyranie i niszczy korupcje.

Jakiś czas temu ukazały się ciekawe statystyki. Przegladając je wyszło mi, że im wiekszy stawał się PKB Polski, tym mniej kawałka dachu nad głową mógł kupić statystyczny Polak. Obecnie ponad dwa miesiące musi on pracować, aby kupić zaledwie jeden metr kwadratowy mieszkania w wiekszym mieście. W krajach Europy Zachodniej już za jedną średnią pensję można nabyć ponad trzy metry. Ciekawostka jest to, że im bardziej rośnie PKB, tym mniejsze mieszkania czekają na Polaków;-). Może więc globalne ocieplenie klimatu nie byłoby aż takie straszne. Wzorem Ameryki powstawały by kampingowe i namiotowe miasteczka dla rodzin, które zaciągnęły kredyty w przyjaznych im bankach;-), a władza w spokoju mogła by później te tereny ogrodzić i postawić tabliczki - Achtung! Konzentrationlager!

czwartek, 19 marca 2009

Cząstkowa rezerwa rozsądku

Brunner sparafrazował hasło Kennedyego - nie ważne czy jesteś z lewicy, czy prawicy, jak jesteś prezydentem USA, to pracujesz dla Wall Street. Gordon Brown, ten od sprzedaży niepotrzebnego już Anglii złota (wtrącam, jakby kto nie wiedział) rzekł był, iż wraz z nadejściem kryzysu skończyła się epoka bezkrytycznego podejścia do wolnego rynku, neoliberalizmu i konsensusu waszyngtońskiego. Zapewne potem odwrócił się i dodał - teraz nastaje era faszyzmu anglo-amerykańskiego. Totalitaryzm już gościł w Europie, dowiedził był Azje, no to teraz pora na Amerykę! No! W naszym kraju też coś drgnęło. Skrzypek z dachu NBP zastanawiać się był zaczął, jak tu jeszcze bardziej złotego sparszywić i głodne bankowe hieny nakarmić, oczywiście wzorem niedościgłej Ameryki. Wyszło mu, że należałoby obniżyć stopy rezerwy obowiązkowej z obecnych 3.5%. Zainteresowanym donoszę, że dla przykładu takie obowiązkowe rezerwy w komunistycznych Chinach wynoszą coś koło 20%, w USA bodajże 10%, a u nas 3.5% ze wskazaniem na coraz to mniej. Oznacza to ni mniej ni wiecej, że nasza wydmuszka cieniutka jest i łatwo sie stłuc może!

Panie Skrzypek! A nie lepiej byłoby ustanowić 0% i dać bankom prawo kreowania z powietrza jakichkolwiek banknotów zapragną? Wtedy zamiast przemielonych banknotów mógłby na półce trzymać te, świeżo wydrukowane.Ten konstytucyjny (art. 227) zapis, że to NBP ma wyłączne prawo emisji pieniądza mógłby być zrealizowany w pełni, tylko nieco inaczej, w oparciu o PRAWDZIWE pieniadze, no bo powiedzmy sobie szczerze - drukowane przez NBP banknoty mają rzeczywistą wartość oscylujacą wokół zera i prawdziwym pieniądzem nie są. Przekonuje się o tym codziennie ogladając te przemielone banknoty. Przemielone złoto i przemielone srebro na wartości nie straci. Banki byłyby szczęśliwe, że mogą nam bez przeszkód udzielać kredytów, a ludzie w spokoju mogliby przejść w rozliczeniach na złoto. NBP zająłby się dalszym wypuszczaniem złotych i srebrnych monet, no może w wiekszym zakresie, do czego własnie zobowiązuje go Konstytucja i zamiast opowiastek o eurocudzie otrzymalibyśmy prawdziwy pieniądz. Ileż to trosk by odeszło, w tym nieustanna walka z inflacją i ustalanie stóp procentowych, które mogły by swobodnie spaść do zera, aby gospodarki nie dusić. Rozumiem, że nakłady monet numizmatycznych bitych w srebrze w ilosciach ponad 100tys i złotych w ilościach ponad 10tyś dla każdego wydania, rzeczonym monetom innej wartości niż wartość zawartego w nich kruszcu nie nadaje, a pojawiający się na monetach nominał ma na celu zmylenie czujności przeciwnika i rozprowadzenie materialnego pieniądza wśród ludu. Nawet zasada podoba mi się coraz bardziej, no bo w końcu głupcom, którym się zdaje, że coś mają, mając w rzeczywistości zapis na komputerze w banku lub kawałek papierka w kieszeni - nic się nie należy.

Agent Zelek donosi, że teraz to chyba świat ma dwie drogi - albo pójść na zatracenie drogą liberalizmu albo przyjdzie wziąć to wszawe towarzystwo za mordę. No może to i prawda, ale kto bedzie za mordkę trzymał trzymajacych? Moje serwery dla zrozumienia tego, co dziać się będzie, wygenerowały chaos. Niewielkie zaburzenie warunków początkowych powoduje rosnące z czasem zmiany w zachowaniu układu. To tak jak FED, raz zamiesza tutaj, raz tam - choas murowany. Czekam teraz na efekt motyla. Czy jakby Skrzypek jednak złotego oparł był na srebrze, to wystarczy, czy trzeba jeszcze to ogłosić oficjalnie w Dzienniku Urzędowym, a Skrzypek musi zamachać skrzydełkami?

Takie modelowanie to ma swoje zalety - człowiek zaczyna myśleć.Pensje mało wzrosły lub są takie same a koszty diabelnie rosną. Jesteśmy w tej Polsce biedni, no i gdzie gdzie się podział ten majątek kraju. Sprawy coraz bardziej gmatwa rozpoczęty wyścig dewaluacyjny. Ciekawy wybór - albo cholera i zawał gospodarki, albo inflacyjny tufus. Prezydentura Tuska zamienia się w widmo przy tak skomplikowanych równaniach.

Brunner i Muller polecieli do Somali. Obiecali mi przywieźć w słoiku zapach prawdziwego anarchizmu i nowy telefon komórkowy, bo tam taniej. W sumie to nie udało mi się dociec, czy pojechali zawieźć okup, czy zapłacić za porwanie jakiegoś statku. Z SS, to nigdy do końca nie wiadomo, czy wspierają amerykański faszyzm, czy chińskich towarzyszy. Co by tam nie było, to w kosciach mi łupie, iż jednak pewna epoka ekonomiczna skończyła się wraz z początkiem olimpiady w Chinach. Patrzę na Amerykę a tam jakby reaktywowano ową słynną bandę czworga, tyle, że w miejscowym wydaniu. Też prze nachalnie do władzy i też ich kiedyś powieszą lub rozstrzelają - nawet nazwisko im nie pomoże. Teraz mamy kryzys przemieszany z rewolucją technologiczną. Spadły koszty rozprzestrzeniania się i powielania idei oraz informacji, a gazet nikt już rozsądny nie czyta. Młodzież, jeśli już, to kupuje gazety dla filmów, nie czyta ich i wyrzuca. W końcu dotarło do nich, że to tylko medialne śmieci. Koszty produkcji spadają z powodu automatyzacji i bardziej liczy się pomysł i umiejętności niż kapitał. Czyżby właśnie dlatego teraz miał przyjść czas na szturm Bastyli? Kolejna Japonia, gdzie dopłaca się temu, kto kapitał pożycza. Teraz wszystko kręci się coraz szybciej i tak jak przewidywałem, gniew ludu przeszedł Pireneje i zaczyna rozlewać się po Europie. Galia est omnis! Trzeba zacząć budować zasieki na Odrze.

środa, 18 marca 2009

Wzrosty na krótkich nóżkach

Muller wrócił z USA i twierdzi, że to biedny kraj, bo tam człowiek z własnej pracy niczego się nie dorobi i na wszystko musi pożyczać. Zupełnie tak, jak tutaj, jak chcesz coś więcej poza miską i koszulą na grzbiet, to musisz się zapożyczyć. Taka mała odmiana nastała po komunizmie, że wtedy ludzie czekali po 10-30 lat na przydział mieszkania, a teraz dla odmiany biorą kredyt na 30 lat, no i różnica jest w odsetkach - kiedyś były zdecydowanie mniejsze. Na uwagę Stirlitza, że Ameryka jest bankrutem odpowiedział, iż ten, kto ma w wiekszą maczugę decyduje o tym, kto jest bankrutem, a kto nie. W efekcie działania komunizmu około 80% rodzin miało albo mieszkania spółdzielcze, albo własne domy. W efekcie wciskania kredytów bez opamiętania ok 70% Amerykanów miało domy. Efekt prawie ten sam, tyle, że to komunizm zbankrutował, a nie właściciele domów;-)

Globalna polityka pieniężna jest tak popieprzona, że teraz nikt nie wie o co chodzi. Konkurencyjna dewaluacja dokonana przez Szwajcarów zachęca do natychmiastowego podjęcia wojny kursowej. Kto się nie załapie - ten straci. Przy kursie poniżej 4 złotych za euro, polska gospodarka dostanie zawału. Życie, oraz nadchodzące wybory zmuszą naszego drogiego Donalda, aby zastosował taktykę Kaczora - drukowanie. Pewna ciekawostką jest, że obecnie miłościwie nam panujący panujący Światowy Ład Ekonomiczny nie ma żadnych fundamentów, jest zawieszony w próżni i należałoby go jak najszybciej zmienić. Problem polega na tym, że zmiana czegokolwiek nie ma globalnej politycznej racji bytu. Tłum rządzi! Tak jak w programach TVN, zbierają się bandy o posępnym spojrzeniu i wyją wniebogłosy, a co bardziej krewcy wyrywają trawę z korzeniami i rzucają w bohaterów.

W Ameryce coś się dzieje niedobrego, wtrącił się Muller do moich rozważań. Stany Zjednoczone uzależniają się od krótkoterminowego finansowania. Popyt na amerykańskie akcje prawie zniknął, bo w ciągu ostatnich 12 miesięcy inwestorzy zagraniczni kupili tych akcji tylko za ok 24 dolarów mld. Ciekawym miesiącem był styczeń w którym ponad 150 miliardów dolarów odpłynęło z amerykańskich papierów (bez)wartościowych. Na razie jest to tylko drobna korekta i mały wyciek z pękniętych baniek. Tak naprawdę, to nie wiadomo, które aktywa i w jakim stopniu są bez realnego pokrycia. Na razie panuje taktyka strusia - nie zaglądać zbyt głęboko, bo można tam NIC znaleźć. Nie sposób nie zauważyć, że to jedynie chwilowo podtrzymuje niknące funkcje życiowe chorego systemu.

Na chińsko-amerykańskim froncie działania zaczepne trwają. Niedawno pięć chińskich statków wojennych zatrzymało i przeszukało na wodach międzynarodowych amerykański statek handlowy. Miała być afera, ale strona amerykańska dziwnie ucichła po tym, jak premier Wen Jiabao zapytał publicznie USA - to ensure the safety of Chinese assets. Amerykańskie pokrzykiwanie wyglądało identycznie, jak w przypadku Iranu, tyle, że trwało małą chwilkę. Może maczuga, którą nas straszą, została mocno nadwyrężona?

wtorek, 17 marca 2009

Sygnał do zakupów

Brunner przyjechał z Berlina i wygłosił ogólnie znaną prawdę, że wolne media w wolnym kraju mogą absolutnie legalne mówić i pisać co zechcą i brać za to łapówki od kogo chcą. Zastanawiam się nad jednym, że afera panamska zdaje się nikogo i niczego nie nauczyła, a parcie na euro w Polsce przypomina ową panamską gorączkę. Dzisiaj rozwój techniki zniósł monopol na tworzenie informacji i ogłupianie staje się coraz trudniejsze. Zresztą nie tylko o euro tutaj idzie sprawa. Władza polska, każdą, nawet najgłupszą dyrektywę z faszystowskiej Brukseli przyjmuje na kolanach powołując się na nieistniejący zapis, iż podobno do tego zobowiązała się Polska i Polacy w drodze referendum europejskiego.

Milton Friedman stwierdział był kiedyś, że pieniądze mają wartość, ponieważ ludzie myślą, że mają wartość. Teraz nadchodzi czas próby;-) bo oto szereg państw, w tym USA, W.Brytania i Szwajcaria rozpoczęły dla ratowania własnych gospodarek konkurencję w drukowaniu banknotów. Faworytami w tej konkurencji są USA i Wielka Brytania, ale czarnym koniem wyścigów może okazać się EBC. Kiedy euloland przyłaczy sie do wyścigu, bedzie to znak, że czas zaopatrzyć się w jakąś broń, choćby i czarnoprochową, a piwnice załadować konserwami i wódką, która, zaraz po złocie i srebrze, doskonale pełni wśród słowiańskich ludów rolę pieniądza, a na dodatek zbliża do siebie ludzi;-). Polskojęzyczna prasa sygnalizacyjnie donosi, że Polakom zaczyna brakować pieniędzy. Nikt przezornie nie wspomniał o tym, że kiedyś chłop średniozarabiający sam utrzymywał rodzinę, a żona zajmowała się wychowaniem dzieci. Teraz musi zająć się nimi przedszkole i szkoła, no bo jak nie daj boże dzieciom wpoi się jakieś postawy moralne - to już nie zaakceptują faszyzmu!

No czasy sie zmieniają. Podobno Żydom ze Lwowa, którzy założyli Eureko, grunt zaczał palić sie pod nogami. Deal jet w wydaniu klasycznym się nie udał i Grad widząc tonącego, zgodnie z zasadami liberalizmu podał mu brzytwę. Czyżby więc miała się szykować jakaś nowa przygoda? Może Mertz nadrukował już tyle kasy, że starczy na porządną szwajcarską łapówkę, do odebrania nad jeziorem Bodeńskim.

A tymczasem, stałem się tajnym ekspertem dla Guentera Verheugena. Założyłem się z nim, że Stirlitz przez miesiąc nie będzie pił (bo sam mu załatwiłem wszycie disulfiramu;-). Guenter przegrał i ma za to ograniczyć płace od góry, zgodnie z moim antyfaszystowskim postulatem. Już czytałem w prasie, że zaproponował on, aby system wynagradzanie członków kierownictwa koncernów był tak skonstruowany, by nagradzane było zrównoważone i odpowiedzialne społecznie działanie, a nie krótkoterminowy sukces przedsiębiorstwa. Jak firmy same nie ograniczą wynagrodzeń dla managerów, to wysmaruje się najpierw odpowiednią dyrektywę, a potem naśle się na nich gestapo;-). Oj Guenter! Ta dyrektywa będzie cię drogo kosztować i ograniczy ci lapówki!-)


poniedziałek, 16 marca 2009

Swobodne knucia algorytmów

Obudziłem się w stodole u sołtysa. Ta telewizja kiedyś mnie wykończy. Od oglądania tego badziewia człowiek rozsądny popada w alkoholizm. Ostatnie, co pamiętam, to oglądanie razem z sołtysem filmu o międzywojennej Polsce. Jeśli porównamy 20-lecie międzywojenne do mijającego właśnie okresu nowej Rzeczypospolitej w koronie, to widać, że obecnie kończące się dwudziestolecie można określić jako całkowitą kompromitację, polityczną i gospodarczą. Nie powstała żadna znacząca inwestycja gospodarcza a odziedziczony po PRL przemysł w 60% zniszczono (rybołówstwo dalekomorskie, przemysł stoczniowy, wydobywczy, nie prowadzi się praktycznie badań naukowych na rzecz przemysłu). Slogan, że w nowoczesnej gospodarce liczą się tylko usługi właśnie przechodzi negatywna weryfikację. Prawdziwa wartość rodzi się w rolnictwie i w przemyśle. Nawet operator w telecentrum najpierw musi zjeść, a potem mieć telefon i komputer, aby pracować.

Nadeszły czasy ostateczne i eksperci są od propagandy, a dawaniem sprawdzających się w realnym życiu rad trudnią się wiedźmy. Dlatego pytanie o to, czemuż to owi eksperci mylili się kilka miesięcy temu, gdy twierdzili, że światowy system finansowy jest zdrowy, a Polskę ominie krach, jest bezsensowne. Ich rady i wiedza są nic nie warte, a rzekłbym iż wprowadzają ludzi w błąd. Rozsądni ludzie nie powinni teraz myśleć o inwestycjach i życiu na kredyt, tylko o tym, jak zgromadzić zapasy. Na naszych oczach dobrobyt oparty o pieniądz za którym nie stoi żadna realna wartość właśnie się wali. W realnym świecie nie obowiązuje ekonomiczna fikcja świeżo wydrukowanego papieru ani kredytu naliczonego od fikcyjnej wartości księgowej i nierealistycznie wycenionego majątku. Liczy się realna wartość, a nie autorytet rządu, posiadana marka i marketingowy blef. Bogactwa naturalne, przemysł i rolnictwo są ważniejsze niż PKB. Papierową wartością PKB nikt jeszcze się nie najadł, dlatego to firmy z Korei i Chin podpisują długoletnie kontrakty na dzierżawę ziemi uprawnej i kupują przyszłe dostawy surowców.

Jak patrzę na to swoim szpiegowskim okiem, to obecny kryzys odkrywa kołtunerię polskich sfer rządzących i ich antypolskość oraz dążenie do faszyzmu. Mamy finansowy kryzys i międzynarodowy gangsteryzm finansowych korporacji, a państwo nie potrafi i nie chce temu przeciwdziałać. Mamy zbliżający się kryzys surowcowy, którego przedsmakiem były wojny surowcowe, najpierw iracka, a ostatnio rosyjsko-ukraińska. Brakuje w Polsce zbiorników na gaz, zbiorników na ropę, zbiorników retencyjnych (Polska powoli pustynnieje). Władza zamiast działać na rzecz ludu, działa na rzecz korporacji i wojska. Sensowne działania kosztowały by mniej niż bezsensowna tarcza antyrakietowa. Rosja z jej zasobami surowcowymi i sojuszu z chińskim smokiem zmieniła się w kluczowego gracza. Nasza sytuacja przypomina czekanie na spadek po bogatym wujku z Ameryki, tyle, że on właśnie bankrutuje. Chiny trzymają teraz klucz do zniszczenia gospodarek Zachodu. My możemy co najwyżej udać się na pokutna pielgrzymkę do Mekki. Dla wybuchu wojny potrzebny jest tylko odpowiedni pionek w USA, który zacznie krzyczeć, że teraz trzeba pokazać Chinom, że Ameryka nie boi się ich finansowego terroru. Wyborcom to się może spodobać, bo spora część ludności USA to zwykłe matoły nie świadome konsekwencji swoich działań, za to lubiących patriotyczne gadki. Be carefull what you wish for - uważaj patri(d)oto na swoje życzenia, bo mogą się spełnić. Chiny w sytuacji recesji mogą być zmuszone przestać patrzeć przez palce na działania Ameryki, połkną haczyk i zacznie się wojna - najpierw handlowa, która gwałtowne zmniejszy deficyt handlowy USA i doprowadzi do wrzenia. Masy mogą zrównać ten kraj z ziemią, a ratunkiem być może okaże się rozpad Stanów Zjednoczonych. Chiny i USA mogą na tej wojnie handlowej wiele stracić, ale politycy są ślepi i często prowadzą narody do zguby. Chiny będą musiały bronić swoich bilionów ulokowanych w amerykańskich obligacjach, a USA muszą bronić się przed długiem, który miażdży ich gospodarkę. Świat niebezpiecznie zbliżył się do ściany. Oceniana na 600 bilonów dolarów piramida derywatów zaczyna zmuszać banki centralne do drukowania. Świat zadaje się wybierać katastrofę, a przynajmniej tak podpowiadają mi pracujące bez przerwy algorytmy genetyczne.

sobota, 14 marca 2009

Gernika

Muller namówił mnie na wizytę w urzędzie skarbowym. Opierałem się, bo przecież z łapówek i dotacji Centrali rozliczać się przed urzędami nie muszę. Ale czego się nie robi dla porządnego faszysty. Poszliśmy.
Na korytarzu z miną kata snuł się ponury urzędnik. Na Mullera spojrzał z nieskrywaną nienawiścią i splunął. -Klasa biurwokratyczna - pomyślałem i na wszelki wypadek rozpiąłem kaburę i odbezpieczyłem pistolet. Wkroczylismy na teren, który i mnie, szpiega, napawał atawistycznym lękiem. Szliśmy cicho, długim korytarzem oświetlonym w połowie drogi jedną żarówką. Korytarz się rozwidlał i nagle zza rogu ukazał mi sie obraz śmiejącego się z nas konia. -Gernika!- pomyślał Muller, -Urząd skarbowy- pomyślałem ja.
Z końca korytarza dobiegały jęki torturowanego VATem podatnika, a z pokoju obok wyszedł ktoś, kto spowiadał się z PITu, a odchodząc ucałował rekę urzędniczki niczym stułę po otrzymaniu rozgrzeszenia. Wreszcie dotarliśmy do pokoju oznaczonego tajemniczym symbolem 22.
-Połowa Wieszcza narodowego została opodatkowana - nerwowo zaśmiał się Muller i zwrócił się o wydanie jakiegoś krajowego dokumentu, a w odpowiedzi dostał do wypełnienia druki na PKWiU, KŚT, PKD, REGON, NIP i VAT oraz usłyszał że ma przynieść zaświadczenie z SS z Berlina. Nie wytrzymałem i przyłożyłem urzędniczce pistolet do głowy - Nie jestem z policji i nie będzie ostrzegawczych strzałów. Zaświadczenie! - krzyknąłem. -Pogański kraj, pogańskie obyczaje - powiedział Muller odbierając świeżo opieczętowany dokument -Tylko bandyckie metody budzą respekt wśród urzędników. -Masz rację - powiedziałem i pomyslałem o Szwajcarii.

W biurze Muller wyciągnął butelkę koniaku, dla podłatania skołatanych nerwów. W tle grało radio i zaczęli nadawać, iż młodzież optymistycznie podchodzi do spraw kryzysu. Zastanowiłem się - coś musi na ich mózgi działać, bo przecież nie ten indyjski wynalazek, napój z krowiego moczu mający dopiero w przyszłości zastąpić w Ameryce Coca Colę, tak jak Coca Cola ma zastąpić w Rosji wódkę;-) Oczyma wyobraźni już widziałem te tłumy mrówek przemycających zza wschodniej granicy i chowających za pazuchą plastikowe butelki z Colą. Eh! Niemożliwe! Ruscy bez wódki będą wyglądać dokładnie tak samo jak te amerykańskie dolary bez pokrycia w złocie. Cola rozgrzewa na Syberii lepiej niż wódka ale tylko w opinii jej producenta;-)

Radio to ciekawy wynalazek. Na bieżąco podają kursy wymiany. Przed chwilą podali, że kurs wymiany arabsko-izraelskiej wynosi 475 Arabów za jednego Żyda i podobny jest do kursu wymiany polsko-niemieckiej z okresu okupacji. Ciekawe jak będzie kształtował się kurs chińsko-amerykański. Teraz, jak głosi plotka, będą dwie wersje talarów, tfu, dolarów - jedna dla Chin z napisem It’s a safe investment, a druga bez tego napisu dla całej reszty świata. Wersja dla Chin ma mieć nieco wyższy nominał, i napisy metodą grawerowania laserowego nakładane wprost na sztaby srebra symbolizujące nowy etap przyjaźni między narodami. Reszta dostanie tradycyjny papier z napisem godnym obecnych czasów - We God in trust i zyska całe 0.25%. W połączeniu z niknącą tajemnicą bankową skutkować to może masową ucieczką do raju podatkowego - El Dorado.

Ucieczka może jednak okazać się nie taka łatwa. Wiadomo, postęp trwa! W jego ramach uchwalono w Wielkiej Brytanii nowe brzmienie przepisu (par. 58 Ustawy Antyterrorystycznej z 2000 r.), zgodnie z którym, przestępstwo popełnia każda osoba, która gromadzi lub rejestruje informacje każdego typu, które mogą być użyteczne dla osób przygotowujących lub dokonujących akty terrorystyczne. Czy w ramach tego aktu, rozpowszechnianie informacji o konieczności gromadzenia zapasów konserw, złota, srebra i amunicji nie jest aby użyteczne dla osób przygotowujących zamachy terrorystyczne, no i czy terrorystą nie okaże się każdy, kto zamiast dać się obłupić państwu poprzez inflację, będzie chronił swoje zasoby realnym dobrem w postaci kruszców? Tresowanie w kierunku społeczeństwa otwartego, otwartego na grabież, trwa, a jeśli już nie będzie żadnych ograniczeń, to również będzie może można wrócic do starych praktyk - gazować i palić ludzi. Pewne przymiarki polityków do tego już widać, chociaż na razie ogranicza ich stare republikańskie prawo. Były wiceprezydent USA, Dick Cheney i były prokurator generalny, Alberto Gonzales oficjalnie stanęli przed sądem oskarżeni o zorganizowaną działalność przestępczą dotycząca licznych nadużyć w prywatnych więzieniach należących do Cheneya i czerpaniem z tego korzyści finansowych. Gdyby dla przykładu Auschwitz-Birkenau był prywatnym obozem, to Rudolf Höß, Arthur Liebehenschel, czy Richard Baer mogliby również stanąć przed sądami III Rzeszy. Czy wtedy faszyzm okazałby się systemem bez skazy?

czwartek, 12 marca 2009

Biopszeniczna

Wpadł do mnie Stirlitz i opowiadał sen, że w Polsce powstała fabryka samodzielnie projektująca i produkująca traktory i autobusy na czystego diesla, a od granicy białoruskiej do Warszawy prowadziła równie prosta autostrada, taka jak teraz prowadzi od granicy do Mińska Białoruskiego, a polskie miasteczka mijane po drodze były tak pozamiatane i czyste jak Mohylew. Taki sen, to coś musi znaczyć pomyślałem sięgając do lodówki po butelkę pszenicznej.

Napiliśmy się, po rosyjsku, w milczeniu. W telewizji pokazywali, że zaczyna dziać się ciekawie. We Francji, pracownicy likwidowanej fabryki Sony w Pontonx-sur-l'Adour w południowo-zachodniej Francji, zamkneli na klucz w nocy szefa francuskiego oddziału spółki oraz kilku innych szefów z żądaniem lepszych warunków ... zwolnienia! Dziwne. Terror rozłazi się po ulicach. Dotychczas terror to było jedyne rzeczywiste narzędzie neoliberalizmu. Korea Południowa, Argentyna, Palestyna, Nikaragua i stosowany tam kiedyś terror pokazał prawdziwe oblicze świata ogranizowanego przez USA. Mamy kryzys i właśnie prysły marzenia tych, którym się zdawało, że żyjemy w demokracji, a globalizacja da nam dostatnie życie i szczęście. Do mas dociera, że stąpamy po cienkiej linie, która oddziela życie od śmierci, republikę od faszyzmu. Klęska drobnego i innowacyjnego wytwórcy oznacza zysk oligopolu. Zbudowany został świat, w którym klęska rolników to zyski korporacji bioinżynieryjnych. Monsan(t)do i jej genetycznie modyfikowane ziarna niszczą różnorodność biologiczna tak, jak Windows zniszczył różnorodność systemów operacyjnych. Spojrzałem na pulpit komputera, a na tapecie wschodził własnie modyfikowany genetycznie rzepak. Władza wspiera działania wielkich i zezwala na patentowanie materiału genetycznego, tak, jakby to Monsan(t)do, a nie natura była twórcą życia. W efekcie wieśniak dostaje pozew za posiadanie w ogródku roślin, które z dziada pradziada, od setek lat co roku wysiewał, a pozywają go firmy, które jeszcze kilka lat temu zapewniały, że DDT jest bezpieczny dla zdrowia. Teraz to samo mówią o genetycznie zmodyfikowanych roślinach. Zastanawia mnie, czemu taka żywność ma mi nie szkodzić, skoro zabija ona robale?

Wszedł Brunner i nalewając sobie wódki do szklanki stwierdził, że wiara jest podstawą społecznego życia. Społeczeństwo usiłuje nadal wierzyć, że pod cienką warstwą dobrobytu stworzoną z betonu i płaskich monitorów nie ma już nic złego, a tam zalegają pokłady nędzy i rosnące ubóstwo społeczeństw. Wspomniałem przez chwilę, że kiedyś wiedzieliśmy że walczymy z nazistami, potem z komunistami, a teraz zwykły śmiertelnik nie wie kto jest jego wrogiem.

Problemy się skończą, kiedy cały świat zamieniony zostanie w wielkie Guantanamo - wtrącił Brunner. Stirlitz rozsądnie zauważył, ze w wiezieniach nie wystarczy miejsca dla nas wszystkich, bo ktoś musi pilnować więźniów, no i nie wiadomo, czy, gdy obudzą się dotychczasowi strażnicy systemu, to będa oni znajdować sie po własciwej stronie muru. - No tak! - pomyślałem spogladając za okno na ogrodzone i pilnowane osiedle - nie wiadomo nigdy do końca, kto jest wolny, a kto siedzi w więzieniu.

środa, 11 marca 2009

Wyświęcanie Madoffa

Madoffa będą klonować, bo ma cierpieć aż 150 lat - tak powiedział Brunner - a potem zostanie on świętym. Chyba to prawda, bo w Teksasie podobno pojawił się jego klon. Donieśli mi, że Madoffy teraz się namnożyli, że ho, ho! Jeden z klonów udaje sekretarza stanu w USA, a drugi szefa banku Anglii, kolejny, nowoprojektowany klon małby opanować Szwajcarię. Obaj działający udoskonalili proceder tak, że już nie potrzebują naciągać inwesorów - teraz naciągają pół świata, głównie podatników.

Coraz częściej pojawiają się informacje o końcu świata. Ktoś oszacował nawet, że prawdopodobieństwo scenariusz katastrofalnego jest większe niż 20%. Globalną gospodarkę ma pogrążyć szybko rosnące bezrobocie w USA. Obecnie najcenniejsze na świecie są realne dobra i przynoszące dochody miejsca pracy. Zastanawiam się, kiedy na banknotach brytyjskich zamiast królowej zacznie pojawiać się Madoff? To byłby niechybny znak katastrofy anglikanizmu i tryumf liberalizmu. Ja na wszelki wypadek przestałem brać łapówki w dolarach i funtach. Taki mój lokalny protekcjonizm.

Byłem w Alpach i doznałem tam skojarzenia, że gospodarczy kryzys jest jak lawina i dopiero się rozkręca. Gdy wystraszeni kłopotami finansowymi Amerykanie przestaną kupować, lawina ruszy i nastąpi globalny krach i światowe grodzenie zaścianków. Amerykańska konsumpcja od lat ciągnęła światową gospodarkę, tyle tylko, że teraz strumień paliwa w postaci kredytów powoli się kończy. Gdy ten silnik przestanie działać, runiemy w dół i wtedy tylko konserwy i protekcjonizm mogą uratować nas przed katastrofą. Przed załamaniem żadne sztuczki finansowe już nie pomogą, a tym bardziej skolonowani Madoffowie ze strategią drukuj, a potem choćby inflacja. Bezrobocie zaczyna być strukturalne, a ludzie i państwo zadłużeni są po uszy i trzeba będzie sprowdzić ludzi na Zachodzie na niższy poziom życia i konsumpcji, co w USA i innych krajach świata raczej bezboleśnie się nie obędzie. Obecny system bankowy podkłada pod gospodarkę co i rusz finansowe bomby. Jaka jest ich siła rażenia, to może świadczyc fakt, że podmuch od wybuchu w ciągu kilku dni zniszczył budowaną latami bankowość inwestycyjną w USA. Pojawiła się jednak nadzieja, że Chiny zbrojnie nie zechcą zamieniać obligacji na terytoria zamorskie w USA, chociaż jest sporo chętnych, aby załozyć chińskie kolonie na zachodnim wybrzerzu.

Do tej pory w telewizji oglądałem raczej obrazki głodnych dzieci z Afryki. Teraz mogą to być amerykańscy emeryci, których spora część emerytur pochodzi z planów inwestycyjnych, zaangażowanych na rynku kapitałowym. To tak, jakby naszym emerytom kazać utrzymywać się w połowie z pieniędzy otrzymanych z OFE;-) Będzie zapewne ciekawie. Citigroup jawi się jako pierwsza spółka z DowJones, której kurs spadł poniżej dolara a akcje wyceniano w centach. W sumie to niezły pomysł. Kurs by od razu wzrósł stukrotnie;-)

W Polsce rząd walczy z kryzysem za pomocą rozdwojenia jaźni. Przed wyjazdem do Brukseli władza miała już nie zadłużać kraju nad Wisłą, a wróciła z pożyczką 4 mld euro;-) Podobno na drogi, na nasz drogi rząd;-) Prezydent z tej okazji, podobnie jak i rządowe VIPy przyznał sobie nagrodę. Ale przejawy schizofrenii obserwowane są również w innych miejscach na świecie. Anglicy, dla przykładu, uważają, że Auschwitz to marka piwa, natomiast Amerykanie twierdzą, że Bismarck był którymś z germańskich wodzów Juliusza Cezara;-) Skoro tak znaczna część społeczeństwa postrzega rzeczywistość, to i mnie wypadałoby popuścić wodze fantazji. Można by przewidzieć rozpad Federalnej Republiki Niemiec lub islamizacje tego państwa i wojny religijne, bo zbyt dużo Turków, za mało Niemców. Polacy od czasów wiedeńskich mają u Tu(r/s)ków dobre notowania. To samo co z Niemcami, dzieje się i z Francją, gdzie już niedługo Francuzi staną się mniejszością w arabskim kraju. Jedynie Polska, której królem jest Chrystus;-) bedzie oazą spokoju i wzrostu, pomimo tego, że państwo Tuska przestało kochać dzieci i zabrało pieniądze przeznaczone na pedriatrię. No i eurofaszyści zarzucili nam, że pieluchy za tanie.

Zapaliłem Bogu świeczkę, a diabłu ogarek i poszedłem pomodlić się do św. Madoffa, idola współczesnego kapitalizmu.

wtorek, 10 marca 2009

Optymalne rozwiązanie

Przyszli Stirlitz z Brunnerem i przynieśli zdobyty na Ruskich samogon. Samogon był dziwny, żółty, zalatywał cytryną, a w butelkach pływały węże. - Efekt globalizacji - wyjaśnił Stirlitz - Teraz ruski samogon pędzi się w Wietnamie;-)

Jak już popiliśmy zdrowo, to naszła mnie myśl, że ekonomia nie służy przecież do kreowania wzrostu gospodarczego. Z ekonomii płynie pewna nauka, choć nauka ta jest marna i należy do działu nauk humanistycznych i jest raczej zbiorem porad niż czymś ścisłym. Ekonomia stara się opisywać procesy związane z tym, jak jednostka i społeczeństwo decydują o wykorzystaniu zasobów w celu wytwarzania różnych dóbr i rozdzielania ich na konsumpcję obecną lub przyszłą, pomiędzy różne osoby i różne grupy w społeczeństwie.

O ilości wytworzonych dóbr, ich jakości i zaawansowaniu technicznym ekonomia nie decyduje i wpływu na to istniejący system ekonomiczny nie ma. O tym ile w jednostce czasu wytworzonych zostanie dóbr i jakiej jakości decyduje organizacja pracy, dostepność materiałów i zastosowana technologia. Praktycznie dowiódł tego Hitler, którego system ekonomiczny oparty był z jednej strony na faktycznym niewolnictwie, a z drugiej na centralnym planowaniu. W połączeniu z zaawansowaną technologią faszystowskie Niemcy stworzyły system ekonomiczny o niespotykanej dzisiaj ekonomicznej efektywności. Nikt jednak nie postuluje (przynajmniej jawnie), aby do tego faszystowskiego systemu powrócić. Niejawnie wiele bogatych osób, korporacji i ludzi władzy dąży do faszyzmu, kryjąc ten fakt pustymi słowami o wolnym rynku i demokracji.

Skoro system ekonomiczny decyduje praktycznie jedynie o tym jak rozdzielić wyprodukowane dobra na obecną lub przyszłą konsumpcję oraz o tym, która grupa w społeczeństwie powinna zyskać więcej, a która mniej, to jasnym sie staje, że może istnieć wiele takich sposobów podziału dóbr i każdy wybór może być wyborem optymalnym w zależności od zastosowanych kryteriów. W tym momencie ocknął się był Brunner i stwierdził, że takim kryterium powinno być przynależność do SS, na co zaprotestował Stirlitz twierdząc, że najwięcej należy się Bohaterom Związku Radzieckiego i pokazał wszystkim posiadane odznaczenie.

Optymalny wybór systemu ekonomicznego zależy wyłacznie od wybranego systemu systemu wartości. Dopiero na podstawie wybranego systemu wartości można określić kryteria optymalizacyjne, w tym określić cele optymalne, zbiór możliwych decyzji i ograniczenia wynikające z wybranego systemu wartości. W optymalnym systemie ekonomicznym mamy do czynienie z wielokryterialnym wyborem, stąd też rozwiązanie optymalne musi zawierać pewne relacje-kompromisy pomiędzy poszczególnymi kryteriami. Jeśli jedynym kryterium staje się zysk, to jakiekolwiek inne kryteria muszą zostać w analizie pominięte. W tym sensie działanie Madoffa okradającego ludzi z ich oszczędności, działanie banku Anglii drukującego pieniądze bez pokrycia i działanie banków naciagających swoich klientów na opcje jest optymalne, chociaż budzi ogromne wątpliwości moralne. Jeśli jednak zastosujemy wybór wielokryterialny, a jedynie taki występuje w realnym życiu, to musimy oprzeć się na wybranym systemie wartości i pewnych elementach moralnych. Wtedy okradanie obywateli poprzez mechanizm inflacji może okazać się niemożliwe. Kompromis musi być zgodny z przyjętym systemem wartości, inaczej nie prowadzi do optymalnych rozwiązań, a przecież optimum w sensie Pareto dla każdego, dowolnie wybranego, systemu wartości istnieje i można go wyznaczyć.

Zastanawiam się, czy w obecnym systemie podlega procedurze karnej kwintesencja kapitalizmu, czyli robienie kasy na naiwniakach. Silny zwycieża słaby ginie. Czy takie myślenie nie doprowadzi swiat do zagłady jeszcze szybciej niż FED i amerykańscy bankierzy. Bo skoro w gospodarce silniejszy może zniszczyć prawnie i ekonomicznie słabszego, to w życiu musi to skutkować tym, że silny i bogaty może praktycznie bezkarnie porwać Twoje dziecko, wyciąć mu serce i przeszczepić swojemu. Przecież Ty jesteś słabszy, a w razie, gdybyś zbyt głośno protestował, to możesz okazać się terrorystą tak, jak setki zabijanych Palestyńczyków.

poniedziałek, 9 marca 2009

Nadrzeczywistość

Jest takie angielskie przysłowie ( a beggar cannot be choosy), że żebrakowi nie wolno wybrzydzać. Wziąłem pod lupę jeden kraj.

Był sobie kraj, który urzeczywistniał system społeczny gospodarczy. Kultura kwitła, bezrobocie praktycznie nie istniało, a ludzie czuli się bezpieczni i spokojnie planowali przyszłość. Rozpiętość dochodów ludności była niewielka, ale w zamian zapewniano szeroki dostęp do praktycznie bezpłatnej edukacji i służby zdrowia. W szkołach istniały programy profilaktyczne, podnoszące zdrowie ogółu oraz zajęcia kulturalne, zarówno dla dzieci i młodzieży, jak i dla osób starszych. Władza szerokie połacie kraju przekształciła w rezerwaty przyrody i chroniła lasy pierwotne. Część społeczeństwa narzekała na wysokie podatki i ograniczenia w rozwoju firm.

W kilka lat później opozycja dorwała się do władzy. Na kraj nadeszła chmura upadku ekonomicznego i bezrobocia. Pierwsze oznaki depresji ekonomicznej spowodowały, iż wiele osób straciło pracę. Wiele osób nie zostało zakwalifikowanych do bezrobotnych i nie otrzymywało zasiłku. Wszystko praktycznie wszystko stało się płatne lub współpłacone, a wizyta u lekarza czy w szpitalu wymagała znaczących funduszy. Oszczędności ludności szybko topniały. Wokół siebie ludzie obserwowali zawzięte rozmontowywanie systemu społecznego, a kraj przechodził bardzo brutalną zamianę panującej tam poprzednio dbałości o człowieka, na istniejącą tam obecnie dbałość o dochód i o kapitał. Rozpoczął się proces sprzedaży i prywatyzacji własności społecznej. Sprywatyzowane zostały fabryki, budynki, koleje państwowe, oraz skomercjalizowano elektrownie, trakcje elektryczne, operatorów telefonicznych. Za wszystko zaczęto domagać się opłat, włączając w to także elementy związane z opieką zdrowotną i edukacją. Większość fabryk zbankrutowała, a pozostałe poddane zostały reżymom biurokracji i nieprzyjaznym prawom. Zaczęło się galopujące bezrobocie. Brak pieniędzy u ludzi spowodował że opustoszały i poupadały sklepy, drobne rzemiosło, wytwórczości, oraz usługi. Władza promowała zagranicznych inwestorów z wielkim kapitałem. Niemal wszystko stało się czyimś monopolem. Ceny zamiast spadać bezzasadnie wzrosły, bo obniżyła się konkurencja na rynku oligopoli. Skokowo wzrosła inflacja, a wartość lokalnej waluty spadła o 60%. Rozpoczął się lawinowy wzrost przestępczości. Ulice miast pustoszały po zmroku. Wobec beznadziejności sytuacji wielu zaczęło szukać ucieczki w alkoholu i narkotykach. Rząd, aby nadal móc chwalić się sukcesem, zmonopolizował poprzez kartele medialne przekaz informacji, a wolność publikatorów stała się fikcją. Rzetelna informacja została zastąpiona propagandą sukcesu. Zaczęto podawać jako bezrobotnych tylko tych, którym przyznano zasiłek. Zaczęła też się masowa emigracja ludności z kraju . Każdego roku niemal 1 procent całej populacji szuka swojego miejsca do życia za granicą. Zagraniczne korporacje rozpoczęły na wydzierżawionych obszarach dawnych parków narodowych wycinać las pierwotny maksymalizując zyski. Protestujący przeciwko temu ludzi znikają w tajemniczych okolicznościach lub są mordowani.

Jaki to kraj?

To proces przekształceń w Nowej Zelandii, często stawianej za wzór dla Polski;-) Liczba ludności ok 4 milionów, zadłużenie 50 mld$, (co odpowiada 450 mld$ zadłużenia dla Polski), spadek z trzeciego na dwudziestą pozycję w klasyfikacji poziomu życia w krajach OECD. Wzrost PKB Nowej Zelandii przekłada się na zmniejszający się poziom życia jej mieszkańców. Prawda, że wszystko brzmiało jakoś dziwnie znajomo?! Oczywistym jest, że na każdej przemianie w systemie społecznym są osoby, które straciły i są osoby, które zyskały. Znamienne jest, że praktycznie zawsze zyskują osoby związane z władzą, a traci zazwyczaj znacząca część społeczeństwa. Obraz zamazywany jest przez zmanipulowane lub współpracujące z władzą media. Z logicznego punktu widzenia przyspieszenie gospodarcze realizowane na kredyt i nieoptymalnie wykorzystujące zasoby, ludzkie i materialne, jest przejawem intelektualnego barbarzyństwa i niesamowitej krótkowzroczności. Efekty takiego rozwoju mamy właśnie przed oczyma. Gospodarczy kryzys i stojący za drzwiami peak oil.

Na przemiany w Polsce można spojrzeć od strony zasobniejszej części obywateli, możliwości zakładania i prowadzenia firm, bogacenia się, kształcenia dzieci za granicą, wyjazdów na zagraniczne wycieczki i prywatnego leczenia się. Można też na te przemiany spojrzeć od strony grupy około 28% społeczeństwa znajdującego się permanentnie w biedzie, wykluczonego ze społecznego życia, przeżywającego dramaty rozstania i wyjazdów za granicę za chlebem, połączonych często z przymuszaniem do prostytucji i niewolniczej pracy, spotykających się z wyzyskiem, oszustwem i faktyczną bezkarnością korporacji. Te dwie strony, to jak spojrzenie w lustro. Z jednej strony medialna nadrzeczywistość kreowana przez nadprezydentów, z drugiej strony twarde realia życia.

Zamyśliłem się i zamknąłem okno, bo na podwórku grupa głodnych dzieci rozpoczęła przetrząsać śmietnik w poszukiwaniu jadła.

niedziela, 8 marca 2009

Bankowy terroryzm

Coś mię tknęło i zacząłem szpiegować historię. Greenspan, zanim przekupił go FED twierdził, że w standardzie złota to ono stoi na drodze tego podstępnego procesu wyzucia obywatela z własności i wolności. Gdy ktoś to pojmie, z łatwością zrozumie antagonizm polityków do standardu złota.

Bogacenie się jako cnota pojawiła się wraz z protestancką etyką, która twierdziła, że bogaci są wybrańcami Boga. Wcześniej łatwiejsze było przejście wielbłąda przez ucho igielne niż bogatego do królestwa niebieskiego. Efekty tej etyki był zadziwiający, szczególnie w imperialnej Wielkiej Brytanii. Im więcej w brytyjskich bankach znajdowało się pieniędzy, tym większa nędza dotykała Brytyjczyków. Teraz pojawia się pytanie całkiem nieretoryczne, kto na obecnym kryzysie zarobił najwięcej? Okazuje się, ze beneficjentami praktycznie każdej pomocy państw są nadal ci sami właściciele amerykańskich i brytyjskich banków, którzy od lat finansowali każdy terroryzm, od bolszewizmu, po współczesne terrorystyczne akcje amerykańskich sił zbrojnych i ich sojuszników.

Obiegowe opinie głoszą, że USA dorobiły się na dwóch wojnach światowych. Teraz na kryzysie znów dorobią się właściciele FED. Dorobek amerykańskich banków, zdominowanych, jak twierdzą wtajemniczeni przez przedstawicieli kilku żydowskich rodzin wymaga krótkiego przedstawienia. Inspiracja do światowych wojen wyszła od amerykańskich i brytyjskich kół finansowych, które gwarantowały stronom konfliktu wieloletnie kredyty wojenne. Te same koła finansowe w 1917 r. dały pieniądze na praktycznie terrorystyczny zamach stanu w Rosji, co jak widać zupełnie nie przeszkodziło im w finansowaniu później totalitarnych Niemiec i Hitlera w podbijaniu Europy i w eksterminacji Żydów. Wśród Żydów również istnieje podział na tych lepszych (którzy finansują terroryzm i wojny) oraz tych gorszych (którzy podlegają eksterminacji). Przemiany w Europie Środkowo-Wschodniej również wspierane były kredytem przez wspomniane wcześniej banki. Czołowi polscy politycy zatrudnieni zostali w tankach i fundacjach finansowanych przez tych bankierów, m. in. w Fundacji Batorego. Efektem działań polityków stało się powiększenie i tak ogromnego zadłużenia rządowego i zezwolenie na zadłużenie się polskich obywateli i firm na gigantyczne kwoty. W końcu 1995 roku dług (ok 52 mld$) przekraczał dwuletnie wpływy z eksportu towarów, w roku 2008 dług ten sięgnął 265 mld$. Mamy poważny problem, przy którym retoryka Balcerowicza i pustosłowie, już nie wystarcza, a który będąc ministrem finansów powiększył zadłużenie, a teraz wzywa do oszczędzania.

W wiedeńskim parku spotkałem niesamowitą osobę, która podawała się za Ramzesa (egipski szpion, czy co?). Ów osobnik opowiadał był, że żyję już sobie przeszło 4 tysiące lat, a w sprawach ekonomii niewiele się zmieniło. Jak w starym Egipcie za złotego denara można było kupić wóz zboża dla niewolników lub luksusową tunikę i sandały z pachnącego drewna, jak w Rzymie za Nerona do tuniki dorzucali jakieś pachnidło, jak w ciemnych wiekach gdy kościół go przegonił do skośnookich, tak i teraz wymienia on złoto na garnitur od Armaniego i dorzucają mu do tego jeszcze spinki. Najlepsze jednak jest to, że teraz handlarz zamiast ugryźć monetę i schować ją do sakiewki biegnie z nią do kantorku, który skwapliwie wymienia złoto na bezwartościowe papierowe glejty. Ludzie przez wieki zupełnie się nie zmienili.

W roku 1963 r. Milton Friedman i Anna Jacobson Schwartz, napisali, że Wielkiemu Kryzysowi winny był Fed i jego błędna polityka monetarna. Już wcześniej Ricardo i Hume, przedstawiciele Currency School, twierdzili, że kryzysy pojawiają się w momencie manipulacji pieniądzem. Proces przebiegał w następujący sposób - banki zwiększały swoją akcję kredytową i emitowały również kwity bez pokrycia w złocie. Nadmierne zwiększenie podaży pieniądza prowadziło do boomu, i jednoczesnego zwiększenia się popytu na dobra. Taka akcja musiała prowadzić do odpływu złota z banków, ponieważ nikt nie miał ochoty trzymać banknotów, wiedząc lub przypuszczając, że są one bez pokrycia w złocie, dlatego czym prędzej zamieniał papierki na złoto. Odpływ złota zmuszał banki do cofnięcia akcji kredytowej i zaprzestania nadmiernej ekspansji. Wtedy pojawiał się kryzys i spadek cen. Jak widać w tym ujęciu cykle wynikają z manipulacji pieniądzem, a nie z jakiegoś wewnętrznego błędu wolnego rynku. Odpowiedzialność za kryzys ponoszą więc te elementy życia społecznego, które pozwalają bankom na rozpoczęcie akcji kredytowej. Banki nie są instytucją w pełni rynkową, ponieważ ich struktura zbudowana jest na państwowych manipulacjach. Utrata możliwości manipulacji pieniądzem przez banki oznacza jednoczesnie utratę przez rząd ogromnej przestrzeni władzy, która staje sie wolnością obywatela.

Jest jeszcze nadzieja, że ludzie nie zostali bezpowrotnie wyzuci z instynktu samozachowawczego i od skorumpowanej demokracji parlamentarnej realizowanej przez antynarodowe parlamenty przejdą do demokracji bezpośredniej i ustalą nowy porządek - porządek bez tolerancji dla międzynarodowych złodziei-finansistów. Inaczej zwycięzy faszyzm.

czwartek, 5 marca 2009

Pax Americana

Miałem sen. Ten rząd wysadził kraj w powietrze w jedną noc - teraz będzie tragicznie. Nawet Stirlitz to potwierdził, a ten nowy Wernyhora zapowiada na lipiec-sierpień rządową klęskę i rozpad eurozony. Do prowadzenia polityki potrzebne są pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Wyłączyłem telewizor, który niepotrzebnie grał cała noc i po to aby przerwać proces przerabiania mnie z człowieka na kibola. Teraz większość młodych ludzi to kibole. Typowy młody, kiepsko wykształcony, po taśmowych studiach, wyprany z własnych poglądów przez media, konsumpcyjnie i hedonistycznie nastawiony do życia, wyzuty z utożsamiania się ze społeczeństwem, narodem, ojcowizną, nieodpowiedzialny za swoje czyny i słowa i nie rozumiejący otaczającej go rzeczywistości, kibic występu gladiatorów, tańca z gwiazdami, zwolennik budowy aren dla tych wspaniałych celów. Kibol potrafi świetnie mówić w obcych językach, ale w żadnym nie ma nic do powiedzenia. Kibol wszystko kupi co propaganda medialna podaje, co rządzący wciskają, bo zatracił w procesie medialnego rozwoju swój racjonalizm i stał się ludzkim pierwotniakiem - homo kibolus;-) Ewolucja jednak istnieje.

Budujemy drogi jutra i Rzeczypospolite takie, jakie będą jakie młodzieży chowanie. W tej budowie zawsze jest wymówka dla lenistwa i nieudolności władzy. Tak jak z autostradami - wcześniej silne euro - teraz zbyt słaba złotówka. Znowu podrożał piasek sypany w szprychy, czy co? Rozważając budowę doszedłem do wniosku, że mamy ciekawy system finansowy, który wygląda jak zalegalizowany przez prawo łańcuszek św.Antoniego. Cała ta giełda, bankowość to najczęściej przekręty. Dlaczego w zakładach pracy kasa zapomogowa nie zbankrutuje ? Może dlatego, że co inni wpłacą, to się wypłaca, nie ma czerpania złota z powietrza. Całe światowe finanse to jedna wielka lipa. Wszystkie państwa Zachodu są zadłużone i właśnie w procesie topienia się w gównie osiągnięto poziom ust. Dlatego tak w mediach zabulgotało. Jak system społeczny i finansowy ewidentnie źle działa, mamy do wyboru albo winić społeczeństwo, które do systemu nie dorosło (jakbym słyszał Michnika), albo winić system. Ludzie się nie zmieniają od wieków - taka jest cecha ewolucji, to władza zmieniła system, bo średniowieczne prace nad zamianą ołowiu w złoto nie przyniosły rezultatów. Teraz mamy Pax Americana wypłukująca złoto z powietrza.

Władza w Faszypospolitej zatroszczyła się w końcu o obywatela. Teraz w Polszcze, firmy windykacyjne zaczęły wykorzystywać ustawę o upadłości konsumenckiej i podobno mającej na celu ochronę dłużnika jako straszaka. Czego się dziwić, to tylko następny dowód smutnej prawdy, że największy wróg Polaków siedzi na Wiejskiej. Dlatego każda władza i korporacje tak boją się demokracji bezpośredniej. Trudno jest przekupić kilka milionów, łatwiej dać w łapę przedstawicielom narodu;-)

Incognito udałem się do hipermarketu, obejrzałem to i owo i posłuchałem gawiedzi. Wszelkie dobra nie tyle zyskały na wartości ile wzrosła ich cena z powodu inflacji. Ale to nadal to samo mieszkanie, ten sam chleb, ta sama konserwa. No, z konserwami i żywnością coś się jednak stało. Faszyzm wyłazi tam na całego. Metoda wymyślona przez hitlerowców, a polegająca na dodawaniu do chleba trocin działa w najlepsze. Gdyby tą metodę zastosować za komuny, to półki szybko byłyby pełne. Biorę konserwę mięsną - zawartość 7% mięsa, spoglądam na masło - zawartość 6% masła w maśle, zawartość owoców w dżemie sięga aż 43%. Świat się pogubił, a ludzie zapomnieli o starych mądrościach ludowych i kredyty konsumpcyjne nie są opatrzone metką "Tylko dla kretynów". Jeżeli kupujesz coś, na co cię nie stać, to żyjesz ponad stan. Proste do bólu. Poziom dobrobytu od czasów PRL wzrósł, głównie na kredyt i teraz więcej spożywa się szynki. Ciekawe jak to wychodzi w przeliczeniu na masę zawartego tam mięsa?

Brunner donosi, że świat zagubił jakiekolwiek normy przyzwoitości. Dochody z kapitału przekraczają już dochody z pracy rąk. Z tych pierwszych żyje garstka mądrych przygłupów, z tych drugich cały świat. Tego debilizmu gospodarczego nie jest w stanie pokonać żaden rząd, do tego potrzebne sa kosy, aby wykosić bankierów i korporacje. Kiedyś dojdzie do tego, że dzieci w szkołach będą uczyły się o archaicznym modelu gospodarki kapitalistycznej tak jak teraz uczą się o pańszczyźnie. A siła nabywcza przeciętnego Polaka, jest tak niska, że większość klientów banków kredyt bierze aby dotrwać do następnego miesiąca i zajadać się szynką z 40% zawartością mięsa. Może więc przyczyna zadłużenia Polaków nie leży w łatwowierności i braku umiejętności kalkulowania? Może ona leży w zbyt wygórowanych kosztach utrzymania i promowaniu kibolizmu? Jestem po radzieckiej szpiegowskiej szkole. Komuna świetnie ksztalciła, przy okazji dając w życiu możliwość poznania wcielonego diabła. Najważniejszą umiejętnością diabła jest sprawienie by ludzie go nie widzieli a skutki jego działania uznawali za dobro.

Współczesny kapitalizm i demokracja to dobro i dlatego jest tak bezinteresownie szerzone po świecie przez amerykańską armię i polskich sojuszników. Z ludzkiej krwi ropy wyprodukować się w prosty sposób nadal nie da ;-)

środa, 4 marca 2009

Tajniki faszyzmokracji

Konfident A.Polo polecił był mi do przeczytania “Tajniki Bankowości” M.N. Rothbard’a. No i wyszło mi z tej lektury, że deflacja raczej sprzyja kupującym i jest szkodliwa dla banków, które większość swoich zysków czerpią z pożyczania pieniądza. W deflacji materialny zastaw traci na wartości w stosunku do pożyczonych pieniędzy, dlatego też nikt rozsądny nie rzuca się do banku aby nabyć dobra na kredyt, ale oszczędza. Oczywistym jest, że tracą na oszczędzaniu instytucje bankowe i rządy państw, które zarabiają w obecnym systemie na oszukańczej nadprodukcji pieniądza, skutkującej inflacją najbardziej uderzającą w konsumentów. Stąd naszedł mnie wniosek, że obecnie zachodzący proces jest wyjątkowo niekorzystny dla powyższych instytucji. Ich interes (banków, rządów i korporacji) jest sprzeczny z interesem konsumenta oczekującego na jak najniższe ceny towarów. Obecne ceny, mocno lewarowane, często za pomocą dźwigni sięgającej nieba, urosły li tylko za sprawą kredytów bankowych a z wolnym rynkiem (wolnym od oszustw i przekrętów) nie mają wiele wspólnego. Prosty mechanizm, że im więcej osób z dźwigni korzysta, tym ceny są wyższe i banki więcej zarabiają na odsetkach, a rząd na inflacji jest jak najbardziej widoczny. Najciekawszy jednak w tym jest socjologiczny aspekt zjawiska, w którym wmawia się prostym ludziom (a wielu w to uwierzyło), że brak gotówki (na lewar) na rynku jest największym nieszczęściem i głównym sprawcą kryzysu. Cóż złego byłoby w tym, gdyby cena, dla przykładu mieszkania w Warszawie wynosiła 150 tysięcy złotych i stale spadała ze średnim tempem 1-2% rocznie!? No towarzyszu Polo, narażasz Pan na straty bankierów! Kto o zdrowych zmysłach zapłaciłby za 50 metrowe mieszkanie, nazywane dla niepoznaki apartamentem, pół miliona złotych nie mając dostępu do kredytu!?

Społeczeństwo zdaje się być jak nieświadome stado, manipulowane i poganiane raz reklamą, raz batem ukręconym z bezrobocia, kredytów i groźby społecznego wykluczenia;-)

Jak już zacząłem czytać, to sięgnąłem po innych klasyków. Powszechna nędza i wysoka koncentracja bogactwa nie mogą współistnieć ze sobą w demokracji. Tego nie napisał Marks, ale słowa te wyszły spod pióra autora Deklaracji Niepodległości, Thomasa Jeffersona, dwa wieki temu, jakby na przekór współczesnym fanatykom neoliberalizmu upatrującym w bogaceniu się najbogatszych jedyną możliwą drogę rozwoju cywilizacyjnego. Louis Brandeis, przed stoma laty dodał do tego jeszcze jedną myśl - Możemy mieć albo społeczeństwo demokratyczne albo wielką koncentrację bogactwa w rękach małej grupy społecznej. Nie możemy mieć dwóch rzeczy jednocześnie.

Zamyśliłem się i przypomniałem sobie spontaniczny zryw społeczeństwa, któremu Jaruzelski potem przetrącił kręgosłup. Poziom społecznego zaangażowania z lat 1980-81 nigdy już nie powrócił, a przebudowa ustroju w Polsce następowała w warunkach społecznej bierności. Balcerowicz i nowy rząd, starał się maksymalnie ograniczyć wpływy samorządów pracowniczych, które istniały w zakładach i które były jedną ze zdobyczy pierwszej „Solidarności”. Balcerowicz wiedział, że będą one występować w interesie załóg, a przecież cała jego polityka transformacji była skierowana przeciwko tym interesom. I tak po raz kolejny wyszło na to, że zarówno dla komunizmu, jak i liberalizmu silne samorządy pracownicze są głównym zagrożeniem.

W opinii ojców amerykańskiej rewolucji warunkiem szczęścia, wolności i niezależności człowieka jest własność, ale taka, która przysługiwać powinna każdemu, wolnemu obywatelowi. Webster pisał był, że powszechna i stosunkowo równomierna dystrybucja własności jest fundamentem narodowej wolności, a rząd powinien przy tym działać z myślą o wspólnej korzyści, ochronie i bezpieczeństwie narodu i społeczności, a nie dla pożytku pojedynczego człowieka, rodziny czy grupy osób, będących jedynie częścią tego społeczeństwa, albowiem dobro publiczne nie jest sprzeczne z dobrem jednostki. We współczesnej korporacyjno-faszystowskiej prasie Thomas Jefferson, Benjamin Franklin, Mason, Paine czy Weber zaprezentowani byliby zapewne jako kolejni lewicowi idioci, a gazety i tygodniki polskiej ynteligencji zachwycały by się znowy cięciami podatkowymi Mellona z roku 1926, które przynosiły korporacjom i milionerom dodatkowe miliardy zysków rocznie, przekraczajace o ponad 30% budżet całego państwa w tamtych latach. Włączyłem Google i jakoś dziwnie nie znalazłem żadnej analizy wążącej cięcia podatkowe z 1926 roku i Wieki Kryzys 1929 roku.

wtorek, 3 marca 2009

Strategia faszyzmu

Obudził mnie potężny kac. W głowie aż huczy od kryzysu. Kiedyś to były lepsze czasy? Jakoś nie pamiętam. Aby zgłupieć do reszty - włączyłem telewizor.

W telewizji Polska zdecydowana jest na euro. Ciekawe kto i kiedy pytał ogół obywateli o to czy chcą tej pseudo waluty. Widać jednak przygotowania trwają w najlepsze. NBP zwalnia 8% wszystkich zatrudnionych. Podobno dlatego, aby uświadomić inwestorom, że sytuacja w Polsce różni się od tych, co przeżywają kryzys. Kryzys mnie dopadł, a zwalniani szybko znajdą nową pracę. W Szanghaju podobno potrzebują bankierów. Niech zwolnieni tam wysyłają CV, a do mnie pisać na Berdyczów;-)

Zapadłem w zadumę i zastanawiam się, czy Bóg istnieje. Chyba jednak tak, bo na katolicką Hiszpanię, za promowanie homoseksualizmu, wredne lewactwo i zdradę, siła Najwyższa zesłała plagę bezrobocia. Może powinienem o tym donieść Tuskowi, że oni w tej Hiszpanii mają już euro i nic to nie pomogło! Wracam jednak myślą do kraju, bo mnie na myśl o Hiszpanii strasznie suszy. Jako naród stajemy się coraz bardziej ekonomicznie oblatani, ale w telewizji znani demokraci już zapowiedzieli, że nie na tyle, aby to zwykłe ćwoki decydowały o przyjęciu lub nie owego euro-cudu. W czasach kryzysu niech obywatele zaczną odkrywać to, co w życiu jest naprawdę ważne, w wiele ważniejsze od pieniędzy - miłość i rodzina. No! Życie społeczne to taka ciekawa gra. W gazetach donoszą, że jest udowodnione iż liczy się tylko pierwsza dziesiątka graczy, którzy całą resztą świata pociągają, jak kukiełkami na sznurkach.

Wolny rynek jako przedstawienie kukiełkowe. Dobre!

Gdyby jednak rozpatrywać życie społeczne i gospodarkę jako grę? W realnym społeczeństwie zawsze mamy do czynienie z pewnymi elementami gry i dylematami, takimi jak dylemat więźnia. W prymitywnym uproszczeniu strategia optymalna dla jednostki w grze zamienia się strategię katastrofalną dla wszystkich, jeśli wszyscy zastosują taka samą strategię. Czyżby stąd ten kryzys? Jednak już pod koniec lat sześćdziesiątych Robert Aumann wykazał, że w nieskończonym ciągu rozgrywek, współpraca może być stanem równowagi. Współpraca pomiędzy robotnikami zrodziła komunizm i teraz też może coś zrodzić, coś co tak przeraża faszystów. W przypadku jednak, gdy wiadomo, ze system jest tak skonstruowany, iż wcześniej lub później doprowadzi wszystkich do katastrofy i gra się skończy, to optymalną strategią są oszustwa. Madoff zdaje się nieświadomie wykorzystał to wiedząc, że system i tak kiedyś się zawali - zastosował optymalną strategię przetrwania określaną jednym hasłem - śmierć frajerom! Jednakże w życiu, podobnie ,jak w grze, dbanie wyłącznie o własne zyski można często lepiej zrealizować będąc przyjaznym i wybaczającym (miłość Ci wszystko POwybacza). Ta strategia również jest wygrywająca, a przy okazji nie tak wątpliwa moralnie.

Badając gry natrafiłem na strategię legalisty. Dane ze świata rzeczywistego dowodzą, że ta strategia jest najbardziej rozpowszechniona w przyrodzie. Skoro tak, to czemu faszystowskie społeczeństwa jej nie stosują? Może dlatego, że strategia legalisty podważa tezę, że do utrzymania prawa własności potrzebna jest zorganizowana społeczność, wymiar sprawiedliwości i organy ścigania. Może to własnie dlatego państwo, banki i korporacje tak starają się nam udowodnić, szczególnie w czasach kryzysu, iż ich istnienie jest nam potrzebne. Instytucje korporacyjne, banki i państwo nadają się do niczego - jak był zwykł mawiać sołtys Kononowicz.

poniedziałek, 2 marca 2009

Faszystowski algorytm

Zastanawiam się dokąd doprowadzi nas technika.
Sołtys twierdzi, że do zguby - Ciekawe tylko, co nam po drodze się zgubiło. Ten świnia Brunner twierdzi, że zgubiła się nam przyzwoitość, przyzwoitość prawdziwych Niemców.
- No tak! Norymberga już chyba nikomu nie kojarzy się z uniwersytetem;-) - westchnałem i napiłem się odnalezionego w stodole samogonu.

Zastanawiam się, czy nowoczesnej techniki nie można byłoby użyć do ochrony obywateli przed rządem, który, jak głosi plotka, należy do największych współczesnych terrorystów, a na dodatek jest sam niesamowicie bezbronny. Przyznacie, że skoro Bin Laden pokonał był i to na terenie USA amerykański wywiad i armię, a David X. Li swoją formułą doprowadził do załamania się światowej ekonomii, to coś z instytucją terroryzmu słabo się dzieje. Dla przykładu w Londynie przed planowanym zamachem służby specjalne aż dwa tygodnie ćwiczyły wysadzanie, a potem zamach terrorystyczny w metrze i tak okazał sie niewypałem, bo Londyńczyków nie wystraszył.

No ale technika się zmienia . Firma Adobe ogłosiła, że ich flagowy produkt, Photoshop posiada algorytm zabezpieczający przed drukowaniem zeskanowanych banknotów, o czym przekonała się redakcja tygodnika Wprost. Nie wiem, czy chciała ona rząd wyręczyć w podrabianiu pieniędzy, czy tylko walnąć stówę na okładkę - grunt, że operacja wykazała iż algorytm działa. Zamach Króla na pieniądz Rzeczpospolitej nie powiódł się. Skoro technika okazała się aż tak skuteczna, to może by zaimplementować ją do komputerów rzadowych. Dla przykładu, jeśli ustawa byłaby sprzeczna z zasadami matematycznej logiki, to nie sposób byłoby jej wydrukować, wysłać mailem itd. Algorytm mógłby robić zarówno za pierwszego Kaczora Najjaśniejszej Rzeczpospolitej (ukłon w stronę wyborców PO-), jak i za Trybunał Konstytucyjny. Ustawa budżetowa pozwala na fałszowanie pieniądza - nie da sie jej wydrukować i ogłosić w Dzienniku Ustaw, ustawa niezgodna z Konstytucją, tak samo.

A gdyby jeszcze zachipować posłów i senatorów? Patrzysz w google maps, a tam Pawlak dla przykładu obrabia kochankę zamiast kartofli na polu, albo Tusk zamiast pracowac nad ustawą, to gra w piłkę, albo Schetyna, zamiast pilnować prawa - robi jakieś lewe interesy (ukłon w stronę opozycji;-) ? Czy to nie byłaby ciekawa alternatywa - faszyzm zaaplikowany władzy wprost?

Tak więc, Ty, Ty co czytasz - zastanów się, bo jak nie zafundujesz swojej władzy faszystowskich metod kontroli jej poczynań, to władza zafunduje takowe Tobie! Chipy już przyjechały. Na razie tylko dla psów i przestępców, no ale czy ktoś jest bez winy?

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP