piątek, 20 marca 2009

Państwowy terroryzm

Tak sobie siedzę, popijająć samogon i myślę, iż władykowie jaja z nas robią. Dodruk pieniądza jawi mi się przeto jako ostateczność i potwierdzenie wcześniej popełnionych grzechów, głównie w USA. Europa będzie drukować żeby nie pozostać w tyle. Z komuny się przedtem śmieli, że drukowała kasę. Teraz widać, że oba te systemy są chore i może być źle, bardzo źle. Czy więc pozostaje nam tylko akt terorystyczny, ta kwinesencja desperacji człowieka w obronie swojej godności i wolności, prawa do rozwoju i ochrony siebie i swoich bliskich? Jakiejż to desperacji doznaje państwo, że od kilku lat narasta fala terroryzmu państwowego? Drukowanie pieniądza, to tylko jeden z przejawów tego terroryzmu i być może nie mniej krwawy niż tortury w Guantanamo, czy polowania na cywili w Afganistanie, Iraku i innych częściach świata. Powoli i systematycznie każdy z nas dla swojego i obcego państwa staje sie terrorystą. Korporacja Microsoft, która od lat ściśle współpracuje z służbami specjalnymi wielu państw, w tym Izraela i USA, rozpowszechnia swój twór w celu szpiegowania obywateli. Rządy o tym dobrze wiedzą i dlatego wspierają ten monopol. Otwarte standardy i wsparcie dla rodzimej gałęzi Linuksa byłoby dla społeczeństwa i państwa polskiego wielokrotnie tańsze niż zakupy systemów Windows, ale rozwiązanie to ma wadę wrodzoną, bo w otwartym kodzie źródłowym nie da się ukryć szpiegów. Firmy i obywatele kupując kolejne wersje Łyndołsa sprawiają, że zamiast sąsiada-kapusia, role tą przejmuje ich własny komputer. Każda nowa wersja tego systemu wprowadzona na rynek ma coraz wiecej funkcji szpiegujących. Faszyści przygotowywują się do przejęcia władzy nad światem i budują monopole, a to już w niedalekiej przyszłości może oznaczać koniec ciekawych dyskusji bez konsekwencji prawnych. Co zacieklejsi krytycy systemu mogą za walenie w klawiaturę dostać strzał w tył głowy, jak to już bywało nieraz w historii.

Prawo i media służą do kontroli społeczeństwa niczym pies do zaganiania stada do zagrody. W 2002 roku ukazało się kilka ciekawych artykułów, ale nie w głównym nurcie prasy, o tym, jak banki świadomie manipulowały opinią publiczną i klientami udzielając im uzgodnionych wcześniej między sobą rekomendacji, tak aby zwiększyć swój zysk na transakcjach giełdowych. Przyłapane na gorącym uczynku banki to Bear Stearns, Credit Suisse First Boston, Deutsche Bank, Goldman Sachs, J.P. Morgan Chase, Lehman Brothers, Merrill Lynch, Morgan Stanley, Salomon Smith Barney i UBS Warburg, które okupiły się niewielką karę 1.4 mld dolarów, a polującego na nich Spitzera skompromitowały. A mogły zabić - jak bym słyszał dowcip o Słoneczku Stalinie. Teraz powoli do wszystkich dociera, że ten kryzys jest ostatnim w USA, bo być może pacjent tego zawału nie przeżyje, a nie da sie nakłonić 300 mln ludzi by płacili na garstkę bankierów-bandytów. Obama już to wie. Wie o tym i jego kuzyn, który przygotowuje bankom kolejny smaczny kąsek w postaci Kenii i jej zasobów surowcowych. Problemem w Afryce są jednak Chińczycy i ten spór może doprowadzić do wojny.

Brunner doniósł był mi, że Somalia to piękny kraj, który swoim istnieniem dowodzi, iż Afryka może spokojne wrócić do swoich plemienno anarchicznych korzeni. Od 1991 roku, Somalia i Etiopia faktycznie jako państwa nie istnieją. Centralna władza nie obejmuje nawet całej stolicy kraju, a każdy, kto ma dostateczną siłę i środki robi co chce i chroni swoje zasoby. Rozpad tych afrykańskich krajów cynicznie wykorzystał Zachód najpierw rabunkowo pustosząc łowiska, a potem wrzucając do przybrzeżnych wód odpady nuklearne. Ludzie zaczęli cierpieć na chorobę popromienną i udokumentowano ponad 300 przypadków śmierci z tego powodu. Miejscowe klany postanowiły się bronić i zajęły się kontrolą statków oraz zatrzymywaniem ich i rządaniem okupu. Skoro każdego roku z tutejszych akwenów na zlecenie zachodnich koncernów kłusownicy wyławiają tuńczyki, krewetki i homary warte miliony dolarów, a miejscowi rybacy przymierają głodem, to z poparciem klanów, somalijscy rybacy wsiedli do motorówek, żeby pogonić śmieciarzy i kłusowników, oraz nałożyć na nich swoisty podatek. Ponad 70 procent mieszkańców tego kraju zdecydowanie popiera piractwo jako formę obrony, natomiast Zachód próbuje to kryminalizować.

Kryminalizacja to amerykańsko-angielski wynalazek i stosowany jest jako metoda kontroli społecznej. Piractwo na wodach wschodniej Afryki to zło, piractwo komputerowe to zło, ściąganie muzyki i filmów to zło, korzystanie z dorobku innych dla tworzenia nowej wartości kultury i wynalazków to zło, i tak dalej. Tylko faszyzm jest dobry. Dobrze jest jak ludzie płacą podatki, którymi wspiera się banki, dobrze jak kupują nic nie warte filmy i płyty, dobrze jest, jak ludzie dadzą się zakolczykować jak bydło, a mediami będzie można kierować ich raz w prawo, raz w lewo, raz po kredyt do banku, a raz do supermarkietu po zupełnie niepotrzebne tym ludziom rzeczy. Konfident Adi doniósł mi był, a Muller potwierdził, że z powodu kosztów chipowanie ludzkiego stada może się nie udać, a wśród faszystów zaczyna przeważać pogląd iż to działanie jest zbędne. Przecież śledząc przelewy i wyciągi z kart kredytowych i tak wiadomo gdzie kto był i co kupował, a jak ktoś za dużo bedzie fikał, to się mu karty kredytowe i konto w bankach wyłączy. Banalnie proste. - Rzeczywiście banalnie proste - powiedziałem przegladając wyciąg z karty kredytowej Brunnera, którą się posługuję na codzień.

Żyjemy w społeczeństwie informatycznym, i faszyści wszystko o nas wiedzą. Gdyby, tak wzorem Szwecji wszystkim ujawnić te tajne dane, o zarobkach, wydatkach na kartach i przelewach, to faszyzm nie miałby racji bytu, a ludzie wróciliby do gotówki. Jawność i prawda zabija każdy totalitaryzm, jest jak wytworzona z Oceanu przez Ghandiego garstka soli - obala tyranie i niszczy korupcje.

Jakiś czas temu ukazały się ciekawe statystyki. Przegladając je wyszło mi, że im wiekszy stawał się PKB Polski, tym mniej kawałka dachu nad głową mógł kupić statystyczny Polak. Obecnie ponad dwa miesiące musi on pracować, aby kupić zaledwie jeden metr kwadratowy mieszkania w wiekszym mieście. W krajach Europy Zachodniej już za jedną średnią pensję można nabyć ponad trzy metry. Ciekawostka jest to, że im bardziej rośnie PKB, tym mniejsze mieszkania czekają na Polaków;-). Może więc globalne ocieplenie klimatu nie byłoby aż takie straszne. Wzorem Ameryki powstawały by kampingowe i namiotowe miasteczka dla rodzin, które zaciągnęły kredyty w przyjaznych im bankach;-), a władza w spokoju mogła by później te tereny ogrodzić i postawić tabliczki - Achtung! Konzentrationlager!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP