poniedziałek, 16 marca 2009

Swobodne knucia algorytmów

Obudziłem się w stodole u sołtysa. Ta telewizja kiedyś mnie wykończy. Od oglądania tego badziewia człowiek rozsądny popada w alkoholizm. Ostatnie, co pamiętam, to oglądanie razem z sołtysem filmu o międzywojennej Polsce. Jeśli porównamy 20-lecie międzywojenne do mijającego właśnie okresu nowej Rzeczypospolitej w koronie, to widać, że obecnie kończące się dwudziestolecie można określić jako całkowitą kompromitację, polityczną i gospodarczą. Nie powstała żadna znacząca inwestycja gospodarcza a odziedziczony po PRL przemysł w 60% zniszczono (rybołówstwo dalekomorskie, przemysł stoczniowy, wydobywczy, nie prowadzi się praktycznie badań naukowych na rzecz przemysłu). Slogan, że w nowoczesnej gospodarce liczą się tylko usługi właśnie przechodzi negatywna weryfikację. Prawdziwa wartość rodzi się w rolnictwie i w przemyśle. Nawet operator w telecentrum najpierw musi zjeść, a potem mieć telefon i komputer, aby pracować.

Nadeszły czasy ostateczne i eksperci są od propagandy, a dawaniem sprawdzających się w realnym życiu rad trudnią się wiedźmy. Dlatego pytanie o to, czemuż to owi eksperci mylili się kilka miesięcy temu, gdy twierdzili, że światowy system finansowy jest zdrowy, a Polskę ominie krach, jest bezsensowne. Ich rady i wiedza są nic nie warte, a rzekłbym iż wprowadzają ludzi w błąd. Rozsądni ludzie nie powinni teraz myśleć o inwestycjach i życiu na kredyt, tylko o tym, jak zgromadzić zapasy. Na naszych oczach dobrobyt oparty o pieniądz za którym nie stoi żadna realna wartość właśnie się wali. W realnym świecie nie obowiązuje ekonomiczna fikcja świeżo wydrukowanego papieru ani kredytu naliczonego od fikcyjnej wartości księgowej i nierealistycznie wycenionego majątku. Liczy się realna wartość, a nie autorytet rządu, posiadana marka i marketingowy blef. Bogactwa naturalne, przemysł i rolnictwo są ważniejsze niż PKB. Papierową wartością PKB nikt jeszcze się nie najadł, dlatego to firmy z Korei i Chin podpisują długoletnie kontrakty na dzierżawę ziemi uprawnej i kupują przyszłe dostawy surowców.

Jak patrzę na to swoim szpiegowskim okiem, to obecny kryzys odkrywa kołtunerię polskich sfer rządzących i ich antypolskość oraz dążenie do faszyzmu. Mamy finansowy kryzys i międzynarodowy gangsteryzm finansowych korporacji, a państwo nie potrafi i nie chce temu przeciwdziałać. Mamy zbliżający się kryzys surowcowy, którego przedsmakiem były wojny surowcowe, najpierw iracka, a ostatnio rosyjsko-ukraińska. Brakuje w Polsce zbiorników na gaz, zbiorników na ropę, zbiorników retencyjnych (Polska powoli pustynnieje). Władza zamiast działać na rzecz ludu, działa na rzecz korporacji i wojska. Sensowne działania kosztowały by mniej niż bezsensowna tarcza antyrakietowa. Rosja z jej zasobami surowcowymi i sojuszu z chińskim smokiem zmieniła się w kluczowego gracza. Nasza sytuacja przypomina czekanie na spadek po bogatym wujku z Ameryki, tyle, że on właśnie bankrutuje. Chiny trzymają teraz klucz do zniszczenia gospodarek Zachodu. My możemy co najwyżej udać się na pokutna pielgrzymkę do Mekki. Dla wybuchu wojny potrzebny jest tylko odpowiedni pionek w USA, który zacznie krzyczeć, że teraz trzeba pokazać Chinom, że Ameryka nie boi się ich finansowego terroru. Wyborcom to się może spodobać, bo spora część ludności USA to zwykłe matoły nie świadome konsekwencji swoich działań, za to lubiących patriotyczne gadki. Be carefull what you wish for - uważaj patri(d)oto na swoje życzenia, bo mogą się spełnić. Chiny w sytuacji recesji mogą być zmuszone przestać patrzeć przez palce na działania Ameryki, połkną haczyk i zacznie się wojna - najpierw handlowa, która gwałtowne zmniejszy deficyt handlowy USA i doprowadzi do wrzenia. Masy mogą zrównać ten kraj z ziemią, a ratunkiem być może okaże się rozpad Stanów Zjednoczonych. Chiny i USA mogą na tej wojnie handlowej wiele stracić, ale politycy są ślepi i często prowadzą narody do zguby. Chiny będą musiały bronić swoich bilionów ulokowanych w amerykańskich obligacjach, a USA muszą bronić się przed długiem, który miażdży ich gospodarkę. Świat niebezpiecznie zbliżył się do ściany. Oceniana na 600 bilonów dolarów piramida derywatów zaczyna zmuszać banki centralne do drukowania. Świat zadaje się wybierać katastrofę, a przynajmniej tak podpowiadają mi pracujące bez przerwy algorytmy genetyczne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP