czwartek, 30 kwietnia 2009

Optymizm wraca

Sołtys wyczytał na internecie, że optymizm wraca. Amerykanie się cieszą, bo znów prześcignęli Ruskich. Spadło im aż o 6% i to tylko w pierwszym kwartale, a Ruskim tylko ma spaść 3% i to przez cały rok. Niemcy się cieszą, że im tez spadło i z tej okazji mogą sobie w Polsce kupić nowy samochód. Hiszpanie się cieszą, bo żeby obejrzeć corridę, to nie będa musieli brac urlopów. Całe 20% społeczeństwa ma wolne od pracy. Podobno nasi rodacy też się cieszą, bo walutowe kredyty spadły, lokaty w bankach wzrosły, a zagrożonych kredytów jest tylko 15 miliardów złotych, czyli niecałe 4 stówy na obywatela. W razie czego każdy się zrzuci. Sołtys nawet wyjął stówę i rzucił na stół, ale sołtysowa zabrała i poleciała po zagrychę. Sołtys wykorzystał ten moment, aby na podwórku postawić wiwatówkę, którą w razie potrzeby mozna załadować choćby i ufnalami. Będzię z czego strzelać na koniec kryzysu.

Z tej to okazji, że w USA oczekiwano 4.9% spadku w gospodarce, a plan przekroczono i okazało się, że gospodarkę zdołano zdołować o nieco ponad 6%, giełdy ruszyły w górę, a złoto potaniało. Optymizm zagościł na światowych rynkach w pełni. Z tej też okazji, razem z Brunnerem i Stirlitzem wybieramy sie do Antwerpii na zakupy. Obecnie trwa tam wiosenna wyprzedaż złota, i zapewne przyda się mieć nieco zapasu na słotne jesienne dni;-)

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Elektroniczna wróżba

Rzuciłem gazetę w kąt. Stirlitz twierdzi, że gazet już nie warto czytać nawet dla programu telewizyjnego. Chyba przyznam mu rację, ponieważ przełomowe wydarzenie, jakim była utrata wpływów przez USA w Ekwadorze przeszła praktycznie w prasie bez echa. Cała Ameryka Łacińska skierowała się na lewo. Ekwador wybrał 46-letniego Raffaela Correa, bliskiego sojusznika lewicowego przywódcy Wenezueli Hugo Chaveza. Chłopaki z CIA toczą pianę z pysków. Wybory lewicowych polityków mających na celu głównie dobro lokalnej ludności zmienia układ sił w gospodarce uniemożliwiając penetracje i wyzysk surowcowo-przemysłowy tych państw przez koncerny i korporacje, głównie z USA. Pod wpływami Ameryki pozostaje jedynie Kanada i Meksyk. Sołtys mówi, że my jak zwykle pod prąd. Polska skierowała się na prawo, a raczej w stronę umożliwiającą koncernom zachodnim penetrację i pełen wyzysk przy absolutnej obojetności władzy. Przykład opcji w Polsce i toksycznych instrumentów finsnsowych sprzedanych samorządom we Włoszech pokazuje gdzie nas, obywateli, ma rodzima władza. Przymykanie oka na złodziejstwo zachęca tylko do dalszego okradania Polaków i polskich firm, społeczeństwo doprowadzając do biedy, zniewolenia i upodlenia. Władza nic nie robi również aby skierować strumień pieniędzy na inwestycje. Bezrobocie rośnie, spada poziom konsumpcji i zapewne w drugiej połowie roku znajdziemy się pod kreską, co optymizmem nikogo nie napawa.

Brunner zadzwonił do mnie z Monachium i twierdzi, że należy spodziewać się czegoś niedobrego. Japoński jen się umacnia, co nie wróży dobrze wzrostom na giełdach. Pojawiające się dane w USA za pierwszy kwartał mogą zdołować optymistów. Należałoby też wziąć pod uwagę, że spodziewane są po ogłoszeniu oficjalnym danych mniej oficjalne korekty. Powiązanie tego ze ssaniem na dolara, a potem z jego rozwodnieniem sugeruje, że gospodarczy jumbo zanurkował i szykuje się do długiego szybowania w strumieniach recesji. Pewnie czując swąd spowodowany hamowaniem gospodarki polski minister finansów zaopatrzył się w 20 miliardów dolarów i czeka aż mu deficyt urośnie. Ujawniać, że się takiego babola zrobiło planując budżet jest niepolitycznie. Tym niemniej jesienią listki opadną, ujawni się rozmiar deficytu i każdy zobaczy, że rząd Tuska jest nagi. Jesienią już nikt rozważny kasy Polsce nie pożyczy i stąd bierze się ten kredyt na zapas. Jest szansa, że znajdziemy się w doborowym towarzystwie, którym nikt już nie pożycza, obok Wielkiej Brytanii, Islandii, Irlandii, Włoszech, Hiszpanii i Grecji. Tworzy sie wielka, nowa rodzina. Tradycyjne rodziny, które mają kredyt walutowy czeka dalsze zaciskanie pasa, bo złotego w drugiej połowie roku czekają ciężkie czasy. Oby to zaciskanie pasa nie skończyło się na zaciskaniu go na szyi. Zakładać można i inny pesymistyczny scenariusz, w którym na rynku będzie królowała złotówka, ponieważ inne waluty staną się tak szeroko dostępne jak w PRLu. Czy wtedy też NBP uruchomi spawy walutowe dla banków?

Nowiny Brunnera potwierdziła mi elektroniczna wróżka. Według jej prognoz czekają nas w Polsce jeszcze dwa wstrząsy, jeden już wkrótce i nie bedzie to zapewne majówka;-) i związany z tym kac. Drugi wstrząs wywróżono na przełom września i października. Sołtys jak zwykle wyknuł to po swojemu, że teraz bedzie głodny przednówek, a jesienią trzeba będzie porobić zapasy, zalać cysternę gorzałką, wykopać dubeltówkę, prochu i kul naszykować. Wieś nie zginie, ale miastowych może dotknąć bieda. Scenariusz z pogarszającymi się wynikami gosporaczymi jest jak najbardziej prawdopodobny. Wygląda na to, że już wkrótce do każdego dotrze, że Ameryka nie może bezkarnie produkować wyłacznie dolary, a za druk wystawiać rachunek dla całego świata. Życie przyspieszyło i pokryzysowa zawierucha może rozpocząć się już jesienią. Fale Fibonacciego opisuja teraz narastające w gospodarkach zaburzenia. Jesienią będzie dany początek gwałtownej zmiany w gospodarce i polityce, a końca nie widzą nawet elektroniczne wróżki.

I wtedy gwałtownie zaszumiało i zgasło światło. Czyżby 20 stopień zasilania?

Reedukacja świńską grypą

Program ruszył. Przygotowania do faszyzmu w Polsce ruszyły pełną parą. Ukazał się właśnie podręcznik dla dzieci chodzących do przedszkola. MEN zamiast zawrzeć w podręczniku elementy mające nauczyć dzieci czytać i pisać postawił na propagandę i wg programu maluchy muszą recytować grafomańskie wierszyki sławiące Unię Europejską. Stirlitz zaproponował, aby w ramach nauczania w przedszkolach języków obcych w formie zabawy, ustawiać przedszkolaków czwórkami i niech maszerują po podwórku krzycząc - Ein Reich, ein Furher, ein Euro! Ministerstwo zakłada, że posyłając dzieci na pięć dni do przedszkoli będziemy mieć w ramach nowego programu oprócz drugiej Japonii i Irlandii, drugą Koreę Północną. Podobno z okazji zatwierdzenia tego programu edukacyjnego dla przedszkolaków liczne grono posłów wystapiło o nadanie imienia Kim;-)

Jak donosi Wolf, ministerstwo sprawiedliwości też ma nowy program przygotowujący społeczeństwo do wprowadzenia nowych elementów w reedukacji skazanych. Teraz zamiast odsiadki, pijani rowerzyści, tak znakomicie podnoszący statystyki policji, będą pracować bez wynagrodzenia na cele społeczne. W ten sposób przyzwyczai się ludzi iż pracować można choćby za darmo. Program ten doskonale współgra z tajnym programem ministerstwa pracy, który po cichu aprobuje sytuację, w której mający problemy przedsiębiorcy mogą bezkarnie niewypłacać na czas pensji pracownikom. Teraz mamy kryzys, a w kryzysie, jak wiadomo nie ma przedsiębiorców, którzy nie mają problemów;-) Jeśli jeszcze ruszy program prywatnych więzień, to znów jakiś syn prominenta z Polski będzie mógł w Monte Carlo powiedzieć, iż jego ojciec ma kilka milinów niewolników i wszyscy są wpisani do Krajowego Rejestru Długów.

Te nowe programy, to podobno objawy świńskiej grypy w Polsce. Pierwsze objawy zarażenia to niedostrzeganie rzeczywistości połączone z pogorszeniem pamięci, wzrost podatności na manipulacje, ślepe zapatrzenie w TVN i zaczytanie w GW, chroniczne lęki na wspomnienie o IPN lub CBA, trudności w podejmowaniu samodzielnych decyzji i brak własnych poglądów z obawy przed otoczeniem. Postępująca choroba powoduje częste mijanie się z prawdą oraz wściekłe ataki wibratorem na osoby prezentujące odmienne poglądy, a to wszystko połączone z płaczliwością i wysoką podatnością na korupcje.

Brunner wrócił z Nowego Jorku i ogłosił nowinę, iż wirus komputerowy Conficker zaatakował najpierw system energetyczny, a potem szpitale. Podobno jedynym ratunkiem jest wprowadzenie przygotowywanego przez Obamę nowego Patriot Act w wersji elektronicznej, aby obowiązywał w sieci. Dla blogerów przygotowywany jest nowy bara(c)k na Guantanamo;-). Ten akt w jakiś tam sposób związany jest z handlem złotem. Blogerzy mogą bowiem wywołać panikę, a przykład Korei dowodzi iż to przez nich gospodarka popada w ruinę. Problem jest tym większy iż dotychczasowe metody walki z rosnącą ceną złota w postaci jego wypożyczania ze skarbców na wieczne oddaj nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Pomimo Porozumienia Waszyngtońskiego, część banków centralnych wycofała się umowy, a straszenie ich najazdem marines skutkuje jedynie czczą obietnicą zwiększenia leasingu złota w coraz większych ilościach, gdyby nastapił gwałtowny wzrost cen. Ogłoszenie chińskiego smoka, iż blask złota jest mu nadzwyczaj miły spowodował nagle, że banki centralne zaczęły zastanawiać się nad tym, iż mogą potrzebować złota ponownie i to w niedalekiej przyszłości, aby pewnego dnia przywrócić zaufanie do swojej waluty, gdy pompowana pustym papierem deprecjacja wymknie się im z rąk. Zdaje mi się, iż właśnie nadchodzi moment, gdy europejskie banki centralne będą skłonne przyznać się, że żądana w coraz to wiekszych ilościach przez Amerykanów złota amunicja własnie się wyczerpuje. Świat powoli i nieubłaganie zmierza do urealnienia obrotu gospodarczego, w którym krążąca masa pieniądza może w 10% ma pokrycie w realnych dobrach.

niedziela, 26 kwietnia 2009

Klasyka chińskiego smoka

Muller zaczął czytać klasyków i mówi, że po tych lekturach, to mu skóra cierpnie na grzbiecie. Wszystko to poprzez fakt, że klasyczną republikę strasznie trudno zmienić w faszyzm. W republice rządzi mniejszość złożona z wybitnych jednostek, których władzę i dążenie do indywidualnego bogacenia ogranicza zarówno prawo, jak i konieczność częstego odwoływania się do bezpośrednich wyborów większości w postaci wiążących władzę referendów. W republice władza nie ma prawa kreowania pieniądza, bo pieniądz materialny, używa się do tego złotych i srebrnych monet. W republice istnieje silna ochrona jednostek przed tyranią większości, samorządów przed władzą centralną, społeczności i regionów mniej ludnych przed dyktatem największych miast i metropolii. Jednostka sama ma prawo bronić się, ma swobodny dostęp do broni i bezwzględne prawo do obrony miru domowego w myśl zasady - mój dom moja twierdza, ma prawo ochrony prywatności i swoich oszczędności przed zakusami władzy, wreszcie ma prawo wypowiedzieć posłuszeństwo władzy centralnej, co pospólstwo pojmuje jako możliwość strzelania do skorumpowanych polityków i sędziów. - Całe szczęście - westchnał Muller - że komunizm w Polsce przerobiliście w demokrację, bo gdyby w Polsce była republika, to prawie wszystkich łamiących Konstytucję polityków-faszystów trzeba by było wykupować z więzienia, a tak, Trybunał Stanu ma spokój, a my pieniądze.


Sołtys mówi, że wypowiedzieć posłuszeństwo władzy jest bardzo prosto. Trzeba przestać wspierać monopole i korporacje - tutaj wymownie popatrzył na swój aparat do pędzenia bimbru. - Mój sąsiad miał nadwyżki finansowe i zamiast trzymać je w banku, trzyma część swojej kasy w spółdzielni, część w świniach, nawozach i ropie, a część w kruszcach i wódce;-). O sþółdzielni on mówi tak, że, raz, iż część ludzi tam zna, a dwa, jakby przyszło co do czego, to wie, kogo trzeba będzie siekierką przez łeb zdzielić i gdzie się o swoje upomnieć, a dwa, że sąsiadów bliższych i dalszych w pożyczce spółdzielnia poratować może, bo tutaj wiadomo jaki kto dochód ma i ile można mu pożyczyć i kto nigdy pożyczek nie oddaje. U nas we wsi wszyscy Madoffów znają;-)

Kraj Rad doniósł był mi, że teraz jest moda na sterowane rewolucje, stylizowane na ludowo. Pomarańczowa rewolucja, rewolucja róż, kwiatów, goździków i czego tam jeszcze, spec-agencję kosztowały tyle, że trzeba by było sprzedawać trzy razy tyle opium niż jest w stanie wyprodukować Afganistan. Stąd porobił się był i ten deficyt i kasę na szerzenie demokracji trzeba było jakoś w tych datkach dla banków ukryć. Dlatego przymknięto oko na to, że banki otrzymanej od rządu pomocy nie ewidencjonowały. Sporo też Amerykę kosztowało pospolite ruszenie w Gruzji. Trzeba było, momo przegranej, zapłacić zarówno instruktorom z USA i Izraela, jak i tym zawodowym ochotnikom, z których w 80% składało się pospolite ruszenie. Podobno w tej operacji nikt nie przewidział, że gruzińscy ochotnicy, gdy przyjdzie do walki, to pomimo dobrego żołdu umierać nie zechcą. Zawodowi ochotnicy tłumaczyli się potem, że co innego strzelać do bezbronnych cywili, a co innego walczyć z zawodową armią, choćby i ruską.

Niedawno Chiny przypomniały światu o kilku sprawach, o których świat zapomniał. Pierwszą sprawą było to, iż Państwo Środka nadal jest komunistyczne, a w związku z tym zasugerowano delikatnie, że może ono o swoje pieniądze się upomnieć w niekonwencjonalny sposób. Chiny przypomniały też, że pomimo iż są komunistyczne, to na pieniadzach się znają, liczyć umieją i wiedzą, że pieniądz musi mieć wartość, a nie być tylko zadrukowanym zieloną lub niebieską farbą papierkiem. W związku z tym w pośpiechu (jak na chińskie warunki) zakupiono nieco surowców, w tym złota, a zapewne i srebra, o czym już przezornie zapomniano powiedzieć. W gazetach skrzętnie obublikowano fakt o tym, że Chiny mają trochę więcej złota niż się dotychczas mówiło, ale przedziwnie mało pisano o tym, że Chiny pozawierały ze swoimi głównymi partnerami w Azji i Ameryce Łacińskiej umowy, umożliwiające przejście w rozliczeniach na lokalne waluty i barter. Teraz każdy myślący inwestor, śpiący na dolarach powinien obudzić się zlany zimnym potem, bo potem, na myślenie o swoich inwestycjach może być już nieco za późno. Problem wynika z faktu, że amerykański model systemu zakładał pełną kontrolę nad bogactwem, gospodarką i kreowaniem pieniądza, a tym samym pełne faszystowskie panowanie nad ludzką materią. Teraz właśnie okazało się, iż chiński smok pokazał kowbojom środkowy palec. Może to i mało eleganckie, ale na smoka trudniej zapolować niż na pliznoły, a tym bardziej, jeśli mamy do czynienia ze stadem smoków, których politykę po cichu popiera ponad połowa zwierzyńca.

środa, 22 kwietnia 2009

Demokracja, czyli filozofia na niedzielę

Brunner napił się i stwierdził, że te moje superkomputery za kilkaset tysięcy euro są do niczego, bo nawet zwykłej wróżki zastąpić nie mogą. Zadzwoniłem więc w środku nocy do guru-programisty, aby w tydzień przygotował mi model ekonomiczny z algorytmem wróżki. W słuchawce najpierw usłyszałem nic, potem ciszę, westchnienie, śmiech i na koniec - OK. Zobaczymy co też wywróży nam elektroniczna wróżka. Na razie zmiksowałem Kuczyńskiego z ZeZorro i wyszedł mi ekonomiczny blues, w rytm którego obecnie działania władz nie doprowadzą do nowego kryzysu ekonomicznego, ale wzniosą ten obecny na nowe wyżyny - równina na której popasie się przez kilka lat permanentny kryzys, zakończywszy swój żywot rewolucją lub wojną.

Sołtys twierdzi, że żadna forma demokracji nie sprawdza się. W demokracji przedstawicielskiej nie ma warunków do przeprowadzenia rzeczywistych reform. No bo czy reformy polegające na antyjanosikowaniu, zabraniu biednym i daniu bogatym to są prawdziwe reformy, czy usankcjonowane prawem złodziejstwo? Demokracja bez republikańskich ograniczeń i względnej ekonomicznej równości staje się farsą. Twierdzenie, jak to robi Kuczyński, że nikt nie wymyślił niczego lepszego niż demokracja, jest zwykłym łgarstwem, tym większym im większa jest ekonomiczna rozpiętość dochodów obywateli. Peany na cześć demokracji szydzą z przemyśleń i dokonań Platona, za nic mają śmierć Sokratesa i morderstwo Murata. Bo jeśli głos głupca i głos mędrca w społeczeństwie waży tyle samo, to nikt w demokracji nie jest zbyt mały, aby innym szkodzić;-) . Działania społecznie pożyteczne wymagają wybitnych jednostek, którym głupcy często podkładają pod nogi kłody - im bogatszy jest głupiec, tym kłoda jest większa. Dzisiaj różnice pomiędzy republiką i demokracją są celowo zacierane. Już od czasów Arystotelesa i Platona grzechami wbudowanymi w demokrację są tyrania większości, zagrożenie dla wolności jednostki, upadek obyczajów i korupcja prawa. Tragedią czasów współczesnych jest to, że chciwi bogaci głupcy kupują i korumpują polityków, ekonomistów, dziennikarzy, aby ci stworzyli taki system iż bogaci będą jeszcze bogatsi, a biedni jeszcze biedniejsi. W tej pogoni za zyskiem przestaje liczyć się cokolwiek - uczciwość, ludzkie zdrowie, życie i godność, czyste powietrze, rozsądek czy honor, wszystko to staje się wystawione na sprzedaż. Głupcy i sterowany telewizją motłoch rządzi - ein Reich, ein euro i zabierz babci dowód, bo mniejszość nie ma racji, jednostka, jej doświadczenie i wiedza się nie liczy - oto władza goni ludzi jak bydło do zagrody, aby go wydoić, jak najbardziej demokratycznie. Akceptując to, jak republikę zmieniają nam w demokrację, a potem w narastający faszyzm sprzedajemy siebie w niewolę i rozmieniamy na drobne przyszłość naszych dzieci i wnuków.

Stirlitz twierdzi, że pomieszanie pojęć wynika z wyrugowania ze szkół klasycznej filozofii. Bez rozważań o społeczeństwie trudno jest zrozumieć ustrój w którym żyjemy. Starożytni dzielili społeczeństwo na trzy grupy, na jednostkę, mniejszość i większość. Bez rozważań i pytań o to, który ustrój jest lepszy, czy ten, w którym rządzi jednostka (monarchia, tyrania), czy ten w którym rządzi elitarna grupa (arystokracja, oligarchia, feudalizm), czy wreszcie, ten, w którym władzę ma większość (demokracja). Standardowy argument iż lekarstwem na demokrację jest więcej demokracji, jest wprowadzany właśnie w gospodarce w postaci wyssanych z palca wycen majątku i oderwanego od materii pieniądza, jest to jak gaszenie pożaru benzyną. W sferze ustrojów lekarstwem na wady demokracji jest republika. James Adams twierdził iż demokracja nigdy nie trwa długo. Szybko trwoni, wyczerpuje i zabija samą siebie. Nigdy nie istniała demokracja, która by nie popełniła samobójstwa.

wtorek, 21 kwietnia 2009

Prawo wyboru

Sołtys mówił mi, ze wolność to coś więcej niż prawo wyboru pana, który mu będzie ci grzbiet łoił. Największymi niewolnikami są ci, którzy nie zdają sobie z tego sprawy. Coś w tym musi być, bo szykuje się kolejna granda. Po swoistym dokapitalizowaniu Banku Ochrony Środowiska w ręce jego zagranicznego właściciela wpadną atrakcyjne polskie grunty. Całość wskazywałaby na to, że faszyzm powoli w Polsce mości sobie gniazda. Pieniądze z państwowej kasy, a więc nasze wszystkie, dokapitalizują de facto zagraniczny bank BOŚ! Czyżby ktoś wymuszał na naszym drogim rządzie daninę za potop szwedzki?

Zza granicy nadchodzą nieco dołujące wieści. Pojawiły się nowe szacunki firmowane przez MFW, które mówią o potrzebie dołożenia bankom kolejnych 4 bilionów dolarów w celu oczyszczenia systemu bankowego;-) Całe te sprzątanie po kilku spekulantach strasznie drogo kosztuje i nie daje rezultatów. I Herkules dupa, kiedy strat jest kupa. Pierwszy etap miałby kosztować podatników 1,7 biliona dolarów i powiększyłby deficyt budżetowy kilku krajów, tak dla przykładu, Wielkiej Brytanii o 13%, USA o 12%, a Irlandii o 14%. Ta nowa święta trójca pokazuje kto i jak głęboko umoczył cztery litery. Sytuacja jest skomplikowana, ponieważ obecnie, jak naucza Foucault, to co jest stratą, a co zyskiem definiuje ten, kto ma maczugę, falangę, legiony, inkwizycję, policję albo marines. Kapitalizm opiera się na takiej samej zasadzie, tyle, że maczugę zastąpili posiadacze wielkiego kapitału, a rządy robią za ich goryli i nieposłusznym łoją skórę.

Stirlitz twierdzi, że te moje wezwania, aby zamiast samobójstw ludzie wybierali robienie rewolucji nie ma głębszego sensu, no bo nie za bardzo wiadomo, czy ta rewolucja wychodzi. Zawsze jest kwestią dyskusyjną, co komu podczas rewolucji wychodzi. Czy rewolucja francuska w ogóle wyszła, a jeśli tak, to komu? Czy Solidarność w Polsce wyszła, a jeśli tak, to komu? Bo chyba raczej nie robotnikom, których strajki pomogły obalić komunę? A jeśli uwzględni się zawłaszczenie pierwotnej Solidarności przez SB i pominięcie legalnie wybranej Komisji Krajowej, a zamiast niej wystawienie Bolka i kilku agentów, to jak tu określić co komu wyszło? Dopadła mnie historyczna zaduma. Zadzwoniłem do prawdziwej Gwiazdy. - Mieliśmy szansę stać się prawdziwie wolnym narodem złożonym z wolnych obywateli, ale zostaliśmy sprzedani w niewolę dla kapitalistów za przysłowiowy radiomagnetofon. Pamieta Pan aferę z zakupem licencji na Fergusona? - Żyjemy w Polsce, kraju rządzonym od stuleci przez przekupnych debili. Tutaj w bogactwie oplywa, za niewielkimi wyjątkami, polityk, bandyta i ksiądz. Niewiele się zmieniło od czasów rozmowy pana, wójta i plebana.

Włączyłem moje superkomputery. W równaniach gospodarczych zawsze brakuje jakiejś zmiennej. Teraz zabrakło mi dość istotnej grupy, o którą tak naprawdę w całej tej ekonomii chodzi - konsumentów. Przecież to oni wpisują komentarze i generują reklamowe kliki, pracowicie ripują płytki, wrzucają filmy na youtuba. Konsumenci mogą powstrzymać każdy faszyzm i oprócz głosowania na polityków mogą także i potrafią zagłosować w sposób najskuteczniejszy z możliwych - odmawiając konsumpcji. To co może się stać, kiedy skuteczne głosowanie na nieprzekupnych polityków połączone zostanie z odmową konsumpcji, tak przeraża rodzimych i zagranicznych faszystów, że dążą do uzyskania możliwości fałszowania wyborów. Stąd to parcie do głosowania elektronicznego, stąd to parcie do elektronicznych podpisów. Ludzi nie da się podrobić, nie da się podrobić ich znajomych i ich poglądów i wyborów. Podrobić da się dowód osobisty, kartę do głosowania i inne dowolne dokumenty. Im bardziej zwirtualizowany będzie nasz świat, tym więcej można podrabiać. Wells przed wojną w radiu podrobił najazd Marsjan i wywołał panikę ponad 100 tysięcy ludzi, ale teraz coraz mniej daje się na to nabrać. Konsumenci wiele mogą, mogą w masowy sposób okazać nieposłuszeństwo ignorując idiotyczne prawo. Żaden wymiar sprawiedliwości nie ma takich mocy przerobowych, żeby faktycznie i efektywnie ścigać masowe nadużycia. Ghandi pokazał, że wolność można odzyskać w serii małych kroków naruszając coraz to bardziej ograniczające nas prawo. Wyprodukowanie garstki soli z oceanu było złamaniem prawa, ale obaliło brytyjskie imperium. Cynik twierdzi, że nawet unijne kółko z drutu kolczastego na niebieskim tle da się wykorzystać dla uzyskania odrobiny więcej wolności. No niby można, ale czy większa cela to więcej wolności? Wolność to zawsze jest coś więcej niż prawo wyboru pana, to prawo wyboru życia bez pana. Faszyzm neguje nasze prawo wyboru i sprowadza je do tego, co mówił Ford - możesz wybrać każdy kolor, byleby był czarny.

Wojny szwedzkie

Muller powiada, że w Szwecji toczą się boje o przyszły kształt faszyzmu. Wojna teraz przeszła do Internetu, a efektem wojny z The Pirate Bay jest wyprodukowanie bohaterów ludowych. Do Pirate Party w ciągu kilku ostatnich dni wstąpiło kilkanaście tysięcy ludzi. Obecnie ma ona więcej członków niż suma członków 3 z 7 partii reprezentowanych w szwedzkim parlamencie. Kolejne wybory będą nadzwyczaj ciekawe, kiedy do parlamentu szwedzkiego wejdą skazani za piractwo;-)

Próba zamknięcia The Pirate Bay mnoży tylko nienawiść do koncernów medialnych i do korporacji wśród ludu. Na mój skromny apel o niekupowanie płyt z filmami i muzyką odpowiedziało ponad 20 osób. Podejrzewam, że akcja się rozwinie;-) O likwidacji piractwa mówiono przy okazji zamknięcia Napstera, potem Supernovej. Opowiastki, że teraz piratami to będą tylko hakerzy z irca a wszystko to zejdzie do podziemia to pobożne życzenia faszystów, zwłaszcza, że publika jak najbardziej zdaje sobie sprawę, iż kopiowanie plików z muzyką i filmem zubaża korporacje i w nikły sposób wpływa na dochody twórców. Tracą raczej gwiazdy niż średniacy, którzy stanowią sól kultury. Powszechne staje się kopiowanie terabajtów danych z dysku na dysk za pomocą tak zwanej albańskiej sieci, czyli bezpośrednio. Podobno studenci socjologii robili badania i wyszło im, że przepustowość takiej sieci jest wyższa niż sieci torrentów. Szyfrowanie dysków też zaczyna być w modzie. Brak jest dowodów, brak jest przestępstwa. Przekonanie, że postęp technologiczny i wolność wymiany czegokolwiek da się powstrzymać wsadzając ludzi do pierdla to myślenie życzeniowe faszystów. Nawet w okresie najgłębszego hitleryzmu i stalinizmu kwitła wymiana i handel, a karą była śmierć. Na dodatek prywatne trackery z plikami torrent rozwijają się znakomicie na bazie społecznościowych portali. Świat ruszył do przodu i technologia niszczy zastany porządek. Za ściąganie nikt kar nie nałoży, bo nie wiadomo co się ściąga. Jak jakaś agencja reklamowa użyje na billboardzie zdjeć bez zgody autora to przecież policjant na ulicy nie będzie wreczał mandatów ogladaczom, a próby karania dystrybutorów to wymachiwanie szbelką bez większego skutku. Wszystko wynika z tego, że posiadacz praw autorskich po opublikowaniu dzieła nie ma żadnej kontroli nad sposobem jego wykorzystania i co najwyżej może się ustawić w kolejce po zasiłek do takich organizacji jak ZAIKS, a bez totalnej ingiwilacji każdego i wprowadzenia faszyzmu pełną gębą nie sposób takiej kontroli zaimplementować.

W Rzeczpospolitej rząd ciągle pracuje nad kryzysem. Nadal nie za bardzo wiadomo, czy aby go powstrzymać, czy też aby sprowadzić do kraju. Wszystkie rozwiązania są możliwe. Podwyższenie podatków też. Planowany podatek ekologiczny uderzy w najbiedniejszych, podwyżka podatków pośrednich również. Podatek katastralny jakoś nie może ruszyć, bo naruszyłby zbyt wiele interesów. Przymiarki do zmiany prawa budowlanego w którym zalegalizowanie samowolnie pobudowanej budy dla psa będzie kosztowało tyle samo, co zalegalizowanie hipermarkietu, czyli 50 tysięcy złotych, sporo mówi o intencjach władzy. Nowe prawo geoloegiczne również pozwoli na istnienie równych, a nawet równiejszych. Pozostaje retoryczne pytanie, kogo sponsoruje demokratycznie wybrana władza? A władza, po krwawym poniedziałku ma nad czym myśleć. Kreatywna księgowość zaimplementowana w bankach starczyła tylko na małą chwilę, tak, aby odpowiednio wytypowane osoby pozbyły się gorących akcji. Czas nacjonalizacji amerykańskich banków i bankructwa wielkiej trójki z Detroit zbliża się nieubłaganie.

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Nie boję się boomu

Wśród niemieckiej gawiedzi modne jest powiedzonko - jeśli recesja będzie taka dla mojego portfela jak boom, to nie na czego sie bać;-) Kryzys się kiedyś skończy a sprzedajny rząd wraz ze swoimi mocodawcami w postaci wielkiego kapitału w tak zwanym międzyczasie uchwali niby antykryzysowe ustawy i porobi z ludzi parobków harujących za grosze.

Zachód jest jak czarna dziura, która teraz wciąga wszystkie te drukowane pieniądze. Zastanawiając się nad zadłużeniem Stirlitz zwrócił mi uwagę, że podawanie zadłużenia w stosunku do PKB mogły tylko absolutne królestwa, w których do króla należało wszystko, łącznie z życiem poddanych. Dla przykładu przychody rządu federalnego USA wynoszą około 2,5 bilionów dolarów. Władza wcześniej lub później będzie zmiażdżona przez ponad 11 bilionów dolarów federalnego zadłużenia. Wyjściem z kryzysu byłaby obniżka podatkow dla najbiedniejszych oraz wprowadzenie ulg inwestycyjnych dla firm. Władza wiosłuje, ale nie w tym kierunku co trzeba. Łatwo zauważyć, że ostatnie 25 lat w USA to ciągłe obniżki podatków dla najbogatszych. To samo dzieje się w Polsce. Inflacja wybuchnie, jak budżety państw nie będą się domykać, a jak mają się domykać, skoro postanowiono oszczędzać grubego źwierza.

No ale dzieją się cuda - niewidy. Citigroup zmienił zasady ksiegowości i wygenerował 2,5 miliarda dolarów zysku. Podobno przepisy uwzględniają możliwość, że firma może odkupić swoje własne długi z dyskontem, które teraz księguje się jako zysk. Gdyby tak zastosować nową zasadę księgowości do Zimbabwe, to ich PKB sięgnęło by gwiazd;-) Sołtys twierdzi, że do gwiazd to sięgają Chińczycy, którzy powoli i systematycznie skupują surowce a przy okazji uniezależniają się od dolarów i amerykańskich papierów skarbowych. Robią to jednak tak cierpliwie i powoli, jakby gotowali żabę i obawiali się, żeby im nie uciekła z garnka. Teraz do pompowania pozostał tylko dolar i niechybnie czeka nas i to pęknięcie spekulacyjnej bańki napędzanej drukowanym papierem. Chińskie pomysły od czasu do czasu nieco niepokoją kraje skupione na drukowaniu pieniędzy, ale jeszcze nie czują one że są tą żabą, choć ich najlepszy klient na papier najwyraźniej zaczyna się buntować i być może wkrótce zamiast papierków zechce prawdziwych pieniedzy. Wtedy zabawa będzie już skończona. Na razie na giełdach polała się krew byków, co niechybnie oznacza jedno - corrida!

W faszyzującej Rzeczypospolitej banki zaczynają bić na alarm. Do 2004 roku udzielano średnio około 40-45 tysięcy kredytów na mieszkania rocznie. W boomie doszło do 60-65 tysiecy kredytów hipotecznych rocznie, a teraz spadło do około 35 tysięcy. Wygląda na to, że wraz z końcem zimy stopniał również zapał na nowe mieszkania. Na rynku wystawionych jest prawie milion mieszkań i domów na sprzedaż, co może oznaczać, ze rynek przez kilka lat będzie mógł spokojnie funkcjonować na nowym poziomie bez zbudowania choćby budy dla psa.

Mamy ciekawe czasy, a zdają się nadchodzić jeszcze ciekawsze.


piątek, 17 kwietnia 2009

Sieci na naiwnych

W kapitalizmie coraz więcej rzeczy zostaje obróconych w towary. Teorie ekonomiczne kupowane są wraz z posadami ekonomistów i głoszącymi te teorie ekonomistami włącznie. Ileż to człowiek nasłuchać się głupot musi od sporej części tych gospodarczych, sprzedajnych autorytetów, że czasami nie starcza rozumu, aby wyłuskać ziarna prawdy z tych ich śmieci. Niedawno Nina zapodała i słusznie, że najprawdopodobniej w nowym systemie starzy ban(k)dyci zajmą poczesne miejsce. Przeszpiegowałem co nie co i oto, jak w kontekście historycznym wypada tak zwany amerykański sen. 95% kadry kierowniczej i finansistów w Ameryce na początku dwudziestego wieku wywodziło się z klasy wyższej lub z wyższych warstw klasy średniej. Mniej niż 3% zaczynało jako ubodzy imigranci albo dzieci wiejskie. W ciągu dziewiętnastego wieku tylko 2% amerykańskich przemysłowców pochodziło z klas pracujących (William Miller, Amerykańscy historycy a elita biznesu). Nie dziwi mnie więc wcale, że większość nowej klasy biznesmenów, to dawni aparatczycy lub agenci, którzy oszczędzając i reinwestując zyski dorobili sie prawdziwych fortun. Wzorem dla nich jest rosyjski były premier Czernomyrdin, który posiada około 15% akcji Gazpromu wartość których szacuje się na kilka miliardów dolarów. Jak to mówi Brunner - kto oszczędza, ten ma. Brunner w związku z kryzysem musial ciąć koszty i zwolnił 15% załogi. W ramach tych samych oszczedności podniósł był sobie pensje z 40x średnia płaca w jego zakładach do 50x średnia płaca pracownika jego zakładów. Gdybym go nie powstrzymał, to stałby się supermenem z płacą równą funduszowi wynagrodzeń;-)

Nie lubię związkowców, ale jedynie w związkach pracowników, formalnych i nieformalnych leży siła, która może zniszczyć stary i stworzyć nowy ład (nie mylić z nowym ładem tego faszysty Roosvelta). Inaczej każdy rząd, który zacznie brać pod uwagę interesy wyborców zostanie z powrotem sprowadzony przez ban(k)dytów na swoje miejsce w szeregu. Zachciało się Tuskowi oszczędzania, no to ogoliło sie frajerów opcjami i pogroziło palcem. Ani rząd, ani prezydent nie zaprotestowali na wcisniętą na siłę pozyczkę z MFW, a etatowi spec-ekonomiści pociagani za sznurki zaczeli nawet klaskać i tak się zaklaskali, że nawet nie zwrócili uwagi na rozkaz komisji EU, która chce nakazać Polsce, aby i pieniadze z OFE stały się łupem złodziei.

Stirlitz twierdzi, że intelektualiści, to grupa samozwańców roszczących sobie pretensje do rządu dusz i wpływania na opinię społeczną, kreowania jej i wypowiadania się w jej imieniu. Na taką grupę w czasach obecnych nie ma już miejsca. Teraz na autorytet trzeba sobie zapracować. My tu gadu gadu, a w USA pojawił się projekt nowej ustawy, która ma dać prawo czarnemu koniowi Ameryki na wyłączenia Internetu w czasie stanu wyjątkowego. Pomysłodawcą zakneblowania sieci jest senator John Rockefeller - ten od banków i współwłaściciel FEDu. Powstać ma w ramach tego projektu cybernetyczne CIA i kilka innych ciekawostek, ku uciesze faszystowskiej braci. Media w zasadzie milczą, pozostaje na razie internet, ale i to może się skończyć wprowadzeniem stanu wojennego w sieci. I znów obudzimy się bez teleranka na youtubie;-)

Brunner zamówił był niedawno kwalifikowany podpis elektroniczny. Ucieszyłem się, bo teraz oprócz korzystania z jego konta pozakładam firmy wydmuszki. Dzisiaj właśnie skopiowałem jego prywatny klucz;-) Nie wiadomo jak długo centrala będzie przysyłać mi fundusze, a nie mam takich znajomości jak Morgan, aby Obama właśnie dla mnie wydoił podatników;-)

Podpis elektroniczny to ciekawa sprawa. Jeśli nie ma możliwości wygenerowania par kluczy prywatny-publiczny tak, aby to jedynie właściciel posiadał klucz prywatny, to cały proces podpisu elektronicznego jest jedynie wielkim przekrętem, za który zapłacą naiwniacy. Kiedyś trzeba było męczyć się z podrabianiem podpisu, opłacać specjalistów i grafologów, a więc powiększać krąg osób, których być może potem zajdzie potrzeba odstrzelić. Wraz z podpisem elektronicznym faszyści zyskują nowe możliwości. W świetle prawa takiego podpisu nie da się podważyć bez podważania (bez)sensu działania całego systemu, w tym ustaw;-). Niektórzy mogą się zdziwić, kiedy po powrocie do domu, okaże się, że nic już nie posiadają i nawet wątrobę i nerki sprzedali;-))) Centrum mogłoby pokazać kody źródłowe do tych swoich cud-aplikacji, aby mi, szpiegowi zaprzeczyć, ale jakoś mam dziwne przeczucie, że ich nie pokażą;-) Teraz Centrum Certyfikacji wykupuje drogie ubezpieczenie i obiecuje, że nie będzie kłamać. Też kiedyś wykupiłem OC i obiecałem mówić prawdę;-)


Ze Szwecji przywieziomi mi bränvin. Mają tam chyba klona naszego sołtysa;-) Razem z pakunkiem przyszła wieść, że Pirate Bay ma zapłacić ponad 900 tysięcy zielonych za swoje piractwo. Teraz w proteście przeciwko faszyzmowi przez 10 lat każdy, kto chce być wolnym, powinien wstrzymać się z zakupem jakiejkolwiek płyty z filmem i muzyką. Od kiedy jest jamendo.org to nawet od słuchania muzyki nie trzeba się powstrzymywać. Nic bardziej nie boli złodziejskich korporacji, jak bojkot wciskanego nam chłamu. Sędzia udał, że nie rozumie pojecia dozwolony użytek, oraz kilku innych pomniejszych artykułów i oskarzył ich o pomocnictwo w łamaniu praw autorskich. Niedługo producentów cukru i drożdży oskarży się o pomocnictwo w bimbrownictwie;-) Drożdże trafią do pudła, bo przerabiają na alkohol co tylko się da i to na dziko. Zastanawiam się, czy ktoś, kto tego nie rozumie może być prawnikiem;-)

Mijają lata, a ponad 400letnie stwierdzenie iż prawo jest jak pajęczyna - bąk się przebije zostanie muszyna, nic nie straciło na swojej wartości.

środa, 15 kwietnia 2009

Złodzieje koniowatych

Od lipca czipują konie. Podobno po to, aby nikt koni nie kradł. Po 50 złotych o końskiego łba zapłaci hodowca, a jak będzie się sprzeciwiał, to zapłaci sztraf, też po 50 złotych od łebka. Stirlitz zastanawia się kiedy zaczną czipować ludzi. Wiadomo, że ludzi też kradną, a nawet sami od hodowcy w postaci faszystowskiego państwa chcieli by uciec. Teraz koniowatym, ale niedługo i ludzkim skrytozłodziejom mówmy zdecydowane nie!-) Stirlitz zgłosił postulat, że taniej byłoby czipować polityków. - Też odniosłem takie wrażenie, że zamiast bydła podrzucają nam teraz palikotów, tfu polityków, a żadnego nie widziałem zakolczykowanego. Ciekawe jak niezakloczykowanych rozliczają z łapówek, tfu, euro dotacji - zainteresował się sołtys.

Ekonom Rybiński zachwyca się owym bilionem ta(do)larów, które, świeżo wydrukowane pojawią się w MFW. Stawiam dukaty przeciw orzechom, że mądrzejszy od pożyczajacych z MFW jest północny Kim, który sam sobie różne kolorowe papierki, powszechnie uznawane za pieniadze, drukuje. To jest empiryczny dowód wyższości złota i srebra nad papierem. Nawet tak boski przywódca;-) jakim jest Kim nie opanowałby, w przypadku materialnego pieniądza, alchemii zamiany gówna w złoto i srebro. To udało się jedynie Midasowi, a i tak stało się przyczyną jego zguby. Pieniedzy nie da się jeść, ani nie da się w nich ubrać. Wydrukowane dolary, od kiedy Chińczycy przestali je chomikować, nie wybudują domów, ani nie wyleczą ludzi. Amerykańscy drukarze zapomnieli o tym? Pewnie już niedługo, wszystko, czego się dotkną zamieni się w (bez)wartościowy papier;-) W przypadku pieniadza, który jest pokryty wyłącznie obietnicami polityków każdy może być Kimem, Obamą lub Brownem tego świata - wystarczy odpowiednio zaawansowana drukarka;-) a i kursu alchemi przechodzić nie trzeba - tylko off i on.

Wie już o tym nasz Skrzypek, który pochwalił się był Amerykanom z Forbesa, że my nie gęsi i swoją drukarkę mamy;-). Istnieją jeszcze w NBP obawy, że przedwczesne obniżenie rezerwy obowiązkowej i sprowadzenie stopy depozytowej NBP do zera może doprowadzić do nadmiernego wzrostu płynności na rynku. Musimy zwracać szczególną uwagę na to, aby zalanie rynku płynnością nie spowodowało szkód. Nadmiar pieniądza na rynku może ten pieniądz osłabić - tłumaczył nasz główny Skrzypek z NBP.

No! Może osłabić! Dał nam przykład Rob Mugabe, jak drukować mamy;-)

Muller twierdzi, że generacja lat sześćdziesiątych, a szczególnie 1968 roku ma dość mocny firewall, który chroni ją przed rzeczywistością. Rzeczywistość jest taka, że zaciągnęliśmy jednym haustem 21 miliardów dolarów długu na stabilizację. Gierek małymi łyczkami pociągał 20 miliardów, ale w dziesięć lat i na rozwój. Jednostronne widzenie świata nadal ma się dobrze. Kiedyś w Moskwie, fizyk Nikołajew wysnuł tezę na podstawie czytania gazet, a Lem to był powtórzył w próżni doskonałej, że cały świat znajduje się na jednostronnej płaszczyźnie za którą boją się zajrzeć nawet najzacniejsi profesorowie. Cechą życia inteligencji w takim świecie jest jednostronne widzenie świata. Dajmy na to taki Balcerowicz, zakrył się gazetą i grzmi aż miło, że Gierek to był nieodpowiedzialny gość, co pożyczki zaciągał, a my musimy spłacać. Obecny pomysł naczelnego Kaczora kraju nad Wisłą, aby drukować banknoty rodzime też jest zły, ale w pomyśle, aby pożyczać u innych drukowane przez Benka Helikoptera banknoty na załatanie nowej dziury w prującym się budżecie, jedyną wadą jest to, że pożyczamy na całe 6%, podczas, kiedy takie USA pożycza od prywatnego FEDu na niecałe 2%;-). No ale oni dostają rabat za hurt! Jakbyście panowie faszyści pożyczali takie ilości, to też byłby rabat;-)

Zdaniem faszystowskich ekonomistów cechą pozytywną pożyczania jest to, że teraz pożyczki stabilizują złotego, a za Gierka złotego osłabiały;-) Czy nikt z faszystów nie zauważył, że ONI zadłużają NAS? Pożyczamy papierki, a będziemy spłacać krwawicą. We Wrocławiu już to zauważyli. Na hasło banknoty zamiast mięsa na jednym z wrocławskich osiedli zlikwidowano ostatni działający tam sklep z wędlinami, z zamiarem zamiany go na lokalny oddział międzynarodowego banku. Podobno sam prezydent Dutkiewicz był mocno zdziwiony, że ludzie nie chcą jeść wprost z bankomatów i zorganizowali protest.

Ten PijaR PO bedzie Polskę drogo kosztował. Już lepiej byłoby chyba znacjonalizować OFE - i tak pożytku z nich nie ma, no, ale kto wtedy dotowałby naszych członków komisji finansów, z których tylko 80% ma nóżki umoczone po same uszy w bankowych geszeftach.

środa, 8 kwietnia 2009

Kurpiowska pokuta

Po tym Monachium tak nas suszyło, że znaleźliśmy się aż na Kurpiach w okolicy Mysiańca. Zielone płuca Polski, miejscowe psiwo i kurpianki bez majtek pod spudnicami pozwalały nieco odetchnąć.

Ledwieśmy się tam zjawili, jak nadleciała browarna Czapla taszcząc ze sobą dwie beczułki owego kurpiowskiego, złocistego piwa. No to my dalej wypłukiwać z organizmu te szwabskie wynalazki;-) i wtedy to, we włączonym telewizorze, znienacka, zjawił się odznaczony przez prezydenta IPN. Zaraz też wszelkie rozmowy, jakby kto nas pilotem przełączył, zeszły na temat polityki. Stirlitz, który Czaplę znał jak zły szeląg, nuż mu zarzucać nieprawomyślną komunistyczną przeszłość. Czapla wzrok znad dzbana podniósł i odklekotał - Kto nie miał wójka ubeka, niech rzuci we mnie kamieniem - i w tym momencie dostał był w łeb brukowcem. Muller pomyślał Stirlitz, Brunner pomyślał Miller. Czapla, biedaczysko, pomyślałem ja, chowając za plecami kolejny kamień;-) Pewnie nawet nie podejrzewał, że wśród niemieckich faszystów UB nie miała zbyt wielu wtyczek.


Wyszedłem łeb przewietrzyć, stanęłem w otwartych drzwiach miejscowego kościoła i wzięły mnie wspominki w temacie pieniądza. Onegdaj pieniądz był materialny, a za pieniądz służyły krowy, złoto, muszelki, sztabki żelaza. Wartość pieniądza wyceniał rynek. Potem ostało się jedynie srebro i złoto, jako metale szlachetne i łatwe do podziału, a miarą pieniądza była jego waga. Kiedyś, dla ułatwienia, wprowadzono banknoty, na których był nominał i odpowiadająca mu waga w srebrze lub złocie. Teraz, pieniądz oderwany od materii nie ma pokrycia w czymkolwiek, za wyjatkiem politycznego pustosłowia. Ot, doczekaliśmy się kolejnego rozszerzenia właściwości pieniądza! Teraz każdy sam w księgach handlowych będzie wyceniał swoje dobra tak, jak zechce. Może w tym i jest jakaś racja - wszystko to marność. Ostateczne rozwiązanie zbliża się nieustannie. Skoro prawo państwowe oszustwo podnosi do rangi cnoty, to chyba znak, iż czasy ostatecznie są już niedaleko. - Kwarta pszenicy za denara i trzy kwarty jęczmienia za denara, a nie krzywdź oliwy i wina! - posłyszałem głos Płażyńskiego, który leżał krzyżem przed ołtarzem. Czyżby coś poważnego nagrzeszył przy ustawie bankowej?

Wróciłem do pensjonatu. Czapla oprzytomniał był, ale nic nie gadał, tylko oczyma strzygł znad swojego dzbana. Brunner rozprawiał o tym, że plan Geithnera działa. Pewnie, że działa, skoro rzeczywistym celem planu Geithnera nie było przecież ratowanie jakiejś tam gospodarki, choćby i amerykańskiej, ale jedynie wspomożenie geithnerowych kumotrów.

Przestałem słuchać tych niemieckich, precyzyjnych i faszystowskich dowodów. Siadłem przed telewizorem i przełączyłem kanał. Grecki premier tłumaczył był dziennikarzom, że korzenie gospodarki są zdrowe. Grecja jest w strefie euro - krainie wiecznej szczęśliwości, gdzie nikomu nic złego stać się nie może, a to, że dług publiczny siegnął prawie 95%, to zwykłe sianie defetyzmu. To mi podchodzi pod plagiat. Zdaje się, że już niedługo Tusk i Rostowski wytoczą tym greckim politykom proces;-)

- Надоело мние все это! - wykrzyknał nie wiem czym wzburzony Stirlitz - jadę w Pireneje! - takie cuda w gospodarce, jakie się marzą amerykańskim faszystom, w realnym życiu się nie zdarzają! No pasarán!


wtorek, 7 kwietnia 2009

Hossa głupców

Od czasu kiedy rada zaścianka nazywana dla niepoznaki sejmem uchwaliła godnie wyceny, to kreatywna księgowość napędza GPW. Ale w Wielkim Tygodniu czekają nas wielkie niespodzianki. W Wielki Piątek, ku zmartwieniu inwestorów spłynie mnóstwo raportów z wynikami spółek za pierwszy kwartał. Okaże się wtedy czy już należy sypać głowę popiołem, waląc się batem po plecach i jęcząc memento mori. czy też Siła Najwyższa jeszcze nam odpuściła na trochę. Wstępne szacunki mówią iż spółki wchodzące w skład indeksu S&P 500 mieć będą wyniki słabsze o około 35% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Wszystko to przy ciągłym pompowaniu pustego pieniądza w gospodarkę.

Panowie drukarze! Natura nie znosi próżni, a tym bardziej próżnego pieniądza;-) Możecie w banknoty wprasowywać pasek ze złota - wtedy pieniądz nabierze realnej wartości;-)

Sołtys twierdzi, że cały ten system kapitalistyczny tylko ogłupia ludzi. Zamiast człowiek użyć życia, to sam się popędza. Ludzie pracują jak niewolnicy, bo myślą, że jak zarobią wystarczającą ilość pieniędzy, to będą mogli odpocząć i być wolni. Banki i korporacje mają osobowość psychopaty i nikogo dobrowolnie ze swych łap i niewoli wypuścić nie zechcą. Gdy ludzie już przechodzą na emeryturę, to zwykle są już zbyt schorowani by robić cokolwiek innego oprócz chodzenia po lekarzach, wizyt w szpitalach i powolnego gorzkiego umierania. Jednakże z tym problemem nie zostaną sami, wspomoże ich w tym OFE i te ich wspaniale wypracowane dla emerytów zyski;-) No prawda, nie dla wszystkich emerytów, ale nie ma czego się czepiać. Prezesi OFE to tez ludzi, a nawet nadludzie.

Na rynku powoli, acz systematycznie rośnie bieda. Właśnie rozpoczęła ona swoją wędrówkę od Azji i są oznaki, że zawita do EUropy, a potem Ameryki. Z Indii donoszą, że gawiedź sprzedaje swoje złoto, aby móc kupić żywność lub wymienia je wprost na żywność. Przyczyny jak zwykle są dwie - brak pracy i spadek zaufania do papierowego pieniądza. Podobnie dzieje się w Turcji. Zyskuje jak zwykle finansjera, której zasoby pozwalają na gromadzenie złota i która obawiać się utraty pracy nie musi - ona po prostu pasożytuje na społeczeństwie. Bankierzy z kryzysu wyjdą szybko a szary człowiek będzie w recesji całe życie. Powoli korporacje i banki oraz wspierająca ich władza zawłaszczają obywatelskie wolności i dobra. Wiadomo, wszyscy chcą naszego dobra - dlatego dobro należy schować do piwnicy;-)

Brunner doniósł był, że zaczyna przybierać fala niewypłacalnych spółek. Wniosek o upadłość już zgłosiły Swarzędz, Odlewnie Polskie, Krosno, Elwo, Molton i Galeria Centrum, a jeszcze kulminacyjna fala bankructw i recesji do Polski nie doszła. Jest źle, a perspektywy są jeszcze gorsze. Zgodnie z mądrością ludową - zima była Wasza, wiosna Nasza, a lato będzie Muminków. Martwi mnie nieco w tym kontekście jesień, która może okazać się tak zwanym twardym dnem. Moje szpiegowskie łupanie w kościach podpowiada mi, że dopiero wtedy znacząco wzrośnie bezrobocie. W przyszłym roku wzrosnąć ono może do ok 16% w Polsce, 15% w Irlandii i do 20% w Hiszpanii. Bezrobocie w USA również zbliży się do 15%. W ten sposób rząd zrealizuje zarówno marzenia komunistów (dogonić i przegonić Amerykę), jak i marzenia Tuska (macie tą obiecana drugą Irlandię). Nasza faszyzująca władza nic nie robi, a ich jedyny plan to euro - cud specyfik na wszelkie gospodarcze bolączki. Na Antypodach działają inaczej. Prawie 30 mld dolarów rząd Australii wyasygnował na budowę sieci superszybkiego szerokopasmowego internetu, gdzie zamiarem jest przyłączenie 90% domów liniami 100 Mbitowymi. Symptomatyczne jest to, że odrzucono oferty prywatnych firm,, a budową zajmie się stworzona w tym celu państwowa spółka, która zatrudniać będzie prywatnych podwykonawców do części robót.

Muller twierdzi, że w kapitalizmie nie ma rynku pracy, a jest tylko rynek towarowo-pieniężny. Praca i umiejętności ludzkie są tylko towarem rynkowym. Ludzie są tylko towarem, zasobem, dobrem posiadanym i wykorzystywanym. Firmy pracują dla zysku a nie dla człowieka. Człowiek staje się przedmiotem, a skoro tak, to skąd te głosy oburzenia, gdy przerabia się ludzi na b(m)ydło.

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Czego zabrakło mi w TV

Stirlitz twierdzi, że nasze szpiegowanie jest do d. Nadal nie wiemy kto doprowadził świat do ruiny. Istnieje uzasadnione podejrzenie, że system finansowy mają uzdrawiać ci, co go zrujnowali. W tym wszystkim pocieszające jest to, że znamy właścicieli banków w EUropie środkowo-wschodniej i stąd już wiadomo, komu przypadnie ten bilion dolarów z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Teraz powinny być wykonane jakieś ruchy i walka bankierów, tfu buldogów pod stołem o te kości z MFW.

Muller mówił mi, że cieszy go postęp faszyzmu. Wracają do łask stare metody zastraszania. Dlatego można bez konsekwencji grozić suwerennym krajom, a to za to, że są rajami podatkowymi, a to za to, że chcą mieć własnego satelitę i nie zamierzają przy tym tuczyć przemysłu amerykańskiego, a to za to, że chcą mieć elektrownie atomowe. Każdy powód jest dobry i gdy suwerenne kraje nie chcą płacić dla faszystów haraczu, to mają być izolowane i poddawane sankcjom. Wszystko to jest zgodne z zasadą odpowiedzialności zbiorowej tak propagowane w ramach szerzenia hitlerowskich i leninowskich zasad. Kowal zawinił spekulacją, a powiesi się Bogu ducha winnego Cygana;-)

Włączyłem do knucia swoje nowe superkomputery. Obecnie kalkulowanie dla zadłużenia USA w stosunku do możliwości jego spłaty staje się ciekawym zajęciem. Gdyby tak dla przykładu Chiny chciały zrealizować roszczenia, to posłanie do Państwa Środka USArmy i w ten sposób anulowanie długu, tak jak to zrobiono w Iraku, raczej w rachubę nie wchodzi. Potencjał zdolności wytwórczej i gospodarczej jest obecnie taki, że potrzeba około tysiąca lat na spłatę zaciągniętego wobec Chin długu. W tej sytuacji załamanie na olbrzymią skalę, prawdopodobny konflikt zbrojny i zmiana porządku światowego i możliwego w tym kontekście rozpadu USA nie wydają się aż tak nierealistyczne, jak opisuja to niektórzy eksperci. Powinniśmy przygotować się na supremację Chin, a potem być może i Indii. Pozycja Chin została wypracowana w przemyślany sposób i nikt nie wie, jak dalekosiężne są te tajemnicze żółte plam(n)y i dokąd sięgają.

Brunner przywiózł dla sołtysa amerykańska prasę, którą sołtys w przypływie gniewu machał mi był przed nosem. Wtedy to zwróciłem uwagę na analizę budżetu USA autorstwa Michaela Chossudowsky'ego na rok fiskalny 2009. Budżet ten doprowadzi do gwałtownego zubożenia społeczeństwa. Budżet ten można by śmiało nazwać bankowo-militarnym, a nie keynesowskim. Brak w nim znaczących wydatków na programy społeczne i na tworzenie nowych miejsc pracy, nie ma w nim też cięć wydatków militarnych, tak, jakby USA szykowały się do wojny. Zamiast do realnej gospodarki, to ponad 7 bilionów dolarów trafi do kieszeni przemysłu wojennego, a prawie 1.5 biliona bezpośrednio do kieszeni banków. Mamy budżet typowego przejścia na instytucjonalny faszyzm, koncentrację bogactwa i władzę oddaną dla korporacji i banków. Oparty na USArmy monopol władzy zapewni środki na zamianę w swojej istocie papierowego i elektronicznego bogactwa na wykupy przedsiębiorstw realnej ekonomii, których wartość na giełdzie wyraźnie spadła. Dług banków zostanie uspołeczniony i spłacać go będą obecne i przyszłe pokolenia niewolników amerykańskiego faszyzmu.

Faszyzm jest procesem prywatyzacji elementów społecznych i przekazanie ich dla korporacji. Jednym z elementów społecznych jest państwo, a strategia rządu USA i FED zakłada utrzymanie za wszelką cenę wiodącej roli swoich instytucji finansowych i dolara jako światowej waluty, a to wszystko w interesie lobby finansowego i czerpania profitów z pośrednictwa finansowego. Federalne państwo USA jest w istocie prywatyzowane przez prywatny FED i prywatne banki. czy kiedyś ten proces historycy nazwą rozbiorem Ameryki? Podstawą jest władza kreowania pieniądza w postaci papierowej i zapisów na kontach bankowych. System uprzywilejowuje wąską grupę finansową kosztem reszty społeczeństwa, a zmiana architektury finansowej natrafi na opór uprzywilejowanych, w rękach których znajduje się władza nad USArmy. Ciekawi mnie, kiedy poszczególne stany powiedzą stop dla władzy federalnej i co wtedy odpowiedzą na to generałowie.

W gazetach, jak zwykle, jest lepiej. Wzrosła sprzedaż domów i letniej odzieży. Nie trzeba być ekspertem, żeby wiedzieć, że mieszkania i domy sprzedają się lepiej wiosną i latem niż zimą, podobnie jak i letnia odzież;-) PKB w dół, a giełdy w górę. Przy okazji rozpisywania się w mediach, jak to kryzys właśnie mija i jak to był sukces z tym G-20 zadziwia mnie niesamowita cisza w innych tematach. Jakie jest stanowisko USA w sprawie konwersji amerykańskiego zadłużenia w Chinach na chiński majątek w Stanach Zjednoczonych, czy do koszyka SDRów trafiło złoto i yuan, czy tylko MFW będzie złoto sprzedawał, a yuanów nie, bo ich nie ma. Media milczą też na temat zupełnego zignorowania przez Chiny żądań Zachodu dotyczących ograniczenia suwerenności Hong Kongu i Makao.

Stirlitz pomógł mi na taczkę załadować łopaty. Idę do piwniczki wykopać schowek na złoto. Tak okazja, jak wiosenna wyprzedaż złota przez MFW nie trafia się przecież często;-)

sobota, 4 kwietnia 2009

Chiński hazard

Stirlitz obudził się, spojrzał na sołtysa i stwierdził był, ze gdyby ciężka praca prowadziła do bogactwa, to najbogatsi byliby niewolnicy;-) Zastanowiłem się przez chwilę. Współczesny system gospodarczy bardziej zachęca do grania w totolotka niż do pracy. Bezczynnie nie siedzi li tylko Ministerstwo Prawdy, tfu, Finansów, które ułatwiło dla banków prowadzenie ksiegowości - w jednym okienku. A nie prościej byłoby zwolnić banki z prowadzenia jakiejkolwiek księgowości? Teraz o tych firmach będzie wiadomo jeszcze mniej niż dotychczas. Pod zwałem godnie wycenianych, acz lekko stęchłych aktywów i sam diabeł się nie doszuka. Ministerstwo jest jednak niekonsekwentne. Oszukujacych bankierów nikt nie ściga. Gdyby to samo zrobił mniejszy podatnik, to z pewnością trafiłby do pierdla. Ministerstwo Prawdy zajeło się już Internetem. Teraz będą namierzać handel i blogi obfitujace w reklamy i godnie wyceniać domiar. Organy kontroli skarbowej uzyskają w myśl nowych przepisów uprawnienia do występowania o dane dotyczące rachunku bankowego co umożliwi pozyskiwanie informacji od wydawców i redaktorów dzienników lub czasopism, nadawców programów radiowych i telewizyjnych, administratorów lub właścicieli stron internetowych, administratorów lub właścicieli serwisów, właścicieli serwerów oraz podmiotów świadczących usługi utrzymania domen i stron internetowych. I znów te słynne lub czasopisma, czyli przychodzi Internet do Michnika;-)

W ramach tej samej prostej zasady, że nie nie ważne, jak kto głosuje, ale kto liczy głosy opanowano inflacje w Rzeczypospolitej. Inflacja za ostatni kwartał okazała się zgodna z prognozami;-) To dobra wiadomość - rachunek odtyłkowy z bułgarskim koeficentem sprawdził się znakomicie. Niestety są i złe wiadomości. Ceny za grosz nie chcą trzymać się wyliczonych wskaźników i w ostatnim kwartale mocno drożały te artykuły i usługi, z którymi konsumenci mają na co dzień do czynienia. O ponad 8% poszedł w górę alkohol i papierosy (widzicie towarzysze faszyści, jak dbamy o zdrowie narodu!), a o prawie 12% wzrosły ceny energii i opłaty za użytkowanie mieszkania. Potaniały jak zwykle lokomotywy oraz, co jest dużym zaskoczeniem, zimowa odzież i ocieplane obuwie.;-) Na wieść o tym giełdy pieły się w górę, a z drabiny wzrostu spadło złoto i złamało sobie nóżkę. Na mój szpiegowski nos, złoto się tak rozchorowało, że wypadałoby mu pomóc i kilka sztabek ukryć w piwnicy - czasy takie niepewne. Media trąbią, że wychodzimy z kryzysu, Amerykanie stymulują popyt, a Chińczycy zapewniają, że papier wciąż jest w cenie, a oni znają się tak jak nikt, bo przecież sami papier wymyślili, a na dodatek, to urodzeni hazardziści. No chyba, że G-20 przebije ich stawką 5 bilionów dolarów;-)


piątek, 3 kwietnia 2009

Keylogger Tuwima na niedzielę

Jadę do Monachium na szkolenie. Bedę tam zajmował się nowoczesnymi faszystowskimi metodami, za pomocą których maluczkich trzyma się za mordkę. Kilka dni praktycznego szkolenia w Deutsche Bahn, a potem w Airbusie. Poczytam sobie trochę cudzych maili i poogladam te słynne niemieckie jagódki;-). Porządne niemieckie szpiegostwo jest nudne jak flaki z olejem. Ot, instaluje się pracownikom szpiegi, programowe lub sprzetowe, a potem spokojnie przegląda się zasoby. Zero emocji, tylko stara szpiegowska robota.

Wczoraj w pracy, w ramach ćwiczeń założyłem takiego keyloggera pod komputer Brunnera. Nawet się nie zorientował. Okazuje się, że narzędzia jednak są uniwersalne i można za ich pomocą śledzić również faszystów. Jutro będę w kancelarii Rzeszy, to zostawie im kilka takich keyloggerów, a potem poprzeglądam, co to też mi przyjdzie na gmaila. Kto keyloggerem wojuje, od keyloggera gine;-) Skąd by inaczej gazety dostały te plany Browna na spotkanie G20? Widocznie Bond poderwał nową panienkę i musiał mieć natychmiast kasę na wypad na Capri.


Przyzwoitość strasznie spadła w cenie. Bankierzy za świeżo wydrukowane banknoty kupują praktycznie wszystkich polityków na pniu, tak, że już nie ma takiego, co by reprezentował interesy prostego człowieka. Oto na spotkaniu w Londynie szefostwo Rzeszy i Frankreichu sprzeciwiło się dalszemu drukowaniu kasy przez Amerykanów. Na potwierdzenie, jak bardzo martwi ich inflacja, sterowany z Frankfurtu EBC, obniżył był stopy procentowe do 1.5%, wyznaczając tym samym nowe poziomy absurdu. Widocznie na śniadanie w EUropie mieli wykład mędrca Wałęsy, który na pytanie filozoficzne drukować, czy nie drukować odpowiedział był im - jestem za, a nawet przeciw. Tak podbudowani mądrością ludową, przywódcy pokazali, że są przeciw, na nawet za;-). Opaczność nad nimi czuwa;-) ale nawet największe łapówki i donosicielstwo nie uczynią z polityków mędrców. Mądry pisze dla zabawy, a głupi czyta, obraża się, czasami składa w sądzie pozew, a nawet wyprowadza z kraju;-)

Muller twierdzi, że rozdwojenie jaźni typowe jest dla polityków. Normalny człowiek by zwariował, jak by co innego gadał, a co innego robił. Takie spotkanie G20 - tutaj plany zwiększające kontrolę przepływów finansowych i regulację mające zapobiec przyszłym nieprawidłowościom, a tak naprawdę zajrzy sie każdemu w konta ograniczając swobody obywatelskie, tam wojna z terroryzmem, a Bin Laden ciągle wygląda jak postać z kreskówki - nikt go poza ekranem telewizora nie widział;-) Może i byłoby smiesznie, tyle, że za to wszystko swoją krwawicą zapłacą obywatele. A światem rządzą bankowe grubasy, co ciągną zza kotary ciężkie sznurasy. Na jednym sznurku wisi Obama, na innym Merkel i pierwsza dama. A tych sznureczków jest ze czterdzieści no i na każdym coś tam FED zmieścił;-)

Według Stirlitza, nie ma wiekszej tyranii niż demokratycznie wybrana władza;-) Nie ma jak to demokratycznie i zgodnie z prawem otruć Sokratesa. Ciekawe, czy wiedzą o tym nasi demokraci i kogo chcieli by teraz powiesić.

Może by pora zacytować Tuwima, który będąc Żydem, niejeden przekręt widział na własne oczy.





Wiedz, że to bujda, granda zwykła [...]
Że coś im w bankach nie sztymuje,

Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
Lub upatrzyły tłuste szuje
Cło jakieś grubsze na bawełnę. [...]
Twoja jest krew, a ich jest nafta!


Trudno w dzisiejszych czasach takich ludzi jak Tuwim spotkać, za to mędrców mamy w nadmiarze. Jak zwykł mawiać KasiaSia, rozwiązaniem jest nasz codzienny wybór. To my swoimi wyborami decydujemy o tym, czy ważna dla nas jest krew, czy nafta.

Bujać to my! - panowie szlachta!
- i z tym okrzykiem Muller zaczął nalewać do szklanki gruzińskiego koniaku. - Wypijmy za to, że odprawiona w Londynie międzynarodowa faszystowska ściepa na walkę z kryzysem przyniosła aż 5 bilionów świeżodrukowanych dolarów! Teraz do pokrycia rachunku strat brakuje już tylko 695 bilionów;-) - i wszyscy, łacznie z tym dziennikarzem z BBC, zaczęliśmy pokładać się ze śmiechu.

czwartek, 2 kwietnia 2009

Faszyzm, albo przetrwanie

Stirlitz otrzymał pocztówkę z Aurorą i zaproszenie na paradę zwycięstwa do Moskwy. Oglądając tą pocztówkę Stirlitz rzekł był od niechcenia, że bez rewolucji nie ma rzeczywistej zmiany ustroju i stąd biorą się jego pesymistyczne spojrzenia na przemiany, które miały miejsce w Polsce przy okrągłym stole. Dla przykładu towarzysze, którzy przeszli na faszyzm nadal są u władzy. Teraz mamy kryzys i pozostaje jedyna nadzieja, iż system okaże się tak niewydolny, jak uprzednio komunizm i upadnie pod własnym ciężarem zanim zaawansowane środki techniczne zrobią z nas niczego nieświadomych niewolników. Z rewolucją jest jak z malowaniem ścian - trzeba powtarzać proces ciągle od nowa, bo jednorazowe działanie nie ma głębszego sensu.

Fakt, wiele zależy teraz od polityków i partii, no tej, jedynie słusznej.;-) Milton Friedman pisał był kiedyś, że urąga zasadom demokracji proceder kupowania przez bogatych polityków głosów wyborców. Dziś biedacy płacą za głosy wyborców, tyle że absolutnie nie mają wpływu na to, do kogo trafiają pieniądze przeznaczone na finansowanie partii. Rozwiązanie jest jak zwykle banalnie proste, jednakże nieakceptowalne przez główny nurt polityków umoczonych po uszy w różnego rodzaju układy. Wystarczyłoby przecież, aby to podatnicy decydowali, jakie partie dostaną od nich pieniądze na działalność. Może by tak przeznaczyć na to 1% z podatku i każdy, kto ma takie życzenie wybrał by swoją ulubioną partię, na którą pójdzie zadeklarowana kwota. Gdyby finanse okazały się zbyt skromne, to każdy startujący w wyborach polityk mógłby wyłożyć na swoją osobistą kampanię, dla przykładu, do dwukrotności średnich krajowych. Brunner mówi mi, że taki pomysł by nie przeszedł, ponieważ trudno byłoby mieszać przy tych ogromnych pieniądzach, które idą na kampanie wyborcze polityków, a jak wiadomo, w mętnej wodzie ryby pływają;-) No i komu potem politycy mogliby wyrazić swoją wdzięczność. Do czego to byśmy doszli, gdyby nie daj Bóg, politycy zaczęli nagle działać na rzecz obywateli, którzy ich wybrali?

Podobno straty instytucji finansowych wynoszą około 700 bilionów dolarów, czyli tak na oko to światowa gospodarka nie karmiąc nikogo przez 12 lat musiałby to odrabiać. Straty jak widać są niepokrywalne w inny sposób niż parszywienie pieniądza (hiperinflacja) lub wojna, albo mix z tych dwóch powyższych. Premier Chin, Wen Jiabao powiedział dla pani Clinton, że bardzo ceni sobie przysłowie, które mówi, że wszystkie kraje powinny w sposób pokojowy przeprawić się przez rzekę, ponieważ są w tej samej łódce. Szczęśliwie, jak na razie, wiosłujemy w tą samą stronę. Wygląda na to, że sprawa jest na tyle poważna iż nie da się wykluczyć katastrofalnego dla świata rozwiązania. Szereg amerykańskich jastrzębi chciało by zjeść chińskiego koguta, tyle, że rok koguta minął i teraz mamy rok wołu i trzeba się zaprząc do roboty zamiast krążyć myślami w odmętach wojny.

Zastanawiam się, w jaki sposób prosty obywatel może obronić się przed zwierzęcą chciwością zachodnich funduszy inwestycyjnych i banków, w sytuacji, kiedy kryzys nie oszczedza nikogo, wszędzie maleje dochód narodowy, a zyski firm spadają. Ostatnio na giełdzie powiało optymizmem, ale na czym ten optymizm jest oparty? Na nowych elektronicznych drukarkach, czy na wprowadzeniu kreatywnej księgowości i prawie zezwalającym na jawne fałszowanie w księgach handlowych?

Lewicowy "Liberation" nawołuje, aby spotkanie G20 naprawiło kapitalizm będący na skraju bankructwa. Jakieś kolejne lewicowe mrzonki w stylu światowego zarządzania gospodarką, które to zarządzanie stanie się gładkim pretekstem, aby wszystkich na tym świecie zacząć trzymać krótko za mordę. Większość oficjalnych lewicowych idei opiera się na typowym zamordyzmie, w którym kapitalizm prywatny miałby być zastąpiony przez kapitalizm państwowy, a społeczeństwo i jego głosy będą pominięte. Tylko jaka jest z tego korzyść dla ogółu społeczeństwa? Jedynie system, który naśladuje naturę w gospodarce ma szansę na rzeczywisty rozwój społeczeństwa i jednostek i być może położy kres niebezpiecznemu marnotrawieniu zasobów. Monokultura się nie sprawdza, zarówno w wersji za zielono, jak i na czerwono. Wymaga to jednak wprowadzenia do gospodarki mechanizmów uniemożliwiających zbytnią koncentrację zasobów materialnych, a tym samym eliminującą zbyt wielką koncentrację władzy. Teraz pytanie nie brzmi - być, albo nie być. Kryzys to nie kolejna odsłona dylematów Hamleta. Teraz, jak mawiał Chomsky, mamy do wyboru albo faszyzm i powiązaną z nim hegemonię władzy, kapitału, własności - albo przetrwanie.

środa, 1 kwietnia 2009

Godna wycena

Stirlitz zaczepił mnie i zaczął wypytywać o życie. Naćpał się, czy co? Prawdziwy Rosjanin przecież tylko pije na umór i co najwyżej zaciąga się białomorką, tj Auschwitz bez filtra, a ten mnie pyta o życie, a nawet o godziwe życie. Może znów grzebał w Ministerstwie Prawdy, tfu, Finansów. Minister finansów faszyzującej Rzeczypospolitej w połowie grudnia ubiegłego roku rozporządził się w iście faszystowskim stylu. Od tej pory wszelkie (po)twory finansowe, a szczególnie te lekko stęchłe aktywa finansowe mają być wyceniane wg wartości godziwej;-) Znaczy się jakiej? Chciałem wtedy się do ministra dopchać, nadepnąć mu niby przypadkiem na nogę i się dopytać, ale zamach na ministra Rzeczpospolitej 3 i 1/2 był się nie powiódł.

Wtedy to dorwałem się do ksiąg handlowych eurozony i USA i wyszło mi na to, że w amerykańskie banki zostanie wpompowanych według oficjalnych oświadczeń ogółem 1,5-1,8 bln USD, przy tym, jak kapitały własne banków wynoszą ok. 1,2 bln USD Pozwala to z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że banki USA są niewypłacalne. Przez chwilę pomyślałem, że to nawet przyjemnie jest mieszkać w EUropie, kiedy poraził mnie prąd z innej księgi rachunkowej i pieśń wieszcza, że główne banki eurozony też są bankrutami. Teraz dopiero zrozumiałem, na czym polega godziwa wartość - podać publice, że banki w których trzymają pieniądze zbankrutowały, ale w taki sposób, aby wzbudzić zachwyt mas i mieć jeszcze szanse na reelekcje do europarlamentu;-)

Klonfident W.M. doniósł mi był, że i owszem czytuje mojego bloga, ale ma zastrzeżenia zasadnicze. Otóż demonizowanie Chin jest niewłaściwe politycznie, a wizja wojny nieupoważniona. Sugerowanie upadków banków, a w zasadzie szerzenie paniki wśród obywateli wpływa na podejmowanie przez nich depozytów, co jest groźne i nieodpowiedzialne, zwłaszcza w Polsce. Na sugestię, że przecież mojego bloga nikt rozsądny nie czyta (no bo kto by tam wierzył szpiegom;-), W.M odpowiedział mi był, że kiedyś przemycane do Berlina Zachodniego przez Polaków masło doprowadziło do załamania niemieckiej gospodarki i zmusiło ten kraj do wprowadzenia euro. Od Polaków niezależne są tylko koklusz i trzęsienia ziemi;-)

Stanęłem na wszelki wypadek przed mailem na baczność i pozdrawiając komputer rzymskim gestem wyrecytowałem - Ein Volk, ein Reich, ein Führer, ein Euro, a potem przezornie splunałem przez lewe ramię.

Dla odprężenia włączyłem telewizor, a tam leciał film o starciu dwóch potęg, Chin i USA. Najbardziej zainteresowała mnie teza wypowiadana przez wysokiego oficera wywiadu USA, zajmującego się sprawami Azji, o możliwości wykonania przez Chiny próby gwałtownej destabilizacji rynków finansowych w USA. System finansowy USA uznano za miękkie podbrzusze tego kraju, niezwykle podatne na destabilizację. Zastanowiłem się przez chwilę - blef, zwykły blef. Przecież bankowcom w USA w chciwości i dążeniu do bogactwa nikt nie dorówna. Dalej mówiło się o atakach chińskich w cyberprzestrzeni i o uzależnieniu USA od elektronicznej informacji. Podobno Chiny mają tak zaawansowaną technologię, że dokonały próbnego zestrzelenia w kosmosie własnego satelity. No co za czasy! Przecież mogli strzelać do tych francuskich! Nikt by się nie kapnął, a wszyscy pomysleli by, że to awaria, jaka dotykała wcześniej Ariane. Co za marnotrawstwo!

Doszły do mnie głosy, że dla Murzynów liczy się tylko kasa i plantacja bawełny. No to by sie zgadzało. Obama już bez owijania w bawełnę podał był, że zatopi świętą dotąd trójkę z Detroit, ponieważ kasy więcej im nie da Ciekawe, kto teraz okaże się z ręką w ... CDSach takich firm jak GM i Ford?



Kurs wzgledem wódki

Obudziłem się i skrzypło mi w kościach. Zainfekował mnie NBP, czy co? Może spreedem walutowym? Dobrze, że nie spłacam żadnych kredytów, bo byłbym niczym krowa sołtysa - dojony dwa razy dziennie. Stirlitz pytał mnie dlaczego dwa razy. Zagadnie jest proste, bo większość kredytów klienci banków spłacają na koniec danego miesiąca lub początek następnego, no to opcje walutowe tak samo mają swoje terminy w tym okresie. Banki które doją za pomocą lichwy rano, wieczorem udój mają na różnicy kursowej. Średni zysk na spreedzie oscyluje na poziomie ok. 6%, i daje zysk zbliżony do tego, który płynie z lichwy. Wszystko to w majestacie prawa, bo bank może odmówić przyjęcia spłaty w walucie, w której zaciagnięto kredyt;-) Zdaje się Skrzypek gra dla lobby bankowego - tylko jaki menuecik?

Na listopadowym spotkaniu szpiegów w Holandii zaprezentowano wykres, a na nim fundamenty walut, deficyt handlowy itp. Ze szpiegowskiego wykładu wynikało by, że kurs pewnie dojdzie do 5,0 - 5,5 złotych za euro. Zachód wtedy może nieco się zdenerwować, że mocne euro dusi gospodarki i Trichet w ramach ukojenia zacznie drukować, drukować, drukować. Oj może polać się krew przy drastycznej recesji i wysokim bezrobociu, bo stąpamy po cienkim lodzie. Oby nasi rodzimi kredytowcy się nie potopili, bo przy okazji zatopią nam banki i super ubezpieczyciela. Już teraz przezorni windykatorzy straszą ustawą o konsumenckiej upadłości co oporniejszych dłużników.

Na wódkę zaprosił mnie jeden amerykański bankier i jak sobie popił, to zaczął się uzewnętrzniać. Pochylił się i począł szeptać mi do ucha - Powiem ci otwarcie, że złoty będzie pomału zmierzał do upadłości. - Szykują na maj wprowadzenie euro? - zapytałem chcąc zdementować plotki. - A gdzie tam! Spekulacja i gospodarka! - tajemniczo odparła Amerykanin - Realia będą takie, że będzie 10 złotych za dolara i 12 za euro. Niedługo potem euro wyląduje tam gdzie marka i frank, na śmietniku historii. - Spił się i gada od rzeczy - wtrącił Brunner - Albo dopadła go chwila niesamowitej szczerości - podsunął nową myśl Stirlitz i wypił całą szklankę wódki jednym haustem, a potem, jak przystało na Rosjanina, usnął był na stole.

Polska po raz kolejny staje się z naznaczenia władzy ofiarą, a część społeczeństwa, która zaczęła żyć na kredyt, może kredytem się teraz udławić. Nadeszła pora na życia za swoje. Inżynieria finansowa okazała się jak zwykle tworem, który z inżynierami miał mało do czynienia.

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP