środa, 22 kwietnia 2009

Demokracja, czyli filozofia na niedzielę

Brunner napił się i stwierdził, że te moje superkomputery za kilkaset tysięcy euro są do niczego, bo nawet zwykłej wróżki zastąpić nie mogą. Zadzwoniłem więc w środku nocy do guru-programisty, aby w tydzień przygotował mi model ekonomiczny z algorytmem wróżki. W słuchawce najpierw usłyszałem nic, potem ciszę, westchnienie, śmiech i na koniec - OK. Zobaczymy co też wywróży nam elektroniczna wróżka. Na razie zmiksowałem Kuczyńskiego z ZeZorro i wyszedł mi ekonomiczny blues, w rytm którego obecnie działania władz nie doprowadzą do nowego kryzysu ekonomicznego, ale wzniosą ten obecny na nowe wyżyny - równina na której popasie się przez kilka lat permanentny kryzys, zakończywszy swój żywot rewolucją lub wojną.

Sołtys twierdzi, że żadna forma demokracji nie sprawdza się. W demokracji przedstawicielskiej nie ma warunków do przeprowadzenia rzeczywistych reform. No bo czy reformy polegające na antyjanosikowaniu, zabraniu biednym i daniu bogatym to są prawdziwe reformy, czy usankcjonowane prawem złodziejstwo? Demokracja bez republikańskich ograniczeń i względnej ekonomicznej równości staje się farsą. Twierdzenie, jak to robi Kuczyński, że nikt nie wymyślił niczego lepszego niż demokracja, jest zwykłym łgarstwem, tym większym im większa jest ekonomiczna rozpiętość dochodów obywateli. Peany na cześć demokracji szydzą z przemyśleń i dokonań Platona, za nic mają śmierć Sokratesa i morderstwo Murata. Bo jeśli głos głupca i głos mędrca w społeczeństwie waży tyle samo, to nikt w demokracji nie jest zbyt mały, aby innym szkodzić;-) . Działania społecznie pożyteczne wymagają wybitnych jednostek, którym głupcy często podkładają pod nogi kłody - im bogatszy jest głupiec, tym kłoda jest większa. Dzisiaj różnice pomiędzy republiką i demokracją są celowo zacierane. Już od czasów Arystotelesa i Platona grzechami wbudowanymi w demokrację są tyrania większości, zagrożenie dla wolności jednostki, upadek obyczajów i korupcja prawa. Tragedią czasów współczesnych jest to, że chciwi bogaci głupcy kupują i korumpują polityków, ekonomistów, dziennikarzy, aby ci stworzyli taki system iż bogaci będą jeszcze bogatsi, a biedni jeszcze biedniejsi. W tej pogoni za zyskiem przestaje liczyć się cokolwiek - uczciwość, ludzkie zdrowie, życie i godność, czyste powietrze, rozsądek czy honor, wszystko to staje się wystawione na sprzedaż. Głupcy i sterowany telewizją motłoch rządzi - ein Reich, ein euro i zabierz babci dowód, bo mniejszość nie ma racji, jednostka, jej doświadczenie i wiedza się nie liczy - oto władza goni ludzi jak bydło do zagrody, aby go wydoić, jak najbardziej demokratycznie. Akceptując to, jak republikę zmieniają nam w demokrację, a potem w narastający faszyzm sprzedajemy siebie w niewolę i rozmieniamy na drobne przyszłość naszych dzieci i wnuków.

Stirlitz twierdzi, że pomieszanie pojęć wynika z wyrugowania ze szkół klasycznej filozofii. Bez rozważań o społeczeństwie trudno jest zrozumieć ustrój w którym żyjemy. Starożytni dzielili społeczeństwo na trzy grupy, na jednostkę, mniejszość i większość. Bez rozważań i pytań o to, który ustrój jest lepszy, czy ten, w którym rządzi jednostka (monarchia, tyrania), czy ten w którym rządzi elitarna grupa (arystokracja, oligarchia, feudalizm), czy wreszcie, ten, w którym władzę ma większość (demokracja). Standardowy argument iż lekarstwem na demokrację jest więcej demokracji, jest wprowadzany właśnie w gospodarce w postaci wyssanych z palca wycen majątku i oderwanego od materii pieniądza, jest to jak gaszenie pożaru benzyną. W sferze ustrojów lekarstwem na wady demokracji jest republika. James Adams twierdził iż demokracja nigdy nie trwa długo. Szybko trwoni, wyczerpuje i zabija samą siebie. Nigdy nie istniała demokracja, która by nie popełniła samobójstwa.

4 komentarze:

  1. Obecna demokracja europejska mimo opisanych powyżej wad ma tą zaletę , że od pewnego przestała wysyłać miliony europejczyków na rzeź wojenną (oczywiście pomijąc incydenty z wysyłaniem ochotników lub "ochotników"). USA i Rosja/ZSRR musiały ponosić straszne straty ostatnio vide IRAK, Czeczenia, Afganistan, Wietnam. Za tą cechę naszej europejskiej "demokracji" oddam jej trochę swobód obywatelskich.
    Cena za świat bez wojny jest nie do obliczenia na drodze logicznych rozważań. Chciwi mogą do woli teraz eksploatowac miliony bez wysyłania ich na wojny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hans, niepoprawny republikanin z Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. To nie zasługa demokracji, ale strach przed wojną;-) Strach powoli zanika wraz ze śmiercią pokolenia wojny. Na razie panuje jeszcze moda na pokój. Stąd te protesty pod siedzibą NATO. Moda przeminie, a szybko można wywołać histerię wroga. Na razie działa na wyobraźnie terrorysta i AlKaida - ktoś, kogo nikt nie widział w realnym działaniu;-) Jak zajdzie potrzeba, to wygeneruje się im innego wroga - Iran, Rosję lub Chiny. W demokracji histerię wroga wywołać łatwo, tyle, że potem nie sposób tego zatrzymać.

    OdpowiedzUsuń
  4. slav: ja tam nie widze bezposredniego zwiazku demokracji z wojna, no chyba ze taki, jaki byl w starozytnej Grecji: predzej czy pozniej wszystkie lokalne demokracje padaly w sytuacji zewnetrznego zagrozenia. Radzily radzily i ani sie obejrzaly, a ich panstwo jakas wredna republika najechala...
    W sposob demokratyczny nie da sie niestey sprawnie rzadzic. Juz Le Bon opisal zjawisko zwane psychologia tlumu, gdzie w pewnych okreslonych okolicznosciach grupa ludzi zamienia sie w tlum. A suma inteligencji w tlumie jest odwrotnie proporcjonalna do jego wielkosci...

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP