środa, 8 kwietnia 2009

Kurpiowska pokuta

Po tym Monachium tak nas suszyło, że znaleźliśmy się aż na Kurpiach w okolicy Mysiańca. Zielone płuca Polski, miejscowe psiwo i kurpianki bez majtek pod spudnicami pozwalały nieco odetchnąć.

Ledwieśmy się tam zjawili, jak nadleciała browarna Czapla taszcząc ze sobą dwie beczułki owego kurpiowskiego, złocistego piwa. No to my dalej wypłukiwać z organizmu te szwabskie wynalazki;-) i wtedy to, we włączonym telewizorze, znienacka, zjawił się odznaczony przez prezydenta IPN. Zaraz też wszelkie rozmowy, jakby kto nas pilotem przełączył, zeszły na temat polityki. Stirlitz, który Czaplę znał jak zły szeląg, nuż mu zarzucać nieprawomyślną komunistyczną przeszłość. Czapla wzrok znad dzbana podniósł i odklekotał - Kto nie miał wójka ubeka, niech rzuci we mnie kamieniem - i w tym momencie dostał był w łeb brukowcem. Muller pomyślał Stirlitz, Brunner pomyślał Miller. Czapla, biedaczysko, pomyślałem ja, chowając za plecami kolejny kamień;-) Pewnie nawet nie podejrzewał, że wśród niemieckich faszystów UB nie miała zbyt wielu wtyczek.


Wyszedłem łeb przewietrzyć, stanęłem w otwartych drzwiach miejscowego kościoła i wzięły mnie wspominki w temacie pieniądza. Onegdaj pieniądz był materialny, a za pieniądz służyły krowy, złoto, muszelki, sztabki żelaza. Wartość pieniądza wyceniał rynek. Potem ostało się jedynie srebro i złoto, jako metale szlachetne i łatwe do podziału, a miarą pieniądza była jego waga. Kiedyś, dla ułatwienia, wprowadzono banknoty, na których był nominał i odpowiadająca mu waga w srebrze lub złocie. Teraz, pieniądz oderwany od materii nie ma pokrycia w czymkolwiek, za wyjatkiem politycznego pustosłowia. Ot, doczekaliśmy się kolejnego rozszerzenia właściwości pieniądza! Teraz każdy sam w księgach handlowych będzie wyceniał swoje dobra tak, jak zechce. Może w tym i jest jakaś racja - wszystko to marność. Ostateczne rozwiązanie zbliża się nieustannie. Skoro prawo państwowe oszustwo podnosi do rangi cnoty, to chyba znak, iż czasy ostatecznie są już niedaleko. - Kwarta pszenicy za denara i trzy kwarty jęczmienia za denara, a nie krzywdź oliwy i wina! - posłyszałem głos Płażyńskiego, który leżał krzyżem przed ołtarzem. Czyżby coś poważnego nagrzeszył przy ustawie bankowej?

Wróciłem do pensjonatu. Czapla oprzytomniał był, ale nic nie gadał, tylko oczyma strzygł znad swojego dzbana. Brunner rozprawiał o tym, że plan Geithnera działa. Pewnie, że działa, skoro rzeczywistym celem planu Geithnera nie było przecież ratowanie jakiejś tam gospodarki, choćby i amerykańskiej, ale jedynie wspomożenie geithnerowych kumotrów.

Przestałem słuchać tych niemieckich, precyzyjnych i faszystowskich dowodów. Siadłem przed telewizorem i przełączyłem kanał. Grecki premier tłumaczył był dziennikarzom, że korzenie gospodarki są zdrowe. Grecja jest w strefie euro - krainie wiecznej szczęśliwości, gdzie nikomu nic złego stać się nie może, a to, że dług publiczny siegnął prawie 95%, to zwykłe sianie defetyzmu. To mi podchodzi pod plagiat. Zdaje się, że już niedługo Tusk i Rostowski wytoczą tym greckim politykom proces;-)

- Надоело мние все это! - wykrzyknał nie wiem czym wzburzony Stirlitz - jadę w Pireneje! - takie cuda w gospodarce, jakie się marzą amerykańskim faszystom, w realnym życiu się nie zdarzają! No pasarán!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP