niedziela, 31 maja 2009

Olduvai, czyli upadek

Niedawno wpadła mi w ręce książka, która prezentuje ciekawą teorię społeczną. Na zawartą tam teorię wskazał mi przypadkiem Doxa, spierając się z Tyrystero;-). Sama teoria wywodzi się z roku 1989, kiedy Richard Duncan, przedstawił jej ogólny zarys. Teoria nie jest jakoś nadnaturalnie rewelacyjna, ale dane, na których ja oparto są dość ciekawe. Otóż, prawie 40% energii elektrycznej produkowanej jest na bazie ropy naftowej i gazu, a uzależnienie tzw. Zachodu od importu staje się niepokojące i systematycznie rośnie. Jeśli zużycie energii nie zmaleje, to przy rosnących cenach surowców Zachód stanie się niewypłacalny w przeciągu najbliższych 15-20 lat. Proces starzenia się społeczeństwa dodatkowo pogłębia ten problem, ponieważ obniża zdolności produkcyjne społeczeństw Zachodu i powoduje utratę dynamiki rozwoju. Problemem również staje sie też poważne uzależnienie rolnictwa od energii pozyskiwanej z ropy naftowej. Już teraz mamy do czynienia z trzema nakładającymi sie procesami, zatrzymaniem przyrostu produkcji energii per capita, stabilizacją, a nawet niewielkim spadkiem produkcji zywności, oraz spadkiem wydobycia ropy naftowej, charakterystycznym dla peak oil. Obecny kryzys gospodarczy i rececja w kontekście powyższych procesów wydają się być elementem, którego uniknąć było nie sposób. Jednak nie widać w tym wszystkim zdecydowanych działań władzy, aby choć spróbować zmierzyć się z tymi procesami i z wieloletnimi społecznymi skutkami wynikajacymi z nieuchronnych wzrostów cen energii, żywności i produktów przemysłowych. W recesji powyższych problemów nie widać zbyt ostro, bo są one przesłonięte przez problemy bieżące, ale wynikający z problemów energetyczno-paliwowych i żywnościowych nieuchronny spadek poziomu życia na Zachodzie staje się faktem. Pozostaje pytanie, na ile społeczeństwa te skłonne są pogodzić się z nieuchronnoscią tego procesu i pójdą w stronę egalitaryzmu i eko-komunizmu, a na ile zostaną zbałamucone przez narastający faszyzm i wybiorą bezwzgledną dyktaturę, która pozbawi społeczeństwo wolności, a świat postawi na krawędzi wojny.

Światowe statystyki

Stirlitz przywiózł z Petersburga ciekawą książke ze statystykami pod tajemniczym tytułem CIA World Fact Book. Ledwie Stirlitz wyszedł na kolację zajęłem się jej studiowaniem. Kilka faktów, mimo swojej oczywistości okazło się całkiem ciekawych. W raporcie do Centrali wspomniałem o tym. Weźmy dla przykładu dług publiczny jako procent dochodu narodowego (Public Debt as % of GDP). Pierwsze miejsce niepodzielnie przypada dla Zimbabwe 241.20% PKB, potem mamy Japonię z wynikiem 170.40% PKB, dalej Włochy 103.7%. Izrael w tej konkurencji z wynikiem 75.7% zajmuje 15 pozycję, Niemcy, 62.6% PKB są na 20, Amerykanie na 24 pozycji z wynikiem 60.8% PKB, a Rosja wlecze się w ogonie na 118 pozycji z wynikiem około 6% PKB. To wszystko są wyniki za rok 2008, ale kraje anglosaskie (USA i Wielka Brytania) gwałtownie ruszyły do przodu i chcą nie tylko wyprzedzić Włochów, ale i przegonić Japonię. Słońce Peru, dopingowane przez jednego z Mędrców Europy otworzyło specjalną linię kredytową w MFW, aby wreszcie zacząć doganianie Japonii;-) Na przeszkodzie w Polsce stoi konstytucja, ale już władza zapowiada, że i tą przeszkodę zignoruje.

Z kolei, w konkurencji wielkości inwestycji bezpośrednich, które nie mogą zniknąć z gospodarki z dnia na dzień, prym wiedzie Singapur z wynikiem 45% inwestycji, jako części PKB. Kolejne miejsca zajmują Chiny (40.2%) i Indie (39%). Wysoka pozycję i nr 37 na liści ma Iran (27.7%), Rosja 55 pozycja (24.7%), oraz na 78 miejscu Japonia (22.50%). Poniżej średniej światowej, wynoszącej 21.9% znajduje się zarówno strefa euro (21%), jak i Wieka Brytania (16.7%) oraz Stany zjednoczone (14.6%), którym bliżej jest do Kuby (11.6%) niż się komuś wydaje.

Odłożyłem książkę i wyślizgnąłem się z pokoju Stirlitza. Faszyzm jest kolejną stroną swoistego modelu społeczeństwa w którym władzę przejmuje pozbawiona jakichkolwiek moralnych hamulców oligarchia. Tak zawsze dzieje się w republikach, które zwracają się w stronę demokracji, a budza się w objęciach dyktatury.

czwartek, 28 maja 2009

Medialna halucynacja

Brunner opowiadał, jaki to kiedyś słuczaj przydarzył się Stirlitzowi. Stirlitz poszedł do lasu na grzyby, a tam ani borowików, ani podgrzybków, ani nawet opieńków nie było. - Pewnie nie sezon - pomyślał Stirlitz, siadając na kawałku zaśnieżonego pnia;-) Podobnie zdaje się trafiło i Benkowi. Sprzedaje te obligacje i sprzedaje. Nawet sam FED kupuje, a tu nic, tylko rentowność obligacji długoterminowych idzie w górę. - Pewnie nie sezon na te obligacje;-) Teraz po sieci leci wieść nie nowa i w zasadzie prawdziwa. Obama plajtuje! Akcja rozwija się znakomicie, ale będą zwroty akcji. Złoto wystrzeliło sygnalizacyjnie w górę, ale to zdaje sie jedynie preludium. W moim przekonaniu o wszystkim zadecyduje ropa naftowa, a klucz do rozwiazania światowej zagadki wędruje sobie spokojnie jedwabnym szlakiem. Wojna, jak zwykle toczy sie o władzę i zasoby. Hitler przegrał nie dlatego, że był faszystą, ale dlatego, że nie udało mu się opanować zasobów ropy naftowej. Kraje Zachodu liczą, że w wyjściu z kryzysu pomogą im Chiny i Rosja, tylko niby jaki oni mieliby mieć w tym interes?

W Polsce 1/3 kredytobiorców ma problemy ze spłatą. Jak głosi plotka, prawie 600 tysięcy ludzi biega od banku do banku tylko po to, aby choć o miesiąć, dwa odroczyć wyrok. Zabawa z bankierami i wydawaniem dobiega końca. Jakby na potwierdzenie nadciągającej burzy spadła sprzedaż AGD i wódki. Na księżycówkę masowo nawracają się całe miasta, a drożdże święcą triumf. Złoty z radości, że zaraz się napije bimbru aż zaczął podskakiwać. Spłacający walutowe kredyty z frasunku też już czują, że musza się napić. W ten sposób rząd stawiający na biopaliwo święcić może tryumfy;-) Jedynie paliwo, które powoli wędruje na północ mocno mnie niepokoi. Sołtys zastanawia się, kiedy do ludzi dotrze przykra prawda, że peak oli już był. Teraz gospodarka nie ruszy, bo nikt nie zwiększy wydobycia. Z pustego i Salomon nie naleje. Idą naprawdę ciężkie czasy. I znów nic, tylko sie napić.

Niedaleko skrzynki kontaktowej mieszka Kryśka, która handluje księżycowką i dzieki niej żyje nie obciążając budżetu państwa;-). Od pół roku spokojnie, w centrum półmilionowego miasta pędzi i sprzedaje bimberek o jakości jakiej nie dorównują żadne trunki ze sklepów. Powód? Za drogo w sklepie, no i ta unijna dyrektywa, która zezwala na chemiczną produkcję alkoholu ze śmieci też nagania jej klientów. Dodatkowo (hekto)litry bimbru sprzedają sie jako dokonały dodatek do samochodów, które za dopłatą Niemcy masowo kupują w Polsce. Korzystamy w sporej części z pomocy, którą rządy innych państw aplikują swoim gospodarkom. A ekonomiści zachodzą w głowę, dlaczego Polska nie daje się kryzysowi;-) Sołtys twierdzi jednak, że medialna halucynacja zniknie tuż po wyborach. Wtedy raptownie zajdzie potrzeba wdrażać w życie faszystowskie zasady i eurofaszystowskie prawo. Ordung must sein!

poniedziałek, 25 maja 2009

Kryzys nr 159

Sołtys podpowiedział mi, że aby jakoś się w tych kryzysach połapać, to zaczyna je numerować.Teraz, licząc z kryzysami we wsi, zaczął się 159 kryzys. Oznaka tego jest gazetowy optymizm, typowy dla sytuacji, kiedy gospodarka tonie wolno i dostojnie i trwać tak będzie kilka, a może nawet i kilkadziesiąt lat. W faszyzującej Rzeczpospolitej słychać już lament bankowców, którzy twierdzą, że prawie 45 miliardów złotych kredytów jest zagrożonych, co przekłada się na jedną trzecią wszystkich kredytów, wliczając w to karty kredytowe i kredyty konsumpcyjne. Podobnie rzecz się ma i na Antypodach. W Meksyku do optymistycznych prognoz należą takie, które wieszczą 6% spadek PKB. Optymiści twierdzą, że USA najszybciej wyjdzie z kryzysu, ale dlaczego meksykański eksport, który w 80% trafia do USA tak gwałtownie spada? Muller zapytał mnie, czy władza w Polsce wyciągnie jakieś lekcje z tej meksykańskiej nauki. Czy może Tusk, historycznym wzorem, nowe przysłowie sobie kupi, że przed wyborami i po wyborach głupi? No, to ciekawe zagadnienie. W zasadzie ten kryzys mógł wystąpić tuż przed, lub tuż po peak oil. Pod zwałą nadrukowanych talarów drzemie potężny problem gwałtownie kurczących się zasobów energetycznych. Teraz analitycy w wielu wojskowych sztabach zastanawiają się, czy nowy Babilon upadnie, kiedy skończy się handel ropą naftową za dolary i kogo Ameryka pociągnie za sobą w przepaść. Latanie ma wielką przyszłość. W takim przypadku usługi spadną w cenie, szczególnie te bankowe;-), być może w gwałtowny sposób, a zacznie liczyć się produkcja, która uniezależnia nas od ropy. Zastanawiam się, co zrobią ludzie Zachodu, kiedy cena chleba zacznie podążać na północ, a pracodawcy, wzorem niedościgłych Chin, zaoferują za pracę miskę ryżu?

Ostatnio Stirlitz zrobił przegląd prasy, a z gazet wynikało, że rosyjska rozwietka osiągnęła spory sukces, bo zwerbowała Klausa, który to, jakoby napojony samogonem, nie ma sił podpisać się pod lizbońskim traktatem. Czytając to, bohater Związku Radzieckiego spadł ze śmiechu z krzesła. Niemocą Klausa najbardziej zawiedziona jest furher Rzeszy, Merkel. Przez to zdenerwowanie, aż nakrzyczała na na szefa EBC, który zaproponował jej mały druczek, znaczy sie dodruczek euro;-) Za pięć dwunasta, tuż przed powołaniem lizbońskim traktatem EuroRzeszy, coś zaczyna się pruć. Merkel ma pewien problem - rozwalić gospodarkę UE nadwartościowym euro, czy zacząć drukować, grzebiąć na wiele lat marzenia o niemieckim panowaniu w Europie i eurofaszyźmie.

piątek, 22 maja 2009

Ekologia bankowa

Sołtys stał się ekologiczny i zakupił kolektor słoneczny. W planach ma skonstruowanie perpetum samogonum, czyli ustrojstwa do pędzenia bimbru zasilanego energią słoneczną;-) W związku z tym dogadał się w gminie i ma dostać dotacje do wspomnianych kolektorów;-) Twórcze wykorzystanie tradycyjnego bałaganu w polskim prawie staje się coraz bardziej nęcące. Stirlitz zastanawia się, czy obecna sytuacja, to nie jest twórcze wykorzystanie potencjału tkwiącego w alchemii czerpania złota z powietrza i systemie bankowy. Tego systemu biez pół litra nie zazbieriosz. Przekonali sie o tym kupcy pracujący dla Morgan Stanley. Jak do południa handel nie szedł, to wychodzili na obiad, lali w gardło szklankę szkockiego samogonu, nazywanego dla niepoznaki whisky i już było lepiej. A że na ogrodniki zrobiło się nieco chłodno, to więcej tych szklanek wlewali w siebie, aby zwiększyć optymizm, no i tak, na zakończenie kryzysu;-) A tu masz ci babo placek - żarło, żarło i zdechło, bo leszczy na rynku okazało się zbyt mało. Panowie bankierzy kradli w sposób nieekologiczny i wyłowili zbyt wiele leszczy ze stawu, a teraz przetrzebione leszcze wychodzą na ulicę i domagają się ochrony;-)

Brunner wrócił z Londynu i ogłosił fakt powszechnie znany - kupcy będą jeszcze potrzebni;-) Podobno Benek zapowiedział aukcje zakupowe 100 mld zielonych, no i wiadomo - sam tego robić nie będzie - traderzy potrzebni od zaraz. Pewnie tak się nahandlują, że i bez wódki we łbie im zaszumi. Stres kupcy mają, bo kierownictwo żąda wyników, a leszcze uciekły.Korporacje to droga do alkoholizmu, zupełnie jak w komunie, z tym, że nie robi się teraz tego czyściochą, ale szlachetniejszymi trunkami, znaczy się samogonem;-) Nie da się całego świata bez przerwy robić w bambuko, panowie traderzy-bankierzy! Teraz, jak zapodaje ZeZorro, i pompować źle i resetować układ źle, tym bardziej, że w Matriksie żółta rasa zrzuciła sobie na hałdy zapasy na dziesięć lat produkcji - i to na kredyt, dolarowy oczywiście. Sam się zastanawiam, czy aby nie wziąć tak z milion, dwa, dolarowego kredytu i nie pójść w żółty kolor, znaczy się w złoto, bo, jak głosi plotka, polskie złote już w lipcu polecą na południe. Wszystko to podobno przez nieruchomości, które przyhamowały tak, że aż bankom zmniejszył się współczynnik wypłacalności i zamigał na czerwono. Liczba zawieranych na polskim rynku transakcji spadła o prawie 80%. Smród się rozchodzi od tego i kółka w gospodarce blokuje. Mniej udzielonych kredytów to mniej chętnych na przewartościowane mieszkania, a ceny też szykują się na odlot do ciepłych krajów, może nawet aż do Hiszpanii. Czy rząd w tej sytuacji planuje przymusowe przewalutowanie kredytów na złote, czy wybierze raczej strategię topienia obywateli?

Teraz za budowanie powinno się wziąć państwo.W całej Europie w latach 50-tych i 60-tych budowano mieszkania komunalne dla ludzi i wszyscy zaczęli mieszkać przyzwoicie.Dopiero później wprowadzono prywatną własność, a wraz z nią samo przylazło oszustwo i spekulacja napędzana bankowym papierem. Teraz, w sytuacji zadyszki, płaca minimalna powinna wzrosnąć i powinny zostać wdrożone elementy bankowości postulowane przez Urbasia. Produkcja nie ruszy, kiedy na rynku nie będzie pieniądza na jej zakup. Generowanie pieniądza jako długu, generuje tylko problemy, szczególnie w przypadku załamania się rynku pracy - i to zarówno dla pracowników, którzy stają się bankrutami, dla banków, którzy nagle znajdą się pod kreską, jak i dla przedsiębiorców, z których wielu może zbankrutować, bo zabraknie im klientów. Dokapitalizowanie banków nic nie da, co widać na przykładzie USA. Musi zmienić się ekonomia dystrybucji pieniądza niezbędnego gospodarce poza systemem bankowym. Mogą to być albo istniejące w Szwecji ogromne transfery socjalne, albo postulowana przez Urbasia egzekucja prawa dotycząca monopolu emisyjnego NBP i rozproszenie emisji pieniężnej. Na razie trwa w Polsce dokarmianie troli. W przeciągu ostatniego pół roku NBP pożyczył dla banków komercyjnych prawie 18 miliardów złotych. Wszystko to dzieje się w sytuacji postępującej nadpłynności polskiego systemu bankowego. Sołtys mówił, że władza pompuje brzuchy bankierom i dziwi się, że dzieci nadal chodzą głodne. Ale władza nie myśli o tym co stanie się po eurowy(po)borach, i co stanie się potem, kiedy te pompowane pieniądze wyleją się na rynek. Wtedy wszystkich nas czeka inflacyjna niestrawność z przejedzenia.

środa, 20 maja 2009

Wybor(cze)ne stocznie

Stirlitz powiedział mi był, że prawda w nieodpowiednich ustach brzmi jak kłamstwo. Przekonał się o tym tow. Michałkiewicz, który objawił, że Żydzi będą żądać 65 mld odszkodowań od Polski, za co wytoczono mu proces o antysemityzm. Gdy to samo powtórzył rabin Weis, to przyobiecano mu odszkodowanie. Teraz prawda o sprzedanych stoczniach w ustach rządu i obserwujących to z boku ludzi wygląda zupełnie inaczej, chociaż tak samo;-) Przy okazji wodowania wyjdzie na jaw, że nasz saloon ma wodę z doków zamiast mózgu.

Kto kupił stocznie? Holendrzy, firma programistyczna, goście zajmujący cię hazardem w sieci, czy podstawieni faceci pracujący na rzecz izraelskiej armii. Formalnie stocznię kupił United International Trust B.V. Tylko co to zacz jest? UIT jest firmą zależną spółki Sapiens International Corporation NV, która zatrudnia byłych (czy aby napewno byłych) oficerów Mossadu i armii izraelskiej. Ciekawe po co Mossadowi i izraelskiej armii dwie stocznie na Bałtyku? Czyżby miało szykować się coś poważnego? A może opowiastki o budowie statków w Polsce, to opowiastki dla grzecznych stoczniowców, aby zadymy nie zrobili przed eurowy(po)borami?

Same pytania, a wariantów odpowiedzi jest kilka:
1. sprzedano stocznie, aby nie upadły i mogły budować gazowce. Za stocznie zapłacono wartość jednego gazowca, a polski (nie)rząd zamówi ich kilkanaście, co pozwoli na szybki zwrot z inwestycji, nawet po uwzglednieniu ogromnych łapówek dla Polaków. Żydzi zrobiliby w ten sposób super interes, a przekupną władzę, za sprzedanie, tymczasowo zagłodzonej kury znoszącej złote jajka, należałby się sznur i gałąź pod ciężarem zgięta, jak pisał Miłosz.Ta wersja przewiduje, że wystarczyło zgromadzić jakieś 30 milionów złotych na łapówki dla władzy, a stocznie spłaci się z zamówień - coś w stylu PZU i Eureko,
2. szykuje się jakaś zadyma i Mossadowi potrzebna lewa kasa, którą zarobią w sposób opisany powyżej, a do interesu dołożyło się prywatnie kilku jenerałów, bo nie za bardzo mają co z gotówką zrobić, a na dolar już nie liczą,
3. szykuje się wojna i izraelskie stocznie nie wyrabiają się z zamówieniami, więc zaszła nagła potrzeba mieć gdzieś na uboczu, poza możliwą strefą działań wojennych, produkcję na potrzeby owej hipotetycznej wojny. Ten wariant zakładałby atak USA na Iran i w ten sposób rozwiązanie problemów dolara.

No i teraz jak na randce w ciemno, mamy do wyboru opcję 1, 2 i 3. I tylko nie wiedzieć czemu moja kobieca intuicja mówi mi, abym wybrał jedynke;-)

poniedziałek, 18 maja 2009

Totalna zapaść

Stirlitz wrócił ze wschodu i donosi, że na Łotwie totalna zapaść. Dziwne?! Podatek liniowy nie pomógł? A ponoć to taki wspaniały pomysł na zdrową gospodarkę! Najmniej słychać o kryzysie w Skandynawii, ale tam progresja podatkowa przekracza 80%, no i bezrobocie gwałtownie wzrosło. W Szwecji sięga prawie 8%, a w Danii 6%. Gazety donoszą, że te państwa z zazdrością patrzą na Polskę i jej prawie 12% bezrobocie. Panowie! Nie ma co zazdrościć - weźcie sobie nasz rząd za darmo, to szybko przerobią was na drugą Irlandię, a nawet Japonię, kryzys do Was się przyzwyczai i potrwa pełne 20 lat!

Bankowcy w szybkie wyjście z kryzysu za bardzo nie wierzą i lobbują w sejmie tak, aby wszyscy Polacy zostali zmuszeni do posiadania konta. Jeśli go nie będą mieli, to nie będą mogli pobierać wynagrodzeń i emerytur. Przy okazji każdemu się w kieszeń zajrzy i co niektórym ową kieszeń osuszy. To projekt komisji „Przyjazne Państwo”, przyjazne dla banków;-) A można byłoby zamiast dokarmiać bankowego trola wprowadzić w życie kilka propozycji Urbasia.

Sołtys twierdzi, ze wraca nowe średniowiecze i władza oraz elity kierują się w życiu nie rozsądkiem, ale dogmatami. Podobno mamy w Polsce wysokie koszty pracy. Być może, ale te koszty pracy, to nic innego niż to, co zostaje ze znakomitej większości PKB w kraju i podnosi jego dobrobyt. W Zachodniej części Europy koszty pracy przekraczają 50% i zakłady należące do tych samych właścicieli również tam funkcjonują. Może więc w Polsce z tymi kosztami pracy nie jest aż tak źle? Może to tylko nasz fiskus i ZUS jest bardziej pazerny, a może bardziej pazerni są właściciele firm w Polsce, którzy chcieliby w ciągu 5 lat osiągnąć taką zamożność, na jaką na Zachodzie pracowało się 150 lat?

Idą wybory. Sołtys zastanawia się, ile razy muszą wyrolować obywateli, żeby ci pojęli iż chodzenie na wybory w tym systemie wyborczym nie ma większego sensu. Kiedyś budowano socjalizm, a Polacy obudzili się z ręką w nocniku, potem było po 100 milionów dla każdego i mieszkania dla młodych małżeństw. Sprawdźcie w kieszeni, czy wam ktoś owych milionów nie ukradł! Kilka lat temu na wyborach głosowali Polacy, bo chcieli walki z korupcją i dwóch milionów mieszkań. Prawie się udało - złapano na romans płaczliwą babę i milion mieszkań wystawiono na sprzedaż, ale nikt nie chce ich kupić. Ostatnio politycy wykiwali Polaków brakiem reform i nowymi podatkami cudotwórcy. W zamian wystawiono Polakom nakaz zapłaty za opcje. Teraz przed wyborami śpiewają pieśń - wsi spokojna wsi wesoła, a Polska oazą spokoju, aby po wyborach znów obywatele obudzili się umoczeni po uszy.

Wyborczy standard - właśnie dogoniliśmy EUropę;-)

niedziela, 17 maja 2009

Lobbowanie i tradycja

Stirlitz twierdzi, że powolutku wychodzi faszyzm z UE, tfu, szydło z worka. Z raportu organizacji pozarządowych wynika, że w ponad 25% komisji, przedstawiciele przemysłu dysponowali większością głosów. W kolejnych 40% przypadków lobbyści mieli większości. W pozostałych przypadkach ilość lobbystów równoważona była przez naukowców i niezależnych ekspertów. Wynik jest prosty - na kształt prawa w wpływają ci, którzy potem z tego czerpią ogromne profity. Stirlitz powiedział, że tak kiedyś zrobił jego wujek czekista, który nie lubił Tatarów, a miał daczę na Krymie i tak długo Józka Słoneczko namawiał, aż ten Tatarom załatwił bilety na zbieranie bawełny w Kazachstanie. Za przykładem czekisty poszła grupa CBAG, która doradza w sprawie żywności i roślin GMO, no i zadbała o komisje tak, że w komisji nie ma w niej ani jednego przedstawiciela organizacji pozarządowych i osób przeciwnych GMO. W demokratyczny sposób doszliśmy do tego, że obywatele maja nic do powiedzenia, jak zwykł mawiać Kononowicz. Władzy, wybory i obywatele potrzebni są jedynie do legitymizacji faszystowskiej rzeczywistość, którą media zamieniają w demokrację niczym Chrystus wodę w wino;-).

Sołtys powiedział, że przekręt widać nawet, gdy się jedno oko zamknię, bo pomimo wprowadzenia coraz to nowych norm i permanentnej nadprodukcji żywności mamy produkowane na bazie trocin kiełbasy i wędliny ledwie przyprawione mięsem, a warzywa i owoce, są coraz bardziej niejadalne, ale za to mają odpowiedni kształt i krzywizny. Zamiast smacznego, zdrowego jedzenia i wolnego rynku, międzynarodowe koncerny załatwiają w Brukseli skutecznie zabezpieczenia dla swoich interesów przy produkcji i sprzedaży tekturowej żywność, chemii, oprogramowania i usług, ograniczając wolny rynek i lokalnych dostawców. Faszystowski system już teraz niszczy ludzką materię. W wyniku ciągłego podnoszenia norm sanitarnych ponad 30% populacji przyjmuje leki antyalergiczne, a połowa dzieci, głównie na Zachodzie, rodzi się z alergiami pokarmowymi. Żywność ekologiczna nie jest, jak się naiwnym zdaje, wyprodukowaną bez udziału chemii na czystej nieskażonej glebie, ale żywnością ekologiczną jest ta, która otrzymała unijny certyfikat, na który polskich rolników zwyczajnie nie stać. Na to się w Polsce nakłada typowa bezmyślność i pańszczyźniana uniżoność biurokracji, która niszczy rodzimą małą gastronomię i gospodarstwa rodzinne. Gdyby unijnymi przepisami przejmowano się na Zachodzie, to turyści pomarli by z głodu, bo od Grecji poczynając, poprzez Włochy i Hiszpanię, a na Holandii kończąc trzeba byłoby ze względów sanitarnych zamknąć większość barów i kebabów. Wie to każdy, kto po pijaku zamiast do toalety, trafił na zaplecze małej gastronomii na południu Europy. Teraz wychowankowie polskiej biurokracji, z pańszczyźniana mentalnością i zahipnotyzowani eurowy(po)borami jadą do Brukseli. Kto nas ubezpieczy od szkód wyrządzonych przez pięć lat ich posłowania? System HACCP?

Bezmyślność w stosowaniu unijnych przepisów i tworzenie dupochronów zamiast działania rodzi reakcję łańcuchową. Jeśli rząd, zgodnie z zapowiedzą, dokona kolejnych cięć w wydatkach, głównie inwestycyjnych, to pieniądze lecące z unii, niczym gołębie, zatoczą łuk i wrócą z powrotem do Niemiec. Jedno okrążenie i około 200 tysięcy miejsc pracy zniknie z Polski. Heller twierdzi, że jesteśmy przygotowani do rewolucji i innych szoków. Telewizja już o to zadbała. Dla faszystowskiego reżimu może to i dobrze, że pieniądze wracają, bo EUropa stała się przykrywką do forsowania niemieckich interesów narodowych, a polscy faszyści Niemcami są zafascynowani.

Przypomniałem sobie, że teraz jakoś dziwnie cicho o przedwojennej międzynarodowej współpracy, mającej przecież na celu przeciwdziałanie kryzysowi. Teraz, podobnie, jak przed i w czasie drugiej wojny światowej, widać współdziałanie międzynarodowych korporacji. Union Banking Corporation z Nowego Jorku, to korporacja, która zainwestowała w latach trzydziestych w Hitlera. Potem przez całą wojnę jednym z przemilczanych partnerów IG Farben, tego od Cyklonu B była firma Rockefellera, Standard Oil Company, która dostarczała składników do specjalnej mieszanki paliwa dla bombowców i otworzyła nawet linię kredytową wartą w dzisiejszych pieniądzach prawie 1.5 miliarda dolarów, tylko po to, aby faszystowskie Niemcy nie zaprzestały bombardowania Londynu. Globalizacja to również kawałek biznesu Union Banking, któremu szefował Prescott Bush, dziadek prezydenta Busha, poprzednika Obamy. Union Banking tak intensywnie robił z faszystami interesy i to w czasie, kiedy USA była z Niemcami w stanie wojny, aż został skazany na grzywnę;-)

Faszyzm, jak widać ma długą tradycję, szczególnie w wyciąganiu z kryzysu i wciąganiu w wojny.


środa, 13 maja 2009

Eurowy(po)bory

Na jednym z czołowych polskich portali finansowych pojawił się artykuł zwiastujący masową nagonkę do wyborów. Artykuł sugerował, jakoby to co niektórzy posłowie do europarlamentu głosowali niezgodnie z polską racją stanu i za przykład podano tutaj Gertycha i zbliżona do niego bandę, która głosowała odmiennie niż posłowie do europarlamentu z grupy PO. Gertych może i jest kontrowersyjny, ale nie jest głupi i taki zarzut w stosunku do niego, to zwykłe łgarstwo. Kto głosował za wolnościa, a kto przeciw niej można znaleźć chocby tutaj. Kotu, który to pisał postulowałem, aby bez względu na to, czy jest czarny, czy biały, to tak bezczelnie nie kłamał, ale zaczął łapać myszy, zamiast zajmować się dziennikarstwem. Jeśli zaczniemy utożsamiać interes PO, PIS, SLD lub jakiej innej, dla przykładu, faszystowskiej bandy z interesem polskiego społeczeństwa, to już niedługo wszystkim nam przyjdzie albo założyć czarny mundurek, albo gwiazdę Dawida;-) W Polsce na szczęście obowiązuje jeszcze dekret PKWN z dnia 31 sierpnia 1944 r, zgodnie z którym kolaboracja z faszystami i okupantem jest w Rzeczypospolitej karalna. Inna sprawa, że w Polsce od dawna prawo jest jak pajęczyna, bak przez nią przejdzie, zostanie muszyna;-)

Sołtys twierdzi, że na wybory ludzie chodzą i głosują, bo lubią, jak władza robi z nich idiotów. W wyborach w Polsce nie liczą się ludzie, ale listy;-), a wynika to wprost z systemu wyborczego. W Polsce nie ma okręgów jednomandatowych, ale wielomandatowe i liczenie głosów wygląda w skrócie tak, że:
- najpierw liczone są głosy na listy,
- potem liczone są mandaty przypadające na listy,
- na koniec ilość mandatów przekłada się na konkretne wybrane osoby.
Pospólstwo idzie na wybory, głosuje na ludzi, a potem się dziwi, że wygrał kto inny. Stalin zmarł, ale jego idee, o tym, że nie ważne jak kto głosuje, ale ważne jest to, kto liczy głosy i ustala reguły jest jak najbardziej żywa. Politycy to wiedzą i dlatego niespieszno im do jednomandatowych okręgów wyborczych. Obecnie, jak zwykł mawiać tow. Pawłowicz, mamy do czynienia z wojną przeciw obywatelom, czymś w rodzaju turbokapitalizmu politycznego. Politycy zaczynają być coraz sprawniej i szybciej rozliczani przez swych sponsorów, dlatego coraz mniej uwagi zwracają na przyzwoitość i zobowiązania wobec wyborców.

Niektórzy oszacowania, że i do Polski przyjdzie kryzys, który niczym święty Mikołaj i niegrzecznym rozda rózgi, wzięli na poważnie i wystartowali do europar(t)lamentu w wyborach. Poglady dla wielu z nich i uczciwość się nie liczy - ważne są pobory, tfu, wybory. Inni zaś, albo startują z pobudek ideowych, najczęściej z list, które szansy na wybór nie dają, albo kandydowanie sobie odpuścili. Zapytany o to Cynik9 odparł był, że niektórzy miewają odrobinę wstydu który nie pozwala im nadwerężać reputacji udziałem w tym Paneuropejskim Konkursie Filutów. Rozumiem udział w tej poniżającej szopce przez samych kandydatów oraz ich rodziny w trosce aby frekwencja nie była zero. Dla całej reszty mającej jeszcze wybór, wybór jest jasny, IMO - olać. Chodzą jednak słuchy, że Cynikowi zbuntował się jego koń Debet, który w krajowych wyborach, wzorem rzymskim, zamierza kandydować na senatora;-). Sądząc po przyrodzonej koniom inteligencji, może się okazać, że w przyszłym senacie będzie to jeden z najbardziej inteligentnych senatorów, który jedynie cynikom pozwoli dokarmiać się cukrem.


wtorek, 12 maja 2009

Euro szczepienia przeciw świńskiej grypie

Dostałem od Mullera nowiutkie 10 euro i naszła mnie myśl sprawdzić, co znajduje się po drugiej stronie banknotu. Im bardziej tam zaglądałem, tym mniej było tam wartości, a coraz więcej polityki i zakłamania. Euro oparte jest na zaufaniu, że oto jest klub honorowych dżentelmenów, którzy nie oszukują, nie drukują i nie zapożyczają się ponad miarę. Rzeczywistość wygląda tak, że w klubie jest uczciwych jedynie sześć najmniejszych państw, które łącznie wytwarzają niecały 10% unijnego PKB. Sytuacja jest ciekawa o tyle, że kurczowe trzymanie się kryteriów z Maastricht wygląda nieco dziwnie. Założony limit deficytu finansów publicznych stał się fikcją. W ubiegłym roku 12 krajów przekroczyło ustaloną granicę deficytu, a w tym roku będzie jeszcze gorzej. Na prowadzenie w tym biegu ku przepaści wysunęła się Irlandia (7,1%), ale dogania ją Zjednoczone Królestwo (5,5%). Grecja stara się jak może utrzymać trzecia pozycję (5%), ale Hiszpania (3,8%) i Francja (3,4%) mogą pogrzebać jej szansę na łże-medalową pozycję;-). Na końcu, jak zwykle, wloką się ociężałe Niemcy. Jaka jest przyszłość euro, skoro deficyty państw strefy euro mają istotny wpływ na stabilność wspólnej waluty. Wprawdzie nie ma podstaw teoretycznych do reguł wymyślonych w Maastricht, ale jest poważny problem w klubie. Potrzebna jest spójna wizja i materializacja waluty i być może związanie jej ze złotem, a to coś bardziej poważnego niż kilka granicznych wskaźników, wymyślonych tylko po to, aby Włochów nie przyjąć do strefy euro, zwłaszcza, że słoneczna Italia i tak znalazła się w klubie;-)

Na banknocie euro był odcisk świńskich racic. Ki diabeł?! Naszła mnie myśl przerażająca - trzeba śledzić świńską grypę. Naszym rodzimym świniom ona nie zaszkodzi, ale już obywatelom w Polsce zaszkodzić może. Szczególnie ich kieszeniom i może to być w jakiś sposób powiązane z euro. Gdy panuje grypa, to wiadomo - aby nie zachorować, trzeba się szczepić. A tutaj masz ci babo placek. W Polsce, po nowelizacji ustawa zdrowotna znosi sankcje wobec rodziców i opiekunów dzieci, którzy odmawiają poddawania ich obowiązkowym szczepieniom. Do tej pory dla krnąbrnym rodzicom wlepiało się grzywnę po po kłopocie, a teraz nic! A tu grypa za progiem! Pomógł mi w analizie Hegel, który kiedyś powiedział był, że jeśli fakty przeczą teorii, tym gorzej dla faktów. No to ja dalej szukać faktów i pomijać teorie. W marcu 1980 roku, Gordon Stewart w artykule o kokluszu i szczepionce na koklusz w Wielkiej Brytanii opisuje działania szczepionki, którą wprowadzoną w roku 1957 i zaaplikowano około 70% dzieci poniżej 2 roku życia i ponad 70% wszystkich dzieci do roku 1969. Laboratorium Służby Zdrowia Publicznego już roku 1969 doniosło, że szczepionki przeciw kokluszowi nie były zbyt skuteczne i nie ochroniły w pełni szczepionych dzieci przed infekcją. Jednocześnie stwierdzono, że u w pełni zaszczepionych dzieci występował nie tylko koklusz, ale również poważne skutki uboczne szczepionki, które wywoływały problemy i dawały powody do niepokoju. Zacząłem śledzić historię. W Anglii obowiązkowe szczepienia przeciwko ospie wprowadzono w roku 1852, a już latach 1863-1865 w wyniku epidemii zmarło ponad 20 tysięcy osób. W roku 1867 został wprowadzony surowy przymus odnośnie szczepień i ci, którzy ich unikali, trafiali przed sąd. W roku 1872 wybuchła nowa epidemia ospy, która pochłonęła prawie 45 tysięcy ludzkich istnień. Inne fakty dodatkowo potwierdzają to, że w wyniku szczepień statystyka ujawniają wyższy stopień śmiertelności wśród osób szczepionych niż nie szczepionych i to praktycznie w przypadku każdej choroby. Powody spadku zachorowań są zawsze takie same - poprawa higieny, stanu sanitarnego, lepsze odżywianie, zdrowsze warunki życia, czyta woda i nieskażone pożywienie. Jeśli jednak ktoś chce się zaszczepić, to może szczepionkę przygotować sam;-) wg stosownego przepisu.







Czy rzeczywiście wystarczy racjonalnie się odżywiać, myć ręce i unikać kontaktu z chorymi? Pewnie tak, chociaż te działania nie podważają osiągnięć medycyny. Inna sprawa, to to, że żyjemy w czasach tak wielkich wpływów koncernów farmaceutycznych, że w myśl amerykańskich przewodników należy chronić swoje zdrowie przed lekarzami. Tylko co wtedy z zapasami szczepionki zrobiłyby koncerny farmaceutyczne? No i kryzys by się pogłębił, przynajmniej dla właścicieli tych korporacji.

poniedziałek, 11 maja 2009

Skarbonka konsumenta

Brunner wrócił z Monachium i doniósł był, że na uroczystości 20-lecia RP-L przyleci sam kanclerz IV Rzeszy. Generalna gubernię będzie wizytował sam kanclerz! Ma on(a) przybyć do Krakowa. Ciekawe, czy wzorem poprzedniego kanclerza III Rzeszy, Adolfa Hitlera, obecna kanclerz również odwiedzi grób Piłsudskiego. No i jakby z tej okazji udało się rozstrzelać w narodzie za pomocą mediów resztki inteligencji, to wizyta byłaby w dwójnasób udana;-)

Zbliżają się wybory i długo oczekiwany euro-po(d)step. Wiadomo, że w miarę postępu walka klasowa zaostrza się. Widać to już po przygotowywanych projektach Komisji Europejskiej w sprawie praw konsumentów. Otóż w ramach rozszerzania tych praw postuluje się tych konsumentów uregulować zakładając im kaganiec i eliminując z konkurencji wolne oprogramowanie. Jak to działa można zobaczyć na przykładzie Polski. Otóż w latach 90-tych wprowadzono w Polsce prawo autorskie wzorowane na najlepszych faszystowskich wzorcach i pojawiły się u nas koncerny medialne. W wyniku tych działań przestano grać dobrą polską muzykę, bo medialny kartel potraktował Polskę jak swoją kolonię, gdzie nie ma prawa urodzić się nic, co mogłoby zagrozić światowym potentatom. Konsument w Polsce ma tylko słuchać i kupować utwory wyprodukowane gdzie indziej, a gusta klientów nikogo nie obchodzą. Z gustami się nie dyskutuje, a Ordung must sein. To, że w efekcie działań coraz to nowych wersji praw autorskich, chroniących nie autorów, ale koncerny i korporacje, polska muzyka i kultura muzyczna zamarła, już władzy nie obchodzi. Może warto rozważyć, że nie kupowanie produktów koncernów medialnych zaczyna być elementem zachowań patriotycznych;-)

Z Ameryki doszły do mnie naprawdę dobre wieści, które uderzają w samą podstawę faszyzmu - w korporacje. W USA zaczął działać Grameen America, spółdzielczy bank nastawiony na udzielanie mikropożyczek. Jednorazowo można tam pożyczyć na stały procent od 250 do 3 tysięcy dolarów, ale trzeba też równocześnie założyć rachunek oszczędnościowy na który co tydzień wymagane jest odkładanie co najmniej 2 dolarów. Dzieło Yunusa jest niezwykle popularne wśród muzułumańskiej i czarnej społeczności Ameryki, a pomimo kryzysu kredytowego, ponad 99% kredytobiorców reguluje swoje zobowiązania mikrokredytowe w terminie! Podobne rozwiązania, oraz bankowość islamska zwiększa zaufanie społeczne, co stanowi istotę i podstawę stosunków gospodarczych w realnej gospodarce. Jednocześnie, jakby dla zrównoważenia optymizmu, na światowych rynkach wzrosła cena ropy naftowej do ponad 58 dolarów za baryłkę. Niektórzy twierdzą, że to wzrósł optymizm co do stanu światowej gospodarki, ale najprawdopodobniej wzrost cen ropy naftowej jest przejawem pesymizmu i spadku zaufania do dolara. Produkcja i konsumpcja przecież nie wzrosły. To działa jak zwykle, to co cieszy optymistów, to jednocześnie przeraża pesymistów. Deficyty w skarbcach władzy rosną, i z tej perspektywy nie wygląda na to żeby kryzys ot tak sobie gospodarkę odpuścił. Politycy to wiedzą i teraz można oczekiwać medialnej nagonki informujacej, jak to dobrze, że władza chce strzyc swoich obywateli. Zacznie sie pewnie od jakichś łżę-podatków pielęgnacyjnych, potem składeczka rentowa urosnie, a na koniec podniesie się tak na 5-10 lat wiek emerytalny i emerytury obniży. No bo jak skarbce są puste, to znak, że taraz trzeba okradać obywateli-konsumentów i ich skarbonki.

piątek, 8 maja 2009

Dobre wieści

- Świat ciągle mnie zadziwia - rzekł sołtys przeglądając gazetę. - Piszą, że na Islandii utworzył się ruch społeczny, a jego członkowie odmawiają spłacania kredytów hipotecznych. Do tego ruchu obywatelskiego nieposłuszeństwa wobec banków i polityce państwa przystąpiło już ponad 10% właścicieli domów, a ruch ciagle się rozszerza. - To drugie, po Szwecji państwo, w którym obywatele zaczynają mieć dość władzy działającej na rzecz koncernów i korporacji. Jesli idea takich ruchów przyjmie się w społeczeństwie, to budowniczowie faszyzmu bedą mieli spory problem. Może sią nagle okazać, że znowu wystaczy garść soli, aby obalić imperium.

W Polsce dla odmiany faszyzm zdobył kolejny przyczułek. Posłowie właśnie w tak zwanej dobrej wierze wprowadzili w Polsce kolejny element jawnego faszyzmu. Otóż według uchwalonego art. 99 ust. 3 Konstytucji faszyzującej Rzeczypospolitej, wybraną do Sejmu lub Senatu nie może być osoba skazana prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego. Uchwalili tą poprawkę posłowie, z których część to dysydenci. Przecież kar z PRLu nikt im nie zatarł;-) Miał to być kij na Leppera, a okazało się, że można nim bić każdego. Ta fatalna w skutkach decyzja spowoduje, że każda osoba, która sprzeciwi się władzy, nigdy już do parlamentu się nie dostanie - chyba, że w drodze rewolucji i zmiany konstytucji. Czy nikt z naszych posłów-matołów nie pomyślał, że sąd może się mylić, albo trafił się sędzia matoł, albo też o zgroza - przekupiony lub zastraszony został i uwalił kogo trzeba. Gdzie można się odwołać od niesprawiedliwego zakazu, kto uchroni nas przed bandą kretynów, uchwalających prawo pod dyktando TVN? Czy chłop, który zabrał na demostrancję prosiaka, a potem sąd go skazał prawomocnym wyrokiem za znęcanie się nad zwięrzętami też nie ma prawa kandydować do parlamentu? Przy tak fantazyjnie działających prokuratorach i sądach już wkrótce będzie wesoło i strasznie. Właśnie otworzono wrota, aby do Polski wjechał faszyzm. Nie prościej byłoby uchwalić, że posłami i senatorami nie mogą być matoły, które logiką posługiwać się nie umieją? No, fakt - mało kto by z obecnych parlamentarzystów się ostał;-), ale strata ta, jak widać, nie byłaby wielka. Hucpa w biały dzień i przy aplauzie mediów!

A tymczasem rząd ma i inny problem. Do szafy pełnej ustaw zgubiono kluczyk. Teraz trzeba od nowa zganiać te zespoły mędrców, aby choć w części odtworzyć zawartą w szafach genialną myśl prawniczą. Będzie trudno! Biorąc pod uwagę skomplikowaną sytuację proponuję dla władzy, aby zajęła się była czymś naprawdę poważnym. Podejrzewam, że teraz nawet niezwłoczne wykonanie kolejnej ekspertyzy przejechanego przez Ziobro laptopa może nie pomóc. Jak doniosło samo na siebie Ministerstwo Finansów, w przeciągu jednego miesiąca, lutego, zadłużenie Skarbu Państwa wzrosło o ponad 14 miliardów złotych i w sumie wynosi nieco ponad 598 miliardów złotych (złotych polskich bez jakiegokolwiek pokrycia w złocie;-). Tym samym obecna władza pobiła rekord Balcerowicza z 1991 roku w szybkości zadłużania się. Stirlitz widząc moje podniecenie zauważył był chłodno, że deficyt budżetowy i dług państwowy, to taka ładna nazwa na bezczelne złodziejstwo wykonane na obywatelach, a te 14 miliardów, to suma astronomiczna i dla przeciętnej osoby niepojęta, chociaż przekłada się na okradzenie każdej pracujacej w Polsce osoby na jakieś 7 stów. W sumie taka kradzież jest już poważnym przestępstwem na majatku osoby, której buchnęli z kieszeni ową wspomnianą kasę i ministra finansów wraz z premierem dało by się do kryminału posadzić. Tyle, że Polska to nie są Włochy i mafii się tutaj nie ściga - dodał ze znawstwem. - Przecież władza jest w zmowie z prywatnymi bankami, to im jak gęsiom, d. szmalem futruje, a obywatele płacą i płacą. No teraz mają wybór - jak im się władza nie podba, to sobie mogą wyjechać - zupełnie jak w czasie stanu wojennego.

Z USA napłynęły podobno dobre wieści. Zamiast 610 tysięcy pracę straciło tylko 590 tysięcy osób. No, no! Ponad pół miliona ludzi co miesiąc traci pracę i to jest dobra wiadomość. W przyszłym miesiącu może być lepiej i pracę straci, powiedzmy, 550 tysięcy;-) W takim tempie do końca roku w USA bezrobocie się prawie podwoi. Ciekawi mnie jak to będzie wygladać, gdy skończą się prace sezonowe, a zwiększone wydatki budżetowe zostaną. W odpowiedzi na moje wątpliwości, pierwszy sekretarz Partii Bankierów, Geithner zaapelował o spokój i zaprzeczył pogłoskom, że któryś z niedawno przetestowanych 19 banków bliski jest bankructwa. W myśl zasady, że wierzyć można dobiero oficjalnie zaprzeczonym informacjom, przygotowałem się na najgorsze i przeniosłem do Hongkongu konta z jednego z tych testowanych banków. Strzeżonego Pan Bóg strzeże!

Nowa demokracja


Takiej ściemy jak Tusk to nawet Kaczory nie wciskały. Zapewne śladem Komisji Europejskiej śmiało chce kroczyć i nasza faszyzująca władza. O tym, że w Brukseli są jeszcze lepsze przekrętasy, niż naszego krajowego chowu mogą świadczyć skargi. Na działania Komisji Europejskiej do Rzecznika Praw Obywateli skarżyło się ponad 65% osób piszących skargi, z czego 36% dotyczyło braku przejrzystości działania i utrudnianie dostępu do dokumentów stanowiących informację publiczną, 20% skarg stanowiło nadużycie władzy, 8% zaniedbania, 5% dyskryminacja. Można by śmiało rzec, że właśnie na naszych oczach budowana jest nowa demokracja z przymiotnikami, czyli faszyzm, tfu, wspólna Europa;-)

Rodzima władza ucieka jak może przed swoimi obywatelami. Rząd wczoraj zdecydował o przeniesieniu obchodów rocznicy 4 czerwca do Krakowa, a koronnym argumentem mieli być zadymiarze. No jeśli demokratycznie wybrana władza wysyła na obywateli policję, aby ta przykładnie ich spałowała, to potem trudno się dziwić, że świat zobaczy, iż obywatele również potrafią przylać policji. Rząd mógłby przenieść obchody do Brukseli, gdzie jest wielu chętnych do poklepywania, albo chociaż, wzorując się na historii, na zamek krzyżacki w Malborku. Uroczystość mogłaby odbyć się w swojskiej i rodzinnej atmosferze, którą psuło by jedynie wspomnienie o hołdzie pruskim;-). Teraz jest szansa, podobnie jak i za Jagiełły, że związkowcy zamku nie zdobędą.

Swoją drogą, panowie z Solidarności obalając komunę wiedzieli dobrze, że w kapitalizmie robotnik ma, jak zwykł mawiać Kononowicz, nic do powiedzenia. Czyżby większość okrągłostołowców myślała, że szybciej dobiegną do koryta niż czerwone świnie? Bezrobocie w systemie kapitalistycznym jest czymś normalnym, bo jak inaczej można byłoby trzymać społeczeństwo za mordkę? Strzelanie do robotników w celu ochrony wielkich posiadaczy kapitału na razie nie jest zbyt modne. Macie to o co walczyliście, a robotnikom warto by przypomnieć, że do niedawna jedynie anarchizujące związki zawodowe broniły ich braw, a Solidarność prawa pracownicze przehandlowywała za stołki w Sejmie.

Zdaje mi się, że powoli nadchodzą czasy, iż lepiej nie siedzieć we wspólnej łódce z władzą, bo prostym ludziom burzy się w żyłach krew, co może zwiastować sporą burzę. Gronicki już to wie.




Kto rzadzi Polską

Stirlitz wrócił z Moskwy. Jego entuzjazm dziwnie opadł. Zamiast wódki, przywiózł nam cytaty z Mitnicka. Międzynarodowe bezpieczeństwo staje się zbyt często iluzją. Jeżeli do tego dodamy łatwowierność, naiwność i ignorancję, sytuacja dodatkowo się pogarsza. Najbardziej poważany naukowiec XX wieku, Albert Einstein, podobno powiedział:„Tylko dwie rzeczy są nieskończone, wszechświat i ludzka głupota, chociaż co do pierwszego nie mam pewności”. Parafrazując hakera, Stirlitz dodał - Ludzie bywają głupi. Katastrofy zdarzają się, ponieważ ludzie nie rozumieją sprawdzonych zasad bezpieczeństwa społecznego, finansowego, technicznego. Zanim ludzie zrozumieją, że media i politycy serwują im socjotechniczne bzdety, to już są w środku katastrofy. Najmniej przygotowani do katastrofy są Amerykanie. Lata dobrobytu zrobiły swoje. - Nalałem Stirlitzowi samogonu i wtedy do mieszkania Brunner wprowadził Romaszewskiego. Senator, jak sobie popił, to zaczął opowiadać, że gdy się bliżej przyjrzeć temu, kto rządzi w Polsce, to włosy staja rozsądnym ludziom na głowie. - Prawo powstaje w jakiejś grupie lobbystycznej. Potem dociera do parlamentu, a parlament tylko podnosi rękę. - Politycy są jak marionetki, a wielkie korporacje i ich właściciele siedzą za scena i pociągają za sznurki. Jedną z bardziej fatalnych rzeczy w dorobku ostatniego 20-lecia jest to, że pozbyliśmy się wartości wspólnych. Konkurencja, dążenie do osobistego sukcesu, zablokowały możliwość współpracy pomiędzy ludźmi. Stoimy przed bardzo ważnym zadaniem wzmocnienia państwa. Bo nasze państwo podlega systematycznej degradacji.

Zamyśliłem się. Państwo polskie zbyt rzadko bywa własnością obywateli. Częściej nasz kraj traktowany jest jak kawał czerwonego sukna, z którego wybrańcy wydrzeć sobie mogą co ładniejszy kawałek. A pomagają wielkim cwaniakom malutcy cwaniacy, wedle kmicicowskiej zasady, że przy wielkim szubrawcy i moja mała fortunka urośnie. Dla prostych ludzi pozostaje konsumencki sprzeciw, wyłączenie telewizora i powolne oszczędzanie w materialnych dobrach.

Jeden z czerwonych krawatów zapodał w Rzeczpospolitej godny rozważenia fakt - długoterminowe oszczędzanie w fizycznym kruszcu daje zazwyczaj lepsze rezultaty niż inne formy inwestowania. Im bardziej niestabilne czasy, tym na większą premię może liczyć oszczędzający. Rozpatrując ostatni sześcioletni okres, to złoto dało ponad dwukrotnie większy zwrot z inwestycji niż nieruchomości. Chcąc szybko sprzedać działkę lub mieszkanie, trzeba znacznie obniżyć cenę. W przypadku złota w ogóle nie ma takiego problemu. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że w 1908 r. szyty na miarę garnitur można było kupić za jedną uncję, czyli 20 dolarów, a sto lat później również za 1 uncję – 850 dolarów. Ford wyprodukowany 100 lat temu kosztował 42,5 uncji złota, czyli dokładnie tyle samo, ile obecnie ford mondeo. [...] Z punktu widzenia kogoś, kto dysponuje złotem, rynek jest zdumiewająco stabilny.

Sołtys mówi, że wyłączenie telewizora powoduje, że człowiek zyskuje i czas i wolność oraz samodzielność myślenia. Brak przejrzystości w gospodarce spowodowany wprowadzeniem pieniądza bez pokrycia, podobnie jak i brak przejrzystości w stanowienia prawa, sprzyja robieniu ludziom wody z mózgu. Trzeba sobie zdawać, że poprzez stanowienie prawa władze najczęściej ograniczają nam wolność, a poprzez inflację ograbiają nas z oszczędności. Jeśli przewidywana katastrofa nie nastąpi, a my nie zgłosimy sprzeciwu wobec działań władzy, to wszyscy bez wyjątku obudzimy się w faszystowskim świecie w którym będzie panował idealny faszystowski porządek. Obywatelski i konsumencki sprzeciw, nawet tak prosty, jak wyłączenie telewizora, niekupowanie gazet, trzymanie gotówki w domu zamiast w banku, a oszczędności w dobrach materialnych powoduje, że proces zniewolenia społeczeństwa spowalnia lub się nawet zatrzymuje. To tak, jak z ochroną środowiska - bardzo wiele zależy od naszych codziennych działań i przyzwyczajeń.


środa, 6 maja 2009

Pytania o postęp

Muller przywiózł dla mnie optymistyczne dane w czarnej teczce, podobno kupionej od samego Stana Tymińskiego. Są wzrosty! Wzrosły zarobki zarządów spółek notowanych na warszawskiej giełdzie i to podobno o całe 13%. To, że zyski tych firm spadły o ponad 18% mąci sielski obrazek jedynie w niewielkim stopniu. W kraju jak widać budują, chociaż nie wiadomo co. Na budowy w Polsce świat powinien zwracać baczniejszą uwagę, od kiedy przemyt polskiego masła zrujnował gospodarkę Berlina Zachodniego. Jak Walesa obiecał drugą Japonię, to zaraz Japonia poszła na dno z którego do dzisiaj nie mogą wyleźć. Potem miała być droga rozwoju jak w Hiszpanii - od dyktatury do dobrobytu. Wynik dla Hiszpanii znamy. Ledwie Donek obiecał drugą Irlandię, a już Irlandia bankrutuje. Ci nasi politycy to są prawdziwi jasnowidze, albo uprawiają jakąś magię. Zastanawiam się, czemu nikt z polityków nie zaproponował zbudowania drugiej Rosji lub drugich Niemiec. Przynajmniej raz Naród miałby prawdziwą radochę;-)

Pod wpływem Boboli i jego krzepiących danych dla Polski i ja zająłem się analizą. NBP i GUS posiada dane, to można analizować. Dane optymizmem nie napawają, bo pokazują, że żyjemy na kredyt i możemy mieć w najbliższej przyszłości problem ze spłatą długów. Teoretycznie państwo nie odpowiada za zadłużenie obywateli, ale odpowiada za to, aby lokalna waluta była wymienialna na obcą. No i tutaj mógłby pojawić się problem, kiedy obywatele lub banki nie będę mogli wymienić swoich złotych na talary. A krachy na nieruchomościach na świecie i rosnące problemy ze spłatą kredytów w USA mają wpływ i na nasze rodzime podwórko. W Dubaju na przykład od początku roku ceny nieruchomości spadły o około 40%. Światowy szał zakupów nieco się ostudził, co wpłynie i na Warszawę. Tutaj sytuacja jest nieco inna. Tam spekulowały wielkie fundusze, w Polsce spekulował mały Jasio, często mający zawyżony kredyt pod wątpliwą pensję. Może być tak, że Jasie nam sczezną i ceny spadną, ale, czy aż tak, jak w Dubaju? Rozdwojenia jaźni dostają szczególnie Polacy mieszkający za granicą w USA i Wielkiej Brytanii. Często ich nieruchomości w Polsce więcej są warte niż te za granicą, ale czy będzie to trwało długo? Czy ktokolwiek, będący zdrowym na umyśle posiada wiarę w to, iż władza naszej Rzeczypospolitej zrobi cokolwiek dobrego dla normalnych ludzi? Kiedy dojdzie do protestów, to skończy się na kilku osobach, a reszta podkuli ogon pod siebie i będzie siedzieć cicho, czy raczej należy spodziewać się ruchu obywatelskiego nieposłuszeństwa wymuszającego racjonalne działania władzy?


wtorek, 5 maja 2009

We can change

Stirlitz tak się wzruszył starymi odcinkami filmów o sobie, że zaczął wspominać słynne przemówienie Józefa-Słoneczko Stalina na zebraniu wyborczym - Nigdy i nigdzie nie było takiej demokracji, jak nasza!-) - W myśl tych słów zdaje się i kroczyć UE. Któż by tam śmiał się sprzeciwić komisarzom kapitalizmu, nikt nie ma prawa do sprzeciwu, nikt nie ma prawa być jej wrogiem. Sprawiedliwość komisarzy jest bezwzględna, bez jakichkolwiek skrupułów, absolutna, bez jakiegokolwiek szacunku dla ludzi pracy, dla każdego człowieka, bo wielki jest jej cel - euro-faszyzm uber alles! Na ludzi budujących euro-faszyzm nadają się jedynie wielkie jednostki ludzkie. Były premier Buzek jest w tych wyborach do PE supergwiazdą, ikoną czterech kompletnie skopanych reform i rozdawnictwa dla kolesi, którym przypadło OFE w udziale (patrz Bauc.J), na niespotykaną nigdzie indziej skalę, dzięki któremu zawdzięczamy słabą gospodarkę, wysokie bezrobocie, podatki oraz deficyt. - Boże, daj mi z takimi mężmi zawżdy czynić!

Zastanawiam się o co z tymi wyborami chodzi. Po co chodzić w Polsce na wybory, skoro mechanizm wyboru działa prawie że w myśl stalinowskiej zasady - głosujcie jak chcecie, wybierzemy kogo trzeba. Czy to marnowanie głosów i czasu obywateli zostanie zmienione dopiero gdy frekwencja spadnie poniżej 5%?, czy sprawę rozwiąże się poprzez głosowanie elektroniczne i wtedy już nikt ani nie będzie musiał chodzić na wybory, ani nie będzie musiał głosować. Wystarczy, jak w telewizji zobaczy wyniki. Nie ma to jak demokracja pełną gębą, pełną zazwyczaj frazesów.

Na giełdzie widać ożywcze tendencje. Gdyby tak pogoda z lat ubiegłych sprawdziła się, to mrożący ochotę do zakupów ogrodnicy powinni przyjść pomiędzy 6 a 8 maja, kiedy można spodziewać się istotnego szczytu fischerowskiego i początku nowej bessy. Być może właśnie w związku z tym niedawno Chińskie Stowarzyszenie Złota wezwało rząd ludowy do dalszego zwiększania rezerw w złocie do poziomu pięciu tysięcy ton. Na rynku kruszców powstała dość ciekawa sytuacja. Kupować zaczynają zarówno ci, którzy chcą się zabezpieczyć przed wzrostem cen i ci, którzy kupują w obawie przed spadkiem cen. Mamy tam zarówno inflacyjnych panikarzy, jak i pesymistów deflacjonistów, którzy napatrzyli się na działania władz centralnych i widzą iż nie przyniosą one większych skutków a globalna gospodarka najpierw przejdzie proces dezinflacji a później popadnie w głęboką i wieloletnią recesję z możliwą inflacją w centrum. W każdym z tych przypadków złoto miałoby być sposobem na ochronę kapitału. Paradoks sytuacji opiera się na tym iż każdy ma jakieś swoje argumenty za kupnem złota w oparciu o założone scenariusze, ale może zyskać na złocie nawet wtedy, gdy zrealizuje się inny scenariusz. Można pomylić się w założeniach i pomimo tego na złocie zyskać;-)

Harry Dent tłumaczy to tym, że dla gospodarki najważniejszym cyklem wpływającym na zmiany jest cykl życiowy społeczeństwa. Dent wyjaśnia, że jego prognozy są oparte na tych samych danych i tej samej logice jakiej poddawane jest oszacowanie przez aktuariusza ubezpieczeniowego, pozwalające na dziesięciolecia dość dokładnie przewidywać przyszłość. Na gospodarkę wpływają elementy naszego życia od urodzenia aż do śmierci - szkoła, ślub, pożyczania, zakup domu, inwestowanie, emerytura, i tak dalej. Długofalowe cykle koniunkturalne wynikają bardziej z elementów demograficznych i związanych z tym ludzkich zachowań, niż z działań spekulacyjnych. Teraz w Europie i USA na emeryturę przechodzi powojenny wyż demograficzny. Wg badań Davida Barro, profesora ekonomii na Harvardzie, istnieje 20% prawdopodobieństwo katastrofy, które wzrasta odpowiednio do 70%, a potem do ponad 80% w miarę, jak depresja gospodarcza będzie się pogłębiać. W związku z tym wyniki gospodarcze za rok bieżący spowodują, że depresja pogłębi kryzys w roku 2011 i kolejny w 2012 roku. Pozostaje aktualne pytanie, czy Zachód zacznie walczyć z kryzysem pogłebiając elementy faszyzmu i dążąc do wojny, czy też władza zdecyduje się raczej na rewolucję i zmiany zasadniczych elementów gospodarki i życia społecznego.

We can change. Really?

niedziela, 3 maja 2009

Spojrzenie Kaszpirowskiego

Stirlitz dostał kolorków na wieść o tym, że w Moskwie znowu będą puszczać w TV filmy o jego osiągnięciach w walce z faszystami. Babka gadała, że może to oznaczać jedno z dwóch - albo to nic nie znaczy, albo trwa masowanie zwojów mózgowych populacji, która będzie znów ten faszyzm zwyciężać. Historia powtarza się zawsze jako farsa, podobnie jak farsą staje się wolny rynek.

Wolny rynek z klasycznego kursu ekonomii pokazuje swój jawny idiotyzm, a wielu ludzi zapomina, że ekonomia nie jest nauką ścisłą, ale wyraża opinię o gospodarce i prezentuje audyt i to taki, jaki jest wygodny władzy. Kto rządzi światem, ten rządzi i ekonomistami. Podział wyprodukowanych dóbr może być efektywny na wiele sposobów. Rynek jest zawsze w stanie efektywnie rozdysponować zasoby, nawet wtedy, kiedy rządzi łupiestwo. Twierdzenie, że zaakceptowane przez prawo łupiestwo uprawiane przez wielkich na maluczkich to wolny rynek, a nie faszyzm ma również swoich zwolenników i bezsprzecznie jest to dla kogoś układ optymalny i efektywny. Wszystko zleży do doboru kryteriów. W Polsce też mamy takich wyznawców wolnego rynku, szczególnie, że to wygodne jest faszyzującej władzy - króluje bezmyślna wiara w wolny rynek, który jest wolny od wolności działania;-). Władzy tak jest wygodnie, bo to dobrze wygląda w korporacyjnej TV. Brak konkretnych działań władzy skutkuje tym, że bezrobocie rośnie, a głodnych ludzi łatwiej trzymać za mordę. Wg prawa Murphy'ego optymista sądzi, że żyjemy w najlepszym z możliwych światów. Pesymista obawia się, że to prawda;-). W Polsce jest optymistyczna prognoza, że bezrobocie nie przekroczy 14%. W normalnych krajach 8% bezrobocia to tragedia, a u nas 14% to radocha;-)

Sołtys uważa, że w rządzie panuje moda na kretynizm i mydlenie oczu przed kolejnymi wyborami. Wygrać muszą nasi, więc propaganda jest lepsza od goebbelsowskiej. O ile mierzony wartością złota PKB Polski rósł w ostatnich latach i sięgnął 700 milionow uncji, to teraz mierzony w ten sam sposób PKB spada i dna można oczekiwać na poziomie z roku 1995. Cała para z gospodarki idzie w gwizdek. Pomimo głoszonych sukcesów na polu walki o gospodarczy rozwój, to w rzeczywistości wycofujemy się na z góry upatrzone pozycje. Każdy, o ile ze chce, to może porównać propagandę do tego co ma w portfelu i w garze, pod warunkiem, że uwolni się od zniewalających spojrzeń polskiego Kaszpirowskiego.

Prawdą trudno jest pokonać kłamstwo. Wielu ludzi wierzy, że prawda leży pośrodku. Ten co więcej kłamie przesuwa środek coraz bardziej w swoją stronę. Prawo promuje nierobów, ale trudno, aby ten, kto dobrze żyje wśród stu głupców i nic nie robi miałby się cieszyć, że go do roboty zagonią.Rekiny rynku nie zaakceptują bez walki przerobienia ich na tran. Realny kapitalizm ma dzisiaj twarz Madoffa, a usankcjonowane złodziejstwo zatacza coraz to szersze kręgi. Faszyzm rośnie w siłę, a wspierają go działania pożytecznych idiotów. Dajcie im Balcerowicza. Poradził na komunizm, poradzi i na kryzys. Specjalista od schładzania, freon w żyłach, a całość w otoczce farbowanych sprzedawczyków. Tak wygląda elita wpierające w działaniach władzę - neofityzm pomieszany z idiotyzmem. Prywatyzować zyski, uspołeczniać straty. Na to jak w kanapce nakłada się mit o deflacji. Deflacja jest zła, bo nie pozwala władzy na opodatkowanie ludzi poprzez inflację. Nadeszły czasy, gdzie zmuszeni jesteśmy na szukajmy informacji na własną rękę i potwierdzanie jej ponieważ pewniki głoszone przez wolne korporacyjne media, są wolne od rzetelnej informacji - zupełnie jak w komunie. Historia zatoczyła koło i pora jest na nowy sierpień.

Brunner twierdzi, że na giełdach zaczyna być wesoło. W Wielkiej Brytanii o 60% wzrosła liczba firm ogłaszających upadłość. Analitycy twierdzą, że wkrótce może być jeszcze gorzej. Przy okazji święta 1 maja przez Europę przetoczyły się kontrolowane protesty i trochę emocji upuszczono. Kryzys gospodarczy pogorszył jednak sytuację ekonomiczną wielu grup zawodowych i ciśnienie oraz emocje rosną. Teraz brakuje tylko kogoś, kto pociągnie za spust. Czy w tej sytuacji wielu inwestorów będzie chciało zostać z papierami na wakacje? Zaczyna panować moda na sell in May. Kolejny krach jest tylko kwestią czasu, a publikacje danych o wynikach amerykańskich banków mogą być jego początkiem. Spadek PKB w wielu krajach, światowa gospodarka zwalnia a dolar zaczyna tracić na znaczeniu. Pozostaje kwestią czasu odwrót od dolara i kolejna fala kryzysu, zmniejszenie stabilności świata i zwiększenie ryzyka wojen, rewolucji i zamieszek.

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP