wtorek, 30 czerwca 2009

Magia Kaszpirowskiego

Pojawił się nowy zacier i chwilę potem nowa okowita księżycowa, która niewątpliwie wymagała wypróbowania.;-) Jednakże ten sort okowity okazał się być smoczy, ponieważ przed degustatorami w przedziwny sposób nie dość, że pojawił się chiński smok, to jeszcze otworzył swoją smoczą duszę.

Sołtys powiada, że smok nie wielbłąd i albo pić musi, albo zakąsza dziewicami, a Stirlitz dodał, że stąd mu już niedaleko do słowiańskiej душещипателной pieśni. Krążą w narodzie legendy, jakoby smoczym hobby było gromadzenie zapasów złota, srebra, miedzi i klejnotów. Smok podobno też i ropą nie gardzi. Towarzystwo popiwszy się zobaczyło, jak smok zapłakał. Chiński smok popadł w melancholie, kiedy usłyszał, że po raz kolejny Amerykanie i MFW będą go straszyć sprzedażą złota, podobno po 35 dolarów za uncję;-). Też ze smutku pokiwaliśmy głowami, ale okazało się, że problem jest innego rodzaju. Chiński smok zamartwiał się, co ma zrobić z pozostałą resztą zieleniny, bo na zakup całego złota z USA i tego ze skarbców MFW wystarczy nieco ponad 20% chińskich rezerw dolarowych, a płacz był, bo nie wiadomo, co z resztą robić? Brunner podpowiedział, że można byłoby zaproponować na początek dla Ameryki sprzedaż Alaski i Kalifornii, chociaż wątpliwe, czy Goldman Murzyn Ltd. na to się zgodzi, no może za wyjątkiem Kalifornii, którą można byłoby przejąć za długi;-)

Wydaje się , że teraz jedyną szansą Ameryki na przetrwanie w roli hegemona jest doprowadzenie do wojny z Chinami. Być może, że dotychczasowe wojny służyły dla USA li tylko do zajęcia przyczółków na wypadek totalnej wojny. Proces walki o panowanie nad światem i ustalanie nowego ładu może potrwać lata. Chiny są świadome nieuchronności konfliktu, dlatego w odwodzie posiadają górę dolarów, skuteczniej niszczący gospodarkę USA niż bombardowanie. Amerykańskie imperium dotychczas z powodzeniem stosowało strategię - najpierw skorumpować elity władzy, jak nie pomoże, to wywołać kolorowe rewolucje, w ostateczności posłać armię, która pokaże, kto tutaj naprawdę rządzi. Irak okazał się tego doskonałym przykładem, podobnie jak Polska okazała się przykładem skutecznego zastosowania strategii zadłużania i uzależniania. Teraz amerykańską strategię zadłużania, a potem uzależniania stosują Chiny. I znów okazuje się, że myśli zawarte w pismach starożytnych są bezcenne. Kto dolarem wojuje, od dolara ginie;-). W stosunkowo niedalekim czasie, może za kilka miesięcy, może za dwa lata, czeka nas krach na rynku obligacji, a w konsekwencji gwałtowny spadek wartości dolara oraz dylemat - wojna czy pokój, a jeśli wybrany zostanie pokój to ile lat on potrwa.

Na polskim podwórku widać wyraźnie, że rynek wymaga rezygnacji z czegoś, na przykład z wolności. Giełda staje się miejscem, gdzie naiwni oddzielani są od pieniędzy. Mniej niż 1/3 obrotu dotyczy akcji, a reszta to "zaawansowane instrumenty finansowe" używane do oddzielania ziarna od plew. I kiwa się giełdą, raz w lewo, raz w praw, tak jak i obywatelami. Obywatele zaś widzą, że w rezultacie strategii zadłużenia, a potem zniewolenia mamy silne fundamenty gospodarcze obarczone (w złotych) 600 mld długiem publicznym, 300 mld długiem gospodarstw domowych, 450 mld długów bankowych dla zagranicy, 120 mld zadłużenie na kartach kredytowych i prawie 120 mld długów niespłacalnych. Polska tonie w długach wygenerowanych zgodnie z najnowszymi trendami, czyli z niczego. Powinniśmy opływać w luksusy, ale pożyczone pieniądze wyjechały z Polski, a za nimi kolejne fale emigracji zarobkowej. Polskiemu społeczeństwu brakuje podstaw edukacji ekonomicznej, dlatego ministrem finansów nadal jest Vincent vel Kaszpirowski;-), a latarnie obwieszane są ogłoszeniami, a nie politykami.

piątek, 26 czerwca 2009

Globalne rezerwy walutowe

Sołtys twierdzi, że wszyscy teraz zagnali się w kozi róg i muszą przestać udawać. Czerwoni muszą przestać udawać, że są zielonymi, a zieloni, że chronią przyrodę. Świat chętnie by przeszedł na rezerwy walutowe w yuanach i rublach, ale do tego brakuje dwóch elementów - zaufania do władzy w tych krajach oraz, co może niektórych zaskoczyć, rubli i yuanów. Gdyby yuanów było pod dostatkiem, to wystarczyło by, żeby azjatyccy biznesmeni przez miesiąc wszystkie transakcje rozliczali w tej walucie, a dolar i świat oparty na walucie kraju z długiem dłuższym niż droga mleczna zbankrutuje i przekształci się w bananową potęgę, co żyje nędznie i żebra o pożyczki po całym świecie. Rozwiązanie leży i owszem pod ręką - kruszcowy pieniądz stosowany przez tysiące lat, ale na razie jeszcze pod ścianą płaczu, pod którą świat stanął nie jest dostatecznie ciasno. Ciasno i gorąco zrobi się dopiero wtedy, kiedy z nieba na ludzkość, niczym meteor spadnie hiperinflacja.

Wziąwszy na tapetę Polskę zaczyna być widać, że od roku 1989 polskie długi bardzo szybko rosną i już osiągnęły poziom 600 mld złotych. Niewidoczny dług daje mylne pozory finansowego bezpieczeństwa, którego za komunizmu w Polsce nie było. Nic bardziej mylnego, bowiem teraz na każdego Polaka, od niemowlęcia do staruszka, z woli władzy i niebios, przypada do spłaty około 16000 zł, lub jak kto woli ~5000 dolarów amerykańskich, za które można nabyć ~5.5 uncji złota lub ~360 uncji srebra, lub ~72 baryłki ropy naftowej, lub ~ 1.2 tony miedzi. Dla porównania, w roku 1990 zmaterializowane zadłużenie przypadające na statystycznego Polaka było o połowę mniejsze i przeliczane dla przykładu na miedź wyniosło ~0.6 tony. Gdyby spłacać polski dług miedzią, to cała roczna produkcja wystarczyłaby na spłatę długu za 200 tysięcy obywateli, a spłata samego kapitału, bez odsetek wymagałaby 190 lat. Vincent to wie, ale dla niego chyba ideałem jest przypominająca tonącą Atlantydę, jego rodzima wyspa. Faktem jest, że sąsiadujące z nami Niemcy są 5x bardziej od nas zadłużeni nie powinien napawać optymizmem. Jak sąsiadowi pali się chata, to dziką satysfakcję możemy mieć jedynie przez krótką chwilę, potem trzeba się zająć obroną własnej chałupy przed pożarem.

Chiny mają w tej zawierusze swoje określone cele i swoje miejsce. Państwo to, jako jedyne na świecie trwa nieprzerwanie od kilku tysięcy lat. Jakie pomysły rodzą się w głowie chińskich mandarynów i kiedy się o nich dowiemy, nie sposób przewidzieć. Jedno zdaje się być pewne, ze Chiny będą trwać długo po tym, jak USA porośnie trawą, a wiatr rozwieje resztki wielkości. Na razie jedynie egoistyczne zapatrzenie w siebie Jankesów pozwala formułować im tezy o tym, jakoby świat nie mógł przetrwać bez USA i jej gospodarki. Prawdę tą doskonale znają ci na samej górze, a być może i niektórzy co starsi obywatele USA pamiętający strzelaniny na stacjach benzynowych w 70 latach. To, co może spotkać imperium, jak przestaną go dokarmiać prowincje i terytoria zależne, można się jedynie domyślać.

Iranu bez ataków nuklearnych i posłania tam milionowej lądowej armii pokonać się nie da. Z takiej wycieczki 25%, a może nawet i 30% nie ma szans na powrót do domu. Do tego dochodzi opozycja wobec imperium Chin, Rosji i Korei Północnej. Wniosek z tego rodzi się smutny dla Amerykanów i również dla Zachodniej EUropy. Okres Pax Americana dobiega końca. USA, które nie w pełni kontroluje sytuację w Afganistanie i w Iraku nie stać na nową wojnę. Teraz jedynie kolejny atak na Grenadę może zakończyć się sukcesem.

środa, 24 czerwca 2009

Wolność rządzi

Obama, niczym nowy furher zaczyna mówić o liberalnej gospodarce i o wolności innych. Problem jest w tym, że (neo)liberalizm przywiązuje małą wagę do wolności tych, którzy nie podzialają liberalnych wizji. Jak mawiał Plinio Correra, gdy liberałowie dochodzą do władzy z łatwością ograniczają wolność przeciwników liberalizmu. Weźmy na warsztat taki Iran i jednego z ajatollahów, który mówi: społeczność międzynarodowa jest zbulwersowana i oburzona przypadkami gróźb, bicia i wtrącania do więzienia bez sądu, jakie miały miejsce w ostatnim czasie. Zdecydowanie potępiam te niesprawiedliwe działania amerykańskiej i izraelskiej administracji i wraz z narodem palestyńskim opłakuję każde niewinne życie, które zostało utracone. No tyle, że (prawie) tak powiedział Obama o Iranie;-) Sołtys mówi, że z przemówienia zapachniało siarką, diabelskim pomiotem i zbliżajacą się nową wojną.

Z historycznego punktu widzenia mamy sytuacje podobną do tej z okresu wielkiego kryzysu, którego ostatecznym rozwiązaniem była wojna światowa. Ciekawe wykresy zamieszczone w tym wpisie znalazłem tutaj. Z pobieżnej ich analizy wynika, że czeka nas jeszcze co najmniej dwa chude lata, być może run na banki i albo gwałtowna zmiana systemu, finansowego albo wojna. Władza pieniędzy nie ma, a przez to staje się zdesperowana i niebezpieczna, niczym raniony ryś. Z przemówienia Obamy wynika, że wojna ma być surowcowa i mamy przy okazji szerzyć demokracje;-) Z demokratami to bywa tak, jak opisuje to Bobola. Michnik i Kuroń zaczynali jako wojujący trockiści domagający się więcej komunizmu, a skończyli jako rasowi kapitalistyczni wyzyskiwacze. Prawdziwa przemiana ołowiu w złoto i to w czasach gdy trudno o dobrego alchemika.;-) Obama też ma iście demokratyczny problem. Już za chwilę nikt mu za zielone kolorowe papierki ropy naftowej i innych niezbędnych amerykańskiej gospodarce surowców nie sprzeda. No to pozostaje na kraj surowcowy napaść i go w tradycyjny, amerykański sposób ograbić, tfu zdemokratyzować;-). To jednakże okazuje się niewykonalne. Iran właśnie powsadzał do więzień tych, których USA mogła by przekupić. Miller uważa, że to wygenerowało tradycyjny dylemat władzy w sytuacji kryzysowej - z której strony by się człowiek nie obrócił i tak d. pozostaje z tyłu. Rozwiązanie problemów związanych z kryzysem wymaga radykalnych zmian systemu finansowego, ale dla kogoś, kto zadaje się z bankierami, finansującymi wybory i do których należy FED, wojna zdaje się być łatwiejszym rozwiązaniem, zwłaszcza, iż mineły czasy, kiedy wódz szedł na czele armii;-)

Letnia wyprzedaż

Sołtys twierdzi, że me(r)dia operują półprawdami. Niby nie kłamią, ale prawdy też nie powiedzą. Niby nic nie można im zarzucić, a z człowieka głupiego robią i już. Czasem zastanawiam się ilu ludzi tam pichci taką papkę i co oni myśla o swojej robocie. Może myslą sobie - ale super, dzisiaj w balona robimy niby-inteligentów, czy coś w tym stylu? Lepiej o sytuacji na swiecie świadczą nie słowa, ale działania. Amerykańscy menedżerowie masowo wyprzedają posiadane przez siebie akcje firm z listy S&P500, jakby jutro w Ziemię miał uderzyć meteor (podobno już leci;-) a w gazetach w tym samym czasie podobno cytują Roubiniego i mówią, że ów gość staje sie optymistą. Optymistami też są szefowie Goldman Sachs, którzy uwolnieni od TARP oczekują najwyższych premii od 140 lat działania banku. Goldman ma za sobą najlepszy rok w historii, a na premie dla szefów polskie firmy dorzuciły w ramach opcji kilka miliardów. Rząd polski takiej radości nie przejawia i ogłosił rozpoczęcie okresu smuty oraz namawia do cięć. Podbno to ma być pięć cięć w drodze ku oszczędności na końcu której czeka pociąg z euro - jak zwykle euro ma być dla wybranych, wybranych do parlamentu EU. Cięcia są teraz w modzie. Tymczasem ludek tego nie rozumie i w takiej Kaliforni się buntuje. Kalifornia bankrutuje, a społeczeństwo mówi NAIN dla cięć. No i gdzie tu podział się ten słynny amerykański patriotyzm?

Specjalista od komputerów mówił mi, że teraz tak banki walczą o lokaty ponieważ ludzie masowo nie spłacaja kredytów, a wszystko przez algorytmy. W tych bankach, to mają i słabe algorytmy, i słabych analityków - no bo skąd niby się ta rzesza dłużników wzięła, skoro kryzys jeszcze do Polski nie dotarł? Na wszelki wypadek prywatne banki podobno już dogadały się z rządem i ten ma zmusić Polakow do obowiazku posiadania konta, a co za tym idzie, do placenia haraczu tym finansowym terrorystom. Prawda ludowa głosi, że rządowy policjant i prywatny złodziej na jednym jadą wozie, i właśnie ta prawda powoli dociera do mas oglądających kolejne edycje tańca z gwiazdami.

wtorek, 23 czerwca 2009

Upadek imerium

Najpierw zapiłem, a potem się zaczytałem się w historii cywilizacji i jej upadku Edwarda Gibbona. Cywilizacje rozkwitały a następnie się waliły. Klęska imperiów, to jest jednak rzecz normalna w dziejach ludzkości. Klęska zaczyna się od tego, że rosną nadmiernie koszty funkcjonowania imperium, a maleją szanse na rozwój - rozwój społeczny, techniczny i gospodarczy.Taki Rzym upadał przez tysiąc lat, a jego upadek, wbrew pozorom, nie był wynikiem najazdu barbarzyńców, ani nie nastąpił on na skutek wewnętrznej słabości. Przyczyną upadku zawsze stają się nadmierne koszta, których celem jest utrzymanie imperium w nieprzyjaznym środowisku, nadmierne koszta społeczne ponoszone przez coraz słabszą populację. Oznaką upadku imperium jest brak dopływu do niego świeżej krwi. Każde imperium prowadzi nieustanny drenaż mózgów i z tej przyczyny musi oferować tolerancje i dobre warunki rozwoju, aby przyciągać talenty z rozmaitych dziedzin. Teraz sporo inteligentnych osób zastanawia się, czy aby nie wrócić do swoich krajów pochodzenia. Kiedy pojawia się taka fala powrotów emigrantów, to oznacza nieuchronny koniec imperium, którego żadna reforma już nie jest w stanie uratować, tak jak nie sposób uratować firmy, z której masowo odchodzą specjaliści z kluczowych stanowisk. Na upadek zawsze potrzeba trochę czasu, tyle, że rzymskie tysiąclecie potrafi współcześnie ścieśnić się do kilku lat.

Sołtys twierdzi, że żaden wzrost nie może zachodzić bez granic. Rosnące wzajemne powiązania przynoszą coraz to mniejszą korzyść i zmniejszają elastyczność systemu, a monokultura jest nieodporna na zmiany i każdy szok ma teraz efekt globalny. Cokolwiek nieoczekiwanego, jak huragan, susza, braki surowcowe, czy kreowany bez opamiętania pieniądz mogą spowodować katastrofę całego systemu, z dramatycznymi rezultatami. Teraz aby przetrwać katastrofę trzeba stać się niezależnym od całego systemu. Warto o tym pamiętać w czasach bajania w TV o tym, że patriotycznym obowiązkiem jest rzucanie się pod pociąg z napisem euro;-) W tym kontekście polskie państwo, które jest wrogie wobec swoich obywateli niechcący wyrabia w Polakach odporność na katastrofę. Polacy już parę razy zostali okradzeni za pomocą inflacji, więc duża aktywność inflacjonistów i zbieraczy złota na polskich blogach jest zrozumiała, podobnie jak powstające powoli w piwnicach zapasy konserw;-)


czwartek, 18 czerwca 2009

Zielona sałata

Stirlitz coś czytał i śmiał się do rozpuku. Zerknąłem przez ramię i okazało się, że był to raport wróżbiarzy z Cushman&Wakefield. Wróżbiarze dostrzegli jakieś pozytywne sygnały płynące z gospodarek Zachodnich, szczególnie z Wielkiej Brytanii i USA. Analiza gospodarek przypomina coraz bardziej wróżenie z wnętrzności zwierzęcia o jego aktualnym i przyszłym stanie zdrowia. Puls gospodarki osłabł był o 1/4, a z tego wniosek Cushman&Wakefield, że pewnie za chwilę wzrośnie. Tylko aby to nie była przedśmiertelna gorączka;-)

Sołtys twierdzi, że to nie żadne wzrosty, tylko sezon ochronny dla polowania na jelenie się skończył. Głodne kawałki o ożywieniu gospodarczym przy załamaniu się produkcji przemysłowej warte są, aby dobrze się z tego czarnego humoru pośmiać. Katastrofa, która obecnie dosięgła Japonię i świat Zachodni, a związana z załamaniem produkcji jest znacznie większa niż prawie 80 lat temu. Załamanie się wolumenu światowego handlu jest głębsze, a indeks przewozów międzynarodowych wzrósł, ponieważ każdy ciągnie w swoją stronę surowce. Załamał się popyt towarowy, a surowce stają się elementami do przechowywania wartości i ucieczki od papierowych obietnic bez pokrycia. W skali globalnej idziemy tą samą ścieżką, co Wielka Depresja. Teraz jednakże media założyły gęstszą siatkę na łapanie jeleni, a na dodatek siatka jest pod prądem. Kłusownictwo wraca do łask.;-)

Inwestowanie i oszczędzanie polega na wkładaniu czasu, pieniędzy i wysiłku w PRAWDZIWĄ wartość. A co wartościowego jest w spółkach nazywanych bankami centralnymi, działającymi wg schematu - zielona sałata - których jedynym produktem są kolorowe papierki z unikalnym numerem seryjnym? Zabawa w handel, za który płaci się papierami wartymi tyle, ile kupony z gry w Monopol kończy się wtedy, kiedy ktoś obrazi się i weźmie swoje zabawki do domu. Zachowanie Rosji, Chin i Japonii sugeruje, że zabawa w zielone Monopoly skończy się szybciej, niż wielu się tego spodziewa, ponieważ świat zaskakuje nas codziennie;-)

wtorek, 16 czerwca 2009

Zielsko

Chińczycy twierdzą, że hałas na rynku nie jest oznaką ożywienia gospodarczego, a co najwyżej jakiegoś huligaństwa lub złodziejstwa. Tak zwane zielone pędy w gospodarce światowej mogą szybko okazać się zwykłym zielskiem. Być może jakieś bodźce do wzrostu pojawią się w drugiej połowie 2009 roku, ale jak na razie nic, sugeruje trwałej poprawy sytuacji. Przykładem może być mała Słowacja, dla której prognozowany jest spadek PKB o ponad 6%. Dla całej strefy euro EBC prognozuje skurczenie się gospodarek o prawie 5%. W USA spodziewana jest inflacja, która może spowodować niewyobrażalną dewastacje w życiu gospodarczym, politycznym i społecznym. Zanim będzie za późno, Obama powinien przywrócić powiązanie pieniądza do materii i urealnić jego wartość. Tony finansowych produktów bez pokrycia w realnych dobrach duszą gospodarkę. Problem zasadniczy polega na tym, jak to zrobić, skoro złotej i srebrnej materii nie ma na tyle, aby obdzielić krewnych i znajomych króliczka, że o plebsie nawet nie wspomnę. Jeśli Obama nie zadziała, to w dym pójdą i perspektywy gospodarcze, i całe polityczne dziedzictwo Amaryki.

Brunner napomknął, że niektórzy współcześni porównują neoliberalizm do faszyzmu. Dla przykładu Mertens twierdzi, że faszyzm nie jest niczym innym jak swoistą kumulacją kapitału w toku ekspansji. Ekspansji tej towarzyszą często rasizm i szowinizm, które ułatwiają zagarnięcie kapitału konkurencyjnych warstw społecznych. Model neoliberalny jest swego rodzaju kontynuacją modelu faszystowskiego. Kapitał amerykański cały czas jest w toku ekspansji, ofiarami w tym wypadku są narody państw określanych jako terrorystyczne lub zbójeckie, posiadające złoża surowców energetycznych lub mające istotne położenie dla handlowania nimi. Ciekawe co na twierdzenia Mertensa odpowiedzieli by nasi prawie-faszyści, tfu, neo-liberałowie;-)

Koniec z piciem

Muller przywiózł z Czech wielką nowinę, że bracia Słowianie przestali pić piwo! Na te słowa sołtys pobladł, kłębuszkiem wydymał się i zaczął być podobny rysiowi rannemu, który ma zamiar ryj w bimbrze umoczyć. - Niemożliwe! - zakrzyczał z oburzeniem Stirlitz - Nie może być! - A jednak - potwierdził Muller - Heineken zamyka browary w Kutnej Horze i Znojmo, a wszystko przez to, że Czesi pić przestali! - Nie przestali - ze znastwem stwierdził sołtys, ale przerzucili się na domowy wyrób. Kryzys zdaje się trzymać mocno. Jakby na potwierdzenie pesymistycznych wieści lampki komputerów zamigotały na czerwono i z drukarki wypluły najnowsze dane Eurostatu. Produkcja przemysłowa spadła w całej EUropie, w Polsce o 6,9%, w Rumunii spadek wyniósł 7,8%, Portugalia 11,1%, Grecja 12,2%, Niemcy prawie 25%, a na Węgrzech, we Włoszech i na Litwie o nieco ponad 26%. W tej konkurencji wygrała Estonia z wynikiem bliskim 33%. - Pewnie łapcie brzozowe nie sprzedają się, bo lato idzie - pomyslał Stirlitz.

Zlikwidowaliśmy sobie przemysł stoczniowy. Za chwile padnie zbrojeniówka, bankructwo ogłoszą kopalnie, padnie rybołówstwo. Zdaje się, że bez szarej strefy zginelibyśmy. Władza wzorem uczniów nic nie robi. W panikę wpadnie dopiero wtedy, kiedy zbliży się czas egzaminu. Zdaje się, że aby władza zaczęła działać, to musi czuć bezpośrednie zagrożenie swojego istnienia. Ale skąd to zagrożenie ma przyjść, skoro spora część władzy ewakuowała się już do Brukseli?

Marc Faber nazwał ostatnio Benka Helikoptera ekonomicznym kryminalistą i szaleńcem. Ciekawe co by powiedział o naszej faszyzujacej władzy?

niedziela, 14 czerwca 2009

Przemyt, czyli idioci

Z racji mojego rzemiosła czytuje takie cóś jak GW i informacje od Bloomberga. Schemat sensacji wyglad a mniej więcej tak:

Władze prowadzą dochodzenie w sprawie zatrzymania dwóch obywateli, którzy próbowali przewieźć w walizkach z Włoch do Szwajcarii amerykańskie obligacje warte 134 miliardy dolarów

Sołtys zwykle dzieli ludzi na trzy grupy, sprawców, władzę i publikę. Ktoś zakłada, że w jednej z tych grup przeważają idioci;-). Przecież każdy rozsądny przemytnik zaufałby poczcie i wysłałby 247 oddzielne przesyłki. No chyba, że goście byli z przyszłości na historycznej wycieczce i zdziwili się wielce skąd tyle szumu o jakieś drobne w ich walizkach. Stirlitz postawił dukata na to, iż to władze obstawiają, że publika to idioci;-).

Jeszcze lato się nie zaczęło, a już robi się gorąco i ogórkowo.

czwartek, 11 czerwca 2009

Hipopotam TARP

Sołtys mówi, że zwracanie kasy z TARP służy li tylko mydleniu oczu. No bo zyski za pierwszy kwartał były? No, były;-) i to jakie - kreatywne! No to teraz należy się prezesom premia! A to masz ci babo placek - TARP. No to kasę trzeba zwrócić i premię wziąć, puki jeszcze papierowy pieniądz ma wartość. To, że cuda wychodza nie tylko w USA widać i na polskiej giełdzie. Perełką jest bank BRE z matką bankrutem i mizernym zyskiem w porównaniu do ubiegłego roku. I co z tego, że bank mizerny, a centrala zbankrutowała, ale jakie wzrosty wygenerował! Ho, ho! Zastanawiam się jak długo ta sytuacja jeszcze potrwa, bo chodza ploty, że podobno drukarnie w USA mają przestój, bo zabrakło papieru! Papier i szmaty poszły na owijanie w bawełnę broni, której największym odbiorcą na świecie są Stany Zjednoczone. Chiny i Rosja też nie spią i realnie trzykrotnie zwiększyły swój wojskowy budżet na przestrzeni ostatniej dekady. Chłopaki gromadzą zabawki, to z pewnością gdzieś chcą sobie postrzelać. Tylko gdzie?

Inwestorzy też mają zagwozdkę, bo długoterminowe portfele budowane zazwyczaj w strategii 1/1, tj 50% bezpiecznych akcji i bonów oraz 50% obligacji okazały się niewystarczająco bezpieczne i przyniosły średnio 1/3 strat. Giełdami huśta i to może potrwać kilka lat, a tutaj chłopaki się zbroją. Nic dziwnego, że tankowce załadowane i stoją na redach. W razie czego lepiej mieć ropę u siebie niż w rejonie, gdzie strzelają. No, ale wyglada na to, że to na razie nie czeka nas wojna, ale chiński hipopotam przerzucił się na odżywianie ropą i miedzą, bo zielenina okazała się niestrawna. - Pewnie zmodyfikowana genetycznie;-) - pomyślał Stirlitz.

środa, 10 czerwca 2009

Dwie szkoły


Ustawia się kolejka bankrutów, jednakże w TV wyglada ona inaczej. Muller rozmawiał kiedyś z Cejrowskim, którego potem zacytowano w jednej z gazet. Poglądy pierwszego kowboja Rzeczypospolitej są znane i dla niektórych kontrowersyjne, jak chociażby ten - Do czasu zmiany ordynacji na uczciwą, głosowanie nie ma sensu. Dzisiaj mój głos oddany na kandydata X jest przetwarzany w ramach listy partyjnej i zasila jakiegoś innego kandydata, którego ja wcale nie chciałem popierać. Jedyne uczciwe i sensowne wybory to takie, gdy głosuje się w jednomandatowych okręgach wyborczych. Jestem zwolennikiem walki o zmianę ordynacji. Walczyliśmy już o uczciwe wybory z komuną. Polegało to albo na bojkocie wyborów w ogóle, albo na manifestowaniu wysokiej frekwencji, ale jednocześnie na oddawaniu głosów nieważnych. Ponadto głosowanie do Parlamentu Europejskiego nie ma sensu, gdyż Unia zarządzają Komisarze, a nie Parlament. Unia jest w tym podobna do Związku Sowieckiego - tam też Parlament nie miał znaczenia, bo rządzili komisarze ludowi. - Zdaje się, że doczekaliśmy się czasów, kiedy wszystko, co brzmi inaczej niż w telewizji zaczyna być kontrowersyjne. Sołtys mówi, że jak się nie napijesz, to nie pojmiesz tego świata, a szczególnie jego finansów;-)

Brunner twierdzi, że są dwie szkoły inwestycyjne - wołomińska i otwocka;-) Według tej pierwszej szorujemy już po dnie kryzysu, a według tej drugiej właśnie wyskoczylismy z okna;-) Przykładem tego, że obie szkoły jednocześnie mają racje są Stany Zjednoczone. Podobnie jak i w EUropie dokonuje się tam na masową skalę oszustwa, ftu nadinterpretacji danych. Ostatnio w USA prawie 2.5 miliona ludzi nie zostało zaliczonych do bezrobotnych, albowiem, wg urzędników nie szukali oni pracy przez ostatnie 4 tygodnie;-) Gdyby dla amerykańskiego bezrobocia wynoszącego oficjalnie 9.6% przyjąć metodykę z lat 30-tych, to poziom bezrobocia spokojnie można pomnożyć przez dwa. Tyle, że prawie 20% bezrobocie mogłoby obudzić misie, a Obama i europejckie przedszkolaki śpiewają dla giełdowych graczy - stary niedźwiedź mocno śpi - zaklinając tym samym rzeczywistość. A byczki tego lata zupełnie wychudzone, pomimo tego, że Tim Geithner co rusz dokarmia je zieleniną;-) Optymistycznie nastawieni inwestorzy nie przeszkodzą grubym rybom w bezwzględnej realizacji zysków. Szorowanie po dnie w żadnym wypadku nie może być utożsamiane z końcem kryzysu ale raczej z początkiem nowych problemów. Gospodarczy okręt zatonął i jakoś trzeba ratować swoje liche życie, tfu inwestycje.

Rosja zmienia strategie z XIX wiecznej na współczesną i oprócz Opla zamierza zainwestować w Polsce w sektor bankowy. Tym samym stajemy się znów polem dla rywalizacji rosyjsko-niemieckiej, co paradoksalnie może wyjść nam na dobre - ilość inwestycji bezpośrednich rośnie i to pomimo starań naszej faszyzujacej władzy aby temu przeszkodzić. Strategia kupna teraz za dolary czegokolwiek z 6 miesiecznym terminem splaty to zdaje się być dobra inwestycja;-)




poniedziałek, 8 czerwca 2009

Giełdy się czerwienią

Trichet spotkał się z Brunnerem i ogłosił, że kryzys zbliża się do punktu zwrotnego. Dziennikarze, jak zwykle, dopowiedzieli sobie resztę w stylu - najgorsze za nami. Pewnie gdzieś produkcja wzrosła, a gazety to zataiły. Ciekawe gdzie to było? Może na Marsie? Pewnie dlatego giełdy na Ziemi, a szczególnie w EUropie otworzyły się niczym chrystusowe rany - na czerwono. Towarzysz Nowak, naukowo zajmujący się kryzysem i finansami w NBP opowiada, że teraz mamy do czynienia z nadpłynnością sektora finansowego. Instrumenty finansowe na świecie są 10 razy więcej warte niż globalne PKB i na świecie handluje się 20 tysiącami różnych instrumentów, ale tak naprawdę nikt nie wie co kupuje i sprzedaje. W związku z tym świat powinien nastawić się na scenariusz pesymistyczny, z którego wynika, że kłopoty gospodarcze szybko się nie skończą. Dla EUropy oznacza to utratę resztek solidarności. Tym samym wzrost gospodarczy Unii Europejskiej może być zależny bardziej od czynników wewnętrznych, niż zewnętrznych. Sołtys twierdzi, że problem z Nowakami tego świata zawsze jest taki sam. Wydaje im się, że można kilka krajów ogrodzić i jest po problemie. Tymczasem problemem jest brak deszczu zamówień i spadek konsumpcji, a nie brak śodków finansowych. Pompowanie do systemu bankowego pieniędzy skutkuje tylko rozwodnieniem oszczędności obywateli, a produkcja ani mysli rosnąć. Władza w Polsce też ma ten sam problem. Jakby nie karmić bankowego trola, to budżetu napełnić tym się nie da. A do tego konstytucja zabrania zmieniać podatki dochodowe w ciagu roku, no to pozostaje pomajstrować przy acyzie i VAT. Jak zaczną bankrutować kredytobiorcy, to mogą zbankrutować i banki, a za nim polecą butelki z benzyną. W klimatyzowanym rządowym biurze wydaje się, że rewolucja to tylko opowiastka z podręcznika historii. Ale historia lubi się powtarzać, bo życie zawsze wyprzedza myśli urzędników, nawet, jak ci pracuja dla prywatnych bankowych korporacji. Rządzącym wydaje się że mogą zadekretować dobrobyt i sterować gospodarkami poprzez ustalanie stóp, implementowanie planów antykryzysowych. Ale to wielkie złudzenie, ponieważ pieniądz musi być oparty na realnej wartości. Ujście powietrza, które stanowi prawie 90% światowego obrotu marzeniami bankierów jest bolesne.Przekonają się o tym wkrótce amerykańscy emeryci. Chrysler jest im winien ponad 4o miliardów dolarów, ale firma zbankrutowała i nic już nikomu nie odda. Nasza gospodarka jest oparta na wzorze amerykańskim, gdzie najsilniejszy bierze wszystko. Stąd zezwolenie na wyzysk do granic przyzwoitości, a potem już nie tak znów daleko do rewolucji. Teraz, po wyborach do europarlamentu faszystowska władza uznała, że nie ma co dłużej stanu gospodarki ukrywać przed obywatelem. Giełdy błyskają czerwienią. Ciekawe, co bedzie dalej?

sobota, 6 czerwca 2009

Chińska Ameryka

Stirlitz czytał gazetę, a gdy ją odłożył, to zerknęłem na tytuł - Ruskaja Germanija. Dobre sobie - pomyslałem - to brzmi jak Chińska Ameryka;-) USA zapadło na ADHD i żyje od wyborów do wyborów. Wszystko ma być szybko i zmieścić się w czteroletniej kadencji. Jednakże finansowa zapaść i śmieciowe zasoby FED nie znikną tak szybko. Banki nie oddadzą środków pozyskanych w ramach TARP, ani klienci nie spłacą długów. Aby spłacić długi to trzeba mieć albo oszczędności, albo pracę. Kółko sie zamyka, a Amerykanie nie potrafią wyzwolić się z dławiących ich kredytów. Kredytów faktycznie biorą mniej, ale to jedynie zmniejsza szybkość zadłużania się, a nie generuje oszczędności. Ghandi zwykł mawiać, że imperia nie trwają wiecznie. W życiu jest coś więcej do zrobienia, niż tylko zwiększyć jego tempo, a dobro i zło muszą istnieć obok siebie, tak, jak istnieją obok siebie śmieciowe aktywa i prawdziwe perły przykryte warstwa błota, aby inwestor i zwykły człowiek musiał dokonywać wyboru - codziennie. Amerykanie przegrywają nie dlatego, że Chiny są chodzącym dobrem, ale dlatego, że nie są już w stanie kształtować świata. Imperium nadzwyczajniej w świecie zbankrutowało, ale jeszcze nikt nie ma śmiałości tego powiedzieć w TV. Imperia i tyranie upadają nie na skutek buntu poddanych, ale na skutek rozrzutności władzy i obywateli. Chiny to również masakra na Placu Niebiańskiego Spokoju, Rosja to również okrutna wojna w Czeczenii, Iran, to w części zamordyzm Ajatollahów. W EUropie rodzi się faszyzm. Wałęsa w jednym ma rację - cieszmy się wolnością, bo takie chwile zwykle nie trwają wiecznie.


piątek, 5 czerwca 2009

Wolność bukmacherów

Sołtys mówi, że w swojej większości miastowi nie rozumieją wolności wyboru. Pełna wolność jest wtedy, kiedy można wyboru odmówić, tyle, że wtedy w telewizorni zaraz pojawia się jakaś gadająca głowa, która twierdzi, że ludzie nie dorośli do demokracji. Może i to jest prawdziwe, ale najbardziej dotyczy to polityków i dziennikarzy;-) Dzisiaj sołtys dostał 20 esemesów namawiających go do głosowania. Na propagandzie władza nie oszczędza. Wszystkie podpisano - parlament UE, chociaż jeszcze żadnego UE nie ma, bo traktat lizboński puki co nie obowiązuje, ale działa;-)

Stirlitz wrócił z wojaży. W Petersburgu pogrożono Zachodowi palcem. Iwan Sieczin zapowiedział, że Rosja zmniejszy wydobycie i eksport, jeśli nie dostanie kredytów, technologii i lepszej ceny za ropę. Siedząca na 1/3 zasobów światowych Rosja jest zdeterminowana zmienić układ sił. Na salonach krąży nawet dowcip, że te widziane przez zachodnich dziennikazy światełko w tunelu, to lokomotywa;-) Banki centralne nadrukowały tyle kasy, że zaczyna ona wychodzić gospodarce uszami, tfu na giełdach, ale to nie ma nic wspólnego z realną gospodarką. Bezrobocie nadal rośnie, produkcja i konsumpcja nadal spada. Deflacji na sklepowych półkach nie widać, za to żywność drożeje. Działania cudotwórców zliżają świat do stagflacji. Trochę w górę, trochę w dół, koła buksują i coraz bardziej zagłebiamy się w błotku. (Cy)Borg ze Sztokholmu zapodał, że jest wysokie ryzyko, iż kryzys finansowy i rosnące bezrobocie będą wpływać na europejskie gospodarki przez długi czas. Dumał nie dumał, carem nie budziesz. Co spece nawarzyli, to zwykły chłop wypić będzie musiał. W tej atmosferze bukmacherzy zdecydowali sie uwarzyć własną strawę. Z ich kalkulacji wynika, że w euro(po)wyborach PO osiagnie wynik poniżej sondaży, zaś PIS powyżej. Może by zamiast zlecać badania róznym OBOPom, to zapytać bukmacherów, którzy ryzykują swoją własną kasą obstawiając prognozy. Ciekawe ile zapłacilby za zakład, że koniec kryzysu będzie jeszcze w tym roku? Zastanawia mnie tylko, kto tak jeździ na dolarze.

czwartek, 4 czerwca 2009

Rynki huśtawkowe

Muller po wojażach i polowaniu na Florydzie wrócił był w stare pielesze. Przy okazji przywiózł był dwie garście krugerrandów i wieść, jakoby to z ETFów wiosną odleciała część złota w bliżej nieznanych kierunkach. Brunner dodał, że po te krugerrendy, to musieli jechać aż do Alabamy, gdzie jak wieść głosi, ludzie swoich praw śmiało bronią, a i to z krugerrandami było tam krucho. Zapuściłem moje superkomputery i wątpliwej jakości algorytmy, które tak mnie zawiodły wieszcząc wakacyjne spadki na giełdach i wyszło mi, że nie ma na ziemi tyle złota, ile jest wystawione na różnych giełdach towarowych. Nic więc dziwnego, że im bardziej patrzę na te złote wykresy i rynki, tym mniej widać tam złota;-).

Sołtyś te moje wątpliwości i obliczenia obśmiał zupełnie i podał, że istnieją paradoksy dualizmu. Można być dla przykładu falą i cząsteczką, złotem i papierem, ba! można być jednocześnie suwerennym krajem i zgodnie z artykułem 24 traktatu lizbońskiego popierać aktywnie i bez zastrzeżeń, politykę zewnętrzną i bezpieczeństwa Unii. Sołtys tak mnie tym dualizmem wyprowadził z równowagi, że duszkiem wypiłem kubek samogonu z jego flaszki i dowodząc prawdziwości dualizmu, że spiryt z butelki istnieje teraz we mnie;-) Po wybiciu zamroczyło mnie na chwilę, a potem z tej pomroczności jasnej wyłonił się atrykuł 39 lizbońskiego traktatu nakazujący regulację cen. Czyżby chodziło o kruszec?-)

....................../´¯/)
....................,/¯../
.................../..../
............./´¯/'...'/´¯¯`·¸
........../'/.../..../......./¨¯\
........('(...´...´.... ¯~/'...')
.........\.................'...../
..........''...\.......... _.·´
............\..............(
..............\.............\...

Stirlitz odłozył gazetę i znad okularów doniósł był, że w zasadzie nic się nie zmieniło. Tonace kraje toną jeszcze bardziej. Toną Niemcy i tonie faszyzująca Łotwa, której kilka miliardów pomocy z eurobanków nie pomogło. Na Dnieprze wiatr huśta ukraińskie dłubanki i grozi wywróceniem Ukrainy. Słowacja zanurkowała głeboko, na całe 5.7% za I kwartał i euro nie pomogło. I tylko my, znaczy się Polska ma swoje ostatnie 2%. Ciekawi mnie, czy po wyborach okaże się, że cudów nie ma, wszystko ściema, a złoty (1gram Au~ 100PLN) zanurkuje szukając nowych oporów. W tym wszystkim zastanawia mnie strategia Merkel, która znowu tupnęła nóżką na bankierów i zakazała dla EBC kupowania od banków hipotecznych listów zastawnych. Czyżby czekała nas nowa fala przecen na nieruchomościach?



środa, 3 czerwca 2009

Rocznice

W związku z rocznicą 4 czerwca 1989 r każdy stara sie jak może. Mennica polska wypuściła nowe monety. Idąc z duchem czasu mamy 1 groszową monetę z Bolkiem i napisem na rewersie "Nie chcem, ale muszem". Pojawiła sie też moneta w promocyjnym nominale 24.99zł z emblematem Solidarności;-) Do tej monety kolekcjonerzy dostają rządowy pakiet antykryzysowy gratis. Robotnicy ze stoczni cieszą się prawdziwą wolnością na bezrobocu oraz fundowanymi kursami przyuczającymi do zawodu psiego fryzjera. Uczniowie gimnazjów i liceów z tej okazji urządzili sobie wybory kontraktowe, na wzór tych rocznicowych. Zgodnie z kontraktem 35% zdobyło PO, 25% PIS, a SLD i PSL po 14.99% w rocznicowej promocji;-). Z tej też okazji, jak najbliżej owych sławnych czerwcowych wyborów ludziom zafundowano prawdziwe, do parlamentu europejskiego. Oszczędny rząd wydał już na reklamy czterokrotność cofniętej dla Rydzyka na geotermię dotacji. W radiu pojawiła się nawet jedna z reklam namawiająca do głosowania, a koronnym argumentem było to, że w ten sposób pozbywamy się polityków z kraju. W tej atmosferze jedynie sołtys sceptycznie zauważył, że europolitycy są jak bieda - wyrzucasz ich z kraju (w wyborach), to wracają do ciebie jak niespłacony kredyt z lichwiarskim procentem za cztery lata i żadają jeszcze większej diety. A mający ładnie urzadzone igrzyska ludek ma nie zauważyć tego, że brakuje chleba i pracy i tego, że z jego głosem i tak nikt się nie liczy. Nie po to ukręcano łeb wszystkim pomysłom na temat referendów w sprawie traktatu lizbońskiego, aby teraz jakikolwiek głos obywateli cokolwiek w EUropie znaczył. W tym całym zamieszaniu chodzi jedynie o to, aby łże-wyborami faszystom przysłużyć się do legitymizacji ich władzy. Nie od dzisiaj wiadomo, że europarlament jest dlatego taki duży, aby mógł zasłonić wilczy apetyt eurofaszystów na władzę nad obywatelami. No i trzeba jeszcze czymś lokalnych kacyków przekupić. Ma to być pomalowany na złoto samolot, który ma tyle wspólnego ze złotem, ile fiat money z prawdziwym pieniądzem.

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP