piątek, 26 czerwca 2009

Globalne rezerwy walutowe

Sołtys twierdzi, że wszyscy teraz zagnali się w kozi róg i muszą przestać udawać. Czerwoni muszą przestać udawać, że są zielonymi, a zieloni, że chronią przyrodę. Świat chętnie by przeszedł na rezerwy walutowe w yuanach i rublach, ale do tego brakuje dwóch elementów - zaufania do władzy w tych krajach oraz, co może niektórych zaskoczyć, rubli i yuanów. Gdyby yuanów było pod dostatkiem, to wystarczyło by, żeby azjatyccy biznesmeni przez miesiąc wszystkie transakcje rozliczali w tej walucie, a dolar i świat oparty na walucie kraju z długiem dłuższym niż droga mleczna zbankrutuje i przekształci się w bananową potęgę, co żyje nędznie i żebra o pożyczki po całym świecie. Rozwiązanie leży i owszem pod ręką - kruszcowy pieniądz stosowany przez tysiące lat, ale na razie jeszcze pod ścianą płaczu, pod którą świat stanął nie jest dostatecznie ciasno. Ciasno i gorąco zrobi się dopiero wtedy, kiedy z nieba na ludzkość, niczym meteor spadnie hiperinflacja.

Wziąwszy na tapetę Polskę zaczyna być widać, że od roku 1989 polskie długi bardzo szybko rosną i już osiągnęły poziom 600 mld złotych. Niewidoczny dług daje mylne pozory finansowego bezpieczeństwa, którego za komunizmu w Polsce nie było. Nic bardziej mylnego, bowiem teraz na każdego Polaka, od niemowlęcia do staruszka, z woli władzy i niebios, przypada do spłaty około 16000 zł, lub jak kto woli ~5000 dolarów amerykańskich, za które można nabyć ~5.5 uncji złota lub ~360 uncji srebra, lub ~72 baryłki ropy naftowej, lub ~ 1.2 tony miedzi. Dla porównania, w roku 1990 zmaterializowane zadłużenie przypadające na statystycznego Polaka było o połowę mniejsze i przeliczane dla przykładu na miedź wyniosło ~0.6 tony. Gdyby spłacać polski dług miedzią, to cała roczna produkcja wystarczyłaby na spłatę długu za 200 tysięcy obywateli, a spłata samego kapitału, bez odsetek wymagałaby 190 lat. Vincent to wie, ale dla niego chyba ideałem jest przypominająca tonącą Atlantydę, jego rodzima wyspa. Faktem jest, że sąsiadujące z nami Niemcy są 5x bardziej od nas zadłużeni nie powinien napawać optymizmem. Jak sąsiadowi pali się chata, to dziką satysfakcję możemy mieć jedynie przez krótką chwilę, potem trzeba się zająć obroną własnej chałupy przed pożarem.

Chiny mają w tej zawierusze swoje określone cele i swoje miejsce. Państwo to, jako jedyne na świecie trwa nieprzerwanie od kilku tysięcy lat. Jakie pomysły rodzą się w głowie chińskich mandarynów i kiedy się o nich dowiemy, nie sposób przewidzieć. Jedno zdaje się być pewne, ze Chiny będą trwać długo po tym, jak USA porośnie trawą, a wiatr rozwieje resztki wielkości. Na razie jedynie egoistyczne zapatrzenie w siebie Jankesów pozwala formułować im tezy o tym, jakoby świat nie mógł przetrwać bez USA i jej gospodarki. Prawdę tą doskonale znają ci na samej górze, a być może i niektórzy co starsi obywatele USA pamiętający strzelaniny na stacjach benzynowych w 70 latach. To, co może spotkać imperium, jak przestaną go dokarmiać prowincje i terytoria zależne, można się jedynie domyślać.

Iranu bez ataków nuklearnych i posłania tam milionowej lądowej armii pokonać się nie da. Z takiej wycieczki 25%, a może nawet i 30% nie ma szans na powrót do domu. Do tego dochodzi opozycja wobec imperium Chin, Rosji i Korei Północnej. Wniosek z tego rodzi się smutny dla Amerykanów i również dla Zachodniej EUropy. Okres Pax Americana dobiega końca. USA, które nie w pełni kontroluje sytuację w Afganistanie i w Iraku nie stać na nową wojnę. Teraz jedynie kolejny atak na Grenadę może zakończyć się sukcesem.

23 komentarze:

  1. Tak, ale jak Chiny i Rosja moga zrezygnowac z dolara - a tym samym go pogrzebac, kiedy w Rosji dolar to podstawowa waluta jesli chodzi o interesy (nie zapominajmy ze rosja byla duzym worem do pchania zbednej kasy, aby big brither mogl uniknac inflacji). A Chiny z kolei w ten sam sposob nie otrzymaja setek miliardow kasy, ktora wpakowali kierujac sie rozowymi nadziejami.
    Co sadzicie o tym?
    Upadek Ameryki nie jest im na reke, pomijajac uczucia patriorytyczne i checi pierwszenstwa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie kladlbym wielkich nadzieji w Chinach Ludowych. Historia Chin od czasow starozytnych mowi nam o tepocie tej mieszaniny narodowosciowej, ktora glowne osiagniecia zawdziecza ilosci swojej ludnosci. Ta jest bowiem najwazniejsza przyczyna przetrwania roznych klesk politycznych i zywiolowych a obecnie powodem tego, ze Chiny, dzieki taniej sile roboczej (znowu ta masa ludnosci!) staly sie glownym producentem dobr na eksport. Trzeba tez pamietac, ze USA jest w sytuacji pana hrabiego, ktory zgral sie w ruletke ale nie mniej posiada niezmiernie duze zasoby materialne w postaci ziemi i kopalin. Byc moze trzeba bedzie sprzedac pare parkow narodowych albo Luizjane czy Nowy Meksyk Chinczykom i to pokryje dlugi zapewne z nawiazka. W tej chwili Chinczycy wykupuja bankrutujace ikony amerykanskiego przemyslu i jestem pewien, ze ten proces bedzie trwal do chwili ulokowania calego kapitalu dolarowego. Podobnie zreszta jest z z sytuacja w Polsce gdzie fatalne zadluzenie, moim zdaniem celowo wprowadzone przez agentow UE, moze zmusic niewyplacalnego dluznika do zwrotu dlugu w naturze np w formie Ziem Odzyskanych. Te zas moga trafic w rece glownego wierzyciela, ktory byl niegdys ich wlascicielem. Tego typu transakcja zaszla okolo 700 lat temu w stosunku do Slaska, ktory przypadl Janowi Luksemburskiemu jako zastaw za niesplacone polskie dlugi. Osobiscie uwazam, ze najlepsza posunieciem USA bylaby powazna dewaluacja USD (do poziomu 3000 USD/oz Au), ktora by zredukowala wartosc zadluzenia oraz akcji firm, ktore sa nadal nieproporcjonalnie drogie w stosunku do swoich przychodow. To by spowodowalo wznowienie produkcji w USA dajac zatrudnienie ludnosci oraz pozwolilo na ozywienie na rynku akcji i nieruchomosci. Obecnie i nieruchomosci i akcje sa nadal zbyt drogie w stosunku do swojej wartosci realnej.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Babola Mam smutne wieści: tępi Chinole wynaleźli papier, druk, ceramikę i rakiety, kiedy nad Wisłą była puszcza, ciągnąca się aż do Uralu. Dawno to było i w Wyborczej o tym nie piszą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się tutaj z ZeZorro. Nawet świat opłyneli wcześniej od Magellana. Do tego dochodzi proch, kompas i, co najważniejsze w tej sprawie, papierowe pieniadze;-)

    Wybaczcie tow. Bobola, ale dla Chińczyków zarówno Polacy, jak i Amerykanie, to barbarzyńcy, tak jak Mongołowie, którzy rzadzili Chinami ze dwie setki lat i potem slad po nich zaginął;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. @Bobola
    "moze zmusic niewyplacalnego dluznika do zwrotu dlugu w naturze np w formie Ziem Odzyskanych. Te zas moga trafic w rece glownego wierzyciela, ktory byl niegdys ich wlascicielem."

    Po traktacie lizbońskim jest to chyba zbędne. O tym zwrocieziem mówił mi 10 lat temu, pewien sędziwy lwowiak-bioenergoterapeuta trochę jasnowidz. Z dodatkowych aspektem: aby nas ugłaskać - długi Ukrainy zostaną spłacone w uzgodnieniu z Rosją oddaniem nam części naszej dawnych Ziem Wschodnich. Ja tam nie pojadę, mam pietra :-) . Return to Kieleckie, zawsze to Generalna Gubernia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Osiagniecia chinczykow sa mi dobrze znane. Jesli jednak poczytacie troche dalej to dowiecie sie, ze z nimi nigdzie dalej nie poszli.Wynalezli proch i mozdzierze ale nie wytworzyli artylerii. Wynalezli atrament (bo nie druk) ale ich heroglify nie nadawaly sie i nie nadaja do pisania wiekszych dokumentow. Nikt o zdrowych zmyslach nie uczy sie chinskich heroglifow bo alfabet lacinski jest wygodniejszy. Byc moze oplyneli kule ziemska przed Magellanem (to tylko chinska legenda) ale dzonki nie nadaja sie do plywania daleko od brzegu bo sa zbyt wywrotne. Wiekszosc handlu z Panstwem Srodka odbywala sie droga ladowa. Najwyrazniej jest cos w chinskiej mentalnosci, co nie pozwala im kontynuowac akcji w dobrym kierunku. Zauwazylem to u moich chinskich doktorantow. Zrobia dokladnie co im sie zleci ale jak ich sie zostawi i czeka aby cos wniesli sami do problemu to i zostana na tym etapie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Co zas sie tyczy Mongolow to ostatnia dynastia cesarska ( w latach 20-tych, przed Sun Jat Senem) to byli wlasnie mongolowie. Han czyli prawdziwi chinczycy byli uwazani przez nich, i slusznie, za lud nizszy nie tylko wzrostem. Czy kolejne rewolucje chinskie nie wyrznely ludnosci mongolskiej nalezacej do wyzszych sfer w Chinach tego nie wiem. Sadzac po biografi Mao, ktora niedawno czytalem dzikusow tam nie brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bobola troszkę racji ma z tymi wynalazkami Chińskimi, Japończycy też są sprytni i jak poznają jakąś technologie to potem potrafią ją doprowadzić do perfekcji ale już żeby coś nowego i świeżego wymyślić to bieda. Taka ciekawostka że jedyne nagrody nobla za coś stworzonego w Japonii to nagrody literackie. O ile się nie mylę to nie mają ani jednego nobla z dziedzin ścisłych.


    Inną rzeczą jest pomysł Boboli z dewaluacją $.
    Tutaj jest kilka problemów.

    Po pierwsze reszta świata wcale nie musi się bezczynnie przyglądać jak nagle amerykańskie produkty stają się dużo bardziej konkurencyjne i też się mogą zdewaluować.

    Po drugie pytanie brzmi czy amerykanów stać tak do końca na dewaluacje. Prosty przykład - ropa naftowa.
    Dewaluacja np. do 3000 $ za oz złota oznacza cenę ropy naftowej przy dzisiejszych 70$/baryłkę od razu w okolicy 200 $. A na horyzoncie mamy peak oil więc można się wtedy spodziewać 450$-500$ za baryłkę dość szybko.
    Amerykanie mają strasznie paliwożerną gospodarkę wiec niekoniecznie ceny ich produktów stałyby się nagle takie konkurencyjne.


    Zdewaluować walute można jednym papierem, natomiast zmiana profilu energetycznego gospodarki to zadania na dekady.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyscig w kierunku dewaluacji ma swoje ograniczenia i nie kazdy kraj jest gotowy do tego aby taki wyscig podjac. Dewaluacja jest ogolnie rzecz biorac liniowym podatkiem zaaplikowanym do oszczednosci wszystkich obywateli. Bogatsi trzymaja wiekszosc swojego kapitalu w rzeczach wiec tego tak nie odczuja ale cala reszta bedzie bardzo niezadowolona. Ponadto wsciekli beda wszyscy wierzyciele USA (i innych krajow) ktorzy maja swoje papiery wartosciowe denominowane w walucie, ktora sie dewaluuje.
    Co do kosztow ropy to cena barylki wyrazona w zlocie jest od lat dosyc stabilna. Bedzie sie ona zmieniac proporcjonalnie do wartosci USD chyba zebysmy mieli jakis problem z zasobami. To jednak nie jest w tej chwili zagrozeniem mimo poglosek o "peak oil". Zapasow ropy jest jeszcze dosyc. Zmiany cen tego surowca sa wywolane dewaluacja i rewaluacja USD.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Bobola:"dewaluacja US$".

    Sprawa nie jest taka prosta. $ jest kontrolowany przez FED (ich trade mark). FED'owi wcale nie jest na rękę dewaluacja $ (kto chciałby niszczyć własny produkt). Owszem dla zwykłych obywateli USA dewaluacja jest na rękę, ale to nie oni decydują. Od strony politycznej sprawa jest blokowana przez lobbystów FEDu. Nawet widać oznaki kontrataku. Obama wystąpił z propozycjami regulacji, które dają ogromne przywileje FED'owi. Nic nie jest jeszcze przesądzone.

    OdpowiedzUsuń
  11. @hes
    Fed. Rez. jest amerykanskim bankiem centralnym , ktorego gubernatorzy sa mianowani przez prezydenta. Jest malo prawdopodobne aby powstal rozdzwiek interesow miedzy Department of Treasury i bankiem emisyjnym. Natomiast kwestia dewaluacji czy rewaloryzacji dolara lezy w rekach rzadu USA, MFW oraz Fed. rez. gdyz to oni dysponuja znaczacymi zasobami zlota i moga, gdyby chcieli, zdewaluaowac USD, rzucajac duze ilosci zlota na rynek towarowy. Obecnie zreszta robia to w umiarkowanym zakresie aby utrzymac USD w granicach zalozonych tj pomiedzy 800 USD/oz do 1000 USD/oz. Gdyby nie ciagle "rzucanie" zlota na rynek cena uncji by juz dawno byla w okolicach 2000-3000 USD. Dla zakonczenia kryzysu byloby to dobre rozwiazanie gdyz moje wykresy (http://bobolowisko.blogspot.com) mowia mi ze indeksy wskaznikow gieldowych osiagnelyby wtedy minimum od ktorego mogloby zaczac sie odbicie.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Bobola:"FED"

    To przyglądnij się sytuacji NBP (i RPP) w Polsce. Też jest zależność prezesów tych instytucji od polityków, a i tak są rozdżwięki. W USA sytuacja FED jest znacznie lepsza (bardzo długie kadencje członków BoG; kilkanaście lat!). Po wyborze politycy mogą im nagwizdać.

    OdpowiedzUsuń
  13. @Bobola
    Gdyby nie ciągle "rzucanie" złota na rynek
    Proszę sobie zobaczyć, jak rozwierają się nożyce pomiędzy złotem fizycznym, a złotem papierowym, co świadczyłoby o tym, ze na rynek rzuca się, ale papierki w które być może kiedyś złoto było rozwinięte. Weźmy takie krugerrandy, których cena w USA oscyluje wokół 1010$, podczas, kiedy złoto papierowe ~935$. W EUropie realna cena to około 715 euro, podczas, kiedy "papier" ~665 euro. Marża wzrosła z około 2% na ~8%. Oznacza to jedno - rośnie ryzyko związane z zamianą papieru na materialną wartość. Podobnie rzecz się dzieje z długoterminowym długiem USA, którego rentowność rośnie. Niepewność odnośnie jutra jest silnie skorelowana z rym wzrostem.

    Fed. Rez. jest amerykanskim bankiem centralnym, ktorego gubernatorzy sa mianowani przez prezydenta
    FED jest prywatnym bankiem emisyjnym, którego gubernatorów prezydent zatwierdza, a nie wybiera;-) No bo co niby innego ma robić finansowana przez właścicieli FED kukiełka?

    OdpowiedzUsuń
  14. @ Bobola o Chinach
    >>Historia Chin od czasow starozytnych mowi nam o tepocie tej mieszaniny narodowosciowej

    A pana komentarz mówi o pana wojującej ignorancji co do tematu, rasizmie, i prymitywiźmie poglądów - podejściu całkowicie uwłaczającym GODNOŚCI i pozycji naukowca, za którego się pan podaje. Z pana wypowiedzi jasno wynika że pana wiedza jest szczątkowa i opiera się na zasłyszanych, zapamiętanych przypadkowo elementach i następnie zniekształconych przez nienawiść wobec Chińczyków wszczepioną (sądząc po pana wieku) nie przez (1) obecne media z GW na czele, podlizującą się w ten sposób interesom USA, ale jeszcze przez(2) stalinowski prikaz, że chiny są "be" po tym jak Stalin i Mao pokłócili się ideologicznie i politycznie.
    Przykłady, hasłowo:

    >>zawdzięcza ilości swojej ludności

    ilość ludności jest SKUTKIEM a nie przyczyną wyjątkowo wysokiego rozwoju cywilizacyjnego i politycznego. np w 6w pne chińskie państwa walczące ze sobą wystawiały armie po 1 MILION żołnierzy.
    Zezowaty i Klos już panu odpowiedzieli co do wynalazczości, a ja dodam, że jeszcze w XIX wieku do Chin przyjeżdżali mnisi, podróżnicy itp do kraju WYŻEJ ROZWINIĘTEGO, aby zeń wykradać rozmaite sekrety technologiczne, np jedwab. Najbardziej żenującą sprawą dla pańskiej jewropejskiej dumy będzie historia zwykłej taczki. Jewropa 1220 (pierwsza wzmianka), Chiny: I w pne.

    Na marginesie @Kloss: papierowe pieniądze przyczyniły się do katastrofalnego rozchwiania gospodarki Chin na pocz. XVII wieku (dynastia Ming) i zostały zakazane dekretem po ustanowieniu kolejnej dynastii (po upadku starej, HA HA!)

    >>Osiagniecia chinczykow sa mi dobrze znane.

    TUTAJ PAN GRUBO PRZESADZA! HA HA HA, co za buńczuczna pycha. Proszę bardzo:
    >>Wynalezli proch i mozdzierze ale nie wytworzyli artylerii.
    Polecam Encyklopedię Needhama "Science and Civilization in China" tom 5 - artyleria (broń ogniowa) w Chinach była wyrafinowana ponad wszelkie nasze europejskie standardy. Dopiero XIX wiek zniwelował i odwrócił różnice.

    >>Wynaleźli atrament (bo nie druk)

    ...wynaleźli i atrament i czcionkę drukarską i wszystko co z drukiem związane. Tutaj "wali pan taką ściemę obliczoną dla idiotów" że powołam się tylko na zwykłą Wikipedię dla weryfikacji.

    >>ich heroglify nie nadawaly sie i nie nadaja do pisania wiekszych dokumentow

    HYY?? To znaczy że połowa zawartości mojej domowej biblioteki (klasyczne dzieła chińskie) została przywieziona z jakiejś alternatywnej rzeczywistości? wow, nie wiedziałem.

    >>Nikt o zdrowych zmyslach nie uczy sie chinskich heroglifow

    brawo panie Bobola, ktokolwiek uczy się rzeczy dla pana niezrozumiałych jest wariatem. Jeszcze raz brawo. Chętnie zapoznam się z pana doktoratem z centralizmu demokratycznego - musi być pasjonującą lekturą - i długą - bo pisana alfabetem łacińskim, który sprzyja "rozpisywaniu się".

    >> bo alfabet lacinski jest wygodniejszy

    Informuję: w jęz. chińskim nie ma alfabetu , znaki kodują znaczenie, a nie wymowę (wątpię, żeby pan to wiedział), jednak jakoś Chińczycy sobie doskonale radzą z tym co mają.

    OdpowiedzUsuń
  15. (ciąg dalszy)

    >>Byc moze oplyneli kule ziemska przed Magellanem (to tylko chinska legenda)

    nie legenda, a nie potwierdzony wymysł(!) autora książki o rzekomym opłynięciu. Brak potwierdzonych danych historycznych na temat.

    >> ale dzonki nie nadaja sie do plywania daleko od brzegu bo sa zbyt wywrotne

    Hmm.. chyba te które pan widział na pocztówce. Chińskie statki pełnomorskie admirała Zhang He (tego co ponoć opłynął świat w XV wieku): Flota liczyła około 200 okrętów, wioząc żołnierzy, techników, tłumaczy, olbrzymie ilości złota i kosztowności, jedwab i porcelanę przeznaczoną zarówno na handel jak i podarki. Statki, jakie użyto w wyprawach były jak na owe czasy gigantyczne. Statki-skarbce miały długość 126 metrów i szerokość 52 metry. Mogły zabrać 1500 ton ładunku. Statki naprawczo-zaopatrzeniowe były nieco mniejsze - miały długość 103 metry. Statki transportujące wojsko miały około 67 metrów długości.
    Dla porównania, statki Krzysztofa Kolumba miały 17 metrów długości i wyporność 70-100 ton.
    Jeszcze co do wynalazków: ster rufowy Chiny Iw ne, Europa XII wiek.

    >> Wiekszosc handlu z Panstwem Srodka odbywala sie droga ladowa.
    O! Słyszał pan o jedwabnym szlaku. A teraz niech pan sięgnie do źródeł i się douczy. Tzw. jedwabny szlak w średniowieczu pozwalał na ominięcie arabskich handlarzy, którzy mieli monopol na przewozy morskie z Chin - ich chciwość stała się impulsem do europejskich wypraw morskich poszukujących przejścia do Indii i Chin od zachodu (np. Kolumb!).

    >>Co zas sie tyczy Mongolow to ostatnia dynastia cesarska ( w latach 20-tych, przed Sun Jat Senem) to byli wlasnie mongolowie.

    Mongolska dynastia Yuan 1271-1368
    MANDŻURSKA dynastia Qing 1644-1911. Znowu wielkie brawa - może niech pan przeczyta COKOLWIEK o Chinach, chociaż wątpię, aby to coś pomogło w pana przypadku.

    >> Han czyli prawdziwi chinczycy byli uwazani przez nich, i slusznie, za lud nizszy nie tylko wzrostem.
    Kompletne banialuki niezgodne z najbardziej elementarną wiedzą, jak choćby tym co powiedziałem powyżej; zarówno chodzi tu o Mongołów, jak i Mandżurów (choć już w mniejszym stopniu), czego wszak nie sposób odczytać z pana słów.

    >>Sadzac po biografi Mao, ktora niedawno czytalem dzikusow tam nie brakuje.

    Sądząc po lekturze wypowiedzi ludzi tytułujących się naukowcami w Polsce, dzikusów tam nie brakuje.
    Powiem tylko że - abstrahując od barbarzyńskiego wykorzeniania tradycyjnych wartości w czasie Rew. Kulturalnej i innych cyrków ideologicznych, Mao w czasie przepychanek i podchodów z ZSRR i Stalinem, bez problemu ogrywał tego ostatniego, był nie tylko mężem stanu, ale pisał poezję, jest uznanym mistrzem kaligrafii (w Chinach to nie byle co!) a jego wiedza militarna oraz umiejętność jej wykorzystania, erudycja i znajomość klasycznej literatury, geniusz prowadzenia wojen był olbrzymi. Dziwię się że biografia, którą pan czytał, nie zawierała tej informacji. Być może poprzedni czytelnik, kierowany koniecznością, spożytkował niektóre kartki w miejscu w którym pana egzemplarz czytał (ha ha ha!).

    Podsumowując, panie Babola, na podstawie pana podejście do wiedzy nt. Chin, a po sposobie podejścia do analizy faktów i związanej z tym przyzwoitości badawczej ogólnie, dla mnie jest pan zerem. Przypominam, że wg jednego z prokuratorów - już nie pamiętam nazwiska, ale niektórzy może pamiętają słynną sprawę - określenie takie jest oceną kompetencji, a nie inwektywą.

    OdpowiedzUsuń
  16. Aha, jeszcze dla pełnego wyjaśnienia:

    - zgadza się, chińscy studenci są w przytłaczającej większości bierni i przyuczeni do niekonfrontowania wiedzy nauczyciela. Jest to niezwykle głęboko zakorzenione w psychice.

    Na temat zaś wyższości cywilizacyjnej, polecam poczytanie o Konfucjaniźmie, który to system społeczny warunkował i do tej pory warunkuje mentalność Chińczyków. W telegraficznym skrócie to system pluralistyczny i otwarty: nie ma i nie było w nim miejsca na rasizm, wykluczanie, czy faworyzowanie grup etnicznych. Wszyscy tam starają się żyć w będącej ideałem dla konfucjanizmu harmonii.
    System administracji i naboru urzędników był z natury MERYTOKRATYCZNY - o awansie decydowało nie urodzenie, lecz wynik egzaminów cesarskich. Niestety napadło ich, żeby "kuć na blachę" teksty klasyczne (patrz uwaga o studentach powyżej), co przyczyniło się do hamowania inwencji i procesów modernizacyjnych - a i tak były one szybsze niż w Europie przed Oświeceniem. ...oczywiście jeśli uznać postęp za coś koniecznie niezbędnego i zawsze pozytywnego, bo taka teza byłaby trudna do obrony.

    Po zapoznaniu się z konfucjanizmem, proszę przypomnieć sobie wspaniałe osiągnięcia cywilizacji Europejskiej - tj. wymiecenie (eksterminacja) cywilizacji obu ameryk i inne znamiona postępu wzajemnej tolerancji.

    IMO udoskonalenie broni strzeleckich i innych technologii i użycie jej do tego co Europejczycy i użyli (rozwalania w imię "misji cywilizacyjnej" reszty świata) bynajmniej nie jest stygmatem postępu cywilizacyjnego, tylko MILITARNEGO. Dodam, że Kolumb dopłynął tam także dzięki kompasowi Made in China.

    Tak czy inaczej - Chiny to jedyny region świata, który nie został spacyfikowany i zdemontowany przez zachodni kolonializm, były zbyt wielkie i rozwinięte administracyjnie, cywilizacyjnie, żeby to się udało - co nie znaczy że nie próbowano. Polecam poczytanie o tzw. wojnach opiumowych i przemyślenie podłoża i konsekwencji ich zajścia.
    Sprzedaż przez Imperium Brytyjskie opium do Chin w XIXw i będąca konsekwencją celowe rozwalanie struktur cyw. chińskiej jest nie "misją cywilizowania dzikusów", panie Bobel, a kampanią likwidowania konkurencji, żeby wyrazić się najdelikatniej.

    OdpowiedzUsuń
  17. @Peter
    Mimo, iż masz Pan celne argumenty, to myślę, żeś Waszmość przesadził z erudycją. Nazywanie zaś kogoś zerem może i przystoi Mullerom tego swiata, ale Peterom już raczej nie. Nie ma też się tutaj co podniecać, bo ten blog, to nie pornografia, a szpiegowanie i spokojnie można wyjasnić swój punkt widzenia.

    OdpowiedzUsuń
  18. @HansKlos
    Doświadczenie nauczyło mnie, aby wszelkie przejawy szowinizmu, nieuzasadnionej buty, czy nachalnego black PR tłumić uderzeniowo metodą "THIS IS SPARTA!!"

    Brak zdecydowania w tej materii kończy się wg mnie zawsze porażką moralną, czego ilustracją niech będzie choćby polska scena polityczna.
    Inne prezentowane przez Bobolę przemyślenia, nie wiem czy wypracowane samodzielnie, reprezentują zdecydowanie odmienny poziom od tego co skrytykowałem w temacie Chin powyżej, a co podparte było deklaracjami o starannym studiowaniu tematu, tak więc tym bardziej zasługiwało na adekwatny demontaż.

    Mam nadzieję że stanie się to dla ich autora okazją do postępowania z większą pokorą dla wiedzy, oraz rewizji własnych poglądów i metodologii analizowania informacji - natomiast moją terapię szokową celowo złożyłem z części behawioralno-warunkującej oraz racjonalnej argumentacji. Raz - dla (kontrowersyjnego)efektu komicznego, dwa - gdyż nie sposób odgadnąć, co celniej doprowadziłoby do naprostowania poglądów zbłąkanego mam nadzieję chwilowo.

    OdpowiedzUsuń
  19. Lekcja pokory przydaje się każdemu, może więc przydać sie również i Tobie tow. Peter. Z fałszywych faktów da sie wyciagnąć całkiem prawdziwe wnioski;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. @Klos - może tak się zdarzyć w dwóch okolicznościach:
    - przypadkiem, gdy ktoś rozumuje zupełnie chaotycznie i trafi się ślepej kurze ziarno
    - przy zastosowaniu podwójnej procedury myślowej (np. wnioskowania), z których skuteczna jest równoległa do tej jawnej, deklarowanej
    - przedstawieniu danych wyjściowych, a następnie podstawienia w miejsce wniosku wygodnych dla siebie łatwo weryfikowalnych bądź zasugerowanych obserwacji - to część "metody naukowej" profesora Boboli.
    (np. naukowcy udowodnili swego czasu, że murzyni i kobiety są umysłowo gorsze od białych/mężczyzn - na podstawie pomiarów wielkości czaszki)
    żelazne prawa logiki, akceptowane powszechnie przez świat naukowy jasno wskazują, że metodą testowania np. hipotez jest:
    - posiadanie ważnych i wszystkich istotnych przesłanek, w tym wiedzy wyjściowej (faktów)
    - posiadanie nieułomnego aparatu ich przekształceń we wnioski/spostrzeżenia.

    @ lekcja pokory
    Zawsze radośnie witam krytykę, zgodnie z Popperowską filozofią zaprezentowaną tu "W poszukiwaniu lepszego świata"(bardzo polecam), tylko tak możemy wyeliminować błędy i dążyć do prawdy, a nie ignorować fakty.
    Moją przewiną może być tylko to, że wywołałem w Boboli niemal biologiczny opór przed weryfikacją jego wiedzy i zatwardziło się serce faraona.

    @Bobola
    niestety pan "profesor" Bobola nie skorzystał z możliwości publicznej obrony swoich poglądów i opinii, prywatnie jednak kontynuuje z tej samej nuty śląc e-maile. Dla ilustracji:

    >> Prosze jednak zauwazyc, ze to nie Chiny daly swiatu przemysl jedwabniczy ani technologie wytwarzania porcelany ...

    Jedwab był wytwarzany już za dynastii Shang (1600-1050 p.n.e.), gdy przodkowie pana profesora jeszcze "skakali po drzewach".
    Sekret produkcji został wykradziony z Chin w okresie nieistnienia międzynarodowych praw patentowych, sprawa sporna. Jednak słowo "dały" oznacza "wykształciły", czy "przekazały w prezencie całej ludzkości"? Proszę o uściślenie
    Wydaje mi się jednak, że technologię jedwabiu WYKRADZIONO im. Zapisy historyczne wspominają o dwóch mnichach jezuitach.
    W związku z tym dalsza uwaga "Potrzebna byla do tego odwaga i przemyslnosc bialego czlowieka." jest wyjątkowo cyniczna. Niech pan nie miesza pojęć złodziejstwa (szpiegostwa przemysłowego) i odwagi (u chyba użytej w znaczeniu zbliżonym do heroizmu! HA HA).
    @ porcelana
    Wikipedia chyba wystarczy: http://en.wikipedia.org/wiki/Porcelain#History

    Dodam, że przemysł wytwórczy obu produktów był w Chinach bardzo dobrze rozwinięty - robili nie tylko "pod siebie" (ha ha)ale i na handel z Arabią i Europą
    >> Osobiscie uwazam legende o wyczynach wielkiej chinskiej armady za bajke

    OdpowiedzUsuń
  21. cd..

    Ja opieram się na potwierdzonych zapisach historycznych. Czy mogę prosić na czym opiera pan swój naukowy pogląd, a może to tylko frywolne mniemania mające służyć podtrzymaniu pana obecnej, niereformowalnej wszak" wizji świata?
    Moje źródło to choćby "Science and Civilization in China" Needhama, vol. 4 section 3. O tych statkach pisał nawet Marco Polo. Wie pan co, niech pan wybierze się do biblioteki, co?
    Dodam jeszcze,że Needham to najpoważniejsze, podlegające najbardziej ścisłym naukowym rygorom kompendium wiedzy o Chinach.

    Już mi się zaczynają nudzić próby rozsądnej dyskusji merytorycznej - po otrzymanych mailach widzę, że sprawa jest beznadziejna. Mam więc propozycję do profesora Boboli:
    Proszę albo (1) osadzić swoje poglądy w zweryfikowanych naukowo faktach dostępnych w neutralnych politycznie źródłach naukowych, podać źródła (o ile nie jest to prasa brukowa) i przestrzegać chociaż minimalnych wymagań warsztatowych przy formułowaniu poglądów.
    albo (2) nabyć drogą kupna ketchup, polać nim swoje certyfikaty osiągnięcia stopni naukowych, a następnie przystąpić do konsumpcji.

    Podsyłanie mi linków do relacji z aktualnych rozrób w Urumczi nie rozwiąże pana długofalowych problemów z przetwarzaniem informacji ze świata. Po analizie pana opinii powyżej oraz korespondencji od Pana, jest dla mnie jasne,że pana poglądy w innych sprawach tego świata, prezentowane na pana blogu, nie mogą być w zasadniczej części efektem własnych przemyśleń.
    Na marginesie, choć nie lubię angażować się w politykę, to akurat w przypadku tych zamieszek: to Chińczycy skopiowali rozwiązania europejskie - w kwestii agresywnej eksterminacji/wypierania na tle etnicznym ludności zajętych terytoriów. Vide: cywilizacje Ameryk, o których już wspominałem. ...i rzeczywiście potrzebują tutaj odwagi i przemyslności i technologii białego człowieka. Potępiam obu "aktorów" - i ówczesnych Europejczyków, i obecnych Chińczyków, o ile rzeczywiście dochodzi do brutalnych czystek etnicznych z lokalną ludnością. Zastrzegam jednak, że sprawy te są zbyt zawiłe na pełne ich omówienie i powyższa uwaga stanowi jedynie wzmiankę, a nie spójny mój pogląd.

    Aha, polecam wyroby firmy Heinz. Dają radę.

    OdpowiedzUsuń
  22. @peter
    Nie mam zwyczaju polemizowac z mlodymi ludzmi zwlaszcza wtedy gdy dyskusja prowadzona jest raczej wedlug zasad erystyki niz logiki i to w malo kulturalnej formie. Moje obserwacje oparte sa na wizytach na Dalekim Wschodzie, kontaktach ze studentami i naukowcami chinskimi oraz lekturze, ktorej nie ograniczam do Wikipedi.
    Chcialby jednak zaznaczyc, ze opieranie sie na chinskich legendach jako materiale zrodlowym dotyczacym osiagniec Panstwa Srodka w starozytnosci jest rownie powazne jak podawanie jako swietej prawdy legend o Kraku czy Ziemowicie w dyskusji o odleglych poczatkach polskiej panstwowosci. I nie ma tu znaczenia czy robia to "powazni" naukowcy czy mlodzi zapalency multikulturalizmu.
    Byc moze przypisywane chinczykom osiagniecia cywilizacyjne sa istotnie prawda. To jednak co chcialem powiedziec to to, ze osiagniecia te byly trzymane w zamknietym obrebie chinskiej kultury i nigdy by sie nie przedostaly na forum swiatowe gdyby nie przemyslnosc i odwaga bialych odkrywcow. Co wiecej, chinczycy wykazali wyjatkowa zdolnosc do zaniechania rozwoju obiecujacych technologii i osiagniec. Jesli prawda sa opowiesci o wielkiej chinskiej armadzie ( a mam co do tego watpliwosci bowiem przewiezienie wszystkich zwierzat tam wymienionych byloby problemem nawet obecnie- byla to bowiem prawdziwa armada Noego!) to technika budowy takich okretow zostala zagubiona najwyraznie bezpowrotnie mimo, ze w rekach inteligentniejszej rasy stanowilaby ona klucz do podbicia swiata antycznego.
    Co do prymitywizmu i dzikosci chinczykow w czasach najnowszych to istnieje wiele ksiazek, ktore je opisuja. Od "Zamorski Diabel" Sieroszewskiego, przez "Dynasty" Elegant-a do " Mao-The Unknown Story " Jung Chang i Jon Halliday. Jesli istnieje konspiracja zmiarzajaca do oczerniania Chin Ludowych czy starozytnych to rozciaga sie ona przez okres historycznie dlugi i wiele kontynentow.

    OdpowiedzUsuń
  23. Poppera sobie odpuszczę, ale tą ksiązkę o Chinach wezmę ze sobą na wakacje. Chiny to temat rzeka i swoisty fenomen w historii. Ile razy tam bywam, to ten chiński świat zaskakuje mnie czymś nowym.

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP