środa, 16 września 2009

Prognoza wiosennego tsunami

Sołtys wyciągnął ze skrzyni w stodole odkupionego od Ruskich kałacha celem oczyszczenia i naoliwienia. - Pieniądze - rzekł był - to tylko iluzja bezpieczeństwa, która łatwo pryska, kiedy okazuje się, że cena jest za wysoka. - zastanowiłem się. Demografia, polityka, gospodarka i logika raczej nie chadzają w parze.

Kiedyś Wanniski wspominał, że szefowie FED sterują gospodarką, ale nie rozumieją istoty pieniądza. Niewiele brakowało, aby Paul Volker zadusił cały zapakowany w kredyty świat. Obyło się wtedy na utracie przytomności Meksyku, który po reanimacji jakoś do dzisiaj nie może się pozbierać. No i Argentyna wtedy fiknęła kozła, a kilka krajów Azji przeżyło sercowy zawał. Teraz Benek robi to samo, tj nie rozumie istoty pieniądza, ale gałkami chętnie kręci w lewo i w prawo zapominając o najważniejszym, że celem polityki gospodarczej nie jest wzrost PKB, ale dobrobytu. Benkowe kręcenie kurkami i straszenie zrzutami z helikoptera podobne jest do sołtysowego mieszania herbaty w szklance - ile by nie mieszać, herbata pozostanie gorzka. Sołtys oszczędza na cukrze, aby dokarmiać drożdże;-), Benek oszczędza na dobrobycie, aby dokarmiać bankowe trole.

W starożytnym Rzymie za czasów Oktawiana, kiedy władza zaczęła parszywić pieniądz właściciele niewolników do własnych rozliczeń wymyślili sposób pozwalający ocenić siłę nabywczą pieniądza - trofy. Trofa to ilość jadła niezbędna dla zaspokojenia przeciętnych potrzeb energetycznych człowieka (uwaga nie dotyczy Amerykanów i Rosjan;-). Ten miarodajny i uniwersalny miernik siły nabywczej pieniądza jest niepodatny ani na manipulacje, ani na politykę. Nie reaguje on również na manipulacje CPI i modę na wyłączanie z koszyka cen wszystkiego, co zaczyna drożeć - a to benzyny, a to energii, a to żywności. Współcześnie trofa odpowiada 450 gramom chleba, 100 gramom masła oraz 75 gramom porządnej suchej kiełbasy. Polska odmiana trofy zawiera jeszcze 10 franków szwajcarskich na spłatę chałupy;-) Teraz władza i międzynarodowi bangsterzy ubrali złotego w buciki. W sam raz, aby wystrzelić jak z bicza pod koniec roku. Na wiwat! Polakom może pozostać wybór iście demokratyczny - albo kiełbasa, albo franki. Może rozwiązaniem byłoby wpisanie do konstytucji, że obowiązkiem NBP, rządu i prezydenta jest dbanie o dobrobyt obywateli?-) Do tej pory są tam prawa i obowiązki obywateli, ale obowiązków władzy nie ma. Wprawdzie z polskiej konstytucji realnie do tej pory nic nie wynikało i władza łamiąc konstytucje wydawała obywateli polskich na żer obcym, ale miło mieć coś zapisanego, aby później bez powodu byłych oficjeli nie wieszać;-)

Popatrzyłem na sołtysa. Pięć naboi do kałacha miało srebrne naboje. Zupełnie inaczej niż u kowboi z Federal Reserve. Ci kiedyś mieli na składzie miliony uncji, ale teraz nic nie zostało. Rynek srebra przez lata funkcjonował przy zaniżonej sprzedażą zapasów cenie. Do tego dokładał się srebrny dumping z Meksyku. Teraz cena srebra trzyma się jedynie na włosku, tfu kontraktach, których całkowita ilość przewyższa ilość fizycznego srebra na świecie. W sytuacji rosnącego przyjacielskiego napięcia pomiędzy USA i Chinami maleje znacząco ilość fizycznego srebra dostępnego na świecie. W sytuacji, kiedy Chińczykom puszcza nerwy, tj kiedy im będzie to wygodne;-), nastąpi dość gwałtowne wstrzymanie dostaw z Chin. Wtedy też można spodziewać się efektu tsunami na światowych rynkach. Skokowy wzrost cenie srebra, upadek giełd towarowych w USA, a być może nawet konfiskata srebra;-) Bóg wprawdzie obiecał, że potopem nas już karać za grzechy nie zamierza, ale nic nie wspominał o działaniach demokratycznie władzy, której nagle zabrakło pieniędzy;-) Być może stąd te parcie na sprzedaż KGHM. W końcu 38 milionów uncji srebra drogą nie chodzi, a przynajmniej nie chodzi pod rękę z GS-em, jak nasi czołowi politycy.


9 komentarzy:

  1. współczesna trofa ma odpowiednik we wskaźniku MacDonald
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. @slav
    Miała, ale w Europie hamburger schudł od, za przeproszeniem, zieleniny;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Apropos bucików, inspiracja jest krzyżowa, dziś u mnie o wódce. Cheers.

    OdpowiedzUsuń
  4. No coz zdecydowana wiekszosc ekonomistow nie rozumie zbyt dobrze pewnie co mierzy wskaznik PKB a czego nie mierzy i stad zdaje im sie ze jak PKB rosnie to jest super a jak spada to juz na pewno zle.Dlatego od jakiegos czasu(okolo pol roku)tez tak sobie uzywam trofy amatorsko-to jednak znacznie pewniejsza metoda i odporniejsza na manipulacje.Wedlug mnie w UK(gdzie mieszkam)trofa wynosi jakies 2.5-3 funty(markowy gatunkowy chleb,dobre maslo i dobra gatunkowa kielbasa).Minimalna placa to 5.9 funt/godzine brutto czyli jakies 4.8 na reke za godzine czyli nieco ponad 2 trofy na godzine(przy placy minimalnej).Czy ktos kto mieszka w Polsce moglby mi powiedziec ile wynosi trofa w Polsce i jak to sie ma do zarobkow na godzine?(bo dawno nie bylem i tylko sobie gdybam ze jakies 6 zl).A w USA lub gdzie indziej?(szczegolnie USA mnie ciekawi bo slyszy sie rozne rzeczy.
    P.S.Tylko nie najtansze produkty a te polke wyzej bo liczac z najtanszej polki to bylyby w UK jakies 4 trofy na godzine ale ja chce wiedziec ile kosztuje prawdziwe jedzenie a nie "plastik".

    OdpowiedzUsuń
  5. @piotr34
    7,5 zł/h na rekę - oficjalna stawka najniższa, co nie znaczy , że nie ma ludzi co taniej nie pracują w PL.
    Za to masz BigMaca lub inne świństwo. Kilo myśliwskiej - 30 zł, czyli dobrą trofę z tej półki za godzinę najniższej płacy wyrobisz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hans - różni fani Au i Ag ciągle tą konfiskatą straszą , przecież to nie ma sensu. Jak to będzie nielegalne to po co to kupować. Odpiłuję w kryzysie kawałek sztabki i pójdę po chleb, a tu mnie w kajdany i do tiurmy. Trzeba więcej dobroci np. grzeczny chłopczyk, kruszce kupił, a nie straszyć go konfiskatą. Tyle strachu naokoło. Krugerranda będziemy bronic do krwi ostatniej.

    OdpowiedzUsuń
  7. A propos Ag, srebro kolloidalne jako uniwerslany środek odkażający i antywirusowy, wróg świńskiej grypy nr 1, to jest dopiero rynek zbytu
    http://tiny.pl/hq9t6

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak to jest, że zawsze znajdą się jednostki, które jak mają zapewnione trochę pożywienia, dach nad głową, trochę ciepła, dającego poczucie bezpieczeństwa, to zaraz zaczynają siać ferment.
    Takie np. Saccharomyces bayanus , filozofować się im zachciewa!
    Powinny być przez System krótko trzymane za mordkę. Żywności tylko tyle by przeżyć, ciepełka na posadkach tylko tyle by nie zamarznąć, dachu nad głową tylko tyle na ile pozwala im obostrzona zdolność kredytowa. Ich życie powinno być podporządkowane potrzebom Systemu, ich zasoby ściśle kontrolowane, a wynik ich pracy powinien być objęty ścisłą akcyzą i ovatowany. Praktyczny rozwiązaniem są edukacyjne klapki na oczy, nadmiar światła mógłby zanadto rozpraszać i ukazać, że są lepsze miejsca niż to, w którym się obecnie znajdują. Ba, nawet dostęp do powiewu świeżego powietrza w postaci informacji ze świata powinien być ściśle kontrolowany. To wszystko dla ich dobra, bo o nadmiaru takowego mogliby skwaśnieć i scyniczeć do szczętu.

    Uwaga!: Scyniczenie to powoduje głęboką demoralizację i kompletną bezużyteczność dla Systemu.

    A na to drodzy Towarzysze nie możemy sobie pozwolić!

    W twoje ręce Hans!

    G.F.

    P.S. Moja propozycja na drink dla Goldbug’a

    *************************************
    * Koktajl Lodowy Pył

    składniki: whiskey 50g, lód

    Whiskey – dowolna do wyboru zależnego od indywidualnych upodobań i zasobności portfela. Bardzo ważnym składnikiem drinka jest lód a raczej sposób jego uzyskania. Otóż, aby uzyskać idealny efekt schłodzenia ulubionego alkoholu należy pozyskać odpowiednio skruszony lód.
    W tym celu znajdujemy najdorodniejszy lodowiec w okolicy, pył powstający podczas cielenia się lodowca jest optymalnym wsadem do naszej szklaneczki, a że jesteśmy ludźmi raczej wybrednymi, to nie będziemy sobie żałować na składnikach. Pewnym problemem jest częstotliwość cielenia się. W wypadku wytrawnego goldbug’a czas nie jest większym problemem, osoby parające się tym zajęciem są raczej cierpliwe. Czas oczekiwania na cielenie można umilić sobie kilkoma szklaneczkami bez lodu. Osoby niecierpliwe i nie wierzące w to, że ta wielka góra lodu się zawali, uspokajam: prędzej czy później się zawali. Wtedy nasz pieczołowicie przygotowany drink będzie naprawdę wyjątkowy i warty zachodu.

    Jeszcze jedno: Uwaga z wyborem miejsca oczekiwania na cielenie. Towarzyszące temu procesowi tsunami może być niebezpieczne. Odpowiedni dystans jest niezbędny!

    Istnieje uproszczona wersja drinka tzw. „Titanic” lód uzyskany jest po zderzeniu z górą lodową . Nie polecam. Wtajemniczeni spożywają go przebywając na owej górze (nie tonie) a żółtodzioby raczą się nim przebywając na w.w. okręcie.

    OdpowiedzUsuń
  9. @slav
    Hans - różni fani Au i Ag ciągle tą konfiskatą straszą , przecież to nie ma sensu
    Ze złotem już nie ma, ale ze srebrem jak najbardziej. Chodzi o to, że gwałtowny wzrost cen srebra równie gwałtownie podroży produkcję zbrojeniową USA. A skoro do tego potrzeba srebra, to jego ukrywanie albo pokątny handel to już czysta zdrada narodowa;-)

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP