poniedziałek, 26 października 2009

Różne twarze faszyzmu

Faszyzm posiada różne twarze, ale zawsze należą one do jednego typu - do korporacji. Korporacja zawsze wydobywa z ludzi elementy psychopatyczne, które sprawiają, że organizacja ta dla zysku gotowa jest do największych świństw, z korupcją i masowymi mordami w tle. W korporacjach, tak jak w norymberskim procesie, nie ma winnych, każdy wykonywał tylko swoje obowiązki i polecenia przełożonych.

Stirlitz mówi, że problem faszyzmu zawsze sprowadza się do odebrania ludziom wolności. Jeśliby wziąć na warsztat wypowiedzi polskich ministrów w jednej tylko sprawie, modyfikowanej genetycznie żywności, to mówią oni, że chcą Polski wolnej od GMO. Z drugiej strony ci sami ministrowie wprowadzają przepisy, które faktycznie umożliwiają w Polsce komercyjne uprawy roślin modyfikowanych genetycznie. Kompletne ignorowanie opinii Polaków, którzy, podobnie jak większość mieszkańców UE, są przeciwni żywności modyfikowanej genetycznie w sklepach i jej uprawom, każe zastanowić się, komu służy minister. W naszym polskim rodzimym wydaniu minister opłacany przez podatników służy faszystom, do których należą korporacje. W ten prosty sposób pozbawia się obywateli prawa wyboru tego co jedzą i jak chcą się leczyć. Pierwszy faszysta Ameryki, twórca potęgi motoryzacyjnej, Ford, zwykł był mawiać, że każdy może wybrać sobie kolor jego samochodu, pod warunkiem, że to jest czarny;-)

- Każdy z nas kiedyś stanie przed dylematem, wspierać faszystów i zniewalać siebie i swoje dzieci, czy kosztem wielu wyrzeczeń pozostać wolnym - wtrącił mi się do rozważań Sołtys. - Ja tam, na idiotów jestem uodporniony, a zwolennicy faszyzmu skończą jak zwykle, w obozach budowanych przez innych faszystów;-)

W styczniu 2010 roku, czyli tuż tuż wchodzi w życie Codex Alimentarius, reklamowany w Polsce jako Kodeks Żywnościowy. Zgodnie z tym kodeksem interes korporacji farmaceutycznych, chemicznych i żywnościowych ma zawsze wygrywać z dobrem i zdrowiem konsumentów. Od stycznia przyszłego roku żywność będzie mogła zawierać zakazane dotąd dodatki chemiczne oraz pestycydy, i pomimo tego nadal będzie można używać nazwy żywność ekologiczna. Nikt też nie będzie zawracał sobie głowy badaniem jakościowym mięsa, ponieważ zwierzęta tuczone na mięso będą mogły zażywać antybiotyki i hormony wzrostu do samego momentu uboju i tym samym trafią wprost do garnka konsumentów. Dodatkowo sprzedaż naturalnych witamin, suplementów mineralnych i ziół wymagać będzie rejestracji i o ile te produkty nie zostaną zarejestrowane jako leki, to ich sprzedaż może być nielegalna. Podobnie nielegalne mają stać się terapie stosujące te naturalne składniki. W międzynarodowym handlu żywnością standardem stanie się żywność skażona pestycydami, naświetlana, a być może i nieco radioaktywna, pełna konserwantów i syntetycznych odpowiedników substancji leczniczych.

Wszyscy konsumenci, zaopatrujący się w sklepach wielkopowierzchniowych w żywność, albo ograniczą spożycie i przestawią się na trójpolówkę, tj własny bimber, pieczenie chleba w domu i własny wyrób wędlin z mięsa wprost od rolnika, albo będą poddani przymusowej chemio, hormono i genoterapii. W ten oto sposób, tylko hardcorowcy będą sięgać po ekologiczną marychę, a każdy inny swoją porcje LSD dostanie gratis, jako dodatek do kupowanej żywności;-). Łamiąc podstawowe prawa człowieka, całe społeczeństwa zostaną, wbrew swojej woli, poddane żywnościowym i medycznym eksperymentom, a korporacje i władza za skutki nie będzie odpowiadać.

Wyszedłem na podwórze, gdzie Sołtysowa wyrywała makową słomę pod wiosenny zasiew czosnku. Ciekawe kiedy we wsi pojawi się policja, którą Sołtys znów będzie musiał przekupić bimbrem, a której celem będzie likwidacja nielegalnych plantacji czosnku i mięty;-). Całe szczęście, że miastowi nie odróżniają pokrzyw od mięty, a czosnku od żyta.

7 komentarzy:

  1. Hans, może pierwej zrobiłbyś risercz dotyczący CA? Na Blog de Bart rozpocznij. Tam są wszelkie odnośniki. Łącznie z linkiem do strony Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.
    Trzymaj się ekonomii. Szeroko rozumianej. Dla niej lubię tu zaglądać.
    Natomiast specjalistów "od nawozów i od świata" dostatek.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Adam
    Tak się dziwnie składa, że ekonomia praktyczna ma wiele wspólnego z garnkiem i tym, co do nie go się wkłada;-).

    Zapytaj swoich znajomych, czy działań regulujących rynek żywności nie poczuli na własnym podniebieniu, a być może i zdrowiu. Zmiany głównie polegają na tym, że pomimo wyśrubowanych norm, procedur, ISO itd. żarcie coraz bardziej staje się śmieciowe, a każda kiełbasa zaczyna smakować tak samo.

    Sprawa ma też wymiar ekonomiczno-społeczny, w w tym, że każdy nowy przepis w materii żywności ogranicza wolność. Przykładem są utrudnia w uboju zwierząt na potrzeby własne i drakońskie kary za nieprzestrzeganie procedur, np samodzielne zaszlachtowanie świni, bez wezwania ubojowca;-). O przepisach eliminujących drobną wytwórczość zupełnie nie wspomnę. Jednocześnie rzeczonej Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych nie przeszkadza sprzedawanie 20 letniego mięsa, ponieważ ono jest produktem faszystowskich korporacji, ale przeszkadza kiełbasa z małej wiejskiej masarni.

    I tak oto wolność->ekonomia->gar->polityka zatacza koło w którym jest miejsce na ekologiczną żywność skażoną pestycydami (ale z certyfikatem;-), ale brak jest miejsca na dobre, nieszkodzące ludziom żarcie pochodzące z małych polskich gospodarstw.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hans.. Ja odnosiłem się jedynie do CA. Chodzi mi o fakty na jego temat.
    A o korytku..? Pisz, pisz. Może kogoś ogarnie refleksja, czym się karmi. Bo przecież.."woda ma pięć stanów skupienia: ciało stałe, ciecz, para, arbuz i tanie mięso z supermarketu".
    Frieden, Bruder.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hansie, w CA (który swoją drogą nie podoba mi się ogromnie, podobnie jak wszystkie wypiardy brukselskiej biurokracji) nie ma nic o pozwoleniach na zioła i witaminki, to jest urban myth. A antybiotykami do momentu uboju tuczone są zwierzęta już teraz, wiem to że tak powiem prawie z pierwszej ręki. Jeśli myślałeś, że nasze prawo, w przeciwieństwie do Codexu, chroni efektywnie żywność, to jesteś utopistą takim samym, jak ci, którzy w Codexie widzą umocnienie kontroli nad jakością żywności.

    OdpowiedzUsuń
  5. @panika2008
    W CA owszem nic o ziołach nie ma, ale jest w innej dyrektywie 2004/27/WE, która też wchodzi w życie z dniem 1 stycznia 2010;-) Nasze prawo może żywności nie chroni, ale pozwala pozwać producenta lub nasłać na niego kontrolę i firmę zamknąć. Przykład Constaru dość budujacy w tym temacie.

    Po implementacji dyrektyw to pan będziesz mógł mięsnego pana majstra w d. pocałować! całe szczęście, że znakomita większość ziół funkcjonuje również jako przyprawy;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo, o tej dyrektywie żem nie słyszał, o ja uwsteczniony reakcjonista, czas doedukować (reedukować) się?

    OdpowiedzUsuń
  7. Mamy też przymusową terapię mikrofalami.
    Narzucenie społeczeństwom tzw. szerokopasmowego mobilnego Internetu (UMTS,LTE,WiMAX itd.) w imię wzrostu możliwości e-handlu i wprowadzenia nowych technik inwigilacji społeczeństw, skutkuje także zagrożeniami zdrowotnymi wywołanymi potrzebą rozbudowy sieci stacji bazowych szczególnie w miastach. Pulsacyjne emisje mikrofal generowane w systemach dostepu bezprzzewodowego są na 100% niebezpieczne dla zdrowia co zauważył nawet Parlament EU w rezolucji z kwietnia 2009. No ale koncerny telekomunikacyjne robią swoje, bo Parlament może im skoczyć.
    Tradycyjne sieci GSM wystarczają do rozmów telefonicznych i tu rozbudowy nie trzeba prowadzić.

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP