środa, 28 października 2009

Zapasowe koło ratunkowe

Wczoraj Sąd Najwyższy Rzeczypospolitej w swoim wyroku na temat łowców skór podparł się był Biblią i stwierdził był iz wszelkie zło pochodzi z chciwości. Stirlitz słuchając głosu płynącego z TV, stwierdził był, że sędziowie zaczynają swoją mądrością dorównywać prostym chłopom;-), ale do Sołtysa już im nieco daleko. Mordercy poszli siedzieć, ale mocodawcy w postaci właścicieli zakładów pogrzebowych, w spokoju zażywają doczesnego dobra. Widać bywa sprawiedliwość i sprawiedliwość impotentna, żeby nie rzec demokratyczna;-)

Minsky zastanawiając się nad kondycją Ameryki przyznał się, jako neoliberał, do posiadania nadprzyrodzonej niechęci do dużych deficytów i wielkiej rządowej władzy. Niechęć do deficytów nie dotyka jednakże tych neoliberałów, co do władzy już się dorwali. Sektor prywatny, a w szczególności gospodarstwa domowe, są nadmiernie zadłużone. Poziom zadłużenia jest tak znaczny, że nie sposób jest utrzymać obecnego poziomu konsumpcji, a naturalną tendencją w społeczeństwie staje się oszczędzanie i mniejsze wydatki. Harrison dowodzi, że że popyt konsumpcyjny jest ograniczona w skali globalnej i nie sposób spodziewać się efektu wzrostu subiektywnego bogactwa. Podczas boomu na giełdzie związanej z bańką internetową mierzony przez rząd dobrobyt Amerykanów wzrósł, ale nie wytworzył on znaczących zmian w konsumpcji. Dlatego też wtedy zrodził się w głowach władzy i bankierów pomysł na kredyty dla NINJA. Teraz, po katastrofie, konsumpcja nie zwiększy się ponieważ nie towarzyszy temu subiektywne poczucie wzrostu bogactwa, a pomysły na pobudzenie konsumpcji są żałośnie ubogie intelektualnie. Oznacza to, że nie ma żadnych możliwości, aby Stany Zjednoczone mogły poprzez eksport wyjść z kryzysu bez dewaluacji dolara. Na to nakłada się niemoc lokalnych ośrodków władzy, ponieważ władze stanowe i lokalne są ograniczane w wydatkach poprzez spadające wpływy podatkowe, a nie posiadają one zdolności do drukowania pieniędzy. W ten sposób rząd federalny zmuszony będzie popełnić kolejny dodruk, albo powiększyć swój i tak ogromny deficyt. Czekam na rok 2010, przy którym rok 2009 może okazać się ciszą przed burzą.

Już teraz wydatki na spłatę oprocentowania niepokojąco rosną, a gospodarka nie wykazuje żadnych oznak ożywienia. Skoro nie można się zadłużać, to wszystkie kraje, mające większość zadłużenia w walucie krajowej, w tym USA, strefa euro, Wielka Brytania, Szwajcaria, Japonia i oczywiście Polska, będą drukować tyle pieniędzy, ile, zdaniem polityków;-) można upchać w gospodarce. W ten oto niecodzienny sposób władza sprawi dodatkowy bonus dla posiadaczy kruszców i surowców energetycznych, a recesję zamieni w depresję w której, jak osobie w stanie przedzawałowym, serce będzie co jakiś czas poddawane palpitacji krótkich i nierównych cykli koniunktury, rodem z Japonii.

Sołtys bimber zagryzając świeżo uwędzoną kiełbaską i kiszonym ogórkiem zastanawiał się głośno, czy aby zmienność w gospodarce nie zamieni się na zmienną falę nastrojów populistycznych, a tym samym do nieoczekiwanych i gwałtownych zmian geopolitycznego klimatu i wprowadzenia światowej mody na dyktaturę z powrotem na salony. Być może prawdą jest, jakoby wszelkie kolorowe rewolucje były planowane w Waszyngtonie, ale to przecież nie znaczy, że już wszystkie kolory zostały zarezerwowane. Dla Pekinu wystarczy przecież jeden mały żółty płomień, który podpala świat na czerwono. (Pod)palacze twierdzą, że zapalniczka nadal znajduje się w Waszyngtonie, oddana czarnemu laureatowi nagrody ufundowanej przez firmę o dwuznacznej nazwie Nobel Dynamit.

6 komentarzy:

  1. Szanowny Oberlejtnant jak zwykle przesadza. Istnieja kraje bardziej zadluzone niz USA i jakos nikt nad nimi rak nie zalamuje. Obecnie ogolny pozim zadluzenia rzadu USA siega 100%GDP a jego wiarygodnosc kredytowa jest oceniana (przez Moody's Inv. oraz S&P) na AAA (podobnie jak Niemiec i Kanady) Zadluzeniem powyzej 100% GDP szczyci sie np Japonia -225%GDP (ocena wirygodnosci AA) oraz Wlochy 110%GDP (A+). Nie wiem na jakim pozimie wyceniono dlug panstwowy Naszej Umeczonej Ojczyzny ale wydaje mi sie, ze sytuacja nie jest lepsza niz w USA. Ogolnie rzecz biorac problemem nie jest zadluzenie ale brak usilowania ze strny tzw czynnikow aby przywrocic krajowi (tj USA czy PL) zdolnosc wytwarzania kapitalu. To zas jest mozliwe tylko jesli powrocimy do systemu rynkow wzglednie izolowanych.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Bobola: Istnieja kraje bardziej zadlużone niz USA i jakos nikt nad nimi rak nie zalamuje.

    Nikt też nie załamuje rąk nad samym obecnym długiem federalnym USA ale nad całkowitym zadłużeniem w perspektywie czasu. W to wliczyć należy "unfunded liabilities" które obecny federalny dług multiplikują mniej więcej 5X (do rzędu $70 bilionów), chyba że ktoś się już poddał i nie wierzy że zostanie to kiedykolwiek spłacone.. ;-). Z niektórymi krajami w Europie sytuacja może nie być wiele lepsza ale sam dług państwowy aktualnie "outstanding" to stosunkowo niewielki problem.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Bobola
    No i właśnie poziom zewnętrznego zadłużenia jest tutaj problemem. Dlatego japońskie zadłużenie 225% PKB jest o wiele mniej groźne niż zaledwie100% PKB zadłużenia USA.

    W sumie scenariusz depresji, której nie było jeszcze wiosną widać, właśnie zaczyna się realizować. Spowolnienie trwające ponad 3 lata, przy spadku produkcji na poziomie 10% r/r i bezrobocie ponad 11%, to nieformalne wyrózniki depresji. Zaklęcia na gospodarkę nie działają, zwłaszcza antymidasów, ministrów finansów, którzy czegokolwiek się dotkną, to zaraz zmieniają to w g.

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie w g.... zaczyna się zamieniać szumnie zapowiadane recovery. Nie bedzie litery V, U, ani W, tylko symbol wysokiego napięcia. A rok 2010 bedzie dla Polski i świata "średni". Znacznie gorszy, niż 2009, ale za to znacznie lepszy, niż 2011.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdyby Szanowny Oberlejtnant czasami zagladal na bobolowisko to by zauwazyl, ze juz od bardzo dlugiego czasu pisalem, ze kryzys (ktory rozpoczal sie w roku 2000-2001) trwa w najlepsze i bedzie trwal nadal do chwili gdy wskazniki osiagnal realna baze wartosci (dotyczy to GNP i wskaznikow gieldowych. Wyskoki w rodzaju tego jaki mamy obecnie juz byly mniej wiecej dwa lata temu i na zredukowanych (tj wyrazonych w zlocie ) wykresach stanowia lokalne maksima na ogolnie spadkowym trendzie. DJI powinien osiagnac wartosc 2 oz abysmy mogli uwazac, ze kryzys osiagnal minimum. Przy obecnej jego wartosci (ok. 10000) oznaczaloby to, ze cena uncji zlota powinna wyniesc okolo 5000 USD. Chwilowo jestesmy w okolicach 1000 USD wiec "jeszcze dluga droga przed nami" a nie wykluczone, ze i karabin bedzie potrzebny.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Bobola: skąd przekonanie, że gold wzrośnie do 5k$, a nie DJIA spadnie do 2k? Albo gold wzrośnie do 2k$, a DJIA spadnie do 4k? Bo nie chcę drażnić waszmości złotoinsektowej wrażliwości proponując rozwiązanie np. takie, że gold zostanie na 1k$, a DJIA spadnie powiedzmy do 6-8k$...

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP