czwartek, 12 listopada 2009

Dogonim i progonim Kitajców!

Sołtys zadzwonił do Beina zapytać co z tą grypą -Najlepszą metodą na zwalczanie teorii konspiracyjnych jest po prostu mówienie prawdy. Ponieważ jednak mówienie prawdy nie mieści się we współczesnej etyce zawodowej wielkich mediów ani polityków, dlatego teorie konspiracyjne mają przed sobą długą i jasną przyszłość;-) - zauważył w rozmowie Bein. Coś w tym jest, szczególnie, że ostatnio dzieją się rzeczy niezwykłe. Na Ukrainie ludzie się złoszczą, bo do pracy iść muszą, a nie ma co z dziećmi robić - szkoły i przedszkola zamknięte. Ci co nie pracują i siedzą w domach, tylko wódkę piją i narzekają na rządową propagandę, a co gorętsze głowy, to głoszą, że pójdą z szablami na Majdan zrobić z władzą porządek. Jednakże jak nastaje noc, to wszyscy żyją w strachu. W PRLu ludzie straszyli się nawzajem czarną wołgą, a na Ukrainie straszą się latającymi samolotami, które dokonują tajemniczych oprysków. - Opryski o tej porze roku? - zdziwił się Sołtys. - A tak, a potem ludzie na opryskanym terenie zaczynają chorować i umierać. Z kolei wczoraj w południe w Niemczech przeprowadzano jakieś testy i na kilka godzin wyłączono telefony komórkowe, a i z internetem były znaczne kłopoty. Świat melduje o milionach chorych na świńską grypę, ale rzeczywistość jest inna.

Sołtys siadł do stołu i zapobiegawczo łyknął szklankę bimbru, którą zagryzł chlebem ze smalcem i skwarkami oraz gęsto pokrojonymi kawałkami czosnku. Sytuacja zaczęła przypominać równie przypadkowe odcięcie Bliskiego Wschodu od internetu, akurat w dniu otwarcia Irańskiej Giełdy Naftowej;-) Ciekawe, czy akt urodzenia Obamy, mówiący o tym, że urodził się on nie w USA, a w Kenii, też ukazał się przypadkowo, zwłaszcza, że wg serwisu Worldnetdaily i Josepha Farah oba akty Obamy zdają się być identyczne i nie zawierają śladów oczywistego fałszerstwa. Może boski Obama chce występować w trzech osobach, ale na razie znaleziono jedynie dwa akty urodzenia, co niechybnie nieco boskości i nieomylności z Obamy i jego doradców zdejmuje;-)

Weźmy na warsztat wydatki obecnej amerykańskiej władzy na obronę, które są tak naprawdę bezpośrednim drenowanie amerykańskiej gospodarki i kosztują USA utratę ponad 2 milionów miejsc pracy. I tutaj surprise - wydatki na armię amerykańską wzrosną! Czyżby szykował się atak kosmitów?;-). Coś w tym musi być, ponieważ od kilku lat na Wyspach na kandydatach do pracy w policji wykonywane są testy na inteligencję. Kandydaci z inteligencją powyżej średniej nigdy nie przechodzą rekrutacji i w W.Brytanii nie są przyjmowani do pracy w policji! Życie zadziwia mnie nieustannie!

Niedawno piłem z dyrektorem oddziału jednego z banków komercyjnych. Człowiek ów zdradził mi, że najwięcej problemów robi się ludziom, którzy przed czasem spłacają swoje kredyty. Człowiek niechętny do zaciągania kredytów jest dla bankierów nie dość, że bezużyteczny, to jawi się jako człowiek niebezpieczny, ponieważ nie można go zniewolić. Wyglada na to, że powoli staje się terrorystą;-) Ledwie trzymający się na nogach bankier wyłuszczał - Każdy, kto zamiast potulnie nieść pieniądze do banku trzyma je w domu, albo co gorsza kupuje za nie złoto, srebro lub choćby zwykły cukier i drożdże, dokonuje wotum nieufności do władzy i obecnego systemu! - zakrzyczał i pijany legł pod stół. - Widać ta wódka ze śmieci i proszków - powiedział siedzący cicho do tej pory Stirlitz i podejrzliwie popatrzył na etykietę butelki.

Pomimo reklamy i oficjalnego zakończenia kryzysu, ludzie są wyraźnie zniechęceni do giełdy i funduszy inwestycyjnych. Na światowych giełdach siedzą sami spekulanci, a w pospólstwie dominują wypłaty z funduszy nad wpłatami, rośnie też powoli popyt na srebro i złoto. Niemiecki sklep, w których kupuję kruszec notuje teraz sprzedaż prawie 4 tysięcy srebrników i nieco ponad 60 uncji złota dziennie. Sprzedawca zdradził mi, że sprzedaż od roku systematycznie rośnie, a kupują ludzie detaliczne ilości, tak, jakby każdy starał się mieć trochę kruszcu fizycznego w domu. - Może to w obawie o swoje emerytury? - zapytał Stirlitz. Pewnie tak, pomyślałem. Ledwie w Polsce agent Boni wyskoczył z podwyżką wieku emerytalnego, a już jego projekt wdrażają zapobiegliwi Amerykanie;-) Wg Employee Benefit Reasearch Institute aż do śmierci chce pracować prawie 20% Amerykanów, 31% marzy o rozwiązaniu agenta Boniego i emeryturze w wieku 68 lat, a na wcześniejszą emeryturę, tj przed 60-ką planuje udać się jedynie 8%. Aż boję się pomyśleć, o czym marzyć będą Amerykanie jak Obama zostanie prezydentem na drugą kadencję;-)

Po necie chodzi plotka, i gada, że teraz Benek będzie skupował dolary, aby były one coraz droższe. Amerykanie na dźwięk syreniego śpiewu Benka Helikoptera mają masowo rzucić się do wyprzedaży i likwidacji aktywów na całym świecie. Na potęgę będą teraz wysprzedawać akcje, bo Benek na święta dla grzecznych inwestorów ma super niespodzianki - będą sprzedawane z upustem kwantowe komputery, broń obcych, a nawet technologie kosmiczne jaszczurowatych;-) Podobno to wszystko po to, aby rozpocząć nowy kult prezydentów na zielonych papierkach, na które rzucą się zagraniczne banki centralne niczym szczerbaty na suchary, a wtedy Benek będzie dolary drukował i drukował, aż kosmiczne technologie wystrzelą złoto trzymane w Forcie Knox do Saturna;-)

Ну! Догоним и прогоним Китайцeв! Ale na razie potrząśniemy tymi, którzy w kieszeniach trzymają złote jabłka, wcześniej, dla pewności szczepiąc ich jadowitym wężem.

9 komentarzy:

  1. Ehh chyle czola.. Talent literacki.
    Jak czytam Twoje notki to nawet o notowaniach na chwile zapominam :) Masz swietny styl panie.
    Pisz wiecej

    OdpowiedzUsuń
  2. Szanowny Oberlejtnant zapomina, ze przemysl zbrojeniowy to jedyna galaz przemyslu USA, ktora jeszcze nie przeniosla wytwarzania do krajow azjatyckich. Stad jego rola na rynku pracy i placy. Z drugiej zas strony artykuly tam produkowane sa nie-powszechnie-konsumpcyjne wiec nie grozi nadprodukcja na rynku. Tak, ze wzrost wydatkow na zbrojenia to sposob na nakrecanie koniunktury gospodarczej czego USA bardzo potrzebuja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tymi policjantami to niezłe! Nie wiem tylko czy to ma jakiś głębszy sens.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Bobola
    Z produkcja zbrojeniową jest w sporej mierze jak z Zomowcem. Napałuje się taki, ale ani dobrobyt, ani PKB od tego nie urośnie;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hans:
    bardzo trafne porownanie z tym zomowcem ;)

    Az mi sie przypomniala rozmowa sprzed paru dni z kilkoma marines co byli na urlopie i wizytowali ulubiona knajpe.

    Otoz, po rozpoznaniu sytuacji, poradzili oni, aby wstapic do armii.
    Bo darmowa edukacja, darmowa opieka zdrowotna, daja zold, a potem sie ma calkiem niezle benefity.
    Oczywiscie, pod warunkiem, ze czlowiek przezyje ale hej - codziennie ryzykujesz, ze wpadniesz pod samochod, a nikt ci za to renty, ubezpieczenia ani wyksztalcenia nie funduje...

    OdpowiedzUsuń
  6. Co do przemyslu zbrojeniowego.

    Bobola napisał:

    " Z drugiej zas strony artykuly tam produkowane sa nie-powszechnie-konsumpcyjne wiec nie grozi nadprodukcja na rynku."

    Może jednak zagrozić przeinwestowanie. Jest sobie jakaś wojna (II, zimna). Wojna się kończy, a fabryki stoja. No aż żal tego się pozbywać. I w ten sposób "przemysł obronny" zaczyna wpływać na prowojenną politykę by uzasadnic swe istnienie. To pociaga produkcję ponad realne zagrozenia, a więc nadprodukcje. Jednak. Upychanie tej nadprodukcji i poszerzanie rynku rodzi pewne implikacje moralne przy ktorych klęska urodzaju SUVów to pikuś.

    Hans napisał:

    "Z produkcja zbrojeniową jest w sporej mierze jak z Zomowcem. Napałuje się taki, ale ani dobrobyt, ani PKB od tego nie urośnie;-)"

    PKB to taki durny wskaznik, ktoremu jest wszystko jedno czy skladasz aparaty do USG czy karabiny. Czy kraj składa sam czy dostarcza roboli do składania cudzych maszyn, czy eksportuje swoje kopaliny czy daje się rozkradać kolonizatorom...PKB rośnie tak czy siak.

    Rozsądnej wielkości przemysł zbrojeniowy na pewno nie jest zły, zwłaszcza jeśli jakiś kraj chce utrzymywać niezależność polityczną. Zbrojeniówka jest motorem postępu technologicznego, moze stabilizowac wahania koniunktury wolnego rynku...Z drugiej strony jeszcze lepszym motorem postępu technicznego byłyby misje kosmiczne, a stabilizatorem program budowy transportu miejskiego...Tramwaj dla przykładu kosztuje tyle co czołg.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak sie jakos sklada, ze jak przyjdzie do inwestycji majacych przynisc komus jakas ulge czy go nakarmic to trudno jest namowic rzad na stosowne wydatki. Natomiast narzedzia mordu zawsze sa towarem poszukiwanym czy to na rynku wewnetrznym czy dla odbiorcow zagranicznych. Inna sprawa, ze pensje tam wyplacane sa spore a sam towar ma bardzo waskich odbiorcow. Z tego powodu ludzie zarabiaja a zalewu towarow nie ma. Jesli jednak ekonomia krajowa w USA czy gdziekolwiek ma istotnie produkowac kapital rozwojowy dla kraju to konieczne jest rozwiniecie produkcji towarow powszechnego uzytku na rynek miejscowy. Super wyrafinowane produkty technologiczne czy dziela sztuki maja ograniczony popyt. Nie tak czesto znajduje sie nabywca na superkomputer Cray czy Dromadera Boeinga czy nawet IPoda. Natomiast niemal kazdy potzrebuje odzienia, gwozdzi, butow itp artykulow uzytku codziennego. W obecnych warunkach oczywiscie problemem jest tani import, ktory powoduje, ze np USA sprowadza gwozdzie z Koreii. Ten import mozna jednak zrownowazyc clami eliminujacymi roznice w kosztach pracy w roznych miejscach swiata. Wystarczy aby zadac, by cena produktu importowanego nie byla nizsza niz najnizsza cena porownywalnego towaru krajowego. Niech towary konkuruja ze soba jakoscia a nie poziomem wyzysku pracownikow.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli przebitka z przemytu będzie dobra, to cła diabli wezmą, ale generalnie zgadzam się. Dobre cło nie jest złe. Naprawdę świat nie musi być aż tak zoptymalizowany by np. wspomniany przez Bobolę gwóźdź musiał być produkowany najtaniej w skali planety. Z resztą co to za optymalizacja? Są kraje biedne, które dzięki taniej sile roboczej wcale się nie bogacą i są kraje bogate, które dzięki outsorsingowi produkcji mogą uledz poważnej destabilizacji.

    Ortodoksyjni wolnorynkowcy powołują się w tym miejscu na rozliczne plusy braku ceł. Zgoda, te plusy istnieją. Nie rozumiem jednak czemu nie sa konsekwentni i nie postulują wolności osiedlania się w dowolnym miejscu na Ziemi :). Bo co? Wolność dla przemysłowca tak, ale robol ma się trzymać jak chłop pańszczyzniany swego państwa? O, i tu się zwykle kończą idee "wolnościowe", bo kto by np. chciał setki milionów niekontrolwoanych emigrantów? No to co my tu uprawiamy? Liberalizm czy feudalizm w piórkach liberalizmu? Może uczciwie byłoby powiedzieć, że idealny system uszczęśliwiających wszystkich nie istnieje. Proszę to jednak wytłumaczyć komunistom i liberałom - tym pożytecznym idiotom wielkich panów feudalnych. (Hans ma schize na faszystów a ja na feudałów - może to jedno i to samo?).

    Wracając do przemysłu zbrojeniowego. Żeby nie wyszło, że to zło wcielone. Armia generalnie mieć trzeba, więc i nie zaszkodzi jak część jej wyposażenia powstanie na miejscu. Bilans handlowy państwa sie poprawi, w razie wojny walka sprzętem pozbawionym backdorów jest sensowniejsza...,dostęp do części zamiennych bez względu na okoliczności...Do tego jeszcze dochodzą zyski z ewentualnego eksportu zdejmujące cześć finansowania tego przemysłu z kraju produkującego i przerzucające na barki mniej rozgarniętych społeczeństw. Byle nie wpadać w taką patologię jak USA i ZSRR, gdzie kraj wygląda jak gra komputerowa: zbieram surowce. Na co zbieram? Na czołgi. Po co czołgi? Aby zdobywać nowe pola surowców!

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP