niedziela, 29 listopada 2009

Świat, znaczy las



Sołtys, po tym, jak naczelnik gminy kazał tytułować się panem dóktorem, powiedział mi był, że Piłsudski znosząc tytuły, zapomniał był o tytułach naukowych. Teraz to każdą głupotę można podeprzeć doktorem, albo i profesorem. Pecunia non olet. Przykład zaprezentowany przez Imć ZeZorro bardzo w tej materii pouczający. Czytając co nieco o zamieszaniu wokół klimatu pomyślałem, że warto by fakty odkurzyć i usystematyzować, co tam w materii klimatu i przyrody wiadomo. A wiadomo jedno - światowe tempo wycinania lasów osiągnęło tempo 860 km2 dziennie! W niesamowitym tempie nikną lasy Azji Południowej i Wschodniej, gdzie ten region cechuje duża lesistość - Japonia pokryta jest lasami w 66%, Filipiny w ~40%, Korea w 75%, Tajlandia w 53%, Indonezja w ponad 60%. W Europie w Szwecji lasy zajmują ~ 60% powierzchni, Norwegii - 26%, Finlandii-70%, Polsce i Niemczech ~29%, Kanadzie ~35% i Stanach Zjednoczonych ~28%. Lasy absorbują dwutlenek węgla, a hektar lasu wchłania rocznie prawie 250 ton CO2. Las produkuje prawie 10 razy więcej tlenu niż taka sama powierzchnia użytków rolnych. Las zatrzymuje i następnie oddaje do środowiska wody opadowe oraz chroni przed erozją i powodzią. Jest naturalnym zbiornikiem retencyjnym filtrem i magazynem czystej i zdrowej wody. Wg WRI największym zagrożeniem dla lasów pierwotnych jest przemysłowy wyrąb. Z oszacowania wynika, że obecna ilość CO2 w atmosferze jest o 30% wyższa niż przed rewolucją przemysłową, kiedy to na masową skalę zaczęto wyrąb lasów i spalanie paliw kopalnych. Efekt cieplarniany zawsze jest związany z podwyższeniem zawartości CO2. Zasadniczym zaś procesem dostarczającym CO2 do atmosfery, nie jest wbrew pozorom spalanie paliw kopalnianych, ale wietrzenie krzemianów węglanów wapnia i magnezu. Ogołocenie obszarów z roślinności powoduje przyspieszenie procesów wietrzenia. Strome zbocza pasm górskich oraz pustynie podlegają bardzo szybkiemu wietrzeniu i erozji. No i tutaj pojawia się problem - kwotami wyrębu lasów nie da się handlować;-) i nie da się na tym zarobić krewnym i znajomym króliczka. Realnie przecież nie chodzi o ograniczenie emisji CO2, ale o to aby króliczka gonić.

Na CO2 nie ma co narzekać, bo jest gazem życia i bez niego nie było by na Ziemi roślin. Emitowanie CO2 jest pożyteczne bo dzięki temu wzrasta na Ziemi ilość biomasy. Można wysnuć teorie, dość dobrze umotywowane, że wzrost stężenia CO2 jest skutkiem a nie przyczyną globalnego ocieplenia, a za wzrost CO2 odpowiada zarówno zmiana aktywności Słońca, jak i wietrzenie gleby pozbawionej lasów, które w zdecydowanie większym stopniu niż spalanie wpływa na emisję CO2. O ile jednak mówi się głośno o podwyższonej zawartości CO2 w atmosferze, to mało kto protestuje przeciw masowemu niszczeniu lasów. Dla przykładu, w Nowej Zelandii trwa proces wypalania napalmem lasów pierwotnych, aby na ich terenie posadzić jednolity, ubogi przyrodniczo, przemysłowy las eukaliptusowy. Protestujących Maorysów i białych, zastrasza się, morduje lub sadza do więzienia.

Mechanizm regulujący zawartość CO2 w atmosferze posiada mechanizm zwrotny (tj samoregulujący się) widoczny doskonale na wykresach (niestety słabej rozdzielczości). Ponieważ tempo wietrzenia jest wprost proporcjonalne do ilości CO2 w atmosferze, intensyfikacja wietrzenia spowalnia wzrost zawartości CO2, prowadząc w rezultacie do zrównoważenia systemu. Wówczas zaczyna spadać średnia temperatura i słabnie efekt cieplarniany. Wraz ze spadkiem temperatury spada również ogólne tempo wietrzenia, z co za tym idzie, również tempo, w jakim w procesie wietrzenia jest zużywany atmosferyczny CO2. W rezultacie zasoby atmosferycznego CO2 maleją w wolniejszym tempie. Im wolniejsze tempo wietrzenia, tym wolniejszy spadek zasobów CO2, aż do momentu osiągnięcia równowagi. Czynnikiem wpływającym na globalną ilość CO2 jest również temperatura oceanów. Wody powierzchniowe ciepłych oceanów parują szybciej aniżeli wody oceanów chłodnych i dostarczają w ten sposób więcej wilgoci na obszarach przyległych lądów. Ta zależność między temperaturą ,a opadami daje nam kolejne ujemne sprzężenie zwrotne do zmian stężenia atmosferycznego CO2, które działa w tym samym kierunku, co pierwsze.

W historii Ziemi istniały okresy, kiedy zawartość CO2 w atmosferze była większa niż obecnie i nie było to spowodowane działalnością człowieka. Dlatego też niewygodne dane, które mogłyby utrudnić wyjadanie konfirut budowanych na handlu emisjami CO2, utajnia się. Tak właśnie zrobiono z danymi z odwiertów z lodów na Antraktydzie, na bazie których wykonano załączone wykresy. Ludzie mają prawo do informacji o klimacie, szczególnie tych, które zostały uzyskane za społeczne pieniądze, tyle, że taka informacja ogranicza do zera handel emisjami CO2. Co będą jeść krewni i znajomi króliczka, kiedy sałata więdnie, szczepienia i epidemie nie wypaliły, a tu jeszcze sypie się na naszych oczach ocieplenie. - Bo to wielka niesprawiedliwość jest, kiedy wybranym każe się wziąć do prawdziwej roboty i zakazuje kuglarstwa! - zaśmiał się Stirlitz.

12 komentarzy:

  1. "Las produkuje prawie 10 razy więcej tlenu niż taka sama powierzchnia użytków rolnych"

    O ile wiem, to nie jest prawda. Bilans tlenowy lasu w dłuższym terminie jest bliski zeru.
    A to dlatego, że normalnie las rośnie tylko do momentu osiągnięcia stanu równowagi. Potem ilość nowo wyprodukowanej biomasy (wtedy wiązany jest CO2) jest równa ilości rozkładającej się biomasy (wtedy wydzielany jest CO2).

    Problem z wylesianiem oczywiście jest, ale polega na czym innym. Las to ogromna masa stabilnie związanego węgla. Wypalenie tego lasu to jego uwolnienie.

    OdpowiedzUsuń
  2. adafdasf
    własnie. o tym samym chciałem napisać.

    O wiele większe znaczenie dla redukcji C02 mają np obumierające u opadające na dno oceanów glony. wtedy ten węgiel zostaje uwięziony w podmorskich depozytach i kiedyś będziemy mieć z tego ropę.

    Nie wiem ile tego węgla jest uwolnione w lasach, ale kiedyś oglądałem porównanie, ze dzienne spalanie światowe ropy jest równoznaczne z emisją c02 porównywalną ze spalaniem lasu wielkości Francji. Także chyba nie jest tak źle, ale nie mam źródeł, choć chyba to prosto policzyć można.

    OdpowiedzUsuń
  3. @ADASFDASF
    Bilans tlenowy lasu w dłuższym terminie jest bliski zeru
    To prawda, tyle, że dotyczy b. starych lasów. Dąb dla przykładu osiąga stabilność po około 800 latach, a sekwoje po około 3000 latach;-)

    Las ma znaczenie dla bilansu CO2, ponieważ zapewnia przyrost biomasy (w tym zwierzęcej;-) oraz hamuje erozje gleby, czego w zasadzie nie zapewnia użytek rolny. Przekonano się o tym w USA, kiedy doszło do masowego wyjałowienia dużych obszarów rolnych.

    Wg różnych oszacowań, emisja CO2 w wyniku spalania kopalin to 1-2% ogólnej emisji. Najbardziej znaczący wkład mają oceany ~70-80% oraz erozja gleby ~18-20%. Stąd też działalność człowieka ma wpływ na zanieczyszczenie środowiska naturalnego i bilans CO2, ale jedynie może przyspieszać lub spowalniać cykl, o czym świadczą wykresy pozyskane z lodowych odwiertów, przy czym wycinanie lasów i rolnictwo ma większy wpływ na ten bilans niż przemysł, pod warunkiem, że przemysł ten nie niszczy lasów;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. yyy... chyba powinno być wietrzenie WĘGLANÓW, a nie krzemianów wapnia i magnezu :) Z krzemianów raczej dwutlenek węgla się nie uwalnia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. @panika2008
    Masz rację, węglanów, bo proces odwrotny, uwęglanowienie polega na rozpuszczaniu i wypieraniu przez wodę zawierającą dwutlenek węgla węglanów wapnia, magnezu i żelaza, a także rozkładaniu krzemianów i glinokrzemianów, i przechodzeniu ich w węglany;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. @HansKlos

    "To prawda, tyle, że dotyczy b. starych lasów. Dąb dla przykładu osiąga stabilność po około 800 latach, a sekwoje po około 3000 latach;-)"

    Duże wycinane lasy Azji, o których piszesz, są właśnie w stanie stabilności, bo są stare. W tym sensie nie były one producentem znaczących ilości tlenu. I tylko tego dotyczyła moja uwaga (stwierdzenie mogło wprowadzać w błąd). Poza tą drobną uwagą zgadzam się z pozostałymi tezami artykułu.

    Dodam jeszcze jedno, wg mnie istotne: las jest sam w sobie stabilny, nie wymaga lub prawie nie wymaga interwencji z zewnątrz, a mimo to dobrze pełni swe funkcje.

    Uprawy rolne wymagają ciągłej działalności człowieka: nawozów, środków ochrony i masy innych działań. To wymaga energii (paliwa) oraz surowców (chemia, maszyny). Co więcej, z czasem te działania coraz bardziej pogarszają parametry uprawy: coraz więcej szkodników/chorób i coraz bardziej zanieczyszczona chemią gleba/woda.

    Czyli zastępujemy stabilne i samowystarczalne ekosystemy niestabilnymi.

    OdpowiedzUsuń
  7. @ADASFDASF
    Las oprócz biomasy składuje CO2 w postaci torfów i w mniejszej ilości w postaci wody zawierającej CO2. Gdyby chodziło o zmniejszenie emisji dwutlenku węgla, to jako pierwsze zaczęto by chronić lasy i odbudowywać ich areał do poziomu 40-60% lesistości w strefie umiarkowanej i 50-80% w strefie równikowej. Do tego, wzorem Izraela, podjęto by proces zadrzewiania pustyń.

    Tak się jednak nie dzieje. Postawiono na handel emisjami CO2, tak, aby raz jeszcze opodatkować i ograbić cały świat. W sprawie emisji CO2 zupełnie jakbym słyszał "organizacje" ochrony praw autorskich i ich postulat opodatkowania 3% opłata telefonów komórkowych, bo "mogą służyć do nielegalnego utrwalania i kopiowania". Ja mam instrument, którzy może służyć do gwałtu;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam pewne watpliwosci co do slusznosci pogladu, ze wietrzenie waglanow wapnia jest glownym zrodlem CO2 w atmosferze. Weglan wapnia jest dosyc stabilnym zwiazkiem i jego rozklad jest glownie termiczny. Czesciowo moga go tez wytwarzac rosliny gdyz kwas cytrynowy wytwarzany przez korzenie moze rozpuszczac weglan. W warunkach naturalnych CO2 w atmosferze nawet cofa rownowage w kierunku stalego CaCO3.Wrozja skal moze sproszkowac skale ale nie uwolni dwutlenku wegla.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Bobola
    Głównym źródłem CO2 jest jego emisja z oceanów. Dla lądów głównym źródłem emisji jest rozkład węglanów (nie tylko węglanu wapnia). Emisja CO2 z oceanów jest pochodną temperatury wody, a emisja jest pochodną zalesienia (biomasy). Stąd też wzrost temperatury oceanów i wylesianie zwiększa emisję CO2. Z kolei zalesianie i spadek temperatury oceanów zmniejsza emisję CO2. Oczywiście, zarówno wzrost, jak i spadek zawartości CO2 w atmosferze ma swój kres i "wbudowany mechanizm autoregulacji"

    Postulaty zgłaszane na konferencje klimatyczne i przyjmowane zobowiązania są lekko mówiąc, jak z domu wariatów - zobowiązanie do tego, aby średnia temperatura nie wzrosła o więcej niż 2 stopnie względem roku 1900. Dlaczego nie 1650? No i co się stanie, kiedy emisję CO2 ograniczy się a temperatura nadal będzie rosnąć, tak jak to uwidoczniono na grafikach?

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobry art Hans. Jeśli nie widziałeś filmu: Chmury słuchają się gwiazd" to bardzo polecam. Wnosi On jeszcze jeden wskaźnik wpływu promieniowania kosmicznego na kształtowanie się Chmur niskich w atmosferze. Polecam
    A tu strona programu Svensmarka.
    http://www.thecloudmystery.com/Home.html

    OdpowiedzUsuń
  11. @Szy
    Istnieje teoria wg której cykle na Słońcu synchronizują się z cyklem obiegu naszej gwiazdy względem centrum Mlecznej Drogi. Jeśli tak by było, to co 11/22 tysięcy lat mogłaby następować na Ziemi zmiana klimatu, być może właśnie w cyklu ochłodzenie-ocieplenie. Jest wysoce prawdopodobne, że obecnie znajdujemy się blisko szczytu ocieplenia i czeka nas raczej ochłodzenie klimatu;-).

    To są oczywiście spekulacje, ale faktem jest, że pole magnetyczne Słońca jest po raz pierwszy w historii obserwacji tak słabe i najsłabiej w związku z tym chroni nas przed promieniowaniem kosmicznym. Ze względu na fakt, iż nauka ma po raz pierwsze do czynienie z takim zjawiskiem, to nie sposób oszacować jego wpływu na ziemska biosferę.

    Nie wykluczałby i tego, że promieniowanie kosmiczne powoduje aberracje umysłowe u ludzi władzy, którzy skłonni są akceptować systemy bańkowe;-), nieistniejące pandemie oraz handel emisjami CO2. Trudno się dziwić, że w tej sytuacji prosty ludek włosy na głowie sobie rwie i wieszczy koniec świata w 2012 roku;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. dobrze prawisz Hans ......była kiedyś koncepcja naturalnej sekwestracj co2 w lasach .........z tym , że było to zbyt logiczne, naukowe, może czasochłonne i opłacalne dla zacofanych krain.
    Teraz w czasach postępu....... zatłaczaniem co2 w glebę albo glebę pod oceanem z kosztami na poziomie produkcji tego czegoś np. energii jest cool.


    Może trochę pesymistycznie.... jest za późno na zmianę...... za późno........ bo zbyt dużo kasy i przede wszystkim czasu poświęcono na ten szwindel obstawiany przez np. takich goldmanów.

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP