poniedziałek, 28 grudnia 2009

Świetlana przyszłość

Święta, święta i po świętach! Kto był grzeczny dostał prezent, kto niegrzeczny, dostał rózgę. ZeZorro zaczął robić w tym biznesie i rozdawał rózgi na lewo i prawo. Fakt, że było za co, ale czy warto w tym wieku brać się za świąteczny wolontariat?-)

Tradycyjnie w Wigilie poszedłem z Sołtysem do obory posłuchać, co też bydło ma do powiedzenia;-) Powitało nas milczenie owiec, ale za to po powrocie Stirlitz pokazał mi Forbesa, w którym dziennikarze przemówili ludzkim głosem. Sam redaktor naczelny Krupa, ogłosił był, że dr Goebbels dzisiejszym specom od marketingu nie dorasta nawet do pięt. [..]Bo czy nie jest "mistrzostwem świata" wykreowanie zagrożenia, by już w następnej chwili zaproponować sposób ich uniknięcia? Oczywiście za pieniądze. Jednostkowo nawet stosunkowo małe, ale po uwzględnieniu mnożnika populacyjnego - przeogromne. Przykłady można mnożyć w nieskończoność, przywołajmy zatem tylko kilka o różnej skali: (..) bomba milenijna, pneumokoki, grypa ptasia, świńska (ciekawe, jaka będzie następna), globalne ocieplenie. Inwencja współczesnych władców dusz i umysłów jest nieograniczona, środki, jakimi dysponują, również, bo grają o niewyobrażalne sumy, więc możemy spodziewać się kolejnych atrakcyjnie podanych mniej lub bardziej wydumanych zagrożeń i sposobów na ich uniknięcie. A o co w tym wszystkim chodzi? (..)Chodzi o pieniądze. Coraz większe pieniądze.

- A cóż tam Panie w polityce - zapytał poszedłszy do płota sąsiad. Dzieje się Waszmości sąsiedzie to bowiem, że cena oleju opałowego, w dostawach za rok jest wyższa o 11 proc. niż na kontrakty styczniowe. Czyżby więc zamiast głoszonego ocieplenia czekało nas coś na kształt epoki lodowcowej, jak sugerują znawcy z JBC Energy? A może to wszystko pod wpływem filmu 2012, drobnica wyprzedaje swoje akcje, a ceny rosną przy mizernych obrotach. Pułapka na biedne myszki, tfu, owce, którym pokazano zielone pędy wzrostu, została zastawiona, bo bańkowe monstrum chce jeść. Kiedyś Dratewka nakarmił monstrum siarką, teraz FED będzie karmił go zieleniną. Wiadomo - ekologia baniek nadwornych;-)

Cena złota w złotych polskich od miesiąca oscyluje wokół stówy za gram - raz lekko w górę, raz lekko w dół. NBP i finansiści zapadli w lekki zimowy sen i zapewne dociągną tak do Trzech Króli z trendem bocznym. Potem trochę nerwowości i sytuacja wyjaśni się zapewne w idy marcowe, kiedy to, być może, w zgodzie z tradycją, zechcą zamordować naszego boskiego (Wz)Rostowskiego, tfu Cezara. Bobola podsumował był działania ciemnej masy, tfu Obamy w gospodarce amerykańskiej. Życie zapewne wkrótce podsumuje naszych rodzimych magików.

W trudnych czasach trzeba sobie jakoś radzić. Polacy maja swoje hobby i od pewnego czasu masowo zajęli się kolekcjonerstwem;-) i stanowią podobno drugi co do wielkości rynek w Europie. Wiele osób za namową Cynika zajęło się kolekcjonowaniem krugerrandów. Inni z kolei preferują rodzimą walutę, a szczególnie złote stówy i dwojaki, nie pogardzając przy tym i wizerunkiem Chrobrego na przedwojennych monetach, a nawet i carskimi rublami. Jeszcze inni zbierają srebrne, jednouncjowe dolary, a co poniektórzy wolą jednak dźwięk wiedeńskiej filharmonii, również w srebrze. Kolekcjonerstwo złotych i srebrnych monet wydaje się mieć w najbliższych latach świetlaną przyszłość, tym większą im łatwiej jest dla władzy wykreowywać z kapelusza miliardy dolarów, funtów, euro, czy złotych.

W Święta okazało się, że to jednak nie Goldman urodził się w Betlejem i to nie on ogłosił światu radosną nowinę. Szefostwo GSu nie przejęło sie tym za bardzo, bo oto idzie nowoczesny Nowy Rok. Teraz jeszcze tylko podrasować raporty, wykreować zyski i już można szykować kieszenie na sute noworoczne premie. Tych, którzy nie dostali ani bonusów, ani premii, a może nawet i pracy nie dostali i skończył im się zasiłek, wszelaka władza zachęca do pisania obywatelskich donosów w irlandzkim stylu - stylu papierowego tygrysa;-)


2 komentarze:

  1. Jakbyś przeoczył paszkwilant wychachmęcił sześć artykułów rzekomo na bazie moich tekstów. Więc zażądałem podania źródeł (zgodnie z moją licencją). Z niczym nie dyskutowałem, zażądałem tylko pokwitowania prezentu, który był rzekomo ode mnie. Przyszedł dziś taki czas, że zezorro powiedział: sprawdzam. I wyszła kiszka kaszana z frustero. Do dziś nic o nim nie napisałem, dosłownie nic, ani słowa, możesz sprawdzić. A dziś zdziwił się, kiedy jeszcze raz zechciał narobić na wycieraczkę, cóż nauka kosztuje, nie mój wymysł, wycieraczka też ma swoje miejsce i przeznaczenie. I jeszcze coś. Nie jest moralne rozzuchwalanie chamstwa bezczynnością. Trzeba gdzieś postawić tamę. Dziś nastąpił ten moment, kiedy w poczuciu triumfu frustero wpisał na blogu Kuczy, iżby mnie rzekomo "znokautował" Renons. Fedak. Czapka z daszkiem. I spokój.

    OdpowiedzUsuń
  2. @ZeZorro
    A co Ci ma on napisać? Na przyznanie się do błędu stać jedynie poważne persony. Ci w krótkich majteczkach sypią piaskiem w oczy;-)

    Try(fru)stero ma umysł, który odrzuca niewygodne fakty. Z niego jest dokonały materiał na kaznodzieje nowej ewangelii wg dr Geobelsa i dlatego nie dostrzega on wejścia w okres systemowego kryzysu.

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP