piątek, 18 grudnia 2009

Wiek zakłamania

Stirlitz przyniósł mi streszczenie tego, o czym rozmawiał Żakowski z Baumanem. Tak się jakoś dziwnie składa, że ważne takie rozmowy nie są zbyt często publikowane i omawiane w gazetach, ponieważ me(r)dia nie służą ogólnospołecznemu dobru, ale ogłupianiu tłumów i, jak to określał Chomsky, fabrykowaniu przyzwolenia.

Bauman stwierdził, że wojna z kłamstwem nie jest do wygrania. Kłamstwo jest wieczne i wszędobylskie z natury. To można prosto logicznie uzasadnić. Przecież na każde pytanie jest tylko jedna prawdziwa odpowiedź. Natomiast odpowiedzi kłamliwych możemy mieć bezlik. Kłamstwo polityczne jest dla wszystkich wcześniej czy później widoczne. Nikt się przecież nie zdziwi słysząc, że Blair kłamał, opowiadając o strasznej broni Husajna, albo że Niemcy kłamali opowiadając o polskim ataku na radiostację w Gliwicach. Tu nie trzeba filozofii ani socjologii.[..]Kiedyś tyle miejsca na kłamstwa nie było, bo niebezpieczeństwa i sposoby obrony przed nimi pozostawały w oczywistym związku. Dziś (..) dowiadujemy się o tym od mądrych ludzi, którzy piszą w gazetach. Zanieczyszczenie powietrza, przegrzanie planety, dziura ozonowa, źródła koniunktury, przyczyny terroryzmu, powody bezrobocia – to nie są zjawiska poznawalne naturalnymi zmysłami. Opowiadają nam o nich eksperci. Jeśli eksperci nam o nich nie powiedzą, nie wiemy, że wystawiamy się na niebezpieczeństwo. Co więcej – ponieważ w ocenie sytuacji musimy opierać się na zdaniu ekspertów i zwykły człowiek nie ma sposobu ich skontrolowania, można nas dowolnie okłamywać. Eksperci mogą nam wmawiać, że gazy cieplarniane niczemu nie szkodzą, że unilateralizm jest lepszy od budowania wspólnoty międzynarodowej, że istnieje jedyna słuszna droga dalszego rozwoju, że czekolada czy wódka przedłuża nasze życie albo wręcz przeciwnie. Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy.[..] Istnieje teoria Bahtina mówiącą, że natura władzy oparta jest na strachu. Po pierwsze na strachu kosmicznym, który każdy z nas czuje niemal od urodzenia. Ilekroć myślimy o kosmosie, spoglądamy na potężne fale, przepaściste urwisko, niebotyczne góry, odczuwamy naszą małość, kruchość, nieporadność. To jest strach naturalny, z którego czerpie potęgę religia, filozofia, kultura. Drugi wielki strach to strach oficjalny. Na nim wspiera się potęga władzy politycznej. Strach oficjalny musi być stworzony. By posiąść potęgę strachu kosmicznego, władza polityczna musi być skrojona na miarę władzy Boskiej. Musi być wszechpotężna, wszechobecna i nieprzenikniona. [..]Carl Schmidt napisał, że „władza prawdziwie suwerenna polega na mocy czynienia wyjątków”. Mistrzem w tej dziedzinie był Stalin, który potrafił tak terroryzować całe społeczeństwo, że nawet ludzie najbardziej posłuszni nie byli pewni jutra, więc byli mu wdzięczni już tylko z tego powodu, iż ich nie wsadzono do mamra. [..] Władza dzisiejsza, by pełnić swoją rolę, potrzebuje legitymacji osadzonej na strachu. [..] Władza stając przed obywatelem musi móc mu powiedzieć: „To my chronimy cię przed niebezpieczeństwami, które na ciebie czekają. Tylko podporządkowując się dyktowanym przez władzę regułom naszej społeczności możesz być bezpieczny!”. Ale przed czym ta władza ma nas dzisiaj chronić? Kiedyś niebezpieczeństwa świata były bardzo realne. Groźne były żywioły, zwierzęta, obcy ludzie. Władza miała ludzi przed tym wszystkim ustrzec. Potem doszły cykle ekonomiczne, kryzysy, bezrobocie. Od czasów Bismarcka państwo brało na siebie obronę przed kolejnymi groźbami, aż po II wojnie przybrało postać państwa socjalnego, które wszystkim zapewniało minimum egzystencji i ubezpieczało jednostkę na wypadek jednostkowych nieszczęść – choroby, bezrobocia, kalectwa, biedy i starości. Państwa dwudziestowieczne były poniekąd politycznie sygnowanymi polisami ubezpieczeniowymi. Ten model się kończy. Współczesne państwo nie umie już ubezpieczyć swoich obywateli od osobistych nieszczęść. Nie ma na to zasobów ani ochoty. Ceduje odpowiedzialność na siły rynku i przemyślność jednostki. Kto nie da sobie rady, staje się „ludzkim odrzutem”. Świat współczesny jest światem „spisywania na straty”. Co jest nieprzydatne albo co się znudzi – zostaje wyrzucone. Najpierw coraz obficiej trafiały na śmietnik rzeczy. Teraz trafiają tam ludzie, kategorie społeczne, narody, kontynenty. „Odpadem globalizacji” stała się Afryka. Gdy zmieni się wiatr polityki albo gospodarki, każdy z nas niemal z dnia na dzień może stać się odpadem. I coraz mniej można liczyć, że ktoś nas przed tym uchroni. A zwłaszcza że pomoże nam państwo. [..] Język angielski ma na bezpieczeństwo dwa słowa: security i safety. Security dotyczy relacji społecznych – tego, co się w Polsce nazywa bezpieczeństwem socjalnym – jak stałość zarobków, wolność od biedy, dach nad głową, nadzieja na spokojną starość. A safety dotyczy głównie integralności cielesnej – pewności, że mnie nie otrują jedzeniem albo wodą z kranu, że mnie nie okradną albo nie napadną, że mnie nie zastrzelą, że nie porwą mi dzieci, że nie wysadzą w powietrze. W tę stronę współczesne państwo coraz częściej kieruje uwagę swych obywateli. Nie mogąc obiecać obywatelom security i społeczeństwa, w którym poczują się secure, władza coraz więcej mówi o zagrożeniu safety. Chce zdobyć naszą wdzięczność, gdy nie wybuchnie bomba, gdy nie zostaniemy pobici przez chuliganów lub gdy żebracy zostaną usunięci z ulicy. Żółty alarm. Pomarańczowy alarm. Czerwony. Uff, udało się, zamach udaremniono! Im mniej security, tym więcej podniecenia i szumu wokół safety. Można w ten sposób zmylić czujność obywateli, odwrócić naszą uwagę od zaniedbań lub bezsilności władzy.[..] Ale to nie dotyczy tylko wojny z terroryzmem. W innych sferach safety poziom napięcia rozkłada się podobnie. Im mniej security, tym hałaśliwsza jest walka z dymem tytoniowym i z przekraczaniem prędkości na drogach, z przemocą w rodzinie, z różnymi chuliganami. W Ameryce obsesja antynikotynowa zaczęła się wraz z neoliberalizmem i razem z nim narasta. W Niemczech o ograniczeniu prędkości na autostradach władze zaczęły mówić, gdy zaczęło się przycinanie państwa socjalnego. [..] Ludzie pozbawiani security łatwiej godzą się na ograniczenia tłumaczone potrzebą ochrony ich safety. Obserwowałem reakcje tysięcy ludzi koczujących na londyńskim lotnisku, gdy po terrorystycznym alarmie wstrzymano loty do Stanów Zjednoczonych. Nikt nie złorzeczył, ludzie czekali potulnie. Z podziwem i wdzięcznością mówiono o władzy, która wstrzymała loty. To nic, że ludzie stracili wakacje albo interesy, z powodu których lecieli do Ameryki. Wszyscy byli szczęśliwi, że władza o nich zadbała. „Strach myśleć, co by to było, gdybyśmy znaleźli się w samolocie razem z terrorystą?!”. Fakt, że żaden terrorysta nie został zatrzymany i nie ujawniono żadnych wiarygodnych poszlak, iż coś komuś groziło, nie zmniejszył obywatelskiej wdzięczności.[..]Nie wiem, czy terroryści rzeczywiście coś zaplanowali. Nie wiem, czy władza miała jakieś wiarygodne sygnały. Ale wiem, że gdyby władza sama wymyśliła ten alarm, tak jak Stalin wciąż wymyślał kolejne kontrrewolucyjne spiski, to niemal bez wysiłku zdobyłaby wdzięczność ludzi. Tego sprawdzić się praktycznie nie da. Ryzyko tym się różni od innych zagrożeń, że jest niewidoczne, trudne do obliczenia i w końcu niesprawdzalne.[..] Władza walczy z terrorystami, ale czuję, że nadużywa – być może nadużywa świadomie – strachu, który wywoływany jest przez terroryzm, by zatrzeć inne, mniej chlubne aspekty swojej działalności. Czy czołgi otaczające londyńskie lotnisko stały tam po to, by zwalczać terrorystów? Czy może raczej po to, żeby wzmocnić poczucie zagrożenia i obywatelską wdzięczność wobec władzy, która ludzi ochrania i której zawdzięczają życie? Wyobraża pan sobie użycie czołgu do szukania kobiety, która ma na sobie materiał wybuchowy i chce wysadzić samolot w powietrze? W walce z porywaczami czołg jest mało skuteczny, ale robi wielkie wrażenie na przerażonych ludziach. „Troszczą się o nas, dbają o nas, bronią nas, zawdzięczamy im życie”.[..] Czy w obliczu kryzysu legitymizacji władzy wynikającego z procesów globalnych, państwo nie ma tendencji do wytwarzania poczucia zagrożenia w sferze, w której czuje się nieco pewniejsze i może pokazać, że więcej umie zrobić?[..]Na ile zmieni się świat, w którym ludzie przestaną mieć nadzieję na security i zogniskują uwagę na safety? Jak będą żyli ludzie, gdy ich uwaga skupi się na kupowaniu coraz lepszych alarmów, stalowych drzwi, zamków, kamizelek kuloodpornych, masek gazowych i czego tam jeszcze. Rzecz jasna mimo tej krzątaniny źródła niepokojów i napięć pozostaną nietknięte. Natomiast uruchomi się mechanizm samonapędzający – im więcej strachu, tym więcej krzątaniny wokół alarmów i zamków. Im więcej tej krzątaniny, tym przemożniejszy strach. Strach niełagodzony będzie szukał źródeł i będzie potrzebował coraz to nowych obiektów, na których, przynajmniej chwilowo, może się wyładować. Tu groźnym efektem ubocznym są napięcia międzyetniczne czy międzykulturowe. W wieloetnicznych społeczeństwach dzisiejszego Zachodu oznacza to erozję zaufania i społecznej spójności. Tu już nie ma żartów. Dochodzimy do jądra tożsamości społeczeństw, demokracji i politycznej struktury opartej właśnie na spójności oraz na zaufaniu. A końcowy rezultat jest taki, że strasznie mało się robi, żeby nas przygotować do życia na zglobalizowanej planecie i bezpiecznego współżycia.[..] Sam wzrost PKB to w istocie rzeczy globalne megakłamstwo, jeśli się go przyjmuje za miernik ludzkiego dobrobytu. Bo PKB notuje ilość pieniędzy, które w obrębie jakieś gospodarki przeszły z ręki do ręki. Natomiast ogromnej sfery gospodarki moralnej, rodzinnej, sąsiedzkiej, środowiskowej – PKB nie uwzględnia. Kiedy siedzę samotnie w stołówce czy w barze i połykam fast fooda, to może nie jest mi specjalnie przyjemnie, ale spełniam jakiś społeczny obowiązek, bo rachunek, który zapłacę, wejdzie w skład PKB i zwiększy wskaźniki wzrostu gospodarczego. Natomiast jeżeli żona ugotuje mi obiad i zjemy go razem z dziećmi, to może nam będzie przyjemniej i zdrowiej, ale zachowamy się aspołecznie i agospodarczo, bo PKB tego nie odnotuje. Kiedy do cna rozpadną się rodziny i wszyscy wylądujemy w stołówkach czy fast foodach, to zapewne ubędzie nam szczęścia, a pewnie i człowieczeństwa, ale PKB wzrośnie. Kiedy sąsiad pomoże mi strzyc trawnik, a ja mu w zamian naprawię pergolę, to obaj odniesiemy podwójną korzyść – bo praca będzie zrobiona, a przy okazji lepiej poczujemy się w naszej okolicy. Ale PKB na tym straci, bo każdy z nas mógłby przecież wynająć fachowca, którego rachunek trafiłby do statystyk i zostałby opodatkowany. Podobnie, kiedy na starość będę niedołężny, będzie mi przyjemniej, jeżeli córka się mną zaopiekuje, niż gdybym miał trafić do jakiejś umieralni. Ale opieka za pieniądze rozdyma PKB, a opieka z serca to z punktu widzenia statystyk gospodarczych jest praca bezwartościowa. To jest groźne kłamstwo. Przecież w istotnej mierze to, co nam się przedstawia jako gospodarczy i cywilizacyjny sukces, stanowi wyraz erozji społeczeństwa i rozkładu rodziny! Coś, co jest realną i bolesną, powszechnie odczuwaną stratą, ekonomia rynkowa przedstawia nam jako korzyść. W kłamstwo opartego na wymianie handlowej wzrostu gospodarczego pakuje się niedolę rozkładu więzi międzyludzkich lub zwykłe niewygody. Każdy by chciał pracować 500 m od domu. Chodzić do pracy pieszo, wpadać do domu na drugie śniadanie, po pracy uprawiać z dziećmi ogródek i razem gotować kolację. Ale z punktu widzenia PKB lepiej jest, jeżeli pracuje pan 50 km od domu. Wtedy masę czasu i pieniędzy pochłaniają dojazdy. Żywi się pan oczywiście na mieście. Na kolację zamawia pan pizzę, z dziećmi siedzi płatna opiekunka, ogródkiem musi się zajmować ogrodnik. A w dodatku chętnie bierze pan nadgodziny albo drugą pracę, bo wciąż brakuje panu na to wszystko pieniędzy. Może pan być nominalnie nieporównanie bogatszy, a faktycznie biedniejszy i dużo mniej szczęśliwy. Rządy chlubią się wzrostem PKB, ale nie mówią, w jakim stopniu wzrost PKB podnosi jakość życia, a w jakim ją niszczy. A przecież kiedy już wszystkie nasze potrzeby i pragnienia – od jedzenia po seks – zaspokoi rynek i kiedy całe nasze życie zostanie sprowadzone do zarabiania oraz wydawania pieniędzy, staniemy się najbardziej nieszczęśliwymi, najbardziej samotnymi i absurdalnymi stworzeniami na świecie. Możemy oczywiście skomercjalizować całą tę sferę życia, która tradycyjnie była oparta na relacjach moralnych, wspólnocie, samopomocy i ludzkiej samodzielności, ale jak wtedy będzie wyglądało życie?

[..]Współczesna gospodarka w coraz większym stopniu opiera się na tym, że wymyśla się nowe (albo pozornie nowe) produkty, a potem za pomocą potężnej propagandy rozbudza się nowe pragnienia, wtłaczając ludziom do głowy, że bez tych produktów nie będą szczęśliwi. Media żyjące z reklamy nie mogą nie brać udziału w wielkim kłamstwie konsumenckiej cywilizacji. To kłamstwo od kilkudziesięciu lat wpycha nas w coraz większą niedolę wciąż niezaspokojonych, sztucznie wywołanych pragnień. Ale najgorsze kłamstwo gospodarki opartej na reklamie jest takie, że cała wizja życia i sensu istnienia jest w tej propagandzie ograniczona do nowego szamponu, budyniu albo samochodu.[..] Źródłem niedoli jest eskalacja pragnień, które muszą wyprzedzać możliwości ich zaspokojenia. Inaczej zawali się gospodarka oparta na konsumpcji. Opakowanie tworzone przez reklamę polega na złudzeniu, że pragnienia można zaspokoić. Prawda jest zaś taka, że w społeczeństwie konsumentów znikome są szanse na ich zaspokajanie. Największe nakłady i wysiłki skierowane są na pobudzanie pragnień, a nie na zaspokajanie. Dla zaspokajania wymyślonych i sztucznie wywołanych pragnień zaharowujemy się, zadręczamy najbliższych, niszczymy nierynkowe (pozbawione znaczenia gospodarczego) sfery naszego życia. Ta gonitwa nigdy się nie kończy. Na bieżni konsumpcyjnej linii finiszu nie ma. [..] „Kup, a będziesz szczęśliwy”. Wielkie metakłamstwo społeczeństw konsumenckich polega właśnie na tym, że obietnice, by wywrzeć pożądany skutek, muszą być na co dzień łamane. W systemie konsumenckim jesteśmy jak Syzyf czy raczej jak osioł goniący umieszczoną na kiju marchewkę albo jak szczur w wirówce. Ledwie pan kupi rzecz, która miała dać szczęście panu i rodzinie, a już się pan dowiaduje, że to jednak nie to, że źródłem prawdziwego szczęścia będzie co innego. W cieniu niebotycznych, wszystko przesłaniających, wciąż na nowo budzonych nadziei, rosną więc hałdy zaledwie napoczętych dóbr, których się pozbywamy, bo jednak szczęścia nie dały lub nie wytrzymują porównania ze szczęściodajnym potencjałem przypisywanym innym, jeszcze nie wypróbowanym produktom. [..] nasz rozsądek – poddany wielkiemu, systematycznemu reklamowemu praniu – już dawno nie jest zdrowy. Zgodnie z zasadą Goebbelsa kłamstwo konsumeryzmu, sugestywnie powtarzane miliony czy miliardy razy, stało się prawdą powszechnie uznaną. Ponowoczesna konsumpcja to bezwzględnie uzależniający nałóg. Zarażony jest jak narkoman albo seksoholik. Na widok reklamy nowego produktu popada w niezdrowe podniecenie, nad którym nie umie panować. Doznaje gwałtownego uniesienia, gdy zdoła coś posiąść. A wkrótce po zakupie przeżywa rozczarowanie, frustrację i bolesne „zejście”, które można przełamać tylko zaspokajając kolejne dawki pragnień. Jak w większości nałogów, dawka konieczna, by pokonać frustrację, nieustannie rośnie. Więc coraz bardziej wpadamy w niedolę i niewolę pragnień, które są pakowane w fałszywą wizję szczęścia. To kłamstwo rządzi ludzkimi marzeniami i poprzez ludzkie marzenia dominuje nad światem.[..] Konsument jest wrogiem obywatela. Obywatel jest zainteresowany prawdą o ponadjednostkowym społecznym walorze, bo szuka samospełnienia we wspólnocie, do której należy lub którą pragnie powołać do życia. Konsument jest zainteresowany tylko zaspokojeniem osobistych pragnień. Nie myśli o kłamstwie i prawdzie. Używa tylko kategorii użyteczności, przyjemności, uciechy. W świecie konsumentów zrywa się komunikacja między ecclesie i oikos. Osoby publiczne zapewniają nas nawet, że sprawiedliwość to jest puste pojęcie wymyślone przez ideologów, że realnie istnieją tylko interesy jednostek i że – jeśli nawet termin „społeczeństwo sprawiedliwe” coś znaczy – to chodzi właśnie o sprzyjanie prywatnym interesom. Ale jeżeli istnieją tylko interesy, to jak mamy dochodzić do prawdy? Jaka ogólna prawda jest możliwa w świecie interesów? Nie idzie mi tu o filozoficzną odpowiedź. Jestem socjologiem i jako socjolog niepokoję się widocznym zanikaniem społecznych mechanizmów dochodzenia prawdy.[..] Zalew informacji też może ułatwiać dominację kłamstwa. Współczesne media także. Techniką przekazu informacji i techniką dochodzenia prawdy rządzą różne logiki. Najpowszechniejsze dziś źródło informacji, czyli telewizja, z natury nie jest w stanie przykuć uwagi widza na czas potrzebny dla wyłożenia istoty argumentu. W telewizyjnej debacie można co najwyżej starać się zagłuszyć oponenta ciskając weń (i w widzów) krótkimi słowo-kęsami. A dochodzenie prawdy wymaga skupienia i mozołu. Okrzykami i słowo-kęsami do prawdy się nigdy nie dotrze. Gdy debata sprowadza się do strzałów słowo-kęsami, odróżnienie prawdy od kłamstwa staje się niemożliwe. Błyskotliwość zastępuje dociekliwość, a brak skrupułów troskę o dotarcie do prawdy.

[..]Stoimy przed wyborem – i także od nas zależy, co dalej z nami będzie.

33 komentarze:

  1. jakby naszymi mediami rządził taki goebbels albo inny władca marionetek to by taką rozmowę nagłośnił we wszystkich podległych mu środkach przekazu. byłby to dowód na to, że "nasze" media nie kłamią i nie boją się pokazywać odmiennych poglądów. a z czesem by się zdyskredytowało autora owej niewygodnej wypowiedzi i kukiełki nadal by tańczyły jak należy.

    ale bardzo mi się podoba to co ów człowiek powiedział. Kloss, piwo++ za streszczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. to ja napiszę, że bardzo dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest fragment artykułu z Polityki, z 2004.12.11

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za zalinkowanie wywiadu Hans. Raczej oczywistości, ale bardzo ładnie powiedziane.

    Stronkę kosmos.pl poznałem już dawno. Miałem niezłą polewkę z teorii kosmologicznych w niej zawartych. Np. tej:

    http://www.kosmos.pl/pl/opinie-relacje/wewntrzny-kosmos

    Czad! :)

    @grapkulec. Jest tak jak piszesz o tym władcy marionetek, ale widocznie nie zauważasz jego posunięć. Po pierwsze, tego wywiadu nie wydrukują we wszystkich mediach, choćby z tego powodu, że materiałów redakcje raczej nie powielają...Każda bawi sie w pseudodysydenctwo na swój sposób (od NYT po Radio Maryja). Media w demoliberalizmie muszą funkcjonować wg. zasady 2 kroki do przodu, jeden do tyłu. Np. bywało, że "Wyborcza" chwytała za serce opisami amerykańskich zbrodni w Iraku, ale w odpowiednim momencie (tzn. w 2003) robiła wszystko aby wojna zyskała społeczną akceptację. Tak się buduje poczucie pseudopluralizmu zachowując kontrolę nad ostatecznym przekazem.

    Wywiad z Baumanem został zamieszczony oryginalnie w "Polityce" - medium posługującym się gebelsowskimi technikami. Pamiętam np. paszkwil na Jerzego Roberta Nowaka jaki pojawił się w "Polityce". Nowaka niespecjalnie lubię, ale jedno muszę mu przyznać: wchodzi w szczegóły, sypie faktami, podaje dużo konkretów i jest powściągliwy w słowach. Natomiast "Polityka" kwituje jego działalność słowami "kaznodzieja nienawiści". Przecież to jest zwykłe za przeproszeniem gówno, taki epitet. Aż wlazłem sobie na jego stronkę, żeby zobaczyć tą nienawiść. Nie znalazłem, jak ktoś znajdzie proszę o info. Inny grzeszek. "Polityka" uczestniczyła w nagonce na Kobylańskiego, nazywając go (do spółki z kilkoma podobnymi jej gazetami) szmalcownikiem, za co w końcu ten były więzień obozów wytoczył jej proces. Po takich draństwach pozwalają sobie popieścić czytelnika narzekaniami na kondycje mediów, co ich tylko uwiarygadnia w oczach zdezorientowanych odbiorców. Czytelnicy GW uznają, że manipulacje są w Rzepie, czytelnicy Rzepy, że w GW. Tak to się kręci. Wywiad z Baumanem przeprowadzał Jacek Żakowski.

    Tu masz tekst Żakowskiego sprzed kilku lat:

    http://archiwum.polityka.pl/art/wolnoamerykanka,394021.html

    No i co? Ci demokraci bratający się z terrorystami, sami teraz prowadzą wojnę z terrorem. Żakowski to naganiacz, owczarek pędzący swoje baranki drogą może inną, ale prowadzącą do tego samego celu. Przyszedł Obama i niemal cały ten agenturalny lewacki ruch "antywojenny" wyparował jak na zamówienie. Wspominał o tym między wierszami Ron Paul w jednym z wywiadów. Wywiad z Baumanem można było puścić, bo mieści się w ramach dozwolonej krytyki systemu. Mamy -izm z ludzką twarzą i sporo osób na tą ludzką twarz daje się nabierać.

    OdpowiedzUsuń
  5. @w
    Przypomniałem ten wywiad, ponieważ przeszedł on praktycznie bez echa, a brak jest w mediach poważnej dyskusji, o terrorystach (może mają rację?), w tym o terroryzmie państwowym, o przekupnosci ekspertów, o medialnych kłamstwach, o kłamstwach naukowców, brak poważnej jest dyskusji o klimacie (bo trudno nagonke na CO2 nazwać dyskusja), o lasach itp.

    W mediach mamy, poza nielicznymi wyjatkami, mamy reklamę, reklamę i jeszcze raz reklamę.

    OdpowiedzUsuń
  6. @frasobliwy nie śmiej się z tygodnika opinii, lepiej sprawdź do czego należy Baczyński za granicą. Paradowska i Żakowski to są ludzie mówiący yntelygentom co mają myśleć.

    Ze strony kosmitów też się nie śmiej, tylko poszukaj, co promują.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Teozofia
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Helena_Bławatska
    http://www.blavatsky.net/
    http://www.falundafa.pl/index_pl.html
    http://www.clearwisdom.net/html/index.html

    OdpowiedzUsuń
  7. @frasobliwy
    przyznam, że nie mam pojęcia o ludziach, których wymieniłeś, jednak z twojej wypowiedzi wnoszę, że siedzisz w temacie i pewnie wiesz o czym piszesz. niestety i polityka i szczekanie jednych gazet na drugie jest mi prawie że obce i niemal obojętne. myślę, że przez to łatwo mną manipulowac jako trybikiem społecznym kiedy już coś się przedrze do mojej świadomości. z drugiej jednak strony nie wiem nic o tych sprawach bo mnie nie interesują i zlewam większość tego co się dzieje więc niejako moja ignorancja pokrywa się z tarczą obojetności i więcej niż obowiązkowe podatki i zus ode mnie niech się nie spodziewają. może i tańczę w rytm szarpania sznurkiem, ale póki sobie z tego nie zdaję sprawy to mam iluzję, że totalna zlewka działa. co by kto nie mówił i tak uważam polityków za złodziei i kłamców i jestem za tym żeby w końcu ktoś wziął i rozgonił tę hołotę na cztery strony świata. notabene, razem z prawnikami, lekarzami i górnikami.

    OdpowiedzUsuń
  8. PKB - Propaganda Kłamstw Bezczelnych

    OdpowiedzUsuń
  9. @grapkulec. Nie powiedziałbym, że siedzę specjalnie w temacie. Temat mi się nawinął, google (chyba) nie cenzuruje, więc sprawdziłem, porównałem i wyciągnąłem wniosek. Zawsze mogę się mylić.

    Zlewka to czasem dobry pomysł, bo ratuje przed depresją, nerwicą i obsesją. Z drugiej strony czasem warto się rozejrzeć po świecie żeby nie zostać zaskoczonym.

    OdpowiedzUsuń
  10. To ja sobie pozwole podlinkowac ten tekst u siebie tez.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Zezowaty. A ja kiedyś czytywałem Politykę od deski do deski (z wyjątkiem dla obywatela Zanuddzi) :). Ma racja Obama Barbażyńca mówiąc, że blogi sa zagrożeniem dla demokracji.

    OdpowiedzUsuń
  12. ad rem

    cytacik:

    Bankierzy od początku zdawali sobie sprawę, że plan tworzenia Rządu Światowego wymaga inwestycji w propagandę. „W 1915 r. John P. Morgan [najbogatszy bankier Ameryki] zebrał dwunastu czołowych ekspertów prasowych i zatrudnił ich do przygotowania listy najbardziej wpływowych gazet w USA i wybrania z niej najważniejszych, dzięki którym możliwa byłaby ogólna kontrola prasy dziennej w Stanach Zjednoczonych” – relacjonował kongresman Oscar Callaway. „Tych dwunastu specjalistów przygotowało listę 179 gazet i w procesie eliminacji wybrało najważniejsze (...) Oszacowali, że koniecznym jest przejęcie zaledwie 25 głównych dzienników. (...) Zakupiono je (...) każdej gazecie przypisano redaktora, odpowiedzialnego za nadzór i edycję materiału w kwestiach dotyczących przygotowania, militaryzmu, polityki finansowej i innych tematów krajowych i zagranicznych, uznanych za istotne z punktu widzenia interesów właścicieli”. (18)
    http://www.ithink.pl/artykuly/aktualnosci/swiat/amerykanizm-ideologia-intelektualnej-prostytucji/

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrym przykladem wieku zaklamania i jego propagatorow jest sam Prof. Bauman. Podaje jego zyciorys za www.polonica.net
    "Zygmunt Bauman - polonofob, stalinowiec, komuch, agent sowiecki, ideolog stalinizmu, specjalista od stalinizacji nauki, zbrodniarz PZPR, PRL; socjolog marksistowski, członek PZPR; mąż - Heleny Wolińskiej – prokuratora w okresie stalinowskim; w czasie wojny inspektor milicji w Moskwie, później w Polsce oficer "wojska ubeckiego", jak nazywano Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Doszedł tam do rangi majora. Zwolniony z KBW w 1953 r., przeszedł do nauki. Zrobił karierę jako profesor socjologii; Docent i kierownik Katedry Socjologii Ogólnej Uniwersytetu Warszawskiego. Po wypadkach marcowych 1968 otrzymał zgodę na wyjazd emigracyjny do Izraela, jednak zamieszkał w Anglii. Po wyjeździe z Polski nawiązał współpracę z kontrolowanym przez żydów Radiem Wolna Europa (RWE) i żydolewacką paryską “Kulturą”, którzy z niego zrobili "bohatera narodowego"; felietonista żydowskiego pisma "Midrasz" "
    To oczywiscie nie znaczy, ze nie wie o czym mowi. Wrecz przeciwnie!

    OdpowiedzUsuń
  14. No właśnie. Roli narzekacza i kontestatora nie powierza się byle komu. Dobrym przykładem jest antyglobalistka, antyneoliberałka i pacyfistka Naomi Klein. Wzywała do bojkotu Izraela, ale potępiła wiązanie 9-11 z Mossadem. Taki dobry policjant. Z powodu tego co się wyprawia w Palestynie do bojkotu i tak wielu nie przystąpi, więc można sobie apelować w celu uwiarygodnienia - to niegroźne; natomiast wyjawienie smrodów 9-11 doprowadziłoby automatycznie co najmniej do bojkotu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Święte słowa.

    Ps. Hans wywal ten link z Wielki Kryzys 2.0.x. bo tworzy go użyteczny idiota wrogów tego co prawe i moralne. Zaczął mnie kasować za mówienie prawdy i ciągle, na poziomie maniakalnej obsesji, straszy KK (kodeksem karnym) za pisanie prawdy.
    Jeśli mnie pamięć nie myli to za mówienie i pisanie prawdy, choćby nie wiem jak bolesnej, póki co nie wsadzają w Polsce do ciupy ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. 34, powtarzam ci weź się ogarnij i weź te pigułki co ci lekarz zapisał, bo twoja mania prześladowcza się zdecydowanie wymyka spod kontroli, a rykoszety twoich bluzgów zaśmiecają cyberprzestrzeń.

    Dla niezorientowanych: pisał u mnie o tym, że Obama jest nielegalnie prezydentem USA, że żydzi spiskują i są największymi terrorystami świata, że to oni "przygotowali" Kryzys, że są twórcami rasizmu i terroryzmu itd itp.

    OdpowiedzUsuń
  17. A ogólnie Panowie to Wam też radzę zapoznać się z kodeksem karnym w zakresie znieważania grup i jednostek i wyciągnąć wnioski. Bo że przekonam do uczciwości intelektualnej i próby poparcia swych obraźliwych słów dowodami - mocno wątpię.

    Nie traktujcie tego jak groźbę, ale apel o przemyślenie, czy to, co piszecie, nie przekroczyło delikatnej granicy dzielącej publicystyczny polot/przenośnię i zwyczajne, wyssane z palca, obelgi pod adresem osób, którym nic nie potraficie udowodnić - a więc działanie na zasadzie polowania na czarownice.

    OdpowiedzUsuń
  18. Paniko ogarnij się chłopie !

    Idź do szkoły boś niedouczony.
    To żydzi stworzyli rasizm, poczucie rasowej wyższości i stworzyli terroryzm.
    Takie są fakty historyczne.
    Taka jest prawda.
    Ale pojęcie prawda obiektywna najwyraźniej jest tobie panie panika obce.
    Prawdą dla waści jest to co waści pasi.
    A że pasi waści to co pasuje wrogom Polski to dowodzi żeś waść dla nich użytecznym idiotą i niczym więcej !

    Widać jakieś Chicago pampersy waść "nauczały".

    Powtarzam jeszcze raz - NIE JESTEM ANTYSEMITĄ !
    Ale jeśli jakaś nacja gardzi mną jako gojem to nie mam najmniejszego obowiązku lubić tej nacji.
    Powiem więcej, mam moralne prawo, mam święty obowiązek być bardzo wobec niej bardzo krytyczny.

    Co poprzedziło holocaust w Niemczech ?
    To samo co dziś ta mniejszość wyprawia w Polsce.
    Kompletne zdominowanie najtłustszych synekur i polityki.
    Jak widać geszefciarstwo i chciwość tej nacji jest ponadczasowa i nieuleczalna.

    OdpowiedzUsuń
  19. 34, żadna nacja tobą nie gardzi, masz manię prześladowczą. Jeśli ktoś gardzi, to pewna grupa (wąska, bo większości to zwisa i powiewa), motywowana politycznie, ideologicznie, może religijnie.

    A jeśli zmierzasz do udowodnienia, że holokaust sobie żydzi sami sprowadzili na głowę, to naprawdę sugeruję ci - więcej psychotropów.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wystarczyło parę lat temu obejrzeć w Tusk Video Network program pani Ewy z udziałem publiczności i gości. Tym razem byli to żydzi różnej orientacji - ortodoksi religijni i ateiści. Otwarcie deklarowali swoją niechęć do goi a najbardziej robił to nie ortodoksa urodzony w Polsce tylko żydowska ateistka z izraela.
    Do dziś mam w pamięci ten paskudny zblazowany grymas twarzy żydowskiej ateistki, jej jawną werbalną niechęć do plugawych goi i jej aroganckie poczucie wyższości.

    Co do Kwaśniewskiego panie gorączka panikarzu to jego siostra od lat mieszka w izraelu jeśli pan o tym nie wiesz.
    Może i lepiej bo urodę to ma kiepściutką odziedziczoną po ojcu oficerze NKWD.
    Kwach ma w sobie więcej z urody matki - pięknej żydówki. No cóż NKWD mogło przebierać w kobietach jak w ulęgałkach.
    Dysponuję fenomenalnym rodzinnym zdjęciem z lat młodości towarzysza Olka.
    I wszystko staje się jasne.

    Ps.
    Panie gorączka, po nieprzespanej nocy z czwartku na piątek, pewnie z powodu mojej skromnej osoby, goniony frustracją nie do opanowania, jako rasowy współpracownik mossadu, stosując jego metody, postanowił pan dokonać spektakularnej prowokacji wymierzonej w plugawych polskich goi uparcie nie chcących uznać wyższości rasy panów.
    Szybka decyzja, jeszcze szybsza akcja i .... napisu nad bramą obozu już nie ma.
    A smrodem ponownie zostali obsmarowani Polacy.

    Spoko, spoko !!!!!
    To tylko teoria spiskowa, ale sam waść przyznaj że znając waści poglądy jest w niej ziarnko prawdy. ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  21. 34, masz coś ostro z głową, ale przyznaję że niekiedy to nawet zabawne :D

    OdpowiedzUsuń
  22. @panika2008, 34
    Nie znam Waszmosci pogladów na tyle, ażeby z nimi się tutaj spierać, ale znane mi są pewne fakty dotyczace Żydów:
    - ortodoksyjni Żydzi studiują Torę, a nie Talmud i nie uznają państwa Izrael, twierdząc, że syjonizm, to grzech i świetokradztwo;-)
    - znam kilku Żydów (talmudycznych), którzy są jawnymi rasistami wyznającymi zasadę - Żydzi "uber alles"-)
    - Żydzi, jako jedyna nacja na świecie posiada liczne grono osób ich nienawidzących w każdym kraju na świecie, co samo w sobie jest niezwykłe, stąd odrzucając tezę, iż wszyscy mogą się mylić, biorę pod rozwagę również i tezy antyżydowskie (podobnie, jak i antyrosyjskie, czy antyniemieckie), jako, być może zawierające pewną dozę prawdy i stąd ich w czambuł nie potępiam.

    W każdej nacji są złodzieje, więc i twierdzenie, jakoby to Żydzi sami ten napis z obozy okradli, też nie jest znów taka abstrakcyjna. Natomiast teza o tym, jakoby "Arbeit Macht Frei" ukradli złomiarze, nie trzyma się za bardzo kupy. Ja bym tam przyjrzał się raczej, co ciekawszego owa oświęcimska zadyma mogłaby przesłonić;-).

    OdpowiedzUsuń
  23. Chyba propagandziści Tuskmenistanu czytali ten art bo na onecie pojawiło się info ze nasi kozacy z ABW uniemożliwili zamach terrorystyczny podczas turnieju ME 2012.
    No proszę mamy dzięki Bogu 2009 rok a nasi stachanowcy już rozprawili się z zamachem w 2012 roku !

    Nie ma security (socjalu) więc niech żyje propaganda safety !

    Jak woda po gęsi spłynęła po naszych jaśnie nam panujących informacja iż tylko podczas tego weekendu zamarzło w Tuskmenistanie kilkadziesiąt osób.

    Nic to !

    Ważne jest safety i wielki sukces naszych dzielnych orłów którzy przenieśli się w czasie i uniemożliwili zamach na igrzyska dla ludu mające zastąpić mu brak chleba, ciepłego kąta i normalnych żarówek.

    Warto dodać że safety to narzędzie nierozłącznie związane z rządzącymi neoliberałami.
    Zaślepieni swoim dogmatyzmem i kasą od globalnych sponsorów zdradzają narodowych suwerenów, godzą się na przenoszenie wszelkiej produkcji do Chin, prostą drogą prowadząc świat do niewyobrażalnej katastrofy.

    Paradygmat zysku i nieliczenie się z narodowym, społecznym interesem jest ich znakiem rozpoznawczym.
    Rządząc są niezdolni zapewnić społeczeństwu bezpieczeństwo socjalne bo wszak służą wąskiej kaście pasożytów.
    Dają więc masom ułudę w postaci fabrykowanej safety.
    W razie czego zawsze mogą uciec do .... izraela.

    To co najlepiej zaświadcza o neolibskiej "moralności" to fakt iż w momencie powstawania rządu Mazowieckiego w Polsce i rzezi na placu Tiananmen w Chinach decyzje inwestycyjne były jednoznaczne - gigantyczny kapitał popłynął do Chin tucząc chińską bestię.

    Tuskmenistanskie Chicago boys wiedzą jak zwykle lepiej.
    Ich arogancja i pycha jest porażająca.

    Śmierć tych zamarzniętych nieszczęśników dedykuję zimnemu, lodowatemu, aroganckiemu, społecznie obojętnemu, niosącemu dreszcz zimna, strachu i śmierci niczym śmierć sama w kosę zaopatrzona, szczękościskowi specjalisty od kuracji szokowej.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie mogę się oprzeć pokusie wzięcia udziału w tej jakże pasjonującej dyskusji. Widać wyraźnie, że najwięcej wiedzy posiada p. Hans. Wie na przykład o niechęci części diaspory ortokosyjnej do państwa Izrael. O tym nie wie 99,99999 % Polaków, którym się roją mrzonki o światowym spisku wspierających się Żydów.

    Co do nienawiści do Polaków, to prawda, ale połowiczna. Wojnę przeżyli w USA Żydzi z Niemiec i Austrii, którzy zwyczajnie mieli czas prysnąć za wodę. Również w Rosji przeżyło ich sporo, by uciec do USA od lat 70tych. Wykazują oni nienawiść do Polaków charakterystyczną dla Rosjan i Niemców a nie Żydów. Prawdziwy Żyd to olewa i żyje tam, gdzie mu dobrze.

    Niechęć do innych narodowości jest niezależna od własnego pochodzenia. Ja na przykład nie lubie gojów z Rosji i Niemiec, a jak widze wypowiedzi takich '34' to również z Polski.

    Chciałbym również przypomnieć, że 'Żyd' pisze się z dużej litery tak jak 'Polak'. Jeżeli chodzi o wyznanie, to wygodniej jest używać przedwojennego określenia 'starozakonny', które pisze się z małej litery podobnie jak 'katolik'. To jest wiedza na poziomie podstawówki, gdzie wysysa się swoje pierwsze antysemickie poglądy.

    Wcale się nie dziwię, że '34' jest wycinany z komentarzy u p. Panikarza. Też bym to zrobił. Warto też nadmienić, że '34' mylą się osoby - jeżeli Chicago to ja a nie p. Panikarz.

    OdpowiedzUsuń
  25. I jeszcze mały PS - przypominam mój adres - slomski.us

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie wiedziałem Doxa że jesteś Żydem.
    Ta twoja propagandowa wstawka o różnicach miedzy Żydami a Arabami jest krańcową manipulacją.
    Robisz sobie fotki ze znanymi ekonomistami a nie domyśliłeś się ze chodzi mi o chicagowską szkołę neoliberalnej ekonomii zwaną popularnie "Chicago boys" ?
    Ja nazwałem ich dodatkowo pampersami bo wydają się być jak niemowlęta kompletnie nieświadomi konsekwencji swoich działań i zaniechań.
    Były guru Balcerowicza przyznał się do błędu i jego konsekwencji, Balcerowicz dalej w tym błędzie tkwi.

    Powtarzam raz jeszcze nie jestem antysemitą.

    Od podstawówki do dziś mam kilku kolegów żydów, których rodzice przyjechali do Polski z ZSSR.
    Wszędzie są ludzie przyzwoici i nieprzyzwoici.
    Jednak jak widzę tą rasistowską w istocie pogardę do goi, jak widzę tych wszystkich bagsików którzy bezkarnie spier****** do izraela to krew mnie zalewa.
    I dopóki izrael będzie bezpieczną ochronką dla megazłodziei dotąd będę go pisał z małej litery.
    Nie można szanować państwa które zachowuje się krańcowo nieprzyzwoicie i chroni przestępców.

    OdpowiedzUsuń
  27. Państwo ma chronić swoich obywateli. To jego psi obowiązek.. hmmm... Czyżbym już nie pisał tego na przykładzie Szwajcarii we wpisie moraliści ?
    http://www.adamduda.pl/2009/09/09/moralisci/

    Nie mam nic do bagsika, który siedzi w Izraelu. nie potrafiliśmy go złapać u siebie, czy, pardon, osadzić bo złapany był. to nasz problem..
    No ale już wiem co powiesz.. Żydzi w Polsce uczestniczyli w tym spisku i mu pozwolili zwiać :)

    Co do samych Żydów, to polecam
    http://www.rp.pl/artykul/398485_Narod_zydowski_zostal_wymyslony.html

    Kiedyś jak czytałem historię Żydów to się dziwiłem skąd w głębokiej Afryce plemię żydowskie, będące.... murzynami :) Że niby uciekli z Kananu?? ale jak? inna rasa :) jak się okazało poważna książka naukowa była bardziej zbirem legend historycznych i religijnych a nie badaniem..

    OdpowiedzUsuń
  28. Akurat bagsik odsiedział troszkę w Polsce.
    Wyrwał się onegdaj za panienką do Europy i tam został zatrzymany i odesłany do Polski.
    W izraelu skutecznie do dziś chroni się gąsiorowski, jego wspólnik z Art B.

    Przestępstwa gospodarcze na dużą skalę mają to do siebie że odbierają obywatelom państwa poszkodowanego szansę już nie tylko na godne życie ale często na przeżycie.
    Jeśli w państwie brakuje środków na ratowanie ludzkiego życia - brak środków na operacje ratujące zdrowie i życie, a tak jest w Polsce od zawsze, to takie złodziejstwo należy traktować jak ludobójstwo pośrednie.
    Należy przeliczać zrabowane kwoty na ilość możliwych operacji ratujących życie.
    Przy tym, jedynie słusznym wg. mnie, podejściu aferzyści typu bagsik i gasiorowski powinni podlegać wyłącznie karze głównej.
    I dla ludobójców powinna to być bezwzględnie kara śmierci.
    A pan panie Adamie nie ma nic do bagsika, jest to bardzo zasmucające.
    Warto byłoby jeszcze raz przemyśleć swój stosunek do tego typu zbrodniczych, pasożytniczych kreatur.
    bagsik momentalnie wyszedł na wolność - co jest rzeczą haniebną i dowodem ze żyjemy w Polsce tylko z nazwy.
    Jak tylko wyszedł zaczęły się kolejne afery z jego udziałem.
    To jemu !!!!! zlecono wyposażenie polskich lotników wojskowych w kurtki. Efekt - skandal i przekręt !!!!!
    Potem okradł dziesiątki inwestorów przez spółkę inwestycyjną z Londynu.
    To tylko czubek góry lodowej przekrętów które "kreatywny" żyd bagsik uruchomił po ekspresowym wyjściu na wolność.
    Osobnik ten fizjologicznie i genetycznie niezdolny jest do jakiejkolwiek uczciwej pracy. Przeżarty jest chciwością, arogancją i cynizmem.
    A to "państwo" uznało ze został zresocjalizowany !!!!!
    Gdyby w tym państwie działały prawdziwe służby które muszą działać jak system immunologiczny zdrowego organizmu to bagsik dawno zrobiłby jedną pożyteczną rzecz do której jest zdolny - użyźnił polską ziemię.
    Miast tego mamy szemranych ochroniarzy nie państwa tylko politycznej aktualnie rządzącej kasty i jej mafijnych sponsorów.
    Widać to doskonale przy "rządach" PO.
    Już tyko ten fakt pozwala oskarżyć osobników z ABW o zdradę stanu.

    Polska to Polacy i polska ziemia a nie rządowa zdradziecka ferajna i jej korupcyjni sponsorzy panowie z ABW !!!!!

    To "państwo" gardzi ofiarami a wykazuje się wyjątkową przyjaźnią i spolegliwością wobec zbrodniarzy.
    Bandzior bandziora nie skrzywdzi - tak należy oceniać "nasze" polityczne "elity" i ich ochroniarzy, którzy z ochroną Polski nie mają nic wspólnego.
    Gdyby Polacy nie byli tak bezmyślni to ta szemrana "klasa" polityczna dawno zostałaby wyrzucona na śmietnik historii.

    OdpowiedzUsuń
  29. Co do geszefciarzy z Art B.
    Pamiętam symptomatyczne, wiele mówiące zdanie o nich niedługo po ucieczce do izraela.

    To szło mniej więcej tak:

    "Mieli wielkie plany, ale w izraelu stracili wenę".

    Otóż to.
    Państwo izrael przygarnia aferzystów ze zrabowanym kapitałem ale samo siebie nie pozwoli okraść takim osobnikom jak bagsik czy gąsiorowski.
    No i nie dziwota że stracili "wenę" czyli zdolność generowania przekrętów kosztem państwa żydowskiego.
    I tu państwo polskie mogłoby się wiele od izraela nauczyć.
    Gdyby chciało rzecz jasna.

    OdpowiedzUsuń
  30. @Przemo
    "Wie na przykład o niechęci części diaspory ortokosyjnej do państwa Izrael. O tym nie wie 99,99999 % Polaków..."
    Czyli wie o tym 0,00001% Polaków. Czyli konkretnie ilu? Wychodzi mi, że trzech.

    OdpowiedzUsuń
  31. Marcin...
    sądzę że to była hiperboliczna przenośnia.. niepotrzebnie wziełes dosłownie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. @34
    Bandzior bandziora nie skrzywdzi - tak należy oceniać "nasze" polityczne "elity" i ich ochroniarzy, którzy z ochroną Polski nie mają nic wspólnego.

    W zasadzie każda władza pasożytuje na obywatelach. Bez mechanizmów referendalnych i silnych mechanizmów kontroli władzy, wybieralności urzędników i surowych kar, demokratyczna, czy republikańska władza wcześniej, czy później zamienia się w mafię, a świadczenia na rzecz państwa w wymuszenia rozbójnicze;-)

    Marzy mi się w Polsce mix Szwajcarii z elementami rodem z USA

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP