niedziela, 10 stycznia 2010

Luksus, to praca

Jeremy Rifkin ogłosił, że Ford, to był gość, kto rozumiał gospodarkę. Podobno Ford, jako jeden z nielicznych kapitalistów zajarzył, że maszyny nie kupią samochodów i przyzwoicie płacił robotnikom, aby ci kupowali jego samochody. Do tysięcy przedsiębiorców nie może dotrzeć, że nędzarze nie tworzą popytu. Kiedy popyt spada, to nie ma i zysku. Ryfkin, można by rzec, wygłosił jedno z praw HansaKlosa, że współczesne społeczeństwo może i powinno zapewnić każdemu, kto nie pracuje, pewinien zasiłek, który pozwalałby na godną egzystencję.

Za kilka lat na skutek postępu technicznego zatrudnienie w przemyśle spadnie do 10%. Tak przynajmniej uważa guru zarządzania z Ameryki, Peter Drucker. Można też sobie dość prosto wyobrazić, że pozostałej siły roboczej nie da się upchnąć w usługach i w rozrastającej się biurokracji. Jeśli po drodze nie pojawi się katastrofa, to praca stanie się luksusem. Łatwo sobie wyobrazić, jakie to będzie miało społeczne i polityczne skutki. Tania praca, dzięki której Polska zyskuje, coraz bardziej przestaje być potrzebna. Po rozwoju przemysłu w Chinach i Japonii widać, że tradycyjne fabryki zatrudniające tysiące robotników nie są w stanie dorównać standardom jakościowym zautomatyzowanym fabrykom sterowanych komputerami. Fabryki już wracają z biedniejszych krajów, ale nie tworzą one nowych miejsc pracy. Tania praca przestaje się liczyć w sytuacji internetowych kont, bankomatów, wirtualnych maszyn, zautomatyzowanych centrów rozliczeń, czy w zautomatyzowanych fabrykach. Ważniejsza staje się infrastruktura, bliskość rynków zbytu oraz dobrze wykształcona techniczna kadra pracowników. Jeżeli społeczeństwo nie zmusi władzy i globalnych korporacji do podzielenia się zyskiem ze społeczeństwem, to zbudowany zostanie faszyzm, którego wodzowie bądą mogli każdemu z nas coś dać lub coś odebrać, łącznie z życiem. Przedsmakiem tego była histeria szczepień, a korporacjom farmaceutycznym udało się do nagonki zaangażować WHO, rządy wielu państw oraz tzw. autorytety naukowe. Szczepionek i medykamentów nie produkuje się w garażu, ale w zautomatyzowanych fabrykach, gdzie koszty jednostkowe są znikome. Jednakże to korporacje farmaceutyczne decydują o tym, gdzie, za ile i dla kogo będa dostępne leki. Opornych można postraszyć pandemią, albo ją wywołać. Korporacyjne laboratoria pracują przecież w pełnej symbiozie z kompleksem militarno-zbrojeniowym. Wywołujemy wojnę lub zarazę i biznes się kreci;-). Środkiem do władzy staje się informacja. Kto kontroluje informacje, ma patent lub prawa autorskie, komu władza pozwala kontrolować informacje, ten zyskuje władzę. Demokracja i republika staje się powoli farsą, zamienianą, (dla dobra obywateli;-) w stary, zwyczajny faszyzm.

Sołtys twierdzi, że wszystkiemu winne jest typowe dla korporacji rozmycie odpowiedzialności, bo zachęca zarządy korporacji do nieracjonalnych i szkodliwych społecznie działań. Imperatywem współczesnych przedsiębiorców staje się maksymalizacja zysków. Cechą znamienną systemu kapitalistycznego jest dwulicowa moralność i permisywizm. Oficjalnie sankcjonuje się, również w Polsce dwa standardy wartości i ocen – jeden dla korporacji a drugi dla prostych obywateli. Przykładem może być kara za niewypłacenie pensji na czas. Jeszcze przed wojną w Polsce traktowano to jako zwykłe złodziejstwo i wsadzano winnego do aresztu lub więzienia. Dzisiaj okradający robotników przedsiębiorcy są praktycznie bezkarni.

Najprawdopodobniej już w tym roku mechanizm nieodpowiedzialności korporacyjnej dotknie Polaków. Słyszałem niedawno kilka rozmów z bankowcami, jak umawiano się na ewentualne przyszłe licytacje mieszkań zbankrutowanych kredytobiorców. Brak realnej ochrony kredytobiorcy i ograniczenia roszczeń banku do kredytowanej nieruchomości już teraz powoduje brniecie dalej ze spłatą nadmiernego kredytu hipotecznego, a w konsekwencji zubaża na lata rodziny lub doprowadza je do ruiny i rozkładu. Wszystko to dzieje się w sytuacji, kiedy władza dała bankom możliwość odliczenia strat z podatków i wyjścia na swoje, nie mówiąc o innych metodach transferu pieniędzy od podatników do kieszeni bankierów.

- W sytuacji, kiedy francuska władza wprowadza elementy faszystowskiej kontroli w internecie, a Sarkozy chce drukować euro, jakby jutro świat miał się skończyć, strajki w obronie miejsc pracy nie wydają się być takie nierozsądne - chłodno zauważył Stirlitz. - Zresztą i tak cała zachodnia Europa sparaliżowana jest śniegiem, więc straty będą niewielkie - dodał cynicznie;-)

34 komentarze:

  1. Hans,

    Albo cie nie rozumiem, albo Ty na komunizm przechodzisz? Sczekać potrafisz wsapniale!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyzby HansKlos przeczytal linka ktorego dalem ostatnio u Zorra o tym jak to fabryki z Chin wracaja do UK;)?-problemy z jaksocia produkcji w Chinach itp.
    To zreszta jeden z powodow dla ktorych nieco watpie w Chiny-za 10-15 lata masowa,chinska,tania sila robocza przestanie byc korporacjom potrzebna i Chiny pojda w odstawke-ciekawe jakie wtedy zajecia dla swych poddanych wymysla chinscy rzadzacy?
    Na Zachodzie to wyglada to tak jakby probowali wepchac cale spoleczenstwo w "robienie" w rozrywce.Masy zorganizowane na zasadzie crowdsourcingu beda zapewniac zajecie i rozrywke dla mas(czyli dla samych siebie).Stad te masowe X Factor,Tance na lodzie,Bary,Big Brothery,Aprenthicy itp.Kazdy bedzie chcial byc kolejna Susan Boyle czy zwyciezca Big Brothera-stad te masowe castingi i przesluchania na ktore wala tlumy-a tv to filmuje,"obrabia" i oto masy "tworza" rozrywke i daja zajecie dla mas.Do tego troche chalturki na boku oraz dzialnosc w roznych organizacjach charytatywnych i sasiedzkich(mnozy sie tego ostatnio oj mnozy)i masy maja "zajecie" 24h na dobe.Przy wysokim socjalu to nawet mogloby sie udac-taka nowoczesna wersja rzymskiego plebsu.
    Zaznaczam iz jest to wersja "optymistyczna" gdyz w wersji pesymistycznej masy to swietne mieso armatnie dla spragnionych wladzy i chwaly wladcow czy roznych prorokow.

    P.S.Na dluzsza mete to chyba kolonizacja kosmosu jest jakims rozwiazniem ale to niepredko.

    OdpowiedzUsuń
  3. @piotr34:"technologia a rozrywka"

    Dzisiaj oglądałem na TVN24 rozmowę z jakimś fizykiem (Turski?) na temat nauki. Powiedział, że przez ostatnie kilkadziesiąt lat pożywką dla nauki była rozrywka, a nie wojna i to w/g niego jest lepsze rozwiązanie. To rozrywka zmusza firmy do wyścigu technologicznego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na tym poziomie filozofowania możemy postawić tezę, że nauka i technika kręci się np. wokół dupy. Kto będzie w stanie obalić taką tezę?

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli co, wariat Ted Kaczyński miał trochę racji?

    OdpowiedzUsuń
  6. @Przemas

    Komunizm upadł, a teraz upada kapitalizm. Sytuacja w której 10-15% ludzi pracuje, a 0.1% posiada resztę na własność jest społecznie nieakceptowalna i grozi powstaniem totalnej dyktatury. Moje "wyszczekanie" lub jego brak nie zmienia mojej diagnozy;-)

    @Zbigniewo

    Z Tedem można zgodzić się w tym, iż ludzie ze stopniem naukowym nie są tacy cwani jak im się wydaje;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. @Zbigniewo
    Wyszperałem taki oto fragment manifestu Unabombera:
    Przyszłość wolności rozstrzygnie się w okresie od 40 do 100 lat. Jeśli technologia obłaskawi człowieka, to przetrwa i przejmie nad wszystkim kontrolę.
    Zwykły obywatel będzie kontrolował tylko własne urządzenia: samochód czy komputer.
    Natomiast nadzór wielkich systemów będzie należał do wąskiej elity, jak dziś, ale przy dwóch wielkich znamiennych różnicach:
    1/ Dzięki lepszej technologii elity będą miały większą kontrolę nad masami;
    2/ Praca ludzka nie będzie więcej konieczna i masy staną się pustym ciężarem dla systemu.

    Jeśli elity będą okrutne, to doprowadzą do eliminacji zbędnej ludności przez redukcję urodzin przy pomocy propagandy i środków biologicznych.

    Może się zdarzyć, że elita będzie miała miękkie serce liberałów. W takim przypadku zatroszczy się o potrzeby fizyczne mas i zdrowe hobby dla każdego, ale życie stanie się tak bezcelowe, że ludzkie istoty spadną do poziomu udomowionych zwierząt

    OdpowiedzUsuń
  8. Janusz Zajdel - Limes Inferior

    Kto nie czytał po prostu musi, świetna książka o tym jak nasz świat może wyglądac za kilkanaście lat (a może wygląda już dzisiaj tylko jeszcze tego nie rozumiemy).
    Dla leniwych jest w wersji audio. Naprawdę polecam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że kolega Przemas popadł w typową fałszywą alternatywę. Podobna alternatywa funduje sztuczny podział sceny politycznej na lewicę i prawicę. Jeśli wielowymiarowe wektory opinii zrzutujemy na prostą, to jest pewne, że stracimy informacje. Są tacy ktorym utrata perspektywy pasuje. Jednym, bo to prostsze do ogarnięcia, innym, bo łatwo rzucić hasło "kto nie z nami ten przeciw nam".

    Ted Kaczyński. Miał sporo racji, ale metody walki wybrał zaskakująco nieskuteczne jak na jego inteligencję.

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę racji możesz mieć (aczkolwiek nie w zakresie wyparcia siły roboczej ludzi przez maszyny). Tylko pytanie, jaka miałaby być alternatywa? Bo socjal, rozdział pieniędzy publicznych to też biznes, też ma swoich nadzorców, też jest kapryśnym i surowym panem nad życiem szerokich mas, które dodatkowo są przez niego znacznie bardziej ubezwłasnowolniane i pozbawiane motywacji i umiejętności do samodzielnego przetrwania, niż praca za grosze u kapitalistów.

    OdpowiedzUsuń
  11. @panika2008
    Tylko pytanie, jaka miałaby być alternatywa?

    Wydaje mi się, że alternatywą byłaby zmiana systemu podatkowego i budżetowego. System podatkowy powinien być bardziej progresywny i ograniczać osobisty dochód od góry, a system budżetowy powinien pozwalać aby o strukturze wydatków w znaczący sposób decydował obywatel sam, w tym, aby mógł na swoim indywidualnym koncie budżetowym oszczędzać i jakąś kwotę mógłby wtedy wydać na konsumpcję.

    Prosty przykład: obywatel korzysta ze szkół, uczelni, komunikacji, czytelni, lekarza itd. Istnieje pełna odpłatność za wszystko i nie ma dotacji, ale jednocześnie na koncie budżetowym, co roku pojawia się określona kwota, którą można zapłacić za uczelnie, za leczenie, za transport miejski, za leki, za jedzenie w publicznej stołówce, za wizytę w bibliotece czy teatrze itd. Istnieje ogólny limit tak finansowanych wydatków, wynikających z budżetu, ale każdy decyduje sam, czy płaci za leki, czy za studia, czy może chce codziennie zjeść ciepłą zupę. Pieniądze można wydać bezgotówkowo, tylko na określone cele, przekazać komuś innemu z rodziny, czy przyjaciołom albo zaoszczędzić, z tym, że nie wykorzystane/zaoszczędzone pieniądze po jakimś czasie stopniowo przechodzą do wspólnej puli budżetowej (coś jak np 10-20% opodatkowanie owych niewykorzystanej puli).Zniknęłaby cała potrzeba systemów opieki, a ogromna część administracji stałaby się zbędna. Jest rynek i jest wspólnota społeczna, która umożliwia w warunkach wolności funkcjonowanie jednostki.

    Taki pomysł zapewne spotkałby się ze sporym poparciem obywateli, ale też władza miałaby ogromny przeciwko temu opór, bo pieniądze to też władza;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Obawiam się, że klasy przedsiębiorców, też za chwilę nie będzie. Wyginą tak jak wyginęli rzemieślnicy. Przedsiębiorca to ktoś kto chce aby przedsięwzięcie się powiodło, tak aby wszystkie strony kontraktów były zaspokojone. Na dodatek przesiębiorca ma jeszcze jak to się dziś w języku korporacyjnym nazywa “zahamowania”, jak np. powoływane przez Hansa wywoływanie zarazy, doporowadzanie do katastrof itp. Myślę, że pod pojęciem przedsiębiorcy w powyżym tekście należy rozumieć korporację. I tu właśnie jestem w trakcie lektury Naomi Klain “Doktryna szoku”, gdzie autorka wyraźnie, logicznie i z podaniem źródeł opisuje, jak korporacje dążą do sprywatyzowania wszystkiego, z rządami państw włącznie. (to chyba już jest dawno faktem), prywatyzowanie więzień, policji, agencji wojskowych itp. Wg. doktryny szoku thing-tanki czekają jak sępy na nadażąjące się katastrofy, np. huragan Katrina, tsunami, itp, ewolucja tych potworów trwa, już nie czekają na nadażające się katastrofy, ale starają się je sami wywoływać. A wszystko pod dyktando reganomiki, i pobłogosławionym sztandarem Miltona Freedmana. Swoją drogą ten Milton to był niezły bydlak. Naomi opisuje językiem dziennikarza fakty które odkryła, ale nieomal ten sam scenarusz można znaleść w 1984 Orwella jak i po co CIA stosowała i stosuje elektrowstrząsy. Książka dla ludzi o mocnych nerwach. Co do tego, że liberalny kapitalizm jako eksperyment się nie udał, to coraz mniej ludzi ma wątpliwości. (Miltonowi liberalizm kojarzył się Johnem Lennonem, wolał nazwę konserwatyzm,) Moim skromnym zdaniem szkoda, że pomysły typu LEST http://pl.wikipedia.org/wiki/Lokalny_System_Wymiany_i_Handlu , nie rozwijają się. Co do nie wypłacania pensji pracownikom to z Hansem absolutnie się zgadzam, powinno się to traktować jak kradzież.
    “współczesne społeczeństwo może i powinno zapewnić każdemu kto nie pracuje, pewien zasiłek, który pozwalałby na godną egzystencję”. No może jednak nie każdemu, chyba że wychodzimy z założenia, że lepjej menelowi dać na trunek, niż ma robić bydło, może faktycznie taniej wyjdzie, Podatnicy odprowadzają sporą ilość pieniędzy do budżetu, a tam następuje janosikowy podział, tzn janosikowi na nowe biurowce, nowych 3000 urzędników do dzielenia, 1000 urzędników do sprawdzania ect. ect. a to co zostanie (a jak braknie to się pożyczy na poczet przyszłych dochodów) na wyznaczone cele budżetowe, jakiś koszmar z którego nikt nie wie jak się obudzić.
    Wszędzie tam gdzie nie ma fizycznego właściciela, (np. spółki akcyjne z bardzo rozproszonym akcjonariatem) nie ma gospodarza który wie jak np. przywołany tu Ford, że pewne kwestie są ważniejsze od ilości cyferek na rachunku, dla korporacji poprzez ludzi jej służacym najważniejsza jest liczba cyferek. To jest tak jak mówi Józef zza grobli, że po to pszczoły pracują, żeby on miał miód (Józef nawet jest trochę podobny do Puchatka), ale wie, że przyniosą mu pożytek tylko wtedy kiedy o nie zadba, ba wie że silne rodziny będzie miał tylko wtedy kiedy im pozwoli na konsumpcje ponad 60% zebranego miodu. kiedy ule będą ocieplone i zadbane. Korporacje w takiej sytuacji zebrały by 100% miodu, po najmniejszych kosztach, doprowadzając w szybkim czasie pasiekę do ruiny, żeby szukać innej, jak pszczoły rabuśnice.

    OdpowiedzUsuń
  13. To, co opisujesz, Hansie, to w dużym stopniu pomysł bonów edukacyjnych (i innych), promowany (wymyślony?) m.in. przez Miltona Friedmana. Rozwiązanie na pewno lepsze, niż obecne, ale ciągle nie idealne - bo ciągle jest kasta administratorów i zarządców, tyle że w tym modelu funkcjonują bardziej jak zarządcy funduszu inwestycyjnego, niż typowi biurokraci. To w sumie chyba krok w stronę znienawidzonej zdaje się przez Ciebie korporatokracji ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. @Grzeso: 80% tego, co pisze Klein i podobni, to bzdury wyssane z palca, domysły i demagogia. Poziom wiedzy ekonomicznej tych publicystów jest żenujący. LETS się nie rozwijają, bo są fundamentalnie, ekonomicznie, pomysłem znacznie głupszym, niż euro, ruble transferowe, albo dolary z Monopolly.

    OdpowiedzUsuń
  15. @panika2008
    Przeczytaj raz jeszcze, to co napisałem. Postawą nie jest żaden bon, ale realna kasa na bezgotówkowym koncie, którą można wydawać na ściśle określone cele. Nie ma żadnego zarządcy, jest tylko izba obrachunkowa. Parlament ustala cele, a administracja rejestruje punkty, gdzie obywatele mogą wydawać pieniądze i kontroluje, czy usługa/sprzedaż została wykonana. To obywatel sam decyduje na co wydać przypadające na niego z puli budżetowej pieniądze - czy chce za to zjeść zupę, czy pójść do lekarza, czy wykupić leki, czy przelać synowi sąsiada, bo to zdolny chłopak i warto mu do studiów dołożyć.

    @Grzeso
    Korporacje rzeczywiście działają, jakby jutro miał być koniec świata

    OdpowiedzUsuń
  16. Kasa nie jest realna, jeśli jest na jakimś koncie :) Kontem zawsze ktoś zarządza, a posiadacz ma dowód magazynowy - bon, weksel, obligacja, banknot, jak zwał-tak zwał :) A przy obecnym systemie walutowym gdyby te pieniądze sobie leżałym na takim mega-koncie, to by szybko traciły na wartości-inflacja... czyli trzeba je w coś zainwestować - dokładnie tak działa system norweski. Ale skoro trzeba w coś zainwestować, to ktoś musi zdecydować, w co zainwestować. I tak oto ze szczytnego celu funduszu społecznego robi się, chcąc nie chcąc, kolejna - i to potężna - korporacja finansowa...

    OdpowiedzUsuń
  17. @panika2008
    "Pomimo tego, że książka napisana jest w sposób subiektywny, że jest głosem sprzeciwu wobec działalności fanatyków wolnego rynku, to ogromna większość opisanych w niej faktów jest rzetelnie udokumentowana, poparta wiarygodnymi źródłami oraz autorskimi obserwacjami i rozmowami, w tym także z przedstawicielami “Szkoły chicagowskiej”. Podczas prac nad książką Klein spędziła parę lat podróżując po wielu opisywanych miejscach – była między innymi w kilku krajach Ameryki Południowej, w okupowanym Iraku i – oczywiście – na terenach USA. Zwolenników współczesnego kapitalizmu z pewnością razić mogą pewne niedopowiedzenia, zbyt daleko idące wnioski, czy nieprzekonujące opisy niektórych wydarzeń, jednak sądzę, że – biorąc pod uwagę ogrom manipulacji, jakiej poddawani jesteśmy na co dzień przez drugą, korporacyjną, stronę konfliktu – nieznaczna tendencyjność Naomi Klein zasługuje na wybaczenie. Uważam, że warto poznać opisaną w książce ciemną stronę bogactwa współczesnych koncernów i dowiedzieć się w jaki sposób doszły one do miliardowych zysków oraz kto za to płaci – i jaką cenę." , "Książka Klein nie jest jednak kolejnym głosem w dyskusji o wyższości jednego porządku ekonomicznego nad innym. Ta książka to oskarżenie skierowane w kierunku wyznawców jednego z tych porządków - neokonserwatystów spod znaku Szkoły Chicagowskiej. Oskarżenie o to, że swój model gospodarki wprowadzają siłą - w sposób niedemokratyczny - szokowy - wszędzie, gdzie się tylko da. Wykorzystują do tego własną przewagę - także militarną(!) - oraz naturalne kataklizmy.
    Nie dyskutują, nie udowadniają, nie przekonują - wsiadają do czołgów i jadą zaprowadzić wolnorynkowy kapitalizm - nawet tam, gdzie go wcale nie chcą." cytaty p.Macieja Lewandowskiego z http://www.fabrykaslow.eu/?p=105. A co do LETS to pewnie masz rację, nie zgłębiałem tematu ale sama idea możliwości legalnej ucieczki przed fiskusem wydaje mi się, ze wszech miar chwalebna.

    OdpowiedzUsuń
  18. @panika2008
    Chodziło mi o to, że nie byłby to bon do wydania na konkretny cel. W sprawie chodzi o pieniądze z podatków, uwzględnione w budżecie, a wydawane indywidualnie przez obywateli

    Na koncie są "przyszłe wpływy z podatków". Podatnicy wydając kasę z "karty budżetowej" otrzymują usługę/sprzedaż "na kreskę", która jest rozliczana z budżetem np raz na tydzień przelewem realnej kasy z budżetu państwa na konta świadczących usługę lekarzy, stołówek, aptek i/lub poprzez umorzenia należności podatkowych. Cała infrastruktura i administracja już jest i można ją wykorzystać.

    Niby kto tym miałby tym zarządzać i inwestować? Co do inflacji, to każde pieniądze podlegają inflacji, te budżetowe też;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja tu widze jeden problem. Przeciętnemu obywatelowi dość ciężko jest wyśledzić długofalowe korzyści z danej inwestycji. Dobry przykład stanowi medycyna. Możesz się zrzucić na dotowanie cudzych studiów medycznych i na pierwszy rzut oka nie ma tu żadnej korzyści. Bo co? Chce być lekarzem to niech płaci czesne! Jednak efektem takiej dotacji mogą być w dłuższej perspektywie dostępniejsi i tańsi lekarze. Jeśli pozwolisz by ludzie decydowali jak chcą, to jest oczywiste że w swej większości wybiorą korzyści krótkodystansowe, a niekonieczne może to być decyzja optymalna.

    Co do bezrobocia i postępu technicznego. Potencjalnej pracy (i to pożytecznej) nadal jest dużo i dużo będzie. Przynajmniej do nadejścia technologicznej osobliwości, ale technologiczna osobliwość to nieprędka perspektywa. Problemy które opisujesz są wg. mnie głównie natury ustrojowej.

    OdpowiedzUsuń
  20. @frasobliwy
    No wlasnie tez mialem wskoczyc tu z technologiczna osobliwoscia ale mnie wyprzedziles;)
    Malo kto sobie zdaje sprawe iz technologiczna osobliwosc to prawdopodobnie takze osobliwosc ekonomiczna.Kiedys zreszta jakos probowalem policzyc bardzo z grubsza wzrost produktywnosci przy przejsciach cywilizacyjnych(tzn:zbieractwo/rolnictwo,rolnictwo/przemysl)no i wyciagnac wnioski co do nastepnej przemiany industrial/postindustrial.Tak bardzo na oko to mi wyszedl wzrost "PKB" razy 2-3 na poczatek przemiany i kolejne 2-3 razy potem-lacznie jakies 10 razy wiekszy "PKB" niz w fazie poprzedniej.Jezeli przyjmiemy ze obecnie przechodzimy do poznej fazy postindustrialnej(technologiczna osobliwosc)to PKB najbardziej rozwinietych krajow Zachodu powinno przekroczyc 100 tysiecy dolarow per capita.Przy takim poziomie zamoznosci mozna zapewnic dobrobyt kazdemu obywatelowi-to tylko kwestia organizacji spolecznej.
    Artykul o ekonomicznje osobliowsci
    http://tiny.pl/hxsjb
    @HansKlos
    Czy Ty aby nie idealizujesz zbytnio ludzkiej natury?Elity oraz biurokracja nigdy nie pozwola na powstanie systemu ktory ograniczylby znaczaco ich wladze.Walke o zasoby i hierarchie w stadzie mamy w genach odziedziczonych po naszych malpich przodkach.Wlasciwie obserwujac mnozenie przepisow i rozbudowe biurokracji mozna powiedziec ze kontrola staje ise coraz silniejsza-wiec deal w przyszlosci bedzie-pelna lodowka w zamian za totalne posluszenstwo(juz mamy tego poczatki).

    Nie zapominajmy ze Technologiczna Osobliwosc to tylko jeden ze scenariuszy(moj ulubiony)bo moze tez zrealizowac sie scenariusz numer dwa tzn przyjsc Peak Oil i zwyczajnie nie bedzie co dzielic.

    OdpowiedzUsuń
  21. Na temat technologicznej i ekonomicznej osobliwosci polecam ksiazke Jacka Dukaja "Perfekcyjna niedoskonalosc"-dobre sf i odwazna futurologia.
    Troche na temat ksiazki.
    http://tiny.pl/hm73k

    OdpowiedzUsuń
  22. @piotr34
    Wg mnie żadnej osobliwości na horyzoncie nie widać;-) Może dla tego, że jestem szpiegiem, a nie futurologiem.

    Obecny problem tzw wąskiego gardła jest problemem podstawowym. Korporacje prywatyzują wiedzę i technologie oraz przejmując mniejsze firmy zatrzymują innowacje. Ilość specjalistów na jednostkę urządzeń/maszyn maleje. W związku z tym szereg badań ma charakter wtórny i nic nie wnosi nowego. Pojawia się bariera zasobów i energii przy nieograniczonych zasobach pieniężnych, co rujnuje gospodarkę, a w połączeniu z korporacyjnym prawem, zabija twórczość jednostki.

    OdpowiedzUsuń
  23. @wszyscy:"technologiczna osobliwość"

    Nuszę się zgodzić z tezą, że korporacje blokują pomysły. 15 lat temu zetknąłęm się z tezą, że IBM ma kupę gotowych, nowatorskich rozwiązań, ale ich nie ujawnia (nie patentuje), ani nie wdraża. Czeka na moment, w którym przestaną się sprzedawać dotychczas oferowane produkty. Myślę, że podobnie jest w innych dziedzinach. Po co się spieszyć z nowym produktem, jak stary się dobrze sprzedaje i ma się kontrolę nad rynkiem (nikt nie wyskoczy z konkurencyjnym produktem). Postęp napędzają małe firmy, które chcą zarobić i boją się, że konkurencja ich wyprzedzi z wdrożeniem nowości.

    OdpowiedzUsuń
  24. @Anonimowy
    Tak, chociażby sprawa z ekranami OLED. Technologia zamknięta na amen w sejfach.

    OdpowiedzUsuń
  25. @Anon: nie ma czegoś takiego, jak kontrola nad rynkiem. Jest szarańcza małych firm każdego roku, miesiąca i dnia próbujących wygryźć gigantów. Nikt sobie nie może pozwolić na pisanie wynalazków do szuflady, bo go zniszczą. Wiem, bo siedzę na codzień w awangardzie bądź co bądź postępu, jakim jest IT, i mam kontakt z wysoko skapitalizowanymi firmami. Nota bene zdziwilibyście się, ile rzeczy się dzieje albo nie dzieje z powodu zwykłej głupoty, co ja mówię, debilizmu kadr zarządzających. Co zresztą utwierdza mnie w przekonaniu, że jakieś tam wyrafinowane spiski, NWO, kartele, ustawianie rynków itd nie mają szansy bytu, bo to są zwykli ludzie, większość chorobliwie pazerna, duża część debile, sporo zwykłych "odklepywaczy" swych meneżerskich etatów.

    @Zbigniewo: ale o co chodzi z ekranami OLED w sejfach? Samsung wprowadza je na rynek w 2010-2011, więc...? (To znaczy duże ekrany wprowadza, bo ekrany OLED w komórkach są już od ładnych paru lat).

    OdpowiedzUsuń
  26. @panika2008
    Technologia (z możliwością wytwarzania) opatentowana w dobie początków produkcji paneli LCD, w wyniku zmowy produkcja nie została uruchomiona. Wyświetlacze OLED są dużo tańsze w produkcji od LCD. Jeśli oglądałeś film na TV OLED to z pewnoścą szybko chciałbyś się pozbyć swojego LCD;-)

    OdpowiedzUsuń
  27. @panika2008:"nie ma kontroli nad rynkiem"

    Kontrola nad rynkiem nie polega na totalnym blokowaniu wdrożeń. Nie ma znaczenia dla rynku, że jakaś firemka ma produkt, który jest lepszy od produktów potentatów. Zwykle taka firemka nie ma kanałów dystrybucji, pieniędzy na reklamę, ... Nawet w obrębie przywoływanego przez Ciebie IT tak się dzieje. Przypominam sobie stare (20 lat temu) powiedzenie informatyków: "Nie sztuka zrobić coś lepiej niż IBM, sztuka to sprzedać". Rozglądnij się ilu jest na świecie producentów samochodów. Kilku, bo znaczna część fabryk (i marek) ma jednego właściciela. Podobnie jest w produkcji szkła, chemikaliów, ...

    OdpowiedzUsuń
  28. @hans
    hmm... skoro upadł komunizm (nie wszedzie, vive Fidel!), i potem nastał kapitalizm (vive solid-arność!, vive po-land!), a teraz upada kapitalizm, to co będzie po kapitalizmie?

    OdpowiedzUsuń
  29. @Zbigniewo: może numery patentów?

    @Anon: no wiadomo, że trzeba mieć kapitał na wdrożenie, często duży. Ale czego to by miało dowodzić? Że co, chciałbyś żeby innowacje w energetyce atomowej wdrażała firma z Wołomina "Zenek i szwagier corp."?

    OdpowiedzUsuń
  30. @panika2008
    Było o tym w gazetach.
    Fragment: (http://www.pcworld.pl/artykuly/59641_2_1/OLED.nastepca.technologii.LCD.html)
    .:"...praktycznie od 2004-2005 roku technologia OLED jest już dopracowana, przygotowana do wdrożenia na masową skalę nie tylko wyświetlaczy do urządzeń mobilnych, ale również monitorów komputerowych i telewizorów Full HD. Na przeszkodzie jej rozpoczęcia stoją obecnie dwie przeszkody. Pierwsza związana jest z poniesionymi do dzisiaj inwestycjami w technologię LCD. Nie ma obecnie co liczyć na wdrożenie nowej technologii (wyjątkiem są dostępne na rynku wyświetlacze do urządzeń mobilnych, gdyż w tym wypadku korzyści ze znacznie mniejszego zużycia energii wzięły górę nad kosztami poprzednich inwestycji) zanim nie zwrócą się poniesione nakłady na rozwój tej technologii i nie przyniosą zaplanowanych zysków z istniejących fabryk paneli LCD."

    OdpowiedzUsuń
  31. @Zbigniewo: Ale wydźwięk tego cytatu jest zdecydowanie inny, niż pierwotnie napisałeś. Nie ma tu nic o zmowie ani o jakichś machlojkach, sterowaniu rynkiem, tylko po prostu koszt startu był za wysoki w stosunku do oczekiwanego zwrotu... no bo wiesz, biznes musi zarabiać... Z tego samego powodu jak krew z nosa idzie rozwój samochodów na prąd. Nie dlatego, że to jakaś zmowa i manipulacja, tylko po prostu na aktualnym etapie to nie byłoby na tyle opłacalne, żeby w to wchodzić na całego, na razie firmy raczej badają rynek (japończycy) albo tworzą modele dla pasjonatów z grubym portfelem (Tesla). Taki jest big picture... na wszystko przyjdzie czas IMHO.

    OdpowiedzUsuń
  32. Od siebie dodam, że po upadku socjalizmu świat zachodu naiwnie uwierzył w nazwałbym to "złudzenie Fukuyamy", czyli przekonanie o "końcu historii", że kapitalizm (jesli to jeszcze jest kapitalizm) oraz liberalna demokracja (jeśli to jeszcze demokracacja) to najlepsze z porządków społecznych. Cóż natura ma to do siebie, że nieustannie w procesie cyklicznym cos się rodzi rozwija osiaga swój szczyt po czym obumiera i/lub przekształca się w cos innego. Ma to charkter dynamiczny a nie statyczny. Dlatego kiedyś na statkach nieustannie szorowano pokłady, osobiscie to mi sie wydaje, że statek na którym plyniemy to po pierwsze primo : galera, po drugie primo idzie zmiana pogody (for the bogaczy only)) i po trzecie primo ultimo, wchodzimy na mieliznę :), nadto zajęci szorowaniem pokładu nie mamy nawet czasu spojrzeć pod tenże pokład by zobaczyć co jest silnikiem statku to raz a dwa, że grodzie zdają się puszczać:). w tym wszystkim jedyną ulgę mogą nam dać... galerianki i oby choc tyle:)

    OdpowiedzUsuń
  33. panika2008 co Ty do nas opowiadasz :D

    Kartele nie mają racji bytu? Kartele były już w XIX wieku, poczytaj sobie choćby hasło na wikipedii. Zastanawiają mnie te Twoje mądro-głupie komentarze...Mniejsza z tym. Ostatnio Nokia zarzucała zmowę producentom LCD. W IT syf widać jak na dłoni. Intel ma sprawy o ciosy poniżej pasa (układy z odbiorcami aby nie kupowali u AMD). To samo MS, który siłą kuli śnieżnej połyka konkurencję. Spowolniony Rozwój ustandaryzowanego HTML/CSS to zasługa MS i IE. IE technologicznie wlecze sie za konkurencją, a pozycję ma twardą, bo jego dostawca oferuje sprzedaż wiązaną z OS, który ma monopolistyczną pozycję na desktopie. Konkuruj z MS na desktopie. Powodzenia! Karty graficzne produkują Nvidia, AMD, Intel. Na początku lat 80 było producentów zatrzęsienie. Gdzie Ty widzisz tych podgryzaczy? 25 lat dominacji MS na pececie i końca nie widać. Jak chcesz spokojnie wejść z własnymi routerami, gdy wielu myśli tak: facet od sieci - a to musi być cisco-inżynier! Mnie swego czasu zastanowiło, że jedyny jako-taki engine do MySQL (innodb) wykupił akurat Oracle. No, no, co za przypadek. Baza Oracla jest zajebista, a musieli wykupić taki badziew z dolnej półki :) A potem MySQL został wykupiony przez Suna, a potem Sun przez Oracla. Widać Oraclem zarządza jakiś mądry strateg, a nie stado ogranioczonych, pazernych małp jak to wcześniej zasugerowałeś.

    Jest wyraźny punkt zbieżności tego procesu. W końcu stratedzy mają jakieś długodystansowe plany :)

    W tej kwestii dochodzą jeszcze patenty. Jest to broń wielkich przeciw małym, bo nie sztuka jest trolować z 2 patentami. Sztuka jest mieć po tysiące patentów i wchodzić w układy z równymi sobie (ty nie ruszasz mnie, ja ciebie). Małego posiadacza patentów można wykupić. Większość ludzi sprzedaje firmę mając w perspektywie życie rentiera VS wojenkę z gigantem. I tak to się toczy. Drobnica sobie istnieje, ale wielkie ryby są jak skały.

    Ten cytat z LCD też opatrznie zrozumiałeś. Skoro jest taka wolność, to firmy które przeinwestowały w LCD powinny paść, a ich miejsce zająć świeżaki od lepszej technologii :). Tymczasem masz idiotyczne tłumaczenie, że LCD jeszcze się nie zwrócił, więc jedziemy na LCD. To jakby mówić, że diesel nie wejdzie, bo jeszcze nie zwróciła się hodowla koni. Brednie. Hodowcom koni dziękujemy, a na ich miejsce wchodzą producenci diesli. Tak wygląda wolny rynek, chyba, że się go zarżnie chorym prawem. Wtedy przestrzałe wyświetalecze będą wyświetlać okno przestarzałego IE...

    A co do spisków, NWO itp. Jeśli rozumiesz to jako jakieś niedorzeczne sabaty w kryptach i z pochodniami oraz przemowy w stylu "protokołów", to jesteś w błędzie. NWO to najzwyklejsze przesuwanie rzeczywistych ośrodków władzy z tych konstytucyjnych do nieformalnych (np. służby specjalne, oligarchowie) oraz zmierzanie do wprowadzenia rządu światowego. Zadziwiająca jednomyślność w polityce wielu państw oraz kilka cytatów z ważnych panów sprzed 60 lat, świadczą, że to było planowane i że jest wdrażane. Kennedy na krótko przed swoją śmiercią mówił o globalnym spisku (nagranie z przemówienia jest na oficjalnej stronie). O spisku kompleksu zbrojeniowego mówił Dwight Eisenhower. "Spisku" w tym sensie, że większość opinii publicznej go nie zna, nie rozumie i nie zamierza przyłożyć ręki do jego zwalczenia, a najważniejsze media w nim siedzą bo nie nagłaśniają tematu.

    Część kwestii tworzy się niejako "naturalnie" przez akumulację władzy i kapitału. Np. nie wiem jak dobre państwo na Morzem Śródziemnym, to musiało ulec Rzymowi, bo Rzym w pewnym momencie miał tyle środków by wygrywać każdą wojnę w okolicy. Problem stanowił transport i feedback. Ale nie teraz. Teraz "Rzym" może podbić cały świat, a zgodnie z radami wujka Sun Tsu najlepiej toczyć wojny bez jawnej agresji.

    Tak czy siak musi istnieć jakiś "cesarz", a podanym wciśnie się kit o nieistenieniu "cesarza". Kryptokracja jest dobra, bo niemal całkowicie odporna na gniew ludu i przewroty.

    OdpowiedzUsuń
  34. @frasobliwy

    Twoje uwagi są jak najbardziej słuszne. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że aby przywrócić konkurencję i wolny rynek to należy zastosować mechanizm permanentnej rewolucji, która powodowałaby ciągłe podziały większych firm na mniejsze. Nie ma znaczenia, czy takie podziały wymuszałoby prawo, ekonomia, czy jakiś mechanizm społeczny, ale to musi dziać się ciągle. Aby nikt nie mógł zablokować takiego mechanizmu, to niezbędne jest ograniczenie indywidualnego posiadania, tj dochodów od góry.

    Bez takiego ograniczenia prawi, równość i wolnośc staje się farsą.

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP