niedziela, 17 stycznia 2010

Moving Your Money

Bank of America Merrill Lynch zapodał, że wg jego badań młodzi Amerykanie z pokolenia dwudziesto i trzydziestolatków nie są skłonni do inwestowania w akcje i agresywne fundusze inwestycyjne, obawiając się ryzyka znacznej straty.

Z kolei dojrzały komentator rzeczywistości, gość codzienny w jedym ze swoich komentarzy na blogu Trystero, niezwykle rozsądnie wyjaśnił, że
Traktuję moje fizyczne złoto jako polisę. No może polisolokatę. Zakładam utrzymanie siły nabywczej w interesującej mnie perspektywie 20-30 lat bez zagrożenia inflacją, rewolucją, pisobolszewizmem itp. Akcje kupowałem. Dużo i często. Czasem za 100% kapitału. Byłem młody i napalony, potrzebowałem emocji i szybkiej kasy. Udało mi się. [...] Interesują mnie dziś tylko fundamentalne przesłanki kupna akcji a nie trendy AT i inne owcze pędy i odruchy stadne. Z wiekiem maleje zapotrzebowanie na emocje a rośnie na święty spokój. Kupię chętnie długoterminowo akcje firmy ze stabilnej branży (np energetyka) mało czułej na poziom sprzedaży[...]. Jeśli ktoś kupuje akcje bo inni tak robią i liczy że ktoś od niego jutro drożej odkupi jest dla mnie spekulantem i ryzykantem, nie inwestorem. Wiem, sam taki byłem. Jeśli dziś pan X odkupuje od pana Y jedną akcję o 10% drożej niż wczoraj to wszyscy pozostali posiadacze akcji uważają że automatycznie też stali się o 10% bogatsi nic nie robiąc. To błąd myślowy. To magia liczb. Na mnie to nie działa.
Zdaje się iż zaczyna się pojawiać nić, która łączy stare i nowe pokolenia, nić niebezpieczna dla wielkiej finansjery. Awersja do ryzyka i fakt, iż znaczenie tradycyjnych usług pośrednictwa finansowego, a tym samym mniejszych banków, które zwykle specjalizują się w świadczeniu tego typu usług wzrasta w okresie napięć finansowych może spowodować gwałtowny odpływ pieniędzy z najwiekszych banków. Wzrośnie w ten sposób rola banków spółdzielczych i spółdzielni kredytowych, kosztem wielkich korporacji. Jeśli, jak podaje Washington na swoim blogu, ludzie wezmą sprawę w swoje ręce i zabiorą pieniądze z dużych banków, aby ulokować je w instytucjach społecznościowych, to szykuje się nam początek dla kolejnej amerykańskiej rewolucji;-) Too big to fails?

11 komentarzy:

  1. "nie są skłonni do inwestowania w akcje i agresywne fundusze inwestycyjne, obawiając się ryzyka znacznej straty" - to się nazywa trwały i długoterminowy trend deflacyjny. Zjeżdżamy po zjeżdżalni kończącej cykl Kondratiewa.

    OdpowiedzUsuń
  2. @panika2008
    Znalezienie łosi coraz trudniejsze;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Otóż to - ludzie oddają swój kapitał za określoną cenę. Jeżeli zaczynają sobie zdawać sprawę, że to jedno wielkie oszustwo - odmawiają współpracy.

    Giełda musi wrócić do korzeni - momentu gdy się zarabia na odsetkach a nie na potencjalnym wzroście wartości akcji.

    Slomski.us

    OdpowiedzUsuń
  4. przemo.. nie na odsetkach ale na dywidendach.

    wiesz kiedy będziemy widzieć dywidendy rzędu 8 procent i akcje których nikt nie chce to będzie znak ze trzeba sprzedać złoto i pakować się w akcje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Adam:
    no.. to dlugo przyjdzie poczekac.

    OdpowiedzUsuń
  6. Adam - na odsetkach jezeli mowa o obligacjach, na dywidendach jezeli chodzi o akcje. Brak zaufania dotyczy obu tych rodzajach produktow.

    OdpowiedzUsuń
  7. Trudno mówić o braku zaufania do obligacji czy akcji, jeśli zwroty na obydwu klasach są rzędu 0-2% (na końcu krzywej, na 30-latkach majaczy 4%).

    OdpowiedzUsuń
  8. A wszystko kwestia czasu. Trynd na obligach się odwrócił. Trynd 30-letni. Wyobraź sobie jaki on ma power ten trynd, jak on tyle jedzie. Teraz to będzie dwie dekady rosnących odsetek, tylko barany nie chwytają. Poczytaj El-Eriana z Pimco i jego poprzednie prognozy, zobacz jka nacięli fundusze na pierwszym fałszywym zawrocie. Ten nawrót teraz nie jest fałszywy, bo lolar odbił. To jest nieuniknione. Nie ma takiego Benka żeby napompował kilkanaście-dziesiąt bilionów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Poczekamy, zobaczymy... tym razem sufit jest niżej, niż w latach 70, świat nie wytrzyma wzrostu 30-latek powyżej 15%, grecja w tej chwili ledwo zipie z 6%, japonia zaczyna kaszleć za każdym razem jak się zbliża do 3%...

    OdpowiedzUsuń
  10. Otóż to - spółdzielczość kredytowa. Mało kto wie, że Polska miała świetlane przykłady spółdzielczości kredytowej w XIX-XX w. - pod zaborem pruskim - "Spółdzielczość kredytowa w Wielkopolsce" oraz Kasy Stefczyka - Galicja - XIX-XX w.
    Obecnie odrodzona spółdzielczość kredytowa, to SKOKi. Tak, tak te same, które przez najbardziej dziś światłą partię i największą gazetę obrzucane są czarnym pijarem. Ciekawe dlaczego? Może antagoniści czują, że dynamiczny rozwój SKOK zagrozi kumplom z banków komercyjnych.
    Al

    OdpowiedzUsuń
  11. @paweł walitos

    Właśnie tego obawiają się wielkie banki i władza. Spółdzielnie kredytowe nie potrzebują ani dokapitalizowania, ani innych łask władzy, są w pełni wypłacalne i działają w środowisku z którego pochodzą spółdzielcy i pracownicy. Na dodatek, o zgrozo, wspierają pożyczkami mały biznes, który zagospodarowuje lokalna przestrzeń ekonomiczną. No takie antyrządowe i antykorporacyjne działania domagają się jakiegoś medialnego potępienia;-)

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP