niedziela, 28 lutego 2010

Strachy na Lachy, czyli skok na euro

Jak zwykł mawiać imć ZeZorro, bolszewikom posypało się wszystko: świńska grypa, green shoots, bezrobocie i globalne ocieplenie, teraz jeszcze będzie (godzina) W. A wystarczyło się nauczyć liczyć... i trochę pokory. No to zajęłem się, w myśl reklam z TV, matematyką;-) Na pierwszy ogień poszło zaufanie, które wg Konfucjusza stanowi najważniejszy atrybut władzy.

W Analektach Konfucjusza wyczytać można, jak pewnego razu jakiś uczeń Konfucjusza zapytał go, "Co jest najważniejsze dla ochrony kraju?" Konfucjusz odpowiedział, "Armia i żywność i zaufanie. Wojsko i żywność i ufność, gdy nie są one dobrze ułożone, dany kraj nie zazna spokoju". Lecz to był bardzo twardy uczeń i pytał dalej, "Jeśli te trzy sprawy są dobrze ułożone, to oczywiście nie ma żadnego problemu, lecz ułożenie wszystkich tych trzech spraw nie jest łatwe, choć jest to ideał. Gdybyś miał pominąć jedną z tych spraw, to co by to było?" Konfucjusz odpowiedział, "Wojsko, jeśli trzeba by zrezygnować z jednej rzeczy, to byłoby wojsko. Gdyby było wystarczająco dużo pożywienia dla ludzi i ludzie ufaliby władzy, wtedy to mogłoby działać bez wojska, i rozpuściłbym armię." Uczeń kontynuował, "A gdyby była jeszcze jedna rzecz, z której musiałbyś zrezygnować, to co byś poświęcił?" Konfucjusz odpowiedział "Jedzenie. Głębokie zaufanie ludzi do swojej władzy i do samych siebie, jeśli nie ma tu głębokiej wiary, wtedy nawet jeśli żyjemy w tym samym kraju czy domu tracimy całe nasze zaufanie do siebie nawzajem. Jeśli nawet mamy armię i jedzenie a ludzie tracą zaufanie do siebie nawzajem wtedy te pierwsze dwa czynniki nie mają żadnego znaczenia. Nie rozpaczaj nad ubóstwem, rozpaczaj nad nierównością, to jest podstawowa zasada polityki."
Niejednokrotnie podkreślałem, że zbyt wielkie nierówności w dochodach tworzą karykatury z republiki (jest państwo i jest Państwo), demokracji (nie ma ludzi zbyt małych, aby nie mogli innym szkodzić;-), z wolnego rynku (to big to fail;-). Wolny rynek zanika, kiedy pojawia się zbyt duża nierówność w relacjach pomiędzy pracodawcą i pracownikiem, pomiędzy dużą firmą i maleńkim przedsiebiorcą, pomiedzy bankierem a dłużnikiem, pomiędzy państwem a obywatelem. Wzajemne zaufanie rodzi społeczeństwo obywatelskie, brak zaufania rodzi totalitaryzm. A co zrodzi nierówność pomiędzy longami a szortami?

Właśnie wskaźnik zaufania amerykańskich konsumentów (do władzy) podawany przez Conference Board spadł z 56,5 do 46 punktów. W zdrowej gospodarce wystarczy obniżyć stopy procentowe, np. z 8% na 3% i rusza się sama, w chorej trzeba obniżyć z 5% na 1% , a w martwej z 1% na 0% i jeszcze rzucać w nią pieniędzmi, aby symulować ostatnie resztki życia.

Niemcy i Anglicy w zachwycie klaszczą, bo podobno przekroczyli magiczne zero i są podobno jakieś 0,1% na plusie (dwa plus bezdobrze;-) i to ma być to szalone odbicie w górę. Pod koniec 2009 roku odbiła w górę sprzedaż domów w USA, a teraz - Uwaga, uwaga! Jak będziecie spadać z tej szalonej wysokości, do której wam odbiło;-) to nie wybijcie czasami czarnej dziury! - A w (R)PL bryndza jeszcze przed nami. Kasa się wkrótce kończy, a tu złoty nie chce się umacniać i dobić gospodarki. Szczerze mówiąc nie będę zaskoczony jak się okaże że obecne rządy to ściema, równa sondażom jednej słynnej gazety.

W tej sytuacji zwycięstwo Talibów w Afganistanie to już tylko kwestia czasu. Infiltracja zachodu przez muzułmańskich imigrantów oraz straszenie terroryzmem już powoduje eskalację kontroli wewnętrznej i budowę państw policyjnych. Związany z tym dramatyczny wzrost wydatków dla kontroli buntujących się społeczeństw dobije ledwo zipiące zachodnie gospodarki. Strajki już się zaczęły. Banki już padają, a pomimo wiosny końca kryzysu wcale nie widać. Grecja jest dopiero pierwszym testem i to wcale nie najpoważniejszym. Sugerowane przez ekspertów obcięcie płac w greckiej gospodarce o 50% to czyste fantazje. Znacznie poważniejsze problemy pojawią się w przypadku Hiszpanii, Portugalii, Włoch czy Irlandii. Na razie inwestorom można jeszcze wmawiać, że jest to jedynie wypadek przy pracy i absolutnie wyjątkowa sytuacja. Przy kolejnych wstrząsach nerwy inwestorów okażą się zbyt słabe i doprowadzą do poważnych przecen na rynku długu, akcji i walut. Na świecie wielu zainteresowanych jest tym, aby sytuacja stała się dramatyczna. Co zrobi świat, kiedy sytuacja wymknie sie spod kontroli?


środa, 24 lutego 2010

delicje czytacza

Zapraszam do publikacji i wymiany waszych ciekawych lektur poprzez mechanizm zakładek delicious. Moje konto jest tu: delicious zezo

Najciekawsze rzeczy będą codziennie publikowane w formie prasówki. Godzina pozostaje do ustalenia. Treść zależy od was, będzie to, co sami zaproponujecie, rzeczy naj: ważniejsze, istotniejsze, ciekawsze.

Wstawianie czytanych/polecanych tekstów jest dziecinnie łatwe, najlepszy mechanizm jest w applecie firefoksa Delicious Bookmarks 2.1

Po prostu klikasz prawym klawiszem i link dodaje się magicznie do twoich zakładek.

Aby to działało, musicie swoje ciekawe linki udostępniać/propagować oraz dać mi adresy waszych kont, skąd można je po/wybierać. W szczegółach wszystko wyjdzie w praniu.

poniedziałek, 22 lutego 2010

Jak umrzeć zdrowym

Sołtys chwycił pilota i przełączył TV na kanał ABC, a tam sam Terminator ogłasza, że w kosmosie zaobserwowano sygnały ożywienia i pochodzą one podobno z Kalifornii. - Wierzę, że najgorsze jest za nami - powiedział Arnold głosem pilota podchodzącego do awaryjnego lądowania;-). - Awarie są teraz w modzie, podobnie jak oznaki ożywienia. Pewnie to przez te globalne ocieplenie i długą zimę wszyscy tak czekają na wiosnę, że aż z telewizji wyłazi chęć utopienia kryzysowej Marzanny - skomentował wiadomości z TV Stirlitz i wziął się za czytanie niemieckich gazet. Dziennik gospodarczy Handelsblatt, wpadł właśnie na trop Wunderwaffe, którego tajne plany właśnie ujawnił niemiecki rząd. Według planu, odpowiedzią na problemy euro udające Greka, ma być szybkie przyjęcie do strefy nowych państw członkowskich UE. - Jednym słowem chcą nami nakarmić monstrum - podsumował Sołtys. Plan nie ujawnił niestety, czy nowe państwa członkowskie mają przyjąć euro z pieśnią na ustach, prowadzone na rzeź przez rodzimych polityków, czy też operacje ma wspomagać Bundeswehra;-) Zapowiedzią sukcesu Wunderwaffe ma być wycena tzw. polskich banków, które mają tyle samo wspólnego z Polską, co umieszczone w naszym kraju tzw. polskie obozy zagłady.

W piątek rozeszła się sygnowana przez Der Spiegel i zaanonsowana przez ZeZorro pogłoska, jakoby doszło do porozumienia na szczeblu rządowym i że propozycja zrzutki w wysokości 25 mld euro do greckiego kapelusza została klepnięta. Niemieckie ministerstwo finansów natychmiast oficjalnie zdementowało tą plotkę dobitnie dając świadectwo jej prawdziwości (wierzę tylko wiadomościom zdementowanym, powiedział ongiś imć Aleksander Gorczakow) i stawiając niemiecki rząd w przedziwnej sytuacji, ponieważ Bundesbank i sąd najwyższy Bundeslandii;-) już szykuje się rządowi sięgającemu po kasę na datki dla Grecji, obtłuc łapy;-) Polski rząd chyba też coś tam zamierza do kapelusza wrzucić, ponieważ obiecał do końca czerwca stworzyć kompleksowy program wsparcia budownictwa mieszkaniowego;-) który ma ratować skórę europejskim bangsterom operującym w Prywiślańskim Kraju. Przecież zgodnie z tym, co ongiś mówił był Adenauer, 8 września 1953 r. do dziennikarza amerykańskiego, z rządem wolnej Polski musielibyśmy utrzymywać dobre stosunki, a niemieckie tereny wschodnie mogłyby być wówczas administrowane w formie niemiecko-polskiego kondominium lub podporządkowane ONZ, za co Niemcy oczekiwaliby jakiejś zapłaty;-) Można by dla przykładu Niemcom oddać Prusy, tfu Warszawska Giełdę Papierów (bez)Wartościowych;-)

Pomimo problemów z euro, giełdy w EUropie rosną. Jednakże w dłuższej perspektywie górę zawsze bierze rzeczywistość oparta na fundamentach. Wystarczy spojrzeć na inwestycje w tzw rynki wschodzące. Zainwestowane na koniec 1999 roku sto dolarów warte byłoby dla S&P500 około 90 dolarów, w chiński indeks - 150 dolarów, zainwestowane w Brazylii - 520 dolarów, w Rosji - 326 dolarów, a w Indiach prawie 275. Te same 100 dolarów leżące na 5% koncie urosłoby do 165, które to dolary warte byłyby jakieś 100.2 dolarów z 1999 roku. Gdybyśmy jednak, za te 100 dolarów kupili w 1999 roku złota (ok 1/3 uncji), to dzisiaj moglibyśmy spieniężyć ją za około 370 dolarów oszczędzając sobie przy okazji wydatków na psychoanalityka i leki uspokajające;-) Możemy wiec pogłoski o długookresowych zyskach z inwestycji na giełdzie i oszczędzania na kontach bankowych, przynajmniej na razie, włożyć między bajki dla grzecznych inwestorów;-). Święty spokój jest bezcenny, za wszystko inne możemy zapłacić kartą kredytową;-)

Z inwestowaniem i oszczędzaniem, jest identycznie, jak z dbaniem o zdrowie - liczy się przede wszystkim rozsądek. Perspektywa, że człowiek umrze zdrowym, wydaje się być zaprzeczeniem życia. Idąc tym tropem można raz jeszcze prześledzić historię świńskiej grypy. Wg WHO, w okresie pandemii 2009, na całym świecie zmarło na nią około 14 tysięcy osób, podczas, kiedy w tym samym okresie na sezonową grypę na świecie zmarło około 700 tysięcy. Niemiecki epidemiolog, Wolfgang Wodarg, stwierdził był, że firmy farmaceutyczne wpłynęły na naukowców i WHO, aby zaalarmowali rządy o epidemii . Tuż przed ogłoszeniem inwazji świńskiej grypy WHO zmieniła definicję pandemii i od tej pory za pandemię może zostać uznana każda choroba, nawet ta, której objawy są wyjątkowo łagodne. WHO przyznaje, że wg nowej definicji można byłoby ogłosić światową pandemię kataru;-). Wg Ulricha Keila z centrum epidemiologicznego w Münster, WHO i firmy farmaceutyczne przeprowadziły kampanię strachu, której skutkiem miał być chaos. Mieliśmy już SARS, BSE, ptasią grypę, świńską grypę. Czyżby testowano ludzi na wypadek When Shit Hits the Fan?-)

Sołtysowa popatrzyła na nas i sama napiła się bimbru, a potem splunęła przez lewe ramię trzy razy i poszła do piwnicy po ogórki mamrocząc pod nosem - Umrzeć zdrowym! Hansowi musiało już całkiem się w tej łepetynie pokiełbasić od braku wódki i od tego miejskiego, śmieciowego żarcia! -


piątek, 19 lutego 2010

Kwitnąca demokracja

W Polsce kwitnie demokracja. Szczególnie w partiach demokratycznych;-) Jest tylko jedno małe ale - szefostwo typuje kandydatów, zaś każdy nawet szeregowy członek partii może demokratycznie go popierać w prawyborach lub nie;-) Wszystko to dzieje się w rozpoczętym właśnie Roku Tygrysa. Rok ten podobno sprawia, że zarówno dzieci urodzone pod tym znakiem są złośliwe i mogą ranić bliskich, jak i władza działająca w tym roku staje się złośliwa wobec własnych obywateli, czego przykładem może być chociażby afera związana z zatrzymaniem Górzyckich. Takich akcji zapewne (nie)powstydziłby się i tow.Łukaszenko, na sąsiedniej Białorusi. Sołtys mówi, że zmiana mundurków mafijnych na harcerskie jeszcze nikogo na porządnego człowieka nie przerobiła. Z milicją i policją bywa pewnie tak samo i stąd ten mafijny, tfu policyjny płacz nad nową, jeszcze nie przyjętą, ustawą o broni, która radykalnie zwiększy niebezpieczeństwo utraty życia przez bandytów, tfu, kolegów policjantów;-)

Kilka dni temu GUS opublikował dane z których wynika, że w porównaniu ze styczniem 2009 roku inflacja w styczniu w Polsce wzrosła do 3,6%. No ale i inflacja miewa różne twarze, zupełnie niczym posąg Świętowita;-) Oprócz CPI mamy również RPI. Na Wyspach wskaźnik CPI wzrósł był o 3,5%, a RPI o 3,8%, pokazując dla Banku Anglii, gdzie rzeczywistość ma ich cudowne założenia, czyli 2%. Prezes Mervyn King, lekko zmieszany, acz nie wstrząśnięty (styczniowym deficytem w wysokości prawie 5mld funtów), tłumaczył był, że w kolejnych miesiącach sytuacja się uspokoi. Dobry żart Kinga wart;-), a na horyzoncie już widać, że sztucznie niwelowane stopy procentowe rosną niczym, nomen omen, Wyspy Wulkaniczne;-) W Polsce inflacja CPI również lekko minęła się z prognozami NBP. Jeśli jednak oficjalne dane GUSu przefiltrować przez pryzmat własnej kieszeni, to dane te można spokojnie potraktować jako ciekawostkę statystyczną fundowaną obywatelom za ich ciężko zarobione pieniądze. Koszty transportu wzrosły o ponad 10%, alkohol i tytoń o 7,5%, ceny energii i ogrzewania o 6.5%. Tradycyjne trzymanie pieniędzy na lokacie bańkowej;-) nie uchroniło nikogo przed inflacją. Już dla perspektywy średnioterminowej inwestycji w PLN, tj powyżej 2-3 lat ochrona oszczędności poprzez inwestycje w złoto i srebro powinna dać pozytywny efekt. Osoby "węgierskiego" pochodzenia mogą poczekać, aż złoto spadnie poniżej 870 dolarów za uncję. Przecież nikt w XXI wieku cudów nie zakazał;-)

Ze świata płyną wieści, że zarówno w Chinach, jak i w USA stopy procentowe drgnęły i podążają na północ. Świat zaczyna już nie wytrzymywać lania wody przez polityków i odkręcania płynności, czyli drukowania. Pewnie w odpowiedzi na potop płynności, w USA sklecą jakiś kolejny akt terrorystyczny, podobny do tego, jaki w mediach wywołał Soros i Saxo Bank prognozując przy rosnącej inflacji spadek cen złota w tym roku do 870 dolarów, a potem raptowny wzrost do 1500 USD. Najbliższe lata stanowią zagadkę, ale jedno jest już wiadome - inflacja będzie powoli i systematycznie zjadać oszczędności obywateli i długi państw. Działalność władzy będzie miała swoje konsekwencje, raz w postaci medialnych zaklęć i dolewania wody do mózgów , dwa w postaci upłynniania (jak ja kocham to określenie!-) oszczędności obywateli. Wystarczy postudiować analizy. Przy okazji za sprawą demografii będzie uchodzić powietrze z baniek, szczególnie z bańki nieruchomości. Spadek urodzeń i emigracja już w najbliższych latach spowodują spadki cen, które nie są na rękę zarówno bankom, jak i deweloperom. To dlatego pojawiają się ostatnio kampanie reklamowe i artykuły o zatrzymaniu spadku cen nieruchomości. Celem bangsterów jest, aby jak najwięcej ludzi zadłużyło się na całe życie. Zdolność zakupowa Polaków w stosunku do cen mieszkań spadła w okresie 1999-2009 trzykrotnie. Akcje pompowania banków wspomaga polski rząd programem rodzina na Twoim;-) To, jak będzie smakować przeciętna inwestycja w nieruchomość dokładnie widać na przykładzie inwestycji Orlenu. Koncern ten rozważa teraz sprzedaż 1/4 rafinerii Możejki dla Rosjan za 1,25 miliarda złotych, to jest za cenę o połowę niższą niż wart był ten 25% pakiet akcji Możejek trzy lata temu, kiedy Orlen go kupował.

wtorek, 16 lutego 2010

Wykład z logiki władzy

Stirlitz czytał gazetę i śmiał się w niebogłosy. Znalazł on bowiem przytoczoną przez członków komisji parlamentarnej wypowiedź Tony Blaira dla dziennikarza BBC, który w grudniowym wywiadzie z 2009 r. powiedział, że gdyby nie broń masowego rażenia, znalazłby inny sposób, by uzasadnić wojnę w Iraku przed parlamentem i opinią publiczną. Teraz podobno nie wiedzą, czy oskarżyć Blaira o oszustwo, czy sprawę umorzyć za przyznanie się do prawdy;-)

Sprawa opowiastek dla idiotów jest dla władzy ważna. Amerykanie dla swoich głupoli maja opowieść o Rockefellerze, który z pucybuta przemienił się w milionera. Tym na których takie stare opowieści nie działają podaje się przykład Gatesa. Oczywiście nikt nie wspomina, że Rockefeller otrzymał wielomilionowy spadek, a Gatesowi rodzina załatwiła kontrakt z IBM, a potem rządowy zakup kilku milionów kopii Windows. O tym, jak ta opowieść jest oderwana od realiów najlepiej świadczy fakt, że zarówno amerykański jak i polski pucybut, po 20 latach pracy awansuje co najwyżej na starszego pucybuta;-). Fakt - pucybut amerykański bardziej jest w awangardzie po(d)stępu bo USA przekroczyło już próg 350% długów w stosunku do PKB, a w Polsce to nadal jakieś marne 240%.

Teraz władza zapewnia, że szykuje reformy i się nam wszystkim poprawi. Jednakże, jak wskazuje praktyka, jedyna poprawa która może nas czekać na skutek działania boskiej władzy, to poprawa POgody, ale i to, pomimo wspierania budowy świątyni OPaczności Bożej, nie jest takie pewne;-)

Teraz rozpoczęło się wieszanie haków na kandydatów na prezydenta. Mało kto pamięta, że hak na Sikorskiego jako pierwszy powiesił tow. Bolek, tfu, Wałęsa w postaci budki na Szpaka;-) Nic dziwnego,że z takiego haka Kaczory wyglądały jak karły moralne. Jeden taki urzędnik sądowy wziął sobie do serca dożynanie watahy i właśnie niedawno skazał był Leppera i Łyżwińskiego na kilka lat odsiadki (bez zawieszenia), a żeby ludziom w głowach się nie poprzewracało, to zarówno sam proces, jak i wyrok utajnił;-). Być może w trosce o jakość sądów w Polsce należałoby publicznie spalić wszystkie książki Franca Kafki;-), aby idioci nie mieli na czym się wzorować. Z perspektywy czasu już widać, że jedynym realnym sukcesem lotów szpaka stało się wywalczenie zwiększenia wielkości polskiego kontyngentu w Afganistanie;-)

Jednakże w pospólstwie legendy żyją własnym życiem. Swego czasu, imć Kluska, ten od komputerów i baranów, opowiadał był jak to on sam z siebie zapłacił podatek od sprzedaży nieruchomości w wysokości kilku milionów, pomimo iż ten podatek w ogóle nie był wymagany. Do swoich schizofrenii facet przyznaje się publicznie;-) Wcześniej ów gość omija kretyńską ustawę uchwaloną pod kilka zagranicznych korporacji, tak, aby nie zapłacić państwu podatku VAT. Kluska zostaje w końcu uniewinniony, ponieważ ktoś tam na górze w tzw. międzyczasie uchylił kilka idiotycznych przepisów (wyrok TK z 11 maja 2004 r., K 4/03, w którym uchylono art. 24b § 1 ordynacji podatkowej;-) W tym wszystkim najgorsze jest to, że naiwniacy wierzą w bujdy opowiadane przez naszych ludowych bohaterów i potem opowiadają legendy o rzekomo utalentowanych przedsiębiorcach, którzy zostali wykończeni przez służby skarbowe. Inna ciekawą opowiastką jest ta o dobrym piekarzu, który za darmo rozdawał chleb głodnym. Tyle, że teraz mamy już prawomocny i nieutajniony wyrok, z którego wynika, że była to taka janosikowa linia obrony zbójcerza, ale naiwni nadal myślą, że skarbówka wykończyła uczciwego, dobrego człowieka;-) Dobra propaganda to podstawa sukcesu. Dzięki temu można doić frajerów a oni jeszcze dziękują cwaniakom za to, że zostali przez nich wydojeni;-) Najlepszym tego przykładem są TRAPy i quantitative easing. Doi są obywateli jak może i szmaci ich oszczędności, a poza nielicznymi wyjątkami nieprawomyślnych, reszta wyje z zachwytu. Amerykanie z tej radości nawet nie zauważyli, co podkreślił imć ZeZorro, że od ośmiu lat mają u siebie stan wyjątkowy, bo stosowny dekret nie został uchylony;-)

Na świecie wszyscy umoczeni i inwestorzy;-) zaczęli nagle studiować CDSy, jako najbardziej bezpośredni i skuteczny instrument oceny jakości długu. Średnia dla wszystkich 57 krajów, których CDSy są notowane na SOVR, wynosi 203 punkty, co oznacza 16% prawdopodobieństwo niewywiązania się z umowy dłużnej i zakłada 40% prawdopodobieństwo bezproblemowego zwrotu długu. W sytuacji zbliżającej się powoli kolejnej fali długu, przewyższającej długi z okresu II wojny światowej, patrzymy na analizy Morgan Stanley dotyczące historii spłaty powojennego długu. Z publikacji wynika, że 56% wartości długu wyparowało z powodu inflacji. Obserwując więdnące zielone pędy wzrostu gospodarczego, przypuszczać należy, że władza dalej będzie kontynuować politykę szmacenia (się) pieniądza i dalej liczyć na to, że obywatele będą jej dziękować, za wydojenie z oszczędności i szans na godną starość;-)


piątek, 12 lutego 2010

Gazem po oczach

Sołtys przytaszczył do salonu encyklopedie i zaczął czytać o ojcach założycielach narodu amerykańskiego. Chwilę potem pojawił się Stirlitz i zaczął przeglądać dziwna ulotkę z której wynikało, że ojcem założycielem PO był (esbe) Gromosław Czempiński, który podobno przyznał się do tego w jednym z wywiadów. Wywiad był z okresu, kiedy u PO rosło;-) Zapewne niedługo PO może zostać sierotą. Chodzą słuchy, że wystarczy, aby wodzem powstania został (G)Bór-Komorowski i wtedy tylko zbaw Boże nasze dusze;-) W tej dziwnej formacji politycznej – z
nielicznymi wyjątkami – chodzi tylko o jeden ideowy cel - kasa dla swoich. Wg niepotwierdzonej plotki, nikt tak nie uosabia ideałów PO jak mieszanina Schetyny z Sikorskim. Sikorski to cudo- niewido POlski. Z dziennikarza i redaktora cyklu publikacji analitycznych przekształcił się na wiceministra obrony narodowej, który w wyborach z bydgoskiego okręgu, gdzie go najlepiej znali, przepadł, ale po kilku latach propagandy tamże się odrodził. Teraz ten bydgoski feniks, znany jako minister (bez)spraw zagranicznych być może zostanie prezydentem. W związku z tym, podobno jacyś ludzie z PO już zaczęli prace nad zmianą konstytucji, tak, aby ograniczyć kompetencje prezydenta;-) - prosto gazem po oczach.

Cuda istne cuda. Zresztą nasza władza ma jakąś słabość do ropy i gazu. Raz budują rurociąg Odessa-Brody, aby za chwilę kłaść gazociąg ze złóż norweskich do Szczecina. Potem krzyczą, że mają za mało gazu, za chwile, że za dużo, aż wreszcie pijany od tego wszystkiego Pawlak przegrywa coś ze 400 milionów dolarów w karty, za co zapłacić ma PGNiG;-). W sukurs władzy przychodzą urzędnicy. Najpierw w corocznym bilansie zasobów kopalin (PIG) informują, że krajowe zasoby gazu to jedynie 150 mld m3 gazu i 19,5 mln ton ropy. Z chwilą jednak przekazania do rozpoznania, a tym samym do eksploatacji (art.12 prawa górniczego) , w 2007 pola gazowego pod Kutnem dla FX Energy zasób gazu możliwego do wydobycia wzrasta do 500 mld m3, a po przekazaniu w 2009 roku pola gazowego dla Chevrona, zasoby te powiększają się o kolejne 1000 mld m3. Podobno to wszystko za sprawą technologii amerykańskiej, która doskonale nadaje się do (na)dymania, gazu oczywiście;-) Nic dziwnego, że takiej presji Pawlak nie wytrzymał i zakontraktował nam gazu aż do 2037 roku. W odpowiedzi na to były wiceprezes PGNiG ujawnił, że zasiada we władzach FX Energy i wszystkich, ale to wszystkich zagazuje, łącznie z Nizimkiem. Wystarczy teraz przebrnąć przez 230 stron ustawy lub przeczytać choćby skrót projektu nowego prawa geologicznego i górniczego, aby wyłysieć z wrażenia. Nic wiec dziwnego, że w takim przypadku Sikorski musi zostać prezydentem, a potem zginąć w katastrofie lotniczej, najlepiej nad Gibraltarem;-)

Wszystko staje się niewiarygodne poprzez swoją prostotę;-)

Europa zagazowuje euro. Dla UE nadchodzą krytyczne godziny. W związku z tym rozpoczęła się ofensywa medialna Już jest mowa o tym, ze rozszerzone zostaną kompetencje Banku Centralnego, a ograniczona suwerenność państw członkowskich. Oczywiście dla wspólnego dobra;-) Faszyzm górą, ludzie dołem. A potem wspólne europejskie siły szybkiego reagowania będą pacyfikować opornych. Po powrocie z Afganistanu to dla wojska będzie pestka. Deutschland, Deutschland über alles, tfu Oda do radości.


wtorek, 9 lutego 2010

Dobry żart kinga wart;-)

Sołtys zamyślił się, a Stirlitz popadł w filozofię. W szklance wesoło połyskiwał samogon, w którym optymista widział prawie 50% alkoholu, a pesymista ponad połowę wody. Do stołu podszedł Brunner. On był niemieckim realistą, więc szybko wypił zawartość szklanki. Realista nie zastanawia się nad głupotami, realista nie patrzy, realista pije;-) Popatrzyłem na Sołtysa, a potem na Stirlitza i też wypiłem ze swojej szklanki - Думал, не думал царем не будеш - powiedział Stirlitz i jednym haustem opróżnił szklankę - Zdaje się, że rację miał Bernard Shaw, który twierdził, że najświętszym ekonomicznym obowiązkiem państwa jest utrzymanie stabilności pieniądza, a ponieważ władze mogą robić sztuczki z wartością pieniądza, powinny one składać się z ludzi uczciwych, którzy rozumieją jego istotę. Tylko gdzie takich we władzy znaleźć, skoro nawet Pawlaki potrafią przegrać w karty z Ruskimi 1.2 miliarda złotych, ma się rozumieć w szeroko pojmowanym interesie;-) narodowym;-)))) Potem nie dziwota, że kac męczy Pawlaka i od rzeczy gada o ZUS, KRUS i innych ciekawostkach. A któżby z nas nie chciał przegrać miliarda w karty na cudzy koszt;-) Każdy mądrze gada, jak ponad miliard złotych przegra;-))), inna sprawa, że poza gadaniem już nic nie zostaje. Z jednej strony Pawlak szykuje dla wyborców rękę do podawania, a z drugiej PGNiG, którego pieniędzmi grał Pawlak, już zapowiedział, że wystąpi o 10% podwyżkę cen gazu dla odbiorców.

Roubini w swojej pracy z 2005 roku określił był symptomy, po jakich można poznać, że dany kraj zaczyna tonąć. W tej analizie oprócz relacji całkowitego zadłużenia do PKB, ważna jest struktura długu, zmienność kursów walutowych, inflacja oraz stabilność polityczna. Czy gadanie Pawlaka, przy sporym zadłużeniu zagranicznym, banku centralnym, który nie potrafi stabilizować kursu pieniądza, który emituje i ministrem finansów, grającym państwową kasa na Foreksie, zwiastuje, że stajemy się państwem (nie)stabilnym? Trzeba by poczytać oryginalne prace. Nie tak dawno analitycy Royal Bank of Scotland poczytali i posługując się wspomnianym modelem sporządzili listę krajów najbardziej podatnych na kryzys w 2010 roku. Zaszczytne miejsce w czołowej 15krajów zagrożonych znalazła się Polska. Zadłużenie zewnętrzne Polski w bieżącym roku przekroczy 50, a nawet 55%. PKB, choćby (Wz)Rostowski ubrał wór pokutny i udał się na pielgrzymkę do Torunia;-) A prosta miara problemów, tj potrzeby zewnętrznego finansowania w stosunku do wartości rezerw walutowych przekraczają magiczną liczbę 1 i 44;-)). No i ta rentowność obligacji i bonów skarbowych - niby nieco spadła(dziesięciolatki), do 6.05%, ale obligacje w zasadzie zbankrutowanej Grecji mają rentowność 6,62%, bankrutującej Hiszpanii dają obecnie 4,13%, włoskie 4,09%, a niemieckie 3,15%. Znaczy się ciągle jesteśmy w peletonie niepewnych europejskich dłużników i nawet "wypożyczone" w Londynie złoto należące jakoby do NBP, nie zmniejsza tej niepewności. Z tym polskim złotem w Londynie, to jest tak, że go nie widać, bo podobno ktoś z magazynu ukradł żarówkę;-) Jakby ktoś nie wiedział, jak wygląda polskie złoto, to zamieszczam foto.-) Kradzież żarówek, to ostatnio taka przypadłość centralnych banków. Na dodatek drogi pozawiewało tak, że od ponad 30 lat z Waszyngtonu nie sposób do magazynów w których trzyma się złoto dojechać na inwentaryzacje;-)

Chiny zapowiedziały, że w tym roku planują udzielić kredytów na 1,1 biliona dolarów. Tak przynajmniej twierdzi przewodniczący CBRC, Liu Mingkang. To jakby nie patrzeć, jest to jedynie 1/8 kwoty, którą Chiny pożyczyły w ubiegłym roku. Według wyliczeń Barclays Capital, sama strefa euro co tydzień roluje prawie po 30 mld euro. Kasy dla wszystkich nie starczy, no chyba, żeby znów wrócić do drukowania i innej alchemii;-) Nadchodzi więc chudy rok i powolny wzrost rentowności obligacji rządowych, a tym samym zabraknie paliwa dla giełd. Burger King w odpowiedzi na pojawiające się i w Polsce kredytowe problemy zapowiedział, że chętnie sfinansuje wybicie nowej monety - 1 king, wartej dotychczasowe 5 złotych. Moneta ma mieć postać suchara, aby nie zjadła jej przyszła inflacja, ale myszy;-)


sobota, 6 lutego 2010

ZłotoPolscy odc.1

Tytuł zapowiada dłuższą serię, którą przeczuwam. Zainicjował ją panika swoim dążeniem do absolutu. W związku z udaną akcją "poparcia" internautów dla akcji założenia cenzury - hazardzista ocenzurowany - przez pięknego Donalda, proszę o wsparcie akcji paniki, bo będzie ono konieczne. Piękny Donald chciał wprowadzić do cmentarnej ustawy o hazardzie tzw. rejestr stron niedozwolonych, czyli potocznie ujmując - cenzurę prewencyjną. Już się prawie udało, już nawet zapowiedziano konsultacje społeczne, a jakże - w internecie. Pech chciał, że konsultacje internauci ze stoickim spokojem olali, natomiast równolegle w ramach akcji prewencyjnej przeciwko cenzurze uruchomili dziesiątki stron z petycjami do wymownego 13-godzinnego premiera, z których poczęli słać maile do MSWiA, UKE, Sejmu, URM i kogo tam jeszcze . W rezultacie piękny Donald - po konsultacjach - doszedł do przekonania, że naród, mimo jak najlepszych intencji zmian ustawy o hazardzie cmentarnym, nie chce prewencyjnej cenzury, zbyt podejrzliwy jest - jak wiadomo niesłusznie, boć wszyscy bandyci na cmentarzach są ułomni, jednoręcy przecież, to i cenzura byłaby jednoręka. Rezygnacja z planu nastąpiła jednak dopiero po ostrej walce, bo bez niej, oprócz już skręconej ustawy o bandycie - przepraszam, hazardzie - mielibysmy jeszcze jednoręką cenzurę. Za moich czasów na takich zawodników mówiło się, że są mądrzejsi niż ładniejsi.

Zauważcie opór minfin przy udzielaniu informacji oraz zakrywanie się tajemnicą bankową i bezpieczeństwem państwa. Zważcie też, że rząd od dwóch lat nie odpowiada na interpelacje - ignoruje - międzynarodowego gremium, zajmującego się drażliwą politycznie kwestią restytucji niektórych finansowych składników mienia państwa przedwojennego, zagrabionych w czasie wojny, a konkretnie 139 ton złota. Sam fakt dwuletniego braku odpowiedzi na monit jest dyplomatyczną gafą, grożącą międzynarodowym skandalem (sprawa dotyczy dyskusji wielostronnych), ale jest wysoce symptomatyczny dla kwestii polskiego złota w ogóle. Nie jest to w zasadzie zaskoczeniem, bowiem sytuacja wygląda na wysoce niezręczną. Nasze rezerwy są Londynie. Choć nadal są nasze - teoretyczne - można nimi swobodnie dysponować, bowiem znalazły się poza naszym zasięgiem, zostały wypożyczone. Teoretycznych rezerw mamy więcej, bowiem 139 ton należy nam się od Niemiec, ale - zajęci załatwianiem nowych automatów do gry przy nekropoliach - to jak wiadomo powszechnie smutne miejsca - nie mamy czasu odpowiedzieć na namolne pisma prawników nam to złoto wciskających. Gdybyśmy bowiem nacisnęli Angelę w tej sprawie, mogłoby się okazać, że ona sporo złota ma we Frankfurcie, ale chwilowo zostało wypożyczone. W ub.r. podczas wizyty w Waszyngtonie, kiedy okazało się, że Niemcy nie poprą amerykańskich nacisków na powstrzymanie budowy gazociągu północnego, że w ogóle nie poprą parcia NATO na wschód (Gruzja, Ukraina itd.), Obama kazał jej przekazać na lotnisku, przed odlotem, że Stany nie zgadzają się na repatriację niemieckich rezerw złota, przechowywanych w wyniku wojny w USA (!). Wszyscy coś mają, ale przy bliższym oglądzie okaże się, że większość zaledwie ma mieć.

Tak jest i ze sprawą polskich rezerw. Mamy mieć odpowiedź od NBP. Zobaczymy, co z niej wyniknie. Tymczasem kombinujcie nad stroną rozsyłającą petycje po Sejmie...

Teraz jak to z tym złotem jest naprawdę

NBP w ramach odbudowy normalnego systemu finansowego zakupił za czasów prezesury Hanny Gronkiewicz-Waltz kilkadziesiąt ton złota, podwyższając ich objętość do 103 ton. Tyle widnieje na bilansach NBP, ostatnie widziałem za r. 2007 i jestem pewien, że nic się nie zmieniło, bowiem nic nie ogłoszono. Polska ma zatem ok. 100 ton kruszcu zasobach centralnego banku, co stanowi mniej niż 5% rezerw, zatem jest to z punktu widzenia stabilności walutowej nadal kwota marginalna. Do pewnego stopnia.

Z początkiem w. XXI Polska zawarła wysoce korzystne umowy o przechowywanie rezerw złota z konsorcjum banków kruszcowych, polegające na leasingu (wypożyczeniu) kruszcu, oczywiście za opłatą, które jest o tyle korzystne, że przynosi niewielki, bo niewielki, ale dochód, w odróżnieniu od kosztów, czyli straty netto z rezerw. Niczego bankier tak nie lubi jak straty właśnie. Mamy zatem zerokosztowe opcje przechowania złota i od razu przypominają się zerokosztowe opcje walutowe.http://zezorro.blogspot.com/2009/03/bron-masowego-dojenia-czyli-opcje-la.html I słusznie, bowiem ten leasing to jest umowa pochodna, opcyjna.

Potwierdza to odpowiedź v-ce minfin Nenemana na interpelację o rezerwy w 2005 roku, która była dostępna w indeksie gógla jeszcze latem, obecnie wyszukiwanie mnie nie doprowadziło do skutku, ale potwierdzam, że czytałem i istnieje. Kto chce, niech szuka. 100 ton jest w leasingu dla nieokreślonych banków, na "korzystnych" warunkach. W bilansie NBP złoto nadal figuruje.

Co to jest leasing

Warto zwrócić uwagę na dwie postaci leasingu: operacyjną i kapitałową. Różnią się tym, że w pierwszej nie kupujemy towaru (prawa), ale jedynie prawo jego użytkowania (i opcję wykupu), a w drugiej - przeciwnie, kupujemy towar od razu i dajemy finansującemu opcję odbioru. W przypadku złota mamy zatem leasing operacyjny, bowiem Polska cały czas - tak jak i inne suwerenne podmioty na międzynarodowym rynku kruszców - pozostaje właścicielem swej rezerwy.

Gdzie jest to złoto

Pani Waltz, kupując złoto, wcale go nie przywiozła do sejfów NBP, bo nie miała takiej potrzeby. Nabyła kruszec na LME w jego magazynach, a świecące sztaby, których stała się w imieniu Polski właścicielką, nie drgnęły ani o milimetr i dalej leżą w tym samym miejscu (albo i nie). Przytłaczająca większość operacji w kruszcach odbywa się właśnie w ten sposób, bez fizycznego przeładunku sztab, zmienia się jedynie właściciel kwitu. Mówimy o tzw. złocie fizycznym. Oprócz niego jest jeszcze cały ogromny rynek tzw. papierowy, który składa się z opcji na złoto, czyli umów pochodnych do rynku pierwotnego - jak zobaczyliśmy już częściowo oderwanego od fizycznej dostawy. Nikt o zdrowych zmysłach nie przeładowuje przy każdej transakcji ton kruszcu i nie wozi go ciężarówkami. Owszem, od czasu do czasu, takie zdarzenia mają miejsce, jak choćby przy przeniesieniu bliskowschodnich rezerw do nowo utworzonego centrum w Dubaju.

Mamy zatem złoto polskie, zakupione w Londynie i tam przechowywane, na koszt polskiego podatnika.

Co powiedział Neneman

Otóż pan Neneman powiedział w skrócie, że umowy na przechowywanie złota są bardzo korzystne, bowiem - w miejsce kosztów - generują dochód z rezerw. Drugie, co powiedział, że polskie rezerwy, poza kilkoma tonami w skarbcach NBP, są przechowywane przez konsorcjum wyspecjalizowanych banków, a zatem są w Londynie.

Jak działa opcja zerokosztowa

Sprawdziliśmy, jak może wyglądać leasing i dochodzimy do tego jak może być skonstruowana korzystna zerokosztowa umowa magazynowo-leasingowa.
Nazwa leasing oczywiście wprowadza w błąd, bo złota Polska nie sprzedaje. Cały czas jest jego właścicielem, przynajmniej tak zgodnie twierdzą ministrowie finansów i prezesi NBP. Według ich wiedzy Polska cały czas ma 103 tony złota w rezerwach, z tego prawie 100 ton w zagranicznych bankach kruszcowych, na korzystnych warunkach, bez kosztów magazynowych. Za co więc Polska dostaje wynagrodzenie, pokrywające z naddatkiem koszt magazynu, ochrony i ubezpieczenia?

Co sprzedaje ZłotoPolska

Otóż Polska sprzedaje opcję na swoje złoto, a konkretnie banki-strony przechowują polskie złoto na specyficznych warunkach, polegających na odstąpieniu od własności konkretnych sztabek na rzecz udziału w puli złota magazynowego. Druga rzecz to możliwość operowania przez magazyn kruszcem na zasadzie właścicielskiej, czyli opcja kupna i opcja sprzedaży (z jakimś periodycznym rozliczeniem ad calendas graecas - nomen omen insolventi). Korzystna umowa leasingu oddaje władanie magazynem operatorowi, który wedle uznania może handlować naszym kruszcem na swój rachunek (opcja wypożyczenia) może wypożyczać stronom trzecim za wynagrodzeniem (opcja kupna na określony czas oraz sprzedaży na określony czas).

W skrócie, magazynier może swobodnie dysponować naszą własnością, tak jak swoją, przyrzekając, że w określonym terminie się rozliczy. Gdy przychodzi ten termin, to - znając życie - zostaje on automatycznie przeniesiony na kolejny. Zwróć uwagę, że cały czas jesteśmy właścicielem naszego kruszcu, tylko że teraz nie jest to konkretna sztabka, ale któraś z wielu podobnych w magazynie, a dodatkowo - przez pewne okresy czasu, oczywiście za wynagrodzeniem - wszystkie te sztabki mogą być wypożyczone. Przez cały ten czas oczywiście pozostają naszą własnością. Kłopot w tym, że nigdy nie wiemy dokładnie gdzie są, ani które to one są. Ot, zagmatwana tajemnica opcji. Nic trudnego. Wystarczy pomyśleć.

Milton Friedman przekonywał, że nie ma darmowych obiadów. Otóż to. Za co nam płacą bankierzy? Za prawo żonglowania naszym złotem. Oczywiście zezowaty niezłomnie wierzy, że nieprzerwanie mamy prawie 100 ton złota w Londynie i nawet na tym zarabiamy. Mamy to złoto, tylko nikt dokładnie nie wie, które to sztabki, a jak zażądasz audytu, to wskażą Ci pierwsze z brzegu. To nie jest jednak klasyczne posiadanie. Mamy coś, w czego istnienie mocno wierzymy, czyli - jak mówi Friedman - wierzymy w darmowy obiad. Wiara kosztuje. Dlatego przewiduję spory opór przy ujawnianiu prawdziwej postaci posiadania rezerw złota, które okazują się - jak zawsze w historii - malowanymi na złoty kolor kwitami depozytowymi konsorcjum bankowego, które to z kolei posiada wszystkie niezbędne certyfikaty bezpieczeństwa, audyty i ubezpieczenia na świecie.

Friedman miał rację, co łatwo sprawdzić, a naiwniacy - po kilku sutych obiadkach - przez resztę życia chodzą głodni.

hansklos: Goldbug czyli niemoralność
o złocie w senacie
niezalezna.pl: 139 ton przedwojennego złota
Czy Polska ma złoto
http://dwagrosze.blogspot.com/2009/12/wyglada-na-to-ze-kolejny-20-letni.html
2 gr: Kto wierzy w złoto
Panika2008: Mail do minfin

poniedziałek, 1 lutego 2010

Goldbug, czyli (nie)normalność

Już Mark Twain głosił był iż wolność, ludzkie zdrowie, mienie a nawet życie jest zagrożone, kiedy obraduje parlament. O tym iż tak jest w istocie świadczy nasza najdawniejsza i nieco bardziej współczesna historia. Żeby nie być gołosłownym to niedawno w Polsce uchwalono ustawę, prezydent podpisał, a rzecznik praw obywatelskich zachorował i mam nadzieję został poddany przymusowemu leczeniu w myśl tej ustawy. Artykuł 36 w ustępie 1 głosi bowiem, że wobec osoby, która nie poddaje się (...) a u której podejrzewa się lub rozpoznano chorobę szczególnie niebezpieczną (...) może być zastosowany środek przymusu bezpośredniego polegający na przytrzymywaniu, unieruchomieniu lub przymusowym podaniu leków, a dalszy ustęp dodaje, że o zastosowaniu bądź zaprzestaniu stosowania środka przymusu bezpośredniego decyduje lekarz lub felczer.

Piszę więc te słowa świadom iż mogę zawędrować wzorem moich poprzedników do psychuszki, a nawet do izolatki;-) Bowiem moja choroba jest zaraźliwa szczególnie i objawia się zupełnym zanikiem zaufania do władzy centralnej, federalnej, a nawet europejskiej, wywołanej goldbugiem (patrz foto). Zaraziłem się poprzez studiowanie ksiąg historycznych odnośnie rzymskiego pieniądza, denara, gdzie za Oktawiana Augusta denar ważył 3,89 grama, a Neron w wyniku “reformy” obniżył wagę denara do 3,43 grama (dewaluacja o 22%). Reformę pogłębiał cesarz Septymiusz Sewer, który obniżył zawartość srebra w monecie z 76% do 47% (dewaluacja o ~39%). Na początku III wieku władza starała się jak mogła i zawartość srebra obniżono do 10%, a w połowie III wieku, denar zawierał już tylko 2-3% srebra. W sumie w okresie około 250 lat wartość denara spadła praktycznie w okolice zera i zaprzestano jego bicia. W tym momencie moje zaufanie do władzy też spadło w okolice zera i stałem się nieuleczalnie chory. Wprawdzie rzecznik moich obywatelskich praw chciał mnie siłą zaszczepić i nasłał nawet do tego na Kopacz prokuratora, nie pomny na moje protesty. Zacząłem więc gromadzić w garncach złoto i srebro czym, podobno, wywołałem światowy kryzys;-)

W czasach nam bliższych, chcąc wyleczyć ludzi z goldbugów, czyli problemu chronicznego braku zaufania do państwa;-), podobne do działań Septymiusza podjął był Roosevelt i słynnym dekretem 6102 skonfiskował złoto, po którym amerykański rząd dokonał skokowej dewaluacji (o ~70% ~40%) z $20.67 do $35 za uncję, pokazując masom środkowy palec na znak, że golbugi są już wyleczone. Nieuleczalne jednakże masy, które złote monety schowały do kufra, a nie wymieniły je na papier w odpowiedzi pokazały środkowy palec władzy - jako niechybny znak choroby;-) Potem zaś wszyscy liczyli sobie inflację w dolarach i wychodziła ona im jakaś taka dziwnie mała, a mogli policzyć w uncjach złota, no bo do roku 1971 formalnie obowiązywał przecież złoty standard;-)

Teraz znów zaczęło się i masowo załapują goldbugi gorączkujący się obywatele, których, jak w Wielkiej Brytanii nie uspokaja nawet Daily Telegraph i informacja, że władza w ubiegłym roku dodrukowała 200 miliardów funtów, a w tym planuje jeszcze 50 miliardów. Chorzy nijak nie wierzą władzy, że to dla ich dobra i pomyślności drukuje się banknoty i że to właśnie drukowanie powoduje podniesienie się poziomu bogactwa w narodzie. Szczególnie odporni w tej materii są obywatele byłych demoludów, którzy w swojej masie nie wierzą, że ponad 50-cio letni eksperyment z drukowaniem podniósł ich bogactwo na nowe poziomy, a nawet, jak Polacy, mają czelność twierdzić, że była to kradzież, w którą zamieszany był i imć Balcerowicz, na równi z komunistami;-)

Problemem ludzi, którzy załapali goldbuga jest to, iż twierdzą oni, że to system prawny, a nie kruszcowy standard powoduje erozję pieniądza. Przy istnieniu sensownego systemu prawnego, stosującego permanentny mechanizm kontroli kruszcu posiadanego przez wystawców kwitów bankowych, ani rządy, ani banki centralne nie są w stanie zepsuć waluty. Dlatego dla uniknięcia tej kontroli w USA dokonano konfiskaty złota, czyli bandyckiej grabieży społeczeństwa. Grabież taka była możliwa ponieważ władza posiadała i posiada nadal monopol na przemoc (artykuł 9 dekretu przewidywał grzywnę do $10000 -równowartość kilku domów- lub więzienie do lat 10)

Władza rekami i nogami broni się przed chorobą, tj, przed powrotem do kruszcowego, materialnego pieniądza. Władza obecnie bez pytania o zgodę obywateli, w ramach leczenia oczywiście, może dorzucić do puli banknotów praktycznie dowolną ich ilość powodując dewaluację, a potem dzielnie walczy z inflacją;-) W ramach leczenia władza może też obywatelom skonfiskować ich oszczędności poprzez dekrety zabraniające korzystania z wkładów bankowych lub dokonując przymusowej wymiany pieniędzy, ustanawiając limity wymiany. Podnoszą się teraz postulaty, aby chorzy na goldbug wzorem homoseksualistów spróbowali wykreślić swoją jednostkę chorobową z rejestru. Przywrócenie bowiem złotego standardu ma chronić ich wolność i majątek przed zakusami władzy. Obecnie zaobserwować można, że czołowi ekonomiści i zdrowi obywatele podobni są do baranów, którzy zgadzają się na system odbierający im wolność, majątek i wprowadzający faszyzm.

Na pytanie, czy lepiej być chorym z goldbugiem, czy czy być zwolennikiem zdrowego fiat money każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Najlepiej wcześniej porównać sobie przedwojenne złote dwie dychy z ich papierowym odpowiednikiem, przyglądając się jednocześnie swoim dzieciom, bo to i one będą ponosiły konsekwencje naszych wyborów.

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP