niedziela, 28 lutego 2010

Strachy na Lachy, czyli skok na euro

Jak zwykł mawiać imć ZeZorro, bolszewikom posypało się wszystko: świńska grypa, green shoots, bezrobocie i globalne ocieplenie, teraz jeszcze będzie (godzina) W. A wystarczyło się nauczyć liczyć... i trochę pokory. No to zajęłem się, w myśl reklam z TV, matematyką;-) Na pierwszy ogień poszło zaufanie, które wg Konfucjusza stanowi najważniejszy atrybut władzy.

W Analektach Konfucjusza wyczytać można, jak pewnego razu jakiś uczeń Konfucjusza zapytał go, "Co jest najważniejsze dla ochrony kraju?" Konfucjusz odpowiedział, "Armia i żywność i zaufanie. Wojsko i żywność i ufność, gdy nie są one dobrze ułożone, dany kraj nie zazna spokoju". Lecz to był bardzo twardy uczeń i pytał dalej, "Jeśli te trzy sprawy są dobrze ułożone, to oczywiście nie ma żadnego problemu, lecz ułożenie wszystkich tych trzech spraw nie jest łatwe, choć jest to ideał. Gdybyś miał pominąć jedną z tych spraw, to co by to było?" Konfucjusz odpowiedział, "Wojsko, jeśli trzeba by zrezygnować z jednej rzeczy, to byłoby wojsko. Gdyby było wystarczająco dużo pożywienia dla ludzi i ludzie ufaliby władzy, wtedy to mogłoby działać bez wojska, i rozpuściłbym armię." Uczeń kontynuował, "A gdyby była jeszcze jedna rzecz, z której musiałbyś zrezygnować, to co byś poświęcił?" Konfucjusz odpowiedział "Jedzenie. Głębokie zaufanie ludzi do swojej władzy i do samych siebie, jeśli nie ma tu głębokiej wiary, wtedy nawet jeśli żyjemy w tym samym kraju czy domu tracimy całe nasze zaufanie do siebie nawzajem. Jeśli nawet mamy armię i jedzenie a ludzie tracą zaufanie do siebie nawzajem wtedy te pierwsze dwa czynniki nie mają żadnego znaczenia. Nie rozpaczaj nad ubóstwem, rozpaczaj nad nierównością, to jest podstawowa zasada polityki."
Niejednokrotnie podkreślałem, że zbyt wielkie nierówności w dochodach tworzą karykatury z republiki (jest państwo i jest Państwo), demokracji (nie ma ludzi zbyt małych, aby nie mogli innym szkodzić;-), z wolnego rynku (to big to fail;-). Wolny rynek zanika, kiedy pojawia się zbyt duża nierówność w relacjach pomiędzy pracodawcą i pracownikiem, pomiędzy dużą firmą i maleńkim przedsiebiorcą, pomiedzy bankierem a dłużnikiem, pomiędzy państwem a obywatelem. Wzajemne zaufanie rodzi społeczeństwo obywatelskie, brak zaufania rodzi totalitaryzm. A co zrodzi nierówność pomiędzy longami a szortami?

Właśnie wskaźnik zaufania amerykańskich konsumentów (do władzy) podawany przez Conference Board spadł z 56,5 do 46 punktów. W zdrowej gospodarce wystarczy obniżyć stopy procentowe, np. z 8% na 3% i rusza się sama, w chorej trzeba obniżyć z 5% na 1% , a w martwej z 1% na 0% i jeszcze rzucać w nią pieniędzmi, aby symulować ostatnie resztki życia.

Niemcy i Anglicy w zachwycie klaszczą, bo podobno przekroczyli magiczne zero i są podobno jakieś 0,1% na plusie (dwa plus bezdobrze;-) i to ma być to szalone odbicie w górę. Pod koniec 2009 roku odbiła w górę sprzedaż domów w USA, a teraz - Uwaga, uwaga! Jak będziecie spadać z tej szalonej wysokości, do której wam odbiło;-) to nie wybijcie czasami czarnej dziury! - A w (R)PL bryndza jeszcze przed nami. Kasa się wkrótce kończy, a tu złoty nie chce się umacniać i dobić gospodarki. Szczerze mówiąc nie będę zaskoczony jak się okaże że obecne rządy to ściema, równa sondażom jednej słynnej gazety.

W tej sytuacji zwycięstwo Talibów w Afganistanie to już tylko kwestia czasu. Infiltracja zachodu przez muzułmańskich imigrantów oraz straszenie terroryzmem już powoduje eskalację kontroli wewnętrznej i budowę państw policyjnych. Związany z tym dramatyczny wzrost wydatków dla kontroli buntujących się społeczeństw dobije ledwo zipiące zachodnie gospodarki. Strajki już się zaczęły. Banki już padają, a pomimo wiosny końca kryzysu wcale nie widać. Grecja jest dopiero pierwszym testem i to wcale nie najpoważniejszym. Sugerowane przez ekspertów obcięcie płac w greckiej gospodarce o 50% to czyste fantazje. Znacznie poważniejsze problemy pojawią się w przypadku Hiszpanii, Portugalii, Włoch czy Irlandii. Na razie inwestorom można jeszcze wmawiać, że jest to jedynie wypadek przy pracy i absolutnie wyjątkowa sytuacja. Przy kolejnych wstrząsach nerwy inwestorów okażą się zbyt słabe i doprowadzą do poważnych przecen na rynku długu, akcji i walut. Na świecie wielu zainteresowanych jest tym, aby sytuacja stała się dramatyczna. Co zrobi świat, kiedy sytuacja wymknie sie spod kontroli?


69 komentarzy:

  1. "Złoty nie chce się umacniać"? Względem dolara jakos sie umacnia notorycznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przyznać, że nie podoba mi się fragment tego wpisu o nierównościach w dochodach i karykaturach. Kiedyś mądry człowiek powiedział, że kiedy ludzie są równi wobec prawa natychmiast stają się widoczne wszelkie inne nierówności (F.A. von Hayek, "Konstytucja wolności"). Tymczasem, jeżeli mamy być wolni, prawo musi traktować wszystkich dokładnie w taki sam sposób. I musimy się pogodzić, że będą żyć ludzie, którzy znajdą sposób na zarobienie sto, tysiąc, milion razy więcej niż my, pomimo tego, że będziemy uważać własne standardy moralne i intelektualne za znacznie wyższe.

    Inny mądry człowiek powiedział:
    "Wolę cierpieć niedogodności związane ze zbyt dużą wolnością niż narażać się na te związane ze zbyt małą" (T. Jefferson, list do A. Stuarta).

    Oczywiście obecny system polityczno-ekonomiczny już dawno temu przestał opierać się na zasadzie równości wobec prawa. Banki centralne, korporacje i rządy współpracują ze sobą tworząc wzajemnie wspierający się kartel, który zabija przedsiębiorczość i ogranicza w znacznym stopniu najważniejszy mechanizm wolnorynkowy - konkurencję. Mechanizmy, który miały przed tym chronić (konstytucja, niezawisłe sądy, podział i ograniczenie władzy) skorodowały pod naporem socjalistów, postępowców i progresistów. Kolejne przywileje, które zagarnęła władza dla tworzenia prawa pod pozorem wprowadzania "bardziej sprawiedliwego systemu" umożliwiły stworzenie tego kartelu.

    Dlatego tak bardzo jestem uczulony na nawoływanie do właśnie "bardziej sprawiedliwego, mniej karykaturalnego podziału dochodu". Jak historia wskazuje ta droga nie doprowadzi do niczego innego jak planowania gospodarczego, a w rezultacie ograniczenia wolności i w końcu totalitaryzmu.

    Moim zdaniem takie narzędzia jak podatek progresywny, regulacja płac, czy podatek spadkowy stoją w sprzeczności z duchem rządów prawa, niszczą ekonomię wolnorynkową i dają rządowi moc arbitralnego podziału dochodu. Mógłbym nawet stwierdzić, że jest to sposób konfiskaty lub częściowej konfiskaty i nie wahałbym się tego nazwać zwykłą kradzieżą.

    OdpowiedzUsuń
  3. @T
    Zerknij choćby tutaj W ciągu ostatnich trzech miesięcy mamy ponad 6% osłabienie złotego, a w ciągu ostatnich 6 miesięcy złoty wzmocnił się o nieco ponad 1%.

    W stosunku do euro mamy wzmocnie się złotego o ok 4% za ostatnie 3 miesiące i o ok 5.5% za ostatnie 6 miesięcy

    Mowa tutaj jest o okresie kiedy MinFin sprzedaje euro jak szalony i mamy małe drgnięcie w dół. No ale kiedyś dla MF kasa się skończy i wtedy okaże się ile warte są polskie pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
  4. @tplewa
    musimy się pogodzić, że będą żyć ludzie, którzy znajdą sposób na zarobienie sto, tysiąc, milion razy więcej niż my

    Teraz zamieńmy zarabiać na tyranizować, bo do tego w sumie sprowadza się ogromna różnica w dochodach. Osoby i grupy osób posiadające ogromne pieniądze kupują sobie polityków, ustawy, armie i sądy dokonując korupcji na niesamowitą skalę. Gdyby tych pieniędzy nie mieli, to musieliby w sposób taki jak inni, argumentami, wiedzą, umiejętnościami, zjednywaniem sobie przyjaciół zdobywać pozycję w społeczeństwie i zmieniać prawo.

    Moim zdaniem takie narzędzia jak podatek progresywny, regulacja płac, czy podatek spadkowy stoją w sprzeczności z duchem rządów prawa, niszczą ekonomię wolnorynkową i dają rządowi moc arbitralnego podziału dochodu

    Tutaj mylisz się i należy odnieść się do mechanizmu powstawania własności. Pierwotnie było to to, co samotna osoba lub grupa zdołała zgromadzić i obronić, głównie żywność i narzędzia. Wraz z powstaniem pieniądza pojedyncza osoba lub grupa mogła gromadzić więcej dóbr i miała siłę je ochraniać, aż w końcu wprowadzono prawo, w którym to obowiązek ochrony cudzej własności przeniesiono na ogół obywateli. Całe państwo należało do króla i jego rodziny. Poprzez zabierane podatki finansowany był cały państwowy aparat represji, którego głównym zadaniem była i jest ochrona własności nielicznej warstwy panującej oligarchii. Dla przykładu w Niemczech do 10% społeczeństwa należy prawie 85% własności. W społeczeństwach wybuchają rewolucje, które dokonują krwawej i przymusowej realokacji zasobów. W sytuacji jednak, kiedy ludzie są równi, a władza reprezentuje obywateli, to społecznie wygodne staje się unikanie wyniszczających rewolucji. Ustanowiona w demokracji równość wobec prawa, oraz trójpodział władzy, tworzy republikę. Aby rewolucji uniknąć zastosowano progresje podatkową, która pozwala "opłacać się" od niepokojów społecznych bogatszej grupie obywateli i jednocześnie sankcjonuje nierówność dochodów wyzwalajacą w społeczeństwie konkurencję. Tak działa republika. Progresja podatkowa ogranicza tyranię jednostek i sankcjonuje wolność większości oraz zapewnia równość jednostek wobec prawa.

    Jak zwykli mawiać Amerykanie, konstytucja czyni cię wolnym, ale równym uczynił ludzi Colt;-)

    W Polsce warto pamiętać o tym, że na skutek wzrostu nierówności dochodowych wśród szlachty powstała magnateria, która doprowadziła korupcji prawa, do rozbiorów i do utraty niepodległości na ponad 120 lat.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Hans

    Być może błędnie zrozumiałem Twoją odpowiedź. Chciałbym zatem zapytać:

    Czy sugerujesz sposób walki z korupcją polegający na odbieraniu społeczeństwu (poprzez podatki) tej części majątku, która może być użyta w celach korupcyjnych?

    Czy sugerujesz, że względna równość płac (np. poprzez ustalenie odgórnie widełek płac) jest konieczna do prawidłowego funkcjonowania wolnego rynku i wolnego społeczeństwa?

    OdpowiedzUsuń
  6. @Tomek szkoda czasu na przypierduszki. Kloss jest zdania, że oligarchiczna pseudowolna pseudodemokracja nieuchronnie zmierza do corporate fascism. Efektem ubocznym, aczkolwiek zamierzonym - bo to jest driver - jest rosnąca dysproporcja dochodów. W rewolucji komunistycznej driverem jest redystrybucja janosikowa - zabrać bogatym, dać biednym. W rewolucji faszystowskiej driver jest ten sam, wektor inny - zabrać warstwie średniej, dać oligarchii. To jest tzw. globalizacja. Poczytaj starego klasyka von Hayeka The road to serfdom.
    Bajdoły o wolności i inne pierdołki są dobre dla przedszkola, jako tzw. fasada. Gadanie prawie nic nie kosztuje, ale może dać miliony, wyciągnięte/skonfiskowane innym. Follow the money. Real money, my honey.

    OdpowiedzUsuń
  7. @tplewa

    To jak z księdzem, jak nie ma kasy na grzechy (hazard, pijaństwo, prostytucja) to nie grzeszy;-) Do korupcji potrzebne są dwie strony, ta która bierze i ta która daje. Bóg dał ręce by brać, to ruskie przysłowie, a trudno wszystkim uciąć ręce;-)

    Istnieją wypróbowane metody zwalczania korupcji i ustanawiania równości wobec prawa. Można tutaj posłużyć się skandynawskim wzorcem, kiedy dochody wszystkich są jawne, a kary określane są jako % dochodów. W ten sposób mandat za przekroczenie prędkości, czy za zaśmiecanie, jeden zapłaciłby 50zł, a drugi 5000zł i każdego w podobny sposób zaboli.

    Czy sugerujesz, że względna równość płac (np. poprzez ustalenie odgórnie widełek płac) jest konieczna do prawidłowego funkcjonowania wolnego rynku i wolnego społeczeństwa?

    Jak najbardziej, ponieważ z jednej strony mamy do czynienie z grupowym procesem wytwarzania towarów i usług (sprawiedliwy podział zysków wewnątrz grupy), a z drugiej strony z usadowieniem tego w środowisku społecznym w którym dochód jednostki, zbytnio odstający od mediany, zostanie wcześniej czy później użyty do skorumpowania (prawa, urzędnika, lekarza, sędziego itp.). Są różne szkoły, ale przeważnie za granicę, która powoduje narastanie korupcji przyjmuje się 8-12 różnicę pomiędzy medianą a najwyższym dochodem.

    Społeczeństwo ludzi wolnych musi wytworzyć mechanizmy obronne przed korupcją, tak jak organizm broni się przed zakażeniem. Skoro obcinanie rąk i kara nie jest w pełni skuteczna (kto będzie kontrolował kontrolerów;-), to najprościej jest uspołecznić środki, które mogłyby posłużyć do korupcji i wykorzystać je dla dobra ogółu.

    Obecny problem w wykorzystaniem środków społecznych polega na zbytniej centralizacji. W państwie są osoby, które nie są wybieralne (urzędnicy), a decydują o ogromnych kwotach. Sytuacje tą można poprawić poprzez częściową wybieralność urzędników, poprzez mechanizm podobny do 1%, kiedy to podatnik decyduje na jakie cele ma pójść jego podatek i poprzez mechanizm kredytu podatkowego, kiedy to część podatków przechowywana jest przez państwo i może być udostępniona dla podatnika w postaci warunkowo umarzalnego kredytu, np na edukacje, leczenie lub na założenie firmy.

    Rozwiązania są, ale obecna władza jest zbyt skorumpowana, aby wdrażać w życie postulowane tutaj reformy.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Zorro @Hans

    Ok. Już nie będę czynić przypierduszek. Pozwólcie tylko na drobne, niepolemiczne przedstawienie swojego poglądu.

    Zgadzam się z Hansem co do stanu obecnego i zgadzam się, że prowadzi to do faszyzmu. Czytałem starego klasyka, zarówno "Drogę do zniewolenia" jak i "Konstytucję wolności". A także innych obrzydłych zwolenników wolnorynkowego kapitalizmu. I wszystko co tam przeczytałem krzyczy do mnie, że środki, które stworzyły obecny stan to te, które proponuje Hans jako kuracje mające ten stan wyleczyć. F.A. von Hayek był wielkim przeciwnikiem podatku progresywnego ("Konstytucja wolności"). Był także przeciwnikiem regulacji płac. Twierdził, że uprawnienia osoby, która reguluje płace i ma możliwość wskazywania grup dla progresji doprowadzą do zniewolenia i w rezultacie faszyzmu. Widział to tak:

    Podatek progresywny dzieli ludzi na trzy grupy:
    - Ci, którym się zabiera,
    - Ci, którzy korzystają z tego co zabiera się tym pierwszym,
    - Ci, którzy wskazują, kto będzie w grupie 1 i 2 (sami oczywiście są w grupie 2!).

    Ci ostatni, mając tak wielkie możliwości oprócz majątku skoncentrują się na centralizacji swoich uprawnień i dalszemu tworzeniu prawa mającego zachować i powiększyć ich wpływ. Zaowocuje to tym, że po zabraniu grupie 1, przekazaniu części łupu grupie 2 różnice majątkowe się wyrównają. Powstanie jedna grupa niewolników (90%), która będzie pracować dla uprzywilejowanej grupy (10%) dysponującej większością majątku i mocą stanowienia prawa. Grupą tą będzie grupa 3, czyli rząd i korporacje przez niego wspierane. Tak właśnie jest w Niemczech, o czym wspomniał Hans. Ja dodam - Niemcy mają jedną z najsilniejszych progresji w Europie od 16% do 45% od wielu już lat. Stąd rozwarstwienie i stopniowy zanik tzw. "średniej klasy". Ale te procesy są widoczne wszędzie, gdzie na dłużej gości podatek progresywny.

    Dodatkowo, jeżeli zysk to tyrania, to po przekazaniu państwu małych tyranii jednostek dostaniemy wielką tyranię wielkiego brata (co dzieje się właśnie teraz na naszych oczach).

    OdpowiedzUsuń
  9. @Zorro @Hans

    Republika, o której wspominał Hans świetnie sobie radziła bez podatku progresywnego, ba, bez podatku dochodowego w ogóle! (USA) Do początku XX wieku, kiedy to socjaliści, którzy nazwali siebie progresistami w ramach tzw "progressive movement" przeforsowali podatek progresywny i bank centralny FED. Oficjalnie zrobili to, aby chronić ludzi przed "runami" na banki i dla zapewnienia "bardziej sprawiedliwego podziału dochodu, wspólnie wypracowanego". Faktycznie zrobiono to po to, aby zmonopolizować podaż pieniądza i utrwalić obecny wówczas stan wielkich majątków, którym jak zawsze zagrażała swobodna konkurencja. Podatek progresywny świetnie się do tego nadaje, ponieważ poprzez konfiskatę nadmiaru zysku uniemożliwia akumulację kapitału, który wolni przedsiębiorcy mogliby użyć do tworzenia nowych podmiotów rynkowych zdolnych do konkurencji. W tym momencie są zdani na kredyty, o których przyznaniu decyduje kartel na czele z FED. Od tamtej pory USA niezmiennie zmierzają w kierunku do faszyzmu. Hayek żył w tamtych czasach, widział to na własne oczy (1889-1992, szacunek dla starszych!) i właśnie to go skłoniło do napisania "Drogi...". Mówi o tym explicite we wstępie książki. Może jestem przedszkolnym idealistą, ale w momencie kiedy wszyscy zaczną traktować wolność jak bajdołę, tym właśnie ona się stanie. Ja odmawiam sobie takiego jej traktowania :)

    A co do likwidacji korupcji - korumpuje się urzędników, którzy mogą coś arbitralnie orzec lub przydzielić (koncesje, przetargi). Pozbawmy ich tego prawa i nie będzie sensu, aby wręczać im łapówki. Tam gdzie to niemożliwe (sądownictwo, prokuratora, infrastruktura) trzeba radzić sobie starymi metodami - transparentnością publiczną i kontrolą publiczną (ława przysięgłych w sprawach karnych, upubliczniane warunki przetargów, kontraktów i decyzji itp).

    A żeby dodać nieprzysłowiową łyżkę miodu to tego dziegciu: mogę się nie zgadzać z Hansem, ale Twój blog jest świetny. Chcę powiedzieć, że takie właśnie miejsca jak to, są chyba jedynymi, gdzie można przeczytać i/lub napisać liberalną, pro-wolnościową myśl - bajdołowatą ;). Mam nadzieję, że uznanie czytelników da Wam motywację do kontynuacji tego procederu.

    OdpowiedzUsuń
  10. @tplewa. Na podatek spadkowy możemy spojrzeć uwzględniając wielkość majątku. I tak: opodatkowanie małych spadków szkodzi, bo utrudnia społeczeństwu akumulację bogactwa. Z kolei opodatkowanie wielkich majątków może być pożyteczne na równi z rozbijaniem monopoli. Kwestia ustalenia granicy i rozważenia luk, tak by system był spójny.

    Dlatego tak bardzo jestem uczulony na nawoływanie do właśnie "bardziej sprawiedliwego, mniej karykaturalnego podziału dochodu". Jak historia wskazuje ta droga nie doprowadzi do niczego innego jak planowania gospodarczego, a w rezultacie ograniczenia wolności i w końcu totalitaryzmu.

    Uczulenie uczuleniem, ale liczą się konkrety. Taka hipotetyczna sytuacja: pracownik najemny płaci podatek od pensji i konsumpcji (bo kosztów życia nie może wrzucić w koszty działalności tak jak to czyni firma). Z kolei megakorporacja księguje sobie zyski i straty między matki i córki oraz centrale, skutkiem czego nie płaci praktycznie nic.

    Drugi przykład to podział kosztami wojny w Iraku. Kilka firm zarobiło masę pieniędzy, natomiast koszty wojny spadły na barki amerykańskiego społeczeństwa (irackie pomijam, bo tak czy siak jest ofiarą agresji). Jeszcze gorzej wyglądała wojna w Wietnamie, bo jedni zarabiali a inni szli pod przymusem w kamasze, gdzie o śmierć nie było trudno. Dla jednego kulka w łeb, a dla drugiego dywidenda ze spółki helikopterowej.

    Nie wiem jak Ty, ale wg. mnie w obu przypadkach podział jest niesprawiedliwy.

    A co do zamordyzmu, to można go wprowadzić z pozycji "wolnościowych". Przecież to takie megakorporacje i wymiotujące forsą stare dziadygi tworzą nieformalne Ministerstwa Zdrowia Ziemi (WHO), MSW, MSZ, minfin itd. a więc zręby pod światowy totalitaryzm. To produkt liberalizmu, Rockefeller chwalił komunistycznego zbrodniarza Mao Tse-Tunga. To zachodni, stateczny, pochodzący z dobrego XIX wieku kapitał stał za rewolucją w Rosji.

    Trzeba uważać na farbowanych lisów. Przykładzik. Hipotetyczny "wolnościowiec" 99% wysiłku wkłada w światowe zniesienie ceł. Brzmi liberalnie, tanie towary, konkurencja. Ale...Okazuje się, że nasz system ekonomiczny musi konkurować z systemem gdzie jest np. dozwolone niewolnictwo. A zatem albo wprowadzamy niewolnictwo u siebie aby móc konkurować albo mówimy pas. Wolność jak cholera.

    OdpowiedzUsuń
  11. @tplewa 1 up. A, to w tym rzecz. No widzisz, ja nie też nie jestem za zbyt progresywnym podatkiem, ale gdy mowa o "niesprawiedliwym podziale" to myślę o tych, którzy są na tyle wysoko by nie płacić wcale albo płacić mało.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Hans

    Społeczeństwo ludzi wolnych musi wytworzyć mechanizmy obronne przed korupcją, tak jak organizm broni się przed zakażeniem. Skoro obcinanie rąk i kara nie jest w pełni skuteczna (kto będzie kontrolował kontrolerów;-), to najprościej jest uspołecznić środki, które mogłyby posłużyć do korupcji i wykorzystać je dla dobra ogółu.

    O jakie środki Ci chodzi? Jakiego rodzaju uspołecznienie? Pytam, bo dla mnie zabrzmiało trochę jak totalna nacjonalizacja. O ilę tępię pomysły typu prywatyzacja KGHM, wodociągów, kolei itp. to nie wyobrażam sobie np. uspołecznionej fabryki AGD.

    OdpowiedzUsuń
  13. @frasobliwy

    Nie zgadzam się z utożsamianiem wielkich majątków z monopolami. Monopol zasadza się na politycznych przywilejach, wsparciu ze strony prawodawcy. Takie jest też jego historyczne rozumienie w klasycznym liberalizmie. Wielkie majątki nie szkodzą wolnemu społeczeństwu tak długo jak obowiązują je te same reguły co małe majątki. W przypadku Twojej propozycji podatku spadkowego wciąż nie znika problem z grupą, która będzie decydować co jest małym, a co dużym spadkiem. Abstrahując od tego, że pieniądze pozastawiane przez nas w spadku naszym dzieciom już były raz opodatkowane.

    Jeżeli chodzi o wolność rozumiem tą ideę tak samo jak FA Hayek we wspominanej wyżej "Konstytucji wolności". W imię tak pojmowanej wolności tego zamordyzmu, o którym wspomniałeś nie da się wprowadzić.

    Co do moich poglądów na temat megakorporacji mam nadzieję, że moje wcześniejsze komentarze dadzą Ci dobrą odpowiedź. Ja dodam tylko jedno: jestem zwolennikiem równego obowiązywania prawa, tak rozumiem sprawiedliwość. Dotyczy to także megakorporacji i rządów. Megakorporacje, jeżeli ich istnienie nie jest korzystne dla konsumentów, bez wsparcia ze strony prawodawcy szybko zakończą swoje istnienie.

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. @frasobliwy

    A jeżeli chodzi o wojnę w Iraku, konstytucja USA jest w tej sprawie bardzo czytelna. Wojna bez deklaracji Kongresu jest nielegalna, a takiej deklaracji Kongres USA nie uchwalił. Wojna jest więc nielegalna, a reszta to zwykła kradzież. Zresztą USA prowadziły nielegalne już wg. własnego prawa:

    - wojnę w Korei,
    - wojnę w Wietnamie,
    - wojnę w Zatoce I,
    - wojnę w Zatoce II,
    - wojnę w Afganistanie

    I szykują się do wojny z Iranem, jak nie gorzej.

    Hanz nazwałby to myślę faszyzmem, zgodziłbym się tym razem w całej rozciągłości.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Tomek wiesz że się z Tobą zgadzam. Nie ma napięcia w dyskusji. W ramach uszczypliwości dodam, że w kraju tą dużą panią z gwiazdą na łbie, co to się Lessepsowi przy sueskim nie dała postawić (teraz stoi przy jueskim) uchwalono w ub. tygodniu poprawkę do ustawy lobbystycznej i zrównano osoby fizyczne i prawne. Jest równość wobec prawa i suprakorporacje mają to samo prawo do wspierania darowiznami political action comittees, jak osoby fizyczne, nieograniczone (nie mylić ze zwolnieniem podatkowym). Halliburton, KO i Pfizer mogą kupić legalnie każdą ustawę (z zysku, albo z transferów zagr.) Witaj jutrzenko swobody, zbawienia za tobą słońce.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Zorro.

    No to wypijmy za wolność. Sołtysowo! Polej no nam bimbru!

    Niestety Twój przykład jest dobry i to prawo jest sprawiedliwe. W dodatku jest konstytucyjne. Cóż... żaden system nie jest doskonały. Na jego obronę dodam: jeżeli korporacja chce spróbować obsadzić fotel prezydenta to dajmy jej próbować. Tak samo jak ruchom obywatelskim, partiom politycznym i organizacjom wszelkiej innej maści. Obecny prezydent nie powinien mieć możliwości odbierania lub nadawania tego rodzaju przywilejów, ani w sumie żadnych innych. Ale najważniejsze: ten przyszły prezydent także ich mieć nie powinien. Celem prezydenta jest kierowanie administracją, a celem administracji egzekwowanie prawa, a celem prawa jest ochrona sfery osobistej jednostki, którą my nazywamy wolnością (tą z Hayeka).I jeżeli administracja spróbuje zagarnąć więcej przywilejów to powinna dostać czerwoną kartkę od swojego suwerena. Podług konstytucji USA jest nim ktoś określony terminem "We, the People".

    I tutaj jest oczywiście problem, który nasz słynny filozof polityki o imieniu Jacek określił zwrotem "ciemny lud wszystko kupi". Lata propagandy scentralizowanego systemu bankowo-korporacyjnego w USA zrobiły swoje. Suweren śpi i zapomniał o tabliczkach, które niesie duża pani z gwiazdą na łbie. Dlatego też zgadzam się z Hansem, kiedy pisze, że obecna droga to droga ku faszyzmowi i rozumiem wszelki jego sprzeciw. Sam go podzielam. Dokonał się i ciągle dokonuje "progress", który wyśnił sobie Marks, Lenin, Mao i ich amerykańscy sympatycy - Wilson, Roosevelt i inni lewicujący postępowcy. Boję się, że jak suweren w końcu gnieciony butem się obudzi to zechce użyć przycisku twardego resetu i może zrobić się bardzo brzydko (niesławne WSHtF przychodzi mi na myśl). Podobna sytuacja jest oczywiście po wschodniej stronie wielkiej wody, w naszym nowym Imperium Europejskim, które wydaje nam się tak dziwnie znajome.

    Ale póki co pijmy i nie smućmy się. My przynajmniej zdążyliśmy kupić trochę kruszcu, kiedy dorwał nas goldbug. Zdrowie!

    OdpowiedzUsuń
  17. @tplewa
    Niemcy mają jedną z najsilniejszych progresji w Europie od 16% do 45% od wielu już lat. Stąd rozwarstwienie i stopniowy zanik tzw. "średniej klasy".

    Własnie w krajach o najwyższej progresji szybkość rozwarstwienia dochodów jest najmniejsza. We wspomnianych Niemczech szybkość ta jest prawie 3x mniejsza niż w naszym kraju. Progresji podatkowej nie ma w Rosji i w republikach bananowych, ale wydaje mi się, ze w żadnym z tych (k)rajów nie chciałbyś mieszkać.

    @ZeZorro
    Ciekawe kiedy w ramach równouprawnienia zakażą w USA śmierci. W końcu ososba prawna jest nieśmiertelna;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Hansie, ciezko mi jest sie zgodzic z niektorymi Twoimi postulatami (np. uspolecznianie srodkow produkcji czy progresja podatkowa), ale o wiele wazniejsze jest to, ze widzisz zrodlo wiekszosci problemow w panstwie samym w sobie. Jego istnieniu i rozrastaniu sie. Zawsze milo odnosiles sie do anarchii jako podstawy organizowania spoleczenstw. Tak przynajmniej wyczytalem miedzy wierszami Twoich postow i komentarzy :) Mi wystarczy, zeby wchodzic na ten blog dzien w dzien ;)

    Ot, taki maly panegiryk chcialem wrzucic :)

    OdpowiedzUsuń
  19. @Hans

    Nie znam kraju o większej progresji podatkowej i mniejszym rozwarstwieniu niż Niemcy, przynajmniej w EU. Jego wskazanie wraz ze źródłami mogłoby tutaj nam pomóc.

    Bez przekonania dodam, że Rosja, zawdzięcza swój stan 90 latom komunizmu zakończonym 10 letnim okresem bezprawnej kradzieży. Wolnorynkowy kapitalizm w tym czasie tam nie występował. Przez większą część trwania tego porządku społecznego materialna równość (w taki czy inny sposób) została zapewniona znacznej większości społeczeństwa. Fakt jest faktem, Rosjanie w tym czasie nie utworzyli megakorporacji. Podobnie sprawa się przedstawia w przypadku Polski. Jednak wydaje mi się, że w żadnym z tych (k)rajów nie chciałbyś mieszkać.

    Równie bez przekonania zauważę, że bananowe republiki dlatego są bananowe, ponieważ nie mają żadnej mocy skutecznego egzekwowania prawa. W tym wypadku prawo egzekwuje silniejszy, a to nie jest podstawa, na której może skutecznie działać wolnorynkowy kapitalizm.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Tomek. Niestety pani z gwiazdą ma też inne, ukryte znaczenia, a Wilson i Rosenfeld nie byli nawiedzonymi lewakami, tylko członkami zespołu - rzuć okiem na ich trenerów. Nic nie jest takie, jakie na tabliczkach namalowano. Gorzej, tabliczki właśnie ktoś daje w zastaw. We the sheeple zaczynają się wiercić...

    Opowiastka o trzech śpiących. Stodoła, noc, trzech leniwych juhasów śpi.

    1 juhas, przebudzony swędem: - co tu tak śmierdzi?
    2 juhas, zbudzony przez 1: - śmierdzi dymem, kurna, chyba stodoła się pali.
    3 juhas, zbudzony przez 1 i 2: - że też się wam chce tyle gadać...

    OdpowiedzUsuń
  21. @Zorro

    Moja wiedza na temat rzeczy ukrytych, symboliki i spisków jest bardzo nikła. Być może ku mej zgubie nikła.

    Będę się upierać przy pisowni Roosevelt ;) Chodzi o tego co skonfiskował amerykanom złoto niosąc światełko postępu i pieniądz oparty na drzewie.

    A do ich potępienia wystarczy mi fakt, że byli nawiedzonymi lewakami. Jeżeli jest gorzej to może nawet tego nie chce wiedzieć. Nie będę wtedy mógł się upijać na wesoło i spać nocą będzie też mniej wygodnie.

    Opowiastka znakomita i jakże pouczająca. Zastanawiam się, którym leniwym juhasem jestem ;)

    A tabliczki zastawili, fakt. Sami im daliśmy taką możliwość więc z niej skorzystali. Ostał nam jeno sznur... czy jakoś tak to szło. A może to nie z tej bajki?

    A na zakończenie słowo od klasyka (język pogański, żeby zachować precyzję).

    "The condition upon which God hath given liberty to man is eternal vigilance"

    John Philpot Curran

    Faszyzujące rządy mogą teraz już cytować innego klasyka z Pulp Fiction:

    "Oh, I'm sorry, did I break your concentration?"

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Błąd. Rosenfeld to nie jest Roosevelt, Uljanov to nie jest Lenin, Huettler i Schickelgruber to nie jest Hitler, Dżugaszwili to nie Stalin, Stoltzman...
    Tylko DNA się zgadza.

    OdpowiedzUsuń
  23. @tplewa .

    "Nie zgadzam się z utożsamianiem wielkich majątków z monopolami.

    Nie utożsamiam wielkich majątków z monopolami. Twierdzę coś w pewnym sensie ogólniejszego: Wybijający mocno ponad przeciętność miliarder posiada instrumenty do stosunkowo łatwej zmiany ustroju państwa. Jak? Może wykupywać media, sponsorować uczelnie, zakładać fundacje, lobbować, a z rzeczy nielegalnych: przekupywać, zastraszać, napuszczać prywatnych detektywów na zakładanie haków, wreszcie - zlecać zabójstwa. I żadne, nawet najlepsze prawo i najmoralniejsze społeczeństwo nie zatrzyma na dłuższą metę takiej osoby lub grupy osób. Bez podatku spadkowego następuje galopująca akumulacja bogactwa i w końcu dorabiamy się Wielkiego Rodu, który prędzej czy później skorumpuje naszą szlachetną, ale naiwną Republikę. Czemu? Bo może. Władza to układ dynamiczny nie znoszący próżni.

    Monopol zasadza się na politycznych przywilejach, wsparciu ze strony prawodawcy. Takie jest też jego historyczne rozumienie w klasycznym liberalizmie.

    No to klasyczny liberalizm ma mało wspólnego z rzeczywistością :). Z dwóch powodów:

    1) Jeśli branża jest bardzo kapitałochłonna, a konkurencja zacięta, to zdarza się, że w wyniku walki zostaje tylko jeden. Monopol trwa, bo nikomu nie opłaca się inwestować pieniędzy w biznes konkurujący z mocno okopanym gigantem. Przykład masz na rynku dużych samolotów pasażerskich. Gdyby nie Airbus, Boeing byłby jedynym producentem na świecie. Inny przykład to dość spory rynek procesorów do PC. Intel tam dominuje od 30 lat, a wraz z nim archaiczna, wstecznie kompatybilna lista rozkazów procesora. Nie trzeba administracyjnego przymusu, ludzie sami kupują Intele, a producenci pecetów dostają od Intela upusty za całkowitą rezygnację z procesorów firmy AMD.

    2) monopole bywają naturalne, np. drogi, wodociągi i koleje. Nie słyszałem by ktoś na świecie budował wiązki równoległych linii, po to by klienci mieli wybór. System energetyczny również nie nadaje się zbyt dobrze do wprowadzenia pełnej konkurencyjności.

    Zakładanie, że jedynym źródłem monopolu jest państwo to gruby błąd. Tego błędu o ile wiem nie popełniają ordoliberałowie.

    OdpowiedzUsuń
  24. @dittohead

    Ty sie mi tutaj nie podlizuj;-), tym nie mniej, Rzeczpospolita nie-rządem stoi, ale obywatelami;-)

    OdpowiedzUsuń
  25. @tplewa

    do ich potępienia wystarczy mi fakt, że byli nawiedzonymi lewakami

    W sumie Chrystus też był lewakiem i to dlatego podpadł ludzim czyniacym "dzieło boże";-)

    @ZeZorro
    To z juhasami, to dobre;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. @frasobliwy

    A po co zaraz taka fabrykę AGD uspołeczniać, wystarczy uspołecznić dostateczny procent od jej zysków/przychodów. Czasy, kiedy korumpowano pralką mineły;-) No co innego z fabryką mercedesów, które politycy i inni notable tradycyjnie testują po kilka lat przed zakupem, no ale na szczęście fabryk mercedesa w Polsce nie mamy;-)

    OdpowiedzUsuń
  27. @frasobliwy

    Przykład z miliarderem wydaje mi się chybiony. Równie dobrze może być miliarder, który będzie wzmacniać Republikę i pilnować by inni zachowywali się przyzwoicie, ścigać i piętnować nadużycia, edukować społeczeństwo w potrzebie zachowania czujności przed niekonstytucyjnymi zapędami władzy. W końcu stworzy Wielki Ród kontynuujący jego wielkie dzieło. Czemu? Bo może. Społeczeństwo to układ dynamiczny nie znoszący próżni.

    Liberalizm klasyczny może nie mieć nic wspólnego z rzeczywistością w przekonaniu wielu ludzi, ale zagadnienie monopoli wyjaśnia przejrzyście i logicznie.

    Boeing i Airbus uzyskały swoje pozycje korzystając z przywilejów politycznych i rządowych kontraktów. Obecnie mając rządowe powiązania mogą lobbować prawa patentowe, regulacje pro-ekologiczne, obowiązkowe wymogi bezpieczeństwa i tysiące innych ustaw i przepisów. Zwiększać koszt tworzenia samolotu wg własnej woli, najlepiej do tego stopnia, w którym tylko oni mogą sobie pozwolić na ich rozwój i produkcję. Bardzo podobną drogę wykorzystał Intel. Od siebie dorzucę jeszcze przykład Microsoftu. Microsoft i Intel zresztą podpierały się przez długi czas wzajemnie pomagając sobie monopolizować dane fragmenty rynku.

    FA Hayek, którego imię przywoływaliśmy już wiele razy w poprzednich naszych komentarzach uważał część konstytucji USA dotyczącą praw patentowych za jej najsłabszy punkt ("Konstytucja wolności"). Ostrzegał przed monopolami mogącymi powstawać przy wykorzystaniu tego prawa i mówił o konieczności jego doskonalenia. Twierdził, że wraz z postępem technicznym i społecznym liberalizm musi ewoluować i odnajdywać nowe sposoby ochrony wolności, które nie będą sprzeczne z ideą państwa prawa. Proroctwo wypełniło się gdy zaistniał Intel. Obecnie z kolei mamy internet, który często dobrze unaocznia absurdy obecnej instancji praw autorskich i patentowych. Ale to inny temat...

    Wodociągi, drogi itp. to nie są monopole tylko infrastruktura. Różne odłamy liberalizmu różnie się wypowiadają na ich temat. Liberalizm klasyczny widzi tutaj nadrzędną rolę państwa i ustanawia jego monopol ograniczony konstytucyjnymi zasadami.

    Nie wiem o co natomiast chodzi z ordoliberalizmem. Jeżeli nawiązujesz do tego, że dopuszczają oni interwencjonizm państwowy w likwidacji monopoli - liberalizm klasyczny nie zakazuje takowego. Liberalizm klasyczny nie jest anarchokapitalizmem.

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  28. @Hans

    Hmm... Chrystus lewakiem? No to współczesna lewica bardzo daleko odeszła od swoich korzeni ;)

    Przede wszystkim przestała się zajmować tym co boskie i zniżyła się do zajmowania się tym co cesarskie.

    OdpowiedzUsuń
  29. @tplewa

    No popatrz! Zupełnie jak z miliarderami, którzy wzmacniają republikę;-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Co Wy z tym Intelem? Były i są inne procesory z inną listą rozkazów, są inni producenci kompatybilnych procesorów (AMD). Sam Intel próbował Itanium, ale rynek tego nie kupił...
    A co do samolotów, zniknął gdzieś Embraer.

    OdpowiedzUsuń
  31. @Hans.

    Lewica ciągle istnieje, więc albo Chrystus nie był lewakiem, albo możliwe jest istnienie w/w miliarderów ;)

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  32. @tplewa

    Równie dobrze może być miliarder, który będzie wzmacniać Republikę i pilnować by inni zachowywali się przyzwoicie, ścigać i piętnować nadużycia, edukować społeczeństwo w potrzebie zachowania czujności przed niekonstytucyjnymi zapędami władzy.

    A w nocy zakłada strój nietoperza i spuszcza łomot łotrom :D. Z całym szacunkiem, ale może najpierw zadaj sobie trud zapoznania się ze szkicami życiorysów konkretnych miliarderów i wyciągnij z tego wnioski probalistyczne dotyczące szans istnienia w tym środowisku obiektywnych (np. ani religijny ani antyreligijny) altruistów. Pomocne może być również prześledzenie dynastii panujących, z wyczuleniem na fakt, że jedna czarna owca na kilka pokoleń może wszystko zrujnować. Nie neguję szansy, ale statystycznie wychodzi jasny trend. Miliarderzy nie będą dobrymi wujkami, tak jak nie będą nimi komunistyczni komisarze. Choć przecież tak samo jak za dobrymi-miliarderami można agitować za dobrymi komisarzami i stręczyć obywatelom komunizm. W teorii to działa.

    Jeśli piszesz, że miliarder-filantrop ma ścigać, piętnować i edukować przed zakusami władzy, to znaczy, że nie naturę władzy pojmujesz bardzo wąsko, a w zasadzie błędnie. Po pierwsze, ktoś mający duże środki finansowe sam staje się częścią władzy, tyle że formalnie niekonstytucyjnej, jak np. właściciele "niezależnych" mediów. wskazówka: gdzie byli republikańscy miliarderzy i ich media w czasie kampanii Rona Paula? Nie zastanawiało Cię, że wtłaczany nam do głów trójpodział jest niepełny? Po drugie, skoro uzależnianiamy byt ustrojowy państwa od woli pojedynczej rodziny to od razu wprowadźmy monarchię. Jaki sens ma republika gdy na jej straży zamiast ogółu obywateli i ich instytucji stoi nieformalny, samozwańczy "strażnik"?

    Przypominam: nie chodzi o miliarderów jako takich, ale proporcje. W USA osoba mająca 2 miliardy dolarów jest jednym z wielu. W Bułgarii posiadacz takiego majątku jest nieformalnym władcą.

    @T

    To ja z tym Intelem :). Inne listy rozkazów nie występują na PC, a AMD jest producentem drugorzędnym o słabej rentowności (mimo, że ma dobre produkty).

    W niszy energooszczędnej, np. telefonach dominuje ARM (nie bezpośrednio, dają licencje). IBM ma swoje procesory na serwery i opanował obecną generację konsol do gier. Jak widzisz jest jasna tendencja by jednemu zastosowaniu odpowiadał jakiś dominujący producent. Jaki sens ma negowanie oczywistych obserwacji?

    OdpowiedzUsuń
  33. AMD jest klasycznym przykładem, jak odpowiednio wykorzystywać monopolistyczną rentę skali na szybkozmiennym rynku. Nie jest producentem drugorzędnym, wręcz w niektórych produktach jest liderem i co? I nic. Tam, gdzie mieli przewagę (oczywiście chwilową, okupioną wysiłkiem inwest.+ R&D) konkurent ich wykosił ordynarnym dumpingiem. Co prawda po dwu-trzech latach wygrywają sprawę antymonopolową, ale co z tego, jak jest po ptokach, bo weszła kolejna generacja (nowa fabryka, nowe projekty, nowe inwestycje). AMD jest utrzymywane w stanie permanetnej karłowatości, bo tam gdzie skoncentruje ograniczone zasoby I go - ze stratą - skontruje. Nie ma takiej niszy, na której może wypracowac sobie przewagę. I mamy stabilny, niesymetryczny duopol, sowicie oliwiony stadem "lobbystów", czyli politycznych sutenerów. Prześledźcie wygrane przez nich procesy, to jest góra spraw. Nadal nie powstrzymuje to agresywnego oszusta przed stosowaniem nieuczciwych praktyk, bo - jak widać - mu się opłaca. Dlaczego? Bo może. To samo - dosłownie - jest ze sławnym "gigantem" z Richmond. Technicznie to jest pigmej i zawsze był, jednak praktyki "duży może więcej" opanował do perfekcji.

    Przywołany przykład duopolu benek-airbus też dla klasycznego liberalizmu jest druzgocący. Airbus skutecznie rozbił faktyczny monopol szerokokadłubowców przez aktywne działania kontrwywiadowcze i lobbing polityczny na szczeblu Brukseli! Tak jest, airbusy latają, bo eurosocjaliści tak postanowili, że będą dopłacać tak długo, aż nie będzie latać europejski odpowiednik benka, za eurasy, a nie dolaresy. I lata. Nie jest to efekt ekonomii, ani tym bardziej wolnego rynku, tylko polityki. W dodatku słusznej (kurczę, bluźnierstwo).

    Żeby było jasne: jestem zwolennikiem klasycznego liberalizmu, a Hayek jest najbłyskotliwszym ekonomistą XXw. a nie jakieś tam Keynesy i szmoncesy, jednak nowoczesny rynek to nie jest kwestia jakiejś tam prawdziwej albo fałszywej teorii (wszystkie są fałszywe), tylko bardzo skomplikowany, wielowymiarowy proces socjo-ekono-history-polityczny. I tyle.

    Aha - naturalny monopol i infrastruktura bardzo się lubią i nazywanie faktycznego, powszechnego i naturalnego monopolu "infrastrukturą" jest nazywanie masła "butter" śmietankowe. Co z tego? Monopol pozostaje monopolem, w infrastukturze i w procesorach, bo jest to zajęcie ekonomiczne, generujące koszty i wpływy. Mono- oligopole są powszechne, jawne i ukryte, legalne i wielkiej części nielegalne. Polski rynek paliw, energii, materiałów budowalnych itd. są oligopolami z chroniczną zmową cenową - patrz raporty uokik. Bleblanie o idealnej wolności jest właśnie bleblaniem. teria i praktyka to dwa różne gatunki, jak chart i jamnik, oba myśliwskie. pozdro dla wolnościowców.

    OdpowiedzUsuń
  34. @frasobliwy

    Z całym szacunkiem, ale wydaje mi się, że zupełnie mnie nie rozumiesz. Twój argument o "złym miliarderze" jest według mnie absurdalny i żeby unaocznić jego absurd zamieniłem w nim dosłownie kilka słów, aby wyszedł "dobry miliarder". Nie musi Ci się podobać moja argumentacja i możesz ją naturalnie odrzucić. Ja odrzucam argumenty o "złych kapitalistach niszczących dobre republiki". W moim przekonaniu niczego nie wnoszą do dyskusji, ponieważ:

    a) oczywiste jest, że tacy ludzie w wolnorynkowym kapitalizmie będą żyć, wolnorynkowy kapitalizm daje wiele możliwości wielu ludziom, więc staje się to statystycznym pewnikiem,
    b) dyskutujemy właśnie o takich mechanizmach, które najlepiej bronią przed ewentualnymi nadużyciami władzy, także ze strony takich ludzi.

    System, w którym zabronimy wszystkim używania swoich talentów (gdy użycie to nie narusza wolności innych jednostek) do bogacenia się w nieskończoność w trosce o korupcje jest skazany na totalitarny koniec. Owszem miliarderów już wtedy nie będziesz mieć. Zastąpisz ją o wiele gorszą grupą - ludźmi, którzy będą mieć arbitralne prawo decydowania, czy ktoś już jest za bogaty i zagraża "systemowi". Ci ludzie nie potrzebują pieniędzy, dysponują o wiele większą władzą niż miliarder w sprawnie jeszcze działającej republice. Argument ten podałem powyżej w komentarzach przeciw podatkowi progresywnemu i wydawało mi się, że udało nam się uzyskać na tym polu pewne porozumienie. Myliłem się najwyraźniej.

    Ważny też jest argument opierający się na mechanizmach działania wolnego rynku. Konkurencje tworzą podmioty gospodarcze, które do utworzenia potrzebują kapitału. Akumulacja kapitału jest konieczna i musi zajść przed nową inwestycją. Źli kapitaliści albo sami tworzą takie podmioty, albo pożyczają kapitał tym, którzy mają pomysł na działalność rynkową. Obecny system zastępuje kapitalistów pieniądzem tworzonym z powietrza, który opiera się o bardzo skromny procent rezerw. Są tacy, którzy obarczają go o powodowanie cykli koniunkturalnych w systemach wolnorynkowych (zwolennicy teorii L. von Misesa).

    Przepraszam, że ujmę to niedyplomatycznie, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że duża część tutejszej nagonki na miliarderów jest jakimś majakiem rodem z PRL wspartym Schelerowskim resentymentem. Może lektura ostatniego wpisu cynika9 uzupełni to co chcę tutaj powiedzieć.

    Ron Paul nie ma dobrej passy w mediach nie dlatego, ponieważ uwziął się na niego zły kapitalista, tylko dlatego, że stoi w opozycji do twardo osadzonego kartelu bankowo-rządowo-korporacyjnego. Można oczywiście powiedzieć, że to cały system "złych kapitalistów", ale będę się upierać, że to coś innego. A mówiąc o Ronie - jest zwolennikiem wolnorynkowego kapitalizmu. Dowodów można szukać w jego własnej literaturze (www.ronpaul.com.pl).

    I cieszę się, że przywołałeś Rona Paula. Jest to chyba jedyny żyjący obecnie mąż stanu, któremu mógłbym zaufać i powierzyć w jakimś stopniu mój los jako mojemu reprezentantowi.

    Czytając Twój komentarz dalej: muszę przyznać, że argumenty zarzucające mi brak wiedzy szczególnie destruktywnie działają na moje nastawienie, dlatego o trójpodziale władzy postaram się pisać zwięźle. Zastanawiałem się nad tym długo, choć oczywiście "długo" to rzecz dosyć względna. Oprócz zastanawiania się, dużo też na ten temat się oczytałem. I stwierdzam, że niewiele było czasów i miejsc, gdzie prawdziwie eksperymentowano z tą ideą w praktyce. Znacznie więcej było miejsc, gdzie stwierdzono, że ten wtłaczany nam do głów trójpodział władzy jest niepełny. Myślę, że próby jego uzupełniania na siłę są doskonale widoczne w wielu dziedzinach społecznej i ekonomicznej egzystencji. Przykłady są dostępne nawet w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  35. @Zorro.

    Dyskusja zaprowadziła nas za stodołę w krzaki. I w tym miejscu już byliśmy, więc powiem pokrótce. Liberalizm zakończył swoje praktyczne istnienie w USA gdzieś na początku XXw (symboliczna data to 1913 utworzenie FED i przekazanie jej władzę nad podażą pieniądza, ale może też być data uchwalenia podatku progresywnego, obie idee są sprzeczne z liberalizmem klasycznym). W Europie nie było go praktycznie nigdy, poza przygodą ówczesnego Imperium Brytyjskiego, którego tradycje USA odziedziczyła i całkiem twórczo rozwinęła.

    Wszystkie wskazane monopole powstały w systemie, w którym pod pozorem "równości materialnej", "troski o pracownika" i wielu innych popularnych w tamtych czasach (i nie tylko) haseł rząd zdobył nowe przywileje w stanowieniu prawa. Implementacja tych haseł jest pośrednią przyczyną powstania monopoli, jako, że nowe przywileje rządu umożliwiły działanie tym mechanizmom, które opisaliście. Powtarzam to po raz kolejny w naszej dyskusji. Klasyczny liberalizm ma tyle z tym wspólnego, ile obiad zjedzony kilka lat temu z obecnym rozwolnieniem.

    Zauważyłem też, że człowiek, którego nazwałeś najbłyskotliwszym ekonomistą XXw przez większość swojego życia zajmował się bleblaniem o wolności. Tak naprawdę zajmował się właśnie szerszą perspektywą - mechanizmami funkcjonowania wolnego społeczeństwa. Wolnorynkowy kapitalizm był niejako podzbiorem jego zainteresowań, choć jak sam podkreśla wybrał specjalizowanie się w nim i nazywał siebie ekonomistą. Tym niemniej najwięcej oryginalnych myśli stworzył w dziedzinie liberalnej myśli politycznej. Swoje ekonomiczne poglądy oparł na pracy Misesa, którego z kolei ja uważam za najbłyskotliwszego ekonomistę XXw. Najbardziej znane książki Hayeka "Konstytucja..." i "Droga..." to właśnie blablanie. O wolności oczywiście.

    Infrastruktura nie jest monopolem, możesz to nazywać masłem maślanym jeżeli chcesz, ale słowa mają swoje znaczenie. Bez precyzji żadna dyskusja nie będzie mieć sensu.

    Przykład: sieć elektryczna to infrastruktura. Monopol natomiast obejmuje usługę przesyłu prądu za pomocą tej infrastruktury. Gdybyśmy odnaleźli ekonomicznie uzasadniony sposób bezprzewodowego transportu energii elektrycznej to istniejąca sieć byłaby tym czym była - infrastrukturą. A czy monopol dostarczania usługi przesyłu prądu by to przetrwał to przedmiot możliwej spekulacji. Jeżeli będziemy dowolnie traktować sobie znaczenie poszczególnych słów to możemy blablać 'ad mortis defecatum', jak to zgrzebnie ujęła starszyzna.

    To co mnie najbardziej "boli" to niepewne przypuszczenie, że obecny system utożsamiacie z klasycznym wolnorynkowym kapitalizmem. To powszechnie spotykane zjawisko, w świetle którego hasło "bij złego miliardera" jest szczególnie chwytliwe.

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  36. Rosenfeld :D Przesadzasz Zorro z tymi Zydami ;-)

    OdpowiedzUsuń
  37. @frasobliwy

    Moja kompulsywna natura uniemożliwiła mi powstrzymanie się od napisanie tego. Z góry przepraszam, za ton, ale jak biją to oddaję.

    Pragnę Cię zapewnić, że zadałem sobie trud czytania biografii miliarderów i znalazłem tam wiele zarówno negatywnych jak i pozytywnych rzeczy. Zupełnie jak w życiu nie-miliarderów. Różnic jakościowych pomiędzy tymi grupami nie ma są jedynie różnice ilościowe. Duży może więcej, a my lepiej pamiętamy tylko te złe rzeczy, taka nasza natura.

    W zamian proszę o ten sam trud przy czytaniu ze zrozumieniem tego co napisałem i wyciąganiu wniosków probabilistycznych odnośnie przejścia od ustroju, w którym urzędnik ma prawo decydowania, kto jest zbyt bogaty do ustroju nazwanego faszyzmem.

    OdpowiedzUsuń
  38. To żeś pojechał brachu daleko w pole za tę stodołę. Dementuję Twoje niepewności. Ani klasyczny, ani wolnorynkowy, ani kapitalizm. To jest dzisiaj. Stąd moje żarty o blablaniu. I jeszcze Ci powiem, że ten system - z natury niestabilny - jest właśnie w fazie zmian, przechodzi metamofozę, więc wybacz, dla mnie bajki o żelaznym wilku oraz teorie o dobrych filantropach są z tej samej półki. Filantrop Soros właśnie przewodniczy atakowi na EMU, zdobył szlify na funcie. Pojęcia XIX w. - socjalizm oraz kapitalizm są w tym świetle dla mnie smieszne. Jesteśmy w przechodniej fazie synkretyzmu, między tzw. wolnym rynkiem, który ma się rzekomo liberalizować (globalizacja), a nowym systemem, z nową walutą i nowym porządkiem. Ten dotychczasowy model zbankrutował globalnie pod ciężarem kredytu, co jeszcze mało kto zauważył.

    Co do naturalnego monopolu w infrastrukturze uwaga była w 100% celna. Infrastruktura to jest część ekonomii (bo nie dar niebios), która ze swojej natury jest monopolizowana, bo ktoś musi ją zbudować i przez ten sam fakt staje się monopolistą. Zbuduj autostradę, to się przekonasz. Można zdemonopolizować używanie autostrady - wielu operatorów, tak jak sieci energetyczne i cała reszta, ale bez przyznania renty monopolistycznej inwestorowi, który to buduje, nic nie powstanie! Zbuduj sobie zatem sieć energetyczną i autostrady poprzez spółdzielnię. Spróbuj. Nikomu się nie udało. Z tego powodu twoje uwagi, skądinąd cenne, wydają się mocno odstawać od realiów gospodarczych. Monopol naturalny to jest pojęcie stare, ale aktualne, jak rodzenie dzieci przez kobiety. Spróbuj to zliberalizować. Przecież jest równouprawnienie. To nazywam bleblaniem. Ułuda i bzdury. Równość, braterstwo i pokój. Liberalizm. Spytam prosto: kto rodzi dzieci, kto buduje autostrady. I żaden Mises nie pomoże. To jest właśnie różnica między chartem i jamnikiem. Ni huhu, nie da rady. Jak już dziecko jest urodzone, a sieć energetyczna stoi, to się to pięknie wszystko zliberalizuje, uspołeczni, pokombinuje... A ja się spytam, kto to zrobi. Liberalnie, wolnościowo i przyszłościowo. Infrastrukturalnie. Bajki o wolności w fazie ufności. "Gangsterzy i filantropi".

    OdpowiedzUsuń
  39. Rosenfeld :D Przesadzasz Zorro z tymi Zydami ;-)
    Ja bardzo przepraszam. Pańskie przypuszczenia są całkiem niesłuszne. Ta pani przyszła w tym futrze i w nim wychodzi. Nie obchodzi mmnie etniczna faza Rosenfelda. Rosenfeld to Rosenfeld, a że się przemianował na Roosefeldta albo Roosevelta, to jest zwyczajnie jego problem, nie mój.

    OdpowiedzUsuń
  40. @Zorro.

    Ufff... ton się zaostrza i mocno biją, ale ja i tak jestem szczęśliwy. Moje przypuszczenia odnośnie Twojej percepcji obecnego systemu okazały się płonne, a to mnie naprawdę cieszy. Oznacza, że istnieje fundament na którym mamy szansę się dogadać. Więc próbujmy.

    Chciałbym po raz kolejny (w komentarzu dla frasobliwego to już napisałem) powiedzieć, że w żaden sposób nie podpieram liberalizmu opowieściami o "dobrych miliarderach". Absurd tego argumentu miał próbować unaocznić Wam absurd argumentu o "złych miliarderach". Racz mi wybaczyć, ale teraz to ja odkładam na półkę z bajką o żelaznym wilku argument o złych miliarderach czyhających na naszą wolność, majątek i cnotę córki (lub co gorsza syna). W szczególności gdy jest to bajka o syjonistycznych miliarderach chadzających stadami i odprawiających mroczne rytuały z udziałem krwi dziewic. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego mój dalszy komentarz na temat Sorosa staje się zbędny. Podejrzewam, że nie darzę go dużo większą estymą od Ciebie.


    Model bankrutuje, pod ciężarem długu. Nie jest to historyczny ewenement, modele społeczne bankrutowały już wcześniej z różnych powodów. Mam nadzieję, że kolejna historyczna iteracja pchnie nas w kierunku wolnego społeczeństwa nie kolejnego eksperymentu kolektywistycznego. W sumie liczba ludzi, która to dostrzega rośnie w satysfakcjonującym mnie tempie.

    Odnośnie monopoli naturalnych - ja rozumiem, że piszę rozwlekle, jestem świadom tej wady. Cytując jednak frasobliwego "z całym szacunkiem, ale gdybyś zadał sobie trud" przeczytania tego co napisałem wcześniej wiedziałbyś, że jednak podałem sposób załatwienia tej sprawy. Sposób wprost zacytowany z Hayeka (oby nam ten Bogu ducha winny człowiek nie obrzydł). Wklejam więc fragment swojego postu, choć to niekulturalne.

    "Liberalizm klasyczny widzi tutaj nadrzędną rolę państwa i ustanawia jego monopol ograniczony konstytucyjnymi zasadami."

    Rozwijając: Nie ma systemów idealnych. Hayek twierdził, że istnieją dobra i/lub usługi, których nie może dostarczyć w obecnej sytuacji wolnorynkowa konkurencja. Być może zawsze będą istnieć takie usługi bez względu na stopień rozwoju cywilizacyjnego. Może być nimi ochrona prawna, ochrona policji i wojska. I tutaj właśnie pojawia się wiekopomna rola państwa, jako organizacji społecznej obywateli kontrolowanej przez obywateli i o ograniczonej przez obywateli władzy (dzięki m.in. konstytucji). Oddajemy mu część swoich dochodów, więc żądanie świadczenia pewnych usług może być zasadne. W tym wypadku oprócz już wymienionych może być to (powtarzam po raz kolejny) usługa transportu energii elektrycznej, a także usługa rozbudowy infrastruktury drogowej czy kolejowej.

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja tylko pragnę zauważyć, że - wbrew mojej najszczerszej chęci - nie widzę wielkiej inicjatywy w kierunku indywidualistyczym i liberalnym. Wręcz przeciwnie, długofalowy projekt integracyjny, kolektywistyczny i unifikacyjny. Taka chińska unia europejska narodów świata. O dziewicach nie słyszałem, to coś ciekawego :-) Będą dawać, czy zabierać? Muszę tu chyba skierować Szewczaka... Pozdrawiam, tam u grubego na M dobra robota?

    OdpowiedzUsuń
  42. @Zorro.

    Ech. Kilka postów Hansa wcześniej o gazowym faszyzmie zamieściłem komentarz, w którym podzieliłem się moją czarną wizją kolektywnej przyszłości. Mam więc w tej materii intuicję jakże zgodną z tym co napisałeś.

    Myślę, że jest tak, że cały nasz (mój w szczególności) słowotok jest o kant d... potłuc, bo gdybyśmy mogli zajrzeć sobie bezpośrednio pod czaszki okazałoby się, że różnimy się drobiazgami takimi właśnie jak nieco inne znaczenia przypisywane do tych samych słów.

    Napiłbym bym się bimbru i pomilczał w dobrym towarzystwie. Nic tak nie relaksuje.

    A co do grubego M są dwie możliwości, albo z bystrością u mnie niedobrze i czegoś nie załapałem, albo bierzesz mnie za kogoś innego :) Chciałbym wierzyć, że prawdziwe jest to drugie.

    Jestem tylko anonimowym czytelnikiem Waszych blogów. Dostałem do nich linki od złego kolegi, który chciał mnie nawrócić na jedyną słuszną wg niego drogę. Niech będzie przeklęty za to.

    Wasze generalnie pro-wolnościowe teksty i jego ględzenie zapędziły mnie do biblioteki, a później samo się to potoczyło. Masz w tym jakiś udział, więc także bądź przeklęty ;)

    Za co? Za świadomość długofalowego procesu integracyjnego, kolektywistycznego i unifikacyjnego. Za chińską unię europejską narodów świata. A także za świńską grypę i 'quantitive easing', za wiele rzeczy. Wyryło mi się to głowie i grozi alkoholizmem.

    Zdrowie!

    OdpowiedzUsuń
  43. @tplewa

    Co do ławy przysięgłych jako "narzędzia" do walki z korupcją to radzę zstąpić z obłoków na ziemię.
    Symptomatyczny dla Polski jest tu przykład sprzed kilku lat gdy wpadł jeden z ławników w którego koszu na pranie policja znalazła kupę kasy która była łapówką dla sędziego ...
    ... o przepraszam dla Wysokiego Sądu.
    Pan ławnik był zaufanym i wydawałoby się całkowicie bezpiecznym pośrednikiem w przekazaniu łapówki dla Wysokiego Sądu.
    Oczywiście sam też dostał swoją działkę. Wykrywalność tego typu przestępstw w PL jest praktycznie zerowa i pan ławnik musiał mieć wyjątkowego pecha przy swej rutynowej czynności.

    Rodzi się tu pytanie o realnie funkcjonujące zasady naboru na ławników sądowych.
    W państwie przeżartym korupcją, nepotyzmem, mafijnymi w istocie układami, te zasady mogą być tylko jedne.
    Ps. wybiórcza kilka lat temu mamiła bezrobotnych że mogą sobie dorobić jako ławnicy.
    Konia z rzędem temu kto pokaże jednego bezrobotnego który załapał się na tą fuchę.

    OdpowiedzUsuń
  44. Grozi nihilizmem :-) z braku dobrej żołądkowej gorzkiej, balsamu lwowskiego i soplicy, zdrowie Szewczaka.
    A z grubym M to mówiono że coś dla niego robisz. A tu jest twitter rzecznika od dzieła bożego http://twitter.com/lucasvpraag tak przed snem, odlot jak u Lucasa ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. @34

    Wybacz mi moją ewentualną słabą formę, naprawdę nie chcę Cię w żaden sposób urazić. Długa debata nadwątliła moje siły i teraz mój stan emocjonalno-intelektualny osiąga lokalne minimum. Do tego dochodzi moje wielkie zniecierpliwienie, ponieważ wiem, że zaraz powtórzę stertę argumentów już powiedzianych.

    Po pierwsze: jestem posłańcem. Niczego co tutaj napisałem sam nie wymyśliłem. Pretensje proszę kierować do FA Hayeka i inny liberalny pomiot. Nie strzelajcie do posłańca. Posłaniec przynosi konkretne propozycje i podpiera konkretnymi argumentami. Może Ty, coś przeczytał to co posłaniec napisał wcześniej spróbujesz zaproponować własne rozwiązanie tych problemów, zamiast obrzucać kamieniem posłańca? Może wtedy posłaniec wybierze sobie jedno słowo z tej propozycji usiądzie na nim i załapie się na darmową przejażdżkę na przysłowiowej burej suce.

    Po drugie: Posłaniec jest na tyle nierozgarnięty, że zdarzył powtórzyć wiele razy: obecne społeczeństwo nie jest społeczeństwem wolnych ludzi. Nie tutaj, nigdzie w miłościwie nas okupującym UE także nie w USA. Ostatnim razem mówiłem coś o rozwolnieniu, teraz ujmę to tak: obecny system ma się tak do klasycznego liberalizmu jak 33 zadrukowane papierki z napisem "100 PLN" do złotego krugerranda. Niby używa się tego podobnie i można za to nabyć podobną objętość bimbru, ale różnice są uderzające i zasadnicze. W ustrojach korporacyjnych prawo jest komplikowane specjalnie, aby jednostka bez wsparcia machiny prawniczej nie mogła systemu boleśnie kopnąć w jądra. Żaden, nawet najlepszy ogólny i bezosobowy mechanizm nie może prawidłowo funkcjonować w takich warunkach. Także ława przysięgłych. To co napisałeś to krytyka obecnego faszyzującego ustroju, który jak podkreśliłem już nie ma nic wspólnego z klasycznym liberalizmem.

    Po trzecie: w wolnym społeczeństwie łatwa przysięgłych jest jednym z wielu mechanizmów obrony przed korupcją. Piszę to po raz kolejny. Mechanizmów tych jest wiele i działają razem, niektóre występują w obecnym ustroju inne nie. Są to m.in. możliwość apelacji, istnienie niezależnego(!) Sądu Najwyższego, możliwość składania pozwów zbiorowych, możliwość bezpośredniego powoływania się przez wszystkich na konstytucyjne prawa. Najważniejszym jednak w temacie korupcji jest zasada nie związana z sądownictwem - pozbawiania administracji przywileju arbitralnego rządzenia. Taki rodzaj rządzenia starano się zastępować mechanizmem prostych, ogólnych zasad stosowanych zawsze i wobec wszystkich (google: rządy prawa).

    Po czwarte: wolne społeczeństwo i wolnorynkowy kapitalizm zakłada swobodny przepływ informacji i widzi państwo jako organizację ułatwiającą dostęp do wszystkich niezbędnych publicznych informacji, a przynajmniej go nie utrudniającą. Publiczną informacją są działania publicznych urzędów (z wyjątkami określonymi konstytucyjnie - może wojsko? wywiad? policja?). Prace ciała ustawodawczego (prawo), wykonawczego (administracja) i sądowniczego (orzeczenia sądowe) winny być jawne i dostępne. Inaczej mechanizmy podane przez Hayek & Co. zawiodą (ława przysięgłych także). Obecnie mamy wiele skrywanych tajemnic, które są częścią życia publicznego (vide niesławna sprawa sądowa niesławnego b. ministra rolnictwa) lub są dziwnie niejawne. Dla ćwiczenia możesz sobie spróbować odpowiedzieć na pytanie: jaka jest stawka podatku VAT, którą zapłacimy przy przekraczaniu granicy USA-Polska za monetę Silver Eagle. Dla ułatwienia dodam: jest to moneta, czyste srebro próby 999, ma wybity nominał 1$, jest prawnym środkiem płatniczym w USA. Powodzenia.

    Po piąte i ostatnie: liberalizm nie mówi, że jest ultymatywnym systemem, którego celem jest powszechna szczęśliwość. Tą działkę pozostawił do przekopania komunizmowi. Należy oddać Bogu co boskie, liberalizm zajmuje się tym co cesarskie. A to jest ułomne, niedoskonałe i działa jedynie ze statystyczną dokładnością. Liberalizm głosi, że nie jest doskonały, ale rości sobie pretensje do bycia najlepszym systemem jeżeli chodzi o ochronę wolności jednostek jaki stworzył homo sapiens. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  46. @34

    I dodatkowo myślę, że w każdym systemie próba przekupienia sędziego może się udać. W szczególności tam, gdzie istnieją pieniądze, które mają realną wartość dla jednostek. Systemu bez pieniędzy próbowano, a rezultat próby jest chyba powszechnie znany. Oczywiście ciągle chciałbym, abyś podał zasady działania sytemu, w którym Twój przykład nie zadziała przeliczalną liczbę razy. Ostrzegam, że systemy totalitarne, monarchie oświecone i pokrewne odrzucam.

    OdpowiedzUsuń
  47. @Zorro

    Czytając chyba Wasze blogi stałem się chyba jakimś paranoikiem, bo ciągle mam wrażenie, że w podstępny sposób wyśmiewasz coś o czym napisałem i ja nic o tym nie wiem ;)

    Słowem nie połapałem się do końca o co chodzi z panem M, ale to naprawdę nieważne. Mam tylko nadzieje, że to nie jakiś fanatyczny lewak ;)

    Nie wiem jakie są intencje autora tych wpisów w podanym linku, ale choć to niskie i podłe, wszelkie wyśmiewanie Goldmana, która Ssie przyjmuję z radością. W szczególności to skuteczne wyśmiewanie. Taka moja zawistna natura.

    Gdybym wierzył w spiski Goldman Ssak byłby centrum zła na świecie, siedzibą tajnego światowego rządu, źródłem burz, kokluszu i świńskiej grypy. Tam na pewno odbywałby się rytualne obrzędy związane ze wspomnianą krwią dziewic. Nie jestem spiskowcem, co i tak zasadniczo nie osłabia mojej antypatii dla tego tworu wielogłowego.

    OdpowiedzUsuń
  48. @tplewa

    Jestem pod wrażeniem.
    W tej Twojej długiej odpowiedzi czuć żarliwą liberalną "wiarę".

    To chyba jednak nie odpowiedź a swoista neoliberalna rekolekcja ;)

    Im więcej słów, tym więcej wątpliwości.
    A kapłan musi przecież odrzucać wszelkie wątpliwości.
    Więc przekonując innych sam siebie krzepi i utwierdza w nieomylności.
    Tylko jedna myśl skryta, nieuświadomiona, za progiem świadomości, tląca się jadem szatańskiego podszeptu.

    "Czy aby to nie utopia ?"

    Wszak nie było dotąd w historii ludzkości społeczeństwa wolnych ludzi.
    Bo póki jest chciwość jest też korupcja, zdrada i zniewolenie.

    Dla idealnej a nie statystycznej wolności trzeba więc idealnego człowieka.
    Współczesny świat oddala się od ideału miast do niego dążyć.
    Trzeba społecznej mentalnej przemiany, trzeba powszechnego zrozumienia tego co zdrada korupcji za sobą niesie.
    Należy wiedzieć i cały czas pamiętać że ostateczną konsekwencją korupcji jest zagłada gatunku.
    I zastosować proporcjonalne do tej wiedzy rozwiązania.
    Tylko wtedy powstaną skuteczne mechanizmy, także w ramach demokracji, które bezlitośnie będą ścigać i karać zdrajcę urzędnika, polityka, sędziego, prokuratora, itp.

    Ps. Nikt tu nie strzela do posłańca ani nie rzuca w niego kamieniem.
    A co do grubego M to pewnie chodzi o jakąś korporację na M.
    Dużo się mówi o grubasie co rozrabia na warszawskiej giełdzie.
    Może to jest właściwy trop ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. Zastanawiam się nad niniejszą dyskusją, i z zaciekawieniem obserwuję, że prawie wszyscy przedmówcy mają rację ;-), tak tu jak i na blogu Cynika9.
    Nie mogę sobie odmówić pobleblania ;-) o wolności i przytoczenia fragmentów nieco archaicznej bo wydanej w 1867! ale aktualnej książki jednego z praojców szkoły austriackiej Frederica Bastiat (dostępne również na Mises w formie e-booka).

    “Zarodek wszystkich harmonii społecznych widzieliśmy zawarty w dwóch zasadach: własności i wolności. ..Wszystkie dysonanse społeczne nie są niczym więcej jak tylko rozwojem dwóch innych, sprzecznych z pierwszymi zasad: wyzysku i ucisku. ... Wolność i własność wyrażają tę samą ideę.... Wolność! Oto, co stanowi podstawę harmonii. Ucisk! Oto, co stanowi podstawę dysonansu, a walka tych dwóch potęg wypełnia sobą dzieje ludzkości... Celem ucisku jest dokonanie niesłusznego przywłaszczenia, tak że zamienia się w wyzysk. Już pierwszy człowiek usłyszał ten wyrok: spożywać będziesz chleb swój w pocie czoła swego. Ale widzimy że człowiek zawsze buntuje się przeciwko temu prawu i mówi do brata swego: dla ciebie praca, a dla mnie jej owoce. Wyzysk w postaci najbardziej brutalnej, uzbrojony w pochodnie i miecz zapełnia dzieje rodzaju ludzkiego. W jakich imionach streszcza się historia? Cyrus, Aleksander, Scypion, Cezar, Attyla, Tamerlan, Pizzaro, Wilhelm Zdobywca - czy nie jest to wyzysk pod postacią zdobyczy? A jednak dało im ono laury, pomniki, posągi, łuki tryumfalne, pieśni poetów, upajający entuzjazm kobiet. Wkrótce zwycięzca spostrzega że większą może wyciągnąć korzyść ze zwyciężonego, jeśli go nie zabije i w ten sposób rozpowszechnia się niewolnictwo. Panowało ono na całej kuli ziemskiej, aż do naszych czasów prawie jako jedyna forma istnienia społeczeństw, szerząc nienawiść, walki wewnętrzne, rewolucje. Jeżeli wyzysk uzbraja siłę przeciwko słabości, to obraca też inteligencję przeciwko łatwowierności. Gdzie są na świecie pracujące ludy, które nie byłby eksploatowane przez teokrację kapłańską, kapłanów egipskich, wyrocznie greckie, wróżbitów rzymskich, druidów galijskich, braminów indyjskich, muftich, ulemów, bonzów, mnichów, księży, kuglarzy, czarnoksiężników, wieszczbiarzy, słowem przez wyzyskiwaczy pod wszelkimi postaciami i wszelkimi nazwami. A kiedy idea wyzysku tę formę sobie obierze, to punktu oparcia szuka w niebie.. urzeczywistniając to co zdawało by się niemożliwe do urzeczywistnienia, to jest niewolnictwo umysłowe!. Wolności!, czy nie widzieliśmy, jak cię zewsząd wyganiano, jak cię za pomocą zdobyczy deptano, jak konałaś pod niewolnictwem, jak cię znieważano w sądach, wypędzano ze szkół, wyszydzano w salonach, lekceważono w warsztatach, wyklinano w świątyniach?. Zdawało by się, ze powinnaś była mieć przynajmniej schronienie w duszy człowieka. Ale jeśli w tym ostatnim nie jesteś bezpieczna, to co się stanie z nadziejami całych pokoleń i godnością natury ludzkiej?.... Wyzysk nie znika, staje się przebieglejszy, a przybierając formę rządu, rodzi politykę, która stanie się dla niego niewyczerpanym źródłem siły. Działalność prywatna przechodzi w działalność publiczną. Wszystko załatwia się za pośrednictwem urzędników.... Tym sposobem wchodzi się w sferę przywilejów. Wyzysk usadawia się w monopolach, osłania ograniczeniami, zmienia naturalny bieg wymiany, popycha w niewłaściwym kierunku kapitał, z kapitałem pracę, a z pracą i ludność samą......

    OdpowiedzUsuń
  50. cd.
    Ale organizm społeczny, podobnie jak ludzkie ciało, obdarzony jest pewną siłą leczącą >vis medicartix< jest to ustawiczne zbliżanie się wszystkich ludzi do rosnącego poziomu, udoskonalanie się i równanie, słowem harmonia wynikająca z właściwego:
    -stosunku człowieka traktowanego jako producenta i konsumenta do zjawisk ekonomicznych
    -prawa renty gruntowej,
    -prawa zapłaty za dzień pracy,
    -prawa kredytu,
    -prawa polityków, które doprowadzą nas do porównania i wyboru usług prywatnych i dobrowolnych z usługami publicznymi i przymusowymi
    -prawa ludności
    -inne wynikające z powyższych np. -wolności handlowe, maszyn, zbytku, wolnego czasu, stowarzyszeń, organizacji pracy itp

    We wszystkim co dotyczy człowieka, tej istoty która rozwija się, ponieważ jest niedoskonała, harmonia polega nie absolutnym braku zła, lecz stopniowym jego wykluczaniu.
    Na widok takiej harmonii ekonomista podobnie jak astronom na widok ruchu planetarnego, śmiało zawołać może > Digitus Dei est hic < “

    Sorki za długi cytat (pewnikiem przesadziłem), ale i tak się pilnowałem, aby nie przepisać tu całego 2 tomowego dzieła, którego lekturę nieznającym jeszcze polecam.
    Ponieważ autor pisał to w połowie XIX wieku, pewnie dziś za Cyceronem zawołałby “o tempora! o mores!”, albo leniwie za Zorbą “Jaka to piękna katastrofa”.

    Faktem jest, że to co się dzieje dziś wokół to konsekwencja realizacji ustalonego długofalowego planu (choć włos się jeży na samą myśl) przez niewielką grupę ludzi posiadającą ok. 90% wszelkiej własności, ale to chyba zahacza już o teorię spiskową, a zresztą koń jaki jest każdy widzi.

    Najprzedniejszą śliwowicą od leśniczego za zdrowie wolnościowców i na pohybel korporacjom, socjalistom, komunistom, faszystom i innym goldmanom.

    OdpowiedzUsuń
  51. M to chyba nasz ulubiony J.P Morgan

    OdpowiedzUsuń
  52. @34

    Nie ukrawam mojej sympatii do klasycznego liberalizmu. Podkreślam raz jeszcze - klasycznego liberalizmu. Kapłanem neoliberalizmu natomiast nie jestem.

    Mówiąc o kapłaństwie i żarliwej liberalnej wierze... daruj sobie, drogi czytelniku. Urażanie mnie jest pozbawione sensu i mrugające oczka ;) nie łagodzą takiego "żarliwca" jak ja. Dodatkowo z racji braku personalnej relacji nie możesz przecież zobaczyć moich łez smutku, jakie powodujesz. Naśmiewanie się z czyjegoś idealizmu nie doda nikomu intelektualnego powabu, może natomiast świadczyć o głębokim malkontentyzmie.

    O idealnym świecie, ludziach i idealnej recepcie i utopii - pisałem w uwadze numer pięć mojej odpowiedzi. Proszę o ponowne przeczytanie.

    I wspominałeś o przetrwaniu gatunku, korupcji, mechanizmach, przemianie świadomości. Dużo Wielkich Słów. Mało konkretów. Liberalizm i liberałowie mają odwagę coś zaproponować, może to głupie, może i naiwne. Wskaż proszę lepszą alternatywę. Kapłan liberalizmu przeczyta to z rosnącą ciekawością. Mogę Ci to obiecać.

    Co do M to może być dobry trop! Dziękuję.

    Natomiast spieszę z wyjaśnieniem, iż pracuję w małej, polskiej firmie już ósmy rok i jestem zadowolonym, prostym wyrobnikiem.

    @Robert

    Ha! To ma sens. Na wszelki wypadek przeżegnam się i splunę przez ramię. Boże chroń przed Morganem ;)

    OdpowiedzUsuń
  53. @Grzeso

    Cóż mogę Ci powiedzieć. Przeczytałem ten fragment z przyjemnością, jaką mogą tylko odczuwać kapłani doświadczający obecności swojego Boga!

    A poważnie: miło czasem przekonać się, że we własnym idealizmie nie jest się tak zupełnie samemu.

    Zdrowie Bracie! Zdrowie wolnościowców! Na pohybel faszyzmowi!

    OdpowiedzUsuń
  54. @Zorro

    Praca dla grubego M? Nie dziękuję!

    Z radością stwierdzam, że przynależę do klasy robotniczej! Uciskanej już ósmy rok przez podłego kapitalistę, w dodatku Polaka. Gorzej być nie może, ale mój masochizm jest nieograniczony, ponieważ mi to odpowiada. Wyobraź, że ten cham dorobił się od zera. Założył firmie. Teraz popija whisky i pali cygara. W domu pewnie, choć za często to tam nie bywa, ponieważ kiedy przychodzę do pracy to on już tu siedzi jak wychodzę często jeszcze siedzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  55. @Zorro
    Zmylil mnie 34 i jego gieldowy trop:-) Choc z drugiej strony pod to mozna podciagnac kazda korporacje:P

    OdpowiedzUsuń
  56. @Zorro

    Jak zwykle domyśliłem się ostatni :(

    Wykpiony, niezbyt bystry i fanatyk religijny. Niemal klasyczny przedstawiciel proletariatu. Jak znam życie pewnie też alkoholik z predyspozycjami nihilistycznymi. Taki to smutny los ;)

    Zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
  57. No dobra mowa było o microsnocie, a Tomek robi w sofcie, tak wynikało z zeznań. Proletariat komputerowy. Zresztą kończymy ten wątek, bo gorzała stygnie.

    OdpowiedzUsuń
  58. Globalne ocieplenie nie wiem komu sie posypalo. Globalnie styczen 2010 byl jednym z cieplejszych w skali roku. Probowalem o tym pisac na blogu zezorro, ale po pprostu wycial moje posty bez ich czytania.

    OdpowiedzUsuń
  59. tfu, w skali GLOBU. GLobalnie byl cieplejszy niz zwykle, choc lokalnie, jak to zwykle bywa, bywaly regiony gdzie bylo zimniej niz zwykle.
    Zreszta, nawet gdyby bylo inaczej, to wyrokowanie na podstawie jednego zimnego roku ze nie ma ocieplenia jest jak krzyczenie, ze nie ma inflacji bo w mediamarkcie jest wlasnie wyprzedaz.

    OdpowiedzUsuń
  60. @tplewa

    "Ron Paul nie ma dobrej passy w mediach nie dlatego, ponieważ uwziął się na niego zły kapitalista, tylko dlatego, że stoi w opozycji do twardo osadzonego kartelu bankowo-rządowo-korporacyjnego."

    Co za upór. Przecież to są właśnie ci miliarderzy, którzy za naturalne uznali pomnażanie swoich fortun, a nie przychylanie nieba swoim współobywatelom. Robią dokładnie to samo co robili arystokraci w poprzedniej epoce. Dbają o monopol. Tak będzie w większości przypadków.

    Wielkie, bogate rody są potrzebne (brak takich elit jest słabością), ale muszą mieć pewne ograniczenia, inaczej same staną się państwem w państwie.

    Wypisujesz twierdzenia o dobrym miliarderze promującym republikę, a gdy pytam o weryfikacje w rzeczywistości (np. sponsorujący Rona Paula), to zaczynasz gadać jak student walczący o 3. tzn. bez konkretów.

    A teraz niespodzianka. Strzelę do swojej bramki. Uważam, że prawdopodobnie dobrymi miliarderami byli Wallenbergowie w Szwecji. Przez 100 lat sojusz socjalistyczno-kapitalistyczny gwarantował wysoki standard życia, wysoki postęp techniczny i wysoką obronność (Szwecji nie opłaca się atakować). Uważam jednak, że z tego pozytywnego przykładu nie można wyciągać zbyt generalizujących wniosków.

    A tak przy okazji...

    Niedawno pewien osobnik mający hyzia na punkcie piętnowania greckiego "socjalu" dostał pozytywny przykład socjalu skandynawskiego. I co? Dysonans poznawczy. Zanegował system działający całe pokolenia i wyciągnął szwedzki kryzys z początku lat 90 XX wieku jako "dowód". Kryzys mający źródło czysto finansowe, a nie wielki deficyt wywołany przez nadmierne wydatki. Kryzys który się dawno temu zakończył i nie zakłócił funkcjonowania państwa. Po prostu temu gościowi rzeczywistość nie pasowąła do idei. Nie zamierzam w tym miejscu reklamować modelu skandynawskiego (który socjalistyczna w duchu radzieckim UE prędzej czy później rozmontuje), po prostu pokazuję jak ideologia czasem całkowicie unieruchamia procesy poznawcze.

    OdpowiedzUsuń
  61. Jeszcze do tplewa by rozwiać wątpliwości. Napisałeś:

    "Chciałbym po raz kolejny (w komentarzu dla frasobliwego to już napisałem) powiedzieć, że w żaden sposób nie podpieram liberalizmu opowieściami o "dobrych miliarderach". Absurd tego argumentu miał próbować unaocznić Wam absurd argumentu o "złych miliarderach"."

    Zło to pojęcie względne. Pan Bill Gates chce ograniczać przeludnienie na Ziemi. Dla jednych to dobre, a dla innych to złe. Dla mnie przeludnienie jest złe, ale uważam, że jak ktoś planuje sterylizować ludzi bez ich wiedzy (np. w szczepionce na tężca) to jest zwykłym zbrodniarzem bo traktuje ludzi jak zwierzęta. Jego miejsce jest w pierdlu. Ale nie w tym rzecz.

    Problem w tym, że pan Bill Gates oraz jego ideologiczni koleżkowie ma tyle hajsu, że swoje ideały realizują z pominięciem przewidzianych struktur. Republikańskich, demokratycznych, cywilizowanych, jawnych etc. wpisz co wolisz. Czyli stanowią państwo. Ten FED który Tobie nie pasuje to też założyła inicjatywa prywatna.

    Twój ukochany XIX wiek wyprodukował wiek XX. Zamiast powielać bajeczki godne "pożytecznego", zastanów się czemu tak się stało.

    Na homeostazę trzeba zapracować!

    OdpowiedzUsuń
  62. szopen@europe.com

    "Zreszta, nawet gdyby bylo inaczej, to wyrokowanie na podstawie jednego zimnego roku ze nie ma ocieplenia jest jak krzyczenie, ze nie ma inflacji bo w mediamarkcie jest wlasnie wyprzedaz."

    W latach 70 straszyli globalnym ochłodzeniem, więc przedział na podstawie którego ogłoszono globalne ocieplenie też może być "wyprzedażą".

    Ale spoko. Niech wprowadzą carbontax. Jak się już uporają z kryzysem. Bo kto by to słyszał naprawiać klimat jak się nad walutą nie panuje.

    ha ha ha

    OdpowiedzUsuń
  63. @frasobliwy

    Troche pomieszania z poplataniem w panskiej wypowiedzi.
    a) Fakt GO jest wlasciwie bezsporny
    b) Pozostaje kwestia antropogeniczności GO, co wydaje się wysoce prawdopodobne
    c) Pytanie więc, czy GO jest szkodliwe
    d) Pytanie tez, jak zapobiegac GO.
    wiara w a) i w b) nie wyklucza braku wiary w szkoldiwosc GO, a wiara w a) b) i c) wciaz nie oznacza, że się popiera debilne wynalazki w rodzaju carbontax.

    OdpowiedzUsuń
  64. @szopen
    akt GO jest wlasciwie bezsporny

    Są spore wątpliwości ku temu, ale lokalne (czasowo) ocieplenie jest faktem, z tym, że nie jest cieplej niż w latach 1100-1300, za to jest cieplej niż w latach 1600-1700

    kwestia antropogeniczności

    To już jest zwykła spekulacja, z nikłym materiałem dowodowym.

    wiara w a) i w b) nie wyklucza braku wiary w szkoldiwosc GO

    Wiarę zostawmy teologom, my rozpatrzmy fakty. Być może globalne ocieplenie jest szkodliwe, ale z pewnością nie zaszkodzi ono tak bardzo, jak globalne ochłodzenie. Natomiast Polsce zaszkodzi ono chyba najmniej, nawet zakładając jakieś gigantyczne topnienie lodów i podniesienie się poziomu mórz o 20 metrów. Natomiast w cieplejszym klimacie można dokonywać siewów i zbiorów tak ze dwa razy do roku nie mówiąc już o oszczędnościach na ogrzewaniu i ocieplaniu budynków;-)

    OdpowiedzUsuń
  65. HansKlos: spekulacja jest wtedy, jak sobie gdybamy. Nauka zas postepuje tak: jest jakies zjawisko. Budujemy kilka teorii, ktora maja zjawisko wyjasnic. Jezeli jakas teoria wyjasnia zjawisko lepiej niz inne, to uznajemy ją robocza za prawdziwą, dopóki ktoś inny nie przedstawi innej, lepszej teorii. Ze wszystkich teorii najlepiej to, co widzimy jest lepiej wyjaśnione przez wpływ gazów cieplarnianych.

    Ja też byłem jeszcze do niedawna sceptykiem. Do czasu, aż po psuedoaferze z wyciekiem mail zainteresowałem się tematem i zobaczyłem, jak wiele faktów jest przekręcanych przez sceptyków.
    Przykład MWP przytoczony przez Ciebie jest dobrym przykładem, bo większość naukowców jednak się zgadza co do tego, że było wtedy albo (GLOBALNIE) zimniej niż obecnie, albo że nie ma dowodów na to, że MWP zachodził także na południowej półkuli.

    OdpowiedzUsuń
  66. Jeszcze do frasobliwego, bo widzę, że zapomniałem skomentować..

    "W latach 70 straszyli globalnym ochłodzeniem"

    http://www.skepticalscience.com/ice-age-predictions-in-1970s.htm

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP