środa, 10 marca 2010

W (o)bronie wolności

Sołtys wczoraj przy karnistrze bimbru opowiadał o swoim pobycie w wojsku. W kontekście naszej dyskusji o dostępie do broni w Polsce było w tym coś zabawnego. Sołtys stwierdził był, że w armii dostał kałacha i trzy magazynki bez specjalnych badań. Sierżant przeszkolił go słowami wiecie, rozumiecie i potem kazał strzelać. Z dwustu chłopa tam było, i choć z sierżanta był kawał skur..syna, to nikt nie odwrócił broni, aby go zabić, czy choćby przestraszyć. Teraz wygląda na to, że politycy boją się buntu społeczeństwa i dlatego, aby otrzymać pozwolenie na broń potrzebne są badania, spotkania z psychiatrą i psychologiem, a dzielnicowy łazi i co rusz pyta sąsiadów czy aby żony i dzieci nie biję, a obywatel i tak zezwolenia na broń nie dostaje. Stirlitz orzekł był, że jest to czysta schizofrenia i objaw paranoidalnego strachu władzy przed własnym obywatelem, którego to podobno owa władza reprezentuje.

Broń na tzw Zachodzie prawie od zawsze miała status przedmiotu podlegającego restrykcjom, w odróżnieniu od krajów Europy środkowej i wschodniej, gdzie niewolnictwo nie było rozpowszechnione. Od starożytności, przeważnie, aby mieć broń, należało być żołnierzem władcy, pełnić ważną funkcję lub być osobą z odpowiednim pochodzeniem. W wielu krajach, istniały restrykcje, a za posiadanie broni przez osoby nie uprawnione wyciągano konsekwencje szybko i boleśnie. Dla przykładu w Japonii tylko samuraje mieli prawo posiadać broń. Chłop z mieczem mógł liczyć jedynie na szybki stryczek. W Anglii i Francji działo się podobnie. Władca mógł łatwiej rządzić ludnością, mając monopol na broń, a tym samym przewagę w razie buntu spowodowanego dla przykładu wysokością podatków;-). Chłop z cepem nie stanowił poważnego zagrożenia dla rycerza w zbroi. Nawet w demokratycznej Grecji niewolnicy nie mieli prawa do obrony - zupełnie jak teraz w POlsce. Zupełnie inne zasady panowały w Rzeczypospolitej, Niemczech i Rosji, gdzie władza dość swobodnie podchodziła do kwestii broni u ludności cywilnej. Prusy, na krzyżacką modłę, jako pierwsze wprowadziły ograniczenia w dostępie do broni. Na terenie Królestwa Polskiego każdy w zasadzie mógł posiadać niemal dowolną broń, a restrykcje dotyczyły jedynie rosyjskiej broni wojskowej. Dopiero po Powstaniu Styczniowym, car się wk..., tj zdenerwował i nakazał kontrolowanie ilości broni w chłopskim i szlacheckim posiadaniu. Można by rzec, że do dzisiaj obowiązują w Polsce coraz to ostrzejsze formy carskiego ukazu dotyczącego zakazu posiadania broni.

O tym, że dostęp do broni powinien być łatwiejszy i trzeba go ucywilizować w zasadzie wie każdy. O tym, jak działa policja w kwestii dostępu do broni doskonale obrazuje zdarzenie sprzed kilku lat, jak to, bodajże w Krakowie, policja wydała pozwolenie na broń dla przestępcy który niedawno zakończył odbywanie kary, można by rzec, w nagrodę za to że wsypał paru kolegów, a ten zaraz po zakupie broni zrobił z niej użytek zabijając w restauracji osoby które pomogły go ująć i zeznawały na jego niekorzyść. Drugą stroną tego medalu ( a raczej jego braku) jest stołeczna policja, która odmawia wydania pozwolenia na broń sportową do strzelania do tarczy jednemu z czołowych strzelców. Wygląda na to, że osoby pokroju Renaty Mauer są zagrożeniem dla porządku publicznego. Ciekawe co teraz będzie robić policja, bo bandyci znaleźli sobie nowe zajęcie – atakowanie policjantów. W razie takiej napaści zwykły obywatel ma dzwonić na policję, najlepiej do glanowanego właśnie policjanta?

Gronu zwolenników dalszego zniewalania obywateli przewodzi senator Longin Pastusiak. Kiedyś Polacy nie dorastali do paszportów, a Pastusiak dorastał, a teraz podobno nie dorastają do posiadania broni. Ten komunistyczny kacyk-amerykanista, zięć stalinisty Edwarda Ochapa, prawie całe życie przesiedział poza granicami kraju, a teraz ten polityk drugiej kategorii oceniał będzie do czego dorosłem, a do czego nie i czego potrzebuję, a czego nie. Polacy dorośli do wszystkiego, również i do tego, żeby wytknąć Pastusiakowi, że plecie bzdury. Polacy posiadający broń spowodują, że władza szybko dorośnie do normalności, do porządnych autostrad i uczciwych sądów. Broń w posiadaniu obywateli przyspiesza dorastanie przedstawicieli władzy. Teraz dostęp do broni mają tylko bandyci, szemrani politycy i sponsorujący ich biznesmeni. Porządny człowiek nie ma szans na pozwolenie na broń. Zakaz posiadania broni, to uderzenie w podstawowy warunek wolności i równości ludzi. Ludzie mają moralne i naturalne prawo do obrony swojego życia, mienia i domu przed agresją i napaścią, w tym przed napaścią władzy. Jak mawiają Amerykanie, konstytucja daje nam wolność, ale prawdziwą równość gwarantuje nam posiadana broń. W całej historii republik i demokracji do początku XX wieku, zakaz posiadania broni dotyczył tylko niewolników. Zdaje się, że pastusiaki różnych maści, nadal wierzą, że od czasów komuny nic się nie zmieniło.


24 komentarze:

  1. wysuwanie przeciw powszechnemu posiadaniu broni argumentów typu "bo będzie więcej ofiar" nie mają sensu bo jakby się kwadrat musiał liczyć z tym, że chudzielec w okularach mu pociągnie z beretty to by się dwa razy zastanowił czy opłaca się leszcza molestować o datek na piwo.

    prawda jest taka, że bandyci mają broń, policja ma broń a jedynie ty nie masz broni dlatego nikt się z takim szarakiem ani nie liczy ani nie przejmuje i je**ą go wszyscy od dresów w blokowiskach poczynając a na świniach w rządzie kończąc.

    ale jakże państwo roszczące sobie totalitarne prawo do opieki nad obywatelem mogło by pozwolić na swobodne machanie pukawkami? nie ufają nam w kwestii zadbania o własne emerytury (bo wszystko przepijemy a potem umrzemy z głodu) więc co dopiero zalegalizować domowe arsenały.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobry wpis :)

    Znajomy, który starał się o broń i bardziej się w temat wgłębiał to powiedział mi, że policja jest bardzo przeciwna łatwemu dostępowi do broni, bo "zgoda" stanowi dobre źródło dodatkowego, nieopodatkowanego dochodu...

    OdpowiedzUsuń
  3. @Hans.

    Podnoszę rękę i naciskam przycisk. Jestem 'za'.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Broń w posiadaniu obywateli przyspiesza dorastanie przedstawicieli władzy."

    Przedstawiciele władzy nic sobie nie robią z uzbrojonych obywateli, natomiast szanują profesjonalnych zabójców i ich potencjalnych klientów. Bush mógł podpisać Patriot Act i włos mu z głowy nie spadł, natomiast Kennedy zniknął ze sceny raz na zawsze, gdy tylko zaczął sprawiać kłopoty.

    W Iraku okupant sam rozdawał ludności broń, bo kontrolował wektory agresji. Co prawda był tam podatny grunt na wprowadzenie zasady dziel i rządź, ale inteligentna władza zawsze znajdzie sposób na stworzenie podziałów, nawet jeśli społeczeństwo jest zgrane i psioczy na władzę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Innymi słowy. Jeśli społeczeństwo nie kontroluje władzy legalnymi metodami, to jest już na straconej pozycji. np. w kraju gdzie broń jest legalna, ale demokracja kuleje, można wprowadzić nagłą delagalizację broni.

    OdpowiedzUsuń
  6. @frasobliwy
    Społeczeństwo zbuntowane, ale bez broni, władza pacyfikuje, społeczeństwo uzbrojone nie da się spacyfikować.

    można wprowadzić nagłą delagalizację broni
    Dowcipniś;-) Proszę mi pokazać kraj, w którym obywatele mieli broń i demokratyczna władza dekretem im ją odebrała.
    jesli społeczeństwo nie kontroluje władzy legalnymi metodami to nie ma tam mowy o jakiejkolwiek demokracji;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy wpis-nawet nie wiedzialem ze nasz kraj(i pare okolicznych-w tym Rosja!!!)bylo takie "prowolnosciowe"-to jednak cos nam mowi o owczesnych stosunkach spolecznych.
    Zreszta czytajac wspomnienia roznych ludzi z Iraku okresu Saddama mozna odniesc wrazenie ze bron w rekach mas(no bo przeciez nie obywateli)wcale nie byla taka rzadkoscia co tez cos nam tam o owym rezimie mowi(nie wybielam Saddama ale w sytuacji gdy masy sa uzbrojone masowe mordy dokonywane na owych masach sa raczej watpliwe).Ostatni przyklad z Czeczeni jakies rok temu-lezaca na uboczy miejscowosc zostala opanowana przez grupe okolo 30 uzbrojonych napastnikow-zaczeli zabijac opornych oraz gwalcic kobiety-mieszkancy niezle uzbrojeni stawili opor-ZADEN napastnik nie przezyl.

    Oczywiscie @frasobliwy ma racje ze wazna jest przede wszystkim LEGALNA kontrola wladzy bo uzycie sily to ostatecznosc ale mozliwosc zaistnienia owej ostatecznosci(szczegolnie gdy mamy armie z poboru a wiec zwiazana emocjonalnie z masami oraz masy maja przeszkolenie wojskowe)dziala jednak ODSTRASZAJACO na przedstawicieli wladzy.Roznych rekieterow i innych miesniakow mozliwosc wylewu kalibru 9mm tez odstrasza.

    P.S.Masy musza miec jednak oprocz broni porzadne przeszkolenie wojskowe aby umiec sie owa bronia poslugiwac-ciekawie w tym swietle wyglada decyzja likwidacji(w PL i innych krajach Zachodu)juz nie tylko armii z poboru(to jeszcze mozna z militarnego punktu widzenia zrozumiec)ale takze likwidacja jakiegokolwiek przeszkolenia wojskowego dla mas-widac wladza nie chce obywateli umiejacych poslugiwac sie bronia co przeciez z militarnego punktu widzenia(odstraszanie potencjalnego najezdzcy potencjalna masowa partyzantka)byloby korzystne.Ale widac wladza boi sie bardziej wlasnych uzbrojonych obywateli niz potencjalnego najezdzcy z zewnatrz-to nam sporo mowi o owej wladzy i jej ukrytych sprawkach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wpis ciekawy lecz pozwolę sobie nie zgodzić się z tezą: Swobodny dostęp do broni = wzrost uczciwości, rzetelności elit rządzących.
    Frasobliwy ma tu trochę racji, że w przegniłej demokracji swobodny dostęp do broni palnej nie wiele zmienia na korzyść obywateli. Raczej daje szansę na upust swoim frustracją, bo łatwiej strzelać niż rąbać siekierą.
    Jestem za liberalizacją zasad dostępu do broni lecz uważam, za dość niebezpieczne dla samego społeczeństwa "bezproblemowe" nabywanie gnata.

    Jednakże zdecydowanie dużym zagrożeniem dla funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego jest zlikwidowanie powszechnej służby wojskowej. Zawodowa armia jest potrzebna, zwłaszcza w kluczowych stanowiskach oficerskich. Jednakże całkowicie zawodowa armia jest wierna swojemu płaco-dawcy bowiem już nie służy lecz pracuje za kasę. Zagrożenie to jest często poruszane w literaturze politologicznej ^R. Dahl "Demokracja i jej krytycy"
    Powszechna służba wojskowa ma szereg zalet:
    - uczy patriotyzmu (powinna w założeniu i przeznaczeniu)
    - daje podstawę do obrony w przypadku konfliktu zbrojnego (Radzieccy stratedzy obliczali że zawodowi żołnierze są średnio na pierwsze 10 - 15 min w wypadku konfliktu nuklearnego).
    - uczy organizacji, posłuszeństwa, współpracy
    - wreszcie uczy szerokie masy społeczeństwa posługiwania się bronią i walki z jej użyciem
    - robi z chłopców mężczyzn

    Nie bronie tu do niedawna istniejącego modelu powszechnej służby wojskowej, która była zdegenerowana i zepsuta od góry. Lecz uważam, że model ten nie jest standardowym modelem odniesienia, który funkcjonuje w obronie narodowej wielu państw.

    PS - Cis jest pod ochroną, więc nie chcąc niszczyć tego zagrożonego wyginięciem gatunku drzewa iglastego należałoby również zrezygnować z robienia łuków ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. IPSC , jak mawiał Kaczor Donald jest wola, znajdzie się sposób

    OdpowiedzUsuń
  10. @Szy
    Poruszasz ciekawe zagadnienie co do meritum którego się zgadzam - społeczeństwu potrzebny jest powszechne przeszkolenie wojskowe i armia obywatelska. Tyle, że taka armia musi być budowana podobnie jak milicja - lokalnie. Człowiek, który ma służyć w takiej armii ma więź z ludźmi, którzy są z okolic w których on mieszka. Wzorem mógłby być tutaj system szwajcarski, który pozwala na prawie natychmiastowe powołanie i uzbrojenie obywateli.

    Armia zawodowa, to w większości lokalna odmiana najemników. Taka armia nadaje się doskonale do misji w Afganistanie i innej agresji, ale dość kiepsko nadaje się do obrony, zwłaszcza, jeśli rodziny najemników nie mieszkają na bronionym terytorium. Najemnicy zawsze kalkulują, czy aby żołd nie jest zbyt niski, aby za niego ginąć;-).

    Powszechna służba wojskowa w zasadzie stworzyła współczesne pojęcie narodu, które okrzepło po I wojnie światowej;-)


    PS. Po co robić łuk z cisu, skoro można mieć łuk bloczkowy z włókna węglowego;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. broń - pochodzi od słowa bronić się. Państwo zabrania ludziom posiadania broni. Bardzo symboliczne znaczenie. Państwo nie pozwala ludziom się bronić.

    OdpowiedzUsuń
  12. Od jakiegoś czasu poszukuję alternatywy dla świata zdominowanego przez korporacje, w którym człowiek jest tylko zwierzątkiem hodowlanym i niewolnikiem. I co ciekawe, okazuje się, że realną siłą opozycyjną jest prawosławna Rosja, która nie poddaje się dominacji międzynarodowej finansjery. W Rosji państwo jest silne i nie jest kontrolowane przez prywatnych oligarchów. Chodorkowski (Jacob Rothschild), którego zainstalowali Rothschildowie szybko przekonał się, że władza syjonistyczna do Rosji nie sięga.

    Znalazłem też interesująca jest wypowiedź Putina na temat demokracji:

    "It has nothing in common with democracy because that is the opinion of the majority taking into account the minority opinion," Putin said.

    Tu jest cały tekst

    http://english.aljazeera.net/news/europe/2007/02/2008525133639480263.html

    OdpowiedzUsuń
  13. off topic

    Orwell tego nie przewidział:

    "Dzieci, które użyją w szkole lub poza nią epitetów obraźliwych dla homoseksualistów (tzw. mowy nienawiści), będą odnotowywane w specjalnym rejestrze, który trafi do lokalnych władz."

    http://tiny.pl/hg7cc

    OdpowiedzUsuń
  14. @piotr34
    Taki sam opór organizowali Polacy w miejscowościach atakowanych w II w.s. przez UPA.

    Czasem na wyraz skutecznie:
    http://tiny.pl/hg7cd

    co ciekawie uzbrojenie dostarczali Niemcy i radzieccy partyzanci

    OdpowiedzUsuń
  15. Natomiast dobry przykład daje Rosja, która nie pozwoliła na 'Gay Pride Parades'.

    http://www.realjewnews.com/?p=243

    OdpowiedzUsuń
  16. Jakby ktoś nie zauważył. Nie dyskutuję o kwestiach bandytyzmu i bezpieczeństwa na ulicach. Nie jestem też przeciwnikiem dostępu do broni. Jestem przeciwnikiem bezrefleksyjnego hurra optymizmu, w którym brakuje rozróżnienie między warunkiem koniecznym a wystarczającym, odniesienia do doświadczeń historycznych i zdefiniowania relacji z władzą (np. co oznacza "pacyfikacja").

    Warunki konieczne nieobecne w wywodach Hansa:

    1) w celu zbrojnego postawienia się władzy konieczne jest istnienie zorganizowanych grup paramilitarnych, tzn. poza uzbrojeniem i wyszkoleniem ludzie muszą się jednoczyć i to zanim dojdzie do fizycznej konfrontacji. Byle nie z kontami na Facebooku :D. Istnienie grup paramilitarnych może być wykorzystywane przez władzę do napuszczania jednych grup na drugie. Tak jest na przykład w Iraku. W USA można np. na milicje "patriotów" napuścić "dumnych murzynów". Rżnąć się będą aż miło, bez szkody dla władzy.Konieczna jest zatem mądra organizacja, odporna na prowokatorów.

    2) należy zdefiniować pojęcie broni. Mowa o konfrontacji w władzą, a nie łebkiem na ulicy. Twoje przykłady z feudalną Japonią są nietrafione, bo w tamtych realiach uzbrojona wieś mogła zwyciężyć choćby dzięki przewadze liczebnej i blokowaniu sił feudała (np. dróg zaopatrzenia w górzystym kraju). Dokonał się postęp techniczny i teraz broń ma dużo szersze spektrum. Warto zastanowić się nad tym co obywatel może posiadać w domowym arsenale:
    - jaki kaliber, czy np. snajperka 20mm wchodzi w grę
    - materiały wybuchowe, jeśli tak to ile.
    - a skoro materiały wybuchowe to miny
    - broń automatyczna, półautoamtyczna
    - granaty
    - a może iść na całośc i pozwolić na RPG i stingery :D Jak ktoś ma licencje pilota, to przyspawa CKMy pod skrzydła, dynamit podwiąże na środek i ma Stukę ha ha ha ha. Zabronisz? Chcesz podpuszczać ludzi do powstania dając im pistolety?

    3) Zjawisko musi być masowe i nie chodzi tu o odgórne rozdanie broni, ale mentalność. Albo stawia się większość albo nie ma to sensu.

    Teraz kwestie historyczne, które ignorujesz wręcz ostentacyjnie:

    "społeczeństwo uzbrojone nie da się spacyfikować."

    Oczywiście, ze się da. Dowodem są np. polskie powstania zdławione w XIX wieku i generalnie zaoranie "wolności szlacheckiej".

    "Proszę mi pokazać kraj, w którym obywatele mieli broń i demokratyczna władza dekretem im ją odebrała."

    Na ziemi jest pełno miejsc, gdzie było jako tako "demokratycznie", nie doszło do kataklizmu, tzn. ani wojna, ani rewolucja, ani zwiększenie despotyzmu, a broń zniknęła. W wielu miejscach w USA gdzie są ograniczenia na broń, nie były one od zawsze.

    I wreszcie...
    Dodatkowo nieporozumienie bierze się stąd, że lansujesz definicję "pacyfikacji" jako władzy łomoczącej kolbami w drzwi dla samej przyjemności łomotania. Społeczeństwo, któremu od urodzenia przydziela się biometryczne identyfikatory, społeczeństwo które w żaden sposób nie kontroluje doboru kadr do władzy, procesu legislacyjnego, sposobu wydawania pieniędzy, polityki wewnętrznej i zewnętrznej - jest już spacyfikowane, a broni może mieć, że ho ho. Pacyfikacja najczęściej ma charakter mentalny. Ty np. zobacz gdzie leży grób Bieruta i jaki ma to związek z posiadaniem przez Polaków broni.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeszcze do "pacyfikacji".

    Jeśli armia państwa jest wyalienowana od społeczeństwa, tzn. można na niej polegać w celu ochrony wyalienowanej władzy, to również mamy do czynienia ze społeczeństwem spacyfikowanym.

    innym słowy

    Pacyfikacja polega na odebraniu społeczeństwu państwa.

    OdpowiedzUsuń
  18. @slav

    Historię z Niemcami dostarczającymi broń Polakom do walki z Ukraińcami miałem min. na uwadze dochodząc do wniosku, że kontekst posiadania broni jest bardzo istotny i może determinować jej użycie. W tym wypadku broń jest używana do obrony przed anarchią, a nie legalną władzą, która anarchię kontroluje i za nią odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
  19. @frasobliwy
    Nie twierdzę, że jak tylko wejdzie w życie sensowna ustawa o broni, to zaraz władza i jej przedstawiciele dorosną. To musi trwać, ale broń poprzez konieczność systematycznych ćwiczeń zbliża ludzi, którzy tworzą zgrane środowisko strzeleckie.

    O tym, ze obecna władza ludzi sie boi świadczy choćby fakt, że zezwolenie na broń sportową teraz jest trudniej uzyskać niż za PRLu. Tak to w skrócie rygląda liberalizm po POlsku;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Polecam do przeczytania artykuł "Nation of Cowards". Dostępny w pl tłumaczeniu tutaj: http://www.miasik.net/articles/snyder.html

    OdpowiedzUsuń
  21. @spekulancik: pluuu-eeese! cerkiew jak matiuszka Rassija matiuszką zawsze siedział w jednym wagonie z władzuchną, blisko zbratany z GRU czy jak tam się to kiedyś zwało albo zwie teraz. Cerkiew to jest dopiero trybik w maszynie, powiedziałbym "ubertrybik" :D

    OdpowiedzUsuń
  22. @panika2008: to prawda, że cerkiew jest z władzą od dawna zespawana. Jednak bardziej mi odpowiada układ, w którym to władza (nawet jeśli do końca nie jest to szczere) dba o swoje korzenie chrześcijańskie i stara się aby lud kultywował swoje tradycje i wartości chrześcijańskie. Dla władzy i ludzi takie rozwiązanie jest najlepsze. Z drugiej strony władza potwierdza swoją świeckość oraz rozdzielność od kościoła.
    Jak dla mnie jest to lepsze niż to co dzieje się w krajach zachodnich poczynając od USA. Całkowita laicyzacja, hedonistyczne podejście do życia, wyjałowienie kultury. Obce są pojęcia takie jak patriotyzm, honor. Bożkiem stał się pieniądz. Nic innego nie jest w stanie ludzi zjednoczyć. Za to wszystko można kupić.
    Armia jest całkowicie uzawodowiona, natomiast zwykły lud nie jest przeszkolony wojskowo i nie potrafi się bronić. Nie wie też co to patriotyzm. Już Machiavelli pisał, że państwo, który opiera się tylko na wojskach najemnych musi upaść (odsyłam do "Książę" Nicollo Machiavelli).
    Ludzi traktuje się jak bydlęta (przymusowe szczepienia, w niedługim czasie chipowanie - w paszportach już są chipy), a oni takimi się stają.

    OdpowiedzUsuń
  23. "Znacznie więcej można zdziałać dobrym słowem i pistoletem, niż samym dobrym słowem" Al Capone
    http://sesentayneuve.blogspot.com/2010/01/siciliano.html

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP