niedziela, 7 marca 2010

Wyspy tanio sprzedam!

Funt tonie, a jego kurs wzbudza dreszcze wśród polskiej emigracji. Na Wyspach wspomina się czasy, gdy za funta płacono ponad 7 złotych. Teraz, kiedy funt traci na wartości, trudniej jest się pochwalić wakacjami za granicą, a i pensja, w porównaniu do tej krajowej, już nie wygląda tak różowo. Nie wszyscy planują powrót do Polski, ale praca na wyspach już nie wyglada na taki ekonomiczny samograj, jak kilka lat temu. Funt zaczyna przełamywanie bariery 1,5 dolara, co może oznaczać, że na zakupy warto udać się do Londynu, a nie do Nowego Jorku, bo bliżej i taniej. Szał zakupów może nieco hamować fakt, że na wyspach przegłosowano demokratycznie okradanie podatników z ich kasy. Z drugiej strony, grecki Herlules zrobił to samo i skoro wyzwa się Grecję, aby sprzedała swoje wyspy (najlepiej za swoje złoto ulokowane w Niemczech przez faszystów), to może już wkrótce pod młotek pójdą wyspy brytyjskie. Gdyby tak Arabowie zrobili zrzutkę, to mogliby przynajmniej część wysp odkupić od królowej i założyć tam islamski kościół anglikański;-). Świat finansów nie chce już nic w kolorze Brown, który zbytnio kojarzy się z superinteresem i sprzedażą 60% reliktów starej ekonomii w postaci brytyjskich rezerw złota po średniej cenie 275 dolarów za uncję. Historycy zastanawiają się, czy lata niskich cen złota i sprzedaży brytyjskich rezerw nazywać dołkiem Browna, czy górką Gronkiewicz, bo w sumie do tej pory nie wiadomo, czy sprzedawane złoto było tak wirtualne, jak nabywane przez NBP, czy też troszeczkę bardziej;-). Teraz może spełnić się czarnowidztwo Jima Rogersa i powtórka z mitu o Atlantydzie, tfu Albionie;-), któremu w oczy zaglada peak oil i wyschnięte odwierty na Morzu Północnym. Wprawdzie plotki głoszą, jakoby Anglicy znaleźli ropę na Falklandach, ale nawet pies Sołtysa w to nie chce wierzyć. Natomiast coraz bardziej widoczne staje się, że finansowe City w obecnym kształcie nie jest nikomu potrzebne. Dla wyspiarzy i naszych emigrantów Rogers poleca rolnictwo, a złośliwi dodają do tego niezbędną rolnikowi umiejętność obsługi wynalazku tow. Kałasznikowa. W Hongkongu podobno już ruszyły zakłady o to, kto prędzej zacznie wyprzedaż wysp - Grecy, czy Brytyjczycy.

W Rzeczypospolitej też wypadałoby oczyścić z rdzy szable i rozpocząć inwentaryzacje wojennych zapasów. Nikt nie wie, co w średnim i długim terminie zwiastuje InfoMonitor Biura Informacji Gospodarczej, z którego lektury dowiedzieć się można, że co najmniej 1,7 mln Polaków ma problem z terminową spłatą zobowiązań, a tempo przyrostu przeterminowanych zobowiązań wzrosło do 17% na kwartał. Jak wzrost, to wzrost - na europejską skalę! Do tego dochodzi rosnące bezrobocie, czyli zielona wyspa na całego! Iluzja dobrobytu na kredyt, niczym za późnego Gierka, właśnie się rozwiewa. Na to wszystko nakłada się działanie (Wz)Rostowskiego, aby Polska, dzieki silnemu zlotemu, zarżnęła swój eksport. Władza jak zwykle patrzy na to i ma oczy szeroko zamknięte. Zabawa w silną walutę skończy się, jak w Przywislańskim Kraju nie będzie już nic ciekawego do zrabowania i wywiezienia, a wtedy Goldmany i Sachsy ogłoszą, żebyśmy złocisze drukowane w NBP wsadzili sobie gdzieś głęboko w d. Minister Finansów sam się przyznał że nie ma nic do powiedzenia w kwestii kursu złotego i coś podobnego głosił był Skrzypek na dachu. Ciekawe, czy któryś z nich będzie miał coś do powiedzenia obywatelom, jak za ropę zarządają zapłaty w złocie, ale tego papierowego nie zechcą od nas przyjąć. Jak zwykli mawiać w Oxfordzie na spotkaniach ekonomistów - nie ma jak to niewidzialna ręka rynku, którą powinna sterować mądra głowa;-) A na razie można poogladać wyspy.

Wkrótce wyprzedaże!-)

18 komentarzy:

  1. PS. Ponad 93 proc. Islandczyków odrzuciło w sobotnim referendum wypłacenie odszkodowań zagranicznym klientom upadłego islandzkiego banku Icesave

    OdpowiedzUsuń
  2. Drogi agencie.
    Siedzac od paru lat w UK mam porownanie i sadze ze PL utonie znacznie szybciej niz UK.Choc elity rzadzace w UK popelniaja pewne bledy to jednak w moim odczuciu sa znacznie bardziej rozgarniete niz "elity" rzadzace w Polsce.Nie zapominajmy takze ze niski kurs funta(np do euro)wplywa pozytywnie na brytyjski eksport.Maja takze znacznie zdrowszy system emerytalny i sprawniejsza administracje oraz wiele innych rzeczy co takze sie liczy.Anglicy graja juz w te gre pare stuleci i lepiej czy gorzej zawsze dotychczas jakos na tym wychodzili na swoje-jak dla mnie to znacznie mocniejszy "zawodnik" niz PL czy wiele innych krajow.

    P.S.Zreszta kurs funta w ostatnich paru latach w stosunku do PLN jest bardzo zmienny i ludzie juz sie przyzwyczaili-jak kurs wysoki to strumien funciakow plynie do PL a jak niski to ludzie czekaja na odwrocenie trendu(i jak na razie dobrze na tym wychodzili).

    OdpowiedzUsuń
  3. @ piotr 34

    Byłem przez rok w UK i mnie cholernie zastanawiało, co jest tajemnicą ich sukcesu. Burdel w administracji (nawet firmy w której pracowałem) był niesamowity. Pomyłki rzędu kilkuset funtów miesięcznie w pensji to była norma :D
    Nie ma jak outsourcing :)

    Teraz już kilka miesięcy (od sierpnia 2009) czekam na zwrot podatku. HMIR ma mnie w głębokim poważaniu mimo częstych i licznych telefonów z mojej strony. Czyżby miała to być strategia na "oszczędności"?

    OdpowiedzUsuń
  4. @Wojciech Majda
    Balagan bywa to fakt.Zreszta wiekszosc Polakow siedzacych w UK zastanawia sie co jest tajemnica ich bogactwa(ja takze to robilem)ale jak sie posiedzi dluzej to jednak widac ze sa znacznie lepiej zorganizowani niz PL(aby to jednak zauwazyc trzeba pobyc dluzej i wgryzc sie w system bo na pierwszy rzut oka to nie jest takie oczywiste).
    Wreszcie Angole zaczeli ciezko pracowac(NAPRAWDE)oraz oszczedzac.Zasadniczo powiem ze w UK nastroje sa raczej niezle choc nie entuzjastycznie "po amerykansku"-ludzie widza ze sytuacja jest ciezka ale POWOLNA poprawe jednak widza(ja zreszta tez).Jak wiadomo w dzisiejszych czasach nastroje sa jednak dosc istotne a te ogolnie sa niezle.

    P.S.Choc z tymi pomylkami w pensjach to fakt-rzeczywiscie outsourcing to "ciekawe" zjawisko(ciekawe czy to sie jeszcze tak naprawde oplaca-bo mam watpliwosci).

    OdpowiedzUsuń
  5. Wlasnie ogladam BBC i mowia tu ze rzad(brytyjski) uderza oszczednosciami w administracjie-to jednak dobry ruch co by nie mowic.

    OdpowiedzUsuń
  6. @piotr34
    Anglicy graja juz w te gre pare stuleci i lepiej czy gorzej zawsze dotychczas jakos na tym wychodzili na swoje

    Nie wygląda to tak różowo, jak się Panu zdaje;-) Brytania była imperium, ale I wojna światowa odarła ją z imperializmu, a II wojna światowa z wielkości. Gdyby nie znaleziona na Morzu Północnym ropa naftowa, to dzisiaj W.Brytania przypominałaby Hiszpanie - czyli długi i wspominanie dni chwały;-)

    wiekszosc Polakow siedzacych w UK zastanawia sie co jest tajemnica ich bogactwa
    Gruby wolno chudnie. Przecież kryzys nie zburzy im domów, nie zezłomuje aut i nie zrobi dziur w drogach, a przynajmniej nie zrobi tego z dnia na dzień.

    OdpowiedzUsuń
  7. @HansKlos
    Przecież kryzys nie zburzy im domów, nie zezłomuje aut i nie zrobi dziur w drogach, a przynajmniej nie zrobi tego z dnia na dzień.

    No właśnie i tu jest jeden z burków pogrzebany - wprawdzie UK ma poważne problemy np. z obwodnicą Londynu, ale u nas infrastruktura ma dziesięciolecia zacofania. Właśnie podziwiam jak panowie drogowcy łatają nowe dziury w "berlince" która i tak przypomina fale dunaju. Ale co się spodziewać po drodze mającej 70 lat? I tak gdzie się człowiek nie dotknie, bo od II Wojny (poza może gierkówkami i teraz bahnami) to się wykonuje prace ratunkowe a nie przemyślane inwestycje. Za moment będą nieziemskie cyrki, jak się "autostrady" zaczną sypać (na razie sygnały z Mazowsza i permanentnie rozkopana A4 ale to IMO początek dopiero). Szwedzi właśnie walnęli raporcik, w którym Polska gorszy stosunek dług/aktywa niż Grecja.
    Long story short - jak przyjdzie co do czego to my nie mamy nawet czego sprzedać, poza ziemią. Czyli jest jak zwykle.

    OdpowiedzUsuń
  8. Grecja wydawała 4% PKB na zbrojenia. Jest to suma jak na kraj rozwinięty znaczna, a wziąwszy pod uwagę, że Grecja nie ma rozwiniętego przemysłu obronnego, w żaden sposób nie nakręcająca gospodarki oraz generująca spory deficyt w handlu zagranicznym, który z kolei trudno zrównoważyć cywilnym eksportem bo Grecja od 2000 lat nie ma własnej myśli technicznej. Grecja nie leży też na wielkich rentownych złożach zasobów naturalnych, którymi można by sfinansować hodowlę narodu głupków i obiboków jak np. w Arabii Saudyjskiej. Brak polityki przemysłowej i naukowo-technicznej powoduje, że rozumnie definiowana (fizycznie jako "moc" a nie "praca") wydajność pracy dramatycznie odstaje od poziomu liderów. Stąd praca Greka w greckiej fabryce jest mniej opłacalna od pracy szwedzkiego robotnika w fabryce szwedzkiej, mimo, że w Szwecji pensje wyższe i podatki wyższe przez ostatnie 100 lat. Ciężka praca Greka jest mało warta, ale i tej pracy jest mało. Demokratyczne, pozbawione głowy państwo w takiej sytuacji ucieknie we wcześniejsze emerytury, renty i zasiłki, co dodatkowo obciąży tą część gospodarki, która generuje dochody. Ale nie o jest przyczyną. Bez "socjalu" Grecja też by upadła tak jak to się dzieje niemal w całej Afryce, biednej części Azji i Ameryce Południowej (przysłowiowe bród smród i ubóstwo). Gdy Grek kupuje dobra konsumpcyjne, to statystycznie nakręca gospodarkę krajów eksportujących do Grecji. Jeśli nawet produkt jest w Grecji produkowany, to z reguły przez zagranicznego inwestora, a zatem z punktu widzenia Grecji opodatkowany dywidendą, która tym się różni od miejscowego podatku, że trafia za granicę, zatem nie wraca by kręcić lokalną gospodarką.

    Jeśli ktoś w swojej analizie pominie takie subtelne lecz proste i zdroworozsądkowe rozważania, to dojdzie do błędnej konkluzji, że Grecję zabił socjal, przy czym, co znamienne dla publicystycznego pustosłowia, terminu socjal nie zdefiniuje, a przecież co innego dać 3 miliony oszukanych rent, a co innego publiczne szkoły z wyśmienitą kadrą uczącą angielskiego i matematyki.

    OdpowiedzUsuń
  9. @frasobliwy
    Grecja to nie jest pustynia w Afryce. Przyciąga miliony turystów każdego roku. Nie ma drugiego Akropolu, drugiego Rodos czy Salonik, a kuchnia grecka najlepiej smakuje w swojej ojczyźnie. :)
    Przypuszczam, że większość zamożnych ludzi tego globu była w Grecji lub zamierza tam pojechać. Byli tam też zapewne wszyscy Niemcy. :)
    Reasumując na tej ziemi istniej dochodowy biznes oparty na turystyce, a socjał zdławił gospodarkę i uniemożliwił rozwój innych gałęzi gospodarki.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Artur. Turystyka to za mało by dać utrzymanie licznemu narodowi, a przyczyny braku lub istnienia rozwiniętej gospodarki są bardzo liczne, złożone i wzajemnie na siebie wpływają. Oczywiście świat jest dużo prostszy jeśli się powie, że winien jest socjał, a jak jeszcze nie trzeba definiować co znaczy "socjał" to już bomba. Wszyscy się ze sobą zgadzają, choć nikt nie zdradza śladów procesów myślowych. U anarcho lewaków dla przykładu winny jest "wyzysk" albo "system". Też ładnie :) Grunt by wróg/problem był jasno zdefiniowany, tak by największy baran pojął. Inaczej nici z agitacji i zebrania trzódki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspomnę jeszcze o metodzie jaką wg. mnie stosują neokolonizatorzy.

    1) pozbawiasz kraj X suwerenności finansowej, np. doprowadzasz do sytuacji, gdy zagraniczny kredyt idzie na rzeczy, które mogły być spokojnie sfinansowane emisją krajową.

    2) kredytujesz śmieciowym papierem (który ciebie kosztuje mniej niż spłaty dokonywane przez dłużnika - bo jego spłaty to już konkretna praca), wiedząc, że kredyt idzie na bzdety. Jeśli np. na socjal to na konsumpcyjny a nie edukację. Jeśli na infrastrukturę to przerastającą zapotrzebowanie, np. w kraju półanalfabetów szybki Internet.

    Punkty 1 i 2 mogą być realizowane jedynie przy kolaboracji miejscowych elit, co zwykle nie jest trudne.

    3) Gdy ofiara zadłuży się po uszy, to zaczynasz rozbudzać w niej poczucie winy. Pamiętajmy, że ofiarą jest społeczeństwo a nie osoba. Społeczeństwo może nawet nie wiedzieć, że zaciągneło dług. Jest głupie i bezwolne. Jednak gdy zbiednieje może się burzyć, więc należ rozbudzić w nim poczucie winy. Bansterski grzech pierworodny.

    Jak to? Oszukaliście nas! Przejedliście pieniądze. Pewnie na socjal! A wy nikczemnicy, jak mogliście. Oddawajcie, wszystko. Wszystko, łajdaki... :(

    Znalazłem w Internecie kilka takich pamfletów na złych Greków. Czasem stoją za nimi pożyteczni idioci, a czasem cyngle tego systemu.

    OdpowiedzUsuń
  12. UK ma niezla infrastrukture i SWIADOMOSC problemow(to juz nie ci nieswiadomi realiow Angole ktorych poznalem pare lat-oni sie ZMIENILI).Rynek nieruchomosci oraz banki leza ale przemysl radzi sobie niezle,tak samo rynek pracy.Ich glownym problemem jest obecnie duzy dlug ale oni juz cos z tym ROBIA.Uwazam ze jesli na Falklandach faktycznie jest ropa to UK ma przed soba dobra przyszlosc a jesli jej nie ma to bedzie stagnacja ale na pewno nie upadek(bo zadnego nowego "zlotego wieku" ja tu nie wroze rzecz jasna).
    Zreszta "te worst case scenario"
    ZA-niezla infrastruktura,jakis tam przemysl i troche surowcow oraz dysponujaca arsenalem atomowym armia.
    PRZECIW-dlugi na PAPIERZE.
    Juz Islandia(a wczesniej pare razy Niemcy w XX wieku)przyklad daly jak NIE SPLACAC dlugow.A dyplomacji kanonierek w stosunku do atomowego mocarstwa sie nie uprawia.

    OdpowiedzUsuń
  13. @piotr34
    Dyplomacji kanonierek zwykle kończy się wojną i wygląda na to, że prawdopodobieństwo zastosowania tego rozwiązania stale rośnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Też jestem zdania, że taki kraj jak Wielka Brytania ma niewielkie szanse na gnojenie zewnętrzne. Sądząc jednak po liczbie kamer ich ulicznego monitoringu, to ugnoją się sami. Albo przez pasożyta, co na jedno wychodzi.
    A propos pasożytów. Skoro biedne kraje mają długi bo są biedne, bogate kraje są bogate bo mają długi, firmy potrzebują kapitału i wchodzą na giełdy, a banki trzeba ratować, to kto pożycza? Albo inaczej. Ja poproszę z dyrektorem!

    OdpowiedzUsuń
  15. Hans, jak oceniasz z Twoich szpiegowskich informacji, prawdopodobieństwo większego konfliktu zbrojnego, który objął by swoim zasięgiem terytorium USA, Europę oraz Azję?
    Jakie mogą być sygnały ostrzegawcze przed zbliżającym konfliktem o takiej skali? Ceny złota, surowców w górę? Giełdy w dół?

    OdpowiedzUsuń
  16. @spekulancik

    W zasadzie każdy większy konflikt zbrojny o zasoby, a w szczególności planowana wojna z Iranem, może wymknąć się spod kontroli. Oczywistym jest, że ludzie planujący wojnę tego nie przewidują.

    W moim szpiegowskim odczuciu symptomami nadciągającego konfliktu będzie wzrost cen ropy naftowej i żywności, umocnienie się dolara oraz zwiększenie kontyngentów wojskowych w Iraku i Afganistanie.

    Na razie zwiększa się ilość wojska, które ma niby gromić Talibów, ale podobno Brytyjczycy przewożą Talibów i ich uzbrojenie na północ. Jeśli plotki są prawdziwe;-), to zabezpieczany jest szlak z Pakistanu na dostawy dla armii, która ze wschodu mogłaby zaatakować Iran, oczywiście w ramach demokratyzacji;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeżeli doszłoby do jakiegoś większego konfliktu, to UE (bez UK) będzie w opozycji do USA. Pytanie brzmi pod czyim protektoratem opłaca się pozostać. Czy lepszy protektorat amerykański i bycie pomiędzy młotem a kowadłem, czy też niemiecko-rosyjski.
    Jak dla mnie USA to żaden sojusznik. Wciągnięcie Polski w wojnę w Afganistanie, opylenie nielotów F16 i ten niby-offset, który miał rozwinąć gospodarkę, ataki spekulacyjne na walutę oraz firmy poprzez opcje. Nie mamy żadnych korzyści z takiego sojuszu. Czas się wypisać i zmienić front.

    OdpowiedzUsuń
  18. Co do głównej tezy artykułu to co cwansi już sięzabezpieczyli, Leszek Czarnecki
    inwestuje w banki, Jan Kulczyk w ropę. Oni nie stracą ;/

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP