środa, 31 marca 2010

Zawłaszczanie rynku

Wygląda na to, że razem z Sołtysem i Stirlitzem powolutku, acz systematycznie zawłaszczamy kolejny % polskiego rynku złota;-). Filip Fertner, leżąc krzyżem w kościele, zaziębił się był i u lekarza wygadał się, że jego spółka e-cośtam sprzedała kilkaset kilogramów złota, a podobno razem z innymi było tego złota w roku 2009 coś tam z pół tony. Sołtys popatrzył na te rewelacje, wziął kalkulator, pomnożył, podzielił, splunął i poszedł do obory bydło nakarmić. Z jego zachowania wynikało, że cóś jest nie tak. Też wziąłem, policzyłem i ze zdziwienia splunąłem w ślad za Sołtysem. Zupełnie nie zgadzało się to ekonomicznymi teoriami, które głoszą, że 10-20% oszczędności powinno trzymać się w złocie. W dzisiejszych czasach to może nawet i 30%, no a z tych wyliczeń wyszło, że tego złota inwestycyjnego to w Polsce sprzedano raptem za 50 milionów złotych. Coś dziwnie mało. Ludzie to już nie oszczędzają, czy maja takie zaufanie do papieru? A może to kupuje, jak zwykle ten bogatszy 5% słój społeczny. Ciemności widzę, ciemność! Gospodarka traci impet. Żadna 5% warstwa społeczna nie jest w stanie wszystkiego kupić i uratować gospodarki. Konsumpcja gospodarstw domowych zwalnia. GUS twierdzi, że konsumpcja siadła realnie o 3%. Skoro konsumpcja stanowi około 60% polskiego PKB, to można szybko przeliczyć, że jak taki trend się utrzyma, to na koniec roku będziemy co najmniej te 2% na minusie. Nawet telewizyjne naganianie, że wyceny akcji są atrakcyjne i uzasadnione fundamentalnie nikogo nie ruszą do pakowania kasy w TFI i w inne wynalazki. Ulica w kieszeni czuje, że z ta zieloną wyspą to zwyczajna lipa.

Przetrwaliśmy kryzys, a gospodarka jest pod kontrolą. Media chwalą się zielenią. Догоним и прогоним Америку! A w lipcu, jak szacują spece od ekonomii, skończy się kasa z 52 mld złotych zakładanego deficytu. Dla krytyków władza mówi, że kto nie rozumie zielonego koloru, ten wyginie jak dinozaury;-), za resztę odpowiada ostra zima. No potem tradycyjnie winne są, wiosna, lato i jesień;-) Spadek zatrudnienia i znikome podwyżki powodują, że inflacja zjada dochody ludzi. Na to nie pomogą czary nad metodyką liczenia inflacji i wykreślanie z CPI czego się tylko da. Zarejestrowanych bezrobotnych mamy w Polsce 2,1 miliona, wiec władza stara się jak może. Sam premier ogłosił, że każdego dnia, w pocie czoła walczy z kryzysem. Żadnych afer, żadnego marnowania czasu na piłkę, żadnych wycieczek do Peru - by żyło się lepiej! No i poszedł jeden tygrys do drugiego tygrysa i ustalają, ile to tych miliardów w rezerwach mamy. No nie wiem, co tutaj ustalać. Mamy tyle, ile wydrukujemy, tow. prezesie! A ile tygrys premier potrzebuje? Więcej niż te niecałe 120 miliardów złotych, które pożyczył w 2009 roku do cudu, czy mniej?

Żałosne! Albo słuchamy Brukseli, albo chodzimy na pasku międzynarodowej finansjery. Z wyzysku i biedy konsumpcji nie będzie - przeciwnie, wszyscy młodzi się będą wynosić do bardziej sensownych miejsc do życia i gospodarka nie urośnie! Polsce potrzebny jest prawdziwy rozwój, nie dmuchany przez spekulacyjno-inwestycyjny kapitał, ale mający na uwadze polskie narodowe interesy ekonomiczne i rozwój. Dzisiaj znowu mamy sytuacje jak sprzed wojny w Radomiu. Fabryka broni mogła wtedy produkować ponad 100 tysięcy nowoczesnych karabinów rocznie, a "z braku pieniędzy", w okresie 1927-1939 wyprodukowała nieco ponad 400 tysięcy.

Rzeczywistość jest nieubłagana niczym KPP "Lewiatan" i inne komisje trójstronnych, barwne i strefowe, a będące fasadami do nachalnego wyzysku, tych, których komuna obrazowo określała jako lud pracujący miast i wsi. W tej sytuacji nie dziwi, że w Warszawie reprezentowana jest cała śmietanka, w tym Bank of America, Bear Stearn, Societe Generale oraz Citigroup. Wspomniana grupa ma międzynarodową sławę. Amerykańska prokuratura ocenia, że ludzie zarządzający tymi bankami, handlując papierami komunalnymi wartymi 2,8 bln dolarów, dokonały licznych oszustw związanych z transakcjami, a za wszystko to zapłacili podatnicy. Teraz banda czworga jest już nad Wisłą, aby poznać się z pieniędzmi polskich podatników;-) Yes, yes, yes!


7 komentarzy:

  1. Bo to "Polski Model biznesowy" jest: złapać szmal i zwiać gdzie nie ma ekstradycji. 3 karty w skali globalnej. Starczy jeszcze na ten rząd i może na pierwszszą połowę następnego, dalej nikt nie myśli. Właśnie wrócilem z fajansiarskich włoch i jestem zdołowany, nawet makaroniarze (północni, prawda) myślą bardziej długofalowo niż nasze ziutki .. i miasteczka lepiej wyglądają, i wyciągi lepiej pomyślane ... szlag

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze w zeszlym roku napisalem u kolegi Zorra ze polska gospodarka dotrwa tylko do wyborow w polowie 2010.Opinie swoja podtrzymuje choc dla jasnosci dodam ze pewnie zlotowka sie wowczas zeszmaci wiec eksport troche uratuje sytuacje przedsiebiorstw.Ale przecietny Kowalski ma przechlapane bo znowu firmy(ktorym podatki podskocza)pojada na niewolniczej sile roboczej.

    P.S.Ale nic w tym dziwnego-jak slusznie @Luke zauwazyl to taki nasz rodzimy "model biznesowy"-SZYBKO zrobic kase na niewolniczej robocie tubylcow(bo nikt tu nie mysli w kategorii narodu)a potem juz tylko drinki z prominentami w Monaco.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zauważyłem ciekawe zjawisko dot. ceny złota. Od jakichś 2-3 tygodni codziennie zaraz po otwarciu Wall Street w ciągu kilku minut cena spada o 10-20 USD/oz, by potem powoli odrabiać te straty. Wygląda to tak, jakby ktoś dostał poważne (rządowe?) zlecenie i systematycznie rozpoczynał dzień pracy od wykonania najważniejszego zadania. Ciekawe, kim jest ten młotkowy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hans zapomniałeś o GS, który właśnie ściąga do Stolicy. Plotka głosi, że szefem ma tu być Kazimierz Krzywousty, bo znany z niego specjalista od finansów. Warszawa będzie Londynem wschodu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzisiaj jest dokładnie odwrotnie, niż pisałem. Albo Prima Aprilis, albo zlecenie wygasło z końcem marca.

    OdpowiedzUsuń
  6. @slav
    Nie zapomniałem;-)

    @humulus
    Od jakichś 2-3 tygodni codziennie zaraz po otwarciu Wall Street w ciągu kilku minut cena spada o 10-20 USD/oz

    Komuś bardzo nie podoba się rosnąca cena złota. Problem ten podobny jest w swojej naturze do odpływu morza. Jak woda opada, to widać, kto pływał bez gaci;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pojęcie złota czy srebra jako zabezpieczenia kaptału, w naszej (naszych pokoleń) historii funkcjonuje naprawdę od niedawna. Niemałą pozytywną rolę odegrał tu internet i możlwość poznania co myślą mądrzejści ;-) (a jest tu kilku takich).
    Prosiłbym, aby szanowny oberstumabanfirer nie widział ciemności, i nie siał wrogiej propagandy jak nawoływał tu już niejedn czytelnik ;-). Niby szpieg a nie zna raprotu inflacyjnego NBP, gdzie jak byk jest że będzie lux. Kaziu już wskoczył w nowe cichy, zrzucił czas jakiś temu mocherowy beret, znalazł kobietę przewodniczkę i poprowadzi krucjatę razem z niedorowiniętym ryżym przeci własnemu narodowi. yes, yes, yes o tempora o mores!. Bismark zwykł mawiać w takich sytuacjach, że nie ma co polakom narzucać władzy, wystarczy pozwolić rządzić się im samym. Teraz po latach eksterminacji selektywnej, mój naród ma marne szanse być suwerenny i wolny/ Kwa

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP