wtorek, 27 kwietnia 2010

Ekonomia winniczków

- Czy w Polsce nauka ekonomii stoi na wysokim poziomie? - zapytał mnie kilka dni temu Muller - A o co ... chodzi? - przebudził się z pijackiej drzemki Sołtys. - No bo zastanawiam się, czy aby Winiecki rozumie to, o czym w telewizji gada - zaczął się zastanawiać Miller. Pewnikiem Miller wyczytał coś w starym wydaniu “Wprost”, w którym Winiecki twierdził, że należy zapomnieć o rynku rosyjskim, bo rynek jest tam gdzie jest dużo pieniędzy a nie tam gdzie jest dużo ludzi;-) Winiecki choć profesor, najwyraźniej nie słyszał o metodzie memoriałowej. Może to i dobrze, bo taki to nawet kiosku warzywnego nie potrafi prowadzić i byłby zapewne bezrobotny, a tak naucza innych ekonomii;-) Poza tym za swoje wygadanie trafił na dobrą synekurę w Polsce. Winiecki zapewne ma w swojej bibliotece małą czerwoną książeczkę. Dla mnie dla przykładu taką małą czerwoną książeczkę z Korei Północnej przywiózł Stirlitz, ale muszę się przyznać, że nie przeczytałem;-(.na usprawiedliwienie mam słaby wzrok i koreańskie litery mi się rozmazują;-) Podobno teraz w Polsce są modne czerwonej książeczki dla nowonawróconych komunistów. Owczy pęd w jedynie słusznym kierunku jest jak najbardziej zrozumiały. Problem w tym, że aby zająć krytyczne stanowisko trzeba rozumieć działanie systemu i mieć własne zdanie, a to u nas rzadkość. Dziennikarze też mają swoje czerwone książeczki dlatego zapewne nie zapytali się władzy o bezpartyjnych;-) fachowców,  w tym o Siemiątkowskiego, Barcikowskiego, czy Bondaryka. Władza chwali się sukcesami i zieloną wyspą, tymczasem w ciągu trzech lat bezrobocie wzrosło do poziomu 13% z 8,5%, a firmy zgłaszają kolejne plany zwolnień grupowych. Na I kwartał 2010 roku zwolnienia dotkną 25 tysięcy osób. Dla porównania w IV kwartale 2009 roku do zwolnień grupowych zgłoszono tylko 13 tysięcy osób. W Islandii 5% bezrobocie doprowadziło do upadku rządu, a my mamy 4 razy większe i tylko poparcie dla rządu wzrasta. Jesteśmy najlepsi w Europie;-), a wystarczy wyjść na ulicę aby zobaczyć jak coraz więcej ludzi sięgają na najniższe półki, a matki tłumaczą dzieciom, że nie kupią batonika, bo muszą kupić chlebek. Rośnie też liczba dłużników, która od marca 2009 wzrosła o prawie 95% z poziomu 340 tysięcy do 660 tysięcy. Obecny rząd generuje deficyt na poziomie 100 mld złotych rocznie, gdy poprzednie ekipy miały średnią oscylującą wokół 20 mld. W tym kontekście pojawiają się dane GUS o wzroście konsumpcji. Zastanawiające! Może ceny poszły tak do góry?

Często się  zdarzało, że racjonalne argumenty, ot chociażby argument Gwiazdowskiego dotyczący poboru podatku, albo wyborczy postulat Pawlaka dotyczący emerytur jest obśmiewany przez nurt główny mediów i ekonomii prawie jakby to była radiomaryjna propaganda. Podobnie jest z mitem twardej waluty, która z reguły jest niszcząca dla krajów z nisko rozwiniętą gospodarką i takich, których trapi wysoka inflacja.W Argentynie, niczym w Polsce za Balcerowicza, usztywniono kurs waluty względem dolara, a skutkiem była plajta tego kraju, o czym polskojęzyczna prasa zapomniała napisać. Podobnie stało się w byłej NRD, gdzie gwałtowne wprowadzenie twardej waluty zaskutkowało upadkiem prawie całego wschodnioniemieckiego przemysłu i masową emigracją młodzieży. Minęło 20 lat, a sytuacja we wschodnich landach Niemiec nie poprawiła się ani trochę. Analogia z Polską nie wydaje się być przypadkowa. Kraje PIIGS miały stosunkową wysoką inflacje i wprowadzenie tam twardej waluty stało się niemalże gwarancją katastrofy, która rozgrywa się na naszych oczach. Przyjęcie euro w Polsce przyspieszyłoby gwałtownie proces wyrównywania cen i płac doprowadzając co zwiększenia importu i zarżnięcia gospodarki. Obecnie jedynie osłabienie złotego łagodzi proces dostosowania cen i płac, a poprzez to ratuje polską gospodarkę. Zezwolenie na realizację pomysłów gospodarczych obecnej ekipy to czysta winniczkowa ekonomia. Ładnie się prezentuje w TV, ale absolutnie nieprzydatna jest w realnym życiu.

23 komentarze:

  1. Jestem w Polsce(pierwszy raz od lat).Wrazenia mam mieszane(sa negatywy ale i pozytywy)ale cztery rzeczy rzucily mi sie od razu w oczy:
    1.Jest drogo i w sumie wybor towarow w sklepach maly.
    2.Media prezentuja poziom dwunastolatka idioty analfabety.Po przeczytaniu "Gazety Wyborczej"gdzie natknalem sie na wrecz niespotykana ilosc socjomanipulacji i przeinaczen po prostu sie ZALAMALEM.W UK tez gazety bywa ze manipuluja ale zeby az TAK?To niby ma byc gazeta inteligentow?-bez zartow.
    3.Tu nikt nie mysli jak uczciwie zarabiac i inwestowac tylko kazdy kombinuje-znajoma nauczycielka ciagle tylko gada o trzynastkach oraz o tym ze jak jedzie na wycieczke to przeciez urlopu brac nie bedzie tylko idzie na chorobowe(zalatwione po znajomosci)a znowu znajoma prawniczka(maz policjant)twierdzi iz placenie mandatow za zle parkowanie jest dla niej nie do pomyslenia wiec mezus mandaty kasuje itp itd.
    4.Mimo licznych robot drogowych drogi nadal dziurawe a chodniki ciagle krzywe.

    Bez urazy chlopaki ale czuje sie jak w krainie dzikich.W sumie zreszta infrastruktura choc nieco odstaje od cywilizowanych standardow dalaby sie przelknac ale to co ludzie maja w glowach to PORAZA-a najgorsze jest to iz ja widze ze szczegolne bzdury wygaduja przedstwiciele klasy sredniej ktora powinna byc rdzeniem narodu a ja tu tymczasem widze glownie budzetowke z roszczeniami.

    OdpowiedzUsuń
  2. @piotr34:

    Czyżby jednak "Miro" miał rację? Dziki kraj? Może po prostu biedny, bo dalej okradany przez "swoje elity".

    OdpowiedzUsuń
  3. Od dawna się zastanawiam, czy Winiecki, Orłowski, Zuber, Gomułka (tego ceniłem wyżej, ale po jego niedawnej wypowiedzi, że eksporterzy doskonale sobie poradzą przy 3,20 PLN/EUR zaliczam go do tej samej bandy) to:
    - użyteczni idioci, którzy powtarzają jak mantrę to, co zasłyszą od jakiegoś jeszcze większego "autorytetu"
    - perfidne kanalie, które doskonale wiedzą, że kłamią
    Jeżeli to drugie, to nasuwa się pytanie, w jaki sposób są wynagradzani za swoje medialne występy:
    - ogólnie w ramach jakiejś synekury
    - wg z góry określonej stawki np. 10.000 za artykuł prasowy popierający szybkie wprowadzenie euro, 5.000 za prognozę umacniania się złotego w telewizji itd.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Hes
    Wiesz sa i pozytywy-widze sporo nowych domow a i drobny handel zdaje sie jakos funkcjonowac.Co do okradania przez elity-zawsze tak twierdzilem i nawet podtrzymuje opinie ale po niedawanych rozmowach ze znajomymi i rodzina z klasy sredniej(kadra menadzerska tu i tam,policjanci,prawnicy,nauczyciele itp)NIESTETY sklaniam sie ku opini iz elita jest dokladnie taka jaki narod.Przy czym zaznaczyc musze iz tzw robole zdaje sie byc znacznie rozsadniejsi i bardziej praktyczni to tzw.klasa srednia tak pitoli glodne kawalki bez sensu-biorac pod uwage ze to na tych ludziach ma sie opierac demokratyczna IIIRP kiepsko to widze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam Szanowne Grono Dyskutantów,
    Zyję w tym kraju już ponad trzydzieści wiosen i z moich obserwacji (oraz po trochu z analizy porównawczej z innymi krajami Europy Zachodniej) to jest wynik mentalności będącej pochodną wychowania (a raczej jego braku). Mamy taką klasę średnią na jaką pozwalają warunki. Mamy taką elitę na jaką pozwalają warunki. Warunki natomiast nie były ustalone przez klasę średnią:).
    To co mnie najbardziej wkurza to kult cwaniactwa brak szacunku do drugiego człowieka i jego pracy oraz całego narodu. To wszystko temat na szeroką dyskusję.
    P

    OdpowiedzUsuń
  6. @Kalesony @Hes
    Ano slusznie.Ale musze powiedziec ze Polska wcale nie sprawia wrazenia kraju jakos specjalnie biednego-raczej niezle pokreconego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szanowny Oberlejtnant przecenia wplyw twardej waluty na poczatku III RP na niekorzystny bieg wydarzen obecnych. Pamietajmy, ze przez 20 lat trwa w Naszej Umeczonej Ojczyznie gospodarka rynkowa i to co sie dzieje jest jej naturalnym skutkiem. Przez ten sam okres czasu II RP zdazyla wygrac wojne z Sowietami, przejsc przez kryzys i ustabilizowac sie gospodarczo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piotr34. Szyfranci rozpływają się w powietrzu a prezydenci i generałowie we mgle (hurtem).Jednoręcy bandyci spacerują po cmentarzach a duchy straszą w IPN.Służba zdrowia zdycha, biurokracja rośnie w siłę a po nielicznych autostradach nie da się jeżdzić. Premier obiecuje cuda a księża klepią kasę. Pokręcony ...... ???? To raczej sen pijanego wariata !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. @Hans
    Czy w takim razie "złota" waluta byłaby (za)twarda i słabe kraje powinny opierać się na papierze i tylko silne gosp. mogłyby udźwignąć standard złota? Dziś wprawdzie nie ma tego problemu, bo wszystkie systemy walutowe są oparte o malowany papier, ale czy nie ma tu konfliktu z Twoją sympatią do Pieniądza zamiast "prawnego środka płatniczego".

    Ponadto nie bardzo rozumiem, dlaczego niższa siła nabywcza obywateli płynąca ze słabszej waluty, ma być lepsza od zarabiania odpowiednio mniejszej ilości "twardszej" waluty. Tak czy siak = tak samo niższy poziom życia. Bogactwo czy bieda płyną ponoć z wytwarzania bądź niewytwarzania dóbr a nie majstrowania przy papierowym pieniądzu.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Paprika Corps:"Bogactwo czy bieda płyną ponoć z wytwarzania bądź niewytwarzania dóbr a nie majstrowania przy papierowym pieniądzu. "

    To prawda, ale papierowy pieniądz pozwala łatwiej (i skryciej) rabować owoce cudzej pracy tym, którzy przy nim majstrują.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Paprika Corps
    Czy w takim razie "złota" waluta byłaby (za)twarda i słabe kraje powinny opierać się na papierze i tylko silne gosp. mogłyby udźwignąć standard złota?

    Ależ nie;-) Problem polega na tym, jaki stosunek wymiany z zagranicą owa waluta reprezentuje. Dla przykładu przed wojną na początku ustanowiono, że będzie płacone 8zł za jednego dolara, a potem UMOCNIONO pieniądz do 5zł za dolara. W efekcie polskie produkty stały się droższe, co zdusiło produkcję oraz rolnictwo i kryzys w międzywojennej Polsce trwał dłużej.

    Podobna sytuacja ma miejsce i teraz. Początkowo zdefiniowano, że za 1 dolara będzie płacone 1 złoty (10tys.), a potem okazało się, że złoty jest przewartościowany i osłabiano złotego do poziomu ~4.2zł/USD i zaczęto zbliżać się do poziomu równowagi w wymianie handlowej. Gdyby osiągnięto poziom 5zł/USD to uzyskano by stałą nadwyżkę w wymianie z zagranicą, a tym samym uzyskano by możliwość szybkiego rozwoju wytwórczości, bogacenia się kraju i jego obywateli. Po osiągnięciu tego kursu należałoby, tak, jak to robią Chiny, związać złotego z dolarem (lub z euro;-).

    Podobnie należałoby postępować w sytuacji waluty opartej na złocie, przy czym raz na tydzień/miesiąc/rok nadwyżkę w handlu należałoby zamieniać na złoto, a w sytuacji deficytu handlowego złoto sprzedawać;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. @piotr34
    Media prezentuja poziom dwunastolatka idioty analfabety.Po przeczytaniu "Gazety Wyborczej"gdzie natknalem sie na wrecz niespotykana ilosc socjomanipulacji i przeinaczen po prostu sie ZALAMALEM

    Prosze się nie załamywać. Sprzedaż gazet, a szczególnie GW spada i to dość gwałtownie. GW czyta o ponad połowę mniej osób niż jeszcze 3 lata temu, a i to wynika głównie prenumeraty instytucjonalnej i zakupu dodatków wraz z gazetą;-)

    @Bobola
    Szanowny Oberlejtnant przecenia wplyw twardej waluty na poczatku III RP na niekorzystny bieg wydarzen obecnych

    Nie przeceniam. Odpowiednio ustawiony kurs waluty i otwarcie furtek dla kolesi pozwoliło z Polski wytransferować miliardy dolarów. Proszę poczytać Kazimierza Poznańskigo, Wielki Przekręt, Klęska Polskich Reform, albo Przewlekła transformacja: zmiany instytucjonalne a wzrost gospodarczy w Polsce, 1970 - 1994 (Cambridge University Press)

    OdpowiedzUsuń
  13. @HK
    Oczywiscie, ze byly powody takiej a nie innej relacji wymiany USD/PLN. Ale to sa stare dzieje, ktore maja tylko taki wplyw, ze obecnie PRLowska nomenklatura jest elita finansowa III RP. PLN dewaluuje sie (jak pokazalem ostatnio na bobolowisku) i tylko od NBP zalezy jak szybko to zrobi. Istnieja mechanizmy regulacji wartosci waluty i powody polityczne dla ktorych sie tego nie robi. Szanowny Oberlejtnant tez pomylil kolejnosc jesli chodzi o wartosc zlotego II RP. Reforma Grabskiego ustawila relacje miedzy dolarem a zlotym na poziomie
    1 USD= 5.18 zl (w 1924). W wyniku kryzysu 1929 i dalszych lat powstala potzreba zdewaluowania zlotowki (Grabski podal sie do dymisji w protescie). W 1938 r relacja dolar -zloty wynosila 1USD=8.9 zl. co poprawilo troche sytuacje budzetowa. Ta dewaluacja spowodowala takze , ze wybite w 1925 r monety zlote o nominale 10zl i 20 zl (Chrobry) przestaly byc w obiegu gdyz wartosc zlota jaka byla w nich zawarta byla wyzsza od nominalu. Ta sytuacja byla analogiczna do zlotych monet amerykanskich ($1, $5, $10, $20), ktore takze przestaly byc "obiegowe" po dewaluacji dolara (o ile dobrze pamietam, na skutek wojny cywilnej). Przypominam, ze dewaluacja waluty rowna sie nieoznajmionemu podatkowi nalozonemu na ludnosc przez wladze.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bobola, sorry, ale Twoja metodologia pomiaru dewaluacji waluty jest o kant zbolałej d*y. Wg Ciebie w USA w okresie 1981-2001 (szczyt-dołek ceny złota w USD) waluta USA się umacniała? (anty-dewaluowała?)

    OdpowiedzUsuń
  15. HansKlos ma rację. Rozmawiałem niedawno z Francuzem mieszkającym w Polsce. Powiedział, że wprowadzenie euro to dla Francji katastrofa. Powiedział, że Niemcy mogą sobie pozwolić na silną walutę bo i tak wszyscy kupują ich samochody bo są niemieckie.

    OdpowiedzUsuń
  16. @panika2008
    Bobola ma racje, że okres 1981-2001 to okres względnego umacniania się dolara. Własnie owe umacnianie się dolara oraz "zazbrojenie" pogrzebało gospodarkę demoludów. Gdyby komunizm potrwał o 10-15 lat dłużej, to byśmy z dugiej strony patrzyli na upadek kapitalizmu;-) Komuniści zakładali, że inflacja w USA będzie przyspieszać, jak w okresie 1972-1979, a to oznaczało, że oddadzą znikomą część wartości, która pożyczyli.

    Cóż komunizm się przekręcił, ale to samo czeka kapitalizm.

    OdpowiedzUsuń
  17. HK, Bobola, a nie dopuszczacie takiej możliwości, że złoto w 1981 było po prostu w bańce, która pękła?

    OdpowiedzUsuń
  18. @HansKlos:"... że będzie płacone 8zł za jednego dolara, a potem UMOCNIONO pieniądz do 5zł za dolara. W efekcie polskie produkty stały się droższe,..."

    Problem chyba polega na tym, że tego NIE WOLNO "ustanawiać". Owszem możemy dzisiaj ustanowić, że 1US$=10PLN i zbyt naszych towarów będziemy mieli rewelacyjny. Ja taką sytuacje kwituję jednym zdaniem. "Wszyscy będziemy zapieprzać jak dzikie osły i będziemy coraz biedniejsi". Dostosowywanie kursu wymiany walut musi być procesem rynkowym, bo inaczej wszystko się będzie opłacać produkować, tylko co z tego? ja bym optował za rozwiązaniem, żeby w Polsce produkować towary, które są konkurencyjne, ale nie za wszelką cenę.

    OdpowiedzUsuń
  19. @hes
    Nie za wszelką cenę, ale tak, aby ze sprzedaży za granice uzyskiwać dochód=eksport-import. Nie da się ciagle zyć na kredyt, a Grecja jest tego najlepszym dowodem.

    OdpowiedzUsuń
  20. @panika2008
    złoto w 1981 było po prostu w bańce
    Gdyby nie podniesiono stóp procentowych i nie zastosowano polityki silnego dolara, to ta bańka trwała by do dzisiaj, a może bylibyśmy juz po resecie systemu

    OdpowiedzUsuń
  21. @HansKlos

    Mozna prosic o namiary (czy to w formie papierowej czy tez pdf) na Poznanskiego i wspomniana jego ksiazke ? Przewalilem polowe interentu (drugiej mi sie juz nie chcialo :) ) i za cholere nie moge znalezc.
    Za pomoc bede wdzieczny

    OdpowiedzUsuń
  22. http://zaprasza.net/a_y.php?mid=1412

    http://zaprasza.net/poznanski/

    http://www.anonimus.com.pl/index13.html

    Padr... ~marq

    OdpowiedzUsuń
  23. Dzieki wielkie. Najwidoczniej przegapilem cos :)

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP