piątek, 9 kwietnia 2010

Problem rozkładu normalnego

Do Boboli przyszła Boskawola i zakwestionowała rozkład normalny. - Rozkład zdolność i inteligencji nie jest normalny! - zakrzyczała - Gdyby tak było, to by znaczyło, że pozycja społeczna i inteligencją są od siebie wzajem całkowicie niezależne - a to przecież niemożliwe! Wśród królów, arystokratów, magnatów finansjery - idiotów powinno być jednak trochę mniej niż wśród prostego gminu! - No cóż. Każdy ma prawo kwestionować prawdy objawione i prawdy naukowe, tyle, że trzeba mieć na to jakieś dowody, albo przynajmniej sensowne argumenty. Sołys powiedział by, że takie gatki, to jak rzucanie się z widłami na słońce - rzeczywistości nie zmienią, ale doskonale zaś świadczą o świadomości osoby. Mi w takich przypadkach przypomina się znakomity i nieco zapomniany film, Obywatel Kane i jego słynne Różyczka, Różyczka;-)

Przykład Boskiejwoli doskonale obrazuje spustoszenie, jakie w głowach mas ludzkich dokonała propaganda. Każdy ma prawo do pewnej niewiedzy, ale propaganda stara się ludzką niewiedzę wykorzystać do wszczepiania w ludzką duszę przekonań, które wygodne są oligarchicznej władzy. Kiedyś władza pochodziła od Boga, później z nadania władyka, a teraz władza i majątek mają być przejawem ponadprzeciętnej inteligencji. O tym, jak rozmija się to z prawdą świadczą losy i życiowe perypetie członków Mensy W rzeczywistości pozycja społeczna i inteligencja są względnie niezależne. Szybkość awansu społecznego i upadku bardzo często liczy się w pokoleniach. Dziedziczne bezrobocie, dziedziczne stanowiska prawnicze i lekarskie, dziedziczne dziennikarstwo, aktorstwo, dziedziczne bycie przedsiębiorcą;-) - wymieniać można by długą litanię. Wynika to z prostego faktu - z braku rzeczywistego egalitaryzmu i mechanizmów społecznych wyrównujących start. Robotnik zakładający firmę i syn przedsiębiorcy zakładający firmę startują z innych poziomów, niezależnych od inteligencji.

Problem rozkładu normalnego nie jest banalny. Cóż z tego, że ma się rację. Na krzywej rozkładu inteligencji w przedziale 60 do 160 IQ, Ci którzy samodzielnie rozumieją otaczającą rzeczywistość stanowią nikły procent. Na dodatek statystycznie połowa populacji z tych świadomych otaczającego ich świata ze zwykłego wygodnictwa opowiada się po stronie mafijnego cwaniactwa. Zło i destrukcja są skuteczniejsze w działaniu, bo nie mają skrupułów ani zasad. Wielka zmanipulowana masa ludzka budzi się tylko wtedy, kiedy władza doprowadza ją do rzeczywiście głębokiej frustracji.

Nie wszystko da się opisać krzywą dzwonową. Życie stosuje przecież też rozkłady t-Studenta, Poissona, czy rozkład wykładniczy. Jednak nie w tym rzecz, jaki konkretny rozkład najbardziej odpowiada fragmentowi otaczającej nas rzeczywistości. W gospodarce, jeśli chodzi o płace i przychody, jest dość oczywiste, że są one rozdzielane arbitralnie, a wpływ na to ma wybrany system rozdziału dóbr w społeczeństwie. Przy tym samym poziomie rozwoju technicznego i wytwórczości inne będzie wynagrodzenie pracownicze i przychody przedsiębiorstw, gdy panować będzie komunizm, socjalizm, cywilizowany kapitalizm, lub skrajny liberalizm. Gdyby właśnie dochody indywidualne podlegały rozkładowi normalnemu, to gospodarka rozwijałaby się harmonijniej, nie byłoby takich napięć społecznych i problemów spowodowanych nierównością. Większość przestępstw ma podłoże w znaczących nierównościach społecznych. Z rozkładu normalnego płynie nauka, której większość ekonomistów próbuje zaprzeczyć - bogactwo i nędza to są wartości, które powinny być skrajne. Większość bogactwa powinna być skupiona wśród przeciętnych osób o przeciętnych dochodach. Kapitalizm z zasady zaprzecza rozkładowi normalnemu i dlatego głoszone zasady kapitalizmu i liberalizmu zazwyczaj nie mają wiele wspólnego ani z nauką, ani z wolnym rynkiem, ale są zwykłym ideologicznym szwindlem, mającym za zadanie wytłumaczyć niewytłumaczalne, tak, jak niewytłumaczalna i nielogiczna jest boskość władzy;-) Typowym błędem tzw. liberałów jest stosowanie totalitaryzmu ekonomicznego, bo ich ideologia, nie mająca potwierdzenia w naukowych i społecznych faktach, wszystko - etykę, moralność, zasady współżycia społecznego i międzyludzkiej pomocy - sprowadza do rachunku zysków i strat oraz wydajności ekonomicznej. Tymczasem, jak będziemy chcieli oceniać ludzi w kategoriach - człowiek uczciwy - świnia, to mamy rozkład normalny i ludzie ponadprzeciętnie uczciwi oraz ponadprzeciętne świnie będą na końcach krzywej Gaussa, a po środku przeciętność. Większość jest zawsze przeciętna i szara;-) Pomiędzy czarnym i białym istnieje wiele odcieni szarości.

Dla zrozumienia świata najważniejsze jest zakwestionowanie prostego dychotomicznego podziału; dobry - zły, mądry - głupi, socjalizm - kapitalizm, zysk - strata. Taki podział pozornie wiele wyjaśnia, ale jest czystym fałszem. Zawsze, gdy ktoś nam przedstawia tylko dwie możliwości lub dwuwartościową ocenę, musimy uruchomić czujność. Sprowadzenie możliwych ekonomicznych i gospodarczych rozwiązań do wyboru socjalizm - kapitalizm jest fałszem. Takie uproszczone widzenie świata świadczy bardzo często, że właśnie wobec nas stosowana jest manipulacja i właśnie robią nas w bambuko. Jakże często uwolnienie się od manipulacji jest proste i jest pod ręką - wystarczy sięgnąć po pilot i wyłączyć telewizor;-)




13 komentarzy:

  1. Sądzę, że warto rozszerzyć te rozważania na sferę polityki. Według mnie,istnieje ścisła odwrotna korelacja pomiędzy uczciwością i moralnością, a szansami osiągnięcia sukcesu w polityce. Im bardziej zakłamana i sprzedajna szuja, tym większe ma szanse na awans w hierarchii partyjnej, a tym samym na stanowisko prezydenta, premiera, ministra itd. Innymi słowy, współczesna demokracja to ewidentna selekcja negatywna.

    OdpowiedzUsuń
  2. @humulus
    Jak coś się gotuje, to wiadomo, że na wierzch wypływa szumowina;-) Jednakże nie robiłbym z tego prawa naukowego. O tym, jak działają ludzie decydują w dużej mierze system i ustanowione w jego ramach procedury. A to, że polski system społeczno-gospodarczy generuje patologie, wiadomo nie od dziś, ot choćby zwolnieni z Prokuratury Krajowej prokuratorzy, którym państwo płaci prawie 4.5 mln złotych za to, że siedzą w domu.

    Przy okazji - nie sądzę, aby Skrzypek przejął się moimi uwagami, ale tym nie mniej NBP rozpoczął interwencję na rynku w celu osłabienia złotego. Właśnie (Wz)Rostowski dostaje apopleksji;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie pamietam juz gdzie ale z rok temu widzialem takie badania z USA z ktorych wynikalo jednak ze IQ,zarobki i pozycja spoleczna sa dosc silnie skorelowane(generalnie im wyzsze IQ tym lepsze zarobki i wyzsza pozycja).Nie zebym tak na 100% sie przy tym upieral(wiadomo nepotyzm oraz zwykly przypadek robia swoje)ale wydaje sie ze we wzglednie wolnej gospodarce to by nawet mialo sens.Zreszta jak wiadomo(no powiedzmy ze wiadomo)inteligencja zawiera komponent dziedziczny oraz komponent wyuczony.A komponent wyuczony to lepsze otoczenie i opieka w dziecinstwie oraz lepsza edukacja w wieku mlodzienczym a na to moga sobie pozwolic bogaci w wiekszym stopniu niz biedni.Wezmy chocby studia-kiedys czytalem ze student konczacy studia ma IQ okolo 10 punktow wyzsze niz gdy te studia zaczynal a to znaczy ze nawet majac taki sam komponent genetyczny bogaty ktory pojdzie na studia bedzie nieco inteligentnieszjszy niz biedny ktory ich nie zrobi(statystycznie rzecz jasna).Co do rozkladu zarobkow to sie z grubsza zgodze-rozrzut jest znacznie wiekszy niz by to sugerowal IQ i zdolnosci ale z drugiej strony jaki rozrzut bylby sprawiedliwy?Czy ktos z IQ 110 jest tylko o 10% bardziej wydajny niz ktos z IQ 100 i w zwiazku z tym roznica powinna byc te 10% czy tez owe 10% wiecej zdolnosci przeklada sie na przykladowo 50% wydajnosci jako pracownik?(nie wiem wiec pytam).

    OdpowiedzUsuń
  4. @Hans
    Myślę,że znaczny odsetek kanalii w polityce to nie jest tylko sprawa Polski. Podobnie jest w innych krajach. Uważam, że demokracja ma w sobie jakiś mechanizm samodestrukcyjny powodujący, iż od rządów ludzi porządnych i wybitnych ewoluuje w kierunku rządów łajdaków i miernot. Tak było w starożytności (Ateny, Rzym)i tak jest teraz. Wystarczy porównać przywódców Zachodu sprzed 25 lat (Reagan, Thatcher, Kohl, Miterrand) z obecnymi (Obama, Brown, Sarkozy, Merkel) by dostrzec wielką różnicę. Polska ( i inne demoludy) miała to nieszczęście, że weszła do demokracji już zdegenerowanej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzając się z treścią powyższego artykułu stwierdzam, że mój były szef to przecietna w odcieniu szarości ze środka wykresu...zwyczajna świnia!:]

    OdpowiedzUsuń
  6. Szanowny Oberlejtnant myli matematyke z etyka czy socjologia. Rozklad IQ nie jest symetryczny scisle biorac i to ma wplyw na momenty rozkladu. Ale mozna sie poslugiwac krzywa dzwonowa jako jego przyblizeniem pod warunkiem, ze nie bedziemy wyciagac wnioskow o przypadkach ekstremalnych (czyli dotyczacych obu dalekich krancow krzywej. Nie jestem natomiast pewien czy istotnie istnieje silna korelacja pomiedzy zyciowym powodzeniem obiektu a jego IQ. Pewne dane sa do znalezienia w "The Global Bell Curve" R. Lynn 2008. Sugeruja one zwiazek wysokiego IQ z zamoznoscia delikwenta co wydaje sie byc zgodne z obserwacja Boskawoli. Ale liczba pomiarow przeprowadzonych nie jest zbyt duza. Pamietajmy tez, ze IQ niedokladnie wyznacza tzw wewnetrzna (czyli wrodzona) inteligencje gdyz test maja tez pewien wklad wymagajacy wiedzy. Nie jest to rowniez miara jakosci charakteru, zdolnosci do podejmowania decyzji czy ryzyka, odwagi, bezwzglednosci itp cech, ktore moga byc decydujace dla powodzenia kariery.

    OdpowiedzUsuń
  7. Badania statystyczne dowodzą że 97% społeczeństwa uważa że ma inteligencję wyższą od przeciętnej.

    OdpowiedzUsuń
  8. No wlasnie-slusznie @Bobola zauwazyl ze oprocz IQ jest jeszcze EQ(inteligencja emocjonalna)a niektorzy jeszcze mowia o inteligencji duchowej,spolecznej ze nie wspomne o tzw. charakterze czy temparamencie.Wiecie ze badania pokazuja iz palacze awansuja w firmach szybciej niz niepalcacy?Nie ma to nic wspolnego z IQ-po prostu palacze chodza na tzw.fajke gdzie spotykaja ludzi z roznych dzialow wliczjac szefow i nawiazuja nieformalne(wielce przydatne)znajomosci-nawet to spece od HR zaliczaja to tzw.networkingu(po ludzku mowiac-wyrabianie sobie ukladow)-IQ,EQ itp wiec jak widac moze miec zero wspolnego z awansami(troche tu sobie sam przecze ale co mi tam).

    @Humulus

    Pewnie ze mozna zaobserwowac iz politycy coraz glupsi ale to troche koliduje z tzw.efektem Flynna(wzrost inteligencji z pokolenia na pokolenie jakoby zaobserwowany w badaniach).Wiec obecni politycy zgodnie z tym trendem powinni byc inteligentniejsi niz przeszli a tymczasem potoczna obserwacja zdaje sie temu przeczyc-hmmm troche to dziwne-czyzby FAKTYCZNIE do polityki szli coraz glupsi bo inteligencja ma lepsze rzeczy do roboty?

    OdpowiedzUsuń
  9. http://boskawola.blogspot.com/2010/04/resentyment.html

    OdpowiedzUsuń
  10. @Piotr34:
    "Nie pamietam juz gdzie ale z rok temu widzialem takie badania z USA z ktorych wynikalo jednak ze IQ,zarobki i pozycja spoleczna sa dosc silnie skorelowane"

    No sa skorelowane, ale to zalezy od tego, jak wygladaja owe testy IQ.
    Ogromna wiekszosc ogolnie dostepnych (nie wylaczajac tych Mensy) to sa testy, ktorych ktos, kto nie ukonczyl szkoly, nie przejdzie. Nie ludzmy sie, ale w wyznaczonym czasie nie rozwiaze sie zdania matematycznego, jesli ktos sam bedzie musial wynalezc jakies rownanie albo zaleznosc matematyczna zupelnie od zera. Ile takie testy sa warte pokazuja badania, w/g ktorych (jak przytoczyles) mozna osiagnac roznice 10 pkt po ukonczeniu studiow niz przed ich zaczeciem.

    Co ma wspolnego z inteligencja pytanie, gdzie wymienia sie cztery zwierzeta i trzeba znalezc ich cechy wspolne? Wystarczy ze ktos nigdy nie slyszal o/widzial jednego zwierzaka i polegnie. Czy to test na wiedze, czy inteligencje? Na dodatek wiele pytan jest sformulowanych tak, ze istnieje wiecej niz jedna poprawna odpowiedz... zalicza sie jednak tę, ktora jest "najbardziej powszechnie przyjeta". Znow, to wiedza czy inteligencja?

    Sprawa ma sie inaczej, gdy do mierzenia inteligencji wezmie sie np. test Ravena. Tam nie ma zadnych slow, jest to test czysto graficzny, nie ma tez zadnych objasnien, samemu trzeba wpasc na to, o co chodzi.

    Tyle tylko, ze jest to test opatentowany i jego wartosc opiera sie na tym, ze osoba testowana musi widziec ten test po raz pierwszy w zyciu.
    Takich narzedzi uzywaja psychologowie i psychiatrzy, "oficjalnego" IQ sie tym nie mierzy, a szkoda, bo rezultaty bylyby zupelnie inne.

    OdpowiedzUsuń
  11. @piotr
    Jest też teoria przeciwna, głosząca, że ludzkość jest coraz mniej inteligentna z pokolenia na pokolenie, ponieważ ci mniej inteligentni szybciej się rozmnażają.
    Wracając jednak do głównego tematu, a mianowicie związku pomiędzy inteligencją a zamożnością (którą można potraktować jako miernik osobistego sukcesu), to sądzę, że taka korelacja występuje tam, gdzie działa wolny rynek. W polityce, administracji państwowej, wielkich korporacjach i innych dziedzinach, gdzie prawa rynku są mocno ograniczone, wspomniana korelacja sprowadza się do tego, że z dwóch kanalii większe szanse ma kanalia inteligentna.

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie. IQ i wyższe dochody to może być korelacja. Najprawdopodobniej osoby kończące szkoły wyższe mają lepiej płatne prace. Co jednak podwyższa im pensje - lepsze umiejętności czy większe IQ (które szkoła podwyższa)?

    Podobna korelacja występuje u wegetarian. Tyle się mówi, że wegetarianie żyją dłużej. Duża cześć rzeczywiście żyje. Nie jest jednak mówione o tym, że osoby te prowadzą z reguły zdrowszy tryb życia - mniej palą, pija i więcej ćwiczą...

    Futrzak poruszyłaś ciekawą kwestię w tych testach na inteligencje. Przypomina mi to nowoczesne sposoby oceniania wypracowań maturalnych z j. polskiego.
    Nauka pisania wypracowania maturalnego, to nauka pisania wypracowań standardowych, takich mdłych jak flaki z olejem. Dlaczego? bo można napisać błyskotliwy felieton na temat jakiejś lektury (powiedzmy Krzyżaków) ale jeśli nie napisze się, powiedzmy "Zbyszko z Bogdańca kochał Danusię" to można nie dostać za to punktów, jeśli w kluczu były przewidziane punkty za napisanie, że Zbyszko kochał Danusię.

    @humulus
    Zamożność jako miara osobistego sukcesu? Nic dalszego od prawdy. Oczywiście trudno być szczęśliwym będąc żulem (choć niektórym się podoba) no, ale po zaspokojeniu podstawowych potrzeb to pieniacze szczęścia nie dają. Dużo osób wybiera ścieżki kariery w ten sposób, że rezygnuje się z większych dochodów na rzecz poprawy jakości życia.

    OdpowiedzUsuń
  13. @Futrzak
    Zgadza sie.Z tego co wiem wiekszosc tych testow jest skorelowana kulturowo co na poczaktu XX wieku powodowalo przykladowo iz wywodzacy sie z nieco innej kultury niz anglosaska emigranci z Europy Srodkowej wypadali w tych testach znacznie gorzej niz anglosasi.Dlatego wlasnie wspomnialem takze o EQ,charakterze czy wychodzeniu na fajke w pracy bo w gruncie rzeczy to bardzo sliski temat a korelacja(miedzy sukcesem a JAKIMKOLWIEK czynnikiem)zdaje sie byc kompleksowa i nie do konca jasna.

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP