czwartek, 27 maja 2010

Powódź

W związku z sytuacją w kraju Sołtys zebrał ludzi ze wsi i nakazał zbiórkę dla powodzian, tylko bimbru zakazał przynosić, bo się ludzie jeszcze z rozpaczy potopią. Wtedy przypomniało mi się, że co niektórzy politycy, to powinni sami się ze wstydu utopić, jak choćby były prezydent Wrocławia, a obecnie chiński minister Zdrojewski. Zdrojewski wsławił się był budową mieszkań komunalnych dla powodzian na terenach zalewowych i właśnie te mieszkania teraz zalewa woda. Szkoda, że Sołtys nie zwrócił się z apelem, aby teraz, przed wyborami nie robić tego Hrabiemu, wszystko, tylko nie przed wyborami! Hrabia stara się jak może, jeździ, gada, obiecuje, a tu jak nie powódź, to Główny Urząd Statystyczny wyjeżdża z danymi o wynagrodzeniach i zatrudnieniu. Zdaniem GUS średnia pensja w naszym kraju spadła realnie o około 2,7%, a w ujęciu rocznym zatrudnienie się nie zmieniło. Cała ta nasza zielona gospodarka zaczyna zajeżdżać stęchlizną. Na nic zdają się apele o wyhamowanie kampanii. No bo jak "wychamować" Bartoszewskiego, Niesiołowskiego, Nowaka i Palikota? Tutaj nawet zalanie się, a potem osuszenie organizmu z alkoholu niewiele pomoże.

W budownictwie szykuje się nam nowy bum, a nawet bum, bum;-) Wiele mieszkań dla niepoznaki nazywanych apartamentami zostało zbudowanych na terenach zalewowych i właśnie są podtapiane. Ile będą te mieszkania i domy warte po powodzi i jak to się przełoży na pożyczki hipoteczne, wartość zabezpieczeń oraz wypłacalność dłużników? Powódź w gospodarce zaczyna się gdy woda opada. Wtedy też widać, kto był bez majtek.-)

W Ameryce też nie najlepiej. Tam ponad 10% właścicieli domów nie zapłaciło w I kwartale 2010 roku przynajmniej jednej raty kredytu hipotecznego. W związku z tym prawie 4,3 mln Amerykanom grozi utrata domów, a stanowi to jakieś 8% procent kredytowanych nieruchomości. Nic dziwnego, że FED ostrzega przed kolejną bańką i krytykuje niemiecki zakaz tzw. nagiej sprzedaży, czyli sprzedaży czegoś, czego nie mamy. Też jestem przeciw! W końcu gdyby nasz rząd sprzedał dla Korei Madagaskar, to znów moglibyśmy stać się zieloną wyspą, a tak, podobnie jak cała EUropa, przezywamy powódź, powódź na rynkach finansowych.

piątek, 21 maja 2010

Pożyteczni idioci neoliberalizmu

Kiedyś przy księżycówce czytałem Państwo Platona, kiedy dosiadł się Muller, który czasami lubi sobie poczytać Kanta. Zaczęliśmy popijać sołtysówkę;-) i zastanawiać się jakie powinno być państwo. Ludzie stawiają przede wszystkim na państwo sprawiedliwe w którym dobrobyt większości ludzi powinien odpowiadać ich zdolnościom i włożonej pracy, ale powinno to być również państwo w którym ludzie nie umierają z głodu i dzieci nie chodzą głodne do szkoły. Wyszło mi tak, jak w polskiej konstytucji, że powinna to być społeczna gospodarka rynkowa;-) Przysiadł się do stolika Brunner i zaczął rozprawiać o firmach, które z małych i średnich stają się duże. Wtedy dotarło do mnie, że firmy rosną w siłę nie dzięki innowacjom, a dzięki przejęciom.  A co dzieje się z zyskiem wypracowanym w firmach? Zysk ten wypracowują pracownicy firm i jest on w całości zabierany przez pracodawcę. Pracownik najemny dostaje tylko wynagrodzenie za pracę, a czasami, gdy pracodawca ma niezły humor, to nawet premię z wypracowanego zysku. Częściej jednak właściciele dzieją się zyskiem z batogowymi i starszymi batogowymi, nazywanymi dla niepoznaki kadrą zarządzającą. Zdecydowana większość zysków przypada jednak właścicielom firmy. Jak to ciekawie ujął komentator Jacek, na blogu Adama Dudy, zarabia się na pracy innych ludzi. Możliwości dorobienia się własną pracą są bardzo ograniczone. Kto tego nie rozumie, ten się nie dorobi. W kontekście tej myśli obowiązująca w większości rozwiniętych krajów świata stawka progresywna staje się jasna. Podatek progresywny jest z punktu widzenia całości społeczeństwa sprawiedliwszy od liniowego. Wyższe przychody do budżetów pozwalają na większe transfery na istotne cele społeczne, w tym na edukacje, wały przeciwpowodziowe, drogi, oczyszczalnie ścieków, ochronę zdrowia i pomoc najbiedniejszym, którym nie udało się w życiu, a zwłaszcza umożliwienie i wyrównywanie możliwości edukacji i życiowego startu młodym ludziom. Wszak rozum w populacji ma rozkład normalny;-) Wiadomo też, bo tajemna wiedzą to nie jest, że ludzie nie zawsze są bogaci z powodu swojej przedsiębiorczości. Ktoś może odziedziczył fortunę, albo wylosował główną wygraną, albo był TW, albo nomenklaturą i uwłaszczył się,  i mimo tego, że jest mało zdolny, mało pracowity i mało przedsiębiorczy, to i tak będzie miał większe dochody niż młody i bardzo zdolny przedsiębiorca czy specjalista lub naukowiec startujący od zera. W tym schemacie są wyjątki, jednakże większość współczesnych wielkich kapitałów i kapitalistów nie pochodzi ze społecznych nizin. Gates i Walton nie zaczynali od zera;-)
W tym miejscu warto zatrzymać się na chwilę i wprowadzić pojęcie użyteczności krańcowej. Każdy kto choć trochę liznął ekonomii, albo był naprawdę głodny wie, że z pierwszy zjedzony hamburger smakuje bardziej niż drugi;-) Z pieniądzem jest tak samo. Im więcej mamy pieniędzy tym mniej są one dla nas warte. Stąd takie parcie wielkiego kapitału do władzy, tak, że dla przykładu w USA już nie wiadomo za bardzo, czy to rząd rządzi, czy też rządzi wielki kapitał rządem;-). Dla milionera 1000 złotych to bardzo mało, ale dla bezrobotnego i prostego robotnika to spora kasa. Użyteczność krańcowa tej samej kwoty, 1000 zł jest inna dla robotnika i będzie ona większa niż dla milionera. Dla kogoś, kto zarabia 100 000 zł miesięcznie podniesienie pensji o 1000 złotych to bardzo mało, ale podniesienie pensji o 1000 złotych dla robotnika zarabiającego 1500 złotych, to duża podwyżka. Przy procentowej podwyżce pensji o 10%, robotnik dostaje o 150 złotych więcej, a dyrektor otrzyma 10000 złotych więcej. W jednym przypadku podwyżki wystarczy na podstawowe potrzeby, w innym na dobra luksusowe. Skoro dla bogatych pieniądz ma mniejszą użyteczność, powinni płacić więcej procentowo ze swoich dochodów, tak, aby ofiara podatkowa bogatego i biednego była względnie jednakowo odczuwalna. Na takiej zasadzie, tj jednakowej dokuczliwości, naliczane są w Szwecji mandaty;-) i na tym opiera się sedno sprawiedliwości społecznej progresywnego systemu podatkowego.


Są w społeczeństwie lewi renciści, matki z szóstką dzieci, które żyją wyłącznie z zasiłków, narkomani i alkoholicy oraz całe rzesze obiboków. Wszyscy oni żyją a nie produkują, biorą pomoc i wciąż im mało, a płacą za to wszyscy. Jednym słowem nieroby wszelakiego sortu, nowa klasa próżniacza nic, tylko zżera nasz mały dobrobyt;-) Czy jednak różnią się oni aż tak znacznie od obiboków, którzy ciągną zyski z systemu bankowego lub z przedsiębiorstw sami nic nie robiąć? Może lewi renciści, samotne matki i osoby uzależnione biorą się stąd, że system gospodarczy spycha tych ludzi na margines nie dając im szans na wykształcenie i pracę?

Na przykładzie Niemiec, Szwecji, Irlandii i innych państw Zachodu widać, że to nie wolny rynek ze snów Friedmana, elastyczny kodeks pracy ani wyzysk pracowników zbudowały dobrobyt Zachodu po II wojnie światowej. Dobrobyt stał się możliwy dlatego, że zawarto wielki kontrakt społeczny między pracą a kapitałem, gwarantowany przez silne państwo. Układ był prosty - możliwie pełne zatrudnienie za rozsądną pensję, ubezpieczenia zdrowotne, długie urlopy i zasiłki w zamian za pokój społeczny i marginalizację komunistów. Bez komunistów straszących Zachód, taki układ byłby niemożliwy. W efekcie, po raz pierwszy w historii klasa średnia objęła większość społeczeństwa, robotników stać było na domki i samochody, a kariery w korporacjach były pewne i na całe życie. Problem pojawił się wraz z pierwszymi symptomami upadku komunizmu. Wielki kapitał policzył, że łatwiej i taniej będzie przekupić służby specjalne i grupę komunistów będących u władzy aby obalić istniejący układ, niż podnosić i utrzymywać poziom życia zachodnich społeczeństw, zwłaszcza, że pieniądze i tak zostaną odzyskane w procesach modernizacji i reprywatyzacji byłych komunistycznych gospodarek

Jak wyglądają fakty? Pomimo gigantycznego wzrostu PKB od lat 70tych, realne dochody przeciętnych Amerykanów w zasadzie nie wzrosły, a śmietankę spiła ustami swoich przedstawicieli, kadra menedżerska. Jednocześnie, wraz ze schyłkiem przemysłu i jego przenoszeniem do krajów Azji osłabła ochrona interesów pracowniczych doprowadzając do powstania swoistej symbiozy władzy i kapitału.

Współczesna klasa średnia, dziennikarze, programiści, drobni przedsiębiorcy i inni, zarabiają dużo, ale żyją na kredyt, aby przy zmianie koniunktury wylądować na bruku, najczęściej z długiem i bez odprawy. Dzieje się tak dlatego, że państwo, już nie pilnuje równowagi pomiędzy pracą i kapitałem, ale kosztami społecznymi i wydatkami na zdrowie, edukację obarcza indywidualne jednostki. Naruszenie tej równowagi sprawia, że bogactwo przepływa w stronę wielkiego kapitału powodując wzrost rozwarstwienia społecznego, a przy okazji zabija niepotrzebną nikomu klasę średnią. Wspierając neoliberalny i w swojej istocie antyspołeczny populizm, klasa średnia kopie sobie i swoim dzieciom grób. To są właśnie pożyteczni idioci neoliberalizmu.



wtorek, 18 maja 2010

Akcja matrioszka, czyli kukułcze jajo

Wzieliśmy się za wywoływanie duchów. Sołtys utoczył świeżego bimbru, zaczerpnął z wiadra czerpakiem i pogańskim zwyczajem kilka kropel strącił na ziemię w hołdzie dla zmarłych. Do stolika przysiadł się Stirlitz i Brunner. Brunner jako niewierzący przez cały tydzień robił kule ze srebra, co by zło odegnać. Muller stwierdził potem, że to pewnie dlatego w całych Niemczech brakuje srebra, a w stodole obok starego czołgu Leopard pojawiły sie tajemnicze skrzynie z amunicją. Brunner podobno całą noc coś rozładowywał i teraz już po jednej szklance zaczął się robić jakiś dziwnie senny. 

Stirlitz chciał wywołać ducha jakiegoś cara, ale co rusz pojawiał się albo ktoś z Ochrany, albo Komorowski. W końcu pogoniliśmy te niesforne ruskie duchy i wzięliśmy się za nasze. Miał być Piłsudski, ale pojawił się duch Pawła Wieczorkiewicza, który rzekł był - Historyk, który mówi krytycznie o tak zwanej spiskowej teorii dziejów, jest historykiem niepoważnym, hołdującym historii dla idiotów lub prostaczków, którzy wierzą w to, co widzą w telewizji i czytają w gazetach. Jest bowiem historia prawdziwa i historia medialna, fasadowa. Ta prawdziwa w dużej mierze toczy się za kulisami. A za nimi działają przede wszystkim tajne służby. - po czym zniknął był. Piliśmy dalej, ale żaden duch więcej się nie pojawił. Pamiętam jedynie, jak Sołtys zaciągnał mnie do łóżka i kazał Sołtysowej założyć mi oficerskie buty. Dziwne! Usnąłem. Dopiero nad ranem obudził mnie telefon satelitarny. Dzwonił Stirlitz i mówił, że płynie na krze i czeka na ratunek. - Na jakiej krze?! - pytam. - No na tej samej, na której płynie rosyjska stacja polarna. Maile czytaj! Kra oderwała się od Antraktydy! Пониал! - dodał już po rosyjsku. Odpaliłem laptopa i zajrzałem do skrzynki. Butelka wina, boczek wędzony i dwa listy. Otwieram pierwszy list, a tam z leśniczówki sam tow. Włodzimierz Cimoszewicz pisze, że odnosi on wrażenie, że w sprawie smoleńskiej katastrofy mamy do czynienia z takim z śledztwem, jakby doszło do włamania do garażu gdzieś na Grochowie. List stary, pomyślałem i wywaliłem do kosza. Otwieram drugi - zaciekawił mnie, bo tam rozpisany był timing katastrofy, ale nic poza tym.

Timing katastrofy
----------------------------------------
08g.39min.35s Samolot rosyjski IŁ76 zahacza o linie energetyczna w odległości 1km od lotniska i je zrywa.
08.39min.37s Samolot rosyjski nachyla się na bok by uniknąć zderzenia z drzewem. Ścina gałęzie drzew pod kątem 45 ° lub 135 ° i udaje mu się uniknąć kolizji.
08g.39min.47s Z tym samym nachyleniem na jedno skrzydło o mały włos nie zahacza o jeden z stojących samolotów, po czym zgodnie z zaleceniami wieży pospiesznie się oddala.
08g.39min.55s Kontrolerzy lotniska są w szok i nie rozumieją niczego, po tym co zrobił rosyjski samolot kolejny raz proponują stanowczo polskiemu pilotowi wybranie innego lotniska ale nie informują go o problemach rosyjskiego pilota. Polski pilot stwierdza po raz kolejny że zrobi jedno próbę lądownia.
08g.40min.30 sekund polski pilot otrzymuje fałszywy sygnał z nadajnika NDB. Znajduje się w odległości ~2,1km od lotniska ale wydaje mu się ze znajduje się tylko ~1,1km od lotniska. Potwierdza i jest nad nadajnikiem NDB. Potwierdza wysokości 100-120m, prawidłowa i decyduje się rozpocząć schodzenie do ładowania. Zwiększa prędkość opadania z 3m/s na 6-8m/s. Przelot nad nadajnikiem uruchamia uszkodzenie łączności z wieża. Zamachowcy już wiedzą ze ten jest polski TU 154m. Włącza się alarm TAWSS ale pilot myśląc ze alarm ostrzega przed płyta lotniska, ignoruje sygnał.
08g.40min.37s Kontrolerzy lotu w odległości 1,6km od lotniska ostrzegają pilota że, obniża lot nie w tym miejscu co trzeba. Lecz pilot pomimo ze znajduje się w wysokości 130 m nad dnem wąwozu i 70 m nad przyszłym prawdziwym (zakłóconym) nadajnikiem NDB nie słyszy ostrzeżenia więzy.
08g.40min.43s Polski samolot znajduje się w odległości 1.2km od lotniska i ~80 m od osi pasa na wysokości 4 m, zaczyna gorączkowo szukać pasa którego się tu spodziewał i zaczyna kosić pierwsze drzewa.
08g.40min.45s Odległość od lotniska 1,05km Po dwóch sekundach prostego lotu polski pilot podnosi maszynę i zaczyna się unosić, niestety ukształtowanie terenu i ciężkość maszyny powoduje ze pomimo ze wzniósł maszynę na 20 metrów to ciągle znajduje się 4m nad ziemią gdzie na wysokości nadajnika NDB i odchyleniu od osi lotniska 40m uderza w drzewo tracąc małą cześć skrzydła. Samolot zbacza w lewo.
08g.40min47s Polski pilot próbuje ratować samolot przechylając się na jedno z skrzydeł i ścina poszycie drzewa pod  kątem 45 ° lub 135 °.
08g.40min.49s Polski samolot uderza w duża brzozę tracąc duża cześć lewego skrzydła i pilot traci kontrolę nad samolotem.
08g.40min.51-55s Samolot roztrzaskuje się 300 metrów od lotniska i 150 m poniżej jego osi.
08g.41min.00s Rosyjscy kontrolerzy lotu są w szoku, już wiedza że to nie przypadek. Praktycznie nie jest możliwe jest żeby dwaj piloci popełnili ten sam błąd. Zaczynają się bać o swoje życie, nie wszczynają alarmu, nie wiedza co robić.08g.42min.00s Przygotowany w pobliżu specjalny oddział służb specjalnych upewnia się że wszyscy nie żyją i rozpoczyna zabezpieczanie miejsca katastrofy, nie wszczyna alarmu.
08g.55min.00s Kola pojawia się na miejscu katastrofy nakręcając pierwszy film z strzałami
08g.56min.00s Po stwierdzeniu ze teren zabezpieczony nakazane jest rozpoczęcie akcji ratowniczej, wszczynany jest alarm lotniska.
08.59min.00s Straż pożarna dociera na miejsce katastrofy.
09g.00min.00s Rosyjski człowiek pojawia się na miejscu katastrofy i robi tzw.”trzeci film” który tak naprawdę jest drugim. Widzi początek akcji gaśniczej. Strażacy czekają na wodę.
09g.03min.00s Po długich minutach i mękach w celu zmylenia służb, Wisniewskiemu udaje się dotrzeć na miejsce od przeciwnej strony niż Kola. Polak widzi już akcje gaśniczą.

poniedziałek, 17 maja 2010

Szmacenie us lolara

Jak mawiał mi w dzieciństwie na uszko Kubuś Puchatek, myślenie nie jest łatwe, ale można się do niego przyzwyczaić;-) Myślenia można używać nawet w kontekście rozważań o gospodarce i ekonomii. 

14 maja pojawiły się dane z USA, które nie są zbyt optymistyczne. Sprzedaż liczona r/r spadła do poziomu 0.5%, poprzednio 0.9%, sprzedaż detaliczna 0.3%, poprzednio 1.9%, produkcja przemysłowa (m/m) 0.5%, poprzednio 0.8%. zapasy niesprzedanych towarów 0.3%, poprzednio 0.5%. To nie wygląda jak wychodzenie z dołka, ale raczej jak zaczynająca się stagflacja.

Przy okazji przeglądania blogosfery natknąłem się byłem na zarzut w stosunku do ZeZorro, jakoby us lolar się nie szmacił, a wręcz przeciwnie, umacniał . Cóż, jeśli do pomiaru długości użyć gumki od majtek, to wszystko bywa możliwe;-) Sołtys mawiał, że jak ktoś pije i mu się film urywa, to niechaj przed piciem butelki posprząta, bo inaczej ani forsy, ani wypitych flaszek się nie doliczy.

Jak widać na załączonym obrazku, waluty takie jak frank szwajcarski, dolar, euro, a nawet nasz ukochany złoty polski szmacą się równo, zarówno w perspektywie krótkoterminowej (miesiąc), jak i w perspektywie średnioterminowej (rok i trzy lata). Teraz już tylko zabawić się w bukmachera i obstawiać, czy szybciej zeszmaci się lolar, czy inna papierowa alternatywa 4;-)

piątek, 14 maja 2010

Złotomat inwestycyjny

Sołtys wstał dzisiaj wraz ze świtem, naciągnął portki, przegryzł kiełbasę i pobił ją szklanką bimbru, po czym spojrzał w niebo i orzekł był, że najgorsze na razie minęło. Nie wiem, czy Sołtys miał na myśli pogodę, wybuchy wulkanów na Islandii, czy grecką tragedię, ale zdawało mi się, że i tym razem może on mieć rację. - Ciekawe na jak długo - odezwał się Muller, który od jakichś dwóch tygodni poszukuje intensywnie swoich łotewsko-białoruskich korzeni;-) 

Tymczasem w Polsce trwają intensywne prace techniczne, zarówno w bankach, jak i w ZUS. Ludzi dotknęła lekka panika, jak okazało się, że nie mają dostępu do swoich pieniędzy. Złośliwi twierdzą, że to zrzutka na Grecję i dlatego, iż minister finansów, (Wz)Rostowski, pozbył się już wątpliwości i w 2015 roku wprowadzi Polskę do strefy euro. Ja mam ambitniejsze plany - w 2050 kupuje Alaskę;-) W związku z tym planem ministra chyba będę miał problemy z zaśnięciem;-) Na razie nie śpią szefowie OFE, którym Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie przekazał środków ze względu na przerwę techniczną;-) Zdaje się, że “wykształciuchy” nie zrozumieją ani powagi sytuacji, ani zasad ekonomii. Często tak bywa, że kaganek oświaty ekonomicznej dla ludzi przynosi dopiero komornik;-) W związku z tym nie dziwi mnie, że chadzamy tak często do aptek i łykamy co się da. Łykamy coraz więcej. Przy okazji łykamy obietnice polityków niczym leki na sraczkę, w nadziei, że rozwolnienie waluty minie po kuracji jej dodrukowania. Teraz się nie dziwię, że Muller tak się na tą Białoruś pcha. Wybudowanie w Mińsku kolejnej linii metra przeszło bez echa w Polsce, podobnie jak zapowiedź miliardowych chińskich inwestycji bezpośrednich w ten kraj. Takie informacje brzmiały by przecież jak sabotaż dla budowanych właśnie w Polsce kilometrów autostrad,-) szybkich kolei, czy metra w stolicy, że o stadionach nie wspomnę. Brunner zauważył, że jednak coś zmienia się i to na lepsze. Dla przykładu we Francji państwo zniosło monopol na hazard. W sumie to i słuszne, bo nie tylko państwa, ale i banki zaczęły pogrywać z publiką w trzy karty. Amerykanom się to nie spodobało i zaczęli wyprzedawać akcje banków. Wtajemniczeni twierdzą, że co znamienitsi udali się do Abu Dhabi, do hotelu Emirates Palace i stoją tam w kolejce do bankomatu, który wymienia papierowe banknoty na złote monety.

poniedziałek, 10 maja 2010

Opinia gajowego o autorytetach


Gajowy Marucha, niczym Sołtys po szklaneczce bimbru, miewa czasami zdumiewająco jasne spojrzenie. A skoro już się napracował, to postanowiłem zaprezentować jego gazetkę ścienną;-)

PS. Dołaczam filmik, bo rozbawił mnie do łez. To mix z wypowiedzi Bartoszewskiego, profesora;-) Bartoszewski, jakby kto nie wiedział, to jedyna znana mi osoba, którą zwolniono z Auschwitz ze względu na stan zdrowia;-)

niedziela, 9 maja 2010

Dzień zwycięstwa

Z okazji zwyciestwa nad faszyzmem Stirlitz postanowił przyjrzeć się swoim inwestycjom. W związku z tym, że swoje raporty rozłozył na stole i ochlapał bimbrem, to kazdy z nas mógł sobie na owe raporty suszace się na wietrze popatrzeć. W końcu, czy 9 maja rózni sie aż tak bardzo od 1 stycznia? No, może głowa mniej boli;-)

Z tej okazji i ja też postanowiłem przyjrzeć się inwestycjom. Wiadomo bowiem, że pańskie oko konia tuczy, a jeden obraz więcej wart niż tysiąc słów;-)















Wykresy obrazuja zmianę indeksu giełdowego WIG20, oraz walut dolara (USD), franka szwajcarskiego (CHF) i japońskiego jena (JPY), i porównanie tych zmienności do złota i srebra wyrażonego w polskich złotych, tj papierowych;-) Okresy obejmują ostatni tydzień, miesiąc, trzy miesiace, rok i trzy lata. Wystarcza to na ocenę własnych inwestycji oraz oszacowania kosztów świętego spokoju, który bywa przecież bezcenny;-)

czwartek, 6 maja 2010

Majtki się palą!

Imć Krzysztof Rybiński napisał kiedyś był, że i w Polsce i w Europie, mamy miałkich, nijakich liderów, bez wizji, którzy nie są w stanie stworzyć wizji Europy, którzy nie potrafią podjąć mądrych decyzji, nawet w czasie kryzysu, tylko są zaślepieni słupkami popularności. Idąc tym tropem widać już, że woda zatapiająca Grecję zostanie wylana na głowy niemieckich i francuskich podatników, przy okazji nie omijając i Słowaków. Chciało się mieć euro, to płacz i płać! Cash and carry zamieniło się w cash and cry;-) Grecka władza pokazała, jak głeboko w d ma Greków. W Polsce przypomniała mi się wypowiedź Gadomskiego, że PO jest i będzie partią odpowiedzialną. Musimy szybko naprawić finanse publiczne - i to zrobimy. Musimy obniżyć i uprościć podatki - i tego dokonamy. Proszę mnie nie pytać o szczegóły. Szczegółami piekło wybrukowano;-) Ponad 1800 dni mówi się to samo nic nie robiąc. Szuflady pełne ustaw nie dość, że okazały sie puste, to teraz zabrakło w nich dna. Pora skończyć z Narodową Strategią Nic Nierobieni. Teraz spokojnie na drzwiach od stodoły, na których latają nasi piloci i giną przywódcy państwowych instytucji napisać można Zbycho + Rycho + Miro = Bronek 2010;-)

Sołtys zastanawia się, czy ci oni, przy korycie władzy, się aby nie pogryzą. Przecież inwigilacja Radosława (Szpaka) Sikorskiego miała miejsce, gdy Komorowski pełnił funkcję wiceministra obrony narodowej odpowiedzialnego za WSI. Na kopiach dokumentów które leżą w stodole u Sołtysa przeczytać można, że WSI akcję o kryptonimie Szpak rozpoczęło 2 październik 1992 r. Sprawę prowadził zaufany chłop ministra, Lucjan Jaworski, którego Komorowski mianował szefem kontrwywiadu WSI, a nominację Bronek skonsultował z Florianem Siwickiem, jednym z autorów stanu wojennego. Czy teraz Bronek, kandydat na prezydenta nie pragnie aby w Polsce przywrócić metody WSI, a przy okazji zamknąć te 29 spraw prowadzonych na wniosek Komisji Weryfikacyjnej i dotyczących malwersacji finansowych i nielegalnego handlu bronią? Koledzy byliby wdzięczni. Komorowski odpowiadał był za WSI i nagle tak wyzbył by się kolegów szpiegów ze swojego otoczenia? Szpiegiem się zostaje na całe życie. Mówię to wam ja, HansKlos, czynny szpieg na emeryturze;-).

Tymczasem obwieszczony koniec kryzysu odwrócił się i capnął inwestorów za majtki. Inwestorzy zwijają  swoje bojowe pozycje, a do łask wraca stary i już zdawało się niepotrzebny kruszec. Tu się palą majtki politykom, a tam bankierom. Nadchodzi nowa era, era Wodnika Szuwarka;-)

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP