wtorek, 18 maja 2010

Akcja matrioszka, czyli kukułcze jajo

Wzieliśmy się za wywoływanie duchów. Sołtys utoczył świeżego bimbru, zaczerpnął z wiadra czerpakiem i pogańskim zwyczajem kilka kropel strącił na ziemię w hołdzie dla zmarłych. Do stolika przysiadł się Stirlitz i Brunner. Brunner jako niewierzący przez cały tydzień robił kule ze srebra, co by zło odegnać. Muller stwierdził potem, że to pewnie dlatego w całych Niemczech brakuje srebra, a w stodole obok starego czołgu Leopard pojawiły sie tajemnicze skrzynie z amunicją. Brunner podobno całą noc coś rozładowywał i teraz już po jednej szklance zaczął się robić jakiś dziwnie senny. 

Stirlitz chciał wywołać ducha jakiegoś cara, ale co rusz pojawiał się albo ktoś z Ochrany, albo Komorowski. W końcu pogoniliśmy te niesforne ruskie duchy i wzięliśmy się za nasze. Miał być Piłsudski, ale pojawił się duch Pawła Wieczorkiewicza, który rzekł był - Historyk, który mówi krytycznie o tak zwanej spiskowej teorii dziejów, jest historykiem niepoważnym, hołdującym historii dla idiotów lub prostaczków, którzy wierzą w to, co widzą w telewizji i czytają w gazetach. Jest bowiem historia prawdziwa i historia medialna, fasadowa. Ta prawdziwa w dużej mierze toczy się za kulisami. A za nimi działają przede wszystkim tajne służby. - po czym zniknął był. Piliśmy dalej, ale żaden duch więcej się nie pojawił. Pamiętam jedynie, jak Sołtys zaciągnał mnie do łóżka i kazał Sołtysowej założyć mi oficerskie buty. Dziwne! Usnąłem. Dopiero nad ranem obudził mnie telefon satelitarny. Dzwonił Stirlitz i mówił, że płynie na krze i czeka na ratunek. - Na jakiej krze?! - pytam. - No na tej samej, na której płynie rosyjska stacja polarna. Maile czytaj! Kra oderwała się od Antraktydy! Пониал! - dodał już po rosyjsku. Odpaliłem laptopa i zajrzałem do skrzynki. Butelka wina, boczek wędzony i dwa listy. Otwieram pierwszy list, a tam z leśniczówki sam tow. Włodzimierz Cimoszewicz pisze, że odnosi on wrażenie, że w sprawie smoleńskiej katastrofy mamy do czynienia z takim z śledztwem, jakby doszło do włamania do garażu gdzieś na Grochowie. List stary, pomyślałem i wywaliłem do kosza. Otwieram drugi - zaciekawił mnie, bo tam rozpisany był timing katastrofy, ale nic poza tym.

Timing katastrofy
----------------------------------------
08g.39min.35s Samolot rosyjski IŁ76 zahacza o linie energetyczna w odległości 1km od lotniska i je zrywa.
08.39min.37s Samolot rosyjski nachyla się na bok by uniknąć zderzenia z drzewem. Ścina gałęzie drzew pod kątem 45 ° lub 135 ° i udaje mu się uniknąć kolizji.
08g.39min.47s Z tym samym nachyleniem na jedno skrzydło o mały włos nie zahacza o jeden z stojących samolotów, po czym zgodnie z zaleceniami wieży pospiesznie się oddala.
08g.39min.55s Kontrolerzy lotniska są w szok i nie rozumieją niczego, po tym co zrobił rosyjski samolot kolejny raz proponują stanowczo polskiemu pilotowi wybranie innego lotniska ale nie informują go o problemach rosyjskiego pilota. Polski pilot stwierdza po raz kolejny że zrobi jedno próbę lądownia.
08g.40min.30 sekund polski pilot otrzymuje fałszywy sygnał z nadajnika NDB. Znajduje się w odległości ~2,1km od lotniska ale wydaje mu się ze znajduje się tylko ~1,1km od lotniska. Potwierdza i jest nad nadajnikiem NDB. Potwierdza wysokości 100-120m, prawidłowa i decyduje się rozpocząć schodzenie do ładowania. Zwiększa prędkość opadania z 3m/s na 6-8m/s. Przelot nad nadajnikiem uruchamia uszkodzenie łączności z wieża. Zamachowcy już wiedzą ze ten jest polski TU 154m. Włącza się alarm TAWSS ale pilot myśląc ze alarm ostrzega przed płyta lotniska, ignoruje sygnał.
08g.40min.37s Kontrolerzy lotu w odległości 1,6km od lotniska ostrzegają pilota że, obniża lot nie w tym miejscu co trzeba. Lecz pilot pomimo ze znajduje się w wysokości 130 m nad dnem wąwozu i 70 m nad przyszłym prawdziwym (zakłóconym) nadajnikiem NDB nie słyszy ostrzeżenia więzy.
08g.40min.43s Polski samolot znajduje się w odległości 1.2km od lotniska i ~80 m od osi pasa na wysokości 4 m, zaczyna gorączkowo szukać pasa którego się tu spodziewał i zaczyna kosić pierwsze drzewa.
08g.40min.45s Odległość od lotniska 1,05km Po dwóch sekundach prostego lotu polski pilot podnosi maszynę i zaczyna się unosić, niestety ukształtowanie terenu i ciężkość maszyny powoduje ze pomimo ze wzniósł maszynę na 20 metrów to ciągle znajduje się 4m nad ziemią gdzie na wysokości nadajnika NDB i odchyleniu od osi lotniska 40m uderza w drzewo tracąc małą cześć skrzydła. Samolot zbacza w lewo.
08g.40min47s Polski pilot próbuje ratować samolot przechylając się na jedno z skrzydeł i ścina poszycie drzewa pod  kątem 45 ° lub 135 °.
08g.40min.49s Polski samolot uderza w duża brzozę tracąc duża cześć lewego skrzydła i pilot traci kontrolę nad samolotem.
08g.40min.51-55s Samolot roztrzaskuje się 300 metrów od lotniska i 150 m poniżej jego osi.
08g.41min.00s Rosyjscy kontrolerzy lotu są w szoku, już wiedza że to nie przypadek. Praktycznie nie jest możliwe jest żeby dwaj piloci popełnili ten sam błąd. Zaczynają się bać o swoje życie, nie wszczynają alarmu, nie wiedza co robić.08g.42min.00s Przygotowany w pobliżu specjalny oddział służb specjalnych upewnia się że wszyscy nie żyją i rozpoczyna zabezpieczanie miejsca katastrofy, nie wszczyna alarmu.
08g.55min.00s Kola pojawia się na miejscu katastrofy nakręcając pierwszy film z strzałami
08g.56min.00s Po stwierdzeniu ze teren zabezpieczony nakazane jest rozpoczęcie akcji ratowniczej, wszczynany jest alarm lotniska.
08.59min.00s Straż pożarna dociera na miejsce katastrofy.
09g.00min.00s Rosyjski człowiek pojawia się na miejscu katastrofy i robi tzw.”trzeci film” który tak naprawdę jest drugim. Widzi początek akcji gaśniczej. Strażacy czekają na wodę.
09g.03min.00s Po długich minutach i mękach w celu zmylenia służb, Wisniewskiemu udaje się dotrzeć na miejsce od przeciwnej strony niż Kola. Polak widzi już akcje gaśniczą.

23 komentarze:

  1. Hans, może byśmy się przyjrzęli liście pasażerów, bo jeżeli przyjąć, że to był zamach, to na kogo? I co ważniejsze po co?
    Przecież ruscy tak dla zabawy by nie rozwalili polskiego prezydenta z wieloma innymi ludźmi.

    OdpowiedzUsuń
  2. No i na śmierć bym zapomniał, co na tym ugrałaby platforma z Tuskiem?

    OdpowiedzUsuń
  3. Kluczowe dla rozwiązania zagadki katastrofy jest ustalenie, dlaczego samolot znalazł się tak nisko na przeszło kilometr przed początkiem pasa. Hipoteza z fałszywym NDB to jedna z możliwości. Inną jest założenie, że pilot uciekał przed atakiem rakietowym naprowadzanym radarem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uszkodzenie NDB (sabotaż) nie jest żadnym wyjaśnieniem przyczyn katastrofy (zamachu?). Radiowysokościomierz razem z TAWS'em zawsze pokazują prawidłową wysokość (także "do przodu") oraz przeszkody przed samolotem. Tak wyposażony samolot nie może się rozbić na skutek wskazywania fałszywego miejsca pasa startowego. Owszem, nie może w tych warunkach (mgła!) wylądować, ale pilot wie, że "coś" jest nie w porządku i zawsze może pokrążyć nad lotniskiem, żeby wyjaśnić przyczynę niezgodności wskazań przyrządów. W procedurze lądowania jest wyraźnie nakazane, że na wysokości 60m MUSI być widać ziemię, w przeciwnym razie pilot MUSI poderwać maszynę. Za to prostym i logicznym wyjaśnieniem jest przyjęcie założenia, że obydwa samoloty (TU i IŁ) lądowały JEDNOCZEŚNIE i jeden z nich (IŁ) odbił w górę w prawo, a drugi (TU) w dół w lewo i nie wyrobił się. Dlaczego wierzycie, że IŁ lądował o 8:39 a TU o 8:41? Jakby obydwa lądowały jednocześnie, to całość "trzyma się kupy".

    OdpowiedzUsuń
  5. @hes
    Nie muszą odbijać żeby samolot lądujący później miał problemy. Przy tak dużych maszynach powstają takie turbulencje że spadek siły nośnej jest znaczny. Oczywiście jest to odczuwalne i mierzalne ale nie można mieć na to wpływu. Na dużych lotniskach interwał czasowy wynosi ok 5 minut pomiędzy lądowaniami dużych samolotów.
    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  6. Koło północy leciał na TVP3 ciekawy film poświęcony katastrofie Gagarina. Okazało się (po latach), że MIG-15 pilotowany przez Gagarina spadł na skutek podmuchu wywołanego przez przelatujący w pobliżu dużo większy SU-15. Mogło dojść do podobnego zdarzenia pomiędzy Tupolewem, a znacznie większym Iłem (jak piszą Marek i hes), przy czym znowu pojawia się pytanie: wypadek, czy spisek. Obecność tego Iła jest zresztą dość zagadkowa. Dlaczego Rosjanie zaplanowali przylot tego transportowego samolotu w tym samym czasie, kiedy mieli lądować Polacy?

    OdpowiedzUsuń
  7. W opublikowanym (nieoficjalnie) zapisie rozmów z kabiny pilotów padają słowa: "Drugi, Daj w drugą".
    A może chodziło o drugi samolot?

    OdpowiedzUsuń
  8. Im dluzej to wszystko trwa tym wiecej rzeczy jest niejasnych-dziwne troche bo przeciez powinno byc inaczej.A "najsmieszniejsze" jest ze prokuratura chce niszczyc niektore z rzeczy znalezionych na miejscu katastrofy(http://tiny.pl/htr6s)-naprawde czasami trudno sie oprzec wrazeniu iz oni nie tyle prowadza sledztwo co zacieraja slady.Zreszta jakie sledztwo skoro praktycznie od samego poczatku mimo iz NIC nie wiadomo we WSZYSTKICH mediach lansowana jest tylko JEDNA teoria-blad pilota(z podtekstem na nacisk ze strony Kaczynskiego).Wszystkie inne teorie(blad obslugi lotniska,awaria samolotu lub na lotnisku,zamach itp itd)sa natychmiast wysmiewane i dezauwowane przez WSZYSTKIE glowne media.Media "wiedza" co spowodowalo katastrofe.Naprawde coraz bardziej to wyglada na zacieranie sladow i urabianie spoleczenstwa przez agenture wplywu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dokładny zapis z kabiny pilotów podany przez prasę to: Włącz drugi! Drugi! Drugi! Daj w drugą!
    Ja zinterpretowałbym to tak:

    Włącz... (pilot wydaje polecenie członkowi załogi dotyczące włączenia jakiegoś urządzenia, lecz nie kończy, bo spostrzega zbliżającego się Iła)
    Drugi! Drugi! Daj w dół! (być może nakładąjace się z kolejnym okrzykiem:Drugi!)

    I wszystko jasne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Gazeta Polska
    http://media.wp.pl
    /kat,1022943,wid,12279367,wiadomosc.html

    OdpowiedzUsuń
  11. @humulus
    jest założenie, że pilot uciekał przed atakiem rakietowym naprowadzanym radarem

    Jeszcze żaden samolot pasażerski przed atakiem rakietowym nie uciekł;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. @Hans
    Na filmach zdarzało się, że uciekały. Ale w tej chwili znacznie bardziej prawdopodobna wydaje mi się wersja zasugerowana przez hesa i Marka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Troche z innej bajki.
    http://tiny.pl/htrb1
    To dopiero bedzie kukulcze jajo.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jeszcze a propos agenta masonerii Sterna.Traktuje Pola laske jako bardzo sprytny przekaz od grupy u władzi do reszty pachołków w Polinie.Ogólnie znając cwaniactwo wywiadu stojącego za tą książką myślę,że oprócz funkcji "iluminati obwieszczenia",ma dodatkowo funkcje zastraszenia adresatów i wprowadzenia świadomej dezinformacji w szeregi niewtajemniczonych a może nawet nabożnego lęku.
    Dobrze by była,żeby kontrwywiad trochę zajął się konwertowanymi przyjaciółmi pollacke.
    W książce jest opisany jeden zzieleniały sierżant + sprytny mechanizm ,który nie zaskoczy Hansa.
    Str.120
    Pokochałem kobietę,chciałbym się wycofać.-O,nie mój drogi,czeka na ciebie robota,A całe wyszkolenie było na koszt podatnika. Wiesz,co robi się z tym,co pracy unika? -Robi się pogrzeb i agent specjalnej troski znika. Potem go się trochę męczy,wyzywa od debili. Potem pobili i zabili. W mediach podaje się,że będą ci gnili,bo biling,co zabili wersja oficjalna.”

    I tak na deser:
    -Ale!!Gdybyś potem nie chciał,wykonywać zadań.
    -Wiem,wiem!Wtedy koniec z moim życiem zmagań.
    -Rozumiemy się?
    -Rozumiemy.
    -To świetnie,czego się napijesz,czego napijemy?
    -Krwawej Mary.
    -Nie ze mną te numery cha ,cha,cha!
    -Będę szczery Stary.
    -Na ten tydzień hasła nowe się zna?
    -Metal łamał kynolog.
    -Golony kłamał latem.
    -Zatem no to pa.
    -Pa ,zatem,Ci pa.

    List do A.

    ps.Hans odwalasz niesamowicie dobrą robotę.Może wieś nas nie zje.
    ps2.ciekawa analiza Ktoś na
    http://dzieckonmp.wordpress.com/2010/04/25/pola-laska-czyli-upadek-czwartej-kosci-pospolitej-rzeczy%E2%80%9D/
    i wywiad z
    http://dzieckonmp.wordpress.com/2010/05/16/wywiad-z-autorem-ksiazki-pola-laska-czyli-upadek-czwartej-kosci-pospolitej-rzeczy/#comments

    Aniu przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Polak
    "Następny ciekawy artykuł:11grudnia 2009 doszło w Zossen (miejscowość na południe od Berlina) do spotkania Dmitrija Kondratczuka, wys.rangi funkc.FSB z Arnoldem Caseyem, dyr.wydz. wschodnioeuropejskiego NSA.O czym panowie rozmawiali nie wiadomo, niemniej spotkanie oficera FSB, który swą karierę zawdzięczał osobiście Putinowi i ameryk.speca od spraw polskich musi wzbudzić poważne zaniepokojenie.Biorąc pod uwagę fakt, że to Kondratczuk stawił się na wezwanie Caseya, możemy przyjąć,iż Amerykanin miał do przekazania jakieś niezwykle ważne informacje lub ustalenia.A pamiętając o tym, iż Kondratczuk zajmował się w FSB tym samym,co Casey,czyli kwestiami bliskiej zagranicy Rosji ze szczególnym uwzględnieniem Polski,to jasnym jest,iż tematem ich pogawędek musiały być kwestie związane z Rzeczpospolitą.Co pod koniec 2009 było w Polsce takie ważne, że skłoniło do tajemnych konszachtów ważnych urzędników dwóch mocarstw?
    23 grudnia 2009 powrócił do Polski z remontu w Samarze rządowy Tu-154M. Dziwaczny zbieg okoliczności? A może Rosjanin przywiózł Amerykaninowi coś,co było zapłatą za otrzymywane informacje szpiegowskie z systemu Echelon?Coś,co miało zw.z naszym samolotem? I z obchodami 70 rocznicy ofiar Katynia?
    W marcu 2010 roku w Polsce przebywała delegacja NSA, ponoć w celu dokonania „szkoleń operacyjnych”. Co więcej, w tym samym czasie nasz kraj wizytuje inna delegacja,tym razem złożona z przedst.ameryk. min.skarbu.Z tą ostatnią spotyka się znana postać z władz PO, zapominając zaprosić najbardziej chyba zainteresowanego czyli prezesa NBP.Także w marcu premier Tusk decyduje o rozdzieleniu obchodów w Katyniu na część oficjalną i nieoficjalną.Siebie zal.do oficjalnej.Nie za dużo grzybów w tym barszczu?
    To nie wszystko. Wówczas nikt nie zwrócił na to uwagi,niemniej w lutym 2010 r.USA i Rosja podpisały aneks do bilateralnego porozumienia antyterrorystycznego.Oficjalnie chodziło o współpracę w walce z „terroryzmem” oraz rozbrojenie jądrowe,jednak w tekście tego dokumentu znalazło się zdanie:
    Obie Umawiające się Strony oświadczają, że w razie konieczności podejmą wspólnie wszelkie dostępne kroki mające zapobiec nagłej lokalnej destabilizacji na obszarach będących w sferze wspólnych zainteresowań.
    Co to ma wspólnego z terroryzmem i rakietami międzykontynentalnymi?!Czy nie jest to raczej zakamuflowany pakt umożliwiający nadzór nad, powiedzmy,zamachem stanu w „bliskiej zagranicy”Rosji,bo tylko o tę strefę „wspólnych” zainteresowań może chodzić?
    10.04 prezydencki Tu-154,o którym zapewne szeptali Casey z Kondratczukiem, rozbija się pod Smoleńskiem. Następuje zalew sprzecznych informacji,sprawiający wrażenie naturalnego chaosu powstającego po każdym nagłym wypadku. Tymczasem rozważania „była mgła czy jej nie było” są zbędne.Dziwnym trafem nad obszarem Smoleńszczyny przelatywały aż 3 satelity szpiegowskie – dwa amerykańskie i jeden rosyjski. KH-14 Key Hole to typowy satelita zwiadowczy, zdolny do sfotografowania z wysokości kilkuset kilometrów pudełka zapałek. Geomet IV jest rzekomo satelitą meteorologicznym, ale tajemnicą poliszynela jest jego właściciel. Jest nim… Agencja Bezpieczeństwa Narodowego. Rosyjska Aurora-53 z kolei służy do wypatrywania atomowych okrętów podwodnych na Atlantyku – co więc robiła nad środkową Rosją? Co te trzy satelity robiły około 9 rano w tym miejscu?

    Według amerykańskiego dziennika „Philadelfia Daily” Geomet IV jest w rzeczywistości nosicielem aparatury systemu Echelon. Co więcej, satelita ten ma ponoć wyposażenie umożliwiające selektywne zakłócanie pracy urządzeń elektronicznych na ziemi. Jakby tego było mało, jeden z rosyjskich portali ujawnił, iż świadkowie zauważyli przelot w okolicach Smoleńska wojskowego samolotu Tu-22, o którym żadne oficjalne i nieoficjalne źródła nie wspominają. Tu-22 to nie tylko bombowiec, jego wersja Tu-22ER jest przeznaczona do… walki elektronicznej,czyli oślepiania wrogich sys. nawigacyjnych.
    Ja niczego nie przesądzam.Ja podaję jedynie fakty.

    ps.Czy da się te rewelacje jakoś potwierdzić?

    OdpowiedzUsuń
  16. @h
    Czy da się te rewelacje jakoś potwierdzić?
    Nie da, ale czekam na oficjalne dementii;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Po ogłoszeniu przez komisję MAK, że samolot prawie do końca leciał na autopilocie trzeba zacząć rozwiązywać zagadkę od początku. Ten włączony autopilot to coś nieprawdopodobnego. Nie rozumiem, jak lecąc na autopilocie, można się znaleźć 40 stopni od osi pasa na kilometr przed tym pasem. Przychodzi mi do głowy następująca możliwość. Na jakieś 3 km przed pasem prawidłowo zniżający się samolot został nagle przez kogoś (coś) "strącony" w dół. Uległby już wówczas rozbiciu, gdyby nie ukształtowanie terenu (głęboki jar). Pilot włączył wówczas autopilota, chcąc zapewnić maszynie optymalny ciąg i wznoszenie. I prawie by się udało wydostać z pułapki, gdyby nie drzewa.
    Może ktoś dobrze znający się na lotnictwie mógłby ocenić tę hipotezę.

    OdpowiedzUsuń
  18. hummulus,
    Aby wyciągnąć samolot z jakiejkolwiek awaryjnej sytuacji, trzeba wyłączyć autopilota. Nie podrywa się samolotu autopilotem, bo trzeba by go do tego zaprogramować, a w ułamkach sekund to nie możliwe.
    Na lotnictwie znam się z programów o katastrofach itp. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. @Artur
    Do wczoraj uważałem identycznie, jak ty. Ale szukając informacji na ten temat trafiłem do niemieckiej Wikipedii, gdzie opisany jest przypadek, jak to w 1991 roku podczas manewru wchodzenia na drugi krąg (go around) autopilot pociągnął samolot prawie pionowo w górę. Więc teraz to jest dla mnie jeszcze większa zagadka.

    OdpowiedzUsuń
  20. Puknijcie się mocno w hełmy. Hypki Skrzydlata Polska. Andersen. Ja nie wiem w jakiej bajce piloci schodzą na autopilocie do lądowania. Wiem natomiast, że nie ma takiej procedury w 36 SPLT. Nawet gdyby był ILS-2 (a na tym zadupiu nie ma), który to umożliwia, jest stosowany w lotnictwie cywilnym, ale nie przez wojskowych. Protssiuk nie miał prawa schodzić na żadnym automacie, tylko miał pieprzony obowiązek być porwadzony do samego konca prez wieżę. I co gorsza, ruscy to potwierdzają. Kontroler zezwolił mu na podejście, podał ciśnienie i odległość. Gorzej jeszcze - podał mu wysokość, tym durniom od propagandy to umknęło na początku. To znaczy, że wieża ma radar sliepoj posadki - odległość i elewacja. I wieża ze spokojem obserwowała, jak nasz paf 101 nurkuje w jarze, podając - zgodnie z procedurą, odległość od pasa, kierunek (i wysokość). Jak to się ma do koszmarnej bajki o autopilotach? Hańba na lotników, potwierdzających te bzdury. Protasiuk podchodzący na autopilocie, szukający wzrokiem ziemi...
    Jeszcze jedno - na pulpicie jest okrągły przycisk ratunkowy go around, włączający pełny ciąg na wszystkich silnikach.

    OdpowiedzUsuń
  21. @zorro
    Ten właśnie przycisk, o którym piszesz bywa określany jako jeden z kanałów autopilota. Stąd moje przypuszczenie, że Protasiuk go użył, chcąc maksymalnie szybko nabrać wysokości. Ale i tak ważniejsze jest pytanie, jak on w ogóle znalazł się w tym jarze kilkadziesiąt metrów poniżej poziomu lotniska. Albo karygodny błąd, albo ktoś go tam wepchnął (wprowadził).

    OdpowiedzUsuń
  22. http://www.niezalezna.pl/article/show/id/34398
    Ladnie wyprostowane brednie o "szukaniu wzrokiem ziemii", "blednych obliczeniach zalogi", "zlej znajomosci jezyka" czy "glebokim wawozie".

    OdpowiedzUsuń
  23. Skoro pilot nie wiedział, że zanurkował w jarze (a nie wiedział, bo nie podnosił) to albo wieża mu nie podawała wysokości, albo była zagłuszana, nie wiadomo co lepsze, obydwie wersje tragiczne. Wieża znała wysokość, bo nawigator wielokrotnie "ostrzegał Protasiuka, że schodzi zbyt szybko". Bez odpowiedzi... Już te zeznania Rosjan wystarczają do postawienia mocnej tezy zamachu. Wieża znała bieżacą wysokość samolotu, widząc że zbyt szybko opada. Logika drogi Watsonie. Logika.

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP