sobota, 31 lipca 2010

Osełka na władze

Gdy byłem na wyprawie łupieżczej na Prusach zadzwonił do mnie Sołtys i opowiada, że chyba zapisze się na kurs PR, bo zbliżają się wybory samorządowe. - Ale ty to masz chyba dożywotnią funkcję, bo nikogo innego tam na wsi na sołtysa przecież nie wybiorą?! - wykrzyczałem zdumiony do słuchawki - Baba mi chce się brać za politykę w odwecie za pijaństwo. Księdza się na sumie nasłuchała i całe kółko różańcowe ma ją poprzeć. Jak ona wygra, to już wszystkim będzie rządzić w gminie, a tak, chociaż w urzędzie miałem spokój - zwierzył się Sołtys. - Poczytaj sobie politykę Arystotelesa, a babie kup więchę kwiatów i dobre wino, to jej przejdzie - poradziłem. 

Po powrocie przypomniał mi się ten Grek i nuż czytać go zaczynam od nowa.-)
Arystoteles stwierdził był, że aby państwo prawidłowo działało potrzebna jest różnorodność. Centralizacja decyzji i ujednolicenie prowadzi tego, iż państwo przestaje być wspólnotą.  Żadna władza nie powinna traktować obywateli jak zbędne przedmioty, gdyż państwo nie jest własnością i domeną rządów jednej grupy, lecz jest wspólnotą i wielością obywateli. Obywatel ma uczestniczyć w rządzeniu państwem, ale aby tak się stało musi być on wolny. Tymczasem nasz typowy polityk jest zdania, że wszelkie środki prowadzące do celu są dobre i nie ma skrupułów ani przyzwoitości. Gotów jest on zrobić wszystko dla zdobycia władzy - prezentować piękne cele, pozytywne zapowiedzi i demagogię oraz oskarżać przeciwników o brutalne insynuacje. To dlatego w POlsce są hodowane palikoty i sekuły różnej maści, którym genetycznie poczucie wstydu i przyzwoitości jest obce. Gwiazdowski przytoczył był expose Tuska - Chcę, aby to był marsz zawsze w jednym kierunku, zawsze w kierunku niższych podatków i zawsze w kierunku rezygnacji z nadmiernych, często zbędnych danin publicznych, jakie obywatel płaci na rzecz administracji - z którego zostało tylko pośmiewisko. Zła to władza, która posługuje się kłamstwem i pochlebstwem a na obywateli patrzy z góry. Już teraz ludzie zaczynają gardzić władzą, a niedługo przyjdzie czas, gdy będą jej nienawidzieć, bo  oto objawia się ich, czyli władzy chciwości i niegodziwość, które skazują wcześniej czy później na pogardę i lekceważenie. Minęło 20 lat, a w przeciętnym Polaku z powrotem narasta głębokie przeświadczenie, że władza państwowa to oni, obcy nam element, z którym my, nie chcemy mieć nic wspólnego.

Stirlitz zauważył, że politycy od liku lat wykorzystują różne konflikty społeczne, a nawet je podsycają, gdyż sprzyjają one utrzymaniu się polityków u władzy. Im więcej nieporozumień, tym łatwiej, pod pretekstem zachowania porządku, uciec się do siły, nacisku, straszenia utratą pracy czy prokuratorskim dochodzeniem. PO, PIS i SLD wciągają obywateli w konflikty, dzielą ich i nimi rządzą.

Arystoteles wieki temu zauważył, iż zgoda wśród ludzi i porozumienie nie sprzyjają manipulacjom, a więc utrudniają władzy realizację jej celów. Jeśli nie ufasz ludziom, pośród których mieszkasz i pracujesz, to właśnie zostałeś zmanipulowany przez władzę. Ludzie muszą najpierw zaufać sobie nawzajem, a władzy dopiero wtedy, kiedy na to zasłuży. Guru tyranów wszelkiej maści, Robespierre, głosił iż władza obywatelom nie może ufać, gdyż nieufność jest strażnikiem praw ludu. Im więcej nieufności wśród obywateli do siebie wzajemnie, tym rządzić nimi łatwiej, a zwykle tyrania rządzi nie z wolą ludzi, lecz przeciwko niej. Taka teza zawsze próbuje usprawiedliwić jakiś terror, czystki i denuncjacja podniesiona do rangi obywatelskiej cnoty. Wyłączam z obrzydzeniem telewizję w której Palikot oświadcza, iż będzie donosił do prokuratury za środkowy palec pokazany władzy.

Stirlitz, który w drodze na wakacje w Afryce, zatrzymał się u mnie, nalał do szklanki samogonu znad Wołgi i zauważył, że władza zawsze ma autorytarne pokusy i obywatel powinien być czujny, a nade wszystko zaopatrzony w osełkę. - W osełkę?! - zdziwiłem się - No, w osełkę, bo wielu z rządzących nie pamięta, że tyrania zawsze prowadzi tyranów tam, gdzie doszedł Robespierre, a gilotyna sama się przecież nie naostrzy;-) - zauważył z uśmiechem.

11 komentarzy:

  1. Obawiam się że powrozy nadal będą samotnie wisieć za stodołami, a osełki pokrywać się beznadzienym kurzem.
    Tutaj tylko raz przecież zrobiono z nich należyty użytek,ale nawet wtedy roboty nie dokończono,szybko o niej zapominając...a Rymkiewicza przecież mało kto czyta.
    Tak więc lud warszawski nie uda się wcale na Rynek Starego Miasta, a jeśli już tam pójdzie to na piwo, na jakiś mecz lub festyn, ewentualnie na procesje.
    Potem zaś pójdzie głosować na kolejną kreację ubekokracji, kukłe na obcym żołdzie, by w krainie Lolka i Bolka panowała harmonia.
    Parafrazując J.Mackiewicza można by powiedzieć że pierwszy PRL zrobił z tego narodu bohaterów, a drugi PRL zrobił z niego gówno.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziel irzadz to stara i dobra taktyka ale w Polsce wiekszym problemem jest inercja populacji przez co rozumiem niechec do podjecia jakiejkolwiek akcji wymagajacej samodzielnych decyzji. Polscy politycy czuja sie raczej bezpiecznie gdyz wiekszosc ich jest w trakcie wyborow i po nich absolutnie nieznana elektoratowi. Nikt do niech nie napisze czy nie przyjdzie z pretensjami jesli jakies obietnice nie zostaly dotrzymane gdyz wiekszosc glosujacych , wlaczajac mnie, nie zna posla, ktory reprezentuje jego okreg wyborczy. Tam zas gdzie jak w przypadku kandydatow do prezydentury osoby byly mi znane z fotografii i hasel, na calej liscie mialem trudnosci z wyborem faworyta. Tak, ze nasi "public servants" nie maja powodu aby obawiac sie elektoratu z oselka czy bez. Jedyne co moze tu pomoc to partyzantka miejska a do tego narod chyba nie dorosl.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Bobola
    "Jedyne co moze tu pomoc to partyzantka miejska a do tego narod chyba nie dorosl".

    Trzeba pamietac ze wiekszosc organizacji tego typu liczyla zaledwie kilkuset czlonkow i na ogol okazywalo sie to zupelnie wystarczajace.

    OdpowiedzUsuń
  4. @piort34
    Trzeba pamietac ze wiekszosc organizacji tego typu liczyla zaledwie kilkuset czlonkow i na ogol okazywalo sie to zupelnie wystarczajace

    Tak, ale pamiętać należy, iż w przypadku każdej udanej rewolucji należy najpierw zadbać o sponsora;-) Ważne też dla powodzenia całej akcji jest i to, aby był to możliwie bogaty i daleki sponsor, co dość jednoznacznie wskazuje na kierunek, który kiedyś obrał był tow. Gomułka;-)

    Kiedyś zapytano Stirlitza, czy nie czuje sie głupio bedąc radzieckim szpiegiem, na co on odpowiedział - A czemu głupio? Lenin przecież też był szpiegiem, tyle, ze niemieckim;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. @HansKlos

    Doskonale zdaje sobie sprawe z tego co mowisz(wiadomo iz zaplecze szkoleniowe,wywiadowcze i finansowe jest konieczne a odlegosc od sponsora musi byc mozliwe daleka aby nam tu nie probowal sie panoszyc).A kierunek chinski na przyklad?Zdaje sie on oferowac spore mozliwosci.

    OdpowiedzUsuń
  6. OK, trochę nami trzęsą, ale żebym brał brzytwę od razu do ręki? Na pewno nie. Uczciwie pracuję, nieźle zarabiam, dobrze mi się żyje. Pewnie w jakimś utopijnym, idealnym ustroju żyło by mi się jeszcze trochę lepiej, jednak szanse, że coś pieprznie po drodze są większe niż ewentualne zyski. Hans olej rewolucje, sprawdź czy przy obecnych zasadach gry dasz radę wycisnąć z systemu jeszcze trochę.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Piotr34

    ręce opadają, że co skumasz się z chińskim wywiadem, żeby podkładać bomby, robić chińskie rewolucje czy jak?
    Ludzie co wy jaracie???

    OdpowiedzUsuń
  8. @Marcin

    Mi osobiscie tez sie niezle zyje ale to jeszcze nie wszystko.Zreszta my tu tylko teoretyzujemy i rozwazamy rozne scenariusze rozwoju wydarzen wiec nie panikuj.Co sie tak boisz-czyzbys mial powody?

    OdpowiedzUsuń
  9. @marcin
    szanse, że coś pieprznie po drodze są większe niż ewentualne zyski

    Nicnierobienie może kosztować jeszcze wiecej, a że pieprznie po drodze to pewne;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. http://www.youtube.com/watch?v=UD_92d8s0EI&feature=PlayList&p=E5E20BEBB6845434&playnext=1&index=46

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiesz Hans(ciekawe czy to przeczytasz ale chyba masz jakiegos powiadamiacza?)trafilem tu przez przypadek(cos tam szukalem na Googlu-czasem lubie po latach zweryfikowac swoje przewidywania-zobaczyc gdzie mialem racje a gdzie sie mylilem)po latach i tak sobie czytajac komentarze @Marcina widze ze czlowiek nie moze nawet w spokoju poanalizowac roznych scenariuszy bo zaraz znajdzie sie ktos kto sadzi ze wlasnie Ty/ja/my chce ktorys z owych scenariuszy realizowac.
    Tak wspominam o tym bo to juz trzeci czy czwarty raz w ciagu ostatnich roku czy dwoch natykam sie na rozne takie sytuacje kiedy cos analizuje/stwierdzam fakty lub powszechne przekonania(ktore nawet przewaznie nie sa moje) to ktos zaraz sadzi ze ten ze scenariuszy/opinie ktory uwazam za najbardziej prawdopdobny/rozpowszechniony jest moim "faworyzowanym"-podczas gdy na ogol to wcale nie jest prawda.
    Ciekawy jest ten mechanizm psychologiczny mylenia analizy z intencja-musze sie zastanowic czy gdzies czasem nie komentujac sam nie popelniam podobnego bledu?A moze nalezaloby inaczej/klarowniej wyrazac opinie?-po czesci nawet przez lata tego sie nauczylem ale przyznaje ze to pisanie ciagle:przypuszczam,sadze,uwazma iz powszechna opinia jest,najbardziej prawdopodobny scenariusz to...itp itd zabiera mase czasu,wkurza,kaze zakladac ze rozmowcy to idioci a do tego czasem zmienia sie w przynudzanie.Jednak jezyk ludzki(stwierdzam po latach komentowania)to bardzo nieprecyzyjne narzedzie-moze jakby czlowiek znal perfekcyjnie ze sto jezykow ale i wtedy watpie-cos chyba precyzja komunikacji interpersonalnej nie jest dla homo sapiens osiagalna.W sumie szkoda-iluz tragedii mozna by uniknac.
    Apropo polskich partyzantow szukajacych wsparcia w Chinach wyglada na to ze sie mylilismy poki co(a pare latek minelo).Na dzisiai mam zreszta przekonanie(srednio mocne)iz ta pomylka jest permamentna.

    Piotr34

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP