poniedziałek, 27 września 2010

Logika chłopka-roztropka

Sołtys wstał z rana i wyszedł do wiśniowego sadu, gdzie spokojnie skubała trawę jego klacz. Gdy klacz zobaczyła Sołtysa, przestała się paść i przybiegła sprawdzić w kieszeniach marynarki, czy aby Sołtys ma tam dla niej jabłka. Wygrzebawszy jedno, zarżała z zadowolenie, wierzgnęła kopytem i zadowolona odbiegła na kilka metrów. - Rząd powinien być jak dobry gospodarz - odezwał się ni to do mnie, ni do klaczy Sołtys - a tymczasem zamiast gospodarza panuje nam hołota, wybrana przez zmanipulowanych ignorantów  - Sołtys pomilczał trochę, a potem powiedział bardziej do siebie niż do mnie - Bimbru trzeba nastawić. Dziady za pasem. -

Władza w większości społeczeństw opiera się na ignorancji obywateli. Ludzie z jednej strony sprzeciwiają się socjalizmowi, a z drugiej dają się wkręcać w kapitalistyczny rynek, w którym jedyną wolność ma oligarchia. Teoria, jakoby rządzący rządzili zgodnie z wolą wyborców nie wytrzymuje zderzenia z faktami. W ten sposób to, co nie udało się pseudo-socjalistycznemu systemowi, w kilka lat osiągnęła łże-demokracja. Społeczeństwo z obywatelskiego zamieniono w konsumpcyjną papkę, pozbawioną wrażliwości i kultury. Socjalistyczny wieczny niedobór został zamieniony w wieczny proces gromadzenia bezsensownych dóbr połączonych z rozpaczliwą walką o utrzymanie się na powierzchni. Czasami można przecierać oczy ze zdumienia, jak szybko skądinąd wrażliwy naród, z własną kulturą i dumną historią zamienił się w nerwowy i chamski tłum zabijający się dla pieniędzy, zmanipulowany, wybierający na wysokie urzędy państwowe spryciarzy, komediantów, czy chorych psychicznie, wywijających plastikowym penisem wśród ryku ogłupionego tłumu, w międzyczasie okradanego z prawdziwej wartości, z przyzwoitości, szacunku dla siebie, rodziny i sąsiadów. Równocześnie zwoje mózgowe społeczeństwa masowane są stwierdzeniami, iż nie jesteśmy jeszcze w pełni Europejczykami, bo nie wszystkie krowy mają kolczyki w uszach, a wyrzucanie ludzi na bruk i bankructwa nie osiągnęły wymaganego przez Brukselę wymiaru. Rozum może nie wytrzymać presji, kiedy najpierw bohaterami narodowymi robi się tych, co zniszczyli ludzka solidarność, potem przemalowanych ubeków, dalej tych, co ukradli księżyc, potem tych, co piją "małpki" i machają fiutem, a na koniec bohaterami stają się drzemiące w kościele miernoty, których jedyną zasługą jest umiejętność wykradzenia krzyża staruszkom. Tymczasem chodzą słuchy, że Hrabia nie złożył nakazanej Konstytucją przysięgi i nie objął urzędu Prezydenta Polski. Nie ma się czym martwić - w Polsce osoby sprawujące władze przysięgają tak dla jaj, bo i tak nie mają zamiaru czegokolwiek dotrzymywać. Nic dziwnego zatem, iż znakiem czasu stają się obowiązkowo zatrudniani w szpitalach na posadach techników dentystycznych kapelani, których w polskiej służbie zdrowia doliczono się już coś koło tysiąca. Może by tak pójść z butelką okowity na plebanię zęby poleczyć? Odwróciłem się i ujrzałem konia, który rżał, a potem tarzał się po ziemi niechybnie pod wpływem tego, co dostrzegł w moich myślach;-)

W blogosferze co rusz podsuwa się czytelnikom wizje obłędnej ideologii goldbugów, którzy idą na zatracenie gromadząc dla siebie i potomnych złoto i srebro w skrzyniach na strychu. Prostowaniem ich pokrętnych myśli zajął się nawet sam WSJ podczas, kiedy inne gazety nawołują do odkładania na emeryturę, najlepiej w rządowych obligacjach. W sytuacji szumu medialnego warto posłużyć się logiką chłopka-roztropka. Przed wojną niewykwalifikowany robotnik rolny w Polsce dostawał 1 złoty polski dziennie. Za miesiąc pracy mógł uzbierać sobie od 25-30 złotych. co dawało 0d 0.25-0.3 uncji złota. Załóżmy, iż chłop był zapobiegliwy i co drugi, trzeci miesiąc wrzucał do skrzyni Chrobrego widocznego na złotej 20-złotówce. I tak systematycznie czynił to przez lat 40 zbierając powiedzmy 200 monet, zawierających łącznie coś koło 37 uncji złota. Czasy się zmieniły, ale osoba niewykwalifikowana, zwykle otrzyma pomiędzy 950 a 1150 nowych złotych polskich, czyli w zasadzie to samo, co przed wojną. Teraz przedwojenną papierową stówą można sobie cygara przypalać. Podobnie rzec by można stało się z obligacjami rządowymi. Po 60 latach właściciele obligacji, będący obywatelami Rzeczpospolitej otrzymali (o ile się sądzili z władzą;-) co najwyżej 20% nominalnej wartości tych obligacji, co kontrastuje ze 100% 40% wartością, jaka otrzymali obywatele innych państw, przedstawiający te same obligacje do wykupu.  Historia lubi się powtarzać i z pewnością to samo czeka nasze piękne banknoty z podobizną królów i rządowe obligacje, którymi władza próbuje nabić obywateli - niedoszłych emerytów w butelkę. Socjaliści nas okradają, a liberałowie nie lubią się dokładać do cudzych dzieci, ani w postaci ulg, ani w postaci becikowego, ani nawet w postaci niepłatnego wykształcenia. Jest na to proste rozwiązanie - emerytura niech stanie się zależna od tego, ile na nią wpłacą dzieci emeryta. Przy okazji kłopot demograficzny rozwiązany, a nieposiadający dzieci mogą przecież sobie kogoś adoptować;-)  Zostaje jeszcze tylko rozwiązać permanentny problem systemu społeczno-gospodarczego, który mocą korupcji i przekupstwa, tfu, entropii zmierza ku temu, aby jak najmniejsza część społeczeństwa miała jak najwięcej. Może by tak wyznaczyć raz na pokolenie obowiązkową wojnę, rewolucje z wieszaniem elit będących u władzy, rozgrabianiem majątków oligarchów i odpuszczeniem długów, jako i my im odpuszczamy?-) Ale teraz chyba nie ma potrzeby się tym martwić. W końcu na giełdy wrócił byczy nastrój, a i obligacje tej jesieni obrodziły;-) Oby tylko nie okazało się zbyt wielu chłopków-roztropków, bo czeka nas klęska urodzaju.


środa, 22 września 2010

Istota totalitaryzmu

Przy ognisku Sołtys obsuszał nadziane na patyki maślaki i rydze, a dzieciaki sąsiadów co rusz dorzucały kartofli do ogniska. Stirlitz przyniósł stołek wędkarski i butelkę Stolicznej, którą puścił w obieg. Zaraz też pojawiła się nie wiadomo skąd muzyka i miejscowe podrostki ochoczo zaczęli obtańcowywać co kraśniejsze dziewki. Wtedy to, w tym kręgu wesołości, butelka wódki i przyniesiony przez Sołtysa karnister bimbru wywołał wśród starszych słowiańską zadumę. Stirlitz pił po rosyjsku, z rozpaczy. Nic nie mówił, tylko patrzył w ogień i pił, a łzy z dziwnego wzruszenia leciały mu ciurkiem po policzkach.  Popatrzyłem na Stirlitza i też wypiłem szklankę sołtysowego bimbru duszkiem. Atmosfera zdawała się stawać nieco lżejsza, Stirlitz już przestał płakać, a jedynie kiwał głową i powtarzał - Totalitaryzm, totalitaryzm! - Młodzież się gdzieś ulotniła, a stirlitzowe słowa dalej kołatały mi się pod czaszką. - Coś w tym jest - pomyślałem i przypomniałem sobie kilka przeczytanych książek Brzezińskiego. Kiedyś Zbynio razem z Carlem Friedrichem sformułowali gładką teorię totalitaryzmów i coś mi się zdaje, że też nie obyło się bez bimbru i ognia;-) Obaj panowie wyróżnili bodajże pięć cech, które, gdy występują jednocześnie w państwie, to świadczą tym, iż państwo jest tworem totalitarnym. Zastanawiające w tym wszystkim dla mnie było to, że w teorii totalitaryzmu Brzezińskiego nie było tyrana;-) Wg amerykańskich politologów do zaistnienia totalitaryzmu wystarczy partia rządząca pozostająca pod kontrolą oligarchii, monopol rządu na broń, faktyczny monopol władzy do dysponowania środkami masowego przekazu oraz system policyjny w którym obywatel boi się policji, bo jak ta się pojawia, to pojawiają się również cudowne przemiany ofiar w sprawców;-) Na to wszystko nakłada się ideologia, na przykład liberalna lub europejska i już mamy totalitaryzm. Nie ma wodza, a formalnie zadekretowana republika lub demokracja zamienia się w znanym wszystkim despotyzm. Ktoś może powiedzieć, że liberalizmu nie należy mylić z oligarchizmem, bankokracją, permisywizmem czy korupcjokracą, ale jako praktyk nie potrafię dostrzec owego dążenia do wolności i równości jednostki w zalewie liberalnego pustosłowia, przynajmniej, jeśli chodzi o Polskę.  Po czynach ich poznacie. Monopol i prawomyślność dyktowana jest zarówno w mediach publicznych, jak i tych, należących do oligarchii, przez takich tuzów niezależnego i obiektywnego dziennikarstwa;-) jak Żakowski, Passent, Najsztub, Paradowska, a endemiczna korupcja stoi u podstaw naszej giełdy, ubezpieczeń i bankowości.

Patrząc z historycznej perspektywy, w czasie, gdy na Zachodzie Europy panowała zasada cuius regio, eius religio, w Polsce władza deklarowała, że nie chce być władcami naszych sumień. Szlachta Rzeczpospolitej zawsze miała świadomość, że niezależnie od różnic wyznania, łączy ich wspólnota obywatelska. Tolerancja i dobre słowiańskie obyczaje zaczęły upadać gdy Wazowie sprowadzili z Zachodu mainstraemowe pojęcie państwa i wspólnoty. Teraz dzieje się to samo. Jeszcze nie tak dawno ojcami polskiej niepodległości stawali się ludzie niewierzący (Piłsudski i Dmowski), a twórca politycznej formuły „Polak-katolik” praktycznie do swojej śmierci sprzeciwiał się konkordatowi. Tymczasem w ostatnich latach w Polsce utworzyły się dwie oligarchiczne grupy. Jedna z nich stara się udowadniać, że tylko katolik może być Polakiem, a rozdawanie Kościołowi majątku społecznego znacznej wartości oraz zniewalające warunki konkordatu są dobre dla polskiego społeczeństwa. Z kolei inna grupa, stara się niemal całkowicie zawłaszczyć termin tolerancji i tak go przemodelować, aby oznaczał on nie umotywowane wspólnym dobrem pomijanie w dyskursie pewnych elementów, co do których wspólnota społeczna nie zdołała osiągnąć porozumienia, ale całkowite odrzucenie pojęcia prawdy obiektywnej. Nietolerancyjnymi określa się już teraz  wszystkich tych, którzy definiują małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny a prawo do życia i do jego obrony uważają za fundamentem systemu prawnego. Jak to powiedział był, jeden znany powszechnie Niemiec - narasta groźba dyktatury opinii. Kto nie trzyma z nimi, zostaje odizolowany, dlatego nawet zacni ludzie nie śmią już się przyznać do swoich poglądów. Właśnie SLD rozpoczęła atak na Radziszewską za przyznanie, że szkoły katolickie czy wyznaniowe mogą się kierować własnymi wartościami i zasadami, i mają prawo odmówić pracy osobie homoseksualnej. Czym teraz staje się tolerancja, jeśli  władza, posługując się nieliczną, ale głośną grupą, może narzucać społeczeństwu  myślozbrodnie?

Już teraz mamy oligarchiczną jednowładzę, media zawłaszczone przez polityków i oligarchię, monopol władzy na broń i związaną z tym bezbronność obywateli. Już teraz są w Polsce takie gminy, gdzie osoby krytykujące władze lub policje mają wypadki drogowe i stają się sprawcami, albo oskarżane są o pedofilie. Osoba, która podpadnie władzy jest doprowadzana do bankructwa, albo też zostaje porwana, a sprawców nikt nie potrafi wykryć. Konstytucja i zagwarantowane w niej swobody osobiste powoli stają się tylko kawałkiem papieru, którym politycy mogą sobie wycierać gębę. Minęły 20 lat od zmiany systemu politycznego, a nadal obowiązuje ustawa o broni, której jedynym celem jest zapewnienie bezpieczeństwa narzuconej społeczeństwu grupie rządzących i ograniczenie posiadania broni do wiernego aparatu władzy.  

- To wszystko smutna prawda - dodał Sołtys i ze zrozumieniem pokiwał głową - Totalitarne elementy umacniają się w naszym kraju narzucając obywatelom totalitarną prawomyślność i odbierając elementy wolności, ale to wszystko można zmienić. Ghandy mawiał był iż każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa - po czym zaczął z zainteresowaniem przeglądać wydrukowane rano plany pistoletu domowej roboty;-)

poniedziałek, 13 września 2010

Idzie zima


Nowak na Amerbroker.pl nadał, iż nadciąga zima. Nie ma co ukrywać, zrobiło się chłodniej, co nawet wyczuły drożdże w baniaku z zacierem. Powolutku idzie zima, a na zimowe wieczory można by poczytać o cyklach Kondriatiewa. Jak zapodał Nowak, fale Kondratiewa wynikają z cyklicznych zmian społeczno-ekonomicznych, generowanych przez innowacje technologiczne. Innymi słowy, to technologia, a nie świadomość (jak u Marksa) wpływa na cykle i rewolucyjne zmiany. A może to technologia wpływa na świadomość?-)

Pierwsza fala Kondratiewa, która zakończyła się w połowie  XIX wieku wywołana była powstaniem maszyn parowych i mechanicznych krosien, co spowodowało wzrost produktywności, a jednocześnie wymusiło powstanie podziału pracy. W kolejnym cyklu powodem zmian stała się infrastruktura, umożliwiająca szybki transport ludzi i towarów, oraz powstanie masowej produkcji. Podobno kolejne fale były wywoływane rozwojem elektryczności i chemii, motoryzacją, a ostatnia rozwojem technik informacyjnych i komunikacyjnych. No ale teraz mamy zmierzch tej epoki.  Komputery stały się powszechne i zmalało na nie zapotrzebowanie, telefony komórkowe znudziły się, a informacje, pomimo cenzury i blokad, bez trudu można znaleźć w Internecie. Potrzeba kilku, kilkunastu lat, kiedy nowe pokolenie wymyśli i wdroży nowe technologie, które rozpędzą gospodarki. Aż się boję co to będzie.

Problem jednak bywa z zimą Kondratiewa, albowiem wtedy nastaje okres zmiany układu sił na świecie, w wyniku którego powstaje nowy światowy porządek, NWO. Jak zwykle problem tkwi w szczegółach, a konkretnie w tym, że jak dotąd żaden hegemon nie oddał kontroli nad swoim dominium w sposób pokojowy. Zadajmy więc za Nowakiem trudne pytanie - Kto wierzy, że miłujące pokój USA;-) oddadzą hegemonię nad światem w sposób pokojowy? - Nikt się nie zgłosił?!-)

Obserwujemy na rynku trędy i działania, które zwiastują światowe nieszczęście dla wielu, a szczęście dla nielicznych. Zarówno USA, Rosja, jak i Chiny i Indie zbroją się i modernizują na potęgę, zaś dawne czasy zastoju minęły. Zbrojenia powodują wzrost zużycia zarówno srebra, jak i metali ziem rzadkich, a Chiny, główny dostawca tych ostatnich już zapowiedział ograniczenia w eksporcie, a może nawet pełny zakaz ich eksportu. Srebro właśnie osiagnęło poprzedni szczyt z marca 2008 roku, a w rządowych skarbcach skończyło się stare monetarne srebro. Możliwości, jak zwykle są dwie, albo srebro wzrośnie, albo spadnie w cenie. Zima jednak jakoś mi się kojarzy ze srebrem, a przynajmniej ze srebrnym szronem, zwłaszcza, iż czuję w kościach, że ta zima Kondratiewa zmrozi sporą część światowej gospodarki, którą, jak pokazuje praktyka, rozgrzać może jedynie płomień wojny. Wojna z terroryzmem może nie wystarczyć;-)

wtorek, 7 września 2010

Strach istotą sprawowania władzy

Przyszedł Sołtys i tradycyjnie wypiliśmy po szklance bimbru. Dyskusja zeszła też zaraz na temat Stanów Zjednoczonych, które stanowią pewien ewenement w związku z wysoką liczbą zabójstw. Kraj ten przedstawia się jako koronny dowód na fatalny związek pomiędzy rozpowszechnieniem broni a przestępczością. Problem jednak jest z tym, że nawet w USA przestępstwa popełnia się głównie z użyciem broni nielegalnej, a statystyki windowane są zarówno przez mieszkańców różnorakich gett żyjących w warunkach niewyobrażalnej dysfunkcji społecznej, jak i przez stany, gdzie istnieją restrykcje w swobodnym dostępie do broni. W Polsce niby jest inaczej, ale jednak podobnie i za posiadanie nielegalnej broni można trafić do więzienia;-) Problem w tym, że znaleźć się w więzieniu można również przypadkiem. Trzeba, jak to zauważył Sołtys, rozwiać wszelkie złudzenia, bo zarówno w Polsce, może nawet bardziej niż w USA, nie da się żyć prawa nie łamiąc, tyle tylko, że 99% z nas nie zdaje sobie z tego faktu sprawy;-) W naszej faszyzującej ojczyźnie funkcjonuje wiele najdzikszych obowiązków, począwszy od nakazu jazdy w pasach poprzez surrealistyczny obowiązek zawiadamiania władzy o miejscu swojego pobytu, aż po całkowity, równie surrealistyczny zakaz wyrażania swoich wątpliwości co do pewnych epizodów z dziejów świata. Pomysłowość kolejnych władz Generalnego Gubernatorstwa wydaje się nie mieć żadnych hamulców.

Wracając do broni i zabójstw, to w Polsce sąsiad może zabić sąsiada z legalnie posiadanej broni i może to zrobić KAŻDY, wystarczy, że kupi całkowicie legalnie sześciostrzałowego (gdyby za pierwszym razem nie trafił;-) Colta Navy, replikę modelu sprzed 1850 roku. Problem jest jedynie w tym, że o ile dość często Polak jeden drugiego nie znosi, o tyle nie pija krwi oponenta na śniadanie.-) Wg Marko, istoty ludzkie mogą traktować się na dwa sposoby: przy użyciu rozumu lub siły. Jeśli chcesz czegoś ode mnie, masz do wyboru albo przekonać mnie argumentami, albo przymusić mnie do tego, czego chcesz, grożąc użyciem przemocy. Każda interakcja pomiędzy ludźmi podpada pod jedną z tych kategorii, bez wyjątków. Umysł albo siła.

W moralnym i cywilizowanym społeczeństwie ludzie współdziałają wyłącznie dzięki przekonywaniu się nawzajem. Siła nie jest uznawaną metoda stosunków społecznych, a jedyną rzeczą, która wyklucza stosowanie siły to posiadana przez jednostki broń palna, jakkolwiek by się to wydawało paradoksalne.

Gdy mam broń, nie możesz traktować mnie przy użyciu przemocy. Musisz użyć rozumu i próbować mnie przekonać, bo mam sposób, który neutralizuje zagrożenie z twojej strony, czy też faktyczne użycie siły. Pistolet to jedyna broń osobista, która zrównuje 45-kilową kobietę ze 100-kilowym napastnikiem, 75-letniego emeryta z 19-letnim gangsterem, oraz samotnego homoseksualistę z samochodem pełnym nawalonych facetów z kijami baseballowymi. Pistolet usuwa nierówności w przewadze psychicznej, w rozmiarze, czy w liczebności pomiędzy potencjalnymi napastnikami a ofiarą. Konstytucja czyni nas wolnymi, ale równość wobec prawa zapewnia Colt;-)

Gdy noszę broń, robię to nie dlatego, że szukam zwady, ale dlatego, że nie chcę być niepokojony. Pistolet przy mym boku oznacza, że nie można mnie zmusić, trzeba mnie przekonać. Nie noszę go, bo się boję, ale dlatego, że pozwala mi się nie bać. On nie ogranicza tych, którzy chcą ze mną dogadać się przy pomocy argumentów, ale tylko tych, którzy chcieliby zrobić to siłą.

Jednakże, wbrew pozorom, naszym, nie tylko polskim, problemem jest nie tylko restrykcyjny dostęp do broni, ale durne prawo, które odmawia obywatelom prawa do obrony najważniejszych wartości jakie są zapisane w Konstytucji - mamy prawo do życia, ale nie mamy prawa tego życia bronić.-) W USA stosunek przypadków użycia broni, w których zginął człowiek do wszystkich przypadków użycia broni to około 0,3 %, co dowodzi, iż broń palna jest nie tylko najskuteczniejszym ale również najmniej śmiercionośnym narzędziem samoobrony. Pojawia się więc pytanie, skąd bierze się w Polsce ten strach przed drugim człowiekiem. Strach jest rezultatem podsycania nienawiści tkwiących w społeczeństwie przez władze. Właśnie to jest najdoskonalszą formą zniewolenia - wpoić ludziom strach, że osoba obok to potencjalne niebezpieczeństwo i twój osobisty wróg. Statystyki ostatnich kilkuset lat dobitnie dowodzą, iż człowiek ma większe szanse zginąć zamordowany przez aparat swojego własnego, albo obcego rządu, niż paść ofiarą mordercy lub przypadkowej strzelaniny. Mamy swoisty paradoks wynikający z prania mózgów obywatelom, gdyż potencjalne ofiary rządowych gwałtów w swoim oprawcy pokładają nadzieje na bezpieczeństwo. W końcu zginąć od Kowalskiego cywila, a zginąć od Kowalskiego w mundurze daje ten sam efekt.-) Warto to przypomnieć choćby potomkom tych, którzy byli na terenie Polski represjonowani zarówno przez Niemców, Rosjan, jak i przez rodzimą władzę. Nie mamy pewności, że ten schemat się nie powtórzy, bo mordercami okazywali się zarówno kulturalni Niemcy, jak i barbarzyńscy Rosjanie, a nawet nasi rodzimi współobywatele. Nie można zapewnić wolność sobie i swoim dzieciom, będąc bezbronnym, a do tego usilne namawiają rządy na całym na świecie. Rząd, który nie ma monopolu na dostęp do broni palnej, musi się liczyć z głosem ludu. Stara szachowa prawda głosi, iż groźba jest silniejsza niż jej wykonanie. Broń palna w każdym domu to właśnie taka przestroga dla przestępców i przestępnej władzy - tutaj łatwego łupu nie znajdziesz!

W społeczeństwie pełno jest quasi-memów. Obok przekonania, iż twój sąsiad to potencjalny morderca, władza wpaja obywatelom naiwne przekonanie, że broń palna to jakieś skomplikowane i techniczne zaawansowane urządzenie. Tymczasem zarówno broń, jak i amunicję oraz materiały wybuchowe można bez kłopotu skonstruować i spreparować w domowym zaciszu, albo złożyć z części kupionych w sklepie. Bez większych problemów i bez zastosowania specjalistycznych narzędzi można stworzyć w domu broń maszynową. Broń, jak sama nazwa wskazuje, nie służy do zabijania, tylko do obrony - obrona życia, zdrowia lub dorobku, jest naturalnym prawem każdej, żywej istoty i stąd wynika naturalne prawo do posiadania broni. Władza nie może nam tego prawa odebrać, może jedynie uzurpować sobie do tego prawo i tyranizować obywateli  - o ile obywatele jej na to pozwolą.-)

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP