czwartek, 28 października 2010

Poradnik przed-wyborczy

Do Sołtysa przyszedł wczoraj sąsiad i powiedział, że  21.X.2010 funkcjonariusze POlicji w Opolu bez nakazu prokuratorskiego wkroczyli do biura komitetu wyborczego Polski Kierunek założonej przez Kornela Morawieckiego i skonfiskowali spisy sympatyków, listy poparcia, oświadczenia lustracyjne i wypełnione zgody kandydatów do sejmiku wojewódzkiego. Sami funkcjonariusze nie znali celu rewizji, nikogo nie przesłuchano, ale też nie udzielono informacji z czyjego polecenia i na podstawie jakich podejrzeń dokonano rewizji i konfiskaty. 

- No to wracamy do standardów PRL i Białorusi, gdzie używa się rządowej policji do bieżącej walki politycznej. U nas nie Ameryka, gdzie za nielegalne działania administracji Nixona przeciwko jego przeciwnikom politycznym, wywalono go ze stołka. U nas obowiązuje rewolucyjny blask Słońca Peru. - zakomunikował Sołtys i postawił na stole gąsior z okowitą. Sąsiad oblizał się i zapytał, jak teraz ma on głosować, bo zaczyna głupieć. - Metodą skreśleń - zaproponował Sołtys - Bierzesz do ręki kartkę do głosowania i skreślasz w pamięci:
  • Należy do bandy czworga (PO, PiS, SLD, PSL) - skreślasz tych kandydatów, nachapali się dość, teraz pora na nowych
  • Kandydat nie ma pracy albo prowadzi interesy z gminą - skreślasz cwaniaczków
  • Obiecuje, że zrobi drugą Irlandię, Peru, Madagaskar - skreślasz, bo obiecanki cacanki rozsądnych ludzi nie interesują
  • Rodzina, pociotki, wujostwo kandydata pracuje na urzędzie, a może to dobry kolega skarbnika - skreślasz, bo po co ci sitwa i kumoterstwo w gminie
  • Słyszałeś, że kandydat kłótliwy, nie płaci pracownikom na czas i ich oszukuje, nie płaci kontrahentom, albo bije własną żonę - skreślasz, bo złodzieje, oszuści i pieniacze nie są ludziom potrzebni
  • Aktywista religijny, pastor, ksiądz, pop lub wojujący ateista - skreślasz, bo w gminie nie są potrzebne ani wojny religijne, ani taliban
- No to na liście mało kto zostanie, albo nawet i nikt! - oburzył się sąsiad - I właśnie o to chodzi, aby głosować na tych, których nie skreśliłeś - ze spokojem zauważył Sołtys.  - Taki mądry to Ty sam nie jesteś, musiałeś u kogoś podejrzeć - zauważył sąsiad popijając okowitę i zagryzając kiełbasą czosnkową, którą Sołtysowa podała na stół - Cynicznie podpatrzyłem;-) i zamierzam rozpowszechniać na pohybel naszej łże-demokracji o faszystowskim obliczu - zaśmiał się Sołtys.

  - No tak - pomyślałem - Autorytety się walą, Michnik skarży Rymkiewicza, bieda aż piszczy, tak, że nawet minister (Wz)Rostowski musi załatwiać robotę dla swojej córki Mayi, a ona z kolei musi promować kulturę berlińska hasłem Fuck Me Like Whore I Am. - Może to o tych Mayach ciągle piszą w gazetach?! - wtrącił mi się w moje myśli Muller - W sumie, jakby się rozebrała, to i kalendarz na rok 2012 można było by spreparować - rozmarzył się - Koniec świata z tymi chłopami - podsumowała Sołtysowa i zdzieliła Mullera ścierką przez łeb.

PS. Zdecydowałem się podać ciekawą alternatywę dla bandy czworga;-)

wtorek, 26 października 2010

POlityka a prawa fizyki

Mirosław Dakowski, parający się zawodowo fizyką, po opublikowaniu w TVP1 i TVN materiału, jakoby w katastrofie smoleńskiej najpierw zaszło urwanie skrzydła samolotu z powodu zderzenia z wierzchołkiem drzewa, które następnie doprowadziło do utraty sterowności, odwrócenia się do góry nogami całego Tupolewa 154 i uderzeniem kadłubem o ziemię, wysłał do prokuratora zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa.

Warszawa, 2010-10-3

Prokurator Generalny
Andrzej Seremet
Prokuratura Generalna
ul. Barska 28/30
02-316 Warszawa

Sprawa:

Katastrofa przy lądowaniu samolotu Tu 154 M na lotnisku Siewiernyj dn. 10 kwietnia 2010 r

Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa

Realizując społeczny obowiązek zawiadomienia organów ścigania o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu zawarty w art. 304 § l k.p.k. oraz realizując obowiązek prawny zawarty w art. 240 § l k.k. który stanowi:

„Kto, mając wiarygodną wiadomość o karalnym przygotowaniu albo usiłowaniu lub dokonaniu czynu zabronionego określonego w art. 118, 118a, 120-124, 127, 128, 130, 134, 140, 148, 163, 166, 189, 189a § 1, art. 252 lub przestępstwa o charakterze terrorystycznym, nie zawiadamia niezwłocznie organu powołanego do ścigania przestępstw podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”

informuję, że

1) jako profesor zwyczajny fizyki, zajmujący się zawodowo oraz jako dydaktyk dynamiką ruchu i prawami zachowania (pędu, momentu pędu itp.), a także wytrzymałością materiałów, wykonałem i posiadam obliczenia wykazujące, że przyspieszenia przy zetknięciu się z ziemią czy drzewami kadłuba samolotu wynosiły od 0.4 - 4 g (g - przyspieszenie ziemskie), co czyni skrajnie nieprawdopodobnym, przy ujawnionym sposobie zetknięcia kadłuba z przeszkodami, zejście śmiertelne wszystkich osób na pokładzie w trakcie i na skutek hamowania. Niemożliwe też było, przy ewentualnej utracie kawałka skrzydła znanej wielkości na wysokości paru metrów, wykonanie przez płatowiec pół-beczki nad gruntem.

2) Kadłub, traktowany w obliczeniach jako rura, głównie z duralu wzmocniona żebrami, musiał przy ślizganiu się po zagajniku pozostać w całości, lub rozpaść się na dwie, najwyżej trzy części. Rozpad jego na dziesiątki tysięcy części jest sprzeczny ze znaną z mechaniki wytrzymałością materiału kadłuba. Wskazuje to na PEWNOŚĆ, iż rozpad kadłuba nastąpił z innych przyczyn, łatwych do jednoznacznego znalezienia.

3) Wykonane obliczenia, na podstawie ujawnionych zapisów ścieżki dźwiękowej z czarnej skrzynki, wskazują na różne, wahające się i zmienne prędkości płatowca w powietrzu (przykładowo np. 59 km/h lub 158 km/h; jest to sprzeczne z zasadą zachowania pędu), przy katalogowej minimalnej możliwej prędkości Tu 154 w stabilnym locie rzędu 270 km/h. To jest jednoznaczny, pewny dowód, iż osoby czy firma przekazująca stronie polskiej te zapisy, fałszowała oryginalne zapisy skrzynki.

Prawa fizyki, jak i prawa logiki, obowiązują bezwzględnie. Nie da się ich zmienić, bo są to prawa natury; stoją one ponad „prawami” geo-polityki czy socjologii.

Proponuję Prokuraturze udział mój i znanych mi specjalistów z mechaniki i dynamiki ruchu oraz elektroniki i informatyki (w dziedzinie trajektorii 3D) w części merytorycznej śledztwa smoleńskiego. Strona polityczna nas nie interesuje.

Mirosław Dakowski

profesor zw. fizyki, dr hab.

poniedziałek, 25 października 2010

Król jest nagi, czyli polityka

Król Marcin I-) ogłosił iż:
blog jest czymś idiotycznym. Pozwala każdemu wygłaszać opinie na tematy kompletnie dowolne. Tymczasem wcale nie uważam, że tak być powinno. Bo jedni mają opinie, inni - wyrobione jedynie ich zalążki, a pozostali - nie mają ich wcale. W internecie można znaleźć więc anonimowe blogi, anonimowe wypowiedzi i anonimowe komentarze, które zamieszczane są również w internetowych wydaniach dzienników pod artykułami. Dla mnie jest to bardzo ponure i niebezpieczne zjawisko, które w przyszłości zaowocuje negatywnymi skutkami. Mówię to dlatego, że dotychczas cała upowszechniona kultura pisana opierała się na możliwości skrytykowania nawet największych głupstw, najbardziej marnych książek, których autorzy byli znani. Tymczasem w internecie opinie są anonimowe – a ich autorstwo nie niesie za sobą żadnej odpowiedzialności. Oceniam to jako złe zwycięstwo demokracji, bo każdy idiota ma dzięki temu takie same prawa do wygłaszania swoich sądów jak wybitni myśliciele, publicyści, czy prawdziwi dziennikarze. Tymczasem anonimowa opinia nie pomaga w kształtowaniu życia publicznego, a psuje je. Anonimowość pozwala ludziom na swobodę, która bywa niebezpieczna. Niegdyś wielu filozofów politycznych uważało, że tego rodzaju swobody powinny być ograniczone. Więcej, przez całe lata rozumni ludzie uważali, że cenzura powinna być dopuszczalna (no bo co to za prawda i sprawiedliwość, która nie jest po naszej stronie*;-) i to nie tylko z powodów obyczajowych, ale też zgodnie z zasadą, że „poważne pytania głupim ludziom mącą w głowie”. Nie jestem zwolennikiem tego, by każdy mógł wyrażać swoją opinię publiczne w sposób nieograniczenie swobodny

Wg Kataryny Królowi przeszkadzało, że do głosu, oprócz elit na poziomie, dorwał się także motłoch bez nazwisk i ją to dziwi.

A mnie to, droga tow. Kataryno nijak nie dziwi. Król przecież nie może popierać demokracji - on jest tak tylko trochę za, a w zasadzie to przeciw.-) Zresztą co mu się dziwić, skoro nawet największy demokrata świata, Obama, twierdzi, że blogi są zagrożeniem dla demokracji. Ja tam, jako zwykły szpieg stwierdzić jedynie mogę, że największym zagrożeniem dla demokracji są demokraci, no i królowie, że o dyżurnych autorytetach nie wspomnę ;-)


PS. Zdiagnozowałem u tow. Kataryny zespół ODD, którym mnie niechybnie zaraziła.-) Tak się bowiem składa, że skłonność do samodzielnego myślenia jest chorobą (wg Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders, wydawanego przez Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatryczne), uciążliwym schorzeniem o nazwie  Oppositional Defiant Disorder (ODD). Podstawowe charakterystyki tak zdefiniowanego zaburzenia obejmują m.in. skłonność do kwestionowania autorytetów, skłonność do dyskusji, ponadnormalną kreatywność, skłonności aspołeczne  w tym  cynizm i arogancję.

--------------------------------------------------------------------
* luźna uwaga HansaKlosa, szpiega, który nie uznaje tytułów i autorytetów i z pewnością zapadł na ODD.-) i zastanawia się w związku z tym nad rentą z ZUSu

czwartek, 21 października 2010

Powściagliwa polityka małości, tfu miłości

Sołtys twierdzi, że wczoraj był Międzynarodowy Dzień Mediacji, a prezydent jest po to, aby pielęgnować stare polskie tradycje;-). Po to kancelaria ma większy o 23 miliony budżet, co wg teorii (Wz)Rostowskiego daje oszczędzanie przez wydawanie.  Prezydent zaprosił Kaczyńskiego i tylko nie wiedzieć czemu w tym samym czasie Tusk miał wygłaszać w sejmie informacje na temat zabójstwa. Pewnie to była wina Kaczyńskiego;-) GW już sprawdziła i morderca podobno głosował na PIS;-), a zabił z miłości, jak fan Lennona bo nie miał na płyty z wszystkimi wypowiedziami prezesa. Panika2008 zastanawia się, jak taka osoba mogła w ekspresowym tempie otrzymać kanadyjski paszport. - To proste - podsumował Miller - w taki sam sposób, jak każdy Kanadyjczyk, w biurze paszportowym;-)

Die Tageszeitung ogłosiła iż spirala zawiści, nienawiści, zadufania w sobie i arogancji kręci się od 2005 r, gdy bracia Kaczyńscy przejęli władzę w Polsce. Obaj za pomocą moralnej rewolucji chcieli obalić panujący w Polsce od 1989 r. porządek i ustanowić swoją IV Rzeczpospolitą, w której miało panować tylko prawo i sprawiedliwość. Oczyścili publiczne i częściowo należące do państwa media z opozycjonistów i rozpoczęli bezlitosne polowanie na czarownice - Naprawdę polowali na czarownice? - zaniepokoiła się Sołtysowa - Że też mi nikt o tym nie powiedział, a ja tutaj na płocie zioło suszę;-)

W salonie24 zawrzało, a red. Maliszewski przyznał był, że PO stosuje socjotechnikę po to aby złapać w nią przeciwnika politycznego. No taka to już redaktorze, natura polityka! Tymczasem małość redaktora i innych dziennikarzy polega, między innymi, na uporczywym martwieniu się o stan psychiczny kilku milionów Polaków, o stan psychiczny Kaczyńskiego i temu podobne bzdury. Proszę uprzejmie tow. dziennikarzy  - odpr...cie się  od nas i naszych umysłów - podawajcie gołe fakty. Wtedy być może to was władze będą brać w kamasze, a część nawet i do psychuszki;-)

Kaczyński, wg wielu dziennikarzy po zbrodni w Łodzi mógł kontynuować tę linię polityczną i zachowywać się w duchu pojednawczym i podziękować władzy, tfu Bogu, że nie strzelali do niego.-) Nadto, jak doniósł był Marek Beylin, to właśnie Kaczyński jest odpowiedzialny za zabójstwo, gdyż wniósł wątek morderstwa do współczesnej polityki. W tej partii głosi się, że PO zamordowała Lecha Kaczyńskiego. Chciałbym tutaj sprostować nadredaktora Beylina - PO nie zamordowała Lecha K, ale to jej przedstawiciele robią wszystko, aby odpowiedzialnych za śmierć nikt nie wykrył i nie daj Boże ukarał. Ponadto, jak próbował to zagmatwać red. Maliszewski, to dziennikarze są więźniami tej socjotechniki, w której to jedynie Kaczyński popełnia błędy i ciągle jest wszystkiemu winny. Partia władzy rządzi już trzy lata i jedyna jej strategią jest  bójcie się PiS-u, wielka dupa i obiecanki cacanki.

- Koniec tej polityki - zawyrokował Brunner - Władza szczuje ludzi na siebie i chce cenzurować internet, a opozycja chce tylko cenzurować internet. To są dwie strony tej samej, fałszywej, monety. A co do pieniędzy, to Rezerwa Federalna planuje w listopadzie uruchomić sześciomiesięczny program zakupu amerykańskich obligacji skarbowych za świeżo wydrukowane 500 mld dolarów. - Zastanowiłem się. Błyszcząca, fałszywa moneta, z orłem w koronie zakończonej krzyżem, jako symbolem opozycji, a na drugiej stronie nieco przypominająca liść klonu gałązka marychy ze wschodzącym Słońcem Peru w tle;-) - Teraz polityka NBP wydaje się nad wyraz powściągliwa - kontynuował Brunner - zobaczcie na ten wykres cen złota w PLN, który od połowy sierpnia oscyluje wokół zera - No a ten wykres srebra? - zagadnął Brunnera Miller - To wzrost gospodarczego znaczenia Austrii, a szczególnie ich filharmoników - uczenie zakończył Brunner i zasugerował, aby Miller dla sprawdzenia sam udał się do Wiednia, który od jakiegoś czasu jest częścią Rzeszy, tfu, Unii walutowej;-)

poniedziałek, 18 października 2010

Widły na sztorc

- Czytam i czytam - odezwał się Brunner - a tam jak wół stoi, że podaż pieniądza wyniosła 752,91 mld zł, co oznacza wzrost o 8,2% licząc rok do roku. Znów mnie polska władza okrada z pieniędzy! - Chyba z wartości - poprawił go Miller i zaczął się na głos zastanawiać, dlaczego to normalny element społeczeństwa nie zaatakował żadnego z biur PSL. - Pewnie każdy z chłopskich posłów trzyma pod biurkiem kłonicę, a w szafie widły i kosę na sztorc - pomyślał Miller. - PO rządzi i to oni tak niszczą pieniądz - odezwał się znowu Brunner - Wysłałbym kogoś, aby zastrzelił któregoś z (p)osłów, ale tam nigdy nikogo nie ma w biurze, bo wszyscy grają w piłkę;-)

- No tak - pomyślałem - kiedyś działaniami operacyjnymi zajmowało się UB, a teraz w świetle kamer zajmują się tym dziennikarze. Judzenie, szczucie, dezinformacja, plotka i tak już ze 20 lat - Pewnie niedługo będą obchodzić jakąś uroczystą rocznicę - pomyślał Miller - To dziwne - Miller czytał dalej i myślał, co u niego zdarza się niezwykle rzadko - łódzki napastnik nie posiadał pozwolenia na broń! Pewnie zostało mu z zapasów po Wermahcie - zaczął spekulować Miller - może po dziadku - zastanawiał się dalej - To była nowoczesna broń - wtrącił się Brunner - Pewnie ludzie ze WSI nie mają problemów ze zdobycie nielegalnego pistoletu, pod warunkiem, że nie mieli dotąd żadnych problemów z prawem i z przestępczym podziemiem - zawyrokował Miller - no i udowodnili, policjantom, tfu, gangsterom że była im niezbędna. W tym przypadku okazała się niezbędna nad wyraz;-)

- No tak - pomyślałem po raz wtóry - Ludzie znów z mocy władzy okazali się bezbronni. Może, gdyby tak ktoś zastrzelił Andrzeja Rapackiego z MSWIA, to wtedy w trybie natychmiastowym przyjęto by zamiast jego wypocin jakąś normalną ustawę o broni i amunicji, umożliwiającą uczciwym obywatelom, obronę. - To niemożliwe - odezwał się Miller - NSDAP nadal uważa, że kierowana przez MSWIA policja jest w stanie chronić kogo trzeba przed atakiem. Wystarczy tylko, aby obywatel w czasie ataku zadzwonił na policję i poczekał z godzinę na ich przyjazd. - A co w tym czasie ma robić napastnik? - zapytałem z czystej ciekawości - Jak to co? - zdziwił się Miller - niech przygotuje zgodnie z §22 zeznania dla policji! I zabezpieczy broń, bo jeszcze jakiś policjant mógłby się przez przypadek postrzelić.-)

piątek, 15 października 2010

Ekonomia realnej gospodarki

Z Londynu zjechał na dwa tygodnie syn Sołtysa i ogłosił, że oto zabiera się za doktorat z ekonomii. Już konsultował się w tej sprawie z kimś z katedry ekonomii w Warszawie i zaproponowano mu do wyboru jeden z tematów; "Wpływ podnoszenia obciążeń podatkowych jako czynnik stymulujący wysokie poparcie dla partii rządzącej - na przykładzie wybranej, niedorozwiniętej demokracji środkowoeuropejskiej" oraz "Wzrost podatku VAT na żywność jako czynnik powodujący obniżkę jej cen - na przykładzie teorii ekonomicznej J.V. Rostowskiego". Sołtys posłuchał syna, pokiwał głową i na koniec powiedział - Synu! Nauczyłem cię pić, pokazałem jak postępować z kobietami, to i zasad gospodarowania i ekonomi też cię nauczę. - po czym dolał mu do szklanki z herbatą tumskiego rumu i cichym monotonnym głosem zaczął swój wykład.

- Dobrze jest pobawić się w kasynie i na giełdzie, ale liczy się realna gospodarka.- pomyślałem, ale zaraz filozofię przerwał mi Stirlitz, który od rana miał nieźle w czubie. - Jak będą wybory w Rosji, to zdecydowanie zaglosuje jeszcze raz na Komoruskiego, bo to swoj chlop i pieprzy trzy po trzy. Ostatnio studentom dobrze powiedział, że jak nie mają co jeść, to niech chadzają na piwo... :)) do "Harendy". On się nadaje na cara i ma coś w sobie z tej ladacznicy Marii Antoniny, która nawoływała chłopów aby jedli ciastka zamiast chleba;-) no i tak pieszczotliwie opisuje kobiety - kaszaloty;-) Nie wiem czemu - ciągnął Stirlitz - ale właśnie takich ciemniakow jak Komoruski lubię i chętnie bym na niego zagłosował! Zagłosuje raz jeszcze na Putina i na Tuska, bo mam nadzieję, że oni podwyższą akcyzę i VAT o 30%, a może i wiecej ?! Wtedy będę szczęśliwy!-), Polska na zawsze zostanie zieloną wyspą przemytu i ... - Obudź się! - przerwałem gwałtownie Stirlitzowi - przecież jako poddany cara Rosji nie możesz głosować na Tuska! - zaprotestowałem - Na razie nie, ale już niedługo ... - tajemniczo odparł mi Stirlitz i poszedł się napić okowity.

Popatrzyłem na wykres wydatków przeciętnego Amerykanina i zastanowiłem się jak to teraz wygląda w Polsce - rośnie, czy spada? Wtedy głos z radia doniósł mi, ze praworządna platforma obywatelska,-) zabrała parasol unoszący się nad Palikotem i ręka, którą podniósł on był na Słoneczko Peru być może zostanie mu przez prokuratora odcięta, ale jeśli już, to tylko jedna. Druga może kiedyś okazać się potrzebna aby pomachać gumowym fiutem i wypić za zdrowie św. pamięci Lecha, a może nawet i Jarosława.

- Premier znów palił trawkę, albo nałykał się dopalaczy - podsumował na głos Stirlitz i siorbnął kolejny łyk wody życia, z kolekcjonerskiej, oczywiście, butelki.-)

czwartek, 14 października 2010

Prostytucją w PKB

Giełda pędzi jak szalona, naprzekór twierdzeniom, że w październiku czekają nas spadki. Jednym inwestorom bliższy dźwięk elektronicznego pieniądza, a innym srebrnej monety;-)  Czas pokaże, co jest trwalsze. W tym samym czasie banki wypłacaja swoim szefom i zasłuzonym pracownikom premie w łacznej wysokości 140 mld dolarów. Realna gospodarka stoi w miejscu, a surowce zupełnie zwariowały, tak, jaby rozpoczynała się rozpędzać inflacja. Racje ma chyba Tim Jackson, który na  konferencji TEDGlobal 2010 stwierdził iż jesteśmy namawiani do wydawania pieniędzy, których nie mamy, na rzeczy, których nie potrzebujemy, aby stworzyć wrażenie, które nie będzie trwałe, na ludziach, którzy nas nie obchodzą.-)

Aż boję się o polski PKB, który po prostu zerwie się ze smyczy, kiedy wliczą do niego dochody z narkotyków i prostytucji.-) Rząd już wykonał pierwszy krok, aby postawić narkobiznes na nogi. Teraz czas na pornografię. Dziennikarze wiadomo, puszczają się w me(r)diach. Lud  (za)puszcza się aż do Wielkiej Brytanii, wyglądać, czy ta druga Irlandia, aby nie nadchodzi. Teraz czas na ministrów. Może (Wz)rostowski chwyci się za Belkę i zacznie się puszczać, tfu, popuszczać, tfu, poluzować jakościowo?-) A jak wtedy giełda wzrośnie;-)

Sołtys odłożył gazetę i ustalił z Sołtysową, że teraz co wieczór będzie jej płacił stówę, za to, ze ona z nim idzie do łózka, a rano ona zapłaci mu stówę, za to, że on zjawi się u niej na powrót wieczorem. W ten sposób gospodarka wzrośnie w dwójnasób, a może i więcej, bo nawet pies Sołtysa wyczuwa ciężką zimę, a w związku z tym niechybnie zapotrzebowanie na bimber też wzrośnie.

Rząd polski też się stara (na razie tylko zwiększyć podatki);-, a to oznacza, że będzie naród pił, być może z rozpaczy, ale bez akcyzy;-). Szczególne predyspozycje do picia posiadają umoczeni we frankach. Jak się okaże, że amerykańskie Mortgage Backed Securities są nic niewarte, to przynajmniej wpadną w nałóg w niezłym towarzystwie;-)

środa, 6 października 2010

Dylematy na dopalaczach

Trystero przyznał się był iż sam jest naukowcem bardzo miernym mierząc tradycyjnymi miarami. Otworzyłem dzienniczek i wstawiłem mu 3+ za odwagę.-) W końcu nie każdy ma odwagę aby sam siebie tak krytycznie oceniać i to z ekonomii (która w sensie ścisłym nauką nie jest, wiec możesz się tow. Trystero tak tym nie martwić;-) a przy okazji próbować uczynić z ekonomicznego hazardu, tfu, grze na giełdzie, swoje główne źródło utrzymania. Polityków na takie wyznanie w Polsce nie stać. Stać ich za to na hazard połączony ze zwyczajną bezczelnością.
Gwiazdowski ogłosił był iż drukowane pieniądze działają jak dopalacze, z którymi rząd przecież walczy, a skutki ich zażywania są podobne do drukowania pieniędzy. Nasze Słońce Peru postanowiło połączyć pieniądze, dopalacze i bezczelność władzy na poziomie białoruskiego Bat'ki w całość. Nasza ludowa milicja, tfu policja zamiast pilnować praworządności bawi się w interpretacje i nie ponosi za to konsekwencji. Powstają trójki robotniczo chłopskie, tfu policjant, inspektor sanitarny i dziennikarz, robi się nagonkę, media na zamówienie urabiają publikę a potem, wbrew obowiązującemu ciągle prawu zamyka się sklepy. No zupełnie jak na Białorusi - Batiuszka powiedział a milicja wykonała. Może nawet bardziej gorliwie niż na Białorusi. Faktem jest, że dopalacze szkodzą, a nawet uzależniają. Z dnia na dzień ogranicza się wolność gospodarczą i prosperujące zakłady pracy, bo doszło do patologii. No to zamknijmy szpitale, uniwersytety i media, bo we wszystkich tych miejscach dochodzi systematycznie do różnego rodzaju patologii. Trzeba zlikwidować hazard, bo prowadzi to do uzależnień i tragedii rodzinnych, trzeba zamknąć firmy bukmacherskie, totolotek, kasyna. No a uzależnienie od oglądania telewizji? Zdarza się, podobno 1/3 Polaków, więc odbierzmy ludziom odbiorniki telewizyjne. Z alkoholem podobnie. Koniec z piwkiem na działce i drinkiem na imprezce. Sport też uzależnia i prowadzi często do kontuzji, nawet wśród kibiców-szalikowców.-) Niech zbiorą się trójki robotniczo-chłopskie, znajdą jakiś przepis, dopasują paragraf i do roboty!

Dziś to są dopalacze a jutro może być coś bardziej poważnego. Polska to faszyzujący kraj rosnącego bezprawia, co było już widać w po aferze z akcyzą na samochody. Najpierw władze bezprawnie pobierały akcyzę, a gdy UE zakazała pobierania i nakazała oddać wszystkim, którzy ją zapłacili, to zamiast oddać z odsetkami i przeprosić obywateli to zaczęli owych pokrzywdzonych obywateli straszyć sprawami karno-skarbowymi.

Bezprawie staje się w Polsce standardem, maskowanym istnieniem sądów. Dzisiaj właśnie trafia do parlamentu ustawa o broni i amunicji wytworzona w podziemiach SB, tfu, MO, tfu, policji. Konsultantami ustawy byli zapewne bandyci, bo uwagi stowarzyszeń i poszczególnych instytucji obywatelskich do ustawy zostały odrzucone. No tow. Palikot i posłowie z komisji Przyjazne Państwo, napracowaliście się nad porządną ustawą o broni i amunicji, skonsultowaliście ją jak należy a ona i tak pójdzie do kosza. Wypijmy więc małpkę i pomachajmy sztucznym fiutem! Taka to u nas praktyka społecznych konsultacji. Z kim konsultowano zmianę ustawy o VAT? Z kim konsultowano odejście od traktatu nicejskiego na podstawie którego Polacy zdecydowali się na wejście do Wspólnot Europejskich? Z kim konsultowano powołanie Unii Europejskiej jako państwa, którego Polska jest prowincją? Były jakieś referenda ogólnopolskie? Z kim ze strony społecznej konsultuje się sprawę powiększania długu publicznego o 200 mld złotych do 2013 roku? Jeśli w sprawach zasadniczych dla kraju, gospodarki i przyszłości narodu rządzący mają nas tak głęboko w rzyci, to reszta jest nieistotną fraszką i błahostką, że aż nie wartą wspomnienia. Klasa rządząca nie zważa kompletnie na sprawy pryncypialne. Ci, którzy tego nie rozumieją są naiwniakami.

W moje rozemocjonowane myśli wtrącił się Stirlitz i zauważył, że znaczenia wielu spraw za tej wrednej komuny nie miał sposobności załapać. - I tak mi zostało - dodał na głos - Nie załapałem do tej pory, jak to się stało, że w tym najgorszym dla obywatela i najbrudniejszy system ekonomiczno-społeczny nie było programu "Podziel się posiłkiem". Może to dlatego, że nie było reklam? - zauważył na koniec.

- E tam, co masz się tak przejmować - powiedział do mnie Brunner - W razie czego pierd. to i wyjedz do jakiegoś normalnego kraju w Azji, albo zrzucimy się i kupię jakiś mały kraik w Afryce, jak to zrobili swego czasu Żydzi. Może Madagaskar? - rozmarzył się Brunner.
Popatrzyłem na raport. W ostatnich dniach kilka azjatyckich banków centralnych zaczęło odwracać się od dolara. Zasugerowano mi, że gdy połączy ze sobą kilka pozornie niezależnych wydarzeń z ostatnich tygodni, to można dojść do wniosku iż część banków centralnych rozpoczęło proces zabezpieczania swoich rezerw walutowych. Inwestorzy na świecie i banki centralne mają wg raportu rozpocząć  wymienianie rezerw walutowych na surowce, głównie kruszce i na obligacje w yuanach. Wg The Financial Times, Malezja, Argentyna, Białoruś, Hong Kong, Islandia, Indonezja, Singapur i Korea Południowa zaczęła kupować chińskie obligacje denominowane w juanach.  Czyżby był to początek efektu domina? Inni zaczynają gromadzić złoto. Bangladesz kupił od Międzynarodowego Funduszu Walutowego 10 ton złota, a Sri Lanka i Mauritus odkupiły kolejne 212 ton. - A co z Polską? - zapytałem Stirlitza - Polska jedzie na dopalaczach.-) - zachichotał Rosjanin. 

No tak, przyjdzie mi się chyba dołożyć do tej daczy na Białorusi na skraju puszczy białowieskiej, bo jak Donek się rozpędzi, to prowadzenie legalnych interesów może być w Polsce dość niebezpieczne. A może przeprowadzić się do Wschodnich Niemiec? Tylko gdzie ja tam znajdę kogoś takiego jak Sołtys, gościnnego i pędzącego porządny bimber?

wtorek, 5 października 2010

Syndrom polski, czyli przekleństwo

Sołtys przyniósł i postawił na stole pełną michę świeżo uwędzonej kiełbasy. Sołtysowa od razu wzięła kilka pętek do odgotowania, a na stole pojawiły się talerzyki, chleb, masło i szklanki do bimbru. Wszystko to stało się z okazji rezygnacji Sołtysa z kandydowania na burmistrza. Ot ironia losu - człowiek cieszy się z tego, że nie są realizowane jego marzenia.

Pojedliśmy i popiliśmy. Sołtys wyciągnął z szafki słoik latosiej machorki i nabił sobie fajkę.  Wtedy Stirlitz stwierdził, że Sołtysowa wpłynęła na Sołtysa w sprawie tej kandydatury na burmistrza opowiadając o polskim syndromie. Podobno to takie przekleństwo, które ma szkodzić naszym wrogom, ilekroć prezydent lub premier Rzeczpospolitej zechce w Polsce budować jakiś inny kraj niż Polskę. Podobno urok na urząd prezydenta i premiera rzuciło jakieś wcielenie Wernyhory, po tym, jak Petlura nie uzyskał od Polski należytej pomocy i Ludowa Republika Ukraińska została wcielona do ZSRR stając się socjalistyczną.

Na początku nikt się nie zorientował. Wałęsa obiecał drugą Japonię i Japonia pogrążyła się w gospodarczym marazmie. Potem Tusk obiecał drugą Irlandię i Irlandia zaczęła tonąć. Wtedy ktoś z Mossadu przypomniał sobie o tym syndromie i z okazji zbliżających się wyborów parlamentarnych służby specjalne USA, Niemiec i Rosji zaczęły zachęcać, aby premier lub prezydent uruchomił urok. Amerykanie sprytnie podeszli Sikorskiego i miał z Polski zrobić się drugi Iran, ale coś poszło nie tak  gazety zaczęły lansować drugi Kuwejt. Potem Rosja nasiliła swoje działania chcąc wyeliminować konkurentów gazowych i w części gazet rozniosło się echo drugiej Norwegii. Już prezydent Kaczyński miał się na coś zdecydować, kiedy któryś z szefów służb specjalnych wpadł w panikę i nerwy mu pościły. Wtedy rozbił się samolot pod Smoleńskiem, Tusk się przestraszył i milczy, a Komorowski rżnie głupa i przestał cokolwiek obiecywać. Sytuacja teraz jest patowa. Największa siła, jaką dysponuje Polska armia nie może zostać użyta. No bo jak w Polsce obiecać drugi Afganistan albo Koreę Północną i to tuż przed wyborami, albo drugie Chiny? Z kolei władza mogłaby Polakom obiecać drugie Niemcy, ale za ten numer wyrzucili by nas z UE i NATO. No a obiecać obywatelom drugą Rosję, albo chociaż Białoruś też chyba nie przejdzie.

Pozostaje się cieszyć, że jednak nie spełniły się marzenia Polaków głosujących na PO i nie udało się zrobić z Polski drugiej Irlandii.-) No zupełnie, jak u Sołtysa. Dobrze, że premier nie obiecał nam drugiej Argentyny;-), chociaż to ostatnio nie jest już takie pewne.

PS. Jednak coś tam nowy prezydent Komorowski i premier Tusk robią, aby nie być posądzeni o lenistwo (a i takie zarzuty pojawiały się, oj pojawiały;-) Imć Hrabia zafundował nam walkę na krzyże, tfu o krzyż, a dzielny woj Kaczyński podjął rękawicę. Z kolei Słońce Peru oświeciło nam, że są na świecie substancje, które szkodzą zdrowiu i dają w łeb i zaczął z nimi walczyć. Na razie walka polega na tym, że zamyka się bez podstawy prawnej legalnie działające wytwórnie i sklepy, a przedsiębiorców szykanuje się poprzez nasyłanie kontroli państwowych. Idąc w sukurs naszemu słoneczku pragnę donieść, że w z zasadzie to każdy w domowych warunkach i na skale przemysłową też coś takiego robi. Weźmy choćby cukier. Kiedyś krzepił, a teraz szkodzi, szczególnie, jak zajmą się nim drożdźe;-) no, ale drożdże nie pracują tylko dla SB.-))


sobota, 2 października 2010

Podstawy ekonomii - pieniądz i banki

Wielokrotnie spotkałem się z problemem niezrozumienia pojęć ekonomicznych, w tym pojecia pieniądza, emisji i kredytu nawet przez ekonomistów i stąd powstał pomysł małego samouczka w postaci podstaw ekonomii.


Obecnie żyjemy w świecie, gdzie pieniądz jest fiducjarny, nie mający oparcia w dobrach materialnych, a jego wartość ma źródło w zadekretowanym poprzez prawo monopolu państwa na w wykorzystaniu go jako jedyny legalny środek płatniczy. W Polsce władza w postaci NBP ma monopol na emisje pieniądza, co zadekretowano w konstytucji, Art. 227 RP. Zapis ten, wbrew zwolennikom emisji pieniądza dokonywanej przez banki komercyjne,  nie dotyczy jedynie znaków pieniężnych, ale również emisji bezgotówkowej. W czasach nam współczesnych w Polsce, dopiero prawo bankowe z roku bodajże 1998 zezwoliło na emisję pieniądza przez banki komercyjne. Pieniądz fiducjarny w systemie finansowym państwa występuje w postaci gotówki (wydrukowanych banknotach) i w postaci bezgotówkowej (zapisu na kontach). Banki komercyjne, mają możliwość emisji jedynie pieniądza bezgotówkowego, a proces jego kreacji w formie udzielania kredytów doskonale opisuje film poglądowy na stronach NBP. Pieniądz bezgotówkowy w teorii i praktyce traktowany jest jak gotówka ponieważ bezgotówkowy pieniądz może być wymieniony na pieniądz gotówkowy na żądanie banku komercyjnego. Na takie żądanie bank centralny dodrukowuje banknoty. Sam bank centralny  również wprowadza do gospodarki pieniądz bezgotówkowy poprzez udzielanie kredytów bankom komercyjnym, jak również płacąc im odsetki od obowiązkowych rezerw wg stopy depozytowej, którą sam określa. Na chwilę obecną stopa depozytowa wynosi 2%, a fakt generowania przez banki komercyjne pieniądza bezgotówkowego sprawia, że inflacja w zasadzie nie może spaść poniżej założonej stopy dyskontowej.

W Polsce, wg prawa, bank centralny nie może bezpośrednio kredytować wydatków rządowych, ponieważ istnieje w konstytucji stosowny zakaz. W ten sposób zmusza się rząd polski do zadłużania w bankach komercyjnych, które z kolei one mogą zaciągnąć kredyty w NBP pod zastaw zakupionych obligacji rządowych. Teoretycznie takie rozwiązanie chroni NBP przed niewypłacalnością rządu, tyle, że w praktyce rzeczywiste ryzyko straty banku centralnego sprowadza się do kosztów drukowania banknotów i bicia monet. Wprowadzenie pomiędzy rząd i bank centralny pośrednika sprawia, iż koszt kredytu dla rządu jest wyższy niż oficjalna stopa procentowa NBP, a różnica ta trafia do banków komercyjnych w postaci odsetek. Obecnie w ten sposób rząd corocznie wypłaca bankom komercyjnym frycowe, które w ubiegłym roku sięgnęło kwoty ~ 38mld złotych. Oficjalnie rozwiązanie w postaci pośrednika - banku komercyjnego, ma chronić obywateli przed nadmierną emisją pieniądza i nadmiernym zadłużaniem się władzy, ale w praktyce od tego nie chroni, powoduje natomiast coroczne dokarmianie bankowego trola kwotą większą niż rząd wydaje na policje, naukę i szkolnictwo wyższe razem wzięte. W rzeczywistości rząd obchodzi ograniczenia tworzone w NBP emitując obligacje w walutach obcych na rynkach zagranicznych, zmuszając NBP do gromadzenia nadmiernych, z punktu widzenia obrotu gospodarczego rezerw walutowych, i w związku z tym ponoszenia przez całe społeczeństwo ryzyka walutowego. Kraj, który utrzymuje deficyt obrotów bieżących, zaciąga kredyt u reszty świata. Wysokie deficyty na rachunku bieżącym zazwyczaj rodzą pytanie, czy kraj będzie w stanie spłacać swoje długi, czy przeznacza zagraniczne oszczędności na dostatecznie zyskowne projekty inwestycyjne, czy ich po prostu nie przejada.
Bobola zaprezentował doskonały wykres ilustrujący deficyt obrotów handlowych w ostatnich latach, który obrazuje dlaczego dług Polski za granicą rośnie. Bank centralny, aby zapobiec narastaniu długu zagranicznego może jedynie osłabiać emitowaną przez siebie walutę poprzez jej dodruk, a wywołaną w ten sposób inflację może zwalczać poprzez podniesienie obowiązkowej rezerwy cząstkowej dla banków komercyjnych. Nie robiąc tego, bank centralny działa na korzyść banków komercyjnych oraz pozwala dla rządu na dalsze zadłużanie się. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że taka polityka doprowadzi wcześniej czy później do tego, że polska gospodarka zderzy się ze ścianą z opłakanymi skutkami dla społeczeństwa.

Dla banków komercyjnych jedynym sposobem zwiększenia ilości pieniądza bezgotówkowego jest zwiększenie zadłużenia obywateli i przedsiębiorstw w bankach. Maksymalny poziom dopuszczalnej kreacji pieniądza przez banki określany jest poprzez regulacje poziomu rezerw obowiązkowych wg wzoru:

M=H*(1/re)

Gdzie:
re - stopa rezerw obowiązkowych,
M - wygenerowany pieniądz bezgotówkowy,
H - baza monetarna, tj depozyty i kapitały własne banku

W ten sposób za inflacje i parszywienie pieniądza w 100% odpowiada władza w postaci rządu i banku centralnego. Dla przykładu, w państwie, w którym średnioroczna inflacja wynosi 7%, władza w przeciągu 10 lat okradnie cię z około połowy posiadanych pieniędzy

Dla ochrony swoich oszczędności warto zrozumieć, że system pieniądza opartego na zaufaniu działa w sposób analogiczny do piramidy finansowej. Warunkiem koniecznym dla utrzymania stabilności jest, aby suma zaciąganych długów była systematycznie wyższa od sumy spłat rat kredytowych bez odsetek. Gdyby wszyscy chcieli spłacić długi wobec banków, gotówki nie starczyłoby na równoczesną spłatę długu i odsetek. Dopiero, gdyby banki komercyjne upłynniły, tj zamieniły na gotówkę, lub jak kto woli, spieniężyły, cały swój zysk, możliwe byłoby uwolnienie się od zadłużenia. Żyjemy w systemie finansowym, w którym, o ile go nie zatrzymamy, wszystko w końcu stanie się własnością banków, a raczej ich właścicieli;-)

Banki i instytucje finansowe dążą do wprowadzenia jak najszerszego obrotu bezgotówkowego dla własnej korzyści. Gdyby wszystkie pieniądze były przechowywane w bankach, oraz wszystkie rozliczenia dokonywane byłyby bezgotówkowo, to jedynym limitem kreacji pieniądza byłoby zapotrzebowanie na kredyt. Banki kreują pieniądze dosłownie z niczego i w podobny sposób je likwidują, a dzieje się to w całkowitym oderwaniu od realnej gospodarki. To jest właśnie zagrożenie totalitaryzmem bankowym;-)

Tak jak wszystko na tym świecie, w tym emisja pieniądza bezgotówkowego dokonywana przez banki, jest ograniczone. Ograniczenie to wynika wprost ze skłonności do zadłużania się osób fizycznych, przedsiębiorstw i rządu, skłonność społeczeństwa do przechowywania oszczędności w bankach oraz całkowitą wartością płatności dokonywanych bezgotówkowo, poprzez przelewy i karty płatnicze. Społeczeństwo może wyrazić swój sprzeciw wobec systemu i doprowadzić do jego zmiany poprzez przejście wszędzie tam gdzie to jest możliwe na obrót gotówkowy, trzymanie oszczędności w postaci materialnej (złoto, srebro) oraz rezygnacji z płatnościami kartami płatniczymi wszędzie tam, gdzie to jest możliwe

Banki są społeczeństwu potrzebne, ale nie w obecnej postaci pasożyta.

Jednym z lepszych przykładów pasożytowania systemu bankowego na społeczeństwie jest Irlandia, której deficyt w wyniku dofinansowania systemu bankowego wyniesie w tym roku najprawdopodobniej ~ 37% Na każdego irlandzkiego podatnika przypadła kwota ~13 tys. euro, które rząd w jego imieniu sprezentował dla właścicieli banków. Gdyby rząd w swej hojności sprezentował taką kwotę dla każdego podatnika, to z pewnością wpłynęła by ona w inny sposób na gospodarkę.

Zarówno pieniądz towarowy (kruszcowy), jak i pieniądz dłużny mają swoje wady w postaci braku powiązania pomiędzy rzeczywistym zapotrzebowaniem na pieniądz a wynikającym z potrzeb gospodarczych zapotrzebowaniem na ilość pieniędzy pozostających w obiegu w danym okresie. Jednakże, w odróżnieniu od pieniądza dłużnego, system oparty na kruszcu nikogo nie zmusza do akceptacji cudzego długu i prostsze staje się rozdzielenie oszczędnościowych i rozliczeniowych funkcji pieniądza.

Szkoła austriacka przeciwstawia się ilościowej teorii pieniądza ponieważ wg ich teorii pieniądz nie rozchodzi się w gospodarce w sposób neutralny i płynny. Zysk z dystrybucji pieniądza uzyskuje jego emitent (bank centralny i banki komercyjne), a zmiany ilości pieniądza w gospodarce oddziałują na strukturę cen. Dobrym przykładem na to jest rynek nieruchomości w Polsce, gdzie dopuszczenie do udzielania kredytów walutowych bez restrykcyjnych ograniczeń spowodowało wykreowanie kilkudziesięciu miliardów złotych przez banki komercyjne, czego skutkiem było powstanie bańki spekulacyjnej na nieruchomościach oraz szacowanej na ok 400-500 tysięcy osób grupy, którzy , w wyniku różnic kursowych, winni są bankom więcej niż warta jest kredytowana nieruchomość, tj znajdują się pod wodą i jest wysoce prawdopodobne, że pójdą z torbami.

Władza państwa w swoim interesie zawsze dąży do psucia pieniądza, a przeciwdziałać temu może jedynie zakotwiczenie emisji pieniężnej w realnym dobrze, np poprzez wprowadzenie zakotwiczenia pieniądza w kruszcu (srebrze i złocie).  W systemach, w których funkcjonuje pieniądz fiducjarny, nadmierna emisja pieniądza powoduje w fazie ekspansji kredytowej sztuczny ruch (bańkę) na rynku dóbr kapitałowych i inwestycyjnych oraz rynku nieruchomości. Kiedy kredyt znacznie przewyższa oszczędności, dochodzi do kontrakcję na rynku i recesji w gospodarce.
Już Kopernik twierdził, że pieniądz jest miernikiem wartości rynkowej. W sytuacji gdy na rynku pojawia się pieniądz o sztucznie zaniżonej wartości, generowany przez kredyt, to będzie on wypierał pieniądz o większej (trwalszej) wartości. W tej sytuacji jasne jest, dlaczego zyskuje na wartości pieniądz bity w metalu jakim jest złoto i srebro, a niebawem zyska nawet pieniądz bity w miedzi i niklu;-) Już teraz osoby, których nie stać na oszczędzanie w złocie lub srebrze mogą spokojnie zacząć zbierać bite w miedzi 1,2 i 5 groszówki, które zbyt długo nie będą gościć w obiegu.


free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP