sobota, 2 października 2010

Podstawy ekonomii - pieniądz i banki

Wielokrotnie spotkałem się z problemem niezrozumienia pojęć ekonomicznych, w tym pojecia pieniądza, emisji i kredytu nawet przez ekonomistów i stąd powstał pomysł małego samouczka w postaci podstaw ekonomii.


Obecnie żyjemy w świecie, gdzie pieniądz jest fiducjarny, nie mający oparcia w dobrach materialnych, a jego wartość ma źródło w zadekretowanym poprzez prawo monopolu państwa na w wykorzystaniu go jako jedyny legalny środek płatniczy. W Polsce władza w postaci NBP ma monopol na emisje pieniądza, co zadekretowano w konstytucji, Art. 227 RP. Zapis ten, wbrew zwolennikom emisji pieniądza dokonywanej przez banki komercyjne,  nie dotyczy jedynie znaków pieniężnych, ale również emisji bezgotówkowej. W czasach nam współczesnych w Polsce, dopiero prawo bankowe z roku bodajże 1998 zezwoliło na emisję pieniądza przez banki komercyjne. Pieniądz fiducjarny w systemie finansowym państwa występuje w postaci gotówki (wydrukowanych banknotach) i w postaci bezgotówkowej (zapisu na kontach). Banki komercyjne, mają możliwość emisji jedynie pieniądza bezgotówkowego, a proces jego kreacji w formie udzielania kredytów doskonale opisuje film poglądowy na stronach NBP. Pieniądz bezgotówkowy w teorii i praktyce traktowany jest jak gotówka ponieważ bezgotówkowy pieniądz może być wymieniony na pieniądz gotówkowy na żądanie banku komercyjnego. Na takie żądanie bank centralny dodrukowuje banknoty. Sam bank centralny  również wprowadza do gospodarki pieniądz bezgotówkowy poprzez udzielanie kredytów bankom komercyjnym, jak również płacąc im odsetki od obowiązkowych rezerw wg stopy depozytowej, którą sam określa. Na chwilę obecną stopa depozytowa wynosi 2%, a fakt generowania przez banki komercyjne pieniądza bezgotówkowego sprawia, że inflacja w zasadzie nie może spaść poniżej założonej stopy dyskontowej.

W Polsce, wg prawa, bank centralny nie może bezpośrednio kredytować wydatków rządowych, ponieważ istnieje w konstytucji stosowny zakaz. W ten sposób zmusza się rząd polski do zadłużania w bankach komercyjnych, które z kolei one mogą zaciągnąć kredyty w NBP pod zastaw zakupionych obligacji rządowych. Teoretycznie takie rozwiązanie chroni NBP przed niewypłacalnością rządu, tyle, że w praktyce rzeczywiste ryzyko straty banku centralnego sprowadza się do kosztów drukowania banknotów i bicia monet. Wprowadzenie pomiędzy rząd i bank centralny pośrednika sprawia, iż koszt kredytu dla rządu jest wyższy niż oficjalna stopa procentowa NBP, a różnica ta trafia do banków komercyjnych w postaci odsetek. Obecnie w ten sposób rząd corocznie wypłaca bankom komercyjnym frycowe, które w ubiegłym roku sięgnęło kwoty ~ 38mld złotych. Oficjalnie rozwiązanie w postaci pośrednika - banku komercyjnego, ma chronić obywateli przed nadmierną emisją pieniądza i nadmiernym zadłużaniem się władzy, ale w praktyce od tego nie chroni, powoduje natomiast coroczne dokarmianie bankowego trola kwotą większą niż rząd wydaje na policje, naukę i szkolnictwo wyższe razem wzięte. W rzeczywistości rząd obchodzi ograniczenia tworzone w NBP emitując obligacje w walutach obcych na rynkach zagranicznych, zmuszając NBP do gromadzenia nadmiernych, z punktu widzenia obrotu gospodarczego rezerw walutowych, i w związku z tym ponoszenia przez całe społeczeństwo ryzyka walutowego. Kraj, który utrzymuje deficyt obrotów bieżących, zaciąga kredyt u reszty świata. Wysokie deficyty na rachunku bieżącym zazwyczaj rodzą pytanie, czy kraj będzie w stanie spłacać swoje długi, czy przeznacza zagraniczne oszczędności na dostatecznie zyskowne projekty inwestycyjne, czy ich po prostu nie przejada.
Bobola zaprezentował doskonały wykres ilustrujący deficyt obrotów handlowych w ostatnich latach, który obrazuje dlaczego dług Polski za granicą rośnie. Bank centralny, aby zapobiec narastaniu długu zagranicznego może jedynie osłabiać emitowaną przez siebie walutę poprzez jej dodruk, a wywołaną w ten sposób inflację może zwalczać poprzez podniesienie obowiązkowej rezerwy cząstkowej dla banków komercyjnych. Nie robiąc tego, bank centralny działa na korzyść banków komercyjnych oraz pozwala dla rządu na dalsze zadłużanie się. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że taka polityka doprowadzi wcześniej czy później do tego, że polska gospodarka zderzy się ze ścianą z opłakanymi skutkami dla społeczeństwa.

Dla banków komercyjnych jedynym sposobem zwiększenia ilości pieniądza bezgotówkowego jest zwiększenie zadłużenia obywateli i przedsiębiorstw w bankach. Maksymalny poziom dopuszczalnej kreacji pieniądza przez banki określany jest poprzez regulacje poziomu rezerw obowiązkowych wg wzoru:

M=H*(1/re)

Gdzie:
re - stopa rezerw obowiązkowych,
M - wygenerowany pieniądz bezgotówkowy,
H - baza monetarna, tj depozyty i kapitały własne banku

W ten sposób za inflacje i parszywienie pieniądza w 100% odpowiada władza w postaci rządu i banku centralnego. Dla przykładu, w państwie, w którym średnioroczna inflacja wynosi 7%, władza w przeciągu 10 lat okradnie cię z około połowy posiadanych pieniędzy

Dla ochrony swoich oszczędności warto zrozumieć, że system pieniądza opartego na zaufaniu działa w sposób analogiczny do piramidy finansowej. Warunkiem koniecznym dla utrzymania stabilności jest, aby suma zaciąganych długów była systematycznie wyższa od sumy spłat rat kredytowych bez odsetek. Gdyby wszyscy chcieli spłacić długi wobec banków, gotówki nie starczyłoby na równoczesną spłatę długu i odsetek. Dopiero, gdyby banki komercyjne upłynniły, tj zamieniły na gotówkę, lub jak kto woli, spieniężyły, cały swój zysk, możliwe byłoby uwolnienie się od zadłużenia. Żyjemy w systemie finansowym, w którym, o ile go nie zatrzymamy, wszystko w końcu stanie się własnością banków, a raczej ich właścicieli;-)

Banki i instytucje finansowe dążą do wprowadzenia jak najszerszego obrotu bezgotówkowego dla własnej korzyści. Gdyby wszystkie pieniądze były przechowywane w bankach, oraz wszystkie rozliczenia dokonywane byłyby bezgotówkowo, to jedynym limitem kreacji pieniądza byłoby zapotrzebowanie na kredyt. Banki kreują pieniądze dosłownie z niczego i w podobny sposób je likwidują, a dzieje się to w całkowitym oderwaniu od realnej gospodarki. To jest właśnie zagrożenie totalitaryzmem bankowym;-)

Tak jak wszystko na tym świecie, w tym emisja pieniądza bezgotówkowego dokonywana przez banki, jest ograniczone. Ograniczenie to wynika wprost ze skłonności do zadłużania się osób fizycznych, przedsiębiorstw i rządu, skłonność społeczeństwa do przechowywania oszczędności w bankach oraz całkowitą wartością płatności dokonywanych bezgotówkowo, poprzez przelewy i karty płatnicze. Społeczeństwo może wyrazić swój sprzeciw wobec systemu i doprowadzić do jego zmiany poprzez przejście wszędzie tam gdzie to jest możliwe na obrót gotówkowy, trzymanie oszczędności w postaci materialnej (złoto, srebro) oraz rezygnacji z płatnościami kartami płatniczymi wszędzie tam, gdzie to jest możliwe

Banki są społeczeństwu potrzebne, ale nie w obecnej postaci pasożyta.

Jednym z lepszych przykładów pasożytowania systemu bankowego na społeczeństwie jest Irlandia, której deficyt w wyniku dofinansowania systemu bankowego wyniesie w tym roku najprawdopodobniej ~ 37% Na każdego irlandzkiego podatnika przypadła kwota ~13 tys. euro, które rząd w jego imieniu sprezentował dla właścicieli banków. Gdyby rząd w swej hojności sprezentował taką kwotę dla każdego podatnika, to z pewnością wpłynęła by ona w inny sposób na gospodarkę.

Zarówno pieniądz towarowy (kruszcowy), jak i pieniądz dłużny mają swoje wady w postaci braku powiązania pomiędzy rzeczywistym zapotrzebowaniem na pieniądz a wynikającym z potrzeb gospodarczych zapotrzebowaniem na ilość pieniędzy pozostających w obiegu w danym okresie. Jednakże, w odróżnieniu od pieniądza dłużnego, system oparty na kruszcu nikogo nie zmusza do akceptacji cudzego długu i prostsze staje się rozdzielenie oszczędnościowych i rozliczeniowych funkcji pieniądza.

Szkoła austriacka przeciwstawia się ilościowej teorii pieniądza ponieważ wg ich teorii pieniądz nie rozchodzi się w gospodarce w sposób neutralny i płynny. Zysk z dystrybucji pieniądza uzyskuje jego emitent (bank centralny i banki komercyjne), a zmiany ilości pieniądza w gospodarce oddziałują na strukturę cen. Dobrym przykładem na to jest rynek nieruchomości w Polsce, gdzie dopuszczenie do udzielania kredytów walutowych bez restrykcyjnych ograniczeń spowodowało wykreowanie kilkudziesięciu miliardów złotych przez banki komercyjne, czego skutkiem było powstanie bańki spekulacyjnej na nieruchomościach oraz szacowanej na ok 400-500 tysięcy osób grupy, którzy , w wyniku różnic kursowych, winni są bankom więcej niż warta jest kredytowana nieruchomość, tj znajdują się pod wodą i jest wysoce prawdopodobne, że pójdą z torbami.

Władza państwa w swoim interesie zawsze dąży do psucia pieniądza, a przeciwdziałać temu może jedynie zakotwiczenie emisji pieniężnej w realnym dobrze, np poprzez wprowadzenie zakotwiczenia pieniądza w kruszcu (srebrze i złocie).  W systemach, w których funkcjonuje pieniądz fiducjarny, nadmierna emisja pieniądza powoduje w fazie ekspansji kredytowej sztuczny ruch (bańkę) na rynku dóbr kapitałowych i inwestycyjnych oraz rynku nieruchomości. Kiedy kredyt znacznie przewyższa oszczędności, dochodzi do kontrakcję na rynku i recesji w gospodarce.
Już Kopernik twierdził, że pieniądz jest miernikiem wartości rynkowej. W sytuacji gdy na rynku pojawia się pieniądz o sztucznie zaniżonej wartości, generowany przez kredyt, to będzie on wypierał pieniądz o większej (trwalszej) wartości. W tej sytuacji jasne jest, dlaczego zyskuje na wartości pieniądz bity w metalu jakim jest złoto i srebro, a niebawem zyska nawet pieniądz bity w miedzi i niklu;-) Już teraz osoby, których nie stać na oszczędzanie w złocie lub srebrze mogą spokojnie zacząć zbierać bite w miedzi 1,2 i 5 groszówki, które zbyt długo nie będą gościć w obiegu.


19 komentarzy:

  1. Jeśli Autor pozwoli na autopromocję - to właśnie zamieściłem opis sytuacji społecznej po zderzeniu się Argentyny ze ścianą, jako przykład tego jak może wyglądać game over: http://maczetaockhama.blogspot.com/2010/10/scenariusz-argentynski.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Hans, kreacja pieniądza w bankach kom. nie odbywa się w oderwaniu od realiów gospodarczych, bo ograniczeniem dla banków kom. jest nie tylko, jak piszesz, popyt na kredyt, ale również ocena wypłacalności finansowanych projektów. Polecam poczytać badania Kydlanda i Prescotta, za które dostali Nobla, np. można zacząć tu: http://www.geografia.fflch.usp.br/graduacao/apoio/Apoio/Apoio_Valeria/evento/Monetary_Myth.pdf

    Zadaje to jednocześnie kłam temu, że pieniądz bankowy (fiducjarny) nie ma powiązania z popytem na pieniądz transakcyjny, bo właśnie jest z tym bardzo silnie skorelowany (znowu, odsyłam do Kydlanda i Prescotta).

    To, że kredyt znacznie przewyższa oszczędności, nie jest niczym dziwnym w silnie rozwijającej się gospodarce. W USA tak było przez większość XIX wieku (pisał nawet o tym kiedyś Murphy na mises.org). Związane jest to po prostu z importem kapitału zza granicy.

    Last but not least, mylisz się, że pieniądz kruszcowy nikogo nie zmusza do akceptacji go w spłacie długów. Na idealnie wolnym rynku - owszem. Ale zważ na to, że całe ustawodastwo regulujące na świecie system monetarny, od wprowadzenia (tak, wprowadzenia - poprzez legislację) standardu złota w UK aż po jego najnowsze wersje, np. Gold Standard Act z 1900, zawierały, tak samo jak prawo współczesne, klauzule legal tender. Tyle że wtedy legal tender było złoto/papier bankowy emitowany pod złoto, teraz jest papier bankowy po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze co do tego, że nagła spłata kredytów spowodowałaby brak pieniądza na odsetki. Wcale by nie spowodowała. Spłata kredytu w trybie przyspieszonym przecież nie uwzględnia odsetek :) to by była niezła lichwa. Odsetki płaci się za długotrwałe korzystanie z kapitału obcego. Załamanie systemu oczywiście nastąpiłoby, ale z innych przyczyn - zachwiane zostałyby wszystkie współczynniki bezpieczeństwa nałożone przez państwo, takie jak np. stopa rezerw.

    Do stabilnej spłaty kredytów, ani w systemie pieniądza złotego, ani fiducjarnego, nie jest potrzebna ekspansja kredytowa. Pisałem o tym parę razy:

    http://panika2008.blogspot.com/2009/11/misesorg-i-jego-szalona-propaganda.html
    http://panika2008.blogspot.com/2009/04/rezerwa-czesciowa-spacalnosc-kredytow.html

    Żeby nie było, że się tylko czepiam: uważam za bardzo trafną krytykę przepuszczania pieniądza finansującego budżet państwowy przez banki komercyjne. Trudno jednak wymyślić coś istotnie lepszego na dzień dzisiejszy, co by nie wymagało totalnej przebudowy systemu finansowego...

    OdpowiedzUsuń
  4. @ Panika2008
    Chyba jednak zdążyliśmy wszyscy zauważyć, że wypłacalność dłużników i wartość zabezpieczeń jako limit ekspansji kredytowej to kompletna lipa. Myślę, że sporo kredytów udzielono pod dochody z prowizji od sprzedaży kredytów czy mieszkań (na jedno wychodzi) pod zakup tychże mieszkań za szalone ceny. Do tego zyski deweloperów, hurtowni budowlanych, itp. - wszystkie jako zdrowa(hehe) podstawa kredytowania.
    A drugie - sam się zgodziłeś (w przytoczonych tekstach), że spłata kredytów naraz jest niemożliwa i pewnie masz rację, że powolna delewaryzacja jest możliwa bez załamania - pytanie tylko jak powolna. Przy delewaryzacji ubywa pieniądza w obiegu, więc jego wartość rośnie, więc zyski i zarobki liczone w pieniądzu spadają, więc coraz trudniej jest spłacać kredyty. Brzmi jak przejście między Scyllą a Charybdą i jest zapewne możliwe tylko do pewnego stopnia zalewarowania. I wyłącznie "na nos" i porównaniem do Argentyny uważam, że dawno przekroczyliśmy możliwość spokojnej spłaty kredytów, bez załamania - i tu HansKlos ma rację - nie całkiem w teorii, ale całkiem w obecnym swiecie

    OdpowiedzUsuń
  5. @MO, "wypłacalność dłużników i wartość zabezpieczeń jako limit ekspansji kredytowej to kompletna lipa", no przykład USA i Japonii jakby pokazuje że to jednak nie jest lipa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. @ panika2008
    To była odpowiedź na twoje zdanie "Hans, kreacja pieniądza w bankach kom. nie odbywa się w oderwaniu od realiów gospodarczych, bo ograniczeniem dla banków kom. jest nie tylko, jak piszesz, popyt na kredyt, ale również ocena wypłacalności finansowanych projektów"
    Miałem na myśli, że kreacja pieniądza własnie może się odbywać w kompletnym oderwaniu od realiów gospodarczych - na co właśnie byłeś uprzejmy podać przykłady

    OdpowiedzUsuń
  7. @MO: to, co opisujesz pod koniec ostatniego komentu, to jest coś na kształt hiperdeflacji a'la Minsky; mogą Cię zainteresować w tym kierunku ostatnie prace Keena, zob. np. http://www.debtdeflation.com/blogs/wp-content/uploads/2010/09/KeenWhyCrisisNotOver.ppt (nie to żebym się z tym do końca zgadzał, te modele są skrajnie uproszczone, ale kierunek badań jest wg mnie b. ciekawy!)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie no że przez jakiś tam czas może się odbywać to jasne, szczególnie jak Fed finansuje banki na 1%, hehe, ale w końcu tak czy siak przychodzi moment otrzeźwienia.

    OdpowiedzUsuń
  9. @panika2008
    Tak - i jestem przekonany o jej nieuchronności. I nie wierzę zupełnie w możliwość spokojnej deflacji. Załamanie a'la Argentyna 2001 i USA 1932 lub hiperinflacja. Szkoda tylko, że wnioski inwestycyjne na te dwa scenariusze są zupełnie przeciwne.

    OdpowiedzUsuń
  10. "Hans, kreacja pieniądza w bankach kom. nie odbywa się w oderwaniu od realiów gospodarczych, bo ograniczeniem dla banków kom. jest nie tylko, jak piszesz, popyt na kredyt, ale również ocena wypłacalności finansowanych projektów"

    W USA ta ocena zalezy od prawa, ktore reguluje sposob ksiegowania pasywow/aktywow/strat. Ze prawo owo zmienia sie w sposob dosc arbitralny to kazdy chyba zauwazyl, a Dwa Grosze popelnil zreszta na ten temat ostatni post.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Maczeta Ockhama
    opis sytuacji społecznej po zderzeniu się Argentyny ze ścianą

    Wnioski nasuwaja się same. Kraj, w którym w większości obraca się gotówką jest bardziej odporny na kryzysy od tego, w którym obrót jest głównie bezgotówkowy;-) Ponadto, obrót gotówkowy nie pozwala na "zresetowanie" jednostki poprzez blokady jej konta;-)

    Załamanie a'la Argentyna 2001 i USA 1932 lub hiperinflacja. Szkoda tylko, że wnioski inwestycyjne na te dwa scenariusze są zupełnie przeciwne.

    Chetnie posłucham o tych wnioskach inwestycyjnych?

    @futrzak
    W USA ta ocena zalezy od prawa, ktore reguluje sposob ksiegowania pasywow/aktywow/strat

    Kreatywna księgowośc obowiązuje obecnie we wszystkich co bardziej cywilizowanych krajach świata, w tym i w Polsce;-) Powoduje to jedynie zwiększenie haosu, bo nawet niektóre osoby z zarządu firm nie wiedzą, jaka jest ich rzeczywista sytuacja;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. @panika2008
    Spłata kredytu w trybie przyspieszonym przecież nie uwzględnia odsetek

    W znikomym przypadku;-) W Polsce dotyczy to jedynie kredytów ponizej 80 tys złotych.

    kreacja pieniądza w bankach kom. nie odbywa się w oderwaniu od realiów gospodarczych, bo ograniczeniem dla banków kom. jest nie tylko, jak piszesz, popyt na kredyt, ale również ocena wypłacalności finansowanych projektów

    Tutaj się mylisz. Ocena wypłacalności projektów odbywa się a'priory (przed), a rynek wycenia projekt inwestycyjny a'posteriori (po realizacji). O tym, jak to się ma do rzeczywistości doskonale świadczy rynek nieruchomości, w którym podczas udzielania kredytu zakładano iz sytaucja gospodarcza i kredytobiorcy nie pogorszy się, a wartośc nieruchomości nie spadnie. Widać jak te wyceny mają się do rzeczywistości najlepiej z perspektywy Polaków umoczonych we "frankach po 2 zł"

    OdpowiedzUsuń
  13. @ HansKlos
    Pisząc o inwestycjach miałem na myśli po prostu ochronę kapitału -na załamanie bankowe - gotówka w materacu i spłacone kredyty, żadnych obligacji, akcji, surowców itp., na hiperinflację - maksymalne zadłużenie, najlepiej na stałym procencie, akcje i commodities nawet na lewarze- przede wszystkim wyjście z gotówki. Dokładnie odwrotne schematy zachowań.

    OdpowiedzUsuń
  14. czy ze złota nie robia teraz banki spekulacyjnej?

    OdpowiedzUsuń
  15. Grzegorz, jeśli ze złota, to ze złotówki też :) (zob. XAUPLN od połowy roku!).

    MO: maksymalne zadłużenie fajna sprawa w teorii, lecz: po pierwsze, zanim wystąpi hiperinflacja to już odsetki trzeba zwracać, po drugie niestety z reguły ta część pomysłu: "na stałym procencie" jest trochę trudna w realizacji, po trzecie - jak już Ci się uda dostać kredyt na stały procent i tak się złoży, że nie będzie to kredyt w banku (bo który bank widząc widmo hiperinflacji da Ci kredyt na stały procent?) to polecam się przygotować na spore zdziwienie po fakcie z powodu paragrafu 3 w art. 3581 kodeksu cywilnego :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chodzi o to?

    "
    art. 3581
    § 1. Jeżeli przedmiotem zobowiązania od chwili jego powstania jest suma pieniężna, spełnienie świadczenia następuje przez zapłatę sumy nominalnej, chyba że przepisy szczególne stanowią inaczej.

    § 2. Strony mogą zastrzec w umowie, że wysokość świadczenia pieniężnego zostanie ustalona według innego niż pieniądz miernika wartości.

    § 3. W razie istotnej zmiany siły nabywczej pieniądza po powstaniu zobowiązania, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, zmienić wysokość lub sposób spełnienia świadczenia pieniężnego, chociażby były ustalone w orzeczeniu lub umowie.

    § 4. Z żądaniem zmiany wysokości lub sposobu spełnienia świadczenia pieniężnego nie może wystąpić strona prowadząca przedsiębiorstwo, jeżeli świadczenie pozostaje w związku z prowadzeniem tego przedsiębiorstwa.

    § 5. Przepisy § 2 i 3 nie uchybiają przepisom regulującym wysokość cen i innych świadczeń pieniężnych.
    "

    Znając życie to pewnie działa to w jedną stronę :|

    OdpowiedzUsuń
  17. @ spekulancik i panika2008
    Zgadza się, działa w jedną stronę - ale jak wprost wynika z par 4- w tym wypadku zmiay warunków umowy przez sąd może domagać się tylko klient (np. wypłaty zrewaloryzowanego depozytu) Czy w tą będzie działać - poczekamy, zobaczymy.
    @panika2008
    Oczywiście jadąc na lewarze- po drodze się prawdopodobnie na pewien czas zahaczy o niewypłacalność. Tak jak kredytobiorcy w 89 wysiadali z powodu odsetek, tak w 90 duże kredyty można było spłacić małą pensją. Poza tym nie jestem, nie byłem i nie zamierzam być pośrednikiem kredytowym, ani doradcą inwestycyjnym - opisałem jedynie, IMO najlepszy hedge na hiperinflację - czy do końca wykonalny?

    OdpowiedzUsuń
  18. @ panika2008
    Sorry - nie doczytałem, że chodzi ci o inny niż bankowy - w prywatnych pożyczkach oczywiście masz rację

    OdpowiedzUsuń
  19. Bank widząc w przyszłości hiperinflację raczej nie da normalnemu człowiekowi bez mocnych znajomości kredytu na stały procent, bez klauzuli indeksacji kapitału zadłużenia do inflacji (a może taką zawrzeć w umowie, są na to orzeczenia sądów). No chyba że będzie jakaś takowa okazja, ale bym się na to nie napalał.

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP