czwartek, 18 listopada 2010

Ile kosztują podatki

Brunner wpadł w szał, jak zawsze, kiedy zbliża się termin płacenia podatków.  Na początku roku z tym nie ma problemów, bo firma generuje straty, ale pod koniec roku zyski zaczynają przeważać i do płacenia podatków rad nie rad trzeba wrócić. W sumie szał Brunnera dość dobrze zgrywał się z ponurą pogodą i krótkimi dniami, podnosił ludziom adrenalinę, obniżał spożycie kawy w firmie i zapobiegał depresjom;-) Palarnia znowu stawała się wtedy centrum zapobiegania kryzysowego i przepływu informacji.
Nastrój Brunnera zaczął powoli udzielać się i mi. Zawsze zastanawiałem się, na cóż to idą podatki. Z analizy danych ministerstwa prawdy, tfu, finansów, wynika, że znaczna ich część znika w kieszeniach urzędników. A kwoty nie są małe! Zasada taniości państwa wymusza potrzebę dbania o możliwie jak najniższe koszty poboru podatków. Absolutnie niedopuszczalna jest sytuacja, w której koszty poboru podatków zbliżają się do dochodów z nich uzyskiwanych. Tymczasem wiele podatków i danin, szczególnie lokalnych, właśnie oscyluje wokół opłacalności. Taka opłatą jest opłata parkingowa, której koszt poboru dla sporej części miast zbliża się do 80%, a jak uwzględnić nakłady na straż miejską, której zapewne 1/3 zadań polega na sprawdzaniu poprawności opłat parkingowych, to śmiało założyć można, że lokalna społeczność (za wyjątkiem urzędników i "zaprzyjaźnionych" firm) w znikomym stopniu korzysta na owych opłatach. Podobnie ma się rzecz z podatkiem od posiadania psów. Maksymalna stawka roczna wynosi obecnie nieco ponad 30 złotych, i w części gmin koszty poboru podatku są wyższe od dochodu z niego uzyskiwanego.Wszystko to każe zastanowić się nad strukturą podatków w Polsce.

Wg Andrzeja Blikle, koszty poboru podatku CIT sięgają 40%, PIT ok 30% a VAT prawie 20%. Z opłat granicznych i ceł zostaje w Polsce 15%, reszta wędruje do budżetu Unii, a koszt poboru cła w zasadzie pochłania wszystko to, co zostaje w kraju. W sumie ponad 35% podatków pochłania system ich poboru, a koszty bezwzględne sięgają 80 mld złotych.  Koszty te nie uwzględniają tego, co na obliczanie zobowiązań podatkowych i na unikanie podatków wydają firmy i osoby fizyczne. A wystarczyłoby uprościć podatki, no ale co potem z robić z tysiącami niepotrzebnych urzędników i firm żerujących na skomplikowanym systemie podatkowym.

Sołtys twierdzi, że zmiana systemu podatkowego wywołała by rewolucję. Wystarczy przecież zlikwidować CIT, a na to miejsce wprowadzić podatek od obrotów. No ale wtedy nikt nie uniknie opodatkowania, no to z czego będzie się płacić łapówki? - Albo weźmy taki PIT. - w głowie szumiały mi słowa Sołtysa - Ponad 85% podatników składa deklaracje podatkowe, a w firmach całe działy liczą ile z tego należy się dla urzędu skarbowego, ile dla ZUS, a ile na utrzymanie służby zdrowia. No, ale wystarczyłoby, ustawowo zwolnić przelewy do urzędów skarbowych i ZUS od opłat, ludziom płacić to, co jest na umowach, a niech ludzie sami co miesiąc płacą te 10% do skarbówki i 20% do ZUS. Po co te ulgi i zwolnienia? Przecież wystarczy jak urząd raz do roku, na przykład w styczniu, czy lutym, zwróci dla każdego podatnika, który ma żonę po tysiąc złotych, bo kobieta kosztuje;-) i po tysiąc, półtora tysiaca złotych na każde dziecko, które pozostaje na utrzymaniu podatnika, no bo dzieci też kosztują. I już! - zakończył. -No ale to oznacza rewolucję. Już widzę te miliony wkur.. ludzi, którzy co miesiąc z zaciśniętymi zębami oddają pieniądze państwu - zaoponowałem - Rewolucji nie można kupić, rewolucją trzeba się stać i musi ona trwać każdego dnia, albo przynajmniej raz na miesiąc. - zaśmiał się Sołtys, a następnie wykrzyknął - Za ojczyznę! - i wypił szklankę bimbru do dna, po czym poszedł nadzorować pracę drożdży winnych, które nie patrząc na system podatkowy z lubością przerabiały śliwkową breję na śliwowicowy zacier.

12 komentarzy:

  1. Ha ! Dobry wpis.
    Nie pamiętam który minister na pytanie czemu nie zrobić wszędzie jednej stawki VAT 7% odpowiedział, że wtedy nie opłacałoby się go zbierać.
    L O L

    OdpowiedzUsuń
  2. Koszty poboru podatków? Jakie koszty poboru? Nikt z przedsiębiorcy niczego nie ściąga, przedsiębiorca niesie w zębach i sam płaci. Sam oblicza, sam wypełnia druczki, wysyła czy zanosi, robi przelew i za niego płaci, odliczając sobie małą cząstkę tego kosztu. Do tego nie jest potrzebny urzędnik, który przychodzi, coś policzy czy inkasuje, wyręczając choćby w części i biorąc za cokolwiek odpowiedzialność.
    Niemal całość prac „ściągania” podatków jest wykonywana kosztem, staraniem i ryzykiem podatnika (co w zasadzie stanowi podatek od podatku). W dodatku przedsiębiorca jest batożony VATem, którego wykonanie w niektórych obszarach stanowi zaprzeczenie jego definicji (choćby kwestia samochodów „z kratką” i VAT od paliwa).
    Wkurzyłem się. Przez tego naszego Donalda, tego od bicia się w piersi wożąc Porsche Cayenne jaja z targu. Swoją drogą, niezłe wyobrażenie "czym jest gospodarka". Niektórym zawsze będzie się to kojarzyć z "gospodarką rolną".

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale zadnej likwidacji nadmiernie rozrosnietego aparatu urzedniczego nie bedzie.Wynika to z tego iz w Polsce(ale i w innych krajach)urzednicze stanowiska "pracy" to w gruncie rzeczy wygodne,cieple posadki dla rodziny,znajomych oraz sojusznikow politycznych-narobic sie nie narobia a kasa i WLADZA jest.Nalezaloby ustawowo uciac to wszystko o 1/3 tak niemalze z dnia na dzien(powiedzmy w ciagu 2-3 miesiece)jednoczesnie oczywiscie upraszczajac system i likwidujac mase kupe bzdurnych przepisow i przepisikow-jak widac jest z czego ciac.Ale nic z tego-zbyt wielu sobie wygodnie zyje z pasozytowania na systemie i jego absurdach.

    P.S.A tu gosc ktory pisuje o podobnych rzeczach jak Ty(nawet Ciebie poczytuje)-raczej wiecej o polityce mniej o ekonomii.
    http://tiny.pl/hw1jv

    OdpowiedzUsuń
  4. @Paprika Corps
    Jakie koszty poboru?

    Koszty związane z utrzymaniem urzędów skarbowych, urzędów kontroli skarbowej, celników, koszty ich premii za kontrole, koszty przegranych spraw podatkowych w sądach, koszty wezwań podatników, koszty druków itd.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Hans,
    w znacznej mierze to sformułowanie jest formą prowokacji, by skłonić do refleksji nad faktem przeniesienia rzeczonych kosztów na grzbiet podatników. Gigantyczny aparat biurowy jest rozbuchanym kadrowo molochem służącym co najwyżej kontroli czy egzekucji (a zwykle innym celom).
    Wygodne jest stworzenie takiego (pokręconego) systemu podatkowego żeby konieczne było istnienie zależnego od garnuszka państwowego (więc siłą rzeczy popierającego aparat pasożytnictwa) zaplecza a o jego utrzymanie niech się martwią podatnicy. Poza tym, kasa z podatków nie jest taka ważna ;) Przecież mamy cud-narzędzie: dług.
    No i najważniejsze: czy urzędnik państwowy jest realnie podatnikiem?

    OdpowiedzUsuń
  6. A tu , żeby podnieść poziom adrenaliny Brunnera do poziomu stanów wysokich i po trosze wyjasnic PariceCorps gdzie koszty są pogrzebane, wyszpiegowałem strukturę Izby Skarbowej w Stolicy. No i jeszcze nie mozemy zapominać o zadaniach NSA który rozpatruje m.in. skargi podatników na działalność urzędów podatkowych (ostatnia instancja). Tam tez armia ludzi pracuje.
    Kto wie czym się różni :Wydział Ogólny od Oddziału Ogólnego (patrz niżej)?

    Struktura organizacyjna
    Izba Skarbowa w Warszawie:

    http://www.is.waw.pl/Index.htm?main_office=1&office=49&menu=16&sub1=&sub2=&sub3=&sub4=&sub5=&mlt=

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja to myślę, że nasz Donaldino niedługo osiągnie szczyt gospodarki irlandzkiej i nie pomoże mu ani 23% VAT, ani kasa z OFE.
    I nie jest to bynajmniej jego wina, tylko naszego społeczeństwa, które nie chce reform, bo boi się utraty swoich przywilejów.
    W końcu za Donaldino stoi pół Polski.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Lewczuk
    Wystarczającym dowodem na to że "społeczeństwo" oczekiwało reform, było zwycięstwo wyborcze PO. Teraz to samo "społeczeństwo" ma ochotę rozgonić "niekompetentną bandę zakłamanych nierobów", co potwierdza że oczekiwanie reform jest wciąż silne.
    I nie mów, że to nie jego wina, bo sam Donald odebrał Ci to prawo, idąc do wyborów z hasłem "Pełna Odpowiedzialność".

    OdpowiedzUsuń
  9. @Lewczuk
    I nie jest to bynajmniej jego wina, tylko naszego społeczeństwa, które nie chce reform

    Społeczeństwo i władza przez reformy rozumie coś zupełnie innego. Władza przez reformę rozumie spowodowanie takiej sytuacji, kiedy na kasę i kiedy może utrzymać stan posiadania. Społeczeństwo reformę rozumie jako chaos w czasie którego społeczeństwo jest okradane.

    Reforma powinna podnosić dobrobyt ogółu i zwiększać szansę na wzrost dobrobytu w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  10. @ Paprica
    Teraz to samo "społeczeństwo" ma ochotę rozgonić "niekompetentną bandę zakłamanych nierobów", co potwierdza że oczekiwanie reform jest wciąż silne.

    Ja tego nie widzę, nie czuję, sondaże też tego nie pokazują. Może to tylko Twoje pobożne życzenia?

    OdpowiedzUsuń
  11. taa, przedsiebiorca przedsiebiorcy nierowny. Jan Kulczyk typowym nie jest, i on w zebach niczego nie nosi.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Olivier - tego "niczego" nie byłbym taki pewny. Może tylko gołym okiem nie widać "komu" nosi.

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP