wtorek, 2 listopada 2010

LSD a sprawa broni

LSD, tfu, SLD głosem swojego wieszcza, któremu odstawiono dopalacze, albo coś mocniejszego obwieściło, że broni należy zakazać. Zaraz też z tego zaczęli cieszyć się różnej maści bandyci i wychwalać sprzyjająca im partię pod niebiosy. Podobni Polacy nie potrzebują broni, bo doskonale dba o nich policja i inna władza.-) Ciekawe, czy takie samo zdanie ma na ten temat zamordowany Krzysztof Olewnik, minister Dębski, czy generał policji Papała. Trzeba by zacząć wywoływać duchy albo zapytać rodziny zmarłych. Czas ku temu właśnie nadszedł, bo oto mamy Dziady. Wprawdzie wywoływanie duchów mi nie wyszło, ale zapewne  odmienne zdanie niż LSD, tfu SLD na temat zapewnienia bezpieczeństwa obywateli mają rodziny ofiar smoleńskiej katastrofy, bo również i tutaj władza nie zapewniła bezpieczeństwa nawet najwyższym osobom w państwie i nie potrafi nawet zapewnić rzetelnego śledztwa w tej sprawie.

Ze statystyk wynika, że światowy współczynnik zabójstw wynosi ok 9 na 100 tysięcy mieszkańców. W Polsce statystyki wskazują wartość 1.28, ale nie uwzględnia to pobić ze skutkiem śmiertelnym, które zdaniem policji zabójstwami nie są;-), a po ich uwzględnieniu ów magiczny współczynnik rośnie do ponad 1.62. Widać nie jesteśmy jakimś specjalnie narwanym i nieodpowiedzialnym narodem, jak usiłuje się to Polakom wmówić, ale też nie jest w Polsce bezpieczniej niż w USA, gdzie ten współczynnik waha się pomiędzy 0.8 a 1.6, średnio coś koło 1.1. W Polsce nie jest też bezpieczniej niż w Szwajcarii (0.8), ani nie jest bezpieczniej niż w Niemczech (0.9). Tymczasem restrykcyjna Wielka Brytania, gdzie do więzienia można trafić nawet za posiadanie noża notuje ponad 2x więcej zabójstw niż Polska. Jak się patrzy na te dane, to można dojść do wniosku, że o liczbie przestępstw decydują stosunki społeczne, a powszechna obecność broni powoduje trwałe obniżenie liczby przestępstw, w tym zabójstw.

Już Platon rozpowiadał, że jeśli chcesz pokoju, szykuj się na wojnę. Wojna społeczeństwa z bandytami ciągle trwa, tak ja ciągłe jest włażenie polityków w szkodę. Na razie pełno jest stwierdzeń ze strony polityków i mediów, że obywatelom broń jest niepotrzebna. Tymczasem im mniej jest broni palnej, tym jej posiadanie daje większą przewagę i to właśnie ów monopol jest korzystny dla władzy, jak i dla przestępców i właśnie na tym polega efekt posiadania broni przez obywateli, że niweluje ową przewagę. W USA kryminolog Gary Kleck badał problem i dokonał oszacowania, że obywatele bronią siebie i swojej własności około miliona razy rocznie. Oznacza to, że średnio 1 na 300 obywateli padłby ofiarą przestępstwa, gdyby nie dostęp do broni. Przenosząc to na grunt polski oznacza, że broń w rękach obywateli najprawdopodobniej zapobiegłaby około 125 tysiącom przestępstw z ogólnej liczby ponad miliona przestępstw kryminalnych notowanych co roku w Polsce. Wg Klecka, w 98% przypadków wystarczy, że obywatel wyjmie broń lub odda strzał ostrzegawczy. Tylko w 2% przypadków obywatele strzelają do napastników, a w 0.2-0.3% przypadków tj raz na 8-10 przypadków uzycia broni bandyta ginie. W przypadku, gdyby w Polsce nasycenie bronią było podobne, jak w USA należałoby spodziewać się, że około 350 przestępców straciłoby życie próbując dokonać przestępstw. Wg Katesa, tylko w 2% przypadków strzałów oddanych przez cywili niewinna osoba została uznana za przestępcę, podczas, gdy policja myli się średnio w aż 11%. W statystykach amerykańskich najciekawsze jest jednak to, że ponad 90% przestępstw z użyciem przemocy dokonuje się bez użycia broni palnej, a w takich przypadkach posiadanie broni chroni przed napaścią.

Zdumiewa mnie, w co też muszą wierzyć ludzie albo politycy aby twierdzić że restrykcyjne prawo dotyczące posiadania broni jest skuteczne. Może to, że restrykcje w posiadaniu broni są skuteczne i dlatego nie ma nielegalnej broni w Północnej Irlandii czy Bejrucie.-) A może to, że klucze, parasolka czy lakier do włosów są dobrymi narzędziami do samoobrony, ale pomimo tego policja ciągle nosi broń, bo kryminaliści są w jakiś sposób większym zagrożeniem dla policjanta niż dla zwykłej osoby. Być może przekonuje ich argument, że państwo, które nie może zapewnić obywatelom opieki medycznej, jest w stanie zapewnić obywatelom ochronę przed bandytami. 

Najbardziej ze wszystkich zdumiewa mnie argument Grzesia (bo do Grzegorza chyba jeszcze nie dorósł;-) Napieralskiego, który stwierdził, że normalny Polak, by czuć się bezpiecznie, nie potrzebuje posiadać broni, bo policja dobrze chroni obywateli, ale on sam (chyba jako nienormalny Polak;-) potrzebuje dodatkowej ochrony BORu.


*Na pierwszym zdjęciu znajduje się plakat nawołujący do oddawania broni z argumentami podobnymi do grzesiowych. Zapewne stanowił on tfórczą inspirację dla szefa SLD.


37 komentarzy:

  1. ja kiedyś podczas rozmowy na ten temat usłyszałem, że jakbym miał broń to i tak by mi ją napastnik odebrał i jeszcze by mnie z niej zabił i parę innych, bogu ducha winnych osób. a poza tym to przecież nikt mnie nie napada więc o co mi chodzi. no i weź dyskutuj...

    OdpowiedzUsuń
  2. hehe, no proszę jak się nam temat zsynchronizował ;)

    Ale ludowy, ludyczny lud, póki co nic nie kuma. To musiałoby zacząć przesiąkać do mainstreamu pod którego interfejsy jest podłączona większość, żeby w ogóle taką myśl zaczęli dopuszczać. A na to szans nie ma, zwłaszcza w perspektywie kroczącego zamordyzmu. Raczej spodziewał bym się zaostrzenia "regulaminu" i może paru "wydarzeń" z udziałem broni palnej w charakterze straszaka na "szaraka".

    @grapkulec - prawda, można książkę skeczów napisać na podstawie argumentów "ulicy" przeciwko "posiadaniu". Paradoksalnie - "ulica" czuje się bezpieczniej, gdy jest bezbronna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hans, można prosić o link do statystyk z których korzystałeś, z chęcią je wykorzystam w kilku dyskusjach :D

    Pozdrawiam,
    Wróbel

    OdpowiedzUsuń
  4. @Wróbel
    Wikipedia

    @grapkulec
    Jakbym miał broń to i tak by mi ją napastnik odebrał i jeszcze by mnie z niej zabił

    Ja bym w takim przypadku odpowiedział, że tacy inteligentni ludzie powinni popierać zakaz posiadania broni ponieważ zdają sobie sprawę że są zbyt głupi by można im było zaufać i dać broń;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ech, Hans, Hans, nic tylko przyklasnąć... i zatopić się w smutku albo innym bimbrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj kolego mógłbyś wymienić amerykańskie stany mające wskaźnik zabójstw pomiędzy 0,8 a 1,6? Mój najlepszy przyjaciel wikipedia podaje nieco inne dane. Wskaźnik ten wynosi obecnie około 5 i jest dwa razy niższy niż w szczycie na przełomie lat 80. i 90.
    http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_homicide_rate
    Ale np. Kanada gdzie dostęp do broni jest porównywalny z USA ma wskaźnik na poziomie europejskim.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dyskusja o prawie do posiadania broni przypomina dyskusje religijne. Nikt nikogo do niczego nie przekona.

    Ludzie (mam na mysli normalnych ludzi a nie wladze), ktorzy opowiadaja sie za bezwzglednym zakazem posiadania najczesciej w ogole zadnych firearms w zyciu w reku nie mieli, stad te brednie ze "przestepca i tak ci zabierze pistolet i cie jeszcze z niego zabije".
    Naogladali sie jakichs bzdurnych hollywoodzkich czy innych produkcji, gdzie mloda panienka albo inny pacyfista trzesacy sie jak osika nie umie nawet odroznic poczatku lufy od jej konca, nie mowiac juz o zaladowaniu amo.

    Wsrod osob, ktore znam, wiekszosc posiada bron i KAZDY z nich wie jak sie z nia obchodzic, zaladowac, wyczyscic no i wycelowac. Podobnie jak wlasciciel samochodu wie, jak nim kierowac, wlac benzyne do baku etc.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Sprawa jest prosta. Wskaźnik dla Polski za 2009 rok wynosi 1,28 albo jak chcesz 1,63 z pobiciami śmiertelnymi. Dla USA wynosi 5,00 (nie wiem czy z pobiciami). Porównywalne z Polską wskaźniki mają jedynie niewielkie ludnościowo stany Nowej Anglii i Środkowego Zachodu. Wskaźnik ogólny jest zatem 3-4 wyższy w USA niż w Polsce. Koniec, kropka. Dodajmy że jest to NAJNIŻSZY poziom w historii USA. Nie twierdzę że to wyłącznie efekt powszechnego dostępu do broni. W końcu w Kanadzie mają nie mniejszy dostęp do broni niż w USA a poziom zabójstw jest z grubsza na poziomie europejskim. Niemniej wcale jakoś nie pociąga mnie sytuacja w której napalony 18-letni gówniarz będzie chodził po moim osiedlu z gnatem. Nie miałbym natomiast nic przeciwko modelowi szwajcarskiemu w którym rezerwista trzyma SŁUŻBOWĄ broń w domu.
    PS. Moja mama zatrudniała jakiś czas temu Amerykanina, który pękał ze śmiechu kiedy słyszał że Kraków to niebezpieczne miasto. Wywodził się nie z Nowego Orleanu czy Los Angeles, tylko jakiejś pipidówy w Alabamie i uważał że praktycznie każde europejskie miasto jest bezpieczniejsze od tej pipidówy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja patrzę na sprawę bardziej długoterminowo. Za mojego życia (24 lata mam) statystycznie rzecz biorąc będzie na terenie Polski jakaś porządna napierdalanka typu wojna. Giwera bardzo pomaga w obronie domostwa. Na naszą dzielną, tragicznie niedofinansowaną 100tys. armię za bardzo wolę nie liczyć...

    OdpowiedzUsuń
  11. Sorry popełniłem dwa błędy:
    po pierwsze primo, podany przeze mnie polski wskaźnik jest dla 2006 roku, w 2009 spadł do jakichś 1,15
    po drugie primo obecny wskaźnik dla USA nie jest najniższy w historii. Niższy był około roku 1960.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Wojciech Majda
    Za mojego życia (24 lata mam) statystycznie rzecz biorąc będzie na terenie Polski jakaś porządna napierdalanka

    Zgadzam się z tym, że broń w rękach obywateli powinna być jak najbardziej połączona z systemem obrony terytorialnej. Z drugiej strony nie da się wprowadzić sensownej obrony terytorialnej bez uzbrojenia obywateli i kółko się zamyka. W moim odczuciu obecne działania władz dotyczące dostępu do broni i obrony terytorialnej ocierają się o zdradę narodową.

    OdpowiedzUsuń
  13. Najpierw należy zmienić absurdalne prawo, które w momencie kiedy się bronisz przed bandytą i zrobisz mu krzywdę (np przykujesz go kajdankami do kaloryfera, żeby nie zwiał), to potem odpowiadasz karnie przed sądem, za coś tam (narażenie na szwank życia, czy inny paragraf).
    Czyli tak:
    przychodzi do Ciebie bandyta, Ty się bronisz, a następnie jesteś oskarżany o napaść.

    Ostatnio czytałam o polskim przedsiębiorcy hodującym karpie i pstrągi. Jak złapał złodzieja, który kradł mu ryby i przykuł go do drzewa, żeby sprowadzić policję, to potem odpowiadał karnie za te 'przykucie'. I gdzie tu sens? Jakaś parodia prawa liberalno-głupkowatego z naszymi bezwolnymi liberałami na czele.

    OdpowiedzUsuń
  14. "im mniej jest broni palnej, tym jej posiadanie daje większą przewagę" Zdiagnozowałeś Panie Hans tylko część przeciwników. Również ci, co mają szeroki dostęp do broni - wypowiadają opinie, że nasz naród nie dorósł do posiadania broni. Byłem w stołecznej, żeby zarejestrować zakup nowych jednostek i spotkałem gościa - który ma 2 sztuki osobistej 24 sztuki sportowej, 6 sztuk myśliwskiej. Wariat chodził sobie z bronią osobistą ot, tak w Warszawie, w dzień. I ten gościu opowiadał, że nie powinno się ani trochę zmniejszyć restrykcji.
    Z drugiej strony muszę osobiście przyznać, że posiadając broń i widząc, że to takie unikalne - człowiek się lepiej czuje.
    Jay Dee

    OdpowiedzUsuń
  15. Panie Lewczuk - to lepiej poczytać kodeks karny oraz KPK. Aresztowanie obywatelskie jest dopuszczalne. Mógł nadużyć tego prawa - np. znał gościa, który kradł mu karpie. Albo przywiązał go do drzewa drutem kolczastym, a może przybił gwoździem za ucho do drzewa. Nie znasz stanu faktycznego - wiec nie daj się podszczuwać dziennikarzom.

    OdpowiedzUsuń
  16. @JayDee
    Zdiagnozowałeś Panie Hans tylko część przeciwników. Również ci, co mają szeroki dostęp do broni - wypowiadają opinie, że nasz naród nie dorósł do posiadania broni.

    Bo spora część z nich to byli UB/SBcy lub ich potomkowie i dla nich dostęp do broni nie stanowi problemu i ten monopol chcieli by utrzymać, gdyż sami stanowią trzon szeroko rozumianej władzy. Im obywatele potrzebni są jedynie do dojenia, bo wg nich jest państwo i jest Państwo.

    który ma 2 sztuki osobistej 24 sztuki sportowej, 6 sztuk myśliwskiej
    W kraju, w którym wybitni sportowcy muszą się sądzić z milicją, tfu policją, a osobom, do których strzelają bandyci odmawia się dostępu do broni, bo nie są ponadprzeciętnie zagrożeni;-) "normalni" obywatele nie mają szans na zgromadzenie takiego arsenału.

    OdpowiedzUsuń
  17. @Lewczuk
    Przepisy o obronie koniecznej zostały zmienione jakiś czas temu i są bardziej przyjazne obywatelom.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Hans. Mają, mają. Podam parę sposobów:
    1/ Sportowa - tak o dziwo, wydają pozwolenia. Widziałem wyroki na odmowę wydania dwunastej sztuki - Policja twierdziła, ze gość może zamienić jeden z bocznych zapłonów na centralny. Sąd przyznał rację Policji. Gość ma tylko 11 sztuk. Zapytaj się na Legii czy w innym klubie sportowym.
    2/ Sportowa - szkoleniowa. Ilość sztuk - 10 - 20 spokojnie dostaje się.l Ale trzeba b. dobrze zrobić stan faktyczny. Jednym słowem parę miesięcy spędzić w orzecznictwie nt. pozwoleń.
    3/ Myśliwska - najpierw staż - trzeba połazić, poprosić, może sfinansować jakąś imprezę koła łowieckiego. Nie trzeba należeć do koła - żeby być myśliwym i dostać pozwolenie. Generalnie myśliwska broń jest najłatwiejsza - ale staż trzeba załatwić. Potem kurs i egzamin.
    4/ Osobista. Najbardziej upragniona - praktycznie niedostępna - chyba, ze spełni się przesłankę ustawową dointerpetowaną przez orzecznictwo. Generalnie największy opór jest tutaj. Ale bonusem jest, że można nosić załadowaną, nawet z nabojem w lufie. Nie ma też regulacji ustawowych nt. użycia (strzały ostrzegawcze itp).
    5/ Broń na świadectwo broni - np do szkoleń. Trzeba tylko postudiować ustawę. Stworzenie stanu faktycznego będzie kosztowne i trudne - ale bonusem jest możliwość uzyskania świadectwa na broń maszynową. Ilość sztuk - ograniczona tylko stanem faktycznym.
    6/ Kolekcjonerska. Do trzymania w domu. Amunicję można kupić przy wydaniu pozwolenia (komenda stołeczna) i nigdy więcej. Ostatnio ktoś w Wielkopolsce dostał pozwolenie na 50 sztuk. Warte spróbowania - ale nie znam szczegółów. Na to pozwolenie nie ma możliwości zakupu amunicji (oprócz momentu zakupu broni).
    7/ Pamiątkowa - to jak tatuś był myśliwym i chcesz zatrzymać broń. Bez amunicji - jak kolekcjonerska.

    Generalnie - coś od początku tego roku się poluzowało. Łącznie z interpretacją broni niebezpiecznej (b. liberalna - mi się nawet wydaje że wbrew ustawie). Sporo nowych pozwoleń się pojawiło. Więc nie ma co mantykować - tylko radzę sprawą zając się na poważnie. Zabawa nie jest dla biednych. Te 10 - 15 tys. PLN trzeba przeznaczyć (kurs instruktorów, patenty, klubowe opłaty, "stażowe" - koszty są wszędzie). Ale jak tego nie masz - to po co Ci broń - nie ma czego bronić.

    OdpowiedzUsuń
  19. @JayDee
    Te 10 - 15 tys. PLN trzeba przeznaczyć
    To po co się tak wysilać, kiedy za 10 tys łapówki policja sama przyniesie ci pozwolenie na broń osobistą do domu;-)

    Generalnie - coś od początku tego roku się poluzowało
    Nie wiem, bo mam nieco starsze doświadczenia, a ponadto szpiegów zezwolenia na broń nie obowiązują;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jay Dee, może dla nas szaraczków jakiś samouczek (albo link do takowego), jak w tym ubekistanie przebrnąć przez formalności i dostać na legalu te 9mm czy .223? Ech, nawet jakieś liche 22 LR...

    OdpowiedzUsuń
  21. @Panika - najlepiej chyba myśliwską - ale tylko .223 (lub mocniejsze) wchodzi w grę. 22LR czy 9 mm ma za niską energię kinetyczną. Po prostu radzę podzwonić po kołach łowieckich. Tylko raczej nie Warszawa - tym palma odbija. Można też zadzwonić do PZŁ i podpytać się gdzie potrzebują stażystów- to najtańsze. Ja mooocno przepłaciłem - ale będę miał również członkostwo w kole - jednym z bardziej bogatych w zwierzynę - tylko że na zadupiu RP.
    @Hans - to nie takie proste. Ludzi z osobistym pozwoleniem jest ok. 20 tys. Tych co chcieliby mieć i stać ich na to - myślę, ze jakieś 50 tys dodatkowo. Ja próbowałem po najmniejszej linii oporu (ta jak napisałeś) - i mało sobie nie poparzyłem paluchów. Teraz będę załatwiał tą osobistą legalnie - ale stworzenie stanu faktycznego (bez łamania prawa) uzasadniającego takie pozwolenie - to łamigłówka - jeszcze nie jestem gotów.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jay Dee, a w takim kole jak się już jest to trzeba fizycznie te biedne zwierzaczki katrupić, czy jakoś ściemnić można? Twoje "mooocno przepłaciłem" = wspomniane przez Ciebie 10-15 tys? Jeśli jest to mocno przepłacone, to normalny koszt takiej procedury powinien być dość sensownie nieduży...

    OdpowiedzUsuń
  23. @JayDee
    Ja próbowałem po najmniejszej linii oporu i mało sobie nie poparzyłem paluchów
    Trzeba wiedzieć z kim pić;-) zresztą jak z każdą szemraną sprawą do załatwienia.

    OdpowiedzUsuń
  24. @Panika. Staż w kole robi osoba z zewnątrz. Teoretycznie staż jest darmowy. Nie może polować, nie ma prawa głosu. Po odbyciu stażu można ubiegać się o członkostwo w kole. W jednym z warszawskich kół jest 9 stażystów i jedno miejsce. Po odbyciu stażu wykupuje się kurs w PZŁ i zdaje się potem egzaminy. Następnie można:
    - zapisać się do koła, żeby polować bezpłatnie w tym kole;
    - być niezrzeszonym myśliwym, członkiem PZŁ. Wtedy za każde polowanie płaci się lub znajomy członek koła zaprasza Cie.
    Nie trzeba zabijać zwierzyny.
    Kluczem jest staż w jakimś kole - a potem - to już wszystko w Twoich rękach (kurs, egzamin) i uproszczona procedura otrzymania pozwolenia.
    Koszty:
    - staż: teoretycznie bezpłatny,
    - kurs / egzamin: ok 1000 PLN.
    - postępowanie w komendzie: 300 PLN.
    - broń - ok 3000 PLN.
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  25. Kurczę, brzmi to całkiem przystępnie. Mówisz, że szanse spore - pod warunkiem dorwania się do wolnego miejsca w kole?

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja jednak pozostanę przy przykuciu do kaloryfera.
    Nie czuję aż takiego zagrożenia, żeby się zaopatrywać w .../.../... coś tam.
    Przyjdzie taki myśliwy i strzela do niewinnych zwierzaków, jakby lekko miały w tych przerzedzonych lasach.
    Wstydź się Panie myśliwy, że do niewinnych stworzeń strzelasz.:))

    OdpowiedzUsuń
  27. @Lewczuk
    Nie czuję aż takiego zagrożenia
    Jak poczujesz zagrożenie, to juz jest za późno. Nie czas psy karmic, gdy na łowy jechać

    OdpowiedzUsuń
  28. Hansie, nie mam duszy myśliwego. Nie każdy nadaje się do wojaczki.
    Ale określenie dla Grzegorza N. super: Grzesio (!)
    No to mamy w polskiej polityce ludzi:
    - zwykły człowiek
    - dobry człowiek
    - niedorosły człowiek
    Ciekawie to wygląda jak się porówna z politycznymi przywódcami UE.

    OdpowiedzUsuń
  29. @Lewaczuk
    nie mam duszy myśliwego
    Każdy człowiek ma, bo pochodzimy od drapieżców,-) tyle, że teraz każdy poluje na co innego.

    @panika2008, JayDee
    Wracając na chwilę do broni, to całkiem rozsądnym pomysłem jest broń pneumatyczna, która wymaga jedynie rejestracji, a jej niezarejestrowanie to jedynie wykroczenie;-) Można kupić za jakieś 6 tys. strzelbę mająca nawet 470J, ale w cenie ok 3-4 tys można kupić wiatrówkę mającą do 160J, czyli jak typowy karabinek sportowy. Potem, aby być w zgodzie z prawem trzeba wystąpić do gminy o akceptacje regulaminu strzelnicy na swojej działce lub na działce znajomego i już można sobie spokojnie strzelać;-).

    Niby wiatrówka to nie broń palna, ale wieść o jej posiadaniu i możliwości przestrzelenia komuś d. z pewnością się wśród zainteresowanych bandytów rozniesie i wg badań Klecka w 98% przypadków wystarczy. Na pozostałe 2% warto dokupić do wiatrówki siekierę, gdyby magazynek 10 nabojowy nie wystarczył.-)

    OdpowiedzUsuń
  30. A wie ktos moze jak w UK wyglada kwestia pozwolenia na posiadanie broni? Przyznaje sie bez bicia, ze za leniwy bylem zeby samemu poszukac, a sledzac dyskusje widze, ze kilka niemal eksperckich porad mozna bylo uzyskac na ten temat ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. @dittohead
    wie ktos moze jak w UK wyglada kwestia pozwolenia
    Pojecia nie mam, ale od czego jest brat google;-)

    OdpowiedzUsuń
  32. @Panika. Nie trzeba miejsca w kole - trzeba tylko zapisać się na staż i zarejestrować go w PZŁ. Ilość stażystów nie jest limitowana.
    @Hans - z tego co znam - to career dragon ma 240 J. W RP Incorsa go sprowadzała. Nie słyszałem o wyższych energiach - chyba, że masz na myśli tą manutakturę z UK - ale u nich czeka się 2 lata. A energie - to nawet do 1200 J wystrugają.

    OdpowiedzUsuń
  33. Interesuje mnie wskaźnik
    Ilość pozwoleń na bron
    1. Posłów
    2. Polityków

    Wskaźnik uwzględniający położenie geograficzne

    Uzasadnienie tego rozrzutu przyznawanych pozwoleń na broń.

    OdpowiedzUsuń
  34. Jedyna legalna i łatwo dostępna broń służąca do zabijania , którą trzeba jednak to pojazdy mechaniczne.

    OdpowiedzUsuń
  35. @Jerzy
    Interesuje mnie wskaźnik
    Ilość pozwoleń na bron
    1. Posłów
    2. Polityków


    Proszę zapytać policji, ale najprawdopodobniej nie uzyska Waść odpowiedzi;-) Mnie też interesuje taka statystyka.

    OdpowiedzUsuń
  36. @ Jerzy i HansKlos
    Co do broni u polityków-statysty,ani pełnych danych oczywiście nie mam, ale na podstawie prywatnych wiadomości- powiem, że posiadanie broni przez wybrańców jest to rzecz normalna- choć nie powszechna- czyli bym szacował na jakieś 10-30%.

    OdpowiedzUsuń
  37. Przeciętny obywatel posiada 0.4-0.5 na 1000 mieszkańców broni bojowej i sportowej oraz 3.2 na 1000 broni myśliwskiej. Jeśli oszacowania Machety są bliskie prawdy, a raczej są, to mamy tam poziom "zazbrojenia" większy niż w Niemczech i sięgajacy ~50 sztuk na 1000 mieszkańców. Oznacza to, że polityk jest średnio 100 razy bardziej równy wobec prawa niż obywatel.

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP