poniedziałek, 15 listopada 2010

Survival na emeryturze

- Przeżycie można również potraktować jako kategorię komercyjną. Blogi, projekty, przygotowania, gdy tymczasem mamy pod ręką najczystszą formę survivalu - bezdomni, którzy żyją pośród nas - deliberował Stirlitz - Inna sprawa, że takie przygotowania to połowa sukcesu. Druga połowa to zmiana sposobu myślenia i priorytetów. Teraz patrzymy na życie przez pryzmat dążenia do sukcesu, którego miarą jest mieszkanie, samochód, wakacje w ciepłych krajach, niezłe dochody. Survival to przestawienie celów w życiu. Najważniejsze staje się przetrwanie i bycie na powierzchni - dokończył. - Masz na myśli nasze emerytury, czy nasze kredyty? - zapytałem - Jedno i drugie - tajemniczo zakończył Stirlitz i pociągnał łyk ze szklanki musztardówki, bo tylko w takich naczyniach smakował mu samogon;-)

Coś w tym jest. Długofalowy trend walutowy wykazuje średnio dekadową dewaluacje złotego do koszyka walut (frank szwajcarski, euro, dolar) rzędu 20%. Oznacza to, że kredyty hipoteczne staną się, a dla niektórych już są, poważnym problemem. Do tego dochodzi problem z demografią. Mniejsza ilość dzieci to również mniej kupujących i mniej chętnych na hipoteki. Z analiz długu publicznego można doszukać się relacji między nim a demografią.  W zasadzie każdy wzrost ludzi w wieku poprodukcyjnym generuje wydatki z budżetu. W Polsce każdy punkt procentowy wzrostu liczby osób w wieku emerytalnym generuje około 7% wzrost długu publicznego w relacji do PKB. Sołtys powiada, że można sądzić, iż brak dzieci jest odpowiedzią Polaków na antyrodzinną politykę państwa prowadzoną od blisko 20 lat. No bo po co miałyby narodzić się te dzieci? Żeby klepały większą biedę niż ich rodzice, czy po to, aby spłacały długi zaciągnięte przez kolejne złodziejskie rządy w imieniu Rzeczypospolitej?

Sołtys posłuchał mnie i przysiadł się, po drodze nalewając bimbru wprost z bańki do kubka po herbacie. - A jak wytłumaczyć komunistyczny wyż demograficzny? Co takiego było w komunie, że ludzie chcieli mieć dzieci? Biedą i octem w sklepie tego nie da się wytłumaczyć - z marszu wchodząc w dyskusję zapytał Sołtys - Może brakiem prezerwatyw? - odezwała się Sołtysowa - Dopij tą herbatę z prądem i chodź spać - z odrobiną czułości dodała odchodząc.

Nicholas Eberstadt i Hans Groth w swoim raporcie Demography and Public Debt, twierdzą, że proces narastania kryzysu demograficznego dewastuje gospodarki i finanse publiczne, a jego mechanizm jest zbliżony do bańki spekulacyjnej. Bańka pęka i pozostają emeryci i przyszli emeryci bez jakichkolwiek szans na dostatnie życie. Zaczyna się emerytalny survival, podobny do tego, który uprawiają obecnie bezdomni.

- Posiadanie dzieci - zaczął zastanawiać się Sołtys - to w zasadzie nie jest kwestia pieniędzy, tylko nadziei na lepszą przyszłość. To, że tak wielu ludzi nie ma dzieci oznacza, że nie mają nadziei na to, że ich dzieci czeka lepszy los. - No tak - wtrącił się Stirlitz - cudowna przemiana wody w wino, złodziei i komunistów w biznesmenów i PRLu w RPL tak wstrząsnęło ludźmi, że potracili nadzieję na cokolwiek. Na dodatek z próby wyjścia z gospodarczego dołka też chyba niewiele wyszło. Para poszła w gwizdek. W Polsce jedynie pojedyncze głosy nawołują do prowadzenia polityki prorodzinnej, ale mają one piętno braku poprawności politycznej.  To nie jest parada równości. Wzmocniona finansowo rodzina nie jest tak podatna na manipulacje, jak pozbawiona korzeni masa.- i zaczął po ukraińsku cytować z Biblii
Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem:
Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasądzono,
czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,
czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich,
czas szukania i czas tracenia,
czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania,
czas milczenia i czas mówienia,
czas miłowania i czas nienawiści,
czas wojny i czas pokoju.

- No kiedy ta wojna? - zapytał Sołtys, a nie mogąc doczekać się odpowiedzi zniknął w czeluściach mrocznej chałupy.

29 komentarzy:

  1. Na razie mamy wojnę walutową, lepiej nie wywołujmy wilka z lasu.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Karol
    lepiej nie wywołujmy wilka z lasu

    ;-)))
    Od samego gadania, to jeszcze wojna nie wybuchła. Tym niemniej zdaję sobie sprawę, że w wyniku dyskusji, rozmowy i krytyki zmienia się postrzeganie.Siedzisz cicho, jest OK, zaczynasz coś krytykować i już ocierasz się o zdradę narodową;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niejeden czlowiek nawet w beznadziei chcialby miec dziecko. Ale co tu zrobic, jak: zarobki przecietnej mlodej rodziny 2x2k=4k, rata za mieszkanie 1k, oplata za opiekunke/przedszkole 1k. Na zycie zostaje 2k. A niech sie nie daj Boze trafi drugie dziecko lub utrata pracy przez jednego z malzonkow..

    OdpowiedzUsuń
  4. @dedek
    Niejeden czlowiek nawet w beznadziei chcialby miec dziecko

    Osobiście nie znam takich przypadków;-) ale to nie znaczy, że nie istnieją.

    Typowym przypadkiem beznadziei jest wojna, kiedy ilość rodzących się dzieci gwałtownie maleje, a te, które się rodzą maja niższą przeżywalność. Z kolei po każdej wojnie następuje boom urodzeń, pomimo tego, że zazwyczaj panuje wtedy powojenna bieda, której nawet nie sposób porównać do sytuacji 2x2k.
    Wynika to z faktu, że pojęcie biedy i bogactwa jest względne. Kiedy dochód rośnie, rośnie również nadzieja, kiedy dochód spada, nadzieja zamienia się w rozgoryczenie. Realnie osiągany dochód nie ma tutaj wiele wspólnego, ponieważ liczą się odczucia psychiczne człowieka.

    Jeśli mógłbym coś poradzić młodym ludziom, którzy chcą mieć dzieci, ale oceniają, że ich nie stać, aby pozbyli się pesymizmu lub zmienili otoczenie na takie, które nie narzeka na swój los i przestali oceniać swoje życie poprzez pryzmat wartości materialnych. Większość, a może nawet wszystko, co ma prawdziwą wartość w życiu, dostępne jest za darmo - miłość, przyjaźń, lojalność, uśmiech dziecka. Najgorszą rzeczą, która może przytrafić się nam w życiu, to materialny dobrobyt połączony z brakiem tego, co jest najbardziej wartościowe, a dostępne za darmo;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. @Hans
    Zgadzam sie w 100% co do prawdziwej wartosci w zyciu. Problem w tym, ze w przedstawionym przeze mnie przypadku rodzina z malymi dziecmi moze skonczyc pod mostem. Tu nie chodzi o wartosci materialne, tylko o przetrwanie - dochodzi drugie dziecko (kiedys standard), dochodzi oplata za opiekunke 1000zl (bo oboje rodzice musza pracowac) i zostaje 1000zl na 4 osoby.

    A patrzac od drugiej strony - mlode bezdzietne malzenstwo, ktore kupilo mieszkanie na kredyt i splaca 1000zl, za 3000 pozyje sobie normalnie. A jak sa oszczedni, to raz w roku wyskocza do jakiegos kurortu. Bez problemu utrzymaja samochod. Ich sila nabywcza w stosunku do tego co bylo jeszcze 20 lat temu jest kolosalna.

    A mimo to pojawienie sie dzieci moze doprowadzic do katastrofy - bo praca niepewna, brak panstwowych zlobkow i przedszkoli. Opodatkowanie pensji ok. 50%, zadnych ulg na dziecko (o sorry - raz na rok tysiaka mozna odliczyc, ale Donald Dyzma chce i to odebrac).

    Doszlo do tego, ze dziecko jest wiekszym luksusem, niz samochod, wakacje w Egipcie i pomarancze razem wziete :] Bardzo okrotna alternatywa - albo wzgledny luksus, albo taniec na linie. Ten system jest skazany na zaglade.

    OdpowiedzUsuń
  6. hmm...
    no dobrze, a jak to się ma do teorii spiskowej zmniejszenia liczby ludzi na świecie przez "Nich"? Powinni się chyba cieszyć, że im to wychodzi. Wojna nawet do tego teraz nie potrzebna, IMO.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak czytam co tu napisane i wychodzi mi ... sranie w banie.

    1) Jak on zarabia krocie to ona nie chce rodzić 5x, jak jest praktykującą katoliczką 2x i styknie a jak feministka to 1x
    2) Jak on zarabia średnio 3-4 kilo zł na łapę to ona tak samo 1x lub 2x razy urodzi bo dalej to już standard życia idzie w dół
    3) Jak on zarabia 1 kzł to ona na wychowawczym dostanie 800 i jak mieszkają u matki to ona spokojnie może 1x lub nawet 2x urodzić

    Nie widzę ścisłej korelacji pomiędzy zarobkami, a dzietnością znajomych. W mojej opinji problemem jest system edukacji.
    Przede wszystkim mależy zlikwidować koedukację, gdyż on musi być starszy od niej (żenimy się jak kupimy mieszkanie za gotówkę).
    Kobieta żyje około siedemdziesięciu lat a płodna jest od 20-40 i w tym czasie musi mieć męża, jak wyjdzie za mąż przed 30 to gromadki dzieciaków z tego nie będzie.
    Wniosek - kobiety nie mogą masowo studiować !

    OdpowiedzUsuń
  8. @Karol
    Nie widzę ścisłej korelacji pomiędzy zarobkami, a dzietnością

    Dzietność jest wypadkową wielu składowych, w tym głównie priorytetów, bezinteresownej życzliwości, empatii. Kiedy normą staje się hedonizm, to w życiu nie ma już miejsca na dzieci

    OdpowiedzUsuń
  9. "Nie widzę ścisłej korelacji pomiędzy zarobkami, a dzietnością znajomych"

    A ja "widze". Moze dlatego, ze zamiast zabawiac sie teoretyzowaniem i bawieniem liczbami pytam ludzi.
    Kazda jedna znajoma (poza nielicznymi wyjatkami co dzieci nie chca miec lub nie moga) odpowiada:
    "chce miec dziecko, ale nie stac nas teraz" albo "chcialabym miec drugie, ale nie wyobrazam sobie jak bedziemy zyc".

    W komunistycznej Polsce bylo biednie, ale ludzie mysleli tak:
    "i tak nic w zyciu nie osiagne, nic sie nie zmieni, to chociaz bede sie cieszyc rodzina. Z glodu nie umrzemy, sa darmowe przedszkola i szkoly".
    I tak bylo. Ludzie nie musieli sie martwic o podstawe egzystencji, wszedzie bylo tak samo czyli szaro i biednie, ale nikt na ulicach z glodu nie umieral.

    Dzisiaj niby jest inaczej, wiekszy dochod, wiecej bogactwa etc. ale tez i ogromna niepewnosc. Powinie Ci sie noga to lądujesz na ulicy. Masz dziecko - razem z nim.
    Dla kazdej normalnej kobiety priorytetem przy braniu pod uwage ciazy jest POCZUCIE BEZPIECZENSTWA.
    A to w dzisiejszej Polsce jest prawie zadne i oczywiscie przeklada sie na wysokosc zarobkow, bo jak masz wysokie to mozesz cos oszczedzic na czarna godzine, stac cie na nianke i oplacenie dziecku szkoly.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Hans
    'Większość, a może nawet wszystko, co ma prawdziwą wartość w życiu, dostępne jest za darmo - miłość, przyjaźń, lojalność, uśmiech dziecka. Najgorszą rzeczą, która może przytrafić się nam w życiu, to materialny dobrobyt połączony z brakiem tego, co jest najbardziej wartościowe, a dostępne za darmo;-) "

    No, za to Ciebie lubię :-) Takie teksty to miód dla serca w obecnych trudnych czasach

    OdpowiedzUsuń
  11. a mnie właśnie przyszły 'emerytalny survival' zachęca do posiadania trójki dobrze wykształconych dzieci, zawsze jest jakaś szansa na pomoc
    i tak wrócimy do korzeni, Bismarck do kosza!

    Tyle dobrego z kryzysu, a jest coś jeszcze Rosjanie wymierają o wiele, wiele szybciej niż my... może wreszcie zajmą się sobą.

    OdpowiedzUsuń
  12. Coś w tym jest. Dochodzi pewnie do tego jeszcze taki czynnik, że utrzymanie dziecka na "ogólnie przyjętym poziomie" z powodu wysokiego opodatkowania pracy wymaga dochodu dwóch osób. Zajście w ciąże kobiety jest czynnikiem, który może spowodować utratę pracy kobiety. A z jedną pensją i kredytem szybko można się "zakrztusić" finansowo.

    Samemu mnie też w chwili obecnej nie stać na dziecko. Jestem na etapie rozkręcania biznesu, więc te kilkaset zł miesięcznie, które musiałbym zarabiać (wersja bardzo ekonomiczna - mieszkanie z rodzicami) mocno utrudniłaby mi start. Pewnie jakbym pracował dodatkowo na etacie jako rozwoziciel pizzy to by dało radę. Ale mi się nie chce - wolę spokojne życie (jeszcze) bez dzieci. Widziałem jak ludzie tracą życie zaharowując się na śmierć nie mając czasu dla swych pociech, bo muszą 60 h+ pracować.

    Podpisano:
    Bezdzietny kawaler.

    OdpowiedzUsuń
  13. @Wojciech Majda
    Ale mi się nie chce

    Wszystkiemu winne są mi-się;-) No bo największy problem, aby coś zrobić to właśnie polega na tym, że trzeba się wziąć i zrobić;-)

    Niedawno byłem na pogrzebie 50+ człowieka, który tak był zajęty prowadzeniem biznesu, że nie miał czasu założyć rodziny i mieć dzieci. Smutne to było, bo na koniec okazało się, że ani biznesu, ani dzieci. Ów gość przegapił czas, który był na to przeznaczony. Czasami takie odkładanie to jak przekładanie siewu na jesień. No ale każdy ma swoje życie i sam za nie odpowiada. Uniwersalnych recept nie ma w tej kwestii.

    OdpowiedzUsuń
  14. Troszkę się nie zrozumieliśmy, mam wrażenie, że w temacie dzieci ludzie strasznie są skażeni komuną i myślą, że najlepiej by było gdyby każdy miał 2 dzieci ! Otóż NIE ! Problemem jest to, że ci których stać nie maja ich po 12 ! KPW ?

    Słyszałem plotkę iż żona jednego z przedsiębiorców w Suwałkach musiała zrobić prawo jazdy na autobus bo mają JEDENAŚCIORO dzieci :)

    I TAKICH NAM BRAKUJE !

    OdpowiedzUsuń
  15. @Karol
    Problemem jest to, że ci których stać nie maja ich po 12

    To raz jeszcze pokazuje, że pieniądze NIE SĄ najważniejszym kryterium, od którego zależy posiadanie dzieci. Z drugiej strony mamy NIEOBLICZALNE państwo, w którym nie sposób zaplanować życia rodzinnego na 20 lat do przodu i które prowadzi ANTYRODZINNĄ politykę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ludzie szczęśliwi czasu, pieniędzy nie liczą. Dzieci są dla nich błogosławieństwem. Cieszą się z ich ilości, nie martwią się o przyszłość.

    Po co się zamartwiać o dobrobyt, skoro nie wiadomo co nam życie przyniesie?
    A tak przynajmniej dzieci będą.

    Mnie to martwi co innego.
    Rosnący egoizm wśród ludzi.
    Bo to myśląc egoistycznie, wybiera się opcję 'później', najwyżej jedno itp.
    Młodym zwyczajnie i po prostu 'się nie chce', bo dzieci ograniczą ich wolność, zdolność kredytową i takie tam banialuki...

    OdpowiedzUsuń
  17. Lewczuk, a nie sądzisz, że "jakoś to będzie" też jest objawem egoizmu w sytuacji posiadania/potencjalnego posiadania dzieci?

    OdpowiedzUsuń
  18. @Hans

    Może to trochę narcystyczne, ale uważam, że mam dobre geny i pewnie bym został pociągnięty przez trybunał sprawiedliwości w Sztrasburgu do odpowiedzialności za zbrodnię przeciwko ludzkości gdybym ich dalej nie przekazał. ;)

    Zreplikowanie się w około 3 sztukach (i raczej więcej niż mniej) jest w planach - kwestia kilku lat do rozpoczęcia "procedury" ;) Najpierw trzeba ziemię i krowę kupić, żeby dzieci zdrowe były...

    @Karol

    A Ty chociaż zbliżasz się do tej drużyny piłkarskiej (z rezerwowym;)?

    @Lewczuk
    Co jest złego i egoistycznego w byciu odpowiedzialnym i rozsądnym? Czytaj postaraniu się najpierw o zapewnienie jakiegoś bytu dla rodziny? Fakt - mogłem już teraz mieć z 3 dzieciaków i karmić je makaronem z dżemem z Biedronki. Wolę inaczej - zadbać najpierw o podstawę finansów i wyżywienia (zakup ziemi) i potem przejść do działania.

    Oczywiście jest również opcja:
    "Allah dał, Allah wychowa" - to nie w moim stylu jednak.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeszcze się tak zastanawiam, czy wysoki przyrost naturalny po wojnie jest jednak spowodowany powrotem facetów do kobiet. Mam na myśli to, że większość kobiet jest jednak wiernych (przyjmijmy takie założenie) i nie mają okazji zajść w ciążę. Dochodzi do tego również gorsze odżywienie ludzi w czasie wojny co może również tłumaczyć niższą płodność.

    OdpowiedzUsuń
  20. @ Wojciech Majda
    Jak już mnie sprawdzasz to napiszę kilka słów prawdy.

    Mam troje dzieci, córka w pierwszej klasie (teorii ewolucji jeszcze jej pod przymusem nie uczą :) , syn w przedszkolu w pięciolatkach, i druga córa osiem miesięcy.

    Syna w wieku około półtorej roku, żona zaszczepiła szczepionką skojarzoną (jakieś 3 choroby) i od tamtej pory jest upośledzony (autyzm). Na szczęście szczepienie było niezgodne z kalendarzem szczepień (o około pół roku za późno dostał) i jest najmniej upośledzonym dzieckiem w ośrodku. Chodzi do normalnego przedszkola ale słabo mówi. Jako, że zaszczepiony został tak późno mam film jak biega i widać na nim, że jest jeszcze normalny.

    Najmłodsza córa natomiast została zaszczepiona jedynie na gruźlicę (zamiast przy porodzie to po około 2 miesiącach). Sanepid do mnie listy polecone pisze ale jakoś nie może nas w domu zastać. Jak zobaczycie w TVN akcję wywleczenia z domu „toksycznego rodzica” który naraził życie i zdrowie swoich dzieci gdyż ich nie zaszczepił i nazwą go Karol K. to możecie być pewni, że to JA :)

    OdpowiedzUsuń
  21. @panika

    Nigdy nie będziesz pewna co Cię czeka jutro. Osądzasz z pewnym prawdopodobieństwem co będzie, ale to jest niespodzianka. Dlatego życie jest ciekawe, a nie takie zaplanowane jak pod sznurek:
    - wykształcenie
    - praca
    - mieszkanie
    - rodzina
    - może dziecko?

    Nigdy nie masz gwarancji, że osiągnięty przez Ciebie poziom życia jest wystarczający aby zaspokoić potrzeby Twojego dziecka.

    Twoim potencjałem jesteś jedynie Ty sama.
    Dotyczy to każdego.

    Problem zaczyna się w momencie, kiedy zaczynasz myśleć: co mogę stracić?

    OdpowiedzUsuń
  22. Poruszyłem też ten temat na zaprzyjaźnionym z Tobą, Hansie blogu, jednak jako, iż u Ciebie również wieje wojną, a nawet demografią to pozwole sobie na pałe swój własny komentarz przekopiować na ten zacny blog.
    Wydaje mi się, że starsi i mądrzejsi pomylili się o jakieś 20 lat. Tyle chyba mniej więcej brakuje, aż młode turbanki będą wystarczająco duże i będzie ich wystarczająco dużo żeby nam wsadzać granaty w odbyty. Można mówić o innych konfliktach, ale jedynie konflikt muzułmanów z obozem chrześcijan i laików przyniesie wojne, która (przynajmniej w Europie) nie byłaby atomowa - historia zna broken arrow (wersja Wietnamska), ale skala chyba byłaby zbyt duża.

    OdpowiedzUsuń
  23. @Karol:
    "Problemem jest to, że ci których stać nie maja ich po 12 !"

    Zapytaj sie swojej zony, czy jakby was bylo stac to chcialaby urodzic i odchowac 12 dzieci?

    Kobieta to nie jest rozpłodowa jałówka, ktorej jedynym celem w zyciu doroslym jest chodzic w ciąży a potem karmic i wychowywac gromadke dzieci.
    Kiedys kobiety nie mialy prawie zadnego wplywu na swoja plodnosc, dzisiaj maja i powrotu do starych czasow nie bedzie.

    OdpowiedzUsuń
  24. @Karol
    No więc właśnie, kobiety mogłyby za dużo stracić. A tak zawsze mogą powołać się na 'odpowiedzialność' i powiedzieć, że jeszcze nie czas, albo, że nie są rozpłodowymi jałówkami. Panowie zresztą używają takich samych wybiegów.

    Państwa najbiedniejsze rozmnażają się najszybciej, bo ludzie nie mają nic do stracenia.

    OdpowiedzUsuń
  25. Wojciech Majda pisze...
    Fakt - mogłem już teraz mieć z 3 dzieciaków i karmić je makaronem z dżemem z Biedronki. Wolę inaczej - zadbać najpierw o podstawę finansów i wyżywienia (zakup ziemi) i potem przejść do działania.

    Ja mam 2 dzieci i karmię je makaronem i dzemem z Biedronki, wcale nie uważam że dzieci mają źle. Nie muszę też mieć 10tys. na życie aby dzieci utrzymać, trochę rozsądku i dobrych chęci.

    Pozdrawiam,
    Marcin

    OdpowiedzUsuń
  26. Panie Cichecki, jak to się mówi 'graba'.
    Ja mam trójkę odchowaną właśnie w ten sposób, a nawet ze smutkiem stwierdzam, że przez ostatnie parę lat w dobrobycie i szczerze uważam, że to im tylko zaszkodziło.

    OdpowiedzUsuń
  27. @futrzak
    „i powrotu do starych czasow nie bedzie.”
    Jest dokładnie odwrotnie, powrót do starych czasów będzie z pewnością, cywilizacja która nie potrafi zachować płodności swoich kobiet w dobrobycie będzie musiała ustąpić miejsca takiej która potrafi. Zresztą to już się dzieje, muzułmanie się rozmnażają i rosną w siłę.

    @Lewczuk&Cichecki
    Moja teściowa 70+ mówi że: „jak Bóg da dzieci to i da na dzieci”.

    @Wojciech Majda
    Pamiętaj jak będziesz brał sobie żonę, że jak to pisał JKM optymalny wiek żony = wiek męża/2 + 7
    Uważam ten wzór za słuszny z perspektywy ojca 3 dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  28. @Cichecki i Lewczuk

    To oczywiście są Wasze dzieci i mi nic do tego jak je karmicie...

    Ale uważam, że poleganie na "makaronie i dżemie" w przypadku zdrowia jest fatalne dla zdrowia ludzi. Stan zębów większości tak się odżywiających tego pośrednim dowodem. Swoje chcę karmić porządnie - m.in. dlatego odkładam ich posiadanie o kilka lat. Najpierw trzeba IMO zbudować zdrowe fundamenty.

    @Karol

    Moim "targetem" są kobiety w wieku 18-22 lata. Choć i tak wiadomo, że serce nie sługa - mogę sobie mieć różne założenia czy "złote proporcje" a i tak będzie jak będzie.

    @Futrzak
    Nie mówię, że od razu 12 (choć są kobiety,które pewnie tak by tak chciały).
    Swoją droga Dr. Stephan napisał na ten temat ciekawy wpis - kwestia odpowiedniego tłuszczu i 12 ciąż nie straszne ;)
    http://wholehealthsource.blogspot.com/2009/03/skin-texture-cancer-and-dietary-fat.html

    Karol mądrze pisze, że jak płodność się nie zmieni - czytaj białych będzie się rodzić więcej to w ciągu kilkudziesięciu lat może być z naszą cywilizacją krucho. Przecież do samej zastępowalności pokoleń w czasie pokoju przeciętna kobieta musi urodzić około 2,06 albo 2,13 dziecka. Teraz w Polsce to coś pomiędzy 1,2 - 1,4. We Francji to jakoś chyba 1,9 z tym, że tam mnożą się głównie ludzie, którzy jako przodków żadnych Pierrów czy Amelii nie mieli...

    OdpowiedzUsuń
  29. @Wojciech:
    nie chodzi o to, jaki slad zostawia w organizmie kobiety wiele ciaz (a zostawia bo jednak jest to proces bardzo wymagajacy energetycznie i zasobozerny);
    chodzi o to, ze zeby urodzic 12 dzieci to trzeba na dobra sprawe dwie dekady zycia poswiecic WYLACZNIE na to.
    Ciaza, porod, karmienie, nastepna ciaza, porod, karmienie i tak w kolko. Zadna normalna kobieta, ktora cos wiecej poza dupa niemowlaka i pielucha interesuje w zyciu nie pojdzie na takie cos.

    A plodnosc muzulmanow juz sie zmienia. W krajach, gdzie kobiety zyskuja wiecej praw nie rodzi sie juz tyle dzieci. Zreszta nawet w Arabii Saudyjskiej minely juz czasy gdy rodzina miala po kilkanascie dzieci.
    Dzisiaj rzadko ktorego saudyjczyka stac na wiecej niz jedna zone oraz na wiecej niz 2-3 dzieci.
    Nawet zony szejka, wladcy arabii, nie rodza po kilkanascioro dzieci.

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP