środa, 1 grudnia 2010

Fajdanie na wycieraczkę

Sołtys przyjechał ciągnikiem i wszedł do biura. Wstałem więc i powiedziałem dla  żony Kreisleitera, aby mi nikt nie przeszkadzał, bo będę zajęty, po czym zamknąłem drzwi. Sołtys postawił na stół bańkę miodu, a ja podałem szklanki i przez okno popatrzyłem na klimatyzowany ciągnik Sołtysa ze skórzanymi siedzeniami, który wydał mi się jakoś dziwnie mały. Sołtys polał i wypiliśmy, najpierw dla rozgrzewki, a potem dla zdrowotności.  - Ten nasz rząd - zaczął Sołtys - to jacyś chłopcy do bicia, żeby taki inwalida umysłowy jak ty miał na kogo ponarzekać. Prawdziwe karty rozdają ludzie siedzący w cieniu o których istnieniu nie masz pojęcia.- dokończył. Napiliśmy się znowu, nalałem z samowara herbaty i podałem żurawinową konfiturę. Pomyślałem wtedy o planach zmian w BBN, których inicjatorem okazał się Hrabia. - Pewnie mają na niego haki. Konfidentem był, czy co? - głośno zastanawiał się Sołtys. - Znaczy się WSI-reaktywacja - pomyślałem i opowiedziałem o konferencji klimatycznej, aby zmienić temat. Obaj wyjrzeliśmy przez okno i wtedy wszedł Muller, popatrzył na nas, nalał sobie miodu z bańki i powiedział - To za oknem, to przez globalne ocieplenie. Waszyngton wysłał już do Meksyku swoich przedstawicieli. W zamian za redukcję długu ... - zaczął, zamyślił się i dodał - Pojutrze się zacznie, widziałem gdzieś to i zamierzam od Sołtysa kupić kilka ton jęczmienia - Ale ja nie mam jęczmienia tylko żyto! - oburzył się Sołtys - Z jęczmienia bimber mi nie wychodzi - dodał już nieco udobruchany, zobaczywszy, że szklanka przed nim znów była pełna złocistego płynu - Polska to jednak kraina miodem płynąca;-) pomyślałem - No i daje światu pozytywny przykład - wtrącił mi się w myśl Muller - Tutaj już kilka lat wcześniej wiedziano, że gwałt nie popłaca - Pewnie miał na myśli Łyżwińskiego i Leppera, bo na ich wzór szwedzka prokuratura wystawiła nakaz aresztowania założyciela WikiLeaks, Juliana Assange'a, aby go przesłuchać w sprawie gwałtu. Wprawdzie nie wiadomo, czy nasz Julian gwałcił obie kobiety naraz, czy tylko hurtem dyplomatów, ale już wiadomo, że zrobił to ze szczególnym okrucieństwem, bo nawet Hillary Flinston mogła od tego zginąć;-), a przecież ona tyle zrobiła dobrego - dla Izraela, oczywiście;-) Teraz musisz Julian robić to, co robią politycy - mów, że nie twoja ręka, a przynajmniej, że może i był zamieszany w sprawę, ale nie twój interes;-). Jaki ten świat jest dziwnie skonstruowany, że tragicznie kończy się umiłowanie do pozytywizmu prawniczego. Prędzej czy później okazuje się, że praw mamy od cholery, tylko wszystko jest pod kontrolą i żyć się nie da. Chyba społeczna natura musi zrobić to samo, co zrobiła ziemska natura z konferencją klimatyczną - roześmiać się jej prosto w twarz! Może by zacząć robić pikiety, albo przynajmniej poczytać Thomasa Piketta wykłady o trendach w koncentracji bogactwa i wzroście nierówności na świecie?Albo może powieszę sobie plakat - make peace not war? - Ty się przed uzbrojonymi ludźmi nie obronisz się plakatem - uświadamiał mnie znad szklanki Sołtys - Zapisz się na jakieś warsztaty dotyczące konspiracji, to się w pobliże Hrabiego wkręcisz - zachęcał mnie Sołtys - Inaczej ciebie też mogą oskarżyć o gwałt, a nawet pedofilię - A w dupę tam ... - odpowiedziałem zdenerwowany, bo przypomniały mi się warsztaty dla dziennikarzy, na które zapisałem się w lecie, a prowadzone przez Axel Spring. Tam na koniec zalecano, aby każdy z przyszłych dziennikarzy zrobił coś odlotowego, na przykład sfajdał się na wycieraczkę. No nie powiem, starałem się, ale Sołtysowa przyjmując ciemnogrodzką postawę poszczuła mnie psem;-)

Teraz piję ten miód, patrzę na globalne ocieplenie;-) za oknem i jestem pełen rozterek, czy lepiej przyłączyć się do górniczej imprezy na barbórkę, czy do bankowej na 7 grudnia i wybrać z konta wór papierowych banknotów. No ale jak znowy złoty się mi poslizgnie, to nie zarobię ani na franku, ani na papierowym srebrze. Chyba rzeczywiście trzeba by powtórzyć kurs na szpiega i szpiegować wieś, a może nawet wypić z Dukaczewskim, ale mnie jakoś do tej pory mdli po tym prezydenckim szampanie. - Pewnie Ruski był  - pomyślał Muller - Sam jesteś Ruski - pomyślałem ja, ciągle kołatany, raz miodem, a raz rozterką.

38 komentarzy:

  1. http://doskonaleszare.blox.pl/resource/snowscientists.png

    Zwłaszcza dobrze podsumowuje końcówka (w przyszłym tygodniu: deszcze w Europie zadają kłam twierdzeniom o suszy w Afryce!).

    Niektórym trudno uwierzyć, że poprzednia zima była globalnie jedną z najcieplejszych w ostatnim półwieczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. @szopeno
    Niektórym trudno uwierzyć, że poprzednia zima była globalnie jedną z najcieplejszych w ostatnim półwieczy

    Zdaje mi się, że ostatnio nie tylko klimatolodzy mają problem z bilansem - cieplnym, oczywiście;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy z tym miodem to stała zmiana koncepcji blogu, czy chwilowe zachłyśnięcie się Sołtysa poziomem wzrostu PKB sugerującym, że rzeczywiście płynie tu miód i mleko. ;-)
    A poźniej znowu powrót do wzorca opartego tylko na bimbrze?

    OdpowiedzUsuń
  4. @HansKlos,
    Wie Pan, ja jeszcze jakiś rok temu nabijałem się z globalnego ocieplenia. Do czasu, aż pogadałem z facetami zajmującymi się zawodowo klimatem (to ważne - nie z nawiedzonymi zielonymi, którzy często nie mają pojęcia o czym piszą, a połowę przekręcają). Naprawdę, Globalne Ocieplenie jest faktem. Zima 2009/2010 była np. najcieplejszą zimą w historii Australii, chyba drugą co do ciepłoty zimą w Kanadzie itd. Średnio w skali globu była to chyba 9 najcieplejsza zima. tak samo teraz to, że u nas pada śnieg, nie jest dowodem na to, że _globalne_ zmiany klimatu nie następują.

    http://doskonaleszare.blox.pl/2010/02/I-gdzie-to-globalne-ocieplenie.html

    OdpowiedzUsuń
  5. @slav
    Czy z tym miodem to stała zmiana
    To przez pogodę;-) z którą jest wieczny problem, bo się ociepla i nie za bardzo wiadomo dlaczego, a jeszcze bardziej tajemnicze jest to, że nie wiadomo, czy dalej będzie się ocieplać, czy też mamy przełom. No zupełnie jak z nieruchomościami, tyle, że przedział czasowy jest większy. Cały czas miały rosnąć, tysiące specjalistów zapewniało, a tu d. W międzyczasie ile dyskusji było i jak ciekawych. Zupełnie jakbym słyszał dzisiejszych klimatologów z ich pomysłami, aby Grenlandię przykryć kocami, albo wywołać jakiś ogromny wybuch wulkanu, który spowoduje ochłodzenie klimatu.

    Takich ludzi słuchają politycy. Obawiam się, że któryś z nich owe ględzenie o klimacie weźmie na poważnie. Podejrzewam iż wtedy, gdy nie uda się wywołać wybuchu ogromnego wulkanu, to odpalą trochę rakiet i zafundują nam zimę po wojnie jądrowej. Wtedy to nalewki z miodu pozostanie jak na lekarstwo, że o bimbrze nie wspomnę.-)

    OdpowiedzUsuń
  6. @szopeno
    Zima 2009/2010 była np. najcieplejszą zimą w historii Australii

    I owszem, jeśli uznać, że Australia przed rokiem 1900 nie istniała;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hans ciesz się , że jako mały i niszowy przedsiębiorca nie musisz płacisz podatku od CO2, który to niebezpieczny związek wytwarzasz niewątpliwie w czasie pędzenia produktów z zawartością etanolu.

    http://finanse.wp.pl/kat,104122,title,Unia-uderza-w-polskie-firmy,wid,12906600,wiadomosc.html?ticaid=1b58d&_ticrsn=5

    OdpowiedzUsuń
  8. Wie ktos jak sie liczy te najcieplejsze/najzimniejsze zimy/lata w skali globu? 2/3 powierzchni Ziemi to woda, liczy sie srednia temperatur tylko na ladach czy tez zime na srodku Pacyfiku tez bierze sie pod uwage?

    OdpowiedzUsuń
  9. @nebabot
    "Większość systematycznych pomiarów zaczęto dokonywać dopiero po II wojnie światowej. Jakość tych danych zależy od kraju, w którym robione były pomiary, problemem jest duża odległość pomiędzy stacjami pomiarowymi, zwłaszcza w obszarach oceanicznych. Jednym z największych sukcesów współczesnej meteorologii jest użycie metod teledetekcyjnych z satelitów meteorologicznych i z pomiarów naziemnych. Pozwoliło to na uzyskiwanie globalnych informacji na temat rozkładu temperatury z wysokością, czy na temat prędkości wiatru na powierzchni oceanu, albo na temat ilości chlorofilu w oceanie (kolor oceanu). Dodatkowym problemem w ocenie zmian klimatu jest fakt, że techniki pomiarowe zmieniają się w czasie. Rozwiązaniem było ujednolicenie pomiarów za pomocą technik asymilacji danych i przeprowadzenie dokładnej analizy jakościowej. Metoda ta nazywa się reanalizą danych meteorologicznych. Dzięki reanalizie mamy dostęp do około 40 lat szczegółowych danych o atmosferze i powierzchni Ziemi."

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Zmiana_klimatu#Badania_polowe

    OdpowiedzUsuń
  10. @nebabot
    Wie ktos jak sie liczy te najcieplejsze/najzimniejsze zimy/lata w skali globu?

    Zadaj to pytanie na doskonaleszare.blox.pl. Kiedyś analizowałem te dane, które oni wrzucają do modelu i w zależności od tych danych model może być "ciepły" - teoria ocieplenia, lub "zimny" - teoria oziębienia klimatu. Problem jest w tym, że dokładnie nie wiemy ile tej wody jest w oceanie;-), a na dodatek ocean jest w ciągłym ruchu wymieniając ciepło z otoczeniem, a my nie wiemy ile tego ciepła tak naprawdę wymienia;-). No to robi się założenia i uproszczenia. Jak założymy jedno, to mamy ocieplenie, a jak założenia mamy inne, to mamy ochłodzenie.

    W dyskusji o klimacie i wpływie człowieka na niego proponuję na początku ochłodzić rozgrzaną głowę, bo należy bezwzglednie zachowac daleko idaca powsciagliwosc w przypisywaniu człowiekowi wyłacznej, czy chocby tylko dominujacej, odpowiedzialnosci za zwiekszona emisje gazów cieplarnianych, gdyż prawdziwosc takiego twierdzenia nie została udowodniona

    OdpowiedzUsuń
  11. HansKlos, jasne, lepiej słuchać geologow niz klimatologow. Tylko w takim razie, jezeli wpływ stężenia CO2 i gazów cieplarnianych nie ma wpływu na temperaturę, to jak wyjaśnić, że a) ziemia nie jest skuta lodem b) w przeszłości, gdy Słonce było chłodniejsze, temperatura na Ziemi bywała i cieplejsza.

    OdpowiedzUsuń
  12. @szopeno
    lepiej słuchać geologow niz klimatologow
    Bo geolodzy, a w zasadzie paleoklimatolodzy mają historyczne dane, jak rzeczywiście zmieniał się klimat na planecie. W skrócie klimat ten ocieplał się i ochładzał cyklicznie. Tak działo się nawet w czasach nam historycznie bliższych, przedprzemysłowych (zakładany brak wpływu ludzi na klimat) z okresem ocieplenia ok 1100-1300 roku i okresem ochłodzenia ok 1650-1720. Tymczasem klimatolodzy współcześni na bazie danych z ostatnich 100 lat próbują powiązać obecny cykl ocieplenia ze wzrostem CO2 z emisji spowodowanej przez człowieka.

    Problem takiego związku przyczynowo-skutkowego nie został udowodniony i przypomina nieco próbę udowodnienia, że gwizdek konduktora jest przyczyną iż pociąg rusza z miejsca;-) Dla sprawdzenia, czy taki związek przyczynowo-skutkowy ma miejsce proponuję wziąć gwizdek do muzeum kolejnictwa i tam pogwizdać. Jeśli lokomotywy zaczną się poruszać, to taki związek przyczynowo-skutkowy zostanie udowodniony;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. HansKlos, tyle tylko, że związek przyczynowo-skutkowy istnieje; jego zaprzeczanie to zaprzeczanie ustaleniom astrofizyków, zaprzeczenie fizyce itd,

    Jeszcze raz, w przeszłości, biorąc pod uwagę ciepłotę Słońca (było dużo chłodniejsza). Ziemia powinna być dużo chłodniejsza. A tymczasem nie była. Właśnie wyjaśnienie tego faktu było początkiem teorii o wpływie CO2 i najnowsze badania dość dobrze tą teorię potwierdzają (istotnie, był CO2 był wyższy).

    Następnie, inne takie cykle można często wytłumaczyć aktywnością słońca. aktywność słońca dobrze się koreluje ze zmianami temperatury do lat 70-80tych, a potem gwałtownie przestaje się korelować. Jak więc wyjaśniać, że aktywność słońca spadała, a temperatura rosła?

    Teoria g.ocieplenia jest teorią, a więc oczywiście istnieje możliwość, że jest fałszywa - parę procent powiedzmy. Jak to ujął jeden z naukowców: jak to jest, że ludzie ubezpieczają dom od pożaru, mimo, że jego prawdopodobieństwo jest bardzo niskie, a nie chcą się zabezpieczyć przedd g.ocieplenia, mimo, że prawdopodobieństwo prawdziwości tej teorii jest bardzo wysokie?

    Na temat MWP (medieval warming period) wystarczy wpisać w youtube "climate denial crock of the week medieval warming period"

    OdpowiedzUsuń
  14. @szopeno
    związek przyczynowo-skutkowy istnieje; jego zaprzeczanie to zaprzeczanie ustaleniom astrofizyków, zaprzeczenie fizyce

    Jak na razie to pewne jest, że istnieje konkretna grupa ludzi, która chce kosztem pozostałych, nabić sobie kabzę. Co do astrofizyków, to proponowałbym najpierw poczytać sobie Milankovića.

    Zawsze warto być sceptykiem i brać poprawkę na rozsądek. Czasami nie zawadzi i szczypta cynizmu;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. No właśnie. Załóżmy, że globalne ocieplenie jest faktem i że odpowiada za nie ludzki CO2. Okazuje się, że większość alarmistycznych publikacji medialnych, społecznych spotów telewizyjnych, raportow, "niezależnych" portali ekologicznych itp. w ogóle nie podejmuje tematu sposobu narzucania limitów i rozliczania emisji.

    Ja na przykład myślałem kiedyś, ze to bardzo sprytne i mądre posunięcie: urynkowić handel emisjami - sam się zorganizuje i zoptymalizuje. A teraz nie jestem pewien, bo przecież pieniądz to rzecz umowna, ciągle się na przykład Amerykanie z Chińczykami kłóca o kurs, ciągle ktoś tam dodrukowuje. Czy nie będzie tak, że lepszy drukarz emisje sobie po prostu wydrukuje?

    Druga sprawa to przyjęcie limitu na łebka. Każdy człowiek na Ziemi będzie miał równy limit czy też będą równi i równiejsi? Porównajmy sobie tekturowo-blaszane lotnisko na Okęciu z betonowym bukrem Charles de Gaulle, polskie drogi z niemieckimi autostradami albo Polskę z Japonią, która jest jedną wielką bryła betonu. W Polsce brakuje jeszcze dużo betonu, Polska ma energetykę całkowicie opartą na węglu. Natomiast limity będzimy mieć niższe niż kraje oparte na atomie i zabetonowywane od 50 lat. Przy czym prawdopodobnie Polska pewnie nie wyszła najgorzej w skali świata.

    Wesołym psikusem naszych zachodnich przyjaciół było przyjęcie jako pozycji wyjściowej emisji po kollapsie bloku wschodniego.

    Na razie nie istnieją i przez długi czas nie będą istnieć technologie eliminujące emisję CO2. Emisja CO2 jest ściśle skorelowana z dobrobytem i poziomem życia. I to nie rozbijanie tłustej dupy przyslowiowym SUVem chodzi, ale o drobiazgi. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że byle co = emisja. im się wydaje, że to jakieś abstrakcyjne "kominy" budujące przestarzałe rzeczy bez ktorych można się obyć bo teraz nadeszła era smartfonów.

    Po prostu skala wyrzeczeń jest przemilczana. Gdy skonfrontujemy skalę wyrzeczeń z zagrożeniami ociepleniem, to wtedy będzie dyskusja. Na razie jest snucie katastroficznych wizji cieplarnianych i mydlenie oczu farmami wiatrakowymi.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie jestem alfą i omegą przeczesującą media w poszukiwaniu ogólnego obrazu CO2-fobów, ale zaryzykuję stwierdzenie, że to środowisko poza piętnowaniem emisji, nie ma nic konstruktywnego do zaoferowania. Skoro już się dało ruszyć aparat medialny i rządy, to czemu nie nakłoniono do zbudowania czegoś w rodzaju drugiego projektu Manhattan, tym razem dla wykorzystania nowych źródeł energii (np. tanszych ogniw fotowoltaicznych )? Ja osobiście w powodzenie takiego projektu wierzę i to na olbrzymią skalę. Nie jest to jednak rzecz, która zrobi się sama. "ekolodzy" oferują na razie paciorki typu wiatraczki albo rzecz wręcz zbrodniczą - biopaliwa.

    OdpowiedzUsuń
  17. Poniżej wklejam wersję roboczą wpisu o CO2 . Jeśli zostanie uzupełniony i przeredagowany może ukaże się w PIP-ie .

    Jak wiadomo rośliny do fotosyntezy potrzebują dwóch głównych substratów :
    wody, CO2 i energii świetlnej . W zamierzchłych czasach , wtedy , kiedy rosły olbrzymie paprocie , skrzypy i widłaki stężenie CO2 dochodziło do 13 % .Ziemia nie wystygła jeszcze do obecnego stopnia ,wulkany dymiły wtedy o wiele intensywniej , prawdopodobnie zasnuwając niebo ciemnymi chmurami blokując dostęp słońca . Gleby zapewne jeszcze nie były tak żyzne jak za homo sapiens . Prawdopodobnie wody nie brakowało . Ale czy na marnej glebie , pod zadymionym niebem z samej wody przyroda rośliny mogły osiągnąć tak bujne formy ?

    Rośliny zużywały intensywnie CO2 , prawdopodobnie część została związana w formie węglanów tworząc osady i rozmaite formy przede wszystkim węglanu wapnia . Poziom tego cennego podstawowego dla roślin gazu obniżył się aż do dzisiejszego poziomu 0,038 % . Co by się stało gdyby go obniżyć , czy roślinom będzie to obojętne ? A może w ogóle wyeliminować ten gaz z atmosfery ?

    O ile w uprawie roślin podkreśla się znaczenie podlewania , a tyle CO2 jest postponowany , obwiniany za wszelkie nieszczęścia czekające ludzkość . Rośliny pobierają go poprzez aparaty szparkowe i z gleby . Otwierając aparaty szparkowe roślina czeka na wchodzące cząsteczki , niestety tylko co 3883 z nich to upragniona cząsteczka CO2 . W tym przypadku cierpliwość nie popłaca , ponieważ przez te wrota roślina traci wodę . A więc musimy je częściej podlewać . Pewne rośliny ( gruboszowate ) poradziły sobie z tym problemem zamykając na dzień aparaty szparkowe i pobierają CO2 w nocy , magazynują w łodydze i w dzień przystępują do dalszej pracy – fotosyntezy .

    Zatem zasadne jest pytanie – czy rośliny nie głodują z powodu niedoboru CO2 ?

    OdpowiedzUsuń
  18. Spośród wszystkich ważnych gazów w atmosferze ( N2 , O2 , H20 , CO2 ) dwutlenek węgla jest gazem najcięższym , a więc w zacisznych miejscach największe stężenie jest tuż przy ziemi .
    Obserwując gleby – te najżyźniejsze - terra preta , czarnoziemy i czarne ziemie , mady można się spodziewać większych stężeń CO2 dzięki dobremu życiu glebowemu , większej ilości materii organicznej , napowietrznieniu . W przypadku rędzin dochodzi geneza – powstają na podłożu węglanowym . Substrat torfowy do produkcji roślinnej też powinien zapewniać stabilne ilości CO2 . Zwiększone stężenie CO2 stosuje się w uprawach pod osłonami do zwiększania produkcji .

    CO2 jest lepiej rozpuszczalny w wodzie niż O2 i N2 . Rozpuszczalność maleje ze wzrostem temperatury . Nagrzewanie gleby powoduje pionowy ruch powietrza , który powinien zmieniać stężenie CO2 przy powierzchni ziemi .

    Jeśli powyższe rozważania nie zawierają zasadniczych błędów nasuwają się następujące wnioski :
    1. demonizowanie CO2 i cała teoria GO ma podłoże inne niż naukowe ( nowa forma podymnego , blokowanie postępu i rozwoju w krajach rozwijających się , próba wymuszenia handlu normami – zapewne w USD ) ;
    2. kampania na rzecz przeciwdziałania GO nie ma formy naukowej , oparta jest na emocjach , ujawniono skandal z fałszowaniem danych – czy Al Gore jest politykiem , od którego Szanowni Czytelnicy kupiliby samochód ?
    3. obniżanie poziomu CO2 w atmosferze doprowadziłoby do zagłodzenia roślin , a wraz z nimi ludzi i zwierząt – na szczęście nie jesteśmy w stanie tego dokonać i nie mamy aż tak wielkiego wpływu ;
    4. podnoszenie poziomu materii organicznej w glebie , jej aeracja ( dostarcza nie tylko tlenu ) , wspieranie życia glebowego , dostarczanie węglanów Ca i Mg zwiększa poziom CO2 dostępnych dla korzeni ;
    5. zapobieganie przegrzewaniu gleby ( przez ściółkowanie i agrowłókniny odbijające światło ) , tworzenie żywopłotów , uprawy agroleśnicze sprzyja zatrzymywaniu wody w glebie , ale też i CO2 ( pionowe ruchy powietrza , prawdopodobnie oprócz wody na pustyni roślinom brakuje CO2 ) ;
    6. nawadnianie roślin o chłodnych porach dnia , kiedy stężenie CO2 jest przy glebie najwyższe , a rozpuszczalność w wodzie najlepsza ;
    7. Ziemia stygnie , więc powinniśmy się obawiać bardziej ochłodzenia , niż ocieplenia , które jest związane z aktywnością słoneczną i głównym gazem cieplarnianym parą wodną ;
    8. za podwyższenie stężenia CO2 w atmosferze powinny odpowiadać kraje , które w ostatnim stuleciu przyczyniły się do tego najbardziej przez wycięcie lasów , motoryzację , prowadzenie do wojen , intensywną industrializację .


    Materiały
    http://scaf.i8.com/Index.html

    http://globalwarmingnotes.i8.com/

    http://motyl.wordpress.com/2008/04/09/globalne-ocieplenie-globalne-oziebienie-epoka-lodowcowa-tuz-tuz/

    OdpowiedzUsuń
  19. @cedric
    Usunąłem Twoje dwa komentarze, bo się zdublowały.

    OdpowiedzUsuń
  20. @cedric
    1) Eksperymenty w warunkch szklarniowych wykazują, że zwiększenie CO2 wpływa na lepszy rozwój roślin, ale zyski są zżerane (dosłownie) przez większą liczbę pasożytów i robali.

    2) Gdyby pozbawić całą atmosferę CO2, to niemal cała ziemia non stop pokryta by była lodem.

    http://anomaliaklimatyczna.com/2010/10/17/co-by-sie-stalo-z-ziemia-gdyby-z-atmosfery-usunac-co2/

    3) W przeszłości C02 było więcej, dzięki czemu mimo mniejszej energii otrzymywanej od słońca, ziemia (poza kilkoma okresami) nie była skuta lodem.

    4) Należy odróżniać fakt istnienia GO od faktu różnorakich prób "walki" z nim. Należy podkreślić, że nawet jakby ludzie natychmaist przestali emitować CO2, to i tak GO z rozpędu postępowałoby jeszcze przez kilka dekad.

    5) Ziemia stygnie, ale w perspektywie milionów lat. GO natomiast jest tu i teraz.

    6) Najwięcej na GO dostaną w d* zwykli ludzie, im biedniejsi, tym więcej. Proszę zwrócić uwagę, że to wielki przemysł wspiera finansowo fundacje próbujące obalić teorie GO.

    @HansKlos
    Mam na myśli ustalenia dotyczące rozwoju układu słonecznego, np. jakie były temperatury Słońca. Opinie astrofizyków na temat GO mają taką samą wartość, jak moje opinie na temat ekonomii (mimo, że jestem fachowcem w innej dziedzinie).

    Oraz jakie założenia musiał Pan zmienić, by w modelu wyszło Panu oziębianie się klimatu?

    OdpowiedzUsuń
  21. @szopeno
    jakie założenia musiał Pan zmienić, by w modelu wyszło Panu oziębianie się klimatu

    Masę wody w oceanach;-)

    (CO2 i GO) związek przyczynowo-skutkowy istnieje; jego zaprzeczanie to zaprzeczanie ustaleniom astrofizyków. (i dalej) Opinie astrofizyków na temat GO mają taką samą wartość, jak...

    Proszę się zdecydować na coś.-).

    Moja opinia na temat fałszywości założeń o wpływie działalności człowieka na ocieplenie klimatu opiera się na kilku elementach, które pomijane są w teoriach zakładających wpływ człowieka na GO.
    - w ciągu ostatnich 10 tys lat istniały okresy, kiedy zawartość CO2 w atmosferze sięgała 377-450 ppmv, podczas, kiedy zwolennicy zakładają iż w erze przedindustrialnej nie przekraczał on 290 ppmv
    - brak jest powiązania okresów ocieplenia i ochłodzenia klimatu z okresów ostatnich 10 tys lat ze zmianą zawartości CO2 w atmosferze, co raczej sugeruje iż najpierw mamy wzrost temperatury, a potem wzrost zawartości CO2, a nie odwrotnie
    - głównym gazem cieplarnianym jest para wodna, zaś wpływ CO2 jest mniejszy niż 2% z czego nie więcej niż 1/4 jest generowana przez człowieka. Sugerowanie iż zmiana o 0.25% ilości gazów cieplarnianych to wiara w efekt motyla. W rzeczywistości bezwładność cieplna planety jest tak wielka, że zmiana jednego z czynników o tak niewielka wartość nie wpływa na jej bilans energetyczny
    - z punktu widzenia ludzi, znaczenia ma jedynie bilans cieplny na półkuli północnej, ponieważ tam znajduje się prawie 82% lądu i stąd pochodzi gro produkowanej żywności. Oznacza to, że gorące lata w Australii nie mają większego znaczenia, pomimo, iż mogą równoważyć mroźne zimy na półkuli północnej. Z kolei na półkuli północnej zimy 2000, 2002, 2003, 2004 i 2009 były najmroźniejsze w tym stuleciu. Ta zima też zapowiada się jako nadzwyczaj chłodna. W efekcie, pomimo GO może okazać się, że jest w zimie coraz zimniej i coraz mniej mamy żarcia. No to po co owe GO zwalczać? Aby było w chałupach jeszcze bardziej zimno i bardziej głodno, bo do tego sprowadza się cała walka z GO.

    Wg mnie, zamiast walczyć z wiatrakami, tfu, z globalnym ociepleniem, to władze powinny zająć się zalesianiem swoich krajów. Kilkuprocentowy wzrost zalesienia wyeliminuje ową nadmiarową emisję CO2 z pożytkiem większym dla ludzi i gospodarki, że o zwierzynie nie wspomnę, niż wprowadzenie nowego podatki pod przykrywką GO i transferu bogactwa od biednych do bogatych. Tymczasem mamy sytuację odwrotną - korporacje za przyzwoleniem władz wypalają lasy w Amazonii i na Nowej Zelandii, emitując do atmosfery CO2, którego nikt nie dostrzega;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. @HansKlos
    Astrofizycy: już wyjaśniłem o co chodzi. Astrofizycy ustalili, że Słońce było w przeszłości dużo chłodniejsze. Mimo to, na Ziemi nie było dużo chłodniej. Wyjaśnia się to wpływem CO2 (bo były większe stężenie CO2 niż obecnie). Zaprzeczanie cieplarnianemu wpływowi CO2 oznaczałoby, że należy przyjąc, że Słońce było cieplejsze, a więc zaprzeczenie ustaleniom astrofizyków (dotyczących astrofizyki). Natomiast opinie astrofizyków na temat GO nie są ustaleniami astrofizykow, tylko ich opiniami.

    Co do pary wodnej, należy pamiętać, że procent pary wodnej zależy znacznie silniej niż CO2 od temperatury. Zwiększając niewiele liczbę CO2, powodujemy następnie, że zwiększy się procent pary wodnej.

    http://www.realclimate.org/index.php/archives/2007/04/the-lag-between-temp-and-co2/

    Co do Co2 wzrastającego dopiero po temperaturze, nie jest to prawdą obecnie. Obecnie jest dokładnie odwrotnie: najpierw wzrasta CO2, potem temperatura. To jest ta różnica: poprzednio CO2 wpływało na powiększenie wpływu innych efektów, obecnie zaś działa jako samodzielny czynnik. Czyli historycznie zazwyczaj pojawiał się jakiś czynnik, który samodzielnie powodował wzrost temperatury, wzrastał poziom CO2, co powodowało dalszy wzrost temperatury itd. Obecnie zaś najpierw wzrasta CO2, potem wzrasta temperatura. Proszę przy tym zwrócić uwagę, że było to przewidziane przez teorie klimatologów (że w przeszłości CO2 powinno wzrastać z pewnym opóźnieniem).

    Co do historycznych poziomów CO2 wyższych w ciągu 10.000, proszę o jakieś dalsze wskaźniki, gdyż szybki google nic mi nie znalazł, więc nie mam się jak odnieść. artykuły, które ja czytałem, wskazują na poziom nie wyższy niż 290 ppm.

    Co do wpływu GO, ma Pan rację częściowo. Ale np. jednym z wpływów GO będzie zmiana poziomu mórz i oceanów. Stopnienie lodów w arktyce i Antarktydzie oraz zmniejszenie gęstości wody pod wpływem temperatury może spowodować podniesienie poziomu oceanów całkiem sporo. Innym np. większa presja migracyjna z tychże biednych dotkniętych ociepleniem krajów. Wreszcie, są tez prognozy skrajne, które naukowcy nie puszczają do prasy, bo są mało prawdopodobne, a zbyt przerażające (skoro czyta Pan doskonaleszare, to wie Pan o czym piszę).

    OdpowiedzUsuń
  23. Kurka na wacie, wycięło mi komentarz. Panie HansKlos, ma Pan limity na długość?

    OdpowiedzUsuń
  24. A nie, nie wycięło, pojawił się z opóźnieniem, i generując przy okazji komunikat o błędzie.

    Co do twierdzenia, że
    "w ciągu ostatnich 10 tys lat istniały okresy, kiedy zawartość CO2 w atmosferze sięgała 377-450 ppmv,"

    To wikipedia komentuje: "One study disputed the claim of stable CO2 levels during the present interglacial of the last 10 ka. Based on an analysis of fossil leaves, Wagner et al.[17] argued that CO2 levels during the period 7 – 10 ka were significantly higher (~300 ppm) and contained substantial variations that may be correlated to climate variations."

    ONE STUDY.

    OdpowiedzUsuń
  25. @szopeno
    Prosze zerknij na wykres średnich temperatur z ostatnich 50 lat w Polsce mierzonych przy gruncie (dane z ok 100 tys pomiarów) i porównaj go z wykresem pomiarów z satelity

    Znów jesteśmy zieloną wyspą, która jako jedyna się nie ociepla? A może to ma związek z danymi z próbek lodowych z Arktyki i Antraktydy, które kilka lat temu "znikły", tj przestały być dostępne w postaci surowych danych? Trudno to osądzić.-)

    Temat GO jest ważny, ale musisz chyba przyznać, że przynajmniej na półkuli północnej owe ocieplenie klimatu wydaje się być dość słabo potwierdzone w danych zbieranych na ziemi, a więc najbardziej wiarygodnych, a tym bardziej może wątpliwości budzić związek owego ocieplenia z emisją CO2 przez człowieka.

    Można się tutaj oczywiście spierać o to czy owo, np czy wzrost średniej temperatury w tym stuleciu o ok 3/4 stopnia został zrównoważony ostatnim spadkiem o ok 3/4 stopnia, czy nie, ale pozostaje faktem, że GO jest doskonałym pretekstem do dokonania masowego oszustwa społeczeństw i w tym kontekście zostało ono tutaj zaprezentowane. Podobnie było podczas prezentacji w moich starszych postach problemu świńskiej grypy, która spowodowała niczym nie uzasadniony transfer prawie miliarda dolarów z kieszeni podatników do koncernów farmaceutycznych. Ty zdaje się nie dostrzegasz takiego związku;-) a warto go dostrzec, zarówno wtedy kiedy jest się zwolennikiem tezy o GO, jak i wtedy, kiedy jest się do niej nastawionym sceptycznie. Pieniądze w bankach mogą być czerpane z powietrza, ale podatki czerpie się z konkretnych kieszeni - moich i twoich.

    Obecna koncepcja zwalczania GO podobna jest do sprzedawania odpustów w wiekach średnich. Dzisiaj już wiemy, że nie pomogły one w zbawieniu duszy, ale za to doskonale wsparły ziemski żywot co poniektórych;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Wreszcie, są tez prognozy skrajne, które naukowcy nie puszczają do prasy, bo są mało prawdopodobne, a zbyt przerażające (skoro czyta Pan doskonaleszare, to wie Pan o czym piszę).

    Na Discovery leciał kiedyś dżingel z zalewaniem kontynentów, głodem, suszą, wojnami i terroryzmem - całość w wyniku ocieplenia. W niektórych miejscach pojawia się złowieszczy przykład Wenus. Są jeszcze jakieś lepsze proroctwa?

    Pewnie są. Jaki z tego morał?

    Na stronie ziemianarozdrozu.pl autor apeluje aby penalizować zbyt dalekie podróże prywatne. W London School of Economics doradzają masową sterylizację, aborcję itp. a jednostkę ludzką określają mianem "emitującego". Obawiam się, że "troska" to nie tylko patent na mega przekręt, ale i być moze dostarczenie ideologicznych podstaw do ludobójstwa. Dobre ludobójstwo wymaga dobrej podkładki ideologicznej, zarażonych nią pożytecznych idiotów, dobrze zdefiniowanej ofiary i dobrze zdefiniowanego beneficjenta. Walka z globalnym ociepleniem spełnia te warunki.

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam nadzieję, że Hans mi mojego spamu nie usunie :D

    Jakby ktoś chciał to zapłaciłem za zasadzenie 1250 drzewek, bo swego czasu założyłem firmę, która się tego typu rzeczami (tzw. carbon offsetingiem) miała zajmować. Chętnie komuś odsprzedam - taniej niż Al Gore... powiedzmy 10zł od drzewka albo 15zł od tony. To co jakiś ekolog zapłaci mi z własnej kieszeni?

    W razie czego mogę pokazać certyfikat, że moja była firma kupiła te drzewka. Bez jaj, tylko poważne oferty ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. @frasobliwy
    wymaga dobrej podkładki ideologicznej, zarażonych nią pożytecznych idiotów

    Każdą, nawet sensowną idee, można tak wykorzystać. W komunizmie wszyscy mieli mieć po równo - oponentów zrównywano z ziemią, w chrześcijaństwie miano miłować bliźniego - oponentów do nieba przez stos, w kapitalizmie wszyscy mieli być bogaci - do protestujących strzela się i do piachu, w globalnym ociepleniu dbamy o przyrodę - oponentów wykastrować, a ich kobietom nakazać aborcję, opornych zaszczepić rtęcią.

    Dlatego walczę od lat z wyznawcami faszyzmu o wielu twarzach.-)

    OdpowiedzUsuń
  29. "w globalnym ociepleniu dbamy o przyrodę - oponentów wykastrować, a ich kobietom nakazać aborcję, opornych zaszczepić rtęcią."

    Ciii Hans, bo mi nikt moich karbon kredits nie kupi :D

    OdpowiedzUsuń
  30. @Hans: "Każdą, nawet sensowną idee, można tak wykorzystać."

    Wiele sensownych idei po takim zużyciu zostaje mocno zbrukanych, bo ludzie postrzegają je przez pryzmat wypaczeń. Np. ekologia to prawdziwa, twarda nauka, a podejście uwzględniające ekologię jest jedynym słusznym. Kto chce żyć z metalami ciężkimi, przemysłowo produkowanymi hormonami, antybiotykami. Kto nad naturalne fraktale przedkłada wysypisko śmieci? Chyba nikt. A tymczasem słowo "ekolog" obrosło wonnościami oszołoma, lewaka albo typa wymuszającego od inwestorów haracze.

    Podobne procesy dotykają religię, rodzinę, instytucję państwa, nacjonalizm, kapitalizm, socjalizm, internacjonalizm, ateizm, indywidualizm, kolektywizm - zależnie od stanu wiedzy krytykującego, jego poglądów i momentu dziejowego.

    @Wojciech Majda
    Gratuluję fachowego bloga. Zaglądam na niego od dość dawna. Otworzył mi oczy na piękno pracy rolnika i spore know-how jakie się z nią wiąże.

    Jak już offtopicowa reklama to na całego: archeowieści Wojciecha Pastuszki pewnie zna wielu. serwis kosmonauta.net - bardzo częste aktualizacje, kompetentni ludzie, a do tego facynaci - np. odczuwają autentyczną radość na wieść o nowej egzoplanecie. Nie wiem jak innym, ale mi się to podoba. Wychowałem się na SF.
    Militarystom polecam altair.com.pl - Altairy czasem dadzą babola, byc może mają związki ze służbami, ale mimo wszytsko dobrze uzupełniają prasówke o kwestie "strategiczne" - pozwalają wyrobić sobie pewien obraz sił na świecie.

    OdpowiedzUsuń
  31. Oficjalne wyjasnienie wczesnej i mroznej zimy tego roku podala szwedzka telewizja. Grupka meteorologow wjasnila nam (telewidzom, w szerszym kontekscie mieszkancom Szwecji) ze powodem ochlodzenia jest wlasnie Globalne Ocipie... przepraszam, Globalne Ocieplenie.
    Wjasnili to zakloceniami w pradach morskich, dodali ze to wyglada na paradoks, ale zeby sobie tym glowy nie zaprzatac, bo to skomplikowane. Wazne, aby zapamietac konkluzje:
    -Z powodu wzrostu temperatury mamy jej obnizenie.


    Meczy mnie ten Julian Assange. To nie problem zablokowac jego strony. Czy to aby nie "kontrolowana" affera? Wiem, wyglada to paranoicznie, ale takie czasy...

    Znam szczegoly tego "gwaltu", historia prosto z cyrku.

    OdpowiedzUsuń
  32. @Inspektor Lesny
    Z powodu wzrostu temperatury mamy jej obnizenie

    Rząd w Polsce też tak tłumaczy - podwyższy podatki, ale ceny spadną;-) na ziemię i będą turlać się ze śmiechu.

    OdpowiedzUsuń
  33. Mnie zastanawia coś innego, przy założeniu że rebiata od globcia ma racje widząc głównego rozgrywającego w CO2.
    Dlaczego wadzi im kurcząca się Sahara, wydłużenie okresu okresu wegetacyjnego chociażby w Polsce, czy wypas na powrót bydła na Grenlandii? Może powinniśmy pompować go więcej, skoro możemy mieć na to wpływ?

    Kwestia druga - co z gotówką która z nas będzie zdarta, a której przecież nie zdołają całej ukraść. W co to ma być wtopione? Mamy przecież na przykład jedną autentycznie wielką tragedie ekologiczną z j. Aralskim, a jakoś właściwie położono lagę na to, bo lepiej działać z większym rozmachem?


    I właściwie, jaki jest stan naturalny klimatu w trochę wiekszej niż kilkudziesiątletniej perspektywie, bo skąd ta pewność że plejostocen się skończył, a my nie żyjemy w kolejnym INTERglacjale?

    A jesli nawet tak nie jest, to co jest stanem naturalnym: bydło na Grenlandii? czy karczma w zimie przy drodze na lodzie na środku Bałtyku, pomiedzy Polską a Szwecją?

    OdpowiedzUsuń
  34. @widaric
    w XIX wieku pierwszą reakcją na teorię o cieplarnianym wpływie CO2 były właśnie fantastyczne teorie o tym, żeby spalić olbrzymie ilości węgla, by ocieplić klimat.

    Co do reszty, GO spowoduje, że np. w jednym rejonach spadnie mniej deszczy, a gdzie indziej więcej. Co gorsza, więcej spadnie zazwyczaj tam, gdzie i tak zawsze spadało dużo. A dokładne efekty nie są znane, można tylko spekulować; niepokojące jest tylko to, że poprzednio w historii zmiany globalnej temperatury o 4% wywoływały efekty bardzo duże, a rozciągnięte były w dosyć długim czasie.

    OdpowiedzUsuń
  35. @widaric
    jaki jest stan naturalny klimatu
    Naturalnym stanem klimatu jest jego zmienność;-)

    @szopeno
    poprzednio w historii zmiany globalnej temperatury o 4% wywoływały efekty bardzo duże, a rozciągnięte były w dosyć długim czasie

    Problem polega na tym, że nie wiemy, czy rzeczywiście były one rozciągnięte w czasie.-) Osobiście skłaniałbym się ku tezie, że zmiana klimatu następuje skokowo, ponieważ każda taka zmiana wymaga czynników generujących dodatnie sprzężenie zwrotne.

    OdpowiedzUsuń
  36. @szopeno
    "w XIX wieku pierwszą reakcją na teorię o cieplarnianym wpływie CO2 były właśnie fantastyczne teorie o tym, żeby spalić olbrzymie ilości węgla, by ocieplić klimat."

    Nie rozumiem. Czyli Co2 nie ma takiego wpływu, skoro to taka fantastyczna teoria?


    "A dokładne efekty nie są znane, można tylko spekulować"

    Ale wy cały czas spekulujecie, jednocześnie chcecie (i to robicie) sięgać do cudzych kieszeni.
    Sahara największą powierzchnie miała podczas epoki lodowcowej. Najmniejszą gdy było cieplej niż dzisiaj, i to jest fakt. M.Kaspijskie też się kurczy gdy jest chłodniej (mniejsze opady w dorzeczu Wołgi). Nie widzę powodu (nie wiem jak na półkuli południowej) aby tereny suche miały zmieniać się w bardziej suche, skoro uwolniona woda z lodu wchodziłaby do obiegu, a temperatura przyspieszałaby jej parowanie. A tylko tam gdzie jest mokro miałoby byc jeszcze bardziej mokro.

    To gwałtowne, nawet krótkotrwałe ochłodzenie miałoby tragiczne skutki (m.in gwałtowne ochłodzenie jest wskazywane jako jedna z przyczyn W. Ludów u progu średniowiecza), a nie powolny, o ile realny globcio.

    Wystarczy sobie wyobrazić jakie skutki miałoby gdyby tylko przez kilkanaście lat u nas, i nie tylko, od biedy udawałoby się tylko proso, a o większości roślin uprawnych można byłoby zapomnieć.

    ps.
    Jesli ktoś się bawi w akwarystyke, ma problem z glonami przy innych właściwych parametrach, rośliny tylko wegetują nie rosna - polecam dozowanie życiodajnego gazu - CO2. ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. @widaric
    Teoria spalania gigantycznych ilości węgla była fantastyczna, tak samo jak fantastyczne były pomysły Verne'a. Sama teoria GO nie jest fantastyczna. Aby ona okazała się błędna, musiałoby się okazać fałszywych sporo innych teorii.

    I niech Pan nie mówi "Wy". Jest jedna sprawa, czy GO jest prawdziwe czy nie; inna, jakie będą konsekwencja; inna, czy należy z tym walczyć; a jeszcze inna, w jaki sposób. Pan jak rozumiem uważa, że skoro metody walki są kretyńskie, to oznacza automatycznie, że naukowa teoria stojąca za GO jest kretyńska?

    OdpowiedzUsuń
  38. http://en.wikipedia.org/wiki/Effects_of_global_warming
    ...
    The increase in global freshwater flow, based on data from 1994 to 2006, was about 18%. Much of the increase is in areas which already experience high rainfall.
    ...
    Co do rolnictwa:

    With low to medium confidence, Schneider et al.. (2007:787) concluded that for about a 1 to 3°C global mean temperature increase (by 2100, relative to the 1990-2000 average level) there would be productivity decreases for some cereals in low latitudes, and productivity increases in high latitudes. With medium confidence, global production potential was predicted to:
    * increase up to around 3°C,
    * very likely decrease above about 3 to 4°C.
    ....
    Woda:
    In a literature assessment, Kundzewicz et al.. (2007:175) concluded, with high confidence, that:[45]

    * the negative impacts of climate change on freshwater systems outweigh the benefits. All of the regions assessed in the IPCC Fourth Assessment Report (Africa, Asia, Australia and New Zealand, Europe, Latin America, North America, Polar regions (Arctic and Antarctic), and small islands) showed an overall net negative impact of climate change on water resources and freshwater ecosystems.
    * Semi-arid and arid areas are particularly exposed to the impacts of climate change on freshwater. With very high confidence, it was judged that many of these areas, e.g., the Mediterranean basin, western USA, southern Africa, and north-eastern Brazil, would suffer a decrease in water resources due to climate change.
    ...
    I podsumowanie:
    IPCC (2007b:17) found that for increases in global mean temperature of less than 1-3 °C above 1990 levels, some impacts were projected to produce benefits in some places and sectors, and produce costs in other places and sectors.[8] For some low-latitude and polar regions, net costs were projected for small increases in temperature. According to IPCC (2007b:17), a temperature increase of greater than about 2-3 °C would very likely result in all regions either experiencing reductions in net benefits or increases in net costs.
    ...

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP