wtorek, 7 grudnia 2010

Podstawy ekonomii - oszczędzanie

Z podstawowymi pojęciami ekonomicznymi ciągle jest problem. Dzieje się tak ponieważ, jak zwykł mawiać Krzysztof Opolski, dyżurny ekonomista wydziału ekonomicznego Uniwersytetu Warszawskiego, ekonomia jest dzisiaj poddawana manipulacji politycznej i traci podstawowy sens związany z ekonomicznym wyborem. Staje się narzędziem uzyskania określonej korzyści dla grupy politycznej, która chce utrzymać władzę. Argumentacja ekonomiczna podawana jest tak, by ludzie byli przekonani, że grupa polityczna będąca u władzy odnosi sukces gospodarczy. 

W tym też kontekście należy rozpatrywać oszczędzanie, jako podstawowe pojęcie ekonomiczne i czynność powszechną, niezbędną do zapewnienia sobie dostatku. Oszczędzanie nieodłącznie kojarzy się nam z bankiem, w którym mamy rachunek oszczędnościowy lub, jeszcze lepiej, konto inwestycyjne. Warto w tym miejscu zatrzymać się nieco i zerknąć na banki poprzez pryzmat historii w wersji de Soto.  Prawo kontynentalne wywodzi się z prawa rzymskiego, w którym kiedyś wg Corpus Iuris Civilis, bank miał obowiązek utrzymywać stuprocentową stopę rezerw (dla depozytów płatnych na każde żądanie), co zapewniało bezpieczne przechowywanie tantundem stale dostępnego dla deponenta. Potem zaś chciwość bankierów i współudział rządzących sprawiały, że z czasem zasady te były naruszane, a bankierzy zaczynali pożyczać pieniądze z depozytów na żądanie – często właśnie rządzącym. Prowadziło to do bankowości opartej na rezerwie cząstkowej i sztucznej ekspansji kredytu, co początkowo pozornie napędzało wyraźny wzrost gospodarczy. Proces ten kończył się ogólnym kryzysem gospodarczym oraz upadłością banków, które, gdy przyszła recesja, a wraz z nią utrata zaufania publicznego, nie były w stanie zwracać depozytów na żądanie. Wydaje się historyczną prawidłowością bankowości, że systematyczne udzielanie pożyczek z depozytów na żądanie zawsze prowadzi do ostatecznego bankructwa. Co więcej, bankructwom banków towarzyszyło znaczne kurczenie się podaży pieniądza oraz wynikająca stąd nieuchronna recesja. [...] W istocie ekspansja kredytu, która była skutkiem sprzeniewierzania przez bankierów depozytów na żądanie, spowodowała sztuczną koniunkturę podsycaną wzrostem podaży pieniądza i „dobroczynnymi” na pozór skutkami krótkookresowymi. Ponieważ jednak proces ten był wynikiem wzrostu podaży pieniądza, mianowicie pojawienia się kredytu niewspieranego wzrostem realnych oszczędności, jego odwrócenie się (tj recesja) było nieuniknione. [...] David Hume konkluduje (o Banku Amsterdamskim), że usiłowanie sztucznego powiększenia takiego kredytu nigdy nie może leżeć w interesie żadnego narodu; musi natomiast stawiać go w sytuacji niekorzystnej, zwiększając ilość pieniądza poza jego naturalną proporcję do pracy i towarów, a przez to podwyższając ich cenę dla kupującego i producenta.

W dzisiejszym świecie, świecie bankowości opartej na rezerwie cząstkowej, przytoczone powyżej mądrości nic nie straciły na aktualności.  Obecnie w cenie każdego towaru od 30 do 70% stanowią odsetki bankowe. Oszczędzając pieniądze w banku narażamy się na stratę i współuczestniczymy w bankowym oszustwie, a gdyż bank generując pieniądz z niczego wyrządza poważną szkodę stronom trzecim, poprzez generowanie inflacji i baniek na różnego rodzaju aktywach. Uniknąć współudziału w tym procederze można poprzez lokowanie pieniędzy w bankach i kasach spółdzielczych, które oparte są w znacznej mierze na XIX wiecznych, uczciwszych zasadach. Ważne też jest posiadanie gotówki i posługiwanie się gotówką, ponieważ im większy jest odsetek pieniędzy pozostających w kieszeni obywateli, tym mniej ich jest w systemem bankowym, a tym samym mniejsza jest ekspansywna zdolność banku do generowania nowych pożyczek;-)


Pozostaje problem oszczędzania, którego celem jest przechowanie wartości nabywczej tego co posiadamy do czasów, kiedy zechcemy owe oszczędności skonsumować. Na bok trzeba odłożyć przy tym paradoks zapobiegliwości, gdyż interesuje nas jedynie mikroekonomia;-) i zysk dla rodziny , a nie zysk dla polityków. Gospodarka, w jakimkolwiek etapie by się nie znajdowała potrzebuje dla rozwoju energii i surowców z których znaczącą część stanowią metale. O ile oszczędzać w nośnikach energii jest trudno, to istnieją metale, które doskonale nadają się do przechowywania wartości i ochrony posiadanych zasobów przed inflacją. Do takich metali zaliczyć można miedź, pallad, srebro, złoto, platynę oraz pierwiastki ziem rzadkich. Metale te charakteryzują się niewielką podatnością na korozję i rosnącym zapotrzebowaniem ze strony przemysłu i inwestorów. Dla osób indywidualnych w zasadzie pozostaje srebro (próba 999), złoto (próba co najmniej 900) i platyna (próba 999), chociaż srebro i platyna obłożone są  w Polsce podatkiem VAT.  Tym nie mniej monety wykonane z tych kruszców są dość łatwo zbywalne, a ich fizyczne posiadanie, w odróżnieniu od papierowej waluty, gwarantuje, że ich wartość w stosunku do innych dóbr nie spadnie do zera. Za posiadaniem fizycznych metali przemawia też spadająca ich zawartość w wydobywanej rudzie, co oznacza rosnące w przyszłości koszty wydobycia. Dla przykładu zawartość miedzi w rudzie spadła z 1.89% do 1.64% w ciągu ostatnich 5 lat. Z kolei zawartość srebra w rudzie wynosi średnio 47 gram na tonę rudy, zaś złota na 2,8 g. Dane te oznaczają, że długoterminowo metale te będą rosły w cenie oraz to, że stosunek cen miedzi do złota i srebra do złota będzie wzrastał osiągając dla srebra poziom odpowiadający stosunkowi ich zawartości w wydobywanej rudzie, tj do 1:20. W tej chwili najbardziej niedowartościowanym metalem z podanej przeze mnie grupy jest srebro. Cenę zakupu srebra można sobie nieco obniżyć dokonując zakupów w krajach, gdzie srebro nie jest obłożone podatkiem, np USA lub w krajach, gdzie podatek VAT na srebro zawarte w monetach jest niższy, np Niemcy (7%).

Na przytoczonym wykresie porównano zwroty z inwestycji w okresie pięcioletnim we franki szwajcarskie, indeks WIG20, srebro i złoto. Poza krótkim okresem, jedynie oszczędzanie w złocie i srebrze zabezpieczyło oszczędności przed inflacją, a nawet dało niewielki zysk. W perspektywie najbliższych 10-15 lat i mając na plecach stęchły oddech walącego się systemu papierowej waluty, oszczędzanie poza systemem bankowym, w fizycznych kruszcach, wydaje się być jedynym sensownym rozwiązaniem. Tego typu działanie pozwala z jednej strony oszczędzać, a z drugiej  zaś zabezpiecza nas przed resetem dotychczasowego systemu pieniężnego, którego skutkiem będzie destrukcja oszczędności w papierowej postaci i zerowanie zawartości funduszy emerytalnych.

40 komentarzy:

  1. http://www.niezalezna.pl/artykul/rodzinna_historia_prezydentowej_w_aktach_ipn/42191/4

    OdpowiedzUsuń
  2. A gdzie tu Sołtys i jego samogon? Dobry wpis i niestety prawdziwy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogólnie z tezami się zgadzam, ale rozumowanie przestawione w zdaniu "współuczestniczymy w bankowym oszustwie (...) gdyż bank generując pieniądz z niczego wyrządza poważną szkodę stronom trzecim" jest nieprawdziwe. Gdyby było prawdziwe, musiałoby się stosować do każdego producenta płynnego towaru, jak np. mennicy czy rafinerii. Samo istnienie efektu zewnętrznego nie dowodzi w jakikolwiek sposób oszustwa.

    Poza tym wiara w to, że banki spółdzielcze funkcjonują w jakimkolwiek stopniu inaczej, niż typowo komercyjne, jest bezpodstawna.

    W pierwiastki ziem rzadkich nie radziłbym teraz komukolwiek wchodzić, wygląda mi tu sytuacja na to samo, co było z fosforanami niedawno - mega banieczka.

    A poza tym oszczędzanie poza systemem bankowym to jak najbardziej szczytny cel :)

    OdpowiedzUsuń
  4. @panika2008
    W pierwiastki ziem rzadkich nie radziłbym teraz komukolwiek wchodzić
    Metale ziem rzadkich, to nie fosforany, raczej są to lantanowce + skand i itr. Znaczenie przemysłowe na duża skale mają cer, lantan, europ, gadolin, samar, neodym i erb. Monopol mają na to Chiny, a na handlu towarem, który ostatnio stał sie deficytowy można sporo zarobić;-) Tym nie mniej zgadzam sie, iż jest to dość specyficzny i skomplikowany rynek.

    rozumowanie przestawione w zdaniu "współuczestniczymy w bankowym oszustwie (...) gdyż bank generując pieniądz z niczego wyrządza poważną szkodę stronom trzecim" jest nieprawdziwe

    A cóż tutaj jest nielogicznego? Oszustwo jak oszustwo, tyle, że te jest pewne jak w banku;-) Kiedyś składając pieniądze kruszcowe w banku ryzykowaliśmy, że otrzymamy nic, teraz nominalnie otrzymamy nawet wiecej niż włozyliśmy, ale dając dla banku pieniadze na przechowanie godzimy się na tworzenie pieniądza z niczego, a tym samym godzimy się na inflacje i powstawanie baniek, co jest z pewnością szkodą dla osób trzecich. Możesz zapewne dowodzić, że część na bańce zyska, no ale jak zyska 3 na 1000, a na dodatek kazdy straci na inflacji, to w sumie społeczeństwo straci a zyska tak naprawdę nieuczciwy bańkier;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ogólnie zgadzam się, ale:

    "Tego typu działanie pozwala z jednej strony oszczędzać, a z drugiej zaś zabezpiecza nas przed resetem dotychczasowego systemu pieniężnego, którego skutkiem będzie destrukcja oszczędności w papierowej postaci i zerowanie zawartości funduszy emerytalnych."

    Reset systemu to sprawa o dość nieprzewidywalnych skutkach i nieprzewidywalnym przebiegu. Pewnie, że lepiej wejść w niego ze złotem w kieszeni, ale nie zapominajmy o okolicznościach towarzyszących, np. zapędzeniu do jakiegoś ochotniczego hufca pracy, spoczęciu w masowej mogile albo innym takim. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mocna pandemia to dobra opcja na krach systemu. Gdy krach pojawia się na horyzoncie, władza zapowiada pandemię. Gdy upadek jest przesądzony, władza zamyka ludzi w kwarantannie. Łatwiej ich spacyfikować pod pozorem kwarantanny, a winę za kryzys można oficjalnie zwalić się na pandemię. Miałem taką (przyznaję: małoprawdopodobną i slabo uzasadnioną) hipotezę na temat świńskiej grypy, bo apokaliptyczne zapowiedzi grypowe łączyly się z dolarowymi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hans, "Metale ziem rzadkich, to nie fosforany"... hmm... a fosforany to nie nieruchomości, a nieruchomości to nie ropa... tymniemniej jest jakiś element łączący te rynki w latach 2000-2010.

    Chiny nie mają monopolu na wydobycie. B. duże nieeksploatowane złoża są w Kanadzie i (siurpryza!) USA. Po prostu z Chin było tanio, dumpingowo tanio, to nikt nie rozwijał swojego wydobycia. Teraz to się pewnie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  8. @panika2008
    Chiny nie mają monopolu na wydobycie.
    Nie mają, ale jako jedyni pozyskują z rudy owe metale;-) W mojej ocenie potrzeba ok 15 lat, aby uruchomić uzyskiwanie metali ziem rzadkich w innym kraju. Dlaczego 15 lat? Na tyle Niemcy oceniają czas niezbędny dla ponownego uruchomienia kopalń węgla i koksowni. Pozyskiwanie metali ziem rzadkich to trochę bardziej skomplikowana technologia.

    @frasobliwy
    Mocna pandemia to dobra opcja na krach systemu
    Musiało by być przy tym kilka milionów ofiar, aby gawiedź w owe cóś uwierzyła.

    OdpowiedzUsuń
  9. Problem nie w tym, że Chińczycy będą do konca świata rządzić metalami ziem rzadkich. Jeśli obmyślili rzecz sprytnie, to czas ich monopolu na metale ziem rzadkich, wystarczy na osiagnięcie pewnych celów gospodarczych, tj. rozbudowanie rodzimego przemysłu zaawansowanych technologii kosztem analogicznego przemysłu za granicą. Jak już się to dokona, to samo odnowienie wydobycia za granicą nie wystarczy. Wiele panstw zachodnich nie posiada takiej konsekwencji jak Azjaci i swój stan zaawansowania zawdzięcza tradycji. Gdy przemysł poduapadnie, mogą nie mieć ochoty na budowanie od zera. Dlatego zawsze powtarzałem, że Polacy powinni 5 razy się zastanowić zanim zlikwidują np. Cegielskiego. Jedna firma w tą czy tamtą, pal licho, ale jak siada cała branża, to siada ciągłośc kształcenia specjalistów, gubi się know-how, bazę patentową i zaczęcie tego od zera może trwać i 40 lat (tyle np. Korea Południowa awansowała do obecnego poziomu z poziomu zero). Zwykle zaczyna się od posłania zdolnej młodzieży na studia do kraju rozwiniętego, powrocie i nauce pozostałych na miejscu przy jednoczesnym zakupie maszyn i technologii oraz wyrabianiu pozycji. Bardzo żmudny proces, wymagajacy lat konsekwentnych rządów i życzliwego kapitału mającego cierpliwość przerastającą perspektywę jednej kariery zawodowej, a nawet całego pokolenia.

    Co do pandemii...

    "Musiało by być przy tym kilka milionów ofiar, aby gawiedź w owe cóś uwierzyła."

    A o to już trzeba spytać samą gawiedź. Poza tym jej wiara to tylko warunek konieczny. Gawiedź musi mieć jeszcze odwagę postawić się, a z tym generalnie jest kiepsko. Więcej ludzi pójdzie na mecz niż na protest przeciw nowemu prawu pozwalającemu odebrać dziecko na skutek donosu o klapsy. O czym więc tu gadamy.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Robert. Ciekawe. Wychodzi, że nie tylko dzieci skazanego na wieczną karierę Sikorskiego, ale i obecnego Prezydenta Rzeczypospolitej Krasnoludowej mają prawo "powrotu". Dawno temu widząc książkę Bartoszewskiego "moja Jerozolima, mój Izrael" myślałem, że to taki symaptyczny folklor, a tymczasem okazuje się nam prawdziwa rzeczywistość alternatywna w której nie było Holokaustu, ewentualnie prawdą okazują się antysemikcie obiegowe opinie o "nadreprezentacji".

    OdpowiedzUsuń
  11. @frasobliwy
    mają prawo "powrotu"

    To podstawowa zasada survivalu;-) W kwestii metali, to jak napisał w komentarzu hukers, a dotyczacym tego, że chiński smok zassał ostatnio 10% światowego wydobycia złota - never short a country with 2 trillions in reserve

    OdpowiedzUsuń
  12. frasobliwy, "rozbudowanie rodzimego przemysłu zaawansowanych technologii kosztem analogicznego przemysłu za granicą" - huh? Jak na razie to cała para idzie w gwizdek budowy pustych bloków i fabryk, gdzie tania siła robocza produkuje tanie i proste rzeczy. Hmm, zastanówmy się, ile w Chinach jest fabryk budujących najwyższej klasy silniki do odrzutowców... ile jest fabryk pierwszej klasy procesorów... ile jest laboratoriów biotechnologicznych prowadzących badania bleeding edge? No coś mi się nie wydaje, żeby na forpoczcie postępu technologicznego Chiny miały szybko wyprzedzić zachód.

    Jasne, jest taka *minimalna* szansa, żeby nadrobili dystans w te 15 lat, które - bardzo pesymistycznie - Hans daje zachodowi na odbudowanie wydobycia metali ziem rzadkich. Ale nie zapominajcie, że w Chinach ciągle największym kapitałem i największymi firmami dyryguje centralne politbiuro... jeszcze nigdy tak w historii nie było, żeby ta forma organizacji dogoniła, a tym bardziej przegoniła, ten paskudny kapitalistyczny zachód... a szczerze mówiąc to jedna z prób takiego nadganiania skończyła się spektakularnym, totalnym krachem (ZSRR).

    OdpowiedzUsuń
  13. @panika2008
    jeszcze nigdy tak w historii nie było, żeby ta forma organizacji dogoniła, a tym bardziej przegoniła, ten paskudny kapitalistyczny zachód

    Coś słabo z historią;-) Na centralnym planowaniu oparte były hitlerowskie Niemcy i stalinowski ZSRR. Oba te systemy charakteryzowały się WYŻSZĄ niż w innych krajach wydajnością, która wynikała właśnie z centralnego planowania;-) Centralne planowanie doskonale nadaje się do zestandaryzowanej produkcji masowej w warunkach nieograniczonego popytu, np w czasie wojny lub powojennej odbudowy. W Polsce przydało by się przy budowie autostrad;-)

    Centralne planowanie wykłada się przy produkcji jednostkowej, małoseryjnej, na rynek typowo konsumencki i w usługach, czyli w okresach stabilizacji i konsumpcyjnego rozpasania;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. "hitlerowskie Niemcy" - efektem było, w latach 1943-1945, poważne problemy z zaopatrzeniem w żywność *w Berlinie* (np. masło na kartki), drastyczny spadek dochodów ludności, ekstremalny interwencjonizm w gospodarce i związana z tym niewydolność' ostatecznie przed bankructwem uchroniła ich tylko totalna porażka militarna ;)

    "stalinowski ZSRR", uch, nawet zapędzenie *dziesiątek milionów* ludzi do ciężkiej, niewolniczej pracy na rubieżach imperium nie dało im żadnej przewagi technologiczno-gospodarczej, a ostatecznie, po parudziesięciu latach, zbankrutowali.

    "WYŻSZĄ niż w innych krajach wydajnością", hahahaha, a to gdzie przeczytałeś, w esejach Stalina czy propagandzie Goebbelsa?

    Prawda jest taka, że obydwie te próby skończyły się totalną, absolutną porażką. Tutaj rację miał Mises - centralne planowanie, czy to w wersji pseudosocjalistycznoproletariackiej, czy pseudonacjonalistycznoproletariackiej, jest prostą drogą do upadku gospodarki.

    OdpowiedzUsuń
  15. @panika2008
    Zamiast robić "hahahaha" zastanów się lepiej co napisałeś;-) Dla przykładu, Francuzi w latach 1947-1957 wprowadzili udaną formę centralnego planowania, a centralnym planista został Jean Monnet, celem zaś było zmodernizowanie przemysłu i rolnictwa. W zasadzie w każdym kraju, który korzystał z planu Marshalla wykorzystywano centralne planowanie, a jego elementy wykorzystywane są do dzisiaj we wszystkich korporacjach;-) Poczytaj sobie choćby Murray Rothbarda.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Panika2008
    "uh? Jak na razie to cała para idzie w gwizdek budowy pustych bloków i fabryk, gdzie tania siła robocza produkuje tanie i proste rzeczy. Hmm, zastanówmy się, ile w Chinach jest fabryk budujących najwyższej klasy silniki do odrzutowców..."

    Śmieszne, kilka dni temu w komentarzach u Boboli polemizowałem z dokładnie Twojej pozycji, tzn. umniejszałem siłe Chin. Po pierwsze, nie twierdzę, że Chiny są na bardzo wysokim poziomie. Twierdzę, że aktywnie dążą do podniesienia tego poziomu. Skoro właśnie zaczeli sprzedawać samochody niekompromitujące sie w crash testach, kupili VOLVO (chyba mają prawo do know how?), to może jednak do czegoś są w stanie te metale wykorzystać, choćby w motoryzacji. Co do silników: Altair: Kopie lepsze od oryginałów. czyli z silnikami wojskowymi dochodzą do poziomu Rosji. W 2007 zbudowali pasażerski ARJ-21 (głównie skorupa jest chińska), prawdopodobnie skopiowali rakiety S300, wytwarzają skorupę SU-27 a jeszcze niedawno krążyła obiegowa opinia, że kopiowanie MIG 21 im nie wychodzi. Może sami ściemniali dla zmyły? ;-) Ja tu widzę nie tylko postęp, ale i nadganianie.

    "ile jest fabryk pierwszej klasy procesorów"

    Gdy w USA produkowano IBM 360, Mao wpadał na genialne pomysłu typu "przetopmy wszystkie narzędzia w dymarakach, to będzie wiecej stali". Spokojnie, popatrzmy na wzrost i perspektywy. Na razie rząd się stara. To są inwestycje komunistyczne, ale kto wie jakie efekty motyla wygenerują. Nie ma zakazu zbudowania prywatnego biznesu, a doświadczenie może się rozlewać po kraju. Z kolei Tajwan to co prawda nie Chiny, ale udowadnia, że Chińczyk potrafi. Gdyby Tajwan wpadł w ręce Chin, to sytuacja zmieniłaby się skokowo.

    Takie chińśkie cisco - Huawei - zatrudnia prawie 100 tysięcy ludzi. Może nie ma tam procesorów pierwszej klasy roku 2010, ale mały scalak w modemie to topowy procesor sprzed kilku lat. To już nie jest różnica epok, ale dosłownie lat.

    Jedyne z czego mogę się wycofać to efekt tej wojenki surowcowej - ról pewnie nie odwrócą, ale jej cel jest wg. mnie mega konstruktywny i nie ma związku z czymś w rodzaju dąsów Arabów z OPEC w 1973 albo finansowych sztuczek (choć skoro mają inicjatywę na rynku metali to pewnie ich finansjera to wykorzystała, tak jak to się dzieje ze środowiskami decydującmi o wojnach, zamachach itp.).

    OdpowiedzUsuń
  17. Co do wydajności systemów i planowania. Krótkie uwagi w punktach.

    1) Jest wiele odcieni systemów kapitalistycznych i centralnego planowania. Socjalistyczna NRD pracowała po niemiecku, socjalistyczna Albania po albańsku. Różnica wynikała z kultury a nie systemu. To samo z kapitalistyczną Japonią i kapitalistycznym Meksykiem. ZSRR zbudowano na gruzach Rosji carskiej a Rosja zawsze była najmniej wydolną potęgą kultury europejskiej - to warto odnotować.

    2) Jeden Albert Speer zmienił radykalnie wydajność przemysłu III Rzeszy. Jeden człowiek! To samo dotyczy przemysłu rakietowo-kosmicznego: Korolow i Von Braun.

    3) Jaką my skalę czasu oceniamy? Zaledwie dwa wieki. Jaką próbę? Kilka sztuk. Skala ludzkiego życia mocno utrudnia wydawanie kategorycznych sądów w tej materii, więc troszkę pokory.

    4) Wiele elementów systemu jest niedocenianych. Np. zdolność systemu do powyławiania talentów. Komunistyczny ZSRR raczej wyławiał, a Czerwoni Khmerzy karali śmiercią za np. posiadanie okularów. Kapitalistyczne USA zmobilizowały się do wyławiania przerażone Sputnikiem, a teraz zadowalają się wysepkami geniuszu na morzu głupoty, co te wyspeki prawdopdodobnie pogrąży.

    5) Pewne rzeczy lepiej robi państwo, pewne rzeczy lepiej robi inicjatywa prywatna. Tam gdzie perspektywa czasowa oraz ryzyko są ogromne, lepiej sprawdza się państwo. W detalu, w handlu, w większości produkcji - państwo generalnie nie sprawdza się. Dużo zamieszania w tej kwestii wynika z agitacji lewaków i libertarian, bo oni z góry zakładają wydajność skrajnej drogi i chcą ponawracać innych.

    6) Centralne zarządzanie wielu ludziom umyka, bo ukrywa się pod "prywatnym". Np. Boeing to firma "prywatna", ale zawdzięczająca państwu tyle zamówień, że jest de facto państwowa. Generalnie ścisły podział na państwowe i prywatne to głupota, bo np. cała komunistyczna Korea Północna jest prywatną własnością rodu Kimów, a biznes w USA ma więcej do powiedzenia niż wyborcy (komkretni lobbyści kontra anonimowa opinia publiczna = "demokracja").

    7) Banki kredytujące największy przemysł też muszą zarządzać centralnie, bo przecież nie będą sobie kredytowały dwóch wzajemnie wybijających się konkurentów. Stawiam tezę, że bankierzy tworzą z przemysłowcami symbiotyczne podmioty. Wiem, że ta teza wywołuje złość niektórych dyskutnatów, ale co na to poradzę :-(.

    10) Kapitalizm ma tendencje do akumulacji kapitału. Celem kapitalisty jest zysk, a nie dogadzanie klientowi. Ideałem jest monopolizacja. Szary człowiek doświadcza jej na własnym PC gdzie króluje Windows. Będzie jej doświadczał na talerzu, bo drobnym rolnikom coraz gorzej się wiedzie, a dorodziejom łączącym GMO ze środkami "ochrony" roślin coraz lepiej. Doświadcza jej odbierając media, ponieważ w pozornej mnogości tytułów, wydawców nie ma tak wielu.

    Kapitalistyczne państwo z nierównymi kapitałami (wąska elita i dalej długo nic) siłą rzeczy zaczyna być zarządzane centralnie, bo przecież np. Microsoft nie przyzna autonomii jakiemuś wydziałowi by zrobił fajniejszego dot neta. Dot net musi być jeden. Ja wiem, jet jeszcze Oracle z Javą, ale patrząc jak to większe ryby ciągle kupują mniejsze, to nie bardzo widzę szanse na bioróżnorodność. Ludzka gospodarka wbrew pozorom nie odwzorowuje doboru naturalnego. tzn. ten dobór działa kalo tako na poziomie produktów, ale już nie na poziomie kapitału. A i produkty nie mogą być zbyt kapitałochłonne, bo np okazuje się, że nie ma miejsca na 2 prodcentó samolotów szerokokadłubowych na kontynent.

    OdpowiedzUsuń
  18. Huawei to montownia (OEM) a nie fabryka. Endogenny przemysł elektroniczny i wszelkiego rodzaju high-tech w Chinach jest 5-10 lat za bleeding edge. Może to się zmieni - może nie. Zapewne gdyby zachód (a zachód to nie tylko USA, ale też np. Tajwan, Japonia, Korea) zaprzestał rozwoju to Chiny by ich bez problemu dogoniły w te 10-15 lat. Tyle że zapewne zachód NIE zaprzestanie rozwoju. A jak na razie to amerykanie robią F-22 i F-35, a Indie, Rosja i Chiny się mogą tylko ślinić na widok takiej technologii...

    OdpowiedzUsuń
  19. co do NRD: http://forsal.pl/artykuly/437245,prof_udo_ludwig_pkb_na_glowe_mieszkanca_w_bylej_nrd_stanowi_70_proc_poziomu_w_starej_rfn.html

    co do "efektywności" III Rzeszy: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16865585
    http://books.google.pl/books?id=vhKOdDi5DXEC&pg=PA97&lpg=PA97&dq=third+reich+inefficiency&source=bl&ots=N_HZaAJJrY&sig=1OZUMJfhsRkcN6W3k3qYEt8NGT0&hl=pl&ei=gxkBTYTwE8HIswaVrpDzDg&sa=X&oi=book_result&ct=result&resnum=4&ved=0CD8Q6AEwAw#v=onepage&q=third%20reich%20inefficiency&f=false

    co do "Kapitalistyczne USA zmobilizowały się do wyławiania przerażone Sputnikiem", huh, sugerujesz, że Silverbrook, Edison, Thomson, Tesla - to ludzie ery kosmicznej?

    "Tam gdzie perspektywa czasowa oraz ryzyko są ogromne, lepiej sprawdza się państwo" - z reguły niestety kosztem ekstremalnego marnotrastwa... czołowym przykładem kolej atlantyk-pacyfik w USA czy autostrady w Polsce ;)

    "Microsoft nie przyzna autonomii jakiemuś wydziałowi by zrobił fajniejszego dot neta", ach, jaka szkoda że nie mogą - tak jak PRAWDZIWY centralny planista - dekretem zakazać rozwoju Javy, Flasha, Javascriptu, Ruby'ego, Pythona...

    OdpowiedzUsuń
  20. @panika2008
    zachód to nie tylko USA, ale też np. Tajwan, Japonia, Korea

    Chyba dla kogoś, kto mieszka w USA;-), no bo jakbyś nie zauważył, to Ziemia jest okrągła i w stosunku do Europy to Tajwan, Japonia, Korea to jest Wschód, żeby nie dodawać Daleki Wschód;-)

    jak na razie to amerykanie robią F-22 i F-35
    Reklama dźwignia handlu;-) F-22 jest porównywalny z Su-27/Su-30, ale jest słabiej wykrywalny przez radar. Z kolei F-35 wyprodukowano raptem 17 sztuk i odpowiadają one wdrażanemu do produkcji rosyjskiemu T-50.

    Rzeczywistym elementem przewagi powietrznej jest liczba mysliwców. USA posiadają ok 4300, Rosja ok 1000, a Chiny ok 2650 PORÓWNYWALNYCH maszyn. Taka konfiguracja przyprawia amerykańskich generałów o ból głowy na myśl o ewentualnym chińsko-rosyjskim sojuszu.

    OdpowiedzUsuń
  21. Niestety Chiny szybko idą do przodu również w badaniach, patentach i nowych technologiach.
    http://endoftheamericandream.com/archives/china-1-united-states-2-25-facts-that-prove-the-transition-is-really-happening

    OdpowiedzUsuń
  22. No mucha, sorry, jeśli dla Ciebie argumentem za przyspieszeniem technologicznym Chin jest wzrost energochłonności gospodarki (#2), PROJEKCJA że coś będzie w 2040 (#3), dane o deficycie (#4) albo to ile ubyło w USA niskowykwalifikowanych miejsc pracy na rzecz Chińczyków pracujących za miskę ryżu (#12)... żal takie banialuki czytać...

    OdpowiedzUsuń
  23. @panika2008
    wzrost energochłonności gospodarki

    Nie ma się na to co oburzać, ale wzrost energochłonności gospodarki jest jednym z podstawowych mierników rozwoju cywilizacyjnego. Nie znam procesów technologicznych, które nie zużywają energii;-)

    OdpowiedzUsuń
  24. @panika2008
    ile ubyło w USA niskowykwalifikowanych miejsc pracy na rzecz Chińczyków

    Byłem kilka miesięcy temu u kowala. Robota w gruncie rzeczy polega na ogrzewaniu żelastwa i waleniu w niego młotem. Zdawało by się, że każdy to potrafi, tymczasem wykształcenie dobrego kowala trwa nie której niż 5 lat.

    Na tym z grubsza polega różnica pomiędzy gadaniem o technologii a umiejętnością jej użycia. Transferując z USA miejsca pracy dokonano również transferu umiejętności. Zanikły one wśród ludzi w USA, a pojawiły się w Chinach.

    OdpowiedzUsuń
  25. @Panika2008 szczerze wolałbym się mylić, niepokoją mnie badania(#5),patenty (#8) i wynikające z powyższych technologie (#14)
    M.in dlatego, że moim zdaniem pierwsza do konfrontacji będzie Rosja z jej zasobami mogącymi uczynić Chiny samowystarczalnymi. A potem pewnie jak zwykle przy najeździe ze wschodu Europa, te chińskie tortury brrr.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ech,
    Z tym Monnetem to bym uważał Hans. Zgadnij dlaczego starzy Francuzi często mówili (przed Euro) miliony franków? Ano dlatego, że pamiętali czasy hiperinflacji z lat 40-tych i 50tych.
    Zresztą Francja wypadła dużo gorzej niż Niemcy. Z kolei jeszcze bardziej interwencjonistyczni byli Brytole (lord Beveridge) - skończyli najgorzej ze wszystkich dużych narodów Europy a dostali najwięcej z transzy Marshalla.

    OdpowiedzUsuń
  27. A co do tego Sputnika to najlepszy komentarz u Sołżenicyna w "Archipelagu Gułag" - szlo mniej więcej tak: tego samego dnia, kiedy radio nadało pierwsze sygnały ze Sputnika widziałem jak stara babina wnosiła w dwóch wiadrach zaprawę na któreś tam piętro, tak jak nosiło się wodę.
    Cały komentarz do wydajności ZSRR.
    Z III Rzeszą to samo, chyba że jesteś gotów Hans zamienić Morgana na Goeringa i jego słynne zakłady.

    OdpowiedzUsuń
  28. Mam wrażenie, że gdyby III Rzesza i ZSRR były tak efektywne, jak tu by niektórzy to chcieli widzieć, to po prostu bez problemu by wygrali - odpowiednio - II WŚ i Zimną Wojnę... Prawda?

    OdpowiedzUsuń
  29. @panika2008
    Wiesz Trzecia Rzesza jest troszeczkę zmitologizowana. Na przykład obecnie już wiadomo, że bombardowania i naloty amerykańskie były zupełnie nieefektywne jeśli chodzi o niszczenie potencjału przemysłowego III Rzeszy. No dobrze ale tak samo nieefektywny był cały niemiecki program rakietowy. Najlepsi specjaliści napracowali się w pocie czoła nad konstrukcją łatwych do zniszczenia V-1 oraz niecelnych V-2. to samo z Bismarckiem i Tripitzem. Zamiast trzaskać U-booty VII oni poświęcili setki ton najlepszej stali na te bezużyteczne potwory. To samo z odrzutowcami, wielkimi czołgami. To jest najlepsze: w 1944 największym producentem czołgów była... Ameryka, kraj który przed wojną nie miał sił pancernych. Co? Że Shermany były kiepskie?I co z tego można ich było naprodukować setki.
    Po prostu mylona jest efektowność z efektywnością i wydajnośćią.

    OdpowiedzUsuń
  30. "Mam wrażenie, że gdyby III Rzesza i ZSRR były tak efektywne, jak tu by niektórzy to chcieli widzieć, to po prostu bez problemu by wygrali - odpowiednio - II WŚ i Zimną Wojnę... "

    Z Zimna Wojną to nieaupełnie byłoby Tak.
    Gdyby CCCP miało Rubla - tak jak $ - będącego walutą w pełni wymienialną i do tego chociazby ze 4-tą (po USD, DEM, CHF) globalną walutą rezerwową, to z tym "pokonamiem" CCCP i komuny byłoby Ciekawie.
    No i nasza "Magdalenka" oraz jej bastard - IIIRP - też byłyby innymi "bajkami" ...

    OdpowiedzUsuń
  31. "Gdyby CCCP miało Rubla - tak jak $ - będącego walutą w pełni wymienialną i do tego chociazby ze 4-tą (po USD, DEM, CHF) globalną walutą rezerwową,"
    Hm, ale czy przypadkiem rubel transferowy nie był tak jakby walutą "światową" dla demoludów?

    OdpowiedzUsuń
  32. @mak
    Nie tak do konca -ale OK...
    Ale jaka była siła, (ekonomiczna) całych nawet demoludow przeciwko tylko USA, nie mówiac o wspólczesnym wówczas "zachodnim Swiecie" będącym w opozycji do bolszewii komunistycznej.

    - Jak sie okazało nie w końcu aż Takiej Opozycji ... :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  33. "Microsoft nie przyzna autonomii jakiemuś wydziałowi by zrobił fajniejszego dot neta", ach, jaka szkoda że nie mogą - tak jak PRAWDZIWY centralny planista - dekretem zakazać rozwoju Javy, Flasha, Javascriptu, Ruby'ego, Pythona...

    Wyliczanka nie ma sensu, bo to są języki/technologie do różnych zastosowań. Przeważnie jest tak, że jedno zastosowanie = jedna dominująca technologia. Java script - skrypty www client side operujące głównie na DOM, java - back-end, flash - www client side z multimediami itd. Jak już ustalimy język, to musi być centralnie planowany, inaczej zdechnie jako nieustandaryzowany potworek. Kwestia tylko czy planiści są z otwartego komitetu standaryzacyjnego czy z jednej korporacji.

    Rynek ma to do siebie, że eliminuje nie tylko dziesiątego i dzięwiatego gracza, ale eliminuje czasem aż do drugiego. Jak się flash rozpanoszył na www, to go żadna siła nie może ruszyć, jak C/C++ stał sie podstawą, to na dziesięciolecia i oddał pola tylko tam gdzie kulał wybitnie. Jak Facebook zrobił społecznościowkę, jak Google wyszukiwarkę...Efekt kuli śnieżnej. Solidny back end to teraz głównie Java, a Java należy do Oracla. Możesz oczywiście wejść na wikipedię i powyliczać 100 odpowiedników Javy, ale nie w tym rzecz. Liczy sie praktyka.

    Poza tym nie wiem czemu upierasz się przy definicji PRAWDZIWEGO planisty. Tzn. co, PRAWDZIWY to taki poryp sprowadzony do absurdu, taki co planował w ZSRR, a inni nie wchodzą w rachubę? Jeśli rynek desktopów PC całkowiecie zależy od woli Microsoftu, to ten rynek jest centralnie sterowany. MS wcale nie musi przysyłać drabów, którzy wyperswadowują pomysły zrobienia konkurencji. Konkurecja po prostu się nie opłaca i de facto mamy centralne sterowanie. O maj gad, jest jeszcze Mac OS X z całym 10% udziałem. :D

    Zrozum, że centralne sterowanie może być bardziej subtelne. Nie musi dotyczyć każdego aspektu, np. papieru toaletowego. Jest to coś na kształt feudalnej piramidy. Im większt rozmach, tym "centralniej", przy czym postęp technologii sprzyja centralizacji, np. handel detaliczny staje się scentralizowany. Są sklepy w których połowa produktów to marki "sklepowe". Wystarczy, że będzie niewiele takich sieci sklepów, kin itd. i masz centralne sterowanie.

    Nie podoba się?

    Zbuduj tak sieć kin od zera. Zbuduj Windows killera.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

  35. co do "Kapitalistyczne USA zmobilizowały się do wyławiania przerażone Sputnikiem", huh, sugerujesz, że Silverbrook, Edison, Thomson, Tesla - to ludzie ery kosmicznej?


    Spokojnie z tym polemicznym zapałem :-D. Wymienieni panowie to czysty spontan. Tesla do USA przyjechał jak już był dorosły. Pisząc "zmobilizowały" mam na myśli świadomą politykę wobec edukacji, np. zwiększenie nacisków na jakość nauczania przedmiotów ścisłych, przyznawanie grantów uczelniom itp. Sputnik był dla USA szokiem i stosownie do tego szoku zareagowały.


    A jak na razie to amerykanie robią F-22 i F-35, a Indie, Rosja i Chiny się mogą tylko ślinić na widok takiej technologii...


    My tu gadu-gadu o procesach cywilizacyjnych. Chwilowa przewaga USA jest bezdyskusyjna, ale żadne imperium nie trwa wiecznie. Może upaść samo albo zostać podgonione. Jeśli trend jest jasny, pełna zmiana dokonuje się w ciągu ok. 40 lat. Np. Japonia awasnowała w epoce Meiji - od Samurajów do wojny w 1905. Anglia pod koniec XIX megamocarstwo, a w 1950 już nie.

    Polacy robili klony T72. A teraz Koreańczycy z południa robią K2, który dla Polaków jest UFO. Mała Kores Południows, która zaczęła w latach 60. Chiny zaczęły od Denga, masz przesunięcie 20 lat, zatem moment rzetelnego porównania to 2030. Wystarczy sam remis albo ta sama liga i już świat wygląda inaczej.

    Powinniśmy zatem popatrzeć na to co się dzieje w szkołach, a nie bazach wojskowych. Powinniśmy z mniejszą pogardą postrzegać tą część gospodarki, która nie stanowi awangardy, bo bez "nudnej" podstawy ta awanarda może się posypać.

    Co do ślinienia. A to czemu było takie aj waj jak Rosja miała sprzedać Iranowi kilka rakiet S300? Rozumiem obawy o stratę np. 10 z 200 atakujących samolotów, ale to była prawdziwa histeria z kijem (min. Gruzja, Bush) i marchewką (zbliżenie, Obama) nie warta tych 10 maszyn. A gdyby tak Iran dostał S400 i SU 35...? Kwestia ekonomii, bo technologia jako taka jest. Ruska technika jest mocno niedoceniana głównie z powodu polskich kompleksów i niewiedzy. Np. wszyscy wiedzą jaką to Kursk dał plamę, ale że sobie bez wiedzy NATO przepływal przez Giblartar to już mało kto wie.

    OdpowiedzUsuń
  36. Co do Shermanów i chińskich samolotów. To prawda, że Drugą Wojnę wygrali ci co mieli dużo, ale oni mieli

    1)dużo
    2)badziewia

    nie z powodu kalkulacji, ale z

    1) bazy surowcowej, licznej siły roboczej. Rzućmy okiem na wielkość USA + ZSRR kontra III Rzesza...
    2) braku planow porządniejszych maszyn.

    ZSRR masówką szedł przez całą simną wojnę, ale nie z wyboru, tylko z powodu kulejącej gospodarki. Wchodziły nowe modele, ale nie wszystkie fabryki byly w stanie je produkować, więc równolegle produkowano modele starsze. Hordy przestarzałych czołgów są kosztowne w utrzymaniu, a do ich wyprodukowania i tak potrzeba tyle samo energii i surowca co dla czołgów jakościowo lepszych. Górnikowi płacisz i tak, hutnikowi płacisz i tak, kierowcy też itd. Nie ma co robić cnoty z tandeciarstwa. Czołg z dobra optyką, z lepszą lufą, lepszym pancerzem itd. może wroga powystrzelać zanim ten się zbliży. W lotnictwie ten efekt jest jeszcze bardziej dramatyczny.

    Wyczytałem kiedyś, że na jednego Tygrysa (albo Panterę?) trzeba bylo zużyć 5 Shermanów. Brakuje jeszcze porównania kosztów. Czy Pantera była ponad 5 razy droższa od Shermana? A gdyby walczyły ze sobą kraje o potencjale USA, to w która stronę przechyliłoby się optimum?


    @mucha
    I bardzo dobrze, że się rozwijają. Istnienie niezależnych mocarstw pozytywnie wpływa na wolności obywatelskie. Władza, np. w USA, mocno się zastanowi czy warto wprowadzać u siebie stan wyjątkowy, w sytuacji gdy wkurzeni ludzie mogą gdzieś pouciekać albo zyskać pomoc od konkurencyjnego mocarstwa. Scalenie całej Planety pod jednym rządem wygeneruje władzę absolutną, czyli absolutnie zdemoralizowaną. A sądząc po rozłożeniu sił w USA (np. polski prezydent jako kluczowy punkt wizyty w USA ma wizytę w odpowiednim muzeum...- nie, nie Indian...), świat zdominowany przez rządzących USA może wyglądac tak:

    http://www.youtube.com/watch?v=qi_4DGx52hU#t=5m9s

    czyli skrojony pod totalny porypizm ideologiczny - gorszy nawet niż obecnie w Chinach, bo w takim systemie 99% ludności rodzi się jako "zwierzęta" i jako takie nie ma z definicji żadnej drogi awansu społecznego. Wieki ciemne to przy tym co się kluje w tych łbach, to Arkadia.

    OdpowiedzUsuń
  37. 2mk, hmmm, let me think about it, czemu świat wolał $ niż rubla... może dlatego, że od początku XX wieku do 1989 kilkakrotnie ta waluta była poddawana denominacji i/lub ulegała hiperinflacji?

    OdpowiedzUsuń
  38. O proszę, wracając do Chin: http://globaleconomicanalysis.blogspot.com/2010/12/jim-chanos-adam-smith-will-get-his.html

    No po prostu centralne planowanie się świetnie sprawdza. Ponad 60% PKB to budownictwo (setki tysięcy, pewnie raczej już miliony pustych domów, mieszkań, supermarketów, całe puste miasta), a eksport to ZALEDWIE 5%. Potęga chińskiej gospodark. Oh yeah. Coś podobnie jak ZSRR w 1988.

    OdpowiedzUsuń
  39. @panika2008
    czemu świat wolał $ niż rubla... może dlatego, że od początku XX wieku do 1989 kilkakrotnie ta waluta była poddawana denominacji

    Co do rubla, to mylisz się, a za komentarz podam opinię z forum historyczneho jesli chodzi o Ruble w czasach ZSRR , to pomimo ze nie byly waluta wymienialna , no bo nie bylo ich na tzw gieldach pienieznych , to wewnatrz ZSRR byly bardzo mocna waluta , bez narzutu inflacyjnego , oraz wymienialnego w zlocie. Rubel za czasów carskich był jeszcze bardziej stabilny, szczególnie w czasie, kiedy Kutuzow chadzał ze swoimi oddziałami po Europie jak po własnym folwarku;-)

    OdpowiedzUsuń
  40. Jeszcze do tego Huawei:

    Panika 2008: "Huawei to montownia (OEM) a nie fabryka."

    Ale oni zgłaszają liczne patenty, są oskarżani o szpiegostwo przemyslowe i łamanie cudzych patentów. Brytyjscy parlamentarzyści już lata temu dyskutowali zagrożenie bezpieczeństwa narodowego jakie stwarza dopuszczanie rozwiązan Huawei do brytyjskich telekomów. Nie mam pełnego obrazu, może i ta firma programuje cudze FPGA i ładuje cudze DSP, ale na pewno musi od siebie dodać coś nietrywialnego, a jak znam Chińczyków to mają ambicję skoncentrować w produkcie tyle swojego ile się da, więc tendencja będzie raczej w kierunku sinizacji. montownie to masz w Polsce, np. telewizorów LCD. Mógłbyś pozamykać wszystkie polibudy, a te montownie nadal by działały. W Chinach jest inaczej.

    A co centralnego sterowania jeszcze. Wiele nieporozumien bierze się pewnie stąd, że ludzie utożsamiają je z totalitaryzmem. Mozna przecież zarządzać centralnie, a nie wnikać np. w kto z kim sypia albo w co wierzy.

    Centralne sterowanie nie musi dotyczyć całości gospodarki. Głupotą byłoby np. niszczyć dobrą firmę tylko dlatego, że nie powstała w myśl planu centralnego. Tak było np. w PRL gdy udupuiono K-202, bo "szkodził" Odrze.

    Trzecie nieporozumienie to mentalność ludzi. Jeśli czegoś nie lubimy, to trudno nam w tym czymś dostrzec zalety albo zauważyć, że "nasi" jednak tego używają. Stąd np. naiwna wiara, że Dolina Krzemowa powstała sama. Oczywiscie, nie ma to związku z sowieckimi metodami, ale odpowiednie impuls poszedł z góry.

    PS do tego filmiku. Wytłumaczę się, że nie chodzi tu o fiksację nt. lokalnego konfliktu etnicznego. Panowie, którzy tak "dzielnie" sprawują się tam, przyjeżdzają do Polski i troszkę się zapominają, np. chodzą uzbrojeni i biją miejscowych.

    http://www.przekroj.pl/wydarzenia_kraj_artykul,1560.html

    to w zasadzie też drobiazg, ale, że "nasze" władze taki stan znoszą potulnie (+ pare innych faktów, ale to nie miejsce na wylcizanie), świadczy o środku ciężkości władzy w panstwach zachodnich.

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP