poniedziałek, 31 stycznia 2011

Niepokoje

Sołtysowa postawiła na stół parujące żeberka oraz to, co Sołtys określił jako michę pełną zielska. Zaczęliśmy biesiadę i już po pierwszych kęsach sprawa zeszła na elementy cywilizacji, którymi wg Mullera jest stosunek do prawdy i sposób pojmowania dobra. W republice rzymskiej obiektywna prawda zawsze miała większą wartością niż prawdy głoszone przez proroków. Stąd też namiestnik chcąc wydobyć ową prawdę obiektywną nie mógł nie skazać Jezusa na ukrzyżowanie, bo bez ukrzyżowania Jezus nie udowodniłby swojego mesjanizmu i nie miałby szansy na spektakularne zmartwychwstanie. - Coś w tym jest - przyznał Stirlitz - W prawosławiu wprawdzie takie dążenie do prawdy ludzkiej nieco osłabło,-) ale za to normy etyczne, podobnie jak w cywilizacji łacińskiej, stoją wyżej niż normy prawne. Prawo stanowione przez władze może być przestrzegane bez szkody dla duszy jedynie wtedy, gdy zgodne jest z etyką. Weźmy dla przykładu towarzyszy i rodaków Mullera, którzy żadnego niemieckiego prawa nie złamali, a tym nie mniej zawiśli na haku - Muller na ten komplement aż pokraśniał po same uszy;-) i przyznał, że etyka etyką, ale ordung must sein! - Wiwat reichmarka, tj euro  - poprawił się Muller. - Moralne problemy, dla przykładu z dziećmi i staruszkami można rozwiązać wprowadzając stare sprawdzone niemieckie prawo - aborcja dozwolona do lat 13, a eutanazja od lat 13. - Holendrzy właśnie w ten sposób rozwiązują problem nieudanych genetycznie modyfikowanych egzemplarzy kobiet - dodał z pewną wyższością w głosie;-) Sołtys skrzywił się na ten przykład wyższości Zachodniej cywilizacji i aby zakończyć dyskusję nalał dla wszystkich karmelowego bimbru ze stirlitzowego samowara wprost do filiżanek, tak, jak tego wymagała carska etykieta;-)

Piliśmy i jedliśmy, jedliśmy i piliśmy a dyskusja to wybuchała, to gasła niczym płomienie w sołtysowym kominku. Zamyśliłem się patrząc w wyciszony ekran telewizora na którym to jedni Egipcjanie strzelali do innych Egipcjan, zapewne w celu budowania jedności narodowej, bo zbuntowany ludek chce wyrzucić faraona Mubaraka z Egiptu, a złota, zgodnie z prawem islamskim, nie da się dodrukować;-) W Polsce też tak było i nadal tak jest, że jest Państwo i państwo, a strzelanie do ludzi jeszcze do niedawna było w modzie. Pewnie dlatego ludzie nie są tak chętni do wychodzenia na ulice. Pracownicy i bezrobotni stają się obywatelami drugiej kategorii, w myśl ideologii, że mało zaradny, a zatem jest sam sobie winien, no ale nie każdy ma szansę ukraść swój pierwszy milion.-) Niektórych w Polsce za kradzież ciągle sadza się do więzienia.-)  Przy tym wszystkim przeraża hipokryzja części działaczy dawnej Solidarności, kupionych niczym Judasz za garść srebrników, gdy tymczasem wszyscy ci, którzy byli przeciwnikami zdrady okrągłostołowej zostają zepchnięci do roli przegranych. Ciekawe, czy Wałęsa, Borusewicz albo Balcerowicz powieszą się kiedyś w przypływie wyrzutów sumienia. Zastanawiam się bezkarnie, biorąc przykład z Urbana, Palikota i kilku innych, których zastanawiało, czy to już nadszedł ten odpowiedni czas kiedy to Jarosław K, ten od kota popełni samobójstwo;-). Opcja z zastrzeleniem się kilkoma strzałami ze strzelby, trenowana na Andrzeju N. ewidentnie odpada, no ale mógłby się zastrzelić z własnej broni, chociaż mogły by być ofiary śmiertelne owego namawiania,-) No ale jak się chce zgody narodowej w POlsce, to trzeba liczyć się z ofiarami, nawet wśród prezydentów i generałów.-)

Wyszedłem na taras odświeżyć głowę i zapalić cygaro. Nie to, abym lubił cygara, ale Stilrlitz namówił kilka młodych kobiet ze wsi, aby z sołtysowej machorki za pomocą piersi, na wzór kubański, poskręcały cygara, no to żal było odmawiać;-). Podobno teraz wszystkie swoje machorczane skręty z dopalaczami*-) Stirlitz sprzedaje męskiej części powiatu w cenie wyższej niż kubańskie. Stirlitz ruszył z tym biznesem, bo znów wzrosną podatki pośrednie, a może nawet wprowadzą podatek katastralny i inne cuda. Zresztą cuda zdarzają się teraz codziennie. Ostatnio odkryłem cud w sprawozdaniach NBP, przy którym zimna fuzja Włochów, to dziecięca igraszka. Otóż banki komercyjne zaraportowały, iż posiadają około 3x więcej depozytów niż NBP wyemitowała banknotów;-) Wprawdzie nie jest to jeszcze cudowne rozmnożenie chleba, ale już widać w tym rękę GSu i "dzieło boże"-) i to w Polsce. Dlatego też, gdy Radziwiłł oznajmił, że nie ma najmniejszego zagrożenia dla finansów, to się specjalnie nie zdziwiłem, ale wyciągnąłem taczkę i pognałem dokupić srebra i złota, puki tanie. Czyż nie jesteśmy mesjaszem narodów?-) W końcu Panu Bogu świeczkę, tfu bilety NBP, a diabłu ogarek, no to dla podtrzymania żywota kruszec będzie w sam raz. Zresztą w Polsce zarówno kult mesjański, jak i diabelski jest szeroko rozpowszechniony. Jedni mają Lewiatana, a inni robią za ofiary. Szkoda przy tym, że owe liberalne zasady zmierzają do zrównania z ziemią polskich gospodarstw rodzinnych i małych rodzinnych firm. Może jednak nie zdążą przed końcem świata, tfu EUro.

- Nie będzie tak źle - odpowiedział Sołtys - Arabowie kupują zboże jak szaleni, a Chińczycy zaczęli gromadzić zapasy mięsa i cukru - i wtedy telewizor zgasł był, a w pokoju zapachniało jakoś dziwnie siarką, inflacją, a może nawet i wojną. - Nie będzie tak źle - powtórzył Sołtys - Kobiety od wiosny wezmą się za wędzenie słoniny i robienie zapasów żarcia, a kilka beczek okowity pozwoli w dobrym nastroju doczekać lepszych czasów -

*dodatki ziołowe, rosnące w Polsce, nie wymienione na "dopalaczowej liście" minstra zdrowia;-)

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Banda czworga, czyli państwo policyjne

Znów zrobiło się zimno, a przynajmniej na tyle zimno, ze Sołtys namówił mnie na skosztowanie swojej wiśniówki, pędzonej na wiśniach;-) Sołtys tłumaczył mi kiedyś na czym polega różnica pomiędzy jego wiśniówką, a produktem wiśniówkopodobnym oferowanym w sklepie monopolowym, ale po kilku szklaneczkach nastrój zapanował wesoły, ale pamięć mi się wyczyściła ze szczegółów. Popijając wiśnióweczkę temat rozmów powoli, acz nieuchronnie zaczął schodzić na psy, tfu, politykę. Słuchałem Sołtysa i słuchałem, a oczy moje przejmował coraz to większe zdziwienie, jak to wśród aplauzu tłumu w domy nasze wchodzi faszyzm. W sejmie leży już projekt i zapewne zostanie po cichu przegłosowana ustawa,  dzięki której nasza kochana milicja, tfu policja będzie mogła bez nakazu i zgody sądu przeszukać zdalnie każdy komputer, a może nawet i nie zdalnie, skoro dotyczyć to ma również przesyłki pocztowej i listów. Katalog czynów zabronionych ma być poszerzony na osoby trujące środowisko niebezpiecznymi odpadami, pod co zdaje się podpada i Sołtys, mający w zwyczaju sikanie na polu w bruzdę obok swojego klimatyzowanego ciągnika. W kręgu zainteresowań organów zalegalizowanej przemocy znajdą się również gwałciciele, sutenerzy, osoby rozpowszechniające pornografię dziecięcą, nawet jeśli jest w postaci kreskówek;-), oszustów giełdowych (nie dotyczy Madofów i spółki;-), uczestników krwawych bójek, oraz osób ujawniających tajemnicę państwową. W tym miejscu nieco zbladłem i aby poprawić ukrwienie wypiłem jednym haustem szklaneczkę wiśnióweczki, którą pospiesznie nalał mi Sołtys. - Myślisz, że ujawnienie głupoty prezydenta i niekompetencji premiera podpada pod ten paragraf? - zapytałem. Sołtys milczał. Rząd Tuska jak żaden inny w przeszłości, stara się o zasianie psychozy strachu i zakropienie społeczeństwu czystego faszyzmu. A to dopalacze, a to pedofile, a teraz doszli do tego nieprawomyślni blogerzy i nożownicy - Jacy znów nożownicy - ocknął się Sołtys - Arkadiusz Mularczyk, błogosławiony z PIS, popierany przez PO i SLD chce wlepiać dwa lata każdemu, kto posiadać będzie nóż o ostrzu dłuższym niż 8cm. - Zupełnie jak za komuny - westchnął Sołtys - Znów trzeba będzie nosić szablę, gladiusa, albo zaostrzony pręt zbrojeniowy;-) Kiedyś mieliśmy w Polsce milicje, a teraz mamy POlicje - zauważył.

- Mamy w POlsce państwo policyjne - zauważyłem, po czym dopiłem szklankę i poczłapałem do łóżka. Zamiast słowa na niedzielę, wyszło słowo na poniedziałek;-) Zamknąłem oczy, a w głowie słyszałem głos Majstruka - Kiedyś usłyszałem od zaprzyjaźnionego Amerykanina, że demokracja jest wtedy, kiedy o prawie decydują tylko i wyłącznie obywatele. Obywatele nie wybierają policjantów czy żołnierzy - oni ich zatrudniają. Ten sam mądry człowiek powiedział, że jeśli o czymkolwiek, co jest sferą obywateli, choćby o guziku, decydują wojskowi - to jest to junta wojskowa. Jeśli o czymkolwiek, choćby nitce, decydują policjanci - jest to państwo policyjne. -

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Ropa i energia, czyli podwyżki

Stirlitz wrócił z Moskwy i już w drzwiach zaczął śpiewać - ..siała baba MAK ... Putin wiedział nie powiedział ... - Gdy zatrzymałem go w progu i podałem szklankę bimbru, to po kilku łykach Stirlitz wyjaśnił, że raport MAKu w sprawie katastrofy Smoleńskiej jest nie do podważnienia. Raz, że jeszcze w Polsce nie ma czarnych skrzynek samolotu,-) a dwa, że na wieży kontrolnej wystąpiła pomroczność jasna i to aż czwartego stopnia. Nie dość, że nikt dokładnie nie pamięta co mówił, to na dodatek kamery się chyba spiły i nic nie zarejestrowały. Mało tego, nawet głosik się nie nagrał, to znaczy się nagrał, tyle, że było to nagranie jeszcze z 2009 roku;-) Wiadomo już jak samolot się rozbił, ale już nikt nie ustali jak on się znalazł tam gdzie się znalazł podobno prawidłowo;-) naprowadzany z wieży wprost na miejsce katastrofy - Coś mi się zdaje - podsumował Stirlitz - że przez najbliższych kilka lat żaden prezydent Polski nie poleci do Katynia. Strach im będzie jakoś;-)

Tymczasem Sołtys oglądał BBC, w której podano, że Wenezuela, Libia i Ekwador zgodzili się z irańskim ministrem ds. ropy, Masudem Mirkazemi, który stwierdził, że cena 100 dolarów nie niepokoi go i powinna raczej wzrosnąć do 120 dolarów, bo jest to jedyny sposób, aby utrzymać w ryzach rosnące koszty wydobycia. Tym samym pomysł, aby OPEK wpłynął na cenę ropy naftowej poprzez zwiększenie wydobycia powędrował właśnie do kosza. Sołtys podbudowany newsem z telewizji wstał i nawet nie przywitawszy się z gościem, zaklął siarczyście i poszedł na wieś do warsztatu ślusarskiego doglądać produkcję zamówionej przez siebie wyciskarki do oleju. Wg Doxy jeżeli stopa życiowa ma rosnąć, ilość produkowanej energii musi rosnąć. Jeżeli ludzkość nie znajdzie nowych źródeł energii to źródła kopalne będą się wyczerpywać, ilość energii będzie spadać aż wrócimy do poziomu życia znanego ze średniowiecza. Sołtysowi najwyraźniej do średniowiecza się nie spieszyło, co albo było wynikiem niechęci do inwestowania w mury obronne, albo też nie chciało mu się przykładnie zamykać córki w wierzy dla jej ochrony;-) No i ręka już nieco od topora odwykła;-)

Produkcja i zużycie energii elektrycznej świadczy po poziomie technologicznym kraju. O ile na Islandii, w Norwegii, Szwecji gro produkcji pochodzi z hydroelektrowni, o tyle reszta świata nie ma tak lekko. Tutaj następować będzie jeden ze scenariuszy - drastyczny wzrost cen energii albo załamanie jej produkcji i spadek do poziomów 40-60% obecnej produkcji. Wszystko zależy od tego, jak wygląda baza przemysłowa i wytwórcza danego kraju. Ostatnio czytałem iż są przewidywania, że w ciągu najbliższych kilku lat czeka nas w Polsce podwojenie cen energii elektrycznej. Wg wskaźnika energii do poziomu Niemiec, czy kolei Południowej brakuje co najmniej podwojenia w produkcji i zużyciu energii elektrycznej. Tymczasem wzrost cen energii już stopuje gospodarczy rozwój. Jedna czy nawet dwie elektrownie jądrowe nie zasadniczo zmienią bilansu energetycznego w Polsce, ani nie spowodują spadku cen. Pocieszające jest jedynie to, że gwałtowne załamanie się produkcji prądu elektrycznego też nam nie grozi, a jedynie podwyżki, podwyżki i podwyżki.-)


poniedziałek, 10 stycznia 2011

Chmury nad Machu Picchu, czyli możliwa zwałka

Sołtys za Kwaśniewskim powtórzył, że żonę i premiera należy chwalić po śmierci. Stirlitz podpowiedział mi, że po takim wstępie wypadało by premiera zastrzelić, puki jest jeszcze w glorii chwały;-) Jako, że dzisiaj na polowanie się nie wybieram, to jednak do wielu tytułów Słońca Peru dorzuciłem spokojnie tytuł premiera schyłku dwudziestolecia pookrągłostołowego. Posłuchałem jeszcze przez chwilę Sołtysa i Stirlitza, i powlokłem się do salonu.

Siadłem w fotelu i jedną ręką zaczałem nalewać sobie miodu pitnego, a drugą podkręciłem głośność radia, w której trwała zadziwiająca słowna wojna o OFE. Wypiłem i zemdliło mnie trochę - albo od miodu, do którego organizm jeszcze nie przywykł, albo od tego, co usłyszałem w radiu.-) Spór o OFE przeplatany był żebraniem o kasę tow. Owsiaka, który zaplanował zebrać w tym roku jakieś 50-55 milionów złotych. Popatrzyłem na serduszka WOŚP i zemdliło mnie raz jeszcze. NFZ co roku dysponuje funduszem oscylującym wokół 55 mld złotych. To, co dokłada fundacja showmana Owsiaka, to 0.1% tego, czym dysponuje fundusz zdrowia w Polsce. Dla takiego funduszu zebrana kwota to jak splunąć i większe pieniądze można znaleźć grzebiąc w śmieciach wyrzucanych ze szpitali. Akcje WOŚP nie są bezinteresownie promowane przez prorządowe tuby medialne. Promocja Owsiaka i głos animatorów medialnych wyzwala w młodych ludziach poczucie fałszywej wolności odwracając uwagę od rzeczywistych problemów w finansowaniu publicznej służby zdrowia.  Wg rynku zdrowia, leczenie 75% pacjentów kosztowało jedynie 10% ogólnej sumy przeznaczonej na leczenie, a na leczenie 1% najbardziej chorych wydano prawie 30% wspomnianej kwoty. W sytuacji, w której mamy żałosnie niski PKB, a nasza gospodarka wytwarza dóbr mniej niż za PRL, warto zadać sobie pytanie, czy oprócz innych działań prostujących służbę zdrowia, nie należałoby ustalić górnej granicy odpowiedzialności NFZ, powyżej której NFZ nie refunduje ani leczenia, ani lekarstw. Nie ma żadnej komercyjnej firmy ubezpieczeniowej, która oferuje ubezpieczenia bez górnego limitu odpowiedzialności. Część osób zarzucić mi może, że to nie po chrześcijańsku, ale ile osób byłoby skłonnych sprzedać swoje dzieci w niewolę, aby utrzymać jeszcze rok czy nawet pieć lat przy życiu swoją matkę, bo do tego w sumie sprowadza się oferowanie cudów na które ani kraju, ani tym bardziej Słońca Peru, nie stać. Przy okazji warto zdać sobie sprawę, że beneficjentami naszego współczucia są bogate koncerny farmaceutyczne, które za pozyskane od NFZ pieniądze dokonują korupcji służby zdrowia i drenują nasze kieszenie - raz poprzez często nieuzasadnione dopłaty do leków, a dwa poprzez korupcje lekarzy, którzy potem masowo przepisujac pacjentom często niepotrzebne im lekarstwa, w nagrodę pojadą na sympozjum medyczne na Karaiby, pozostawiają w Polsce pacjentów ze zdrowiem zrujnowanym medykamentami.

Tymczasem temat w radiu znów przeskoczył na OFE. Drużyna Tuska wyczynia niebywałe harce, szukając pieniędzy na załatanie dziury budżetowej i zahamowanie zbliżającego się finansowego Armagedonu. Tusk wyciągnął swoją łapę po pieniądze z funduszy emerytalnych, tym samym depcząc na odcisk tow. Balcerowicza, który będąc przy korycie ustalił paskarskie warunki opłat dla OFE, nie mówiąc już o tym, że spora część długu jest jego zasługą. Działania Tuska zablokują tym samym olbrzymie kwoty jakie płyną od każdego zjadacza chleba do właścicieli OFE, przynoszą im krociowe zyski bez żadnej odpowiedzialności i bez żadnego związku z wynikami finansowymi. Cieszyć się z tego można jedynie połowicznie, bo jest to niczym próba zatrzymania napływu chmur zaporą z balonów, w które rząd usilnie przerabia uległe masy. Pieniądze nie pójdą na inwestycje, jak to głoszą media, ale na nową nomenklaturę. Tymczasem, kto jest tym tajemniczym poklepywaczem po plecach tow. Balcerowicza musi pozostać na razie jego słodką tajemnicą, ale zachęcam do zadawania mu owych krępujacych pytań;-) 

Moi szpiedzy;-) donoszą, iż bez pieniędzy z OFE nasza wspaniała giełda w Warszawie z pięknego łabędzia zamieni się w kurę. Najprawdopodobniej zamiast wysokich lotów inwestorzy zmuszeni będą dziobać głeboko w ziemi w poszukiwaniu kruszców, tfu zysków.-) Być może w trakcie wykopek natkną się na pozostałości po deweloperach i ruiny po skredytowanych we frankach. W kościach mnie łupie, a to niechybny znak, że rok 2011 będzie rokiem odsłony wielu niespodzianek, które teraz są ukryte pod różową fasadą;-) Stirlitz przygotowując się na nie rozpoczął układy z caratem, tfu ekipą Putina i część dolarowych funduszy zamienia na ruble. Do tego dokupił sobie podróżną skrzynię, na wypadek jakby nagle powrócono do bicia rubli w złocie, tym razem z podobizna Lenina, tfu Putina;-)

piątek, 7 stycznia 2011

Zamiast 1000 słów

Jak wyjaśnia autor wykresu, spekulacyjne gospodarki tworzą iluzję bogactwa. Ze snu społeczeństwo wybudza się poprzez reset (default) gospodarki. Elity finansowe robią społeczeństwo w tzw konia lub osła, jak kto woli, poprzez rozpowszechnianie plotek jakoby spadek siły nabywczej płac był równoważony poprzez magiczny wzrost wartości aktywów. Następnie, gdy bańka trzaska, elity finansowe dokonują procesu przeniesienia aktywów o spadającej wartości na podatników i następuje skup toksycznych "aktywów" przez bańk centralny.-) Politycy ubierają ten proces w ładne słówka, no bo trudno wszem i wobec głosić, że jest się przekupnym durniem siedzącym w kieszeni u bankierów;-) Za zasłoną dymną wzrostów na giełdach ("patrzcie jak wam przyszłe emerytury i bogactwo rośnie"-) i w celu zwiększenia konsumpcji dokonywane jest przeniesienie długu na podatnika i bezczelne drukowanie pieniędzy (quantitative easing). Autor nie kontynuuje tematu i nie wyjaśnia, że  jedynym wyjściem dla oligarchów staje się wywołanie kolejnej wojny, ale temat ten zgrabnie został opisany przez ZeZorro.

 Wykres zajumany od Trustero;-) 

Można wydedukować, iż w obliczu roku 2011, ogłoszonego przez mnie Międzynarodowym Rokiem Fałszerzy, tfu Drukarzy Pieniędzy, ów wykres niewiele się zmieni poza tym, iż możliwe jest przeniesienie punktu zero na poziom JPY;-) 

No i tutaj jak zwykle pojawia się zasadniczy problem co z tą informacja zrobić. Bo tutaj zupełnie jak w eschatologii,  inwestowanie jest podobne do śmierci człowieka, sądu ostatecznego i dalszego życia wiecznego - każdy dokonuje tego na własny rachunek;-) 
 

środa, 5 stycznia 2011

Gruszki na wierzbie, czyli emerytura

- Pieniądz nie jest czymś co ma wartość samą w sobie, ale jest pochodną dóbr które za jego pomocą można nabyć oraz  zaufania publiki do systemu społeczno-gospodarczego - tłumaczył mi Muller - Dlatego komunizm upadł, bo zaufanie do niego zmalało do zera - No tak - pomyślałem - Zaufanie bliskie zeru oznacza dążące do zera oszczędności i zamiana pieniędzy w coś trwalszego od zaufania. Destrukcja systemu zaczyna przyspieszać i kolaps. W tym kontekście pora rozejrzeć się za alternetywą dla systemu emerytalnego. Chyba zrobię tak jak Sołtys i przeniosę się na wieś, może zajmę się pszczelarstwem? - Miodu się zachciało - zaśmiał się Muller - to uważaj, bo ciebie mogą do ula zamknąć;-) Może lepiej zainwestuj w OFE lub IKE - zakończył Muller - Kolejny nawiedzony? - pomyślałem - tłumaczyłem już Frustero, tfu, Trustero,-) iż sam fakt, że pieniądze trafiają na indywidualne konto nie stanowi o tym, że nie jest to podatek;-) To jedynie mała sugestia władzy dla słabo zorientowanych obywateli, że nie jest to podatek.-) To, co faktycznie zyskujemy w wyniku “składki emerytalnej”, to obietnica, że państwo zmusi nasze dzieci i wnuki, aby zapłaciły za naszą emeryturę;-) Trudno to nazwać bezpośrednim świadczeniem wzajemnym;-) Jest to raczej parapodatek, gdzie konkretem są gruszki na wierzbie;-) - No ale OFE ma chyba jakieś konkretne pieniądze? - zastanawiał sie Muller. Teoretycznie, pieniądze wpłacane są na indywidualne konto, inwestowane, a osiagnięciu wieku emerytalnego powinny być transferowane w indywidualnie zakupioną na rynku emeryturę. Problem w tym, że owe "zaoszczędzone" w OFE aktywa to w prawie 60% dług do spłacenia przez nasze dzieci i wnuki. To co zostaje, to aktywa z których zysk również muszą wypracować nasze dzieci i wnuki. W sumie szykuje się dla emerytów danie złożone z chleba, które być może nawet zostanie posmarowane cieniutką wartswą smalcu.-) Pozostaje poszukać pewnej alternatywy i zacząć uświadamiać sobie, że czeka nas praca znacznie dłuższa, niż do obecnego wieku emerytalnego. Pora zacząć dbać o zdrowie. Może bym tak przerzucił się z bimbru na miód pitny?-) Poza tym zająłbym się kolekcjonerstwem i obracałbym w palcach złoty i srebrny pieniądz. Srebro ma właściwości bakteriobójcze, złoto również, a jak donoszą zwolennicy fiat money, złoto jest kiepskim pieniądzem, bo nie poddaje się analizie cache flow,-) no i nie da się nim manipulować bez fizycznej jego kradzieży. W końcu każdy pieniądz, również i ten złoty, jest tylko pochodną dóbr i pracy. Pokrzepić sie miodem i pogrzebać w skrzyni pełnej srebra i złota nie wydało mi sie aż tak przerażającą perspektywą, chociaż wolałbym nie kojarzyć się z komiksowym Mac Kwaczem;-)

Dzieci nie rodzi się zbyt wiele, brakuje nowych płatników składek, więc każda firma, nawet ubezpieczeniowa, musi zacząć uwzględniać koszty, zwłaszcza gdy dość iluzoryczne są zyski z finansowego kuglarstwa. Tymczasem czas ustawiania zakładów bukmacherskich zdaje się skończył.-) W systemach emerytalnych zaczyna brakować kasy. Pozostaje albo podnosić podatki, albo drukować przypominające pieniądze papierki. W końcu jedno i drugie zacznie wzbudzać jednie śmiech publiki. - Przez śmiech upadają imperia i tyranie - zawyrokował Muller - trudno bać się systemu, który wzbudza jedynie śmiech;-) - No tak - pomyślałem - oszukani mający jechać na starość do ziemi obiecanej pełnej palm, młodych pielęgniarek i darmowej zaawansowanej medycyny będą mieli do wyboru - umrzeć lub na powrót zdać się na łaskę rodziny albo taką łaskę kupić u innych. 

- Pszczelarstwo w zestawieniu z gruszkami na wierzbie - wtrącił się w moje myśli Muller - wyglada dość atrakcyjnie. No to gdzie zamierzasz założyć tą pasiekę?-)

niedziela, 2 stycznia 2011

ZUS jako operator, czyli zero głodu

Przed II wojną światową francuskie banki, podniecone ogromnym wzrostem gospodarczym Niemiec, udzielały hojnie kredytów na zakupy we francuskich firmach przedsiebiorstwom z Niemiec, które głównie działały na rzecz budowanej machiny wojennej. Gdy przyszło do spłacania, to Niemcy zaanektowali wierzyciela i anulowali sobie długi, a za "przychylność" utworzono Republikę Vichy;-) Polski rząd będący winien OFE sporo kasy za obligacje, z premierem rządu, mającego dziadka w Wermahcie, poszedł sprawdzoną niemiecką ścieżką przekształcając OFE w republikę zależną od polityków, którą wczesniej, czy później przyjdzie i tak rozparcelować. Rodzi to pytanie, czy to dla społeczeństwa dobrze, czy źle? Źle jest to z pewnością dla republiki OFE;-)
Sołtys twierdzi, że państwo przy ograniczonych zasobach zawsze stosuje metodę kija i marchewki, przy czym więcej możne pozyskać stosując metodę kija. W związku z tym trzeba marchewkę zabrać króliczkom i znajomym króliczka, których obdarowały poprzednie ekipy;-) Dlatego jasne jest, że państwo nie pozwoli ludziom, aby sami zdecydowali o swoich emeryturach, bo wtedy musiałoby o ich pieniądze zabiegać na wolnym rynku. Prościej i taniej jest zapewnić sobie monopol. Problem pojawił się gdy zamiast monopolu państwa, politycy obiecując cuda, utworzyli monopol prywatno państwowy. Teraz nie ma co lać krokodylich łez, gdy po wyroku Sądu Najwyższego wyszło na jaw, że zebrane w OFE pieniądze NIE SĄ PRYWATNĄ WŁASNOŚCIĄ obywateli, ale faktycznie są to pieniadze państwowe oddane w zarząd prywatny, tak, aby po drodze na prowizji napaść brzuch komu trzeba;-)

Teraz mamy krzyki, głównie wielkiej finansjery, w tym nie wiedzieć czemu, rodzą się również i cyniczne;-) odgłosy. Tak przy okazji dziekuję braciom Pub. i spółce za tanie analizy, które pomogą udowodnić wszystko;-)  Jeśli miałoby to mieć coś wspólnego z sensem to sugerujemy od razu możliwość dalszego skokowego zwiększenia emerytur poprzez ukradzenie przez rząd pozostałych 30% - ależ Mospanie, państwo nie może ukraść państwowych pieniędzy;-) Płacz korporacji dochodzi też z Węgier. Owe płacze przypominają mi płacz w dzienniku brazylijskiej finansjery, O Estado de Săo Paulo, który po ogłoszeniu programu Zero Głodu obwieścił na pierwszej stronie, że jeśli program prezydencki wejdzie w życie, to Brazylia zbankrutuje w ciągu 15 dni. Tymczasem gospodarka Brazylii rośnie w oczach. Na początku rządów Luli strefa nędzy* obejmowała 44 mln ludzi (ok 28% ludności) i w ciągu dziewięciu lat skurczyła się 19,4 mln (ok 16%). Niejako przy okazji program Zero Głodu stał się też jednym z potężnych rozruszników dla brazylijskiej gospodarki. Sam program wzorowany był na amerykańskim Food Stamp. Praktyka potwierdziła, że ta forma pomocy jest niezwykle efektywna. Człowiek, który ma zapewnione wyżywienie i dach nad głową staje się wartościowym członkiem społeczeństwa. Zwalczanie nędzy i promowanie bezpieczeństwa w zakresie wyżywienia było decyzją polityczną twierdzi Carlos Alberto Libanio Christo. Program Zero głodu nie jest jałmużną, charytatywnym programem pomocy społecznej, nie ogranicza się też do sytuacji nadzwyczajnych. Kartka żywnościowa, przekazywana jest raczej kobiecie niż mężczyźnie. Rodzina, która korzysta z takiej pomocy, jest jednocześnie objęta nauką pisania i czytania oraz kursami szkolenia zawodowego, zyskuje dostęp do minikredytów, ułatwienia w nabyciu działki ziemi i materiałów budowlanych, a tam, gdzie nie ma ujęć wodnych - betonowy zbiornik na wodę deszczową. Na brazylijskim programie wzorowany był program aktywizacji bezrobotnych w Nysie.  Carlos Alberto Libanio Christo twierdzi, że najdalej w ciągu półtora roku taka rodzina staje na nogi i jest w stanie zarobić sama na wyżywienie. Sukces programu Zero głodu polega na tym, że ludzie, którzy z niego korzystają, stają się niezależni od solidarności społecznej, a sami staja sie solidarni. Ludzie, których przestaje dręczyć głód fizyczny, stają się zdolni do funkcjonowania w społeczeństwie, wyjścia ze strefy społecznego wykluczenia, aby włączyć się do gospodarki rynkowej. Zyskuje na tym rynek wewnętrzny i cały kraj. Dlaczego więc program z Nysy nie jest kontynuowany i powielany w innych miastach oraz dlaczego spora gromadka polskich dzieci chodzi głodna do szkoły?

W ślady Brazylii poszło 12 innych krajów Ameryki Łacińskiej i powoli zmniejszają się tam obszary biedy i nędzy. ZUS jako operator emerytalny jest tańszy niż OFE, więc czemuż OFE nie powinny być zlikwidowane? Dlaczego gdy socjalne programy, zaczynaja przynosić korzyść potrzebującym, a nie tylko "operatorom socjalnym", to są natychmiast likwidowane? W istniejącym systemie społeczno-gospodarczym nie chodzi o likwidację bezrobocia (bo stracą wszyscy ci, którzy zajmują się bezrobotnymi, a firmy będą zmuszone uczciwie płacić pracownikom), nie chodzi o likwidację biedy (bo co zrobią wszyscy ci, którzy walczą z biedą), nie chodzi o to, aby zlikwidować inflację (bo co będą robić wszyscy ci, którzy zajmują się jej tworzeniem, tfu zwalczaniem w NBP, a ile stracą komercyjni bańkowcy;-) Obecna zabawa w kapitalizm polega na tym, aby króliczka gonić, a nie na tym, aby go złapać;-)

- Takie to dziwne czasy - rzekł był Sołtys - kiedy korporacyjny kapitalizm coraz bardziej oddala sie od wolnego rynku i od potrzeb całych społeczeństw. Tramwaje przegrywają z samochodami, potrzeby ludzi i ich dobro przegrywają z zyskiem wąskiej grupy właścicieli korporacji. Bez likwidacji korporacji i ich przywilejów, żadnego wolnego rynku i wolnych obywateli nie będzie. Teraz znów, jak pod koniec komunizmu w Polsce pojawiają się głosy pożytecznych idiotów - kapitalizm tak, wypaczenia nie - zakończył Sołtys niczym Kisiel trawestując propagandowe hasło PRL- socjalizm tak, wypaczenia nie.

- No tak - pomyślałem - W roku 1949 firmie General Motors udowodniono tzw. spisek antytramwajowy i ukarano grzywną w wysokości aż ... 5000 dolarów;-) Jedynym krajem, gdzie tramwaje przetrwały była Szwajcaria, no, ale tam to likwidacji transportu publicznego nie wystarczyło przekupić paru urzędników, bo o wszystkim decydowano w referendum. 

W Polsce, w roku 1996, w referendum, 94,5% biorących w nim udział obywateli opowiedziało się za tym, aby zobowiązania wobec emerytów i rencistów były zaspokojone z prywatyzowanego majątku państwowego oraz aby część prywatyzowanego majątku państwowego zasiliła powszechne fundusze emerytalne. - No i co się stało - zapytał mnie Miller - Władza jak zwykle miała opinię obywateli w d. - odpowiedział Sołtys - taka to już w Polsce świecka tradycja;-) Do tej pory z prywatyzacji uzyskano ponad 130 miliardów złotych z czego mniej niż 10% trafiło na rzecz funduszy emerytalnych. Prywatyzacja zasiliła fundusz urzędniczy, kieszenie swojaków i machinę propagandy. W końcu nawet G.Wybiórcza, czy WSI24 bez pieniedzy daleko by nie zajechały.


* Bieda  to sytuacja, w której ludzie mogą zaspokajać tylko najbardziej elementarne potrzeby. Nędza jest wtedy, gdy nie mogą - Lula

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP