środa, 5 stycznia 2011

Gruszki na wierzbie, czyli emerytura

- Pieniądz nie jest czymś co ma wartość samą w sobie, ale jest pochodną dóbr które za jego pomocą można nabyć oraz  zaufania publiki do systemu społeczno-gospodarczego - tłumaczył mi Muller - Dlatego komunizm upadł, bo zaufanie do niego zmalało do zera - No tak - pomyślałem - Zaufanie bliskie zeru oznacza dążące do zera oszczędności i zamiana pieniędzy w coś trwalszego od zaufania. Destrukcja systemu zaczyna przyspieszać i kolaps. W tym kontekście pora rozejrzeć się za alternetywą dla systemu emerytalnego. Chyba zrobię tak jak Sołtys i przeniosę się na wieś, może zajmę się pszczelarstwem? - Miodu się zachciało - zaśmiał się Muller - to uważaj, bo ciebie mogą do ula zamknąć;-) Może lepiej zainwestuj w OFE lub IKE - zakończył Muller - Kolejny nawiedzony? - pomyślałem - tłumaczyłem już Frustero, tfu, Trustero,-) iż sam fakt, że pieniądze trafiają na indywidualne konto nie stanowi o tym, że nie jest to podatek;-) To jedynie mała sugestia władzy dla słabo zorientowanych obywateli, że nie jest to podatek.-) To, co faktycznie zyskujemy w wyniku “składki emerytalnej”, to obietnica, że państwo zmusi nasze dzieci i wnuki, aby zapłaciły za naszą emeryturę;-) Trudno to nazwać bezpośrednim świadczeniem wzajemnym;-) Jest to raczej parapodatek, gdzie konkretem są gruszki na wierzbie;-) - No ale OFE ma chyba jakieś konkretne pieniądze? - zastanawiał sie Muller. Teoretycznie, pieniądze wpłacane są na indywidualne konto, inwestowane, a osiagnięciu wieku emerytalnego powinny być transferowane w indywidualnie zakupioną na rynku emeryturę. Problem w tym, że owe "zaoszczędzone" w OFE aktywa to w prawie 60% dług do spłacenia przez nasze dzieci i wnuki. To co zostaje, to aktywa z których zysk również muszą wypracować nasze dzieci i wnuki. W sumie szykuje się dla emerytów danie złożone z chleba, które być może nawet zostanie posmarowane cieniutką wartswą smalcu.-) Pozostaje poszukać pewnej alternatywy i zacząć uświadamiać sobie, że czeka nas praca znacznie dłuższa, niż do obecnego wieku emerytalnego. Pora zacząć dbać o zdrowie. Może bym tak przerzucił się z bimbru na miód pitny?-) Poza tym zająłbym się kolekcjonerstwem i obracałbym w palcach złoty i srebrny pieniądz. Srebro ma właściwości bakteriobójcze, złoto również, a jak donoszą zwolennicy fiat money, złoto jest kiepskim pieniądzem, bo nie poddaje się analizie cache flow,-) no i nie da się nim manipulować bez fizycznej jego kradzieży. W końcu każdy pieniądz, również i ten złoty, jest tylko pochodną dóbr i pracy. Pokrzepić sie miodem i pogrzebać w skrzyni pełnej srebra i złota nie wydało mi sie aż tak przerażającą perspektywą, chociaż wolałbym nie kojarzyć się z komiksowym Mac Kwaczem;-)

Dzieci nie rodzi się zbyt wiele, brakuje nowych płatników składek, więc każda firma, nawet ubezpieczeniowa, musi zacząć uwzględniać koszty, zwłaszcza gdy dość iluzoryczne są zyski z finansowego kuglarstwa. Tymczasem czas ustawiania zakładów bukmacherskich zdaje się skończył.-) W systemach emerytalnych zaczyna brakować kasy. Pozostaje albo podnosić podatki, albo drukować przypominające pieniądze papierki. W końcu jedno i drugie zacznie wzbudzać jednie śmiech publiki. - Przez śmiech upadają imperia i tyranie - zawyrokował Muller - trudno bać się systemu, który wzbudza jedynie śmiech;-) - No tak - pomyślałem - oszukani mający jechać na starość do ziemi obiecanej pełnej palm, młodych pielęgniarek i darmowej zaawansowanej medycyny będą mieli do wyboru - umrzeć lub na powrót zdać się na łaskę rodziny albo taką łaskę kupić u innych. 

- Pszczelarstwo w zestawieniu z gruszkami na wierzbie - wtrącił się w moje myśli Muller - wyglada dość atrakcyjnie. No to gdzie zamierzasz założyć tą pasiekę?-)

16 komentarzy:

  1. To pszczelarstwo nie jest głupie. Po pierwsze daje miód - a więc coś się zje (albo wypije). Po drugie miód można sprzedać - więc i trochę waluty (czy to papieru, metalu czy muszelek) się zdobędzie. Po trzecie pszczoły od lat nęka zaraza i padają jak 'muchy' :) Istnieje ryzyko ich wyginięcia więc każdy nowy ul to szansa dla nich.

    Może obłożyć ul złotem/srebrem albo schować nasze skarby w ulu? Wtedy zyskujemy podwójnie: ochrona bakteriobójcza dla pszczół a dla nas bezpieczny schowek bo pszczoły go będą bronić. ;)

    A poza tym zgadzam się że trzeba dbać o zdrowie. Ruch i zdrowe odżywianie są kluczem. To najlepsza inwestycja, jaką można zrobić. Lepsza niż ZUS, OFE, IKE, obligacje, akcje, złoto czy srebro.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Hans

    Nie cache flow a cash flow.

    A co do meritum, to bycie rolnikiem na razie nie jest tak dochodowe, co nie znaczy że nie będzie (w US gdzieś czytałem o skali rzędu 2-3%).

    PM i Agri mogą być dobrą, na razie inwestycją w związku z tym:
    http://www.pringturner.com/newsletters/AAIIPresentationWebsite.ppt

    http://www.pringturner.com/newsletters/SecularOutlookIsitInflationorDeflation.pdf

    http://www.pringturner.com/newsletters/AreYouPreparedPTCG.pdf
    może z tego wpis zrobię,

    OdpowiedzUsuń
  4. @SiP
    Nie cache flow a cash flow

    To dowcip. Złoto nie jest pieniądzem, wg wyznawców fiat money, to cash nie pasuje;-) Natomiast doskonale z myśleniem goldbugów współgra cache;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. "obietnica, że państwo zmusi nasze dzieci i wnuki, aby zapłaciły za naszą emeryturę" - jakże trafnie - a zarazem boleśnie szczerze - ujęte!

    OdpowiedzUsuń
  6. SiP, jednym z powodów niskiej rentowności rolnictwa są wysokie ceny ziemi w stosunku do jednak bardzo wysokiej efektywności nowoczesnej produkcji rolnej - ceny są wywindowane razem z wszystkimi nieruchomościami na chore poziomy - co jest związane poniekąd nierozerwalnie z ogólnogospodarczymi stopami procentowymi. No ale to chyba oczywiste.

    Druga, mniej oczywista być może sprawa jest taka, że generalnie uprawa roli to nie jest jakieś rocket science, nie ma tam jakiegoś wyścigu technologicznego, szalonych innowacji, nowych możliwości, świeżych rynków. Niestety, znacznie więcej ludzi potrafi (albo jest w stanie sobie przyswoić w pół roku praktyk u rodziny na wsi) obsiać pole i zebrać plon, niż, dajmy na to, zbudować nowoczesny silnik odrzutowy czy napisać dobrze działający kod sterujący tymi silnikami, gdy niosą one komuś w prezencie głowice ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. @Sokomaniak
    Dzwonił do mnie całkiem niedawno człowiek, radziecko zaciągający, że chce kupić grunt rolny, najlepiej k. lasu, bo ule chce stawiać. Płacić chciał gotówką, ale za tyle co dawał, to mu nie sprzedam. I obejrzeć nie chciał, nawiedzony jakiś?

    Miód, złoty :-), świetna sprawa. Sam zjadłem od tej jesieni 6 litrowych słoików. Kupiłem w dobrej cenie, wręcz okazyjnej, po 30zł/szt. A teraz? Spadziowy po 65zł. Wydaje się być dobrą lokatą, co i złoto, bo płynność ma świetną :-) a tak słodki, naturalnie, że psuć się nie chce, i oczywiście ku uciesze Hansa nadaje sie na pitny, co podnosi jego wartość :-)

    @Panika
    Silnika to raczej ani rolnik, ani wykształciuch nie stworzy. Do tego potrzebne sporo ludzi i innych zasobów.
    A rolnictwo? Z zasady rolnik nie musi osobiście wykonywać rolnictwa ;-)
    Wydaje mi się, że obecna młodzież średnio chce to robić, dopiero z czasem, jak się już na disco wybawią w remizach, to zaczynają myśleć jak wychować wakacyjne dzieci ;-)
    A młodzież miastowa? hehe, nie chcą słyszeć o rolnictwie, zresztą, nawet jeśli, to długo im zajmie uczenie sie sezonowości uprawiania i tych wszystkich procedur. Cięzki survival ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Praca na wsi jest ciężka,a ludzie ci są bardzo często wyzyskiwani przez rynek pracy.Dopóki głód miastowym w oczy nie zajrzy żaden mieszczuch tam orać pole czy ścinać drzewa nie wpadnie.
    Jadą na kredytach od wiosny do wiosny.
    Kiedyś na chwile wpadłem na wieś ,żeby ,że tak powiem gdzieś się schować przed ogólnie panującym syfem,i musze przyznać,że mimo ,że spotkałem na prawde przesympatycznych ludzi to nie dałem rady ,wdycham spaline i oglądam srebrno-brudne niebo.Pewnie jeszcze jest mi za dobrze..Miód to świetny pomysł ,znałem kiedyś pszczelarza na emeryturze co sam to robił ze względów zdrowotnych i komercyjnych troche pewnie też..Tylko,żeby skażenie środowiska nie zabiło tego pomysłu.Wtedy będziemy na emeryturze zapylać albo wąchać kwiatki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Życie na wsi jest ciężkie, ale ma swoje uroki;-) i zdaje mi się, że będzie tych uroków nabierać coraz więcej.

    OdpowiedzUsuń
  10. @h
    "Dopóki głód miastowym w oczy nie zajrzy żaden mieszczuch tam orać pole czy ścinać drzewa nie wpadnie."

    "mieszczuchy" - IMO nie naucza sie uprawy ziemi, czy nawet kilku marchewek w ciagu jednego sezonu, jeśli nie maja pola, i kogos kto ich poprowadzi. Uprawa ziemi nie jest trudna, jak juz sie ją umie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. nie przesadzacie czasem z tym malowaniem wsi sielskiej, anielskiej? że niby jak pouciekacie z tych okropnych miast pod strzechy to będziecie sobie tańczyć z pszczółkami, a Maja i Gucio wam będą w wiaderkach miodek donosić?

    ciekawe czemu tak wszyscy rolnicy narzekają jak to źle i wszyscy muszą płacić KRUS bo na ZUS ich nie stać? skoro wsie takie od miast niezależne i same się wykarmią i utrzymają to czemu jak przyjdzie co do czego to cała miastowa Polska się musi zrzucać na pomoc a to przy powodzi, a to przy suszy? a dzieciaki to pewnie do miast uciekają bo się boją cukrzycy od tego mleka i miodu co w rzeczkach urokliwych płynie.

    wsie i miasta drąży ten sam robak zrzucania odpowiedzialności na innych, liczenia na jałmużnę od "państwa", wyciągania łap po zasiłek a nie gazetę z ogłoszeniami o pracę. chłop to może był coś wart zanim socjal mu nie dał pierwszej złotówki za nic, potem stał się takim samym pasożytem jak miastowy ino śmierdzi gnojem zamiast spalinami.

    jestem mieszczuchem od urodzenia i pewnie umrę w betonowych krajobrazach, jakby mi dać kosę to pewnie prędzej bym sobie kończyny poucinał niż źdźbło trawy, krowę jak widziałem jako dzieciak to się bałem, a smrodu obornika i ciszy wiejskiej nie znoszę bo brak mi spalin i hałasu miejskiego. ale naprawdę życzę wszystkim rolnikom jak największych plonów i żeby mogli sobie przyjechać do miasta i sprzedać je z zyskiem takim jak ja. tylko mam dziwne wrażenie, że prędzej kowal znajdzie klientów w sieci niż chłopu się będzie chciało ciągnikiem na targ zajechać i marchewkę miastowym sprzedawać.

    OdpowiedzUsuń
  12. @grapkulec
    naprawdę życzę wszystkim rolnikom jak największych plonów i żeby mogli sobie przyjechać do miasta i sprzedać je z zyskiem takim jak ja

    Też tego sobie życzę;-) Chłop chłopowi nierówny, tak jak miastowy, miastowemu. Są tacy, co to i na wsi i w mieście głodem przymierają i tacy, co im kasy nie brakuje, chociaż na zarobek narzekają;-)

    ciszy wiejskiej nie znoszę
    O to akurat na wsi coraz ciężej. Dlatego za pszczelarstwo się biorę, bo tam ani krowy (za to prawie same robotnice;-), ani obornika, co jednakże nie przeszkadza mi mieć udziały w firmach w mieście. Ot taki sposób dywersyfikacji inwestycji;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. @grapkulec
    skoro wsie takie od miast niezależne i same się wykarmią i utrzymają to czemu jak przyjdzie co do czego to cała miastowa Polska się musi zrzucać na pomoc a to przy powodzi, a to przy suszy?

    Podczas powodzi 2010, aby uchronić stolice przed peknieciem wałów, wojskowi wysadzili wały miedzy Sandomierzem,a wwa. Nie wiem dokladnie gdzie. Chlop mi opowiadal, pilnowali walow dzien i noc, zeby wojska nie dopuscic, ale niestety, nie udalo sie.

    Tak mi sie przypomnialo.

    OdpowiedzUsuń
  14. @gtz

    no i ja bardzo współczuję ludziom, których w ten sposób warszawka urządziła. nie zmienia to jednak faktu, a raczej go podkreśla, że życie na wsi nie jest wypełnione siedzeniem pod lipą i pisaniem fraszek tylko pracą i to raczej z tych ciężkich i niewdzięcznych. no chyba, że się już pije swój miodek i zakąsza własnym świniakiem, a kuferek się magicznie zapełnia dzięki głupim mieszczuchom co kupują resztki z gospodarskiego stołu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pszczółki to bardzo mądre stworzenia, ale niestety jak wszędzie, czyha na nie wiele zagrożeń.
    1)długa zima powoduje, że nie wszystkie pszczele rodziny ją przeżyją. Część roi padnie.
    2)choroby i szkodniki
    3) ostatnio tajemnicza choroba polegająca na tym, że całe roje uciekają z ula i nie wiadomo gdzie znikają (istnieje hipoteza, że to przez telefony komórkowe).
    Nie wiem, czy wiecie, ale jeśli w ulu jest dobra matka (pszczela), to pszczoły są pracowite i nie atakują innych (np ludzi przechodzących obok ula).
    Niektórzy zajmują się hodowlą pszczelich matek.
    Mam 1 ul, hobbystycznie, same przyleciały, potem zdechły (w zimę), potem znów mi ktoś dał(coby ul nie stał pusty).
    I tak się nimi zajmujemy.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Lewczuk
    Mam 1 ul, hobbystycznie

    Widzę, że nie tylko mnie ciągnie do miodu;-)

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP