niedziela, 2 stycznia 2011

ZUS jako operator, czyli zero głodu

Przed II wojną światową francuskie banki, podniecone ogromnym wzrostem gospodarczym Niemiec, udzielały hojnie kredytów na zakupy we francuskich firmach przedsiebiorstwom z Niemiec, które głównie działały na rzecz budowanej machiny wojennej. Gdy przyszło do spłacania, to Niemcy zaanektowali wierzyciela i anulowali sobie długi, a za "przychylność" utworzono Republikę Vichy;-) Polski rząd będący winien OFE sporo kasy za obligacje, z premierem rządu, mającego dziadka w Wermahcie, poszedł sprawdzoną niemiecką ścieżką przekształcając OFE w republikę zależną od polityków, którą wczesniej, czy później przyjdzie i tak rozparcelować. Rodzi to pytanie, czy to dla społeczeństwa dobrze, czy źle? Źle jest to z pewnością dla republiki OFE;-)
Sołtys twierdzi, że państwo przy ograniczonych zasobach zawsze stosuje metodę kija i marchewki, przy czym więcej możne pozyskać stosując metodę kija. W związku z tym trzeba marchewkę zabrać króliczkom i znajomym króliczka, których obdarowały poprzednie ekipy;-) Dlatego jasne jest, że państwo nie pozwoli ludziom, aby sami zdecydowali o swoich emeryturach, bo wtedy musiałoby o ich pieniądze zabiegać na wolnym rynku. Prościej i taniej jest zapewnić sobie monopol. Problem pojawił się gdy zamiast monopolu państwa, politycy obiecując cuda, utworzyli monopol prywatno państwowy. Teraz nie ma co lać krokodylich łez, gdy po wyroku Sądu Najwyższego wyszło na jaw, że zebrane w OFE pieniądze NIE SĄ PRYWATNĄ WŁASNOŚCIĄ obywateli, ale faktycznie są to pieniadze państwowe oddane w zarząd prywatny, tak, aby po drodze na prowizji napaść brzuch komu trzeba;-)

Teraz mamy krzyki, głównie wielkiej finansjery, w tym nie wiedzieć czemu, rodzą się również i cyniczne;-) odgłosy. Tak przy okazji dziekuję braciom Pub. i spółce za tanie analizy, które pomogą udowodnić wszystko;-)  Jeśli miałoby to mieć coś wspólnego z sensem to sugerujemy od razu możliwość dalszego skokowego zwiększenia emerytur poprzez ukradzenie przez rząd pozostałych 30% - ależ Mospanie, państwo nie może ukraść państwowych pieniędzy;-) Płacz korporacji dochodzi też z Węgier. Owe płacze przypominają mi płacz w dzienniku brazylijskiej finansjery, O Estado de Săo Paulo, który po ogłoszeniu programu Zero Głodu obwieścił na pierwszej stronie, że jeśli program prezydencki wejdzie w życie, to Brazylia zbankrutuje w ciągu 15 dni. Tymczasem gospodarka Brazylii rośnie w oczach. Na początku rządów Luli strefa nędzy* obejmowała 44 mln ludzi (ok 28% ludności) i w ciągu dziewięciu lat skurczyła się 19,4 mln (ok 16%). Niejako przy okazji program Zero Głodu stał się też jednym z potężnych rozruszników dla brazylijskiej gospodarki. Sam program wzorowany był na amerykańskim Food Stamp. Praktyka potwierdziła, że ta forma pomocy jest niezwykle efektywna. Człowiek, który ma zapewnione wyżywienie i dach nad głową staje się wartościowym członkiem społeczeństwa. Zwalczanie nędzy i promowanie bezpieczeństwa w zakresie wyżywienia było decyzją polityczną twierdzi Carlos Alberto Libanio Christo. Program Zero głodu nie jest jałmużną, charytatywnym programem pomocy społecznej, nie ogranicza się też do sytuacji nadzwyczajnych. Kartka żywnościowa, przekazywana jest raczej kobiecie niż mężczyźnie. Rodzina, która korzysta z takiej pomocy, jest jednocześnie objęta nauką pisania i czytania oraz kursami szkolenia zawodowego, zyskuje dostęp do minikredytów, ułatwienia w nabyciu działki ziemi i materiałów budowlanych, a tam, gdzie nie ma ujęć wodnych - betonowy zbiornik na wodę deszczową. Na brazylijskim programie wzorowany był program aktywizacji bezrobotnych w Nysie.  Carlos Alberto Libanio Christo twierdzi, że najdalej w ciągu półtora roku taka rodzina staje na nogi i jest w stanie zarobić sama na wyżywienie. Sukces programu Zero głodu polega na tym, że ludzie, którzy z niego korzystają, stają się niezależni od solidarności społecznej, a sami staja sie solidarni. Ludzie, których przestaje dręczyć głód fizyczny, stają się zdolni do funkcjonowania w społeczeństwie, wyjścia ze strefy społecznego wykluczenia, aby włączyć się do gospodarki rynkowej. Zyskuje na tym rynek wewnętrzny i cały kraj. Dlaczego więc program z Nysy nie jest kontynuowany i powielany w innych miastach oraz dlaczego spora gromadka polskich dzieci chodzi głodna do szkoły?

W ślady Brazylii poszło 12 innych krajów Ameryki Łacińskiej i powoli zmniejszają się tam obszary biedy i nędzy. ZUS jako operator emerytalny jest tańszy niż OFE, więc czemuż OFE nie powinny być zlikwidowane? Dlaczego gdy socjalne programy, zaczynaja przynosić korzyść potrzebującym, a nie tylko "operatorom socjalnym", to są natychmiast likwidowane? W istniejącym systemie społeczno-gospodarczym nie chodzi o likwidację bezrobocia (bo stracą wszyscy ci, którzy zajmują się bezrobotnymi, a firmy będą zmuszone uczciwie płacić pracownikom), nie chodzi o likwidację biedy (bo co zrobią wszyscy ci, którzy walczą z biedą), nie chodzi o to, aby zlikwidować inflację (bo co będą robić wszyscy ci, którzy zajmują się jej tworzeniem, tfu zwalczaniem w NBP, a ile stracą komercyjni bańkowcy;-) Obecna zabawa w kapitalizm polega na tym, aby króliczka gonić, a nie na tym, aby go złapać;-)

- Takie to dziwne czasy - rzekł był Sołtys - kiedy korporacyjny kapitalizm coraz bardziej oddala sie od wolnego rynku i od potrzeb całych społeczeństw. Tramwaje przegrywają z samochodami, potrzeby ludzi i ich dobro przegrywają z zyskiem wąskiej grupy właścicieli korporacji. Bez likwidacji korporacji i ich przywilejów, żadnego wolnego rynku i wolnych obywateli nie będzie. Teraz znów, jak pod koniec komunizmu w Polsce pojawiają się głosy pożytecznych idiotów - kapitalizm tak, wypaczenia nie - zakończył Sołtys niczym Kisiel trawestując propagandowe hasło PRL- socjalizm tak, wypaczenia nie.

- No tak - pomyślałem - W roku 1949 firmie General Motors udowodniono tzw. spisek antytramwajowy i ukarano grzywną w wysokości aż ... 5000 dolarów;-) Jedynym krajem, gdzie tramwaje przetrwały była Szwajcaria, no, ale tam to likwidacji transportu publicznego nie wystarczyło przekupić paru urzędników, bo o wszystkim decydowano w referendum. 

W Polsce, w roku 1996, w referendum, 94,5% biorących w nim udział obywateli opowiedziało się za tym, aby zobowiązania wobec emerytów i rencistów były zaspokojone z prywatyzowanego majątku państwowego oraz aby część prywatyzowanego majątku państwowego zasiliła powszechne fundusze emerytalne. - No i co się stało - zapytał mnie Miller - Władza jak zwykle miała opinię obywateli w d. - odpowiedział Sołtys - taka to już w Polsce świecka tradycja;-) Do tej pory z prywatyzacji uzyskano ponad 130 miliardów złotych z czego mniej niż 10% trafiło na rzecz funduszy emerytalnych. Prywatyzacja zasiliła fundusz urzędniczy, kieszenie swojaków i machinę propagandy. W końcu nawet G.Wybiórcza, czy WSI24 bez pieniedzy daleko by nie zajechały.


* Bieda  to sytuacja, w której ludzie mogą zaspokajać tylko najbardziej elementarne potrzeby. Nędza jest wtedy, gdy nie mogą - Lula

24 komentarze:

  1. W Polsce po dziesięcioleciach panowania komunizmu udało się społeczeństwu wmówić, że wszystko co państwowe to złe (nieefektywne), a co prywatne to dobre (efektywne). Nie bez winy są tutaj "nasze" media, które taki obraz świata utrwalają. Zresztą mediom się specjalnie nie dziwię, w końcu tworzą taki obraz świata jaki jest dla nich najbardziej korzystny i nikogo nie powinno to dziwić.

    OdpowiedzUsuń
  2. bubu i tak przecież jest, tylko musi panować nieskrępowana przez państwo konkurencja i dobrowolność, czego w przypadku ofe na przykład brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Anonimowy
    nieskrępowana przez państwo konkurencja i dobrowolność

    To bez faktycznej równości podmiotów jest jedynie mydleniem oczu, tak jak palmy i plaże z reklamówek OFE przysłoniły fakt, że z założenia pieniądze te nie były prywatne. Zamiast karmienia włascicieli OFE publicznymi pieniędzmi, a ludzi gruszkami na wierzbie, należało pójść śladem szwedzkiego rozwiązania, zamienić składki na ZUS podatkiem i doprowadzić do równych emerytur dla wszystkich. Reszte nech każdy sam sobie zbiera i funduje.

    OdpowiedzUsuń
  4. http://tomcuk.w.interia.pl/galczyn.htm#bal

    "GDY WIEJE WIATR HISTORII,
    LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM
    ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST
    TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM. "

    pozdrawiam
    FURMAN

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy, a co to ma być?
    Poeta Gaczyński opiewa właśnie budowę komunizmu w 1953 roku, z tu taki cytat?
    Nie wiedziałeś, że ci pętacy, to byli akowcy, przymusowi wcielani do kołchozów chłopi, likwidowana w czasie " bitwy o handel " prywatna inicjatywa, wydziedziczeni ziemianie, itp, itd...
    Chyba że się mylę, ale warto skojarzyć daty i poczytać trochę o historii. Już można...

    Mirek

    OdpowiedzUsuń
  6. W ostatecznym rozrachunku wszystko sprowadza sie do wzrostu liczby zatrudnionych w przemyslach wytworczych. To jest ten motor, ktory generuje kapital narodowy, z ktorego pozniej mozna wydzielic czesc na potrzeby charytatywne i socjalne. W obecnej sytuacji Polacy zyja ponad stan. PLN jest zbyt mocne aby koszty pracy byly konkurencyjne z azjatyckimi, brak barier celnych powoduje naplyw towarow ze wschodu a bark barier poruszania (polityka dostepnego paszportu) powoduje, ze pracownicy, ktorzy moga znalez lepiej platne zatrudnienie na Zachodzie wyjezdzaja najczesciej na zawsze do krajow bogatszych i lepiej zarzadzanych. Nie da sie tego zmienic bez wystapienia z UE a do takiego kroku nie zechca sie posunac obecne elity, ktore licza na zatrudnienie na dochodowych synekurach unijnych oraz na unijna ochrone uzyskanego bogactwa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Problem w tym iż nikt z mainstreamu (nawet prof. Rybiński - były Wiceprezes NBP i inni), nie chcą głośno, publicznie powtórzyć, tekstu rozstrzygnięcia Trybunału, w nadziei że może znaczna część „durnych” Polaczków nadal sadzi że tam jest ich kasa – pieniądze.

    Po prostu teraz trwa brutalna walka o kasę wczesniej odebraną pod przymusem oraz groźbą prawną Obywatelowi, (oczywiście dla Naszego Dobra oraz szczęśliwości Naszej), będącą Już (!!!) własnością Państwa, którą prawem Kaduka „rynki Finansowe” chętnie by pokręciły – przepraszam „pozarządzały” sobie. A przecież Politycy – jak się dupa pali (max deficyt i dług) też chcą troszkę „pokręcić”, „pogrzebkać” przy okazji sprawdzając się w Finansach i Zarządzaniu … :)

    I maja do tego prawo -jak pies do zupy - ponieważ to w 100%-tach Jest Państwowa Kasa.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Bobola
    I bardzo dobrze.
    Jak UE zbankrutuje i upadnie, pojawi sie sposobność rozliczenia i osądzenia naszych "dygnitarzy" (sporą część sie powiesi, reszte pozamyka)oraz znacjonalizuje zagrabione przez nich majatki i kapitały.
    Bedzie dla ówczesnych emerytów jak znalazł...:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie ideał. tzn. emerytura z "palmą" na własny rachunek, a podstawowa ochrona przed głodem, zimnem, analfabetyzmem jako psi obowiązek państwa finansowanego z podatków. Żadne bandyckie składki nie są potrzebne.

    Co do Brazylii. Poza pomysłami socjalnymi ma ona pewną wizję rozwoju, np. kupując uzbrojenie wymusza solidny offset, a np. taki Embraer też "sam" się nie zrobił.

    OdpowiedzUsuń
  10. Panowie!
    O wyższości Świąt Wielkanocnych nad Świętami Bożego Narodzenia możecie się przekonać wpisując identyczne dane personalne do internetowego kwestonariusza na ubezpieczenie auta w Ontario i w prowincji Quebec. By Wam oszczędzić fatygi podaję, że prywatne w Ontario (nie ma państwowych) są ponad dwa razy droższe niż w sąsiednim Quebecu. Jako ciekawostka – w Quebecu są też ubezpieczenia prywatne i kosztują tyle samo co państwowe, a nawet są nieco tańsze dla bezwypadkowych kierowców. Zróbcie wszystko prywatne, to będziecie pracować za miskę ryżu.

    OdpowiedzUsuń
  11. @ anonimowy
    " Zróbcie wszystko prywatne, to będziecie pracować za miskę ryżu."

    - Nie – Za kaszaka … :)

    OdpowiedzUsuń
  12. @Anonimowy

    no ale czego twój przykład ma niby dowodzić? że jak prywaciarz nie ma państwowej konkurencji to zdziera skórę z klienta, a jak jest konkurencja z socjalem to jest lepiej? może po prostu w Ontario są czynniki ekonomiczne pozwalające na uzyskiwanie wyższych składek ubezpieczeniowych? a może prywaciarze w Quebec mają miększe serduszka? tego akurat nie wiem, ale jakoś ten przykład do mnie nie bardzo przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  13. @gragulec
    w Ontario są czynniki ekonomiczne pozwalające na uzyskiwanie wyższych składek ubezpieczeniowych

    Jedynym czynnikiem, który uzasadniałby wyższe składki ubezpieczeniowe to niewielka liczba ubezpieczonych. W Ontario mieszka 11.8 miliona, a Quebec 7.4. Zakładając (nie wiem, czy słusznie) iż w Quebec liczba ubezpieczonych jest 2x mniejsza, mogłoby to tłumaczyć 2x droższe ubezpieczenia, ponieważ koszt ryzyka zmniejsza się mniej więcej liniowo w zależności od ilości ubezpieczonych.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Hans

    ale z komentarza Anonima wynika coś wręcz odwrotnego: to w bardziej zaludnionym Ontario jest dwa razy drożej. i Anonim upatruje powodu w braku ubezpieczyciela państwowego czyli prywaciarze robią co im się podoba i zdzierają z klientów ile wlezie.

    no chyba, że ja tu coś źle czytam bo i tak mi się już zdarzało :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piotr Z Ontario3 stycznia 2011 16:35

    Panowie!
    Chcę Wam wyjaśnić, że te same korporacje ubezpieczeniowe operują w wielu krajach, stanach i prowincjach, wiec koszty związane z ilością populacji nie grają tu roli. Teoretycznie to stawki mają być zależne od tego ile kosztuje ubezpieczenie osoby. Problem jest w tym, że na tym się nie kończy. W całej Kanadzie ubezpieczenie auta jest obowiązkowe, a rząd pozwala im pobierać „stawki rynkowe”. W Ontario ludzie po prostu lepiej zarabiają niż w Quebecu, więc i marże są odpowiednio wyższe niż gdzie indziej, bo ludzie i tak muszą zapłacić. Skandal jest w tym, że płacisz więcej, bo cię na to stać, a nie dlatego, że stanowisz większe ryzyko. A rząd jest jawnym wspólnikiem tego „kręcenia lodów”, bo nie można wykupić ubezpieczenia gdzie indziej. W Quebecu takie numery nie przechodzą, bo po prostu tamtejszy rząd prowincjonalny na to nie pozwala wprowadzając konkurencyjne ubezpieczenia, więc korporacje zadawalają się o wiele mniejszą marżą. Grapkulec masz 100% rację.

    OdpowiedzUsuń
  16. @grapulec /Piotr z O...
    Czyli dochodzimy do ciekawej mniej więcej takiej konkluzji: - w społeczeństwie żyjącym „w oczekiwanym ustroju” - przez tych którym ani socjalizm ani kapitalizm nie odpowiadają – te Realne istniejące – nazwijmy taki virtualny nara ustrój np. „organiczno-spółdzielczym” :) :), aby właściwie działał „wolny rynek” w każdej dziedzinie aktywności gospodarczej powinna być jedna spółdzielcza, inna firma państwowa, należąca do wszystkich obywateli ale działajaca obligatoryjnie non-profit, by „optymalizować” rynkowo, poprzez niską cenę swoich usług, konkurencję rynkową pozostałych prywatnych podmiotów.
    I z ekonomicznego i z socjospolecznego punktu widzenia zagadnienie co najmniej ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ha, z tego punktu widzenia reforma systemu ubezpieczen w USA jest czystym bandytyzmem. Znajomi kroliczka wylobbowali i wyszatnazowali sobie najlepsza dla siebie wersje:
    z jednej strony przymus ubezpieczenia, z drugiej zero konkurencji dla kartelu korporacji ubezpieczeniowych.
    Za pare lat stawki ubezpieczenia (i tak juz horrendalnie drogie) poszybuja w kosmos...a szara masa obywateli-idiotow bedzie wina obarczala "socjalizm" w mysl ktorego stworzono przymus placenia skladek...

    OdpowiedzUsuń
  18. @marq

    fakt, wychodzi dość ciekawie :)

    jednak żeby było jasne: wcale nie optuję za tym aby "rząd" pieniędzmi podatników walczył z prywatną inicjatywą i na siłę obniżał ceny rynkowe. jednak nie powinien wspierać powstawania monopoli ustawami z jednej strony blokującymi obywatelom/klientom wybór dostawcy usługi (vide: nie uznawanie ubezpieczeń od firm spoza granic stanu/państwa/whatever) a jednocześnie nakazującymi korzystanie z owej usługi.

    teoretycznie co "rząd" obchodzi kto i skąd mi wypłaci ubezpieczenie czy dowiezie wodę mineralną czy sprzeda aspirynę? w praktyce wiadomo, że patrząc przychylniej na "swoich" prywaciarzy możemy liczyć na ich wdzięczność a to przy kręceniu kiełbasy wyborczej a to przy liczeniu statystyk, a to przy załatwianiu spraw na wyższym szczeblu gdzie my już może jesteśmy za niscy, ale szwagier szefa firmy X jest wystarczająco wysoki.

    OdpowiedzUsuń
  19. @marq
    w każdej dziedzinie aktywności gospodarczej powinna być jedna spółdzielcza, inna firma państwowa, należąca do wszystkich obywateli ale działajaca obligatoryjnie non-profit, by „optymalizować” rynkowo

    W wg moich szacunków ok 1/4-1/3 podmiotów działających na rynku powinno być spółdzielniami. Większy lub mniejszy udział rodzi patologie.

    @grapkulec
    jednak nie powinien wspierać powstawania monopoli ustawami

    Działaniami, działaniami.-) Weźmy taki Microsoft, który jest w Polsce i nie tylko monopolistą i dzieje się przy AKTYWNYM wsparciu rządu i POMIMO istnienia ustaw antymonopolowych. Przykładem był przetarg z komputerami do szkół na ok 300 tys, gdzie jawnie w specyfikacji wymagano systemu Windows, a protesty zbywano tym, że przecież MS nie startuje w przetargu;-) W ten sposób wsparto firmę MS kwotą ok 150 mln zł. Taka kwota zaangażowana w polską firmę pozwoliłaby na zbudowanie na bazie Linuksa dedykowanego dla potrzeb edukacji systemu operacyjnego i pozwoliłoby na przyszłość zmniejszyć koszty licencyjne nie mówiąc o wygenerowanych miejscach pracy i wyszkolonych specjalistach IT

    Problem zauważają od pewnego czasu inne państwa. Chiny budują własnego "sapa", własnego "gugla", Rosja do 2013 roku sprowadzi udział MS w edukacji i administracji do poziomu 1/4 obecnego zaangażowania, itp. Również "obce" ubezpieczenia i banki stanowią dla gospodarki spory problem.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Hans

    poprzednio akurat chodziło mi o ograniczanie obywatelowi puli usługodawców wyłącznie do tych z własnego podwórka, stąd też pisałem o "ustawach" a nie działaniach.

    co do przetargów z dziedziny IT i wydziwiania nad wymaganiem windy, a nie milusiego pingwinka to wolę się nie wypowiadać.

    chociaż z drugiej strony... :)

    nigdy nie zrozumiem fascynacji linuxem i jeśli jakiś gościł u mnie na kompie to zawsze jako guest os pod virtual boxem i to maksymalnie przez parę godzin. zawsze do pracy i zabawy używałem i będę używał windozy i tyle.

    ALE to jest moja preferencja i mój prywatny komp i moje pieniądze, które topię w tym okropnym systemie. natomiast jakby mi ktoś kazał kupić kompy dla szkół za publiczne pieniądze to wybrałbym linuxa (a niech się gówniarze męczą :) a część oszczędności wypłaciłbym sobie jako premię :)

    OdpowiedzUsuń
  21. @grapkulec
    nigdy nie zrozumiem fascynacji linuxem

    To nie fascynacja, to aspekt praktyczny;-) Moje zrozumienie przyszło wtedy, kiedy w firmie poszliśmy w wirtualizację. Zakupiłem sobie wtedy notebook z wielordzeniowym procesorem i bodajże kilkanaście GB pamięci. Okazało się, że optymalnie jest, aby na nim zainstalować Linuksa, a Windowsa jako maszyny wirtualne. Teraz mam kilka systemów, odtwarzanie maszyn w kilka minut, w standardzie szyfrowane dyski (jakby mi się sprzęt gdzieś zapodział;-) no i przyzwyczaiłem się do pulpitu 3D i żelowych okien. System operacyjny przestał być ważny, a ważne stało się oprogramowanie i to, co można na nim robić. Nie mówiąc już o sporej oszczędności - czasu i pieniędzy;-) W końcu nie chodzi w tym wszystkim o święte wojny systemów operacyjnych, ale możliwie najwyższą funkcjonalność i jakość za jak najmniejszą cenę, szczególnie, gdy w grę wchodzą publiczne pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
  22. @Hans

    no widzisz, a ja mam windowsa 7 ultimate, szyfrowanie dysków, maszyna wstaje w 15 sekund, a na virtualkach czasem się pokręcą linuxy. i możemy spokojnie pokomentować sobie wypowiedzi bo każdy z nas bawi się sprzętem i softem za własne pieniądze, a na święte wojny czasu ani chęci nie mamy :)

    natomiast jak najbardziej się zgadzam z tym, że moja kasa wydawana przez jakiegoś urzędasa na pierdoły albo kompletnie bezmyślne zakupy razi i powinna być rozliczona co do grosza, a wszystkie sponsoringi znajomych króliczka oddane jeśli nie w gotówce to katordze jak za carskich czasów.

    OdpowiedzUsuń
  23. "Człowiek, który ma zapewnione wyżywienie i dach nad głową staje się wartościowym członkiem społeczeństwa."
    --
    Trochę za bardzo bezkrytyczny jest ten wpis.
    Brzylia ma w końcu sensowny rząd, który przyczynił się do wzrostu gosp. a za tym idzie spadek biedy i pieniądze na programy społeczne.
    Nie stawiajmy konia przed wozem.
    To że kilkanaście milionów Amerykanów żyje na kuponach żywnościowych jest raczej oznaką porażki niż sukcesu.
    pawel-l

    OdpowiedzUsuń
  24. @Anonimowy pisze...
    ""Człowiek, który ma zapewnione wyżywienie i dach nad głową staje się wartościowym członkiem społeczeństwa."
    --
    Trochę za bardzo bezkrytyczny jest ten wpis.""
    === == ===
    I tu dochodzi kwestia totalnej laicyzacji czy jej braku USA/Brazil.
    Człowiek nie może żyć w przekonaniu iz z dniem smierci On tez sie konczy i skupiać sie w swym zyciu by wchłonąć w siebie, ogarnąc, zagarnąć, jaknajwiekszą część świata.
    Później (juz teraz -eutanazja)nawet dożycie starosci "nie ma sensu" bo juz jesteś nijakim konsumentem, nie wchlaniasz świata, nawet dla Bigpcharmy - bo zbyt drogo kosztujesz ubezpieczyciela a z poziomu korpo to ta sama kasa.
    Kiedys VIP a la Wall Str miał zarobić pierwszy milion $ przed 40tką, od lat 90tych przed 30-stką i to pierwszy Miliard $, reszta to nieudacznicy, ciule, etc.
    Dojdziemy tak do sytuacji (zrobimy pełne 360st na kole) gdzie zycie po 40stce nic nie będzie warte kiedy medycyna pozwoli kazdemu dozyc 110/120 lat :)
    Tak sie kończy "plucie" na tajemnicę stworzenia. :)

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP