wtorek, 31 maja 2011

Nic nie trzaska

W czasie, gdy popijałem poranną kawę z "prądem" odpaliłem sobie komputer aby poczytać co ciekawsze komentarze. U Cynika9, tajemniczy MG zapewniał z całym szacunkiem, że nic nie trzaśnie. Jakbym słyszał kapitana Titanica;-) Ba! Nawet orkiestra gra (zamiast kasy;-).

Istnieje ciekawa dziedzina nazywana ekonomio-fizyką, gdzie zjawiska ekonomiczne bada się z użyciem modeli matematycznych sprawdzonych w fizyce. Z mechaniki materiałowej warto przypomnieć sobie jak następuje złamanie materiału, gdyż ten model dość dokładnie opisuje załamanie się systemu ekonomicznego. Najpierw pojawiają się trzaski i małe pęknięcia, potem przez chwilę materiał "płynie" aby za moment raptownie się zawalić. W mojej szpiegowskiej ocenie system trzaska od lat siedemdziesiątych, a szczeliny klajstrowane są masowym kitem;-) wciskanym gawiedzi. Teraz mamy okres "płynności", kiedy następuje okres gwałtownego rozciągnięcia się obszaru finansowego ponad miarę. Czując, że lada chwila dach tej konstrukcji się na łeb zawali co mądrzejsi próbują się ewakuować, a to w kruszce, a to w surowce, a to w produkty rolne. Konstrukcja jest stemplowana co rusz jakąś "kolorową rewolucją" i "pokojowymi bombardowaniami"-). Pojawiła się nawet tabliczka, że budynek światowej gospodarki o nazwie "globalizacja" grozi zawaleniem. Problem w tym, że nie wszyscy umieją czytać (miedzy wierszami;-), a poza tym na pobliskim telebimie wyświetlają film o walce z terroryzmem i o zwycięstwie demokracji. Wprawdzie to zwykła chała pomieszana z brazylijskim tasiemcem, ale gawiedzi, przynajmniej na początku, podobało się. W tak zwanym międzyczasie, złodzieje poprzebierani za polityków czyszczą kieszenie gawiedzi.  Tym razem metoda na "płaszcz" wyszła z mody i masowo stosowana jest metoda na bailout.-) Jedynymi, którzy się kapnęli o co chodzi i nie dali się okraść, to Islandczycy. Wprawdzie złodzieje na bezczela próbowali ich zastraszyć, a to powtórką z wojny dorszowej, a to zablokowaniem przyjęcia do UE, ale Islandczycy szybko obalili zastraszony rząd i obudzili Hadesa, albo Plutona. Ten zaczął tak dymić, że wszelkie ataki bombowe okazały się niezwykle niebezpieczne;-) Aby zrekompensować sobie straty, bankierzy angielscy i francuscy zaczęli poszukiwania złota i znaleźli je w libijskich grotach i w skarbcach Kadafiego. Do tego celu dla obrony libijskiej demokracji powołali "bank centralny w Libii", do szybkiego "zagospodarownia" tego "ekonomicznego przeżytku". Problem w tym, że ostatnio pojawiło się sporo chętnych na zagospodarowanie, ale jest problem z podażą;-)



Nalałem sobie aroniowej nalewki i popatrzyłem na wschodzące słońce, które przebijało się powoli przez okazałe modrzewie. Potem znów popatrzyłem w ekran komputera na przeplatającą się srebrna i złota nić, której skrzyżowanie zwykle oznacza zmianę krótkookresowego trendu, tym razem na wzrosty.

- Mogło by trochę popadać - zagadnął mnie po sąsiedzku Sołtys i podszedł do szpaleru niskich, karłowatych brzózek, które symbolizowały płot. - No! Deszcz by się przydał - zagaiłem po sąsiedzku. W Chinach trwa susza i zapewne znowu wzrośnie cena żarcia. W Hiszpanii też przydaliby się zaklinacze deszczu. Władza by się cieszyła, namiotów z madryckich placów by ubyło, a i ogórki rosłyby lepiej. Teraz, jak mawiał stary Żyd spod Jerozolimy, na skutek bojkotów produktów z Izraela, trzeba przyklejać na ogórki z dodatkiem Escherichia coli, naklejki Сделано в Испании;-) Nie ma chleba, to trzeba zrobić igrzyska igrzyska. Z ptasią grypą nie wypaliło, to może chociaż ogórki. Z Polakami będzie trudniej, bo dodatek nadzwyczajny nie znosi kiszenia, ani przepijania bimbrem;-) Z Hiszpanii podobno ogórki, tfu protesty, przenoszą się już nad Sekwanę. Ciekawe, czy dla uspokojenia zaczną rozdawać wino i ser, czy tylko opony do palenia?-)

sobota, 28 maja 2011

Murzyńskie obiecanki, czyli niedbalstwo NBP

- Jak się nie ma nic do powiedzenia, ani do dania, to poklepuje się wtedy innych po plecach - Sołtys jednym zdaniem podsumował wizytę Wielkiego Czarnego Owca, tfu Ojca. - Coś w tym jest - opowiedziałem, pociągnąłem ze szklaneczki sołtysowej jałowcówki i zapaliłem podrabiane przez Stirlitza "kubańskie" cygaro. Dym z przypiekanego na węglach  boczku mieszał się z dymem z cygar, niczym puste obietnice amerykańskie mieszające się z równie pustymi obietnicami naszych rodzimych polityków;-) Zamyśliłem się. Dla ponad połowy Polaków wizyta prezydenta USA nic nie przynosiła, oprócz wspomnianej mieszaniny pustych słów. Puste słowa raczej nie przyniosą dla Obamy głosów Polonii. Rozsądni politycy, niczym kiedyś Gomułka, dla przeciwwagi zaprosili by Wielkiego Żółtego Ojca i trąbili by o wielkiej przyjaźni polsko-chińskiej. Może wzorem Pakistanu, za symbolicznego yuana, dostalibyśmy z 50 nowiutkich myśliwców, które w odróżnieniu od zakupionych w Stanach F16, nie wymagają każdorazowo do startu kompletu kluczyków wysyłanych z Waszyngtonu.-) Przy okazji żółte samoloty lepiej obroniły by Polskę niż Murzyni z Luizjany, tfu, patryjoty;-). Wizyta Obamy jakoś dziwnie zaczęła mi przypominać gospodarskie wizyty najwyższych towarzyszy radzieckich;-)

Zastanawiające jest, jak zareagowałby Murzyn z podejrzanym rodowodem,-) gdyby tak wzorem Chin postraszyć go zamianą trzymanych w NBP papierowych talarów, tfu dolarów, na srebrne talary lub na złote dukaty. Podejrzewam, że w ten sposób szybciej uzyskalibyśmy bezwizowy wjazd do USA niż tak jak teraz, wzorem sołtysowego psa, żebrzący o resztki z pańskiego stołu.-)

Bank centralny w Polsce ma za zadanie dbać o stabilny poziom cen oraz wspierać rozwój gospodarczy. Tymczasem, ani nie mamy stabilnych cen, ani możliwe staje się oszczędzanie w rodzimej walucie. Podstawową ceną dla NBP powinna być cena walut obcych.  Do tego, dla wspierania rodzimej gospodarki polski bilans handlowy w wymianie z zagranicą powinien być dodatni. Tymczasem bank centralny, na skutek niedbalstwa i nie pilnowania komercyjnych banków, doprowadził do radykalnej zmiany cen na rynku mieszkaniowym. Teraz z kolei na Polakach będzie mścić się to, że bank nie pilnował bilansu handlu zagranicznego. Ujemny bilans handlowy wcześniej czy później doprowadzi do osłabienia się rodzimej waluty, a tym samym puści w skarpetach ofrankowanych "posiadaczy" długu hipotecznego. Rozsądna władza w Polsce powinna iść śladami Mormonów z Utah, znieść podatek VAT i obrotowy od handlu srebrem oraz przywrócenie srebru funkcji monetarnych. Za tym powinna pójść akcja uświadamiająca i wypuszczanie monet złotych i srebrnych w cenie bliskiej  spot, jako ogólnie dostępnego pieniądza do oszczędzania i gromadzenia kapitału. W sytuacji mizerii polskich zapasów złota, kruszcowe zasoby obywateli mogą się okazać jedynym kapitałem, który zostanie po możliwym resecie systemu.

czwartek, 26 maja 2011

Niegospodarny dwór

Każdy dwór kosztuje, a szczególnie dwór pański. Przeputawszy swój rodzinny majątek, Hrabia wziął się za majątek narodowy. Dział gospodarki Dziennika doniósł był, że w roku bieżącym wydano na prezydencki dwór 171 milionów złotych, a w roku 2012 nastąpi ich wzrost do 187 milionów. Tym samym okazuje się, że królowa kosztuje Wielką Brytanię mniej, bo "tylko" około 145 milionów zł. Stirlitz, który zawsze był za przywróceniem caratu, a któremu najbardziej podobał się swojski kniaź Borys Jelcyn, stwierdził był, że restytucja monarchii w Rzeczypospolitej wyszłaby Polakom na zdrowie. Raz, że pogoniono by z dworu bandę darmozjadów, a i być może pojawiłaby się jakaś patriotyczna i gospodarska myśl w głowie jegomości. W razie czego można by było francuskim wzorem głowę ściąć, ku uciesze gawiedzi;-)

Ścinanie głów i wieszanie może znów stać się modne, gdyż Polska zdaje się być krajem mającym mocarstwowe ambicje i wydającym miliardy złotych na wspieranie amerykańskich wypraw łupieżczych, tfu, zagranicznych misji pokojowych. Konsekwencje tego są dość oczywiste - czeka Polskę wzrost poparcia społecznego dla radykalizmów i populizmów. To tylko kwestia czasu, czego przedsmak już mamy. Teraz zdaje się nadchodzić czas najwyższy, aby obywatele wyrazili swój stosunek do ukrytego za parawanem prawa marnotrawstwa i braku kręgosłupa, która to wydaje się być przypadłością wady postawy
dotykającą prawie wszystkich krajowych i EUropejskich polityków. Na dodatek te oślizgłe bezkręgosłupowe polityczne meduzy utworzyły dla obywateli partiokracyjny cyrk, w którym, w myśl słów Stalina, wielkiego demokraty ("takiej demokracji jak w ZSRR nie ma nigdzie na świecie"-), że nie ważne, jak kto głosuje, ważne, kto liczy głosy;-) Aby dobrze policzyć głosy potrzeba zwykle dwa dni. W nocy liczy się lepiej;-) Partiokracja w myśl wyborczego (bez)prawia daje dla władz partii  kiełbasę, która ta zanęca żądnych władzy psychopatów, aby za parę dutków wyłożonych na lewo uzyskać lepsze miejsce na liście wyborczej. Wszystko to, czyli zalegalizowana korupcja, pozwala sterować partyjnymi masami, tfu, realizować misję w interesie społecznym;-)

- Gospodarka głupcze! Gospodarka! - Brunner snuł się jak mara po zmierzchającym sadzie. Zimno się jakoś zrobiło mi od tych jego słów, że aż nalałem sobie aroniowej nalewki, którą Sołtysowa przygotowywała w kuchni na bazie Sołtysowego bimbru. Gospodarka nie wygląda dobrze. Spadł ranking Grecji i Belgii, a zapewne wkrótce dotknie to Włochy. W tej wojnie dolara z euro, stronę euro wzięły Chiny, co sugeruje, że amerykańska polityka napuszczania EUropy i Rosji na Chiny raczej się nie powiedzie. Dla zwykłego zjadacza chleba oznaczać to może mniej ekscytacji w telewizji z powodu "kolorowych" rewolucji inspirowanych z Ameryki i większe parcie na kolejne etapy szmacenia dolara.W tej sytuacji lepszy krugerrand w ręku niż wróbel na dachu;-) Jak się gospodarka poślizgnie, to zwykli obywateli wykonują szpagat, co dla mało wygimnastykowanych stanowi dość bolesne przeżycie;-)

poniedziałek, 23 maja 2011

Sołtys podrapał się po głowie i na powrót na swoja łysinę nałożył czapkę - Tak po prawdzie - rzekł był - Nie mam szacunku dla żadnego polityka w tym kraju. Starałem się i patrzyłem, ale nie dano mi najmniejszego powodu abym ich szanował.-) Na szacunek trzeba sobie zasłużyć - po czym wstał, podniósł czapkę i znów podrapał się po głowie - Podsłuchy, bezprawne zatrzymania, represje to teraz objawy demokracji w Polsce. Więcej nic nie powiem, bo a nóż z ABW ktoś do mnie o świcie zapuka i to wcale nie po bimber;-) - zakończył swoje wywody Sołtys. - No tak - pomyślałem. Jedynie słuszna partia straszyła nas już w epoce Kaczorów wizytami w domach nad ranem i jak widać miała rację;-) Ciekawe kto się wtedy od nich wygadał?! Chyba następuje jakaś cudowna przemiana. Kiedys był narodowy socjalizm, a teraz narodowy liberalizm. Pytałem Sołtysa, czy będzie głosował - Nie będę głosował na ... bo się boję! - POwrót komuny jak w mordę strzelił, szkoda tylko, że ludek na razie ogranicza się tylko do PO i PiS, ale zdaje mi się, że dzięki obecnej władzy przestaną wierzyć w demokratyczne wybory, a zaczną w tańce z gwiazdami;-) Przyszła pora na AntyKomora. Wolność słowa jest niezdrowa;-) To jest jak pełzający przewrót i wprowadzanie tylnymi drzwiami faszyzmu. Ludzie w 1989 roku cieszyli się, a za ich plecami zdradzono Polskę, ich samych i ich dzieci, a teraz ta zdrada ciągnie się. Rząd zachowuje się niczym wioskowy pijak który woli sprzedać jedyną krowę, aby mieć za co pić niż doić ją systematycznie i mlekiem karmić dzieci. Teraz już widać wyraźnie, że prywatyzacja w ostatnich 20-tu latach miała na celu jedynie było doraźne łatanie dziury budżetowej. 

Teraz ma się wszystko zmienić. Do dzikiego kraju, tfu Polski, przyjeżdża dziki Murzyn, tfu prezydent USA, który może każdego kazać demokratycznie rozpuścić w oceanie, tfu dzielnie walczy z terroryzmem. Dziel i rządź! Libia, a teraz Pakistan. Do bazy wojskowej Mehran w Karaczi wczoraj wdarło się około 15 napastników,  zaatakowało hangary i próbowało uprowadzić stacjonujące tam samoloty. Do ataku przyznali się Talibowie, których Amerykanie niedawno uczyli latać, tfu, których z Afganistanu pogonili Amerykanie;-) Chińczycy przeczuwając zbliżającą się kradzież, podarowali dla Pakistanu 50 najnowocześniejszych myśliwców JF-17, co wyzezował ZeZorro. Ehsan, rzecznik Talibów, stwierdził że bojownicy wysłani do bazy mają przy sobie wystarczające zapasy amunicji i żywności, by przetrwać trzydniowe oblężenie, ale nie dodał, że cała grupa przyleciała helikopterem, bo ten jest wygodniejszy od wielbłąda;-)

Tymczasem na Białorusi, w związku z wizyta Obamy w Polsce zaczęto gromadzić zapasy dolarów w domach i wykupować cukier. O drożdżach jeszcze nikt nie wspominał, aby nie budzić w narodzie demonów;-) Jednym słowem panika! Polacy jako zapobiegliwi zaopatrzyli się w cukier nieco wcześniej;-) Władza bowiem zapowiedziała już, że z okazji wizyty broni nie będzie można nosić i strzelać na wiwat, a w sklepach zabronią sprzedawać wódkę, to naród musi jakoś sobie radzić;-) W Hiszpanii z okazji wizyty Obamy w EUropie urządzono w Madrycie wielki piknik. Podobno aż 15 tysięcy ludzi koczuje, tam aby usłyszeć głos Wielkiego Czarnego Owca, tfu Ojca i świętuje radość, bo socjaliści przegrali w 20 z 24 miast, w których odbyły się wybory. W Polsce też zapowiadane są na koniec maja manifestacje pierwszomajowe;-)

- Wszystko rośnie - uśmiechnął się Sołtys - No tak - pomyślałem. Wzrósł poziom inflacji producentów PPI i w kwietniu wyniósł 8.6%, a poziom inflacji konsumenckiej CPI zbliżył się do 4.5%. Lokaty bankowe zaczynają przynosić realnie coraz większe straty;-)


czwartek, 19 maja 2011

Oświadczenie Wyszkowskiego

Sopot, dnia 16 maja 2011 r.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku wyrokiem z dnia 24 marca 2011 r. nakazał mi opublikowanie w audycjach TVP i TVN przeprosin wobec Lecha Wałęsy za to, że w 2005 roku powiedziałem, że „współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa i pobierał za to pieniądze”. Według tego orzeczenia mam w dodatku stwierdzić, że „To oświadczenie stanowiło nieprawdę”.
W ostatnich dniach telefonują do mnie dziennikarze pytając, czy zlecę stacjom telewizyjnym wykonanie tego wyroku, ponieważ , jak miał ich poinformować TVN, dotychczas takiego zamówienia nie złożyłem, a wyznaczony przez sąd termin wykonania już minął. Przekazano mi również informację, też mającą pochodzić z TVN, że w wypadku odmowy wykonania wyroku, może go wykonać na własny koszt Lech Wałęsa, a następnie dochodzić zwrotu tych kosztów ode mnie przez komornika.
Mam poczucie, że Lech Wałęsa może bez problemu uzyskać poparcie TVN dla każdego dowolnego kłamstwa, ale ostrzegam, że w wypadku upowszechniania jakiegokolwiek oświadczenia w moim imieniu, a bez mojej zgody, będę dochodził swoich praw na drodze sądowej. Co do wyroku, to – posługując się formułą wypracowaną przez jednego z moich towarzyszy walki z kłamstwem, wspólnie rozpoczętej ponad trzydzieści lat temu w Komitecie Obrony Robotników – oświadczam:
Sąd – wykonując prawo – może rozmaite rzeczy. Moim zdaniem nie może jednak niczego włożyć w moje usta. Może orzec o obowiązku przeprosin i rozmaite inne postanowienia może… Ale nie może mnie zmusić, czy nakłaniać, do złożenia konkretnie sformułowanego oświadczenia, jeżeli miałbym głosić nieprawdę, zaświadczać coś, o czym nie jestem przekonany, albo – czego zupełnie nie rozumiem. Sąd zapewne lepiej ode mnie wie, że takie oświadczenie woli nie ma żadnej mocy prawnej [jako złożone pod przymusem lub w niewiedzy]. Jak rzekł dawno temu Stanisław Ossowski: co stałoby się z przekonaniem Anglików o insularnym charakterze ich ojczyzny, gdyby obłożyć takie twierdzenie ścisłym administracyjnym zakazem (lub nakazem)?
A gdyby sąd dowolną kazuistyką, czy dialektyką prawną, skłaniał mnie do przekonania (i publicznego głoszenia), że PRL była jednym z wydań niepodległego państwa polskiego albo KPZR wzorową partią demokratyczną świecącą Europie czy światu przykładem – czy mogę usłuchać wezwania do wygłoszenia takiego dictum, jako własnego przekonania? I kto ma prawo stosować środki przymusu doprowadzające człowieka do schizofrenii osądów, by przekonanie było sobie, a głoszone tezy – sobie?
Sądzę, że postanowienie sądowe co do przeprosin w tej postaci jest niczym więcej jak przekroczeniem (obrazą)  czy kreowaniem prawa, które urąga wszystkiemu naraz: prawdzie, zdrowemu rozsądkowi, świadectwu źródeł i faktów, wolności słowa i przekonań, podmiotowości skazanego, który miałby głosić zdania, o których najlepiej wie, że urągają prawdzie. Jeśli sąd drwi z prawa nie pozostaje nic innego jak obywatelski sprzeciw w formie obrony prawa przed sądami i prawnikami. Można rzec – elementarne i niezbywalne nieposłuszeństwo.


Krzysztof Wyszkowski

Post scriptum. Lojalka
Dnia 25 marca 2011 r., oglądając sprawozdanie z procesu w Faktach TVN, zobaczyłem samego siebie sfilmowanego w taki sposób, że przypomniałem sobie jeszcze jedno zdanie z pisma Łuny Wolności: „Mając na uwadze szczególne zachowanie Krzysztofa Wyszkowskiego w czasie trwania audycji, jego mimikę, gesty i sposób wysławiania uważamy, że istnieją uzasadnione podejrzenia co do niepoczytalności w/w osoby i wnosimy o dopuszczenie dowodu z biegłych psychiatrów".
Choć Wałęsa przyznał się publicznie, że podpisał zobowiązanie do współpracy z SB, to sąd nadal zakazuje ujawniania faktu, że był t.w. „Bolkiem". Tym samym lojalki wobec PRL, wymagane jako warunek pracy i kariery w strukturach państwowych i dominujących mediach, otrzymują sankcję prawną III RP. Tak musi być, bo Bronisław Komorowski podpisał lojalkę, że Jaruzelski jest patriotą, Donald Tusk podpisał lojalkę, że można budować partię polityczną z pomocą funkcjonariuszy WSI i SB, a  posłowie Platformy podpisali lojalkę, że raport MAK jest słuszny. Skoro lojalki podpisują prezydent i premier, posłowie i senatorowie, ministrowie i urzędnicy, policjanci i złodzieje, to czy można się dziwić, że również dziennikarze masowo poddają się weryfikacji przez podpisywanie lojalek, że agenturalność Wałęsy była „rzekoma" i „nie ma na nią żadnych dowodów".
Wszystko płynie, ale w sowieckim systemie lojalek jedno pozostaje niezmienne - kto nie podpisał, ten wariat.

środa, 18 maja 2011

Srebro na trofy

Sołtys usiadł na zydlu i jednym uchem słuchał radia. - Coś mi się zdaje - zagadnął - że ta cała unia monetarna to zbiorowisko bankrutów. Teraz bankrutom daje sie nowe kredyty, tylko jak ktoś, kto nie ma pieniedzy na bieżace wydatki i przejadł wszystkie swoje oszczędności ma spłacić swoje stare długi i jeszcze te nowe!? - zapytał. - No tak! - pomyślałem - Współczesne leczenie bankrtutów kredytami przypomina bardzo średniowieczną medycynę, kiedy to choremu upuszczano krwi.-) Stosując identyczne miary do Grecji i do USA, można stwierdzić, że w zasadzie Stany Zjednoczone są takim samym bankrutem, ale jadą jeszcze na całkiem przyzwoitej opinii, mówiacej, ze oddaja kasę. Teraz trwa tam cyrk, który zakończy się tradycyjnie - podniesieniem limitu zadłużenia. Będziemy mieli kolejne QEx, kolejne parowanie wartości z dolara i nadchodzące rzeczywiste bankructwo USA, co zapewne wykorzystane zostanie do wypłukania naiwniakom ich kieszeni. Giełda jeszcze ma spore możliwości spadku i zapewne niejednemu proces oczyszczania kieszeni przyspieszy;-) W tej sytuacji fizyczny kruszec może posłużyć jako zabezpieczenie zabezpieczenia wartości kapitału i ochrona przed inflacją. Jestem optymistą, ale wyglada na to, że w stosunkowo niedalekiej przyszłości szykuje się jakaś malutka zwałka, takie małe ekonomiczne tsunami, albo i armageddon;-). Wybuchające coraz częściej z błahych powodów wojny surowcowe są tego dobitnym przykładem. Lepiej juz było, chociaż mało kto to zauważył;-)

Kiedyś, grosz praski był stosunkowo drobną monetą, której waga wynosiła 3,78 g. Monetą znacznej wartosci był talar ważacy 27,5 grama, bity, podobnie jak grosz, ze srebra. Srebro jest  nazywane zlotem biednych, bo podobno każdegy może mieć kilka groszy, ba nawet wypada mieć jakiś grosz przy duszy, aby móc spokojnie dokonać żywota i przejść na drugą stronę;-) Do niedawna uncja srebra to był wydatek 60-70 złotych, teraz, po spadkach jego cena oscyluje wokół 95-100 złotych (plus VAT, oczywiście;-)  Doszło nawet do tego, że zaczęto podrabiać srebrne monety. Z kolei firmy bijace monety zaczynają bić ze srebra coraz niższe nominały, 1/2, 1/4, 1/10. Można by rzec, że wracają talary (pełne uncje srebra) i gdy dojdziemy do nominału 1/30, to wrócą grosze;-). 

Sołtys wstał z zydla, rozejrzał się, podniósł czapkę i podrapał po głowie. - Najważniejsze, to aby mieć co do gara włożyć, no ... i mieć się z kim napić - dodał i poszedł do wiaty majstrowac coś przy ciagniku. Zastanowiłem się. Może teraz lepiej wartość srebra mierzyć trofą?  W końcu oszczędzanie to odłożona konsumpcja w czasie.-)

poniedziałek, 16 maja 2011

Niepotrzebna logika

Siedliśmy ze Stirlitzem na werandzie, a na stoliku dymił się stary, węglowy samowar. Czekając na "czaj" wypiliśmy po kilka łyków krupniczku, po czy jak na koneserów przystało przeszliśmy na jałowcówkę, ale bez toniku. Samowar zagwizdał i Stirlitz radzieckim zwyczajem nalał herbatę do szklanek "musztardówek". Cukru na stole nie było, ale ani do silosu, ani do kredensu nikomu nie chciało się pójść. Zamieszałem w szklance i spróbowałem. Herbata nic a nic nie stała się słodsza. Stirlitz popatrzył na mnie i zauważył, że zaczyna cechować mnie brak logiki - Pewnie w szkole nie uczyli?! - zaśmiał się głucho. - No tak - pomyślałem - nie uczyli i nadal nie uczą - Władzy byłoby nie w smak, gdyby młodzi zamiast tańców z gwiazdami na stadionach zaczęli nagle spostrzegać nielogiczne, żeby nie powiedzieć głupie, działania władzy. Żadna władza strzelać sobie w stopę nie chce, a przy tym każdy pamięta, że komunę obalili wykształceni w tej komunie obywatele. Dlatego teraz władza zamiast kształcić obywateli reformuje szkolnictwo - miesza i miesza, jak ja w herbacie, ale herbata nadal jest gorzka;-)

Przepiłem łyczkiem jałowcówki i zastanowiłem się. Tak na logikę działania władzy są niekorzystne dla społeczeństwa, ot choćby owego guru od licznika długu, Balcerowicza. W 1991 roku, na początku prywatyzacji, w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze, a dług publiczny wynosił wtedy około 65 mld zł i w tym samym roku sprzedaliśmy majątek za około 1,5 mld zł. W latach 2000-2001 protestujący przeciwko ograniczaniu OFE, miszcz Leszek Balcerowicz, posiadał znaczący wpływ na politykę gospodarczą i z prywatyzacji wycisnął około 30 mld zł, ale dług, zamiast zmaleć wzrósł do około 315 miliardów złotych. W latach 2009-2010 za gospodarkę zabrał się inny "liberał", Donald Tusk i na gospodarkę spadł prywatyzacyjny Grad, Aleksander zresztą;-) Po sprzedaży majątku narodowego za około 30 miliardów złotych dług publiczny ... wzrósł do 800 miliardów. Najprawdopodobniej w Polsce wzrost długu napędzany jest prywatyzacją;-) Pewnie przy nacjonalizacji dług publiczny będzie spadać;-) ale wtedy mogłoby dojść również do spadku PKB. Stirlitz popatrzył na mnie, też napił się jałowcówki przy okazji stwierdzając, że celem gospodarki nie jest wzrost PKB, ani nawet wzrost bogactwa, ale możliwość realizowania wolnej woli człowieka. Tutaj wymownie spojrzał na widoczne w oddali silosy pełne cukru - No tak - pomyślałem - cóż Sołtysowi by przyszło po wzroście PKB albo nawet i bogactwa, gdyby on nie mógł owego cukru sprzedać, dać świniom albo drożdży dokarmić, a potem przepędzić na hektolitry bimbru. W końcu ludzie maja różne hobby - jedni hodują chomiki, a inni drożdże;-) Bimber można potem sprzedać, ale też można zwołać cała wieś na hulanki. W końcu to tylko kilka hektolitrów;-)

Włączyłem radio. Muzyka nagle ucichła i ogłaszać zaczęli, że oto nadeszła pora na zgodę narodową w sprawie "kiboli", bo oto siła wyższa oświeciła nasze Słońce Peru i ten zdecydował się poprzeć wniesiony przez PIS projekt o ostrzach. Gdy ustawa przejdzie przez Sejm, pomimo negatywnej opinii Trybunału Konstytucyjnego, to od tej pory ostrze dłuższe niż 8 cm ma w miejscu publicznym stawać się bronią;-) Już oczyma wyobraźni widziałem Sołtysa ściganego po polach przez naszą rodzima milicję i UB, tfu policję i urzędników za noszenie kosy. W końcu kosę można postawić na sztorc, a potem buntować się przeciwko legalnej władzy;-) Jeszcze kibicom przyjdzie do głowy taki pomysł z kosami w rocznice insurekcji kościuszkowskiej;-)

- Znowu inflacja wzrosła - przerwał mi rozmyślania Stirlitz. - No tak - pomyślałem. Dziwne to jakoś. NBP podał, iż w ubiegłym roku nastąpił wzrost masy pieniężnej o około 8.5%, a teraz dziwi się, że przy wzroście PKB ~4% inflacja wzrosła do 4.5%;-) Zastanawiam się, czy zdziwi ich również wzrost inflacji w przyszłym roku, skoro planowany wzrost masy pieniężnej ma w tym roku sięgnąć 12-15%;-) Zdaje mi się, że nie tylko w szkole, ale i w NBP logika jest niepotrzebna. Teraz, pomimo drukowania dla rządu pieniędzy poprzez BGK, NBP podniósł stopy procentowe, zapewne licząc na napływ kapitału spekulacyjnego. Jesienią tego roku lub wiosną następnego zapewne znów nastąpi w NBP zdziwienie, dlaczego to złoty złoty się osłabił a inflacja wzrosła.-) I tak to nie tylko w Nowym Jorku dymają nas bankierzy. Wprawdzie nie dymają nas Straussem, tylko Belką, ale na mój gust, to będzie Polaków jeszcze bardziej bolało.-)



niedziela, 8 maja 2011

Pajacyk na sznurku

Stirlitz twierdzi, że połowa służb mundurowych i specjalnych żyje jedynie dzięki prowokacji.  Przed wojną w całej Polsce było około 32 tysiące osób zatrudnionych w policji (na ok 27 35 milionów mieszkańców) a obecnie mamy prawie 125 tysięcy (na ok 36 milionów), co daje odpowiednio 1 na 840 1090 a obecnie 1 na 290 obywateli, przy czym w Warszawie jeden policjant przypada na 170 mieszkańców. Pomimo komputerów, nowoczesnych samochodów, łączności i podobnych nowinek według władzy ludek krnąbrny jest i już. Przykład z "kibolami" w Bydgoszczy dowodzi, że policjantów jest za mało. Tam 1300 policmajstrów nie potrafiło poradzić sobie z około 100 rozwydrzonymi chuliganami;-)

Na sprawę można też spojrzeć nieco inaczej. Najprawdopodobniej cała ta akcja z "kibolami" w Bydgoszczy to prowokacja, lub jak kto woli zwykła ściema, która miała dwa cele - pokazać, iż policja jest niezbędna oraz skierować uwagę obywateli z problemów ekonomicznych na wydumane, podobnie jak to było z "dopalaczami". Kibice Legii narazili się też nadprezydentowi słynnym olbrzymim banerem „Szechter przeproś za ojca i brata”, który wystawili na trybunach, a że me(r)dia i władza, to system naczyń połączonych więc zadziałał TUSK.

Zamyśliłem się i od tego myślenia tak mnie zaczęło suszyć, że poszedłem do kredensu i wyciągnąłem na stół butelkę jałowcowego bimbru, a z lodówki wędzony boczek. Zapach ten zwabił w moje pobliże Stirlitza, który stwierdził, że też musi się napić. Już po drugiej szklaneczce przypomniał mi się grupenfuhrer WOLF ( Wernitz, Ohlers, Lübow, Fahrenwirst). Czyżby TUSK (Grupiński, Arabski, Nowak, może ktoś jeszcze) to był WOLF tylko wydanie light?-) Litery nie pasowały, ale reszta jak najbardziej. TUSK w mojej wyobraźni stawał się emanacją zaborów, komunizmu, okrągłego stołu, Magdalenki i nocnej zmiany. Manekin z wystawy kiczu i lalka z teatrzyku Groteska - PR, propaganda, mowa ciała - charakter i obraz, a do tego odkurzacz, który sam jeden sprząta a to dopalacze, a to hasła z trybun;-) - Автомат - podszeptywał mi Stirlitz - Awtomat - szumiało mi w głowie od jałowcówki. Łysiak w swoich publikacjach już zaczął opisywać największego reżysera i dyrektora teatru politycznych kukiełek. Sądząc po podejmowanych  przez niego decyzjach, można by sklasyfikować go jako agenta obcego wywiadu albo jako kompletnego matoła. Zamyśliłem się. Medal ma dwie strony, ale ociosany matoł powinien wzorem Światowida mieć ich cztery;-)

Zapadał zmierzch i Stirlitz włączył projektor domowego kina, tyle, że zamiast filmu na ekranie leciały notowania surowców. Czyżby to już skończyła się korekta? Tak szybko? To pewnie przez ten nowy bank centralny w Libii, cynicznie podpowiedziano mi z internetu;-) - Dziwne - zastanowił się Stirlitz - w Syrii czołgami zdobywają miasta, ale nikt tam nie zrzuca bomb, tfu, pomocy humanitarnej;-) Zapasy się im skończyły, czy co?


czwartek, 5 maja 2011

Chlup

SMSem dotarł do mnie dowcip, że w ramach planu oszczędnościowego Obamy zwolniono w trybie nagłym jednego ze 167 Osamów. Traf chciał, że akurat padło na tego, co od 10 lat był martwy;-)
Światowidz pisze iż prezydent Barack Obama mógł odtrąbić zwycięstwo, papa Bush i junior Bush mogli publicznie ucieszyć się w telewizji, a obywatele USA mogli na chwilę zamienić się w wiwatujących Palestyńczyków. Tak więc wracamy do średniowiecza. Prawo prawem, ale światowy suweren może więcej. Bo Bin Laden to jednak Bin Laden i wszelkie procedury, które obowiązują przy aresztowaniu przestępców to bzdury. Nawet Guantanamo nie wystarczyło. Kula w łeb i po robocie.Wszystkie zasady cywilizowanego świata, które każą nawet wobec największego padalca stosować domniemanie niewinności, które największemu zbrodniarzowi zapewniają prawo do obrony przed niezawisłym sądem – poszły się paść. Chłopaki z Navy Seals wykonali wyrok.
Trupowi Bin Ladena porobiono zdjęcia, a potem ciało wrzucono do morza.
Chlup. No zupełnie jak za dyktatury Pinocheta w Chile - do helikoptera i chlup, chlup, chup, chlup, chlup, chlup, i jeszcze raz chlup. W telewizji ogłoszono, że sprawiedliwości stało się zadość i tylko taki naiwny jak ja mógł pomyśleć, że od tego fachu nie są jednak żołnierze z Navy Seals tylko sądy i prawnicy. Faszyzm wkroczył na salony a zidiociały tłum Amerykanów wiwatuje na ulicach. Zupełnie jakbym cofnął się w czasie do 1933 roku i Niemiec. Tylko czekać na Noc Kryształową w USA;-) Jeśli te "dowody" wobec Osamy były tak samo mocne, jak dowody obecności broni chemicznej w Iraku, to miej nas Boże w swojej opiece, bo oto przed państwowym bandytyzmem i terroryzmem już nikt nigdzie nie będzie bezpieczny. Egzekucja stanowi ostrzeżenie dla zbyt dociekliwych, w tym dla analityków prezydenckiego aktu urodzenia. bo teraz każdy może zostać rozpoznany jako terrorysta i potraktowany podobnie. No może nie podobnie - zastrzelą go w czasie próby ucieczki;-)

Tyrania i dyktatura zawsze rodzą się przy aplauzie tłumów. Gdy Cezar zamordował Republikę Rzymską, tłum wiwatował, gdy zburzono Bastylie i stawiano gilotyny, tłum wiwatował. Schemat powtarza się od wieków, a historia naucza, że nikogo, niczego nie nauczyła;-) Nawet w Polsce, ten chup trupa w worku do wody jakoś nie kojarzy się z Popiełuszką - prawda, Osama miał, a Popiełuszko nie miał brody, ale chlup był przerażająco podobny, a nawet rzekłbym, jeszcze bardziej złowrogi.

Spojrzałem na Sołtysa, a ten odpowiedział mi smutnym spojrzeniem. Wypiliśmy po szklaneczce okowity, po czym Sołtys siadł na zydlu i na pieńku zaczął klepać kosę. - Czasy takie, że gotowym być trzeba - po czym popatrzył w noc i dodał - ... do żniw - 

wtorek, 3 maja 2011

Siedem żyć Osamy

Amerykanie zabili Osamę. Jak twierdzi Cynik, zrobili to po raz drugi;-) Nie nalezy się tym specjalnie martwić, bo dla przykładu kot ma podobno aż siedem żyć, a co dopiero taka rzyć jak Bin Laden;-) Raz się go powiesi, potem się go utopi, a na przyszłość spali - najważniejsze, aby w 24 godziny się wyrobić.-) Taki timing;-) Na zdjeciu zamieszczam pozostałych pięciu Osamów do wytropienia;-)

Jednakże nie wszyscy widza tak prosto i nie wieszają od razu amerykańskich flag. Na przykład Zezowaty Zorro widzi to wszystko w krzywym zwierciadle. Patrzenie w krzywe zwierciadło w sumie nie jest takie złe. Newton patrzył i patrzył, a do tej pory nikt mu temu za złe nie ma - ba, nawet liczni poszli w jego ślady i też korzystają ze swoich krzywych zwierciadeł. Może Pakistan i USA trochę są za blisko, aby przez "newtona" na nie patrzeć, ale chyba nie na tyle, aby nie widzieć dymu, bo komuś sie koło d. pióra palą. Zresztą niejaki imć Husejn wyjawił, że gołym okiem widać iż USA jest żałosnym kraikiem skoro banda pastuchów z Afgańskich pagórków była w stanie zrobić w bambuko wszystkie służby w tym cały system obrony powietrznej a ich lider przez ponad dekadę był niekwestionowanym mistrzem w chowanego;-) No ale przecież zabawa nie polega na tym, aby króliczka złapać, tylko na tym, aby go gonić. A za kolejne 10 lat pewnikiem znów złapią szefa Al Kaidy, a będa go gonić za to, że spece z Al Kaidy spieprzyli operacje w Libii, tfu, zdetonowali brudną bombę w EUropie.

Tymczasem bez zupełnego rozgłosu - bo pieniążki rozgłosu nie lubią - CME zwiększyło margines na srebrze o 75%, a w tak zwanym międzyczasie w stronę Azji popłynęło kolejne kilka milionów uncji. Od tej zagwostki pewnikiem z tydzień przyjdzie mi się drapać po łysinie i pić bimber. Na frasunki dobre trunki;-) Mogło być gorzej. Mogłem dla przykładu zagrać w XBoxa, albo w Sony SOE i tam utracić dane do kart kredytowych, albo utknąć w śniegu w Karpaczu. A tak popatrzę sobie na cuda na srebrze. W końcu po trzech miesiacach rajdu i ponad 50% zwyżce na chwilę nawet srebru trzeba dać odetchnąć;-)


niedziela, 1 maja 2011

Wieść gminna

Pokier pochłonął mnie na całego. Grałem i zazwyczaj wygrywałem. A to ograłem Sołtysa, a to Stirlitza, a to Brunnera, jak sobie popił. Az tu nagle Stirlitz przyprowadził na karty kumpla, Bóg wie skąd - no i przegrałem z kretesem, całą tygodniówkę;-) Staneło na tym, że mam u niego przez tydzień zasuwać jako "stażysta", bo roboty było dużo, a miałem przypilnować ludzi, którzy dokonywali aktualizacji baz danych i podniesienia oprogramowania na wyższą wersje. W poświateczny wtorek o szóstej wyzwoliłem się z objęć dzierlatki, przemyłem twarz zimną wodą, a gardło kieliszeczkiem bimbru i pojechałem autobusem do "pracy". Ludziom przedstawiono mnie tak szybko i krótko, że nawet zapomniałem, jak mam się nazywać i odprawiono nas w teren słuzbowym autkiem po objazd gmin i wykonanie roboty. Atmostera w gminach poświateczna, a to ciasto, a to kawałek pieczeni, a to kieliszek księżycówki wypity pod stołem. Robota coraz bardziej mi sie podobała, a atmosfera stawała się coraz bardziej rodzinna. Skoro staliśmy się prawie swojakami, do czego przyczyniła się zapewne i moja flaszczeczka bimbru, którą dolewałem do kawy, twierdząc iż ten specyficzny aromat, to wynik unikalności tego brazylijskiego gatunku;-). W urzędzie porzucono dawną sztywność i przeszlismy na Ty. Okazało się iż każdy tutaj zwraca się do kolegów i koleżanek z gminnego urzedu, a to stryju, a to wóju, a to ciociu - komoterstwo, aż miło patrzeć.-) Do tego na każdym biurku znajdowały się plastikowe szufladki na dokumenty, a biurka były wręcz zasypane papierami. Zasada działania była niezwykle prosta, aż dziw, że nikt jej do tej pory nie opatentował w USA;-) Do górnej szufladki kładło się dokumenty i sprawy do załatwienia, a po jakichś 3-4 tygodniach w wyniku skrupulatnego czytania sprawy co poniektóre papiery lądowały na środkowej szufladzie w celu poleżakowania. Po kolejnych tygodniach sprawa była brana na warsztat, ale w taki sposób, żeby broń Boże nikt za wydaną decyzję personalnie nie odpowiadał;-) A co kolejne wymaganie państwa, to kolejnego pociotka zatrudnić można. Żyć nie umierać! Skoda, że nie dla każdego.

W piątek wieczorem, gdy kończyłem swój "staż" w IT miałem już kopie baz danych wszystkich gmin, które odwiedziliśmy, oraz bazę danych powiatu, w którym spędziliśmy pół dnia. Na dodatek z połową urzędników popijałem, a to kawę "z prądem", a to czysty "prąd", poznając skomplikowane koligacje rodzinne i całe familie, którymi obrosły urzędy. Aby posprządać tą stajnię Augiasza, to potrzeba w Polsce Herkulesa, a nie Słońce Peru i "miszczów bajeru". Dane obywateli okazały się zupełnie nie chronione i stawiam bimber przeciw orzechom, że z danymi w GUS jest identycznie. Piłem jeszcze w lutym z jednym Arabem, który ryzyko utraty danych przez GUS oszacował na jakieś 87%, co i tak wydaje mi się nieco zaniżone.-) Takimi się czujаc, a podobno nie czując na spisy wołają. Boże dajmi z takimi mężmi zawżdy czynić;-)

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP