poniedziałek, 20 czerwca 2011

Podstawy ekonomii - lokaty i pożyczki

Generalnie ludzi nie należy dzielić, ale dla naszych potrzeb podzielimy ich na dwie grupy - oszczędzających i inwestorów. Ludzie, którzy, kolokwialnie mówiąc, nie mają nadmiaru pieniędzy powinny zajmować się oszczędzaniem, aby przy osiągnięciu znacznych oszczędności płynnie przejść do kategorii inwestorów. Ludziom, którzy jeszcze oszczędzają polecam najpierw zapoznać się z podstawami ekonomii, część I i część II. Opisane zagadnienia nie wyczerpują tego obszernego zagadnienia, ale pozwalają przywrócić rozsądek niezbędny w procesie oszczędzania, jak i w podejmowaniu innych życiowych decyzji.-)

Dla osób oszczędzających warto zwrócić uwagę na to, iż oszczędzanie raczej nie powinno kojarzyć się z lokatą;-), ponieważ lokata bankowa jest raczej inwestycją;-) Czy inwestycja przyniesie zysk, to warto oszacować. Oszacowanie inwestycji w lokaty ma na celu sprawdzenie, czy jest ona opłacalna;-)

Załóżmy, że posiadamy 1000 zł do zainwestowania i chcemy zdecydować się na 3 miesięczną lokatę w jednym z banków. Bank oferuje nam 7% w stosunku rocznym. Do oszacowania zysków/strat przyda się nam wzór na procent składany z kapitalizacją podokresową. Do oszacowania wystarczy nam, że owe 7% podzielimy na cztery (tyle jest okresów 3 miesięcznych w roku) i pomnożymy przez 0.8, ponieważ otrzymamy jedynie 80% z odsetek z powodu podatku Belki.-) W sumie z 1000 złotych ulokowanych na lokacie w banku na 7% otrzymamy po trzech miesiącach około 14 złotych (1000*0.07/4*0,8). Teraz to samo szacowanie wykorzystamy do ustalenia inflacji, która zżera nasze pieniądze. W maju inflacja wyniosła 5%, stąd po podzieleniu przez 4 możemy odnieść tą inflacje do okresu 3 miesięcznego. Inflacja zazwyczaj jest niedoszacowana i rośnie,-) więc inflacje odnosimy do kwoty inwestowanych pieniędzy powiększonych o zysk z lokaty, stąd oszacowana inflacja "zje" nam 12,68zł ((1000+14)*0,05/4). Realny zysk z lokaty 1000 zł na 7% przy inflacji 5% wyniesie więc 1,32 zł, czyli około 0,5%-). Generalnie rzecz biorąc, każda lokata, której oprocentowanie pomniejszone o podatek jest mniejsze niż inflacja, przynosić będzie nam straty;-) W naszym przykładzie, przy inflacji 5%, każda lokata, której oprocentowanie będzie niższe niż 6,25% (5%/0.8) będzie realną stratą dla inwestora (pozdrawiam wszystkich lokatorów;-)

Skoro już wyszło nam szydło z worka, tfu lokata z banku, to może warto wziąć kredyt?-) Tutaj osoby mniej zamożne muszę zmartwić - kredyty nie są dla biednych.-) W Polsce dodatkowo należy wziąć pod uwagę, iż to bank ma zawsze racje, a jeżeli bank nie ma racji, to i tak ma racje;-) W Polsce za kredyt odpowiada się całym swoim majątkiem, żoną i dziećmi, aż do trzeciego pokolenia, a długi są dziedziczone. Stąd też rozsądne jest, przed zaciągnięciem kredytu, przepisać wszystko na rodzinę, poinformować dzieci, aby spadek przyjmowały wraz z dobrodziejstwem inwentarza  i ustanowić rozdzielność majątkową z żoną;-) Inna sprawa, że teraz trudno o uczciwą żonę;-)))

Gdy już jesteśmy po poście i modlitwie, i gdy już odpuściliśmy sobie nawzajem grzechy;-) gotowi brać kredyt,  możemy udać się do banku. Negocjacje z bankiem są tym łatwiejsze im bardziej majętni jesteśmy;-) Podczas brania kredytu należy uwzględnić fakt, iż dla kredytów długookresowych średni koszt kredytu, bez względu na to, w jakiej walucie go wzięliśmy jest podobny;-) Dlatego też rekomendowane jest branie kredytu w walucie w której zarabiamy. Sensownie też jest też brać kredyty walutowe w sytuacji osłabienia się waluty krajowej. Zdecydowanie lepiej jest brać kredyt w euro, gdy euro kosztuje 5 zł, niż gdy euro kosztuje 3,50. Inna sprawa, że banki akurat myślą zupełnie na odwrót;-) i przy osłabieniu złotego zaprzestają udzielać kredytów walutowych.-)

Warto w tym kontekście przeanalizować problem kredytów we frankach szwajcarskich i postawić sobie nieco przewrotne pytanie - dlaczego frank szwajcarski kosztuje tak tanio?

Dla oszacowania możliwej ceny franka szwajcarskiego należałoby średnioroczny deficyt handlowy Polski odnieść do wielkości budżetu państwa, ponieważ to instytucje państwowe, w tym rząd i NBP odpowiadają za obecne kursy walut. Rząd sprzedając uzyskane waluty na rynku wzmacnia złotego, a NBP podnosząc stopy procentowe również wzmacnia złotego. Oznacza to, że NBP obniżając stopy procentowe, a rząd zaniechując sprzedaży walut poprzez rynek może doprowadzić do urealnienia wartości złotego. Przez pierwszy kwartał deficyt handlowy Polski wyniósł 3,28 miliarda euro, tj rocznie ten deficyt wyniesie ok 52,5 miliarda złotych przy budżecie około 250 miliardów złotych. Oznacza to, że złoty do końca roku może osłabić się o ok 20% (52,5/250). Przeliczając to na kurs franka do złotego, przy zaciąganiu kredytu należy przyjąć iż jego kurs do spłaty wzrosnąć może do prawie 4 złotych (3,30*1,20). Z kolei realne oprocentowanie kredytów walutowych powinno uwzględniać spread walutowy, który dla franka szwajcarskiego wynosi od 5% do 13%. Jeśli do tego dodać oprocentowanie 2,60-2,80%, oraz marżę 1,5-2,5%, to kredyt walutowy we frankach szwajcarskich okazuje się wcale nie być najtańszym;-), a w perspektywie jest również wzrost oprocentowania kredytów. Porównanie obecnej wielkości raty kredytu złotowego i w walucie obcej prowadzi nas na manowce i jest wykorzystywana przez bank do manipulacji kredytobiorcą;-) albo też kredytobiorca używa tego argumentu do samookłamywania się. Koszt kredytu to suma opłat, prowizji i odsetek odniesiona do wartości kredytu, a wszystko to wyrażone w walucie, w której zarabiamy

koszt_kredytu=(suma opłat+ suma prowizji + suma odsetek)/
(wartość kredytu)

Koszt kredytu zmienia się w czasie. Jak już wspomniałem powyżej, średni koszt długookresowych kredytów złotowych i walutowych jest podobny, ale ryzyko ich niespłacenia jest inne, ponieważ kurs waluty jest wypadkową deficytu handlowego, a ten polityką władzy. Na pstrym koniu łaska pańska jeździ;-) Kredytobiorca, który ma kredyt walutowy, powinien więc głosować na tych polityków, którzy swoim realnym działaniem zmniejszają deficyt handlowy, a tym samym ryzyko walutowe;-)

PS. Pieniądz elektroniczny, często nazywany bankowym lub kredytowym jest swego rodzaju wekslem imitującym pieniądz dekretowy (wydrukowany przez bank centralny). Bank wydając Ci kartę kredytową, lub udzielający Ci kredytu, tak naprawdę wystawia na Twoje nazwisko weksel i podpisuje się jako gwarant, że Ty ten weksel spłacisz;-) W momencie dokonania transakcji za pomocą karty kredytowej bank generuje "z niczego" pieniądz elektroniczny, który na mocy ustaw jest nierozróżnialny od pieniądza dekretowego, jednocześnie zapisując, iż to Ty jesteś dla banku ten pieniądz winny.-) W momencie spłaty karty kredytowej lub kredytu dla banku następuję umorzenie (likwidacja) pieniądza elektronicznego.

Bank zarabia na pieniądzu elektronicznym na kilka sposobów:
- poprzez obowiązkowe ubezpieczenie karty (to ta mała kwota rzędu 1-4zł na dole wyciągu;-)
- poprzez opłaty za wydanie karty, zwykle 10-50 zł
- poprzez opłaty od każdej transakcji w wysokości ok 1.25%, którą pokrywa sprzedawca, a w zasadzie pokrywasz to Ty, bowiem opłata zawiera się w cenie towaru.

Uczciwy sprzedawca dla płatności gotówką zapewnia rabat wynoszący 1.25% lub przy płatnościach kartą podwyższa cenę o te 1.25%. Część sprzedawców, nie akceptuje płatności kartą, bo musiała by podwyższyć ceny towarów. Dla przykładu, w 2009 roku szacowane obroty Biedronki, która nie akceptuje płatności kartą kredytową, wyniosły 16 mld zł. Gdyby 20% ich klientów płaciło kartą kredytową, to prowizja dla banków z tytułu wyemitowania pieniądza elektronicznego wyniosłaby (16mld*0.2*0.0125) 40 milionów złotych. 

Dlatego lepiej, zamiast kartą,  obracaj gotówką.

12 komentarzy:

  1. Ciekawy wpis. Ale nie można dodawać spreadu walutowego do oprocentowania. Spread walutowy powiększa każdą ratę przez powiedzmy 30 lat i dlatego ma mniejszy wpływ na koszt. Czyli 5% spreadu walutowego to jest mniej niż 5% oprocentowania. Trzeba by policzyć IRR (wewn stopę procentową), ale na oko 5% spreadu walutowego to tylko 0,5% w oprocentowaniu.

    MeeHow

    OdpowiedzUsuń
  2. @Anonimowy
    nie można dodawać spreadu walutowego do oprocentowania

    Napisałem "uwzględniać";-) Spread do różnica pomiędzy kupnem a sprzedażą. Jak nam bank pożycza 100tys franków, to je sprzedaje, aby dać nam złote, a jak my spłacamy ratę, to wpłacając złote musimy kupić franki. Wpływ spreadu zależy od wielkości raty kredytowej i można go oszacować. Przypodanej rozpiętości spread dodaje od 0.5% do ok 1,5%, średnio raczej bliżej 1%,-) tj kilka tysięcy więcej do spłaty

    OdpowiedzUsuń
  3. "Dla oszacowania możliwej ceny franka szwajcarskiego należałoby średnioroczny deficyt handlowy Polski odnieść do wielkości budżetu państwa, ponieważ to instytucje państwowe, w tym rząd i NBP odpowiadają za obecne kursy walut."

    Pierwszy raz widzę, żeby w ten sposób liczyć możliwą zmienność na danej walucie. Czyli jeśli nie ma deficytu, to nie ma ryzyka kursowego? To jakieś bzdury totalne. Rozumiem, że Chiny, od lat notujące nadwyżki eksportu nad importem nie mają w takim razie czego się obawiać, bo ich waluta jest stabilna? Czyli można śmiało brać kredyt w obcej walucie i nie oglądać się na ryzyko kursowe, bo wg tych wyliczeń takowe nie istnieje. Żyć nie umierać.

    Swoją drogą dlaczego pod uwagę brać tylko budżet danego kraju, a nie jego PKB? Przecież za tym stoi cała gospodarka, a nie tylko rząd i jego instytucje. Gdyby to rząd decydował o kursie waluty, a nie stan gospodarki, to za PRL mogliby drukować kasę do usranej śmierci i wszystko byłoby cacy, a Soros nie rozbiłby nigdy banku Angolom.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Crassus
    Chiny, od lat notujące nadwyżki eksportu nad importem nie mają w takim razie czego się obawiać

    Państwo, które ma nadwyżkę handlową może jedynie obawiać się umocnienia waluty

    a Soros nie rozbiłby nigdy banku Angolom

    W 1979 w ramach Europejskiego Systemu Walutowego państwa członkowskie podpisały porozumienie, na mocy którego ich banki centralne były zobowiązane do utrzymania kursów walut narodowych w przedziale +/- 2,5% wobec określonego kursu podstawowego. W tym czasie wszyscy zdalawali sobie sprawę, że funt jest przewartosciowany, ponieważ wtedy W.Brytania była w głebokiej recesji i uratować ją mogła jedynie dewaluacja funta i przywrócenie równowagi w bilansie handlowym;-) W efekcie spekulacji Sorosa W.Brytania wypadła z Europejskiego Systemu Walutowego.

    Gdyby to rząd decydował o kursie waluty, a nie stan gospodarki, to za PRL mogliby drukować kasę do usranej śmierci

    Gdyby PRL miał dodatni bilans handlowy to do tej pory żylibyśmy w komunie, zapewne rozwijając się w tempie Chin;-) Ale nie mieliśmy i spłata kredytów zarżnęła kraj.

    Historia lubi sie powtarzać;-) i jedynie, czego naucza to to, że nikogo, niczego nie nauczyła;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Current accountgwałtownie się polepszy jak tylko Tusk zacznie bailoutować Grecję... :-D :-D

    pozdr. cynik9

    OdpowiedzUsuń
  6. @Cynik9
    Current account gwałtownie się polepszy
    ;-))
    Tusk już tłumaczy, że to zobowiązanie każdego kraju członkowskiego, opisane przepisami unijnymi, a nie dobrowolny wybór tego czy innego państwa [...] a w przyszłości też możemy znaleźć się w takiej potrzebie

    Ktoś, jak widać bedzie musiał zapłacić za te 20 permanentnego deficytu handlowego i zadłużania się. Władza zachowuje sie jak alkoholik - uzależniona jest od coraz większej dawki pożyczek i przy lada okazji wynosi co rusz aby sprzedać i mieć na kolejną flaszkę;-( Oczywiście, leczyć trzeba również rodzinę, tfu obywateli, którzy wzorem ojca, tfu, władzy też próbują całe życie na kredyt przepedzić. Tak sie jednak nie da.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pożyczaj, zadłużaj bo cię wytkną palcem:
    http://niezalezna.pl/12236-polska-nie-wykorzystuje-pomocy

    a ten biedak nie chciał pożyczki:
    http://forsal.pl/artykuly/410005,prezes_nbp_slawomir_skrzypek_odcina_polsce_droge_do_linii_kredytowej_miedzynarodowego_funduszu_walutowego.html

    OdpowiedzUsuń
  8. "Państwo, które ma nadwyżkę handlową może jedynie obawiać się umocnienia waluty"

    Zmusiłeś mnie, żeby poszukać danych, żeby obalić twój argument. Nawet przy sporej nadwyżce w handlu zagranicznym waluta może się osłabiać przez całe lata, co może być spowodowane np. zbyt szybkim umocnieniem się w poprzednich latach i delikatnym ulatywaniu powietrza w kolejnych, pomimo utrzymującej się nadwyżki.

    Japonia od lat 80 do początku kryzysu 2008 roku miała systematycznie nadwyżki finansowe, od tego czasu bilans się wyrównał, a teraz nawet importują więcej niż exportują.

    Rzut oka na wykresy usd/jpy i eur/jpy i widać, że kto biorąc umacnianie się jena za pewnik zakredytowałby się w ten sposób w nieodpowiednim momencie mógłby trafić na kilkuletnie okresy gdy jen tracił na wartości. Np. euro/jpy rosło przez ok 8 lat od 2000 do 2008 roku, pomimo nadwyżki w handlu zagranicznym Japonii i ten ruch wynosił ponad 80%. USD/JPY rosło w latach 95-98, 2000-2002, 2005-2007 i były to ruchy odpowiednio ok 75%, 30%, 20% licząc od dna. Kto zakredytowany wytrzyma takie trzepanie?

    Także opierając się tylko na nadwyżce eksportu można nieźle umoczyć, jeśli wejdzie się w złym momencie. Dochodzi dużo dodatkowych czynników zaczynając od politycznych (wojny, regulacje, stopy procentowe), przez eknomiczne (kryzys) na zupełnie losowych kończąc, jak np. trzęsienie ziemi, tsunami, awaria elektrowni atomowej ;]

    Za dużo zmiennych, to nie takie proste jak tutaj napisałeś.

    OdpowiedzUsuń
  9. http://marucha.wordpress.com/2011/06/21/dlaczego-zmiana-wladzy-w-libii/#more-13408

    OdpowiedzUsuń
  10. @Crassus
    Nie dopisałem tego, bo wydawalo mi sie to oczywiste iż Państwo, które ma nadwyżkę handlową (i rozsądny bank centralny) może jedynie obawiać się umocnienia waluty

    Także opierając się tylko na nadwyżce eksportu można nieźle umoczyć, jeśli wejdzie się w złym momencie. Dochodzi dużo dodatkowych czynników zaczynając od politycznych (wojny, regulacje, stopy procentowe), przez eknomiczne (kryzys) na zupełnie losowych kończąc

    Owszem czynników jest wiele, ale mają one o wiele mniejsze znaczenie i jak zdarzenia losowe są mało przewidywalne. Kurs waluty jest wypadkową deficytu handlowego, deficytu budżetowego (szczególnie, gdy pokrywa sie go pożyczkami za granicą) oraz polityki banku centralnego, który najczęściej w przypadku kryzysów parszywi swoją walutę (vide BoJ)

    OdpowiedzUsuń
  11. @Cedric
    Trafna uwaga jest w jednym w komentarzy - Przecież Francja i W.Brytania na sfaszyzowanej socjaldemokracji stoi a urzędasy na każdym kroku i kamery.

    OdpowiedzUsuń
  12. http://marucha.wordpress.com/2011/06/26/magiczny-swiat-konsumpcji-george-ritzer/

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP