poniedziałek, 25 lipca 2011

Norweska tragedia

Po strzelaninie w Norwegii podniosły się ciekawe głosy na temat broni, mediów, prawicy. Media jak zwykle przeinaczały fakty, a w wielu miejscach najzwyczajniej w świecie kłamały. Wtedy przypomniało mi się hasło Kononowicza - żeby nie było bandyctwa, żeby nie było złodziejstwa, żeby nie było niczego. Obecna władza w Polsce w iście EUropejskim stylu  zdaje się iść dalej - chce zakazać wszystkiego.-) EUropejska władza zaczęła od tytoniu, a polska władza od dopalaczy, aby zaraz przerzucić się na stadiony. Z tego też powodu, Krzysztof Kononowicz, jako symbol celu ostatecznego - zakazania wszystkiego - pojawił się 21 maja 2011 na meczu Legii Warszawa z Wisłą Kraków jako gość honorowy i symbol nadchodzących nowych czasów. Kibice skandowali jego nazwisko i końcówkę hasła - żeby nie było niczego! Gdy już władza pozbawi nas wszystkiego, to jakikolwiek dany ludziom ochłap wolności bez trudu zostanie przedstawiony jako wielkoduszny gest władzy.-)

W Norwegii stała się rzecz straszna i nie polega ona na jedynie tym, że zginęli tam ludzie, ale również na tym, że zbrodniarzowi nie będzie dane to, na co zasłużył. Wolność nierozerwalnie związana jest z odpowiedzialnością. W Norwegii można zabić tysiące ludzi, a jedynie, co za to grozi, to 21 lat więzienia w dość luksusowych warunkach. Władza odbierając ludziom wolność, zdejmuje z nich również odpowiedzialność za ich czyny. Odbierając ludziom wolność, władza zamienia obywateli w bezwolne bydło. Gdy bydło wchodzi w szkodę, to pełną odpowiedzialność niesie za to władza, tfu gospodarz.-) Jak pisał onegdaj był św. Tomasz z Akwinu, człowiek, który dopuszcza się ciężkich wykroczeń, pozbawia się swojej godności i jest gorszy od bestii. Takiego człowieka można pozbawić życia. Jednostka ma się do społeczeństwa tak, jak część do całości - tej całości służy i jest jej podporządkowana. Jeżeli jednak przez swoje czyny staje się zagrożeniem dla jej dobra, może być jak organ objęty gangreną – usunięta z grona żyjących.
 
Norwegowie to naród myśliwych, którzy posiadają w domu całe arsenały broni myśliwskiej, a każdy dorosły Norweg osobisty sprzęt wojskowy i broń, podobnie jak Szwajcarzy, trzyma w domu. Do tragedii doszło ponieważ na wyspie zorganizowany był obóz "młodych demokratów", którzy mają genetyczny wstręt do broni i to dlatego nikt z kilkunastu dorosłych mężczyzn nie miał przy sobie broni. Oprócz zbrodniarza to organizatorzy obozu na wyspie powinni przed sądem odpowiadać za śmierć tych młodych ludzi. Zło rozprzestrzenia się, kiedy przyzwoici ludzie milczą. Teraz, kto ma trzos, niech go weźmie; tak samo torbę; a kto nie ma, niech sprzeda swój płaszcz i kupi miecz (Łuk. 22:36-38), by ci, którzy za miecz chwytają, od miecza ginęli (Mat. 26:47-52).

Śledząc dane odnośnie morderstw w Europie łatwo przekonać się, że praktycznie we wszystkich krajach większość zbrodni dokonuje się bez użycia broni palnej, w tym również w Norwegii, gdzie ok. 2/3 morderstw popełnianych jest bez jej użycia.  Broń palna preferowana jest do porachunków pomiędzy gangami i przez mafie, w tym mafie państwowe,-) a jak wiadomo, mafie nie lubią konkurencji.-) Teraz państwowe mafie, pod pozorem ochrony demokracji zabiorą obywatelom kolejną porcje wolności.

Idiotów nie brakuje nigdzie. W reakcji na tragedię w Norwegii, szef belgijskiej dyplomacji, Steven Vanackere, zaproponował zaostrzenie przepisów regulujących posiadanie broni, podczas gdy młodzi ludzie zginęli, bo ich opiekunowie nie mieli broni.  Stevan, śmiało, pójdź i powiedz w oczy rodzicom zastrzelonych nastolatków, że właściwą odpowiedzią na atak jest wezwanie policji, że powinni oni polegać na policji bardziej niż na swojej broni i broni opiekunów ich dzieci, że policja na którą czeka się ponad godzinę, a która potem nadjeżdża z prędkością 130 km/h jest lepszą metodą do ochrony swojego życia i zatrzymania przestępcy niż wystrzelona z własnego pistoletu kula, lecąca z prędkością 1300 km/h.

To nie broń zabija ludzi, to ludzie zabiją ludzi. Zwykła logika nakazywała by przywrócenie kary śmierci, aby wielokrotni mordercy nie śmiali się w twarz rodzinom ofiar i aby te rodziny nie musiały łożyć na utrzymanie mordercy swoich bliskich. Pora skończyć z opowiadaniem, że kiedy ktoś umarł, ponieważ państwo mu nie zapewniło opieki medycznej, to tragedia - ale kiedy ktoś umarł ponieważ nie mógł się obronić za pomocą pistoletu którego państwo mu nie pozwoliło posiadać, to tylko życie. Prawo w Polsce mówi, że nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem. Dlaczego polskie państwo, niczym niewolnikom, odbiera obywatelom Polski realną możliwość do obrony koniecznej? Czy jeśli w Polsce zdarzy się tragedia podobna do tej z Norwegii, to reakcja władzy będzie podobna do hasła Kononowicza i Stevena Vanackere - zakazać wszystko, żeby nie było niczego? A może polska władza jest już tak mafijna i bandycka, że boi się swoich uzbrojonych praworządnych obywateli?

 

piątek, 22 lipca 2011

Era Wodnika nadchodzi

Siedziałem wczoraj na balkonie i po raz trzeci na trzeźwo zobaczyłem UFO. UFO widzieliśmy jeszcze z 7 razy ze Stirlitzem i kilka razy z Sołtysem, ale po spożyciu ożywiającej umysł, a pętającej ciało okowity;-) No to i nie chwaliliśmy się tym. Mało to co człowiek po gorzałce widzi?-). Kiedyś naszła nas chęć, aby owe cóś zestrzelić, ale nawet z robionych pod wpływem dopalaczy optymistycznych wyliczeń wychodziło, że kule nie dolecą. - Co innego, gdyby mieć działo - rozmarzył się Stirlitz i chciwie popatrzył na stodołę Sołtysa w której, jak podejrzewaliśmy, stoi zakonserwowany na ciężkie czasy granatnik;-) - Idzie nowa era - zdecydowanie podkreślił Stirlitz i na podkreślenie swojej racji nalał nam po szklaneczce czegoś, co miało być jabłecznikiem, z francuska zwanym cydrem, ale Sołtysowi moc nie odpowiadała i podciągnął ją do 28 vol(t) metodą destylacji.
- Nowa era - pomyślałem. Każda ma jakiś symbol. Teraz to są Ryby, pierwotny symbol chrześcijaństwa. Ryby są znakiem, którego hasłami są mistycyzm, wiara, miłość, ofiara i poświęcenie. Oczekiwano ery, w której zapanuje powszechna, międzyludzka miłość, a zamiast tego otrzymano irracjonalną wiarę oraz krwawe, masowe ofiary. Głoszący powszechną miłość prorok został krzyżowany, a jego nauki zostały przejęte przez władze i tak wypaczone aby pasowały do politycznej ideologii.

Rok kosmiczny, nazywany czasem platońskim, trwa 25920 lat, który znaki zodiaku dzielą na ery trwające po 2160 lat, w ciągu których znaki zodiaku robią pełny obieg na niebioskłonie. Teraz, gdy Punkt Barana znajdzie się w gwiazdozbiorze Wodnika zacznie się era Wodnika, ale zanim to się stanie ery będą się przenikać, zlewać, może nawet i walczyć ze sobą. - Chyba trwa walka - wtrącił się w moje myśli Stirlitz - bo leje już ze czterdzieści dni bez przerwy - i tutaj ucichł był nagle, bo na podwórko weszła Sołtysowa - Nie bez przerwy, tylko, jak było słonecznie, to odsypialiście imprezowanie - No to chwała Bogu! - pomyślałem - a to pić mi się tak chce, że ani strzelać do UFO, ani tym bardziej budować arki nie mam siły i ochoty;-) Zresztą mam za mało srebra na całą arkę, a drzewa cedrowe w Prywislańskim kraju nie rosną;-)

Nowa era zdaje mi się, że będzie końcem świata iluzji. Wodnik symbolizuje rozum, głosi rewolucyjne hasła wolności, równości i braterstwa, a jego dziedziną jest postęp społeczny, moralny i techniczny. Jak pomyślałem, co z tego tak naprawdę może wyjść, to znów naszło mnie straszne pragnienie, aby się napić;-) Świat w którym żyjemy nie jest czymś obiektywnym. W rzeczywistości każdy z nas ma swój własny, indywidualny świat pełen iluzji. Ludzie potrafią zrobić naprawdę dużo, żeby tę iluzję podtrzymywać, a władza zrobi wiele, aby ją karmić.-) Wybory idą, to nasi politrucy, kapłani i guru, zajmą się na poważnie produkcją karmy dla iluzji, aby nas przekonać, że oto oni są jedynymi reprezentantami świata prawdziwych wartości. Tymczasem prawda jest banalna i zawarta w przysłowiu ludowym - jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz, co imć Adam Smith rozwinął, twierdząc nie bez racji, iż roczna praca każdego narodu jest funduszem, który zaopatruje go we wszystkie rzeczy konieczne i przydatne w życiu i zależy (głównie) od umiejętności, sprawności i znawstwa i od stosunku liczby tych, którzy pracują użytecznie, do liczby tych, którzy tego nie czynią.

Zdaje się, że Amerykanie jeszcze wierzą, że ich kraj jest najwspanialszy na świecie. Skutki utraty wiary mogą być dramatyczne - im silniejsza wiara, tym boleśniejsze rozczarowanie. Nadchodzi nowa era, w której ludzie masowo będą tracili swoją wiarę, zarówno ekonomiczną, jak i polityczną, a ich światy iluzji będą się walić w gruzy. Może to być proces szokujący i bardzo bolesny i mieć dramatyczny przebieg. Podobno w czasie tych przemian na świat ludzi napadają wampiry. Podobno teraz wampiry dostają się do banków i poprzez system pieniężny wysysają z ludzi ich krwawicę. Oczywiście w sprawie banków i NBP swoje zdanie ma nasz drogi Bredzislaw, tfu prezydent (pozdrawiam chłopaków z ABW i przepraszam za zdradzenie tajemnicy państwowej;-), który aby zapobiec dostawaniu się wampirów finansowych do banku centralnego zainstalował tam Belkę. Belka nie pomoże drogi Bredzisławie! Jak głosi wieść gminna, wampiry pochodzą od Judasza i stąd ich wstręt do srebra, a tym bardziej do złota oraz  śmierć od drewnianego kołka. Na bankowe wampiry potrzebne są srebrne i złote kule a nawet pociski. Od biedy ich role mogą pełnić brzęczące monety i sztaby kruszcu w NBP, bo jak czas odpowiedni przyjdzie, to iluzja opadnie i pewnikiem ktoś z gminu drewnianych kołków nastruga po czym niechybnie ich użyje.-)

Zwykły Wodnik jak wygląda, każdy może sobie zobaczyć sam, bo z bankowym już niechybnie miał do czynienia;-)

wtorek, 19 lipca 2011

Outsorcing

czwartek, 14 lipca 2011

O demokracji słów kilka

Wszelkie systemy polityczne we współczesnym świecie powstały w wyniku pokojowej lub zbrojnej walki o władzę między narzędziami władzy – walki klas, grup wyznaniowych, plemion, partii albo jednostek. W jej rezultacie zwycięstwo odnosił element stający się podmiotem władzy, co oznaczało klęskę prawdziwej demokracji. [...]

Walka polityczna, w wyniku której jeden z kandydatów uzyskuje np. 51% głosów wyborców, wyłania dyktatorski podmiot władzy, choć odziany w szaty demokracji. Albowiem 49% wyborców rządzonych będzie przez podmiot władzy, którego nie wybrali, lecz który został im narzucony. [...]Gdyby podsumować głosy uzyskane przez tych, którzy otrzymali mniej od zwycięzcy, dałoby to przeważającą większość. Mimo to zwycięża zdobywca mniejszości głosów, i w dodatku taki sukces uważa się za praworządny i demokratyczny, choć w rzeczywistości wyłania się tu dyktatura ubrana w szaty demokracji! Taka jest prawda o panujących dziś w świecie systemach politycznych. Są one jawnym zafałszowaniem prawdziwej demokracji, są systemami dyktatorskimi.

Parlamenty, stanowiące kręgosłup tradycyjnej demokracji panującej dziś na świecie, są oszukańczą reprezentacją ludu, a systemy przedstawicielskie – sztucznym rozwiązaniem problemu demokracji. [...]Samo istnienie parlamentu oznacza nieobecność ludu, ponieważ prawdziwą demokrację tworzy się na zasadzie obecności ludu, a nie jego zastępców. Parlamenty stały się zalegalizowaną barierą oddzielającą ludy od sprawowania władzy, gdyż właśnie izolują one masy od uprawiania polityki i zastępują je przejmując w swe ręce monopol suwerenności. Narodom nie pozostawia się nic ponad pozory demokracji polegającej na staniu w długich kolejkach do urn wyborczych. [...] Parlamenty stały się narzędziem grabiącym władzę ludową i monopolizującym ją we własnych rękach. Dzisiaj narody mają prawo walczyć o zniszczenie narzędzi monopolizujących demokrację i suwerenność, które odbierają wolę masom, narzędzi zwanych parlamentami. Mają prawo głosić nową zasadę: Nie ma zastępowania ludu. Jeżeli parlament wyłania się z jednej partii w rezultacie jej zwycięstwa w wyborach, jest izbą partii, a nie izbą ludu. Jest reprezentantem partii, a nie ludu. Władza wykonawcza, którą mianuje taki parlament, jest władzą zwycięskiej partii, a nie władzą ludu. [...] System wyborów parlamentarnych opiera się na propagandzie zmierzającej do pozyskania głosów, oznacza to, że jest to system demagogiczny w pełnym tego słowa znaczeniu. Głosy można kupić, mogą być one przedmiotem machinacji, a ponieważ ubodzy nie mogą podejmować walki wyborczej, zwyciężają zawsze i tylko ludzie bogaci. [...] Najokrutniejsze dyktatury, jakie znał świat, powstały w warunkach systemu parlamentarnego.


Demokracja bezpośrednia stanowi formę doskonałą, która w sytuacji prawdziwego wcielenia jej w życie nie podlega już sporom ani dyskusjom. Narody odstąpiły jednak od demokracji bezpośredniej, ponieważ niemożliwe jest zebranie całego narodu jednocześnie — niezależnie od jego liczebności — po to, by omawiał, analizował i zatwierdzał swą politykę. [...] Zastępowano ją różnorodnymi systemami władzy, jak system parlamentarny i bloków partyjnych czy też referendami, które doprowadziły do izolowania narodu od sprawowania polityki służącej jego własnym sprawom, do zawładnięcia jego suwerennością, do monopolizacji polityki i władzy. [...] Rozumni ludzie nie różnią się w opinii co do tego, że koncepcja bezpośredniej demokracji jest koncepcją idealną, nawet jeśli w przeszłości jej realizacja była niemożliwa[...]

Naturalnym systemem prawnym każdego społeczeństwa jest prawo zwyczajowe lub religia.[...] Konstytucja potrzebuje źródła, na którym mogłaby się oprzeć, aby znaleźć dla siebie uzasadnienie. Problem wolności we współczesnej epoce sprowadza się do tego, że właśnie konstytucje stały się systemem prawnym społeczeństwa, a ich podstawą są jedynie poglądy panujących w świecie dyktatorskich podmiotów władzy – od jednostki po partię. Wskazują na to różnice między poszczególnymi konstytucjami, a przecież wolność człowieka jest jedna.[...] Prawa ustanawiane przez dyktatorskie podmioty władzy zajęły miejsce praw natury. Prawo sformułowane przez człowieka zastąpiło prawo naturalne. Zatracono w ten sposób właściwe kryteria, człowiek jest bowiem wszędzie człowiekiem. Stworzony został w takiej samej formie i takie same posiada odczucia.[...] konstytucje zmieniają się zwykle ze zmianą podmiotu władzy. Dowodzi to, iż wyrażają one nastroje zależne od interesów podmiotów władzy, nie zaś prawo naturalne.

To właśnie stanowi niebezpieczeństwo zagrażające wolności: kryje się ono w zagubieniu prawdziwego systemu prawnego społeczeństwa i zastąpieniu go ustawodawstwem umownym. Odbywa się to zgodnie z wolą podmiotu władzy posiadającego własną wizję rządzenia masami ludowymi. Prawda zaś jest taka, że to metody rządzenia powinno dostosowywać się do systemu prawnego społeczeństwa, a nie odwrotnie.[...] Wolność pozostaje zagrożona tak długo, jak długo społeczeństwo nie posiada uświęconego, nienaruszalnego systemu prawnego, którego żaden z panujących podmiotów władzy nie może zmienić ani zastąpić innymi. To właśnie podmiot władzy ma być posłuszny systemowi prawnemu społeczeństwa.[...] 

Przeprowadzane wśród narodów referenda w sprawie konstytucji są niewystarczające, ponieważ samo w sobie referendum jest fałszowaniem demokracji; pozwala ono wypowiedzieć tylko jedno słowo: „tak” lub „nie”. Narody są przy tym zmuszane do wzięcia udziału w referendum na mocy ustawowo ustalonych praw. W dodatku wynik referendum zatwierdzającego daną konstytucję nie oznacza, że będzie ona właściwym systemem prawnym społeczeństwa, lecz że będzie jedynie konstytucją, czyli niczym innym jak przedmiotem referendum.[...] Systemy prawne, które nie wypływają z religii ani z prawa zwyczajowego, są wytworem skierowanym przeciw człowiekowi. [...] W demokratycznym ujęciu nie istnieje instancja, która mogłaby rościć sobie prawo do kontroli w imieniu społeczeństwa. Społeczeństwo sprawuje bowiem kontrolę nad samym sobą. Uzurpowanie przez jakąkolwiek instancję – jednostkę czy grupę – prawa do odpowiedzialności za nadzór nad systemem prawnym jest dyktaturą

Osoba fizyczna ma prawo wypowiadać się jedynie w swym własnym imieniu i z demokratycznego punktu widzenia nie wolno jej przemawiać w imieniu innych.

 Muammar Kadafi, Zielona książeczka

Zawsze warto poznać poglądy człowieka, zanim się zacznie do niego strzelać;-))) Zapraszam do dyskusji polityczno-społeczno-ekonomiczno-przedwyborczej.


poniedziałek, 11 lipca 2011

Wybory, czyli jak namotać w głowach

Zbliżają się wybory i rozpoczęło się prostowanie publice zwojów mózgowych. Portal money.pl, ten dla młodych wykształconych deb.., tfu inteligentnych inaczej, już rozpoczął proces prasowania w mózgach. Poczytać tam można, że: W wyborach parlamentarnych na PO zagłosowałoby 38 procent osób deklarujących udział w głosowaniu, a na PiS - 17 procent. SLD może liczyć na 9 procent poparcia, a PSL na 4 procent głosów - wynika sondażu CBOS. Według ośrodka, lipcowy wynik PiS jest najsłabszy od 20 miesięcy.  

Problemem nie jest tutaj akurat PiS, brak koalicji prawicowej, ale żenujące i bezczelne kłamstwo, zamieszczane jako sondaż;-) Włodzimierz Petroff twierdzi, że istnieje grupa trzymająca sondaże, bo w polskich sondażowniach rządzą ludzie powołani do tego w stanie wojennym, w tym CBOS, który był orężem prostowania myśli Polaków już w czasie stanu wojennego. Osoby te obecnie zasiadają we władzach OBOP, Pentora, PBS, IPSOS oraz ich najnowszego tworu - GfK Polonii. Żyjemy w kraju, w którym demokrację niszczy szwindel. Jest nim przeżarta patologicznymi powiązaniami piąta władza - sondaże. Władza sondażowni jest ogromna. Za pomocą sondaży można zniszczyć kandydata na prezydenta lub szanse partii politycznej na władzę, można zdymisjonować ministra, ogłaszając, że tego chcą ludzie, można skasować niewygodny program telewizyjny, podając fałszywe informacje o jego odbiorze przez widzów.

Zwykle jest tak, że kampanię sondażową rozpoczyna jedyny prawdomówny dziennik na świecie, czyli Szechter Zeitung;-), a potem owe sondaże i analizy bez refleksji podaje się w prasie, w radiu, telewizji, w necie. Tymczasem alternatywa dla obozu władzy jest tradycyjnie niedoszacowana, a poziom niedoszacowania można oceniać po skali artykułów szkalujących politycznych przeciwników. Oznacza to, że obóz władzy czuje zagrożenie, no bo w jakim innym celu opluwać kogoś, kto podobno nie ma żadnych szans na wygranie wyborów, nie mówiąc już o tym, że podobno ma nierówno pod sufitem.-) W Wielkiej Brytanii, gdy sondaże przedwyborcze różniły się o 4% od rzeczywistych wyników, wyrzuceni zostali z pracy szefowie sondażowni, w Polsce różnica ponad 30% to wynik "oszukiwania ankieterów przez ludzi",-) za który nikt nie odpowiada.

Przy okazji zbliżających się wyborów warto nieco przybliżyć mechanizm głosowania. W wyborach do Sejmu głosujemy na listy wyborcze, a to oznacza, że najpierw liczone są głosy oddane na listy i odcina się te z list, na które nie padło powyżej 5%. Potem w zależności od tego ile procent padło na poszczególne listy, następuje przeliczenie tego ilość osób, które dostają się do Sejmu z danej listy. Dopiero na koniec z listy wybierane są te osoby, które otrzymały najwięcej głosów;-) Głosując na kogoś na liście, obojętnie na kogo i tak pośrednio oddajesz głos na innych umieszczonych na tej samej liście wyborczej. Dlatego też, jeśli chcesz cokolwiek zmienić, to głosuj raczej zgodnie z zaleceniami „Nie dla psa kiełbasa” na listy spoza „bandy czworga”. I tak najprawdopodobniej bardziej obłudnych, przekupnych i sprzedajnych polityków nie wybierzesz, a jest szansa, że uda Ci się wybrać kogoś sensownego;-) W wyborach do Sejmu mamy niewielki wpływ na to, kogo wybierzemy, ale mamy wpływ na to, z jakiej listy partyjnej, tfu wyborczej będzie wybrana osoba;-)

Z Senatem jest inaczej. Sprawa jest prosta bo w wyborach do Senatu głosujesz na konkretną osobę i tutaj lista i przynależność partyjna ma drugorzędne znaczenie. Do Senatu wchodzi z okręgu ta osoba, która otrzymała największą liczbę głosów, co wynika to z istnienia jednomandatowych okręgów wyborczych do Senatu.

Ustawa wyborcza trafiła właśnie do Trybunału Konstytucyjnego, a tam wszystko jest możliwe.-) Przy dwudniowym głosowaniu, aby zminimalizować przypadki „nocnych modłów nad urną” należy głosować drugiego dnia, najlepiej później. To dość skutecznie uniemożliwia „dosypywanie” głosów dla „jedynie słusznej partii”

Warto pamiętać, że wyborach partie stawiają na dobry public relations. Dobry PR jest lepszy od twardej gotówki, a hasłem polityków jest - Nikt nie da wam tyle ile my możemy obiecać.-) Każdy, kto waha się, na kogo głosować, niech idzie do wyborów i zagłosuje na kogokolwiek, ale spoza obecnej elity władzy, niech głosuje na jakiekolwiek listy, poza PO, PiS, SLD, PSL. Nie dajcie się nabrać na perfidne hasło - nie glosuję bo nie kolaboruje, które sugeruje, że uczciwi ludzie nie głosują. Zło rozprzestrzenia się gdy uczciwi ludzie milczą. Skreślając "bandę czworga" mówisz złu - STOP!

Na koniec pozostaje zadać kandydatom do parlamentu kilka pytań:

- Jakie obywatelstwa Pan/Pani posiada? 
Nie można bowiem jednocześnie służyć dwóm Panom, Bogu i Mamonie.
- Jakich nazwisk używali Pana/Pani rodzice i dziadkowie?
Kto wstydzi się nazwisk swoich przodków, zapewne ma coś nieczystego na sumieniu, czego doskonałym przykładem jest powszechnie znany Michnik - Szechter, czy Borowski - Berman;-)
- Czy ma Pan/Pani długi lub inne zobowiązania wobec banków, firm lub osób prywatnych?
Zawsze lepiej wiedzieć, kto tak naprawdę będzie pociągał za sznurki naszą kukiełkę;-)
- Czy popiera Pan/Pani rezygnację z polskiego pieniądza narodowego?
Politycy, którzy chcą w Polsce wprowadzenia euro, działają na szkodę obywateli, a na rzecz euroimperium.
- Czy popiera Pan/Pani oparcie polskiego pieniądza na złocie i srebrze?
Oparcie pieniądza na kruszcach odbiera bankom i politykom władze nad nieograniczoną kreacją pieniądza, a tym samym możliwości tworzenia baniek i krachów w gospodarce i inflacji.
- Czy popiera Pan/Pani patentowanie kodu genetycznego? 
Politycy, którzy popierają patentowanie czegoś, co w naturze występuje ZAWSZE będą działać przeciw obywatelom, a na rzecz korporacji i wprowadzenia żywności modyfikowanej genetycznie, a szkodliwej dla zdrowia, na rynek.
- Czy popiera Pan/Pani patentowanie lekarstw? 
Państwa takie jak RPA, czy Brazylia odmawiając uznania patentów na lekarstwa doprowadziły do 5-12 krotnej obniżki cen leków produkowanych przez międzynarodowe koncerny farmaceutyczne. Oznacza to, że FAKTYCZNE wydatki tych koncernów na nowe leki są wielokrotnie ZAWYŻONE i służą tylko drenowaniu kieszeni obywateli i eliminowaniu konkurencji produkującej leki generyczne.
- Czy popiera Pan/Pani rozwój ochotniczych wojsk obrony terytorialnej?
Ludzie, którzy nie popierają tworzenia takich wojsk działają na szkodę obronności Polski.
- Czy popiera Pan/Pani powszechny dostęp do broni?
Osoby nie popierające powszechnego dostępu do broni traktują obywateli jak nieodpowiedzialne dzieci i będą działać na rzecz ograniczenia ich wolności.
- Czy popiera Pan/Pani obowiązkowe referendalne zatwierdzanie ustaw?
Tutaj dowiedzieć się można, czy wg kandydatów władza rzeczywiście ma należeć do obywateli, czy też mają oni w scenariuszu jedynie raz na cztery lata oklaskiwać swoich "wybrańców";-)
- Czy popiera Pan/Pani obsadzanie kierowniczych stanowisk w policji, prokuraturach i sądach w drodze wyborów powszechnych?
Bez społecznej kontroli sędziowie, prokuratorzy i policjanci będą działać na rzecz władzy, a nie na rzecz obywateli i obywateli mogą co rusz zaskakiwać wyłamywane nad ranem do ich domów drzwi, czy masowe podsłuchy;-)
- Czy parlamentarzyści powinni tracić mandat, jeśli głosując łamią swoją obietnicę przedwyborczą?
Już słyszę tych jąkających się kandydatów, gotowych dla władzy obiecać wszystko i zrobić największe świństwo;-)
- Czy popiera Pan/Pani aborcję, eutanazję i małżeństwa homoseksualne? 
Warto mieć jasność w tej materii, tak, aby"postępowa" akcja polityków nie zaskakiwała tych, którzy na nich głosowali;-)
- Czy wie Pan/Pani, jak działa reaktor w elektrowni atomowej?
Osoby nie mające pojęcia w tej materii będą decydować o tym, czy budować w Polsce elektrownie atomowe.
- Czy wie Pan/Pani na czym polega wydobywanie gazu ze złóż łupkowych metodą szczelinowania hydraulicznego i jakich chemikaliów używa się przy tym?
Osoby nie mające pojęcia w tej materii będą decydować o eksploatacji gazu łupkowego i ujęciach wody w Polsce.

Warto też zapytać o inne sprawy, które nas dotyczą i interesują. Powyższe pytania są jedynie kierunkowskazem, o co należało by kandydatów na parlamentarzystów pytać;-)

    piątek, 8 lipca 2011

    Kontrianin w czasie powodzi

    Głowa mi pęka! Podniosłem się z leżaka i popatrzyłem na zegarek. Dochodziła 4:23. Pewnie wczoraj Stirlitz postanowił wypróbować na nas swoją syberyjską tajna broń - wódkę na pękach sosny i cisu. Podniosłem się i spostrzegłem stojącą nieopodal szklankę mleka i aż uśmiechnąłem się w myślach do Sołtysowej, ale chyba bardziej do Sołtysowej córki;-) Wypiłem. Szumiało dalej, ale głowa powoli przestawała boleć i pamięć wracała. Zwlokłem się i nieco chwiejnym krokiem skierowałem się do lodówki po zestaw pierwszej pomocy - sok z kiszonych ogórków;-) Zadziałało i pamięć zaczęła mi wracać. Stirlitz coś mówił o kontrianach, a za przykład dawał Dedka. -) Dedek kontrianin - pomyślałem - brzmi dumnie, ale dlaczego od tego zaraz wraca mi ból głowy?-) 

    Powoli przeniosłem się do gabinetu i otworzyłem okno. Na pobliskich malwach jeszcze nie było pszczół, ale biło od nich jakieś ukojenie, a po kilku chwilach ciszę zmącił śpiew ptaka, który siadł na pobliskiej leszczynie i co chwila powtarzał swoje trele. - Nie tak głośno - poprosiłem, ale widocznie ptak nie miał głosowej regulacji - Pewnie jakiś starszy model - pomyślałem i sięgnąłem do szuflady po mojego Naganta - Zastrzelę ptaszysko! - wyszeptałem, ale po chwili dotarło do mnie, że mój mózg może nie przetrzymać odgłosu strzału. Odłożyłem rewolwer i nalałem sobie z karafki okowity pocieszycielki. Jeden łyk i ptak jakby ściszył swój śpiew. - Ach! Regulator spirytusowy! - i już zadowolony włączyłem laptopa, aby sprawdzić strategie kontriańską;-)

    Dedek wykoncepował, iż publika sądzi, że dolar i papierowe waluty to śmieć, więc publika zajarzyła iż należy kupić cokolwiek, co ma wartość - ziemię, złoto, srebro, żywność, ropę, i że przeciętny człowiek nie zainwestuje w fizyczny towar, że koncepcja mas polega na zaciąganiu długu pod inwestycje, a masy nie pamiętają iż zbyt duże zlewarowanie zabija;-), zaś w pamięci gromady szaleje mem iż gotówka jest najgorszą lokatą, bo rządy wyinflacjują długi. Tymczasem wg Dedka kontrianina, praktyka pokazuje, że bankierzy wzmacniają swoją pozycję poprzez kryzysy deflacyjne, zakręcają kurek z darmową kasą i potem skupują aktywa za bezcen.

    Coś mi tutaj się nie zgadzało. Bezmyślna ucieczka w cokolwiek nie ma sensu, za to przemyślana ewakuacja w srebro, żywność, złoto i ropę pozwala na zachowanie wartości kapitału. Popatrzyłem na wykresy i dostrzegłem tam sygnał, który wskazywał, iż zakup srebra znów okazać się może dobrą inwestycją;-) szczególnie dla maluczkich. Lepszy srebrnik w ręku niż papierowy zysk na dachu TFI, czy jakiejś innej giełdy;-) 

    Myślenie nadal sprawiało mi ból, więc na biurko pojawiło się więcej koszonych ogórków i pieczona polędwica;-) Za oknem pszczoły bzyczały po swojemu, ale nie wiedzieć czemu mój mózg tłumaczył to jako ostrzeżenie przed bessą;-) Chyba tutaj Dedek miał racje. Zlewarowanie i kredyt może zabić, szczególnie gdy jest we frankach szwajcarskich;-) W razie kłopotów tłum inwestorów rzuci się w paniczną ucieczkę do franka i zadepcze po drodze kredyciarzy.-) Wtedy gotówka może być wybawieniem, pod warunkiem, że nie będą to polskie złote, ale szwajcarskie franki. Tak się jakoś składa, że wiara iż polscy inwestorzy będą biec w innym kierunku niż tłum ich kolegów obcokrajowców, jest we mnie nikła.-) Przykład zaś zarówno Republiki Weimarskiej, jak i Zimbabwe dowodzi, że trzeba będzie biec bardzo szybko, a słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak, co już kiedyś oznajmił był imć Okudżawa;-) Bańkier nie w ciemię bity i zwykle pierwszy zaczyna bieg, stąd i jego potem skupowanie aktywów za bezcen;-) Ważne więc jest, aby szybciej wystartować w tym biegu niż on i systematycznie podążać drogą ochrony kapitału, a nie bawić się w papierowe zyski;-)

    Euro jako waluta wiąże ręce wszystkim, którzy się nią posługują. Europejskie banki emitując pieniądz dłużny sporo przesadziły. Ostrzeżenie to dotyczy również "polskich" banków. W tej materii warto zapoznać się z publikacją Krysiaka, na temat poziomu niedoszacowania wymagań kapitałowych z uwzględnieniem ryzyka, który w Polsce w 2003 roku sięgał 50%. Grecka fala powodziowa może okazać się większą, niż przygotowane na jej przyjscie wały finansowe;-)


    sobota, 2 lipca 2011

    Wojna i kapitał

    Krzysztof Lewandowski - Zapasy krachu z wojną (zajumane fragmenty pochodzą z 2001 roku;-)

    Kryzysowi zaradzić może tylko wojna. Wojna oddala widmo krachu (kryzysu), gdyż kreuje nagły i wielki popyt, stawiając wszystkich jej uczestników i poszkodowanych w konieczności uruchomienia najpierw nadzwyczajnej aktywności w celu zaspokojenia nadzwyczajnego popytu na broń, żołnierzy i amunicję, a następnie, przez wiele lat powojennych - popytu wynikającego z utraty dóbr i zniszczeń wojennych. I o to w kapitalizmie chodzi - o stały wzrost popytu, napędzający stały wzrost produkcji. Wojna służy zatem kapitalistom w dwójnasób - nie tylko chroni ich fortuny przed krachem gospodarczym, ale także pomaga je mnożyć w czasie wojennej i powojennej koniunktury, którą nazywa się wzrostem gospodarczym.



    Stały procentowy wzrost gospodarczy staje się jednak po pewnym czasie zmorą systemu, gdyż przebiega według krzywej wykładniczej [przypomnienie HansaKlosa - wykładniczy proces charakteryzuje systemy, których żywot kończy się gwałtownym załamaniem] - jak wygrana z przypowieści o szachiście i chińskim cesarzu. Wzrost taki nie liczy się z miarami Lasów Amazońskich, planet czy galaktyk. Za grosz złożony w banku na pięć procent rocznie można po dwóch tysiącach lat kupić kulę ze złota o masie Słońca. Pytanie kontrkultury brzmi, kto ją wyprodukuje i sprzeda. I gdzie ją należy dostarczyć.

    Wojna lub kryzys są koniecznymi formami regulacyjnymi wbudowanymi w kapitalizm - twierdził Keynes ponad pół wieku temu i dawał wyraz swoim poglądom na arenie międzynarodowej jako główny teoretyk systemu kapitalistycznego. Na konferencji w Bretton Woods zdanie Keynesa w sprawie konsekwencji międzynarodowego zadłużenia ze względów politycznych zlekceważono, skutkiem czego państwom można było przyznawać nielimitowane kredyty. Spowodowało to stopniowe uzależnienie wielu państw (w tym Polski) od światowych centrów dystrybucji pieniądza, którym coraz trudniej jest ukryć mechanizm napinania smyczy długów.

    Może być także skutkiem manipulacji służących przekazowi telewizyjnemu (są na to liczne dowody zdjęciowe i filmowe, że policja w Goeteborgu i Genui stosowała brutalne prowokacje wśród nastawionych pokojowo uczestników demonstracji), a kierunki manipulacji mogą być wynikiem narastającego lęku bogaczy, że może kryzys wygra z wojną[...].

    Biedni stawiają na krach. Bogaci stawiają na wojnę. 

    piątek, 1 lipca 2011

    GMO - ciąg dalszy

    Najlepsze w nowej ustawie jest to, że łączna ilość wprowadzonego do obrotu materiału siewnego odmian regionalnych roślin rolniczych nie może przekroczyć 10%

    A tutaj można poczytać o GMO w akcji


    Chyba trzeba zacząć budować podziemie rolnicze.-)
     
    Petycje tej treści można podpisać na http://alert-box.org/petycja/ 

    PS. Aby zrozumieć, jak ważna jest dla każdego Polaka ta ustawa, nalezy wiedzieć iż:
    - Agencja Rolna  dopłaca 100zł/ha przy korzystaniu z kwalifikowanego materiału siewnego
    - prawo zabrania (sic!) wymiany materiału siewnego pomiędzy rolnikami
    - wysiew ziarna zakupionego od innego rolnika lub otrzymanych od sąsiada zagrożony jest w UE karą, a ponadto rolnik taki może być zmuszony do zapłaty odszkodowania dla hodowcy ziarna kwalifikowanego

    O tym, że z perspektywy ludzkiej cywilizacji prawo w tej materii często ociera się o idiotyzm, nie będę wspominał;-)

    Szanowny Panie Premierze,
    Szanowny Panie Marszałku,
    Szanowna Pani Poseł,
    Szanowny Panie Pośle,
    Zwracamy się do Państwa z pilnym apelem o odrzucenie projektu nowej ustawy o nasiennictwie, bowiem:

    1. Sposób w jaki próbuje się ją przeforsować jest drastycznym przykładem braku poszanowania obowiązującego prawa. Nie przeprowadzono konsultacji społecznych w tej kluczowej sprawie, dotyczącej każdego Polaka. Nie zaproszono do konsultacji tak ważnych organizacji społecznych jak Koalicja „POLSKA WOLNA OD GMO”, Stowarzyszenie Polska Wolna od GMO, Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi, Instytut Spraw Obywatelskich, EKOLAND, Instytut Zrównoważonego Rozwoju.

    2. Z treści obowiązującej ustawy o nasiennictwie z roku 2003 wykreślono zapisy Art. 5 ust 4. w brzmieniu : „Odmian genetycznie zmodyfikowanych nie wpisuje się do krajowego rejestru.” (Dz.U. z 2007 r. Nr. 41, poz. 271 z późn. zm. ).
    Ustawa zawiera także nieprecyzyjne regulacje w sprawie nasion i roślin GMO, co zostanie wykorzystane jako kolejna furtka prawna przez tych, którym zależy, aby w Polsce uprawiać GMO. To też jest szokujący dowód braku respektu dla żądań zdecydowanej większości WYBORCÓW, którzy chcą Polski wolnej od GMO. W dodatku wszystkie Sejmiki Wojewódzkie (już w latach 2004-2006!) wyraziły swój mocny sprzeciw przeciwko GMO w stosownych uchwałach i rezolucjach opowiadając się za przekształceniem wszystkich województw (czyli całej Polski) w strefy wolne od GMO.
    Współistnienie rolnictwa wolnego od GMO z tym stosującym GMO jest bowiem NIEMOŻLIWE, co zostało wielokrotnie udowodnione w praktyce. Skażenie genetyczne zbiorów i ziarna siewnego z tradycyjnych upraw jest nieuniknione i nieodwracalne, a koszty zanieczyszczenia są przerzucane na społeczeństwo.
    Ponadto rząd RP wprowadza w błąd opinię publiczną przekonując, że nie może wprowadzić zakazu na uprawy GMO ze względów prawnych. Sąd Unii Europejskiej (dawniej sąd pierwszej instancji) ogłosił 9 grudnia 2010 roku wyrok w którym unieważnił decyzję Komisji Europejskiej, zabraniającej Polsce wprowadzenia zakazu upraw roślin genetycznie modyfikowanych (GMO). Unieważnienie decyzji KE, która zabraniała Polsce wprowadzenia zakazu upraw roślin genetycznie zmodyfikowanych oznacza w praktyce, że polski ustawodawca może wprowadzić zapis o zakazie uprawiania roślin GMO do polskiego prawa, podobnie jak zrobiły to inne kraje UE.
    Nie jest prawdą, że brak obecnie w Polsce przepisów o zasadach bezpiecznego obrotu i stosowania GMO. Normy prawne w tym zakresie opisuje Ustawa o GMO z dnia 22 czerwca 2001 r. Więcej na stronie Koalicji.

    3. Ustawa ta spowoduje poważne ograniczenia dostępu do tradycyjnych nasion, a zatem lekceważenie dorobku polskich naukowców, rolników i organizacji rolniczych. To dzięki nim posiadamy własną, różnorodną, przystosowaną do lokalnych gleb i warunków klimatycznych bazę nasion. To dzięki nim mamy zdrową i poszukiwaną na rynku żywność. Tymczasem projekt nowej ustawy o nasiennictwie zawiera m.in. takie zapisy: “…Ilość materiału siewnego odmiany regionalnej roślin rolniczych, jaka może zostać wprowadzona do obrotu, będzie określana, w drodze decyzji, przez ministra właściwego do spraw rolnictwa. Maksymalna ilość materiału siewnego danej odmiany w przypadku rzepaku, jęczmienia,
    pszenicy, grochu, słonecznika, kukurydzy i ziemniaka wynosi 0,3 % materiału siewnego danego gatunku stosowanego rocznie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz odpowiednio 0,5 % dla pozostałych gatunków… Łączna ilość wprowadzonego do obrotu materiału siewnego odmian regionalnych roślin rolniczych nie może jednak przekroczyć 10%…
    Limitowanie dostępu do nasion regionalnych to celowe niszczenie walorów polskiego rolnictwa, hamowanie rozwoju gospodarczego Polski. Polska wieś to w dzisiejszym wymiarze jakości oraz popytu na tradycyjną i ekologiczną zdrową żywność, wielka szansa dla naszego kraju i dla Wspólnej Polityki Rolnej Unii Europejskiej. Bezmyślny, lekceważący tradycję i prawo naturalne „owczy pęd” za nowymi technologiami, których nie zweryfikowano zgodnie z zasadami przezorności, ostrożności i zdrowego rozsądku, jest zagrożeniem dla trwałego i zrównoważonego rozwoju, zdrowia i życia, a zatem jest sprzeczny z Konstytucją RP.
    Już dziś Polskie Stowarzyszenie Producentów Oleju i Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku alarmują, że „W uprawie znajdują się odmiany nie dostosowane do polskich warunków klimatyczno-glebowych i o nieznanej przydatności dla rolników i przemysłu olejarskiego; coraz bardziej utrudnione i niejasne dla producentów surowca podstawy do podejmowania decyzji w doborze odmian; silna pozycja firm dystrybucyjnych wprowadzających odmiany wg parytetu zysku, a nie jakości i przydatności dla producentów nasion i oleju, co skutkuje bardzo wysokimi cenami materiału siewnego i stosowaniem niekwalifikowanego materiału siewnego oraz rozregulowanie rynku materiału siewnego poprzez wprowadzanie do sprzedaży odmian na wyłączność” (Portal Spożywczy 1.06.2011).

    Takim patologiom trzeba zapobiegać. Niestety, nowa ustawa w tym nie pomoże, a raczej pogłębi już widoczne niekorzystne trendy.

    W związku z powyższym domagamy się:
    1. Odrzucenia w całości obecnego projektu nowej ustawy o nasiennictwie.
    2. Szerokich konsultacji społecznych, w tym wysłuchania publicznego nowej propozycji ustawy o nasiennictwie.
    3. Prawa do nieograniczonego obrotu nasionami tradycyjnymi, lokalnymi, które są dorobkiem pokoleń rolników i są ich wspólnym dobrem. Tradycyjni rolnicy przez setki lat selekcjonowali swoje nasiona, wymieniali z innymi rolnikami dla pozyskiwania różnorodności odmian i oczekiwanych cech. To nie może zostać zaprzepaszczone.
    4. Natychmiastowych regulacji prawnych chroniących nasze rodzime nasiona i weryfikacji pod tym względem planów prywatyzacji polskich central nasiennych oraz umów sprzedaży, które winny gwarantować rolnikom dostęp do rynku dla nasion rodzimych.
    DOMAGAMY się również natychmiastowego wprowadzenia zakazu upraw kukurydzy MON810 i ziemniaka Amflora wzorem innych krajów (Francja, Austria, Węgry, Włochy, Luksemburg, Grecja, Niemcy, Bułgaria oraz Szwajcaria).

    free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP