czwartek, 14 lipca 2011

O demokracji słów kilka

Wszelkie systemy polityczne we współczesnym świecie powstały w wyniku pokojowej lub zbrojnej walki o władzę między narzędziami władzy – walki klas, grup wyznaniowych, plemion, partii albo jednostek. W jej rezultacie zwycięstwo odnosił element stający się podmiotem władzy, co oznaczało klęskę prawdziwej demokracji. [...]

Walka polityczna, w wyniku której jeden z kandydatów uzyskuje np. 51% głosów wyborców, wyłania dyktatorski podmiot władzy, choć odziany w szaty demokracji. Albowiem 49% wyborców rządzonych będzie przez podmiot władzy, którego nie wybrali, lecz który został im narzucony. [...]Gdyby podsumować głosy uzyskane przez tych, którzy otrzymali mniej od zwycięzcy, dałoby to przeważającą większość. Mimo to zwycięża zdobywca mniejszości głosów, i w dodatku taki sukces uważa się za praworządny i demokratyczny, choć w rzeczywistości wyłania się tu dyktatura ubrana w szaty demokracji! Taka jest prawda o panujących dziś w świecie systemach politycznych. Są one jawnym zafałszowaniem prawdziwej demokracji, są systemami dyktatorskimi.

Parlamenty, stanowiące kręgosłup tradycyjnej demokracji panującej dziś na świecie, są oszukańczą reprezentacją ludu, a systemy przedstawicielskie – sztucznym rozwiązaniem problemu demokracji. [...]Samo istnienie parlamentu oznacza nieobecność ludu, ponieważ prawdziwą demokrację tworzy się na zasadzie obecności ludu, a nie jego zastępców. Parlamenty stały się zalegalizowaną barierą oddzielającą ludy od sprawowania władzy, gdyż właśnie izolują one masy od uprawiania polityki i zastępują je przejmując w swe ręce monopol suwerenności. Narodom nie pozostawia się nic ponad pozory demokracji polegającej na staniu w długich kolejkach do urn wyborczych. [...] Parlamenty stały się narzędziem grabiącym władzę ludową i monopolizującym ją we własnych rękach. Dzisiaj narody mają prawo walczyć o zniszczenie narzędzi monopolizujących demokrację i suwerenność, które odbierają wolę masom, narzędzi zwanych parlamentami. Mają prawo głosić nową zasadę: Nie ma zastępowania ludu. Jeżeli parlament wyłania się z jednej partii w rezultacie jej zwycięstwa w wyborach, jest izbą partii, a nie izbą ludu. Jest reprezentantem partii, a nie ludu. Władza wykonawcza, którą mianuje taki parlament, jest władzą zwycięskiej partii, a nie władzą ludu. [...] System wyborów parlamentarnych opiera się na propagandzie zmierzającej do pozyskania głosów, oznacza to, że jest to system demagogiczny w pełnym tego słowa znaczeniu. Głosy można kupić, mogą być one przedmiotem machinacji, a ponieważ ubodzy nie mogą podejmować walki wyborczej, zwyciężają zawsze i tylko ludzie bogaci. [...] Najokrutniejsze dyktatury, jakie znał świat, powstały w warunkach systemu parlamentarnego.


Demokracja bezpośrednia stanowi formę doskonałą, która w sytuacji prawdziwego wcielenia jej w życie nie podlega już sporom ani dyskusjom. Narody odstąpiły jednak od demokracji bezpośredniej, ponieważ niemożliwe jest zebranie całego narodu jednocześnie — niezależnie od jego liczebności — po to, by omawiał, analizował i zatwierdzał swą politykę. [...] Zastępowano ją różnorodnymi systemami władzy, jak system parlamentarny i bloków partyjnych czy też referendami, które doprowadziły do izolowania narodu od sprawowania polityki służącej jego własnym sprawom, do zawładnięcia jego suwerennością, do monopolizacji polityki i władzy. [...] Rozumni ludzie nie różnią się w opinii co do tego, że koncepcja bezpośredniej demokracji jest koncepcją idealną, nawet jeśli w przeszłości jej realizacja była niemożliwa[...]

Naturalnym systemem prawnym każdego społeczeństwa jest prawo zwyczajowe lub religia.[...] Konstytucja potrzebuje źródła, na którym mogłaby się oprzeć, aby znaleźć dla siebie uzasadnienie. Problem wolności we współczesnej epoce sprowadza się do tego, że właśnie konstytucje stały się systemem prawnym społeczeństwa, a ich podstawą są jedynie poglądy panujących w świecie dyktatorskich podmiotów władzy – od jednostki po partię. Wskazują na to różnice między poszczególnymi konstytucjami, a przecież wolność człowieka jest jedna.[...] Prawa ustanawiane przez dyktatorskie podmioty władzy zajęły miejsce praw natury. Prawo sformułowane przez człowieka zastąpiło prawo naturalne. Zatracono w ten sposób właściwe kryteria, człowiek jest bowiem wszędzie człowiekiem. Stworzony został w takiej samej formie i takie same posiada odczucia.[...] konstytucje zmieniają się zwykle ze zmianą podmiotu władzy. Dowodzi to, iż wyrażają one nastroje zależne od interesów podmiotów władzy, nie zaś prawo naturalne.

To właśnie stanowi niebezpieczeństwo zagrażające wolności: kryje się ono w zagubieniu prawdziwego systemu prawnego społeczeństwa i zastąpieniu go ustawodawstwem umownym. Odbywa się to zgodnie z wolą podmiotu władzy posiadającego własną wizję rządzenia masami ludowymi. Prawda zaś jest taka, że to metody rządzenia powinno dostosowywać się do systemu prawnego społeczeństwa, a nie odwrotnie.[...] Wolność pozostaje zagrożona tak długo, jak długo społeczeństwo nie posiada uświęconego, nienaruszalnego systemu prawnego, którego żaden z panujących podmiotów władzy nie może zmienić ani zastąpić innymi. To właśnie podmiot władzy ma być posłuszny systemowi prawnemu społeczeństwa.[...] 

Przeprowadzane wśród narodów referenda w sprawie konstytucji są niewystarczające, ponieważ samo w sobie referendum jest fałszowaniem demokracji; pozwala ono wypowiedzieć tylko jedno słowo: „tak” lub „nie”. Narody są przy tym zmuszane do wzięcia udziału w referendum na mocy ustawowo ustalonych praw. W dodatku wynik referendum zatwierdzającego daną konstytucję nie oznacza, że będzie ona właściwym systemem prawnym społeczeństwa, lecz że będzie jedynie konstytucją, czyli niczym innym jak przedmiotem referendum.[...] Systemy prawne, które nie wypływają z religii ani z prawa zwyczajowego, są wytworem skierowanym przeciw człowiekowi. [...] W demokratycznym ujęciu nie istnieje instancja, która mogłaby rościć sobie prawo do kontroli w imieniu społeczeństwa. Społeczeństwo sprawuje bowiem kontrolę nad samym sobą. Uzurpowanie przez jakąkolwiek instancję – jednostkę czy grupę – prawa do odpowiedzialności za nadzór nad systemem prawnym jest dyktaturą

Osoba fizyczna ma prawo wypowiadać się jedynie w swym własnym imieniu i z demokratycznego punktu widzenia nie wolno jej przemawiać w imieniu innych.

 Muammar Kadafi, Zielona książeczka

Zawsze warto poznać poglądy człowieka, zanim się zacznie do niego strzelać;-))) Zapraszam do dyskusji polityczno-społeczno-ekonomiczno-przedwyborczej.


71 komentarzy:

  1. Wow, ten Kadafi dobrze goda.

    W Libii jest wojna o rope. Niezaleznie od tego co pisza w gazetach czy mowia w TV.

    OdpowiedzUsuń
  2. bzdury. kto ci nadal to prawo naturalne? bog? pokaz mi go to sobie z nim porozmawiam. gdzie jest ten bog i kto mu dal prawo nadawania jakichs praw? a moze sam sobie nadales to prawo naturalne? no bo jak to inaczej nazwac?
    nie ma zadnych praw naturalnych to bzdura

    OdpowiedzUsuń
  3. @Anonimowy
    kto ci nadal to prawo naturalne?

    A po co miałby mi je ktoś nadawać, skoro są naturalne? Pytanie jest w stylu "młodego chemika" - kto nadał wartościowość dla węgla i jego kilka postaci, tak różnych od siebie? A kto Tobie Anonimowy nadał prawo do wypowiedzi?-)

    Prawo naturalne ma każdy z racji tej, że urodził się człowiekiem i jest na naturze ludzkiej, nie można więc jego zniszczyć lub zabrać człowiekowi. Podstawowe przykłady prawa naturalnego to prawo do wolności, własności, do życia, do owoców swojej pracy itp.

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie leje wodę ten al-Ghaddafi.
    Może jestem małej wiary lub rozumu ale prosiłbym o choćby skrótowy techniczny, praktyczny opis takiego idealnego systemu.

    Osobiście niezależnie od wprowadzonego przez Was systemu decydowania o własnym losie wprowadziłbym obligatoryjnie cenzus wiedzy dla wyborców i dla wybieranych - odpowiednio trudniejszy dla tych drugich. Cenzus wiedzy bynajmniej niedożywotni.
    Obecnie, przykładem dożywotniego (w praktyce) cenzusu wiedzy jest prawo jazdy.
    Zniósłbym dodatkowo cenzus wieku lub znacząco go obniżył.
    Myślę, że w efekcie wiele młodych osób nabyłoby prawa wyborcze znacznie wcześniej a wiele dojrzałych (li tylko fizycznie) straciłoby je.
    Prosta zasada zrozumiała dla wszystkich:
    Nie potrafisz kierować swoim życiem nie powinieneś tym bardziej cudzym.
    Wyniki egzaminu uczyniłbym jawnymi TSJTM. Dałbym również możliwość limitowanej ilości poprawek.
    Świadomemu społeczeństwu zależałoby na tym aby podejmujący decyzje mieli możliwości aby owe decyzje były optymalne i mądre. Powinno to wpłynąć na system edukacji - trudno byłoby bowiem sobie wyobrazić nauczycieli bez praw wyborczych.
    Przykłady egzaminowanych obszarów:
    - logika - test na inteligencję,
    - historia,
    - matematyka,
    - ekonomia,
    - język polski (bez uprawnień dyslektycznych),
    - język obcy,
    - prawo - elementy,
    - może również test na współpracę w grupie oraz podatność na manipulację,
    - wiedza o państwie z nawiązaniem do wyżej wymienionych.
    Taka matura wyborcza dla obywatela :D
    Jak wspomniałem wyżej - stopień trudności byłby mocno skorelowany z tym czy egzamin jest kierowany do wyborcy czy do wybieranego.

    Pozdrawiam, Mazzurro.

    OdpowiedzUsuń
  5. Napisałeś, że: "Najokrutniejsze dyktatury, jakie znał świat, powstały w warunkach systemu parlamentarnego."
    Czy mógłbyś podać przykład? Bardzo ładnie proszę, bo mnie to zaciekawiło.

    A co do prawa do wypowiedzi poprzedniego Anonimowego, to nadałeś mu je Ty: umożliwiając komentowanie postów :) Możesz mu je też zabrać (tak jak i mi) usuwając nasze komentarze :P

    OdpowiedzUsuń
  6. gość codzienny14 lipca 2011 07:04

    To że dany pierwiastek ma x cząstek elementarnych to fakt obiektywny - będzie je miał nawet jeśli ktoś tego nie przyjmie do wiadomości. Prawa naturalne jak wolnośc czy równość są subiektywne, i dopiero ich uznanie przez daną społeczność (lub narzucenie ich siłą tej społeczności) jako norma bezwględnie obowiązująca tworzy zbiór praw stanowionych. Żeby prawa te nie były fikcją muszą być bezwględnie penalizowane wszelkie od nich odstępstwa. Znany w naszym kręgu kulturowym dekalog jest zbiorem takich praw (co nie oznacza, że dopiero od jego "publikacji" przez Mojżesza stały się one znane czy praktykowane - to stało się już długo wcześniej w toku rozwoju społeczeństw pierwotnych).

    Sam wpis Hansa bardzo treściwy i rzeczowy, w pełni pokrywający się ze skrzeczącą rzeczywistością, o której pisałem pod poprzednim postem. Demokracja pośrednia to taki ersatz, teoretycznie system idealny, ale tylko dla idealnych społeczeństw, a takich nie ma. I dlatego to sie nie sprawdza. Władza deprawuje, i "góra" szybko zapomina czasy, gdy była jeszcze "dołem". Trudno sobie wyobrazić alternatywę gdy planetę zamieszkuje 5 mld ludzi. Mnie podoba się szwajcarski system referendalny, ale i on podpada pod pierwszy zarzut Hansa, że owszem 51% wymusi własną wizję czegośtam, ale ta reszta 49% będzie niezadowolona i pokrzywdzona. Nie da się jednakże dogodzić wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hans,

    Bardzo dobry post (przedwyborczy :), tylko z ta demokracja idealna, to i tak bylby problem. Jak juz jakis czas wczesniej pisales, ze Sokrates czy tam Platon powiedzial, ze demokracja to najgorszy z ustrojow, bo glos glupca jest wart tyle samo co madrego. Nie wiem ilu glupkow a ilu madrych mamy w Polsce, wiec tez bez przekonania to pisze, ale mogloby byc roznie.

    Dzieki,

    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  8. @Anonimowy
    Najokrutniejsze dyktatury, jakie znał świat, powstały w warunkach systemu parlamentarnego

    Ot chociażby faszyzm. Hitler w demokratyczny sposób doszedł do władzy.

    co do prawa do wypowiedzi poprzedniego Anonimowego, to nadałeś mu je Ty
    Nie jest to prawdą, ponieważ ten ktoś mógł wypowiadać się na ten temat i bez internetu i bez tego bloga, na przykład koledze przy flaszce;-) Ja jedynie posługując się platformą bloggera nie zatkałem mu tego kanału;-)

    @gość codzienny
    Demokracja pośrednia to taki ersatz, teoretycznie system idealny (...) Mnie podoba się szwajcarski system referendalny, ale i on podpada (..), że owszem 51% wymusi własną wizję czegoś tam, ale ta reszta 49% będzie niezadowolona i pokrzywdzona

    W zasadzie obecnie dostępna technologia pozwala wprowadzić demokrację bezpośrednią, a przynajmniej w postaci referendalnej akceptacji ustaw, sprzedaży majątku wspólnego, zaciągania zobowiązań, przyjmowania budżetu, bezpośredniego wyboru szefów w administracji, policji, sądownictwie, osądzaniu zbrodni przez ogół obywateli itp. To wszystko jest możliwe pod warunkiem stworzenia prawa, które będzie naturalne, nienaruszalne przez władze i da każdemu obywatelowi natychmiastowe prawo egzekucji na tych, którzy te prawa łamią (stąd konieczność posiadania przez obywateli broni;-) Inna sprawa, że każda taka egzekucja powinna być potem sądzona przez ogół, czy aby nie jest zwykłą zbrodnią;-) No i konieczne w takim wypadku byłoby wprowadzenie 100% rezerwy w bankach oraz oparcie kreacji pieniądza centralnego/regionalnego na bazie obiektywnych aktywów krajowych (srebra, złota, miedzi itp)

    OdpowiedzUsuń
  9. gość codzienny14 lipca 2011 07:36

    Nawet gdyby skomputeryzować referendalną demokrację, i głosować codziennie za każdą duperelą, to i tak przy układzie 51/49 połowa będzie niezadowolona. Poza tym taki system przewróciłby świat do góry nogami. Wszelkie ustawy służące władzy a nie obywatelowi miałyby rozkład głosów jak pytanie "czy wolisz być mądry i zdrowy czy głupi i biedny". Byłoby wspaniale ale to czyste political fiction. Ale pomarzyć można. Trwaj chwilo, jesteś piękna.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Karolina
    Nie wiem ilu glupkow a ilu madrych mamy w Polsce, wiec tez bez przekonania to pisze, ale mogloby byc roznie.

    W kwestiach podstawowych, to każdy głupi ma jednak swój rozum. Ciekawe badania w tej kwestii były onegdaj prowadzone we Francji, gdzie grono niespecjalistów miało się wypowiedzieć na temat przebiegu drogi i miejsc stawiania zapór wodnych na rzece. O dziwo, im więcej głosów zebrano, tym przebieg okazywał się coraz bardziej zbliżony do optimum.

    Zresztą podobnie jest z pojęciem piękna. Subiektywne jest odczucie, czy ktoś jest piękny, czy brzydki. Twarz złożona setki obcych sobie twarzy była określana jako piękna. Im więcej twarzy złożono ze sobą, ty więcej osób określało ją jako piękną.

    Oznacza to, iż społeczność może wygenerować pewne wartości wspólne, akceptowalne i bliskie optimum w sensie Pareto. System społeczno-prawno-gospodarczy można tak właśnie zoptymalizować. Zwykle jednak pewien niewielki odsetek, który pasożytuje na obecnym systemie i na społeczeństwie jest temu przeciwny i tutaj jest problem, bo tych ludzi trzeba by było pozbawić władzy - najlepiej w demokratyczny sposób;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. @gość codzienny
    Nawet gdyby skomputeryzować referendalną demokrację, i głosować codziennie za każdą duperelą

    No to jest właśnie Twój defetyzm i popadanie w skrajność. Do takiego systemu dalej nam niż daleko,-) a tymczasem nie sposób nawet przepchnąć jednomandatowych okręgów wyborczych, czy bezpośredniej wybieralności komendantów policji, prokuratorów czy dyrektorów szkoły.

    OdpowiedzUsuń
  12. Gosc codzienny,

    Wlasnie gdzies znalazlam, ze w 2006r na 100 polakow, tylko 24.2 posiada komputer. Rzeczywiscie skomputeryzowanie moze zajac troche czasu :)

    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  13. gość codzienny14 lipca 2011 08:19

    Bezpośredni wybór lokalnego dyrektora szkoły, szefa policji, straży pożarnej czy sędziego w Polsce uważam za nieosiągalny za mojego życia. Jednomandatowe okręgi skutecznie eliminują sytuację, gdy na głosach jednej "lokomotywy" załapuje się kilku "doczepionych" (choćby sami zebrali tylko po jednym własnym głosie). Tego jak diabli boi się każda władza. Z amerykańskiego podwórka zaimportowałbym prawo precedensowe (ale już bez debilizmów typu milionowe oszkodowania za wylanie sobie gorącej kawy między nogi przez nieuważną kierującą w McDrive). Referenda w POlsce jak najbardziej mamy, tylko z nich rzadko się korzysta (z przyczyn jak wyżej - vox populi zbyt często nie byłby po drodze z vox dei). Zresztą refereda w POlsce i tak nie są wiążące - są tylko opiniujące. Parlament i tak może je olać. A to podważa sens referendum.

    OdpowiedzUsuń
  14. @gość codzienny
    W sprawie niemożliwości fałszowania wyborów, to jeszcze trochę i spokojnie będzie można na wybory nie chodzić. Kilkaset wypełnionych kart do głosowania z zeszłorocznych wyborów samorządowych znaleziono podczas przeszukania
    samochodu byłego komendanta policji z warszawskiej
    Białołęki.-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Osobiscie uwazam, ze demokracja w zadnej postaci nie jest dobrym ustrojem jesli chodzi o sprawnosc rzadzenia czy utrzymanie prawa i porzadku. Pomijajac juz fakt, ze glupich jest wiecej niz madrych to kolektywne rzadzenie jest sposobem na rozwodnienie odpowiedzialnosci czesto do punktu, wktorym nikt za nic faktycznie nie odpowiada. Tymczasem spoleczenstwo aby dotarlo do jakiegos celu musi byc zdyscyplinowane i wiedzic kto decyduje o dalszym biegu zdarzen. Jesli pomyslimy z zmianach Ojcow Narodu w czasie 45 lat PRLu to tylko jedna (Ochab/Gomulka) odbyla sie bez przewrotu palacowego. Wszystkie inne wymagaly zdarzen traumatycznych. Podobnie zamach Pilsudskiego skonczyl parlamentarny burdel II RP na korzysc rzadow autorytarnych. Takze u naszych sasiadow z zachodu chaos parlamentarny Republiki Weimarskiej zaowocowal rzadami dyktatorskimi Wielkiego Niemca. Zreszta nie inaczej bylo w Rosji Radzieckiej do czasu gdy wladze objal Stalin. Jesli chcemy miec sprawne panstwo to konieczna jest tyrania lub monarchia. Demokracja to system krancowej degeneracji spoleczenstwa, rodzaj stanu gnilnego systemu spolecznego.

    OdpowiedzUsuń
  16. Prawa naturalne to są te które nadała nam matka natura -> a jak kogoś interesuje jakie prawa nadaje natura, to wystarczy popatrzeć na to, co robią drapieżniki i roślinożerne (tudzież ludzie i bydło na rzeź, "elyty finansjery" i zwykli ludzie, etc).

    @ Bobola

    Degeneracja się tylko pogłębia w Polsce. Żal to mówić, ale tak to mi wygląda. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  17. @Karolina
    @Bobola

    Warto poczytac o crowdsourcinu(jest tego troche na chomiku)-doswiadczenia z dziedziny biznesowej ostatnio sa przenoszone na grunt polityczny i do ciekawych wnioskow tam dochodza.Podane przez @HansKlosa przyklady sa nawet NIEPELNE-wynik byl tym lepszy im grupa byla nie tylko wieksza(oczywiscie jest jakas granica)ale takze BARDZIEJ zroznicowana pod wzgledem wieku,wyksztalcenia,zawodu-itp-generalnie mocno zroznicowane grup osiagaly znacznie lepsze wyniki niz wyspecjalizowane grupy specjalistow(zwyczajnie pula pomyslow i zaproponowanych rozwiazan byla wieksza)-ale do tego istnieje cala odpowiednia metodologia tzw.burzy mozgow.Wszystko latwe do przeniesienia na grunt polityczny(jak sie ktos odwazy-zdaje sie czasem niektore wspolnoty anarchistyczne probuja i nawet jakies tam procedury wypracowaly).

    @Bobola

    Monarchia(czy tyrania)jest wywrotna a do tego wladcy dosc czesto dobija lub traci on kontakt z rzeczywistoscia.Cale to gadanie monarchistow o przewagach monarchi rozbija sie o historie w ktorej to jakies 50% krolow i cesarzy to barany i pijaki,49% to przecietniaki a jak sie raz na 300 lat jakis dobry krol trafil to go do dzisiaj wspomina(jak u nas chocby Kazimierza Wielkiego).Cale to gadanie ze krol jest jak wlasciciel firmy itp. zupelnie mija sie z rzeczywistoscia.Ja nawet rozumiem ze na dzisiaj do posprzatania tego bajzlu to by sie jakis madry zamordysta przydal ale na dluzsza mete taki system jest niewydajny.

    @Anonimowy(pierwszy)

    Prawo naturalne wynika wprost z Twojej jako czlowieka konstrukcji psychofizycznej-wystarczy przeczytac chocby jedna ksiazke z socjobiologii aby zdac sobie z tego jasno sprawe(nie mowie tego z wyzszoscia-stwierdzam fakt tak ja faktem jest ze ziemia krecie wokol slonca).

    @HansKlos

    Ten gosc ciekawie pisze o cybernetyce spolecznej(jezyk przystepny nawet dla takich humanow jak ja).

    http://tiny.pl/hfzqp

    OdpowiedzUsuń
  18. @Piotr34, Bobola
    Cale to gadanie monarchistow o przewagach monarchi rozbija sie o historie (...) jak sie raz na 300 lat jakis dobry krol trafil to go do dzisiaj wspomina

    To właśnie jest kwintesencja monarchii,-) która jedynie tym różni się od zwykłej oligarchii, ze za zasłonę ma monarchę.

    Demokracja ma wady i jest jednym z rodzajem tyranii, ale stosunkowo łatwo można ją przekształcić w republikę, czasami nazywaną "demokracja z rozsądkiem";-)

    ciekawie pisze o cybernetyce spolecznej
    Większość zachowań społecznych ma elementy pokrewne systemom automatycznym ze sprzężeniem zwrotnym. To co jest podstawą społeczeństwa, stanowi zainteresowanie cybernetyki - sterowanie, informacja, zarządzanie - i może być wykorzystane do ulepszania systemu społecznego poprzez poszerzanie dobrobytu, społecznej kontroli i zakresu wolności.

    OdpowiedzUsuń
  19. @gość niedzielny:"Prawa naturalne jak wolnośc czy równość są subiektywne, i dopiero ich uznanie przez daną społeczność (lub narzucenie ich siłą tej społeczności) jako norma bezwględnie obowiązująca tworzy zbiór praw stanowionych."

    To nie tak. Prawo naturalne, to tylko koncepcja(idea), którą chcielibyśmy "zaszczepić" do prawodawstwa. Oczywiście, w Naturze też istnieją prawa "wbudowane" w zwierzęta i jest ich ogromna ilość i różnorodność. Mówimy o nich, że są naturalne, bo nie wiemy skąd się wzięły(zwierzeta nie negocjują:). Czemu modliszka pożera partnera, a samce innych gatunków biorą udział w wychowaniu potomstwa (albo olewają)? O takich schematach można mówić, że są "prawami"(regułami), bo KAŻDA samica modliszki na końcu chrupie samca.

    OdpowiedzUsuń
  20. Demokracja:
    "kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do trzech lat. Ponadto projekt odnosi się do przepisu o stosowaniu przemocy lub groźby bezprawnej wobec tych grup, co zagrożone jest karą do pięciu lat więzienia, a także zapisu o szerzeniu z takich powodów nienawiści, za co grozi kara do dwóch lat więzienia."

    No to jak wyjdę z gołą d..pą w stringach na paradę hetero to czy mnie można będzie prześladować za obrazę moralności czy tym podobne przewinienie. Hetero to tez konkretna grupa ludności. Po wejściu tej ustawy można zrobić taki test na mieście. Przecież najwięcej ataków i zadym z związku z orientacjami seksualnymi jest na paradach gołod..ców (przepraszam jeśli obraziłem takowych, to tylko fakt a nie ocena, a nie np. w miejscu pracy. Znam takie osoby w rodzinie i pracy i nikomu nie przekadzają i nikt ich nie prześladuje i obraża. Natomiast lewicowcy i część PO za głosy lewicy chcieliby dopuścić pokazywanie gołej du. ..y na mieście i gorszyc maluczkich i nie być obrażanymi, tego to wiele.

    http://niezalezna.pl/13316-ochronia-homoseksualistow-przed-mowa-nienawisci

    Strach się bać ? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Chciałbym dodać swoje 3 grosze.

    Myślę, że wszyscy zgodzą się z potrzebą Monteskiusz’owskiego trójpodziału władzy?
    Jeżeli więc mielibyśmy mieć monarchię to monarcha miałby co najwyżej jedną z władz! W żadnym wypadku nie była by to dyktatura! To tyle o monarchii.

    Demokrację dzisiejszą można w bardzo prosty sposób ulepszyć! Nie będzie doskonała ale zawsze lepsze to będzie od tego co mamy dziś i tak:
    - głosowanie powinno być jawne, wszelkie sprzedaże i zmuszanie do głosowania przez pracodawców powinny być DOZWOLONE!
    - osoby które biorą pieniądze z budżetu nie powinny mieć prawa głosu

    Tyle by wystarczyło! Wyborów by nie było bo każdy mógłby zmienić swój głos kiedy by chciał, żadnych sondaży też by nie było. Wyników sfałszować by się nie dało bo każdy online mógłby sprawdzić kto jak głosuje.

    REWOLUCJA w dwóch prostych punktach.

    OdpowiedzUsuń
  22. No i mamy pierwszego kandydata do objecia powyższym prawodastwem:
    "Poseł Jarosław Gowin wypowiadając się na temat związków partnerskich, par homoseksualnych i możliwości adoptowania przez nie dzieci, stwierdził, że mniejsza dzietność w Europie może doprowadzić do strasznego końca naszej cywilizacji." Co ja gadam, co ja gadam - mało historii mu pewnego pewnego posła co był selektywny w odbiorze płci związków

    http://niezalezna.pl/12129-gowin-wieszczy-koniec-europy

    OdpowiedzUsuń
  23. @ Hans

    "No i konieczne w takim wypadku byłoby wprowadzenie 100% rezerwy w bankach"

    Zgoda, tylko trzeba dopisać '100% rezerwy w bankach depozytowych'. Banki inwestycyjne to inna bajka, w której każdy zysk obarczony jest ryzykiem.

    "... oraz oparcie kreacji pieniądza centralnego/regionalnego na bazie obiektywnych aktywów krajowych (srebra, złota, miedzi itp)"

    IMHO najważniejszym aktywem są obywatele. Zapotrzebowanie na pieniądz mocno zależy od struktury demograficznej ludności.

    Ale niech będzie, opierajmy na koszyku surowców, czy podobnych rzeczach.
    Ważniejsze dla mnie jest, gdzie trafia pieniądz wykreowany w banku centralnym.
    Bo obecna sytuacja, gdy jest on od razu pożyczany za granicę, jest kuriozalna.

    IMHO wykreowany pieniądz powinien być rozproszony, tak by nie kreował żadnej bańki.
    Dlatego uważam, że np. kreowanie pieniądza na budowę infrastruktury będzie złe, bo wykreuje bańkę na rynku 'budowniczych infrastruktury'.

    Najprostszą metodą rozpraszania wykreowanego pieniądza, jest zrobienie jednakowego przelewu każdemu Polakowi na konto. Każdemu: od noworodka po starca.

    W ten sposób strumień pieniądza nie będzie nic 'pompował'.

    OdpowiedzUsuń
  24. W.Brytania : "Teraz pedagodzy zyskają prawo do rozdzielania bójek za pomocą "rozsądnie stosowanej siły". Będą także mogli odeprzeć atak na siebie, innego ucznia bądź nauczyciela, nie obawiając się o konsekwencje. "

    Niesamowite.

    http://praca.wp.pl/title,Brytyjscy-nauczyciele-beda-mogli-uzyc-sily,wid,13600420,wiadomosc.html?ticaid=1caa6&_ticrsn=5

    OdpowiedzUsuń
  25. @jako
    Bo obecna sytuacja, gdy jest on od razu pożyczany za granicę, jest kuriozalna

    Przeczytaj poprzednie posty. Obecnie kreacja polskiego pieniądza dekretowego (w banku centralnym) opiera się o aktywa zagraniczne, stąd KONIECZNOŚĆ skupywania walut obcych;-), a i tak gospodarka opiera się na pieniądzu bankowym (dłużnym) ponieważ tego wykreowanego przez NBP jest jedynie ok 1/28;-)

    Aby pieniądz miał realna i obiektywną wartość, to musi mieć on relacje z jakimś dobrem (aktywem). Kiedyś takim aktywem była (krajowa) miedź, srebro i złoto i obecnie też nim może być. Nikt dla banku centralnego nie nakazuje pozbywania się aktywów, a jedynie UZALEŻNIENIA emisji od POSIADANIA tych aktywów. W przypadku Polski wystarczy, aby NBP rozpoczął skupywanie całej produkcji miedzi, srebra i złota produkowanego w Polsce;-)

    Wg mnie NBP nie powinien natomiast bawić się w handel walutami i interwencje na rynkach walutowych. Wtedy równowaga handlowa osiągana jest w zasadzie automatycznie. To spokojnie może regulować rynek, ale wtedy żaden bank, poza NBP, NIE MOŻE kreować pieniądza, co zresztą jest zapisane w konstytucji, którą sobie władza podciera d. Natomiast sprawą bardziej drugorzędną jest dystrybucja pieniądza centralnego. Może ona dokonywać się nawet na poziomie gminy, np poprzez wypłatę dla gmin kwoty, która wynika z ilości wykreowanego pieniądza na jednego mieszkańca Polski x ilość mieszkańców gminy.

    Zaletą pieniądza dekretowego, w stosunku do dłużnego jest jego niezależność od banków. Ten pieniądz nie ginie, nawet wtedy, gdy banki zatrzymają całą akcję kredytową. Obecnie banki masowo udzielając kredytów generują ogromna masę pieniądza na rynek, czego doskonałym przykładem jest bańka na nieruchomościach, a potem przestając udzielać kredytów wymuszają krachy i zwykle przejmują realne dobra za ułamek ich rzeczywistej ceny. W związku z tym NBP ma mniejszy wpływ na politykę finansową w tym kraju, niż się komuś zdaje;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. @slav
    "Teraz pedagodzy zyskają prawo do..."

    Znaczy się - jest źle.
    :)

    Pamiętam, że "za komuny" nauczyciele nie byli surowo rozliczani z używania przemocy. Ale też nie mogę sobie przypomnieć aby ktoś jej używał względem mnie i innych dzieci. Generalnie starszych darzyło się szacunkiem tylko dlatego, że są starsi.
    Dzieci z patologicznych rodzin to było od kilku do kilkunastu procent i taka też była skala problemów z kiepskimi uczniami, którzy i tak jeżeli znaleźli się samotnie w "normalnej" klasie raczej pokornieli i podciągali się. To była chyba jedna z metod - rozdzielania "gagatków".
    Poziom IQ pokolenia moich rodziców nie różnił się, myślę, od pokolenia współczesnych rodziców. Jednak jednej z używek było zdecydowanie mniej - TELEWIZJI. Może czasy były dość szare czy wręcz ponure ale nikt też nie musiał organizować akcji typu "Cała Polska czyta dzieciom". Książki były czytane i traktowane jako podstawowa rozrywka dla ducha nie mówiąc o kinie, teatrze czy też w rzadkich przypadkach operze itp.

    Pozdrawiam, Mazzurro

    OdpowiedzUsuń
  27. @ Hans

    Nie musisz mnie przekonywać, że należy przywrócić NBP monopol emisyjny - ja to wiem.

    Natomiast możemy sobie wyobrazić jaka byłaby reakcja banksterów na taką próbę ...

    Bez ograniczenia przepływu kapitału zagranicznego, dostalibyśmy szybką 'finansową kulkę w łeb'.

    Co do dystrybucji pieniądza, to nie zgodzę się że to sprawa drugorzędna. Po przywróceniu monopolu emisyjnego do NBP, byłby to duży strumień pieniądza - każdy polityk chciałby takim strumieniem 'pokierować'. Dlatego prewencyjnie należałoby odebrać politykom dostęp do tych pieniędzy. Ten pieniądz nie powinien należeć do Państwa lecz do obywateli.

    Temat rezerw walutowych też jest dosyć prosty - kraj wielkości Polski nie ma żadnych szans na obronę, nasze rezerwy nic tu nie znaczą. Nawet dużo większa Rosja przekonała się, że jej rezerwy walutowe można błyskawicznie 'odessać'. Najlepszy użytek jaki można zrobić z rezerw walutowych NBP, to spłacić nimi zadłużenie zagraniczne, a za resztę dokupić złota. Zmniejszyłoby się ryzyko kursowe, dług spadł (pozostał by tylko krajowy), wiarygodność kredytowa wzrosła, spadły koszty obsługi zadłużenia, itd.

    OdpowiedzUsuń
  28. @Hans
    "Obecnie kreacja polskiego pieniądza dekretowego (w banku centralnym) opiera się o aktywa zagraniczne, stąd KONIECZNOŚĆ skupywania walut obcych;-), a i tak gospodarka opiera się na pieniądzu bankowym (dłużnym) ponieważ tego wykreowanego przez NBP jest jedynie ok 1/28"
    Tego "pogrubionego" aspektu nie rozumiem. Czy można rozwinąć jak dla "lajkonika"? :D
    KONIECZNOŚCI też nie rozumiem ale przypuszczam, że jak zrozumiem wcześniejszą kwestię to złapię konieczność.
    I jeszcze jedno - rezerwy walutowe - czy może ktoś to wyjaśnić? Czy są to tylko zapisy księgowe w systemie informatycznym czy może coś bardziej realnego?

    Pozdr, Mazzurro.

    OdpowiedzUsuń
  29. Tekst na czasie!

    http://www.polishclub.org/2011/07/13/bob-chapman-obserwowanie-dryfujacej-gospodarki/

    OdpowiedzUsuń
  30. Hans, o ja jebie :) Zamiast cytować jakiegoś zielonego socjalistę, przeczytałbyś i zacytował Davile. Od demokracji (także bezpośredniej) może człowieka wybawić jedynie chrzest inteligencji:

    Aby zniewolić człowieka, politycy muszą przekonać go, że wszystkie problemy to „problemy społeczne”.

    Gdy tyranem jest anonimowa ustawa, człowiek nowoczesny czuje się wolny.

    Czyn polegający na tym, że jednostka zostaje obrabowana przez inną jednostkę nazywany jest „rabunkiem”. Gdy czyni to cała grupa, mówi się o „sprawiedliwości społecznej”.

    Pojawienie się nacjonalizmu oznacza, że oryginalność narodu gaśnie.

    Rewolucjonista odkrywa „prawdziwego ducha rewolucji” dopiero przed rewolucyjnym trybunałem, który go skazuje.

    Rewolucjonista jest w ostatecznym rozrachunku człowiekiem, który boi się iść sam rabować.

    Roztoczenie opieki nad biednymi zawsze było w polityce najpewniejszym środkiem do wzbogacenia się.

    „Patriotą” jest w demokracji ten, kto żyje z państwa. „Egoistą” ten, z kogo żyje państwo.

    Współczesna literatura przypomina pisk podnieconego eunucha.

    Lewica krzyczy, że ginie wolność, kiedy jej ofiary odmawiają sfinansowania własnej egzekucji.

    Nie jest rzeczą wykluczoną opór wobec tyranii wyżej postawionych; wobec tyranii równych jesteśmy bezsilni.

    Znacznie więcej tu: http://www.tomaszgabis.pl/?p=581

    OdpowiedzUsuń
  31. Sorry że tutaj,ale właściwie dlaczego nie, skoro
    Szanowny Gospodarz osobiście poleca nam obok "Popkorn" doxy!?
    To antypolskie gówno zostało ewidentnie spłodzone przez nienawidzącego nas(czyli Polaków i Polski)szaulisa(to trop najbardziej prawdopodobny, bo wkłada w usta polskiego potwora,tfu "Polloca" doxy słowo "Vilnius"...żaden Polak,czy nawet Polak tytularny nie używa i nie jest w stanie użyć tego słowa.Na coś takiego mógłby się zdobyć rzeczywiście tylko "Polaczek" pokroju doxy "zapluwający ekran" z radości że ktoś mu plwa w renegacki ryj),banderowca(choć nas równie nienawidzą to autorstwo mniej prawdopodobne- bo jednak "Polaczek" slomskiego mówi o Lwowie),Żyda,tfu "Polaka narodowości żydowskiej";-) lub Niemca,tfu osobnika narodowości śląskiej.

    Uważam że dystans do siebie i również do własnego narodu jest wartością nie do przecenienia.Dobrze jest umieć się z siebie czasami pośmiać.Doxa wiele razy jechał po bandzie,ale to co tym razem zaprezentował ten od dawna mający inklinacje do politycznej lemingozy adorator Rutkowskiego,Palikota i politycznie poprawnego rynsztoka dla bękartów czerwonych harcerzyków,jest totalnym przegięciem wobec którego nie można zostać obojętnym.

    Zwracam się z apelem o bojkot szambonura i jego szamba.

    silvestris

    OdpowiedzUsuń
  32. jakis dobry krol trafil to go do dzisiaj wspomina(jak u nas chocby Kazimierza Wielkiego)

    Czyzby za to, ze za pieniadze sprowadzil do Polski olbrzymia populacje Zydow, wypedzonych z innych krajow?
    I osadzil ja na exkluzywnych prawach we wlasnym miescie, tuz pod Krakowem?
    Mowie o Kazimierzu, dzis dzielnicy Krakowa.

    OdpowiedzUsuń
  33. @inspektor lesny

    Mowie o tym jak Kazimierz Wielki jest postrzegany a nie jaki byl w rzeczywistosci-co zreszta tylko pokazuje jak to "racjonalni" monarchisci ulegaja roznym "romantycznym" mitom.Ja osobiscie mam na jego temat swoje zdanie i choc uwazam ze byl niezlym krolem to pare spraw mam mu do zarzucenia.

    @Wszyscy

    Tak na dzisiaj to my potrzebujemy Lucjusza Kwintus Cincinnatusa(http://tiny.pl/hfzfc)-co to przyjdzie,wezmie za pysk,posprzata bajzel a potem zrzeknie sie wladzy na rzecz republiki.Wielu kandydatow na zamordysotw to ja widze ale nie sadze aby ktorys potem sie wladzy zrzekl-kandydatow na Hitlera wielu ale na Cincinatusow to wrecz przeciwnie.

    @Wszyscy

    Wlasnie kupilem te ksiazke(na temat madrosci tlumu)-to podobno "biblia" tego tematu.

    http://tiny.pl/hfzfd

    P.S.A @Doxa rzeczywiscie tym razem przegial-mozna i NALEZY dostrzegac wady wlasnego narodu ale przypisywanie mu WSZYSTKIEGO zlego a gloryfikowanie LUDOBOJCZYCH Niemcow czy Ukraincow to juz przesada.Chyba faktycznie przestane go czytac.

    OdpowiedzUsuń
  34. @HansKlos

    Usun prosze CALY moj powyzszy komentarz(pozniej go wrzuce w zmienionej formie).Ten oczywiscie takze(zeby nie zasmiecal).

    OdpowiedzUsuń
  35. @Anonimowy
    Doxa niewątpliwie przegiął, podobnie jak jak ze swoim antyklerykalizmem. Jest to niewątpliwie zgubny wpływ obcej kultury. Inna sprawa, że Doxa ma zdrowe podejście ekonomiczne i właśnie dlatego go szpieguję.

    @Anonimowy Mazzurro
    Tego (kreacja na bazie zagranicznych aktywów) aspektu nie rozumiem
    Kapitał własny NBP, czyli pieniądz zupełnie bez pokrycia to jedynie 1.5 mld złotych. Reszta pieniądza została dodrukowana na bazie rezerw walutowych. Oznacza to, że NBP skupując zagraniczne waluty lub dług, faktycznie drukuje na ich bazie polski pieniądz. W przybliżeniu, ilość pieniądza dekretowego odpowiada temu, ile rezerw walutowych posiada NBP. Oczywistym jest, że taka ilość rezerw walutowych dla polskiej gospodarki nie jest potrzebna i mogłaby być wykorzystana do spłaty długu. Jednakże, w myśl ustaw dotyczących NBP, pozbycie się rezerw walutowych skutkować by musiało sciągnięciem z rynku pieniądza dekretowego i doprowadziłoby szybko do krachu w Polsce. Rozwiązaniem tego problemu byłoby skupowanie za wydrukowane w NBP pieniądze aktywów krajowych (emisja na bazie aktywów krajowych). Można sobie wyobrazić, że NBP rozpoczyna skup złota i srebra w Polsce za wydrukowane banknoty, albo też zakup akcji "prywatyzowanych" przez rząd przedsiębiorstw, ubezpieczycieli i banków za wydrukowane banknoty. Taki proces w zasadzie niczym by się nie różnił od sprzedaży TP SA dla państwowej wówczas France Telecom;-), a pozwoliłby z jednej strony zachować w polskich rękach i zarządzie kluczowe zakłady pracy, a co najważniejsze związany z tym rozwój technologii i zachowanie miejsc pracy. W ten sposób można było by uchronić stoczniowy przemysł przed upadkiem i na wzór Niemiec, olać krzyki KE;-) Przykład trzeba brać z krajów takich, jak Niemcy i Francja i podobnie jak oni ładować kasę w krajowy system bankowy i krajowy przemysł;-)

    Oczywiście oparcie emisji pieniądza na bazie aktywów krajowych w NBP uderzyłoby w waluty państw, w których trzymamy tzw. rezerwy walutowe, ale to zdaje się nie jest już polski problem;-) W końcu trzymanie w polskich skarbcach ok 6% światowej produkcji srebra i miedzi oraz nieco złota nie spowodowałoby spadku cen srebra ani miedzi, a raczej ich gwałtowny wzrost;-)

    OdpowiedzUsuń
  36. Hansie + napisałeś pewne oczywistości - prawo "naturalne" kontra "pozytywne" - nic nowego ( jak dla mnie ). A teraz przejdźmy do Szacownych Kolegów komentujących - po kolei :
    Ad "anonim" - "bóg" ?
    Ależ oczywiście - wiara w "istotę najwyższą" było jednym ze spoiw państw ( nawet tych, gdzie "bogiem" było słońce czy rzeka) - w końcu bez wspólnego pojmowania trudno raczej się godzić na hierarchię społeczną :) Jak nie ma wspólnoty myśli - żadna "hierarchia" nie ostanie się dłużej, niż 'do zachodu słońca" :)
    Ad "gość codzienny" - chcący sobie "zaimportować precedensy od Anglosasów" - skoro tak, to ja sobie chcę zaimportowania prawa szariatu w Polsce :) Bez sensu. Jest historia i kontekst - a że "lokalne misie" sobie nie radzą - zmienić misie, a nie odwrócić o 180 stopni ZWYCZAJ ( vide Hans ) i PRAWO. I dlaczego właśnie ograniczenia w "sprawie kawy" - jesteś kontraktorem "Stardust" ? :)
    Ad Bobola - dokładnie tak skończy się III RP - nie stało się w 1989r. - stanie się zaraz :)
    Ad hes - nie bardzo tak... "Prawo naturalne" jest pierwotne wobec stanowionego - ale w dzisiejszym świecie "co nie stanowione" - tego nie ma, a w najlepszym razie - można zanegować. A końcu koncepcja prawa to wybór społeczeństwa... Tylko że nikt temu ( tym ) społeczeństwu ( -om ) nie mówi, iż taki wybór istnieje :)
    Ad "jako" - wg mnie najprostszym rozwiązaniem, likwidującym obecne patologie w dużym stopniu ( nie całe - patologii wszelakich mamy multum :)) - to :
    1. nazwa "bank" - tylko dla depozytowego przy 100 procentowej rezerwie,
    2. dotychczasowe "banki inwestycyjne" - niechże sobie prowadzą dalszą zabawę w "inwestycje" - jako "fundusze", "spółki inwestycyjne" czy coś podobnego - z zakazem inwestycji w sektor depozytów bankowych - i z żadnymi gwarancjami czy to państw, czy podmiotów powiązanych z państwem.
    3. oczywiście - "pieniądz bankowy" to jeden z głównych ( a wg mnie główny ) powód obecnej sytuacji - i fajnie się czytało twoją wymianę zdań z Autorem bloga. Ale tu uwaga kolejna...
    4. Teraz ( w obecnej sytuacji ) rzeczywiście najlepszym jest... " najlepszy użytek jaki można zrobić z rezerw walutowych NBP, to spłacić nimi zadłużenie zagraniczne, a za resztę dokupić złota " ???
    Nie sądzę. Za dużo dłużników :) Albo dupnie - albo zobowiązania przestaną mieć znaczenie :)
    A pieniądze - wszystkie - wykorzystać na "know how", biały wywiad i złoto.
    PO PROSTU - takie czasy mamy. "Pacta" już nie koniecznie i nie zawsze "servanda" :)
    Ad anonimowy "silvestris" - a Doxie mam podobne zdanie - ale z uwagi na temat Hansa zamilczę :)
    TO chyba tyle...
    Ale dyskusja ciekawa - jak mało która w masmediach :)

    Pzdr - WojciechXXX

    OdpowiedzUsuń
  37. @ WojciechXXX

    "nazwa 'bank' - tylko dla depozytowego przy 100 procentowej rezerwie"

    nieistotna gra słów, realnie i tak ludzie miejsce w którym zakładają lokaty (bo oprocentowana lokata to inwestycja obarczona ryzykiem) z przyzwyczajenia będą nazywać bankiem

    "Albo dupnie - albo zobowiązania przestaną mieć znaczenie"

    Może dla silnych. Obawiam się, że zobowiązania słabych będą w ten czy inny sposób egzekwowane.

    Ogólnie kwestia kolejności zdarzań: załamania globalnego systemu finansowego i kryzysu zadłużeniowego Polski.
    IMHO do globalnego kolapsu jest jeszcze trochę czasu, a kolaps Polski nabierze tempa już za 2-3 lata.
    Gdy Polska będzie padać na kolana, stada hien będą szarpać nam boki próbując urwać coś dla siebie.
    Wyeliminowanie zadłużenia zagranicznego może przesunąć Polskę w kolejce państw do zbankrutowania na dalsze pozycje, a hieny poszukają innej ofiary.
    Gdy dojdzie do 'globalnego eventu' Polska powinna jako-tako trzymać się na nogach, a nie być na kolanach.

    OdpowiedzUsuń
  38. BŁĄD - "jako"...
    TO ABSOLUTNIE NIE BĘDZIE "GRA SŁÓW" - "lokaty tylko w "banku depozytowym"" - i to właśnie mi chodzi :) A jak ktoś się będzie "podszywał"... A zapłaci :) To właśnie "TA" RÓŻNICA - niech sobie "inwestycyjni" szukają zysków - ale od lokat i sektora depozytów wara ( podobnie od gwarancji państwa ) - ale przecież pisałem o tym - więc nie rozumiem twojego postu.
    Co do "armagedonu" - jak to będzie - nikt nie wie ( ale że będzie - nie wierzą nieliczni albo opłacani :)). Dlatego to co piszesz - nie neguję - nie potwierdzam.
    Ja liczę na zupełnie co innego... Ale to nie na blogu Hansa :) Za bardzo "systemowy" :) Nawet moze najbardziej systemowy :):):)

    Pzdr - WojciechXXX

    OdpowiedzUsuń
  39. @ WojciechXXX

    Z twoich słów wynika, że traktujesz lokatę jak depozyt (chyba, że źle Cię rozumiem, to przepraszam).

    Lokata nie jest depozytem. Bank depozytowy nie może oferować lokat.

    Depozyt to odpowiednik skrytki bankowej dla pieniędzy. Pieniądz tam włożony LEŻY I NIC NIE ROBI, tylko czeka. Dlatego pieniądze złożone do depozytu nie są oprocentowane, a za konto depozytowe trzeba dodatkowo płacić bankowi (jak za skrytkę). Pieniądze są bezpieczne, ale nie zarabiają i trzeba płacić za ich przechowywanie.

    Dlatego depozyt pieniężny przy wysokiej inflacji jest mało sensowny. Sens zyskuje w czasach, kiedy lokata zaczyna być uważana za mało bezpieczną :-)

    Lokata jest już inwestycją, nie jest depozytem. Dostajemy oprocentowanie tylko dlatego, że bank obraca pieniędzmi. Może się okazać, że pieniędzy z lokaty nie dostaniemy z powrotem. Zysk bez ryzyka nie istnieje.

    Rozumiem ideę stojącą za Twoim podejściem do słownictwa, zauważyłem jedynie, że w potocznym języku to się nie przyjmie ...

    OdpowiedzUsuń
  40. Hej, "jako"...
    Ja z kolei rozumiem "twoje rozumienie mojego banku ( depozytowego - klasycznego - zwał jak zwał )... Dlaczego "depozytowy" nie może oferować lokaty ( vide J.H de Soto ) ? Jedyna w istocie gradacja to to, iż depozyt na żądanie jest nieoprocentowany ( a wręcz płatny - za przechowanie ) a lokata - to w istocie pożyczka dla banku - który zapewne na niej winien zarabiać ( i stąd oprocentowanie lokaty ) - kwestia zgrania "terminów zapadalności" :) Na tym właśnie banki zarabiały przez ca 1000 lat. A że obecnie "bawią się w państwo - pieniądz fiducjarny"... A to już pytanie do "władz"...

    Pzdr - WojciechXXX

    OdpowiedzUsuń
  41. I jeszcze jedno "jako"...
    "Potoczny język" akurat w dziedzinie takiej jak bankowość pójdzie dokładnie tam, gdzie go ustawa Prawo bankowe zaprowadzi :) Że dotychczas prowadziła na manowce... Nie oznacza to chyba, iż owa ustawa jest "nie do zmienienia" ?
    Ps Wszystkich włodarzy banków zapraszam do negocjacji :) Jak na Wasze apanaże nie jestem "drogi" - a przestanę pisać podobne "bzdury" :)

    WojciechXXX

    OdpowiedzUsuń
  42. Mówimy o banku wyłącznie depozytowym o 100% rezerwie.

    Jak taki bank może oferować oprocentowanie i jednocześnie gwarantować pełne bezpieczeństwo każdego wkładu?

    DeSoto nie czytałem i w najbliższym czasie nie znajdę na niego czasu ...

    OdpowiedzUsuń
  43. Ad "jako"
    Ok - drążmy dalej :)
    W istocie nie będzie to 100 procent...
    Ale nie będzie to też 5,10,20 procent jak obecnie - to wszystko da się zapisać :) Najnoralniej w prawie bankowym.
    Problemem banku zostanie ( nawet nie prawa - a a praktyki ) jak zrównoważyć "depozyty na żądanie" z "lokatami oprocentowanymi". To będzie jednak również problem depozytariuszy :) Wiedz krezusie, komu powierzasz swoje złoto :)
    I to właśnie jest początek odpowiedzialności - chyba nie muszę mówić, iż tak skonstruowane banki nie byłyby skłonne "inwestować w Grecję" ?
    A może jednak ? A... W taki wypadku tylko rewolucja przywróci właściwe wartości rzeczy.

    WojciechXXX

    OdpowiedzUsuń
  44. Ad "jako"...
    Sorki - poniosło mnie...
    W istocie cała "bankowa zabawa" opierała się zawsze na "ponadnormatywnym zaufaniu ludzi do banku" ( a rządzący owe zaufanie podkręcali - zainteresowani osobiście :)) - w istocie, tak jak napisałeś - 100 procent rezerwy BARDZO OGRANICZA - ale dotychczas w świecie było tak, iż zazwyczaj ogół depozytariuszy nie żądał od banku w terminie X SWOICH WŁASNYCH PIENIĘDZY...
    Ostatnio zaproponował to E. Cantona - zapewniam - gdyby ludzie posłuchali byłego piłkarza MU - efekt przeszedłby "najśmielsze oczekiwania" :)
    Cała zabawa w bankowość ( jakąkolwiek ) to zabawa z terminami zapadalności. A że lokata jest na procencie niższym niż kredyt czy pożyczka banku...
    Resztę sam sobie dopowiedz - a jak nie dopowiesz sam - przeczytaj de Soto ( naprawdę polecam ).

    WojciechXXX

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja osobiscie nie wierze w przypadkowe wypowiedzi znanych osob. Nawet jesli mogl miec racje, nie zmienia to faktu,ze sam z siebie do takich wnioskow raczej nie doszedl.
    Niektore blogi tez nie sa takie na jakie wygladaja. Sa blogi pelne tresci oficjalnie przez aktualne prawo zakazanych, a mimo tego nikt ich nie zamyka i nikt nie sciga ich wlascicieli. Raczej chodzi o tych co komentuja. Nie ma to jak informacja i kontrolowana opozycja. Przez lata nic sie nie zmienilo. Nie bylam nigdy zaangazowana w ta czy tamta strone. I szczerze mowiac guzik mnie to obchodzi.To tylko takie moje luzne obserwacje tego co mnie otacza. Przezylam wtedy, kiedy byl ocet na polkach, to i dalej jakos to bedzie. Moja babcia przezyla dwie wojny, byla anlfabetka i najlepszym czlowiekiem jakiego znalam, i dozyla szczesliwie 96 lat bez demencji,a do tego nikt nie potrafil tak jak ona robawic mnie do lez .Z Hansem laczylo ja umiarkowane powiazanie z rodzimymi trunkami.Niestety tajemnice zabrala ze soba do grobu. Kiedys ,chyba w wieku 90 lat obrazila sie prawie na mnie jak jej nie polalam z okazji rodzinnej uroczystosci.Strzelila sobie trzy szybkie i krotko potem dyskretnie poszla sobie pokimac .Grunt to rodzina i dobrzy przyjaciele. Ostatnio jestem na etapie zbierania ziol leczniczych. Jedni gromadza zloto,ja ucze sie dzialania i rozrozniania chwastow
    .Nie wiadomo co sie bardziej przyda w przyszlosci.

    OdpowiedzUsuń
  46. @Anonimowa
    Ostatnio jestem na etapie zbierania ziol leczniczych. Jedni gromadza zloto,ja ucze sie dzialania i rozrozniania chwastow. Nie wiadomo co sie bardziej przyda w przyszlosci

    jestem pod wrażeniem i jak najbardziej pochwalam takie zainteresowania;-) Zioła jak wiadomo dobre są na choroby i do nalewek. jako, ze nie choruję, to patrzę na sprawę wybitnie jednostronnie, tj poprzez nalewki;-)

    Przy tym warto wiedzieć, że kiedyś takie kobiety, które znają się na ziołach nazywano "wiedźmami" od słowa "wiedza, tj te które wiedzą". Młode, ładne i z wiedzą, to jest to, co mnie kręci.-)

    OdpowiedzUsuń
  47. gość codzienny18 lipca 2011 03:18

    @wojciech xxx
    Nie bardzo czaję jaki interes miałbyś we wprowadzaniu w Polsce szariatu? Podobają ci się zakutane w szmaty dziewuchy czy też lubisz honorowe kamieniowanie owych niewiast? A może ktoś z przedmówców wywiedzie jakieś prawa naturalne, na których szariat oparto? Makabra.

    Pierwsze banki depozytowe nie miały być tyle "schowkami" ile "bezpiecznym transferem". Wpłacone krzyżowcom w Palestynie złoto można było wypłacić w Reims czy Lyonie bez ryzyka podróży z nim przez "dzikie kraje". Taki starożytny Western Union. A że kasa w skarbcach krzyżowców była, to i można ją było jakiemu królowi na procent pożyczyć - wiarygodność króla pewnie miała rating AAA. I tak to się rozkręciło.

    OdpowiedzUsuń
  48. prawa naturalne, na których szariat oparto

    Np. Zainteresowanie samca, aby karmic wlasne, a nie cudze dzieci. Jak ma jakie takie gwarancje, ze wlasne, to sie stara lepiej. Widac to wyraznie u ptakow i ssakow.

    OdpowiedzUsuń
  49. @Hans, wiem, że jestem upierdliwy ale...
    "Kapitał własny NBP, czyli pieniądz zupełnie bez pokrycia to jedynie 1.5 mld złotych. Reszta pieniądza została dodrukowana na bazie rezerw walutowych. Oznacza to, że NBP skupując zagraniczne waluty lub dług, faktycznie drukuje na ich bazie polski pieniądz."
    Głupie pytanie brzmi - Za co, szacowny NBP, kupuje owe waluty?
    Pzdrwm, Mazzurro

    OdpowiedzUsuń
  50. @jako, @WojciechXXX
    Aby Was pogodzić proponuję następujące nazwy:
    a) dla banków skrytek - BANKI
    b) dla banków nie-skrytek - BAŃKI
    ;)
    Pzdrwm, Mazzurro

    OdpowiedzUsuń
  51. @Anonimowa "wiedzma" ;)
    "Grunt to rodzina i dobrzy przyjaciele. Ostatnio jestem na etapie zbierania ziol leczniczych. Jedni gromadza zloto,ja ucze sie dzialania i rozrozniania chwastow. Nie wiadomo co sie bardziej przyda w przyszlosci."

    Zaiste, chwalebne to zajęcie. Szczególnie, że większość jednych owe złoto posiada w formie zapisów księgowych w bazach danych. W razie sytuacji awaryjnej będą mieli jedynie wydruki z komputera z opisem "posiadanej" ilości złota.
    Myśląc o realnych wartościach doszedłem jakiś czas temu do wniosku, że USA nie są takim BAŃKRUTEM jak się ich przedstawia. USA w razie resetu - posiadając ogromne zapasy broni oraz przemysł wojenny - sfinansowane przez Chiny, Japonię i Rosję - należą do nielicznych mogących egzekwować np. zapisy o patentach GMO w odniesieniu do pól gdzie znaleźć można "ich" materiał. Myślę, że jako ich sojusznik, który umożliwił rozwój GMO na swoim terytorium będziemy traktowani po prostu zgodnie z prawem.
    :)
    Pzdrwm, Mazzurro

    OdpowiedzUsuń
  52. @Anonimowy Mazzuro
    Za co, szacowny NBP, kupuje owe waluty?

    NBP kupuje owe waluty za wydrukowane przez siebie banknoty złotowe;-) Oznacza to, że wydrukowane złote maja pokrycie w walucie obcej. W czym ma pokrycie waluta obca - lepiej nie pytać.-)

    W sytuacji, kiedy NBP pozbywa się walut obcych, np poprzez spłatę długu, to powinien odpowiednią ilość banknotów złotowych ściągnąć z rynku. Robi to albo poprzez podwyższanie stóp procentowych (działanie pośrednie i ogranicza jedynie pieniądz bankowy) lub poprzez zwiększenie obowiązkowych rezerw banków w NBP (działanie bezpośrednie).

    NBP, jak już pisałem, mógłby za wydrukowane banknoty skupować srebro i złoto od KGHM, tj aktywa krajowe i systematycznie podnosić rezerwę obowiązkową, a potem rozdzielić funkcje depozytowe i oszczędnościowe banków. W ciągu 10-20 lat uzyskalibyśmy niezwykle stabilny system pieniężno-bankowy, w całości oparty o aktywa krajowe, a Polska pozbyłaby się długu, którego spłata obecnie zżera ok 13% dochodów budżetu, tj więcej niż wydatki na wojsko, naukę i oświatę razem wzięte.

    OdpowiedzUsuń
  53. Pozostaje pytanie dlaczego NBP tego nie czyni ?

    OdpowiedzUsuń
  54. marcin wiesmak

    Mi tez rzucilo sie na umysl ze Doxa to jakis rodzaj ojkofoba

    OdpowiedzUsuń
  55. @Hans - wiem, że mnie nie polubisz :)
    Z tego co piszesz wynika, że suwerenna Polska wymienia się papierem (zobowiązaniem) z innym suwerennym krajem i na tej podstawie drukuje drugie tyle papieru PLNowego i wpuszcza na rynek?
    Czyli np. w jakimś tam momencie zero:
    1. polski NBP drukuje 600k PLN,
    2. przekazuje owe 600k PLNów Brytom,
    3. otrzymuje od Brytów 100k świeżo drukowanych GBPs,
    4. i jeszcze raz w związku z 1,2 i 3 drukuje tym razem na rynek wewnętrzny 600k złotówek.

    Czy tak?

    Pozdrawiam, Mazzurro.

    OdpowiedzUsuń
  56. @Anonimowy Mazzurro
    Czy tak? (4. i jeszcze raz w związku z 1,2 i 3 drukuje tym razem na rynek wewnętrzny 600k złotówek.)

    Nie. Kończy się przecież na wydaniu Brytom kasy, za którą oni mogą nabyć w Polsce dobra lub usługi. W momencie, kiedy oni sprzedają owe dobra lub usługi w Polsce, to ma miejsce proces odwrotny. Oczywiście na to nakłada się jeszcze ta kasa (waluta), która została w bankach i kantorach, a która nie trafiła do NBP, ale to w porównaniu do trzymanych rezerw jakieś 2-5%, które na żądanie NBP musi i tak wymienić.

    Podsumowując. Ten mechanizm pozwala na kreacje bańki. Wyobraźmy sobie, że zagraniczny bank pożyczył w innym zagranicznym banku, np FED;-) masę kasy, np 1 miliard dolarów, a potem tą masę kasy przynosi do NBP i każe sobie zamienić na złote. Za ta kasę kupuje np akcje na warszawskiej giełdzie. Giełda idzie w górę, złoty się wzmacnia, do banków trafia ok 2.9 mld złotych, na bazie których banki udzielając kredytów, np hipotecznych, kreują ok 80 mld złotych. Gospodarka się rozkręca.

    Po pewnym czasie ów zagraniczny bank sprzedaje akcje. Giełda spada, krach. Złote trafiają do wymiany do NBP, złoty się osłabia, NBP podnosi oprocentowanie i obowiązkowe rezerwy, aby z rynku ściągnąć kasę, która teraz już nie ma pokrycia w walucie obcej. Banki podnoszą oprocentowanie, aby przyciągnąć depozyty (albo zbankrutować;-), podnoszą też oprocentowanie kredytów, przedsiębiorcy podnoszą ceny, część zwalnia ludzi, część bankrutuje. Recesja, gospodarka się zwija.

    W sytuacji, kiedy nie byłoby rezerw walutowych w NBP, ale pieniąðz miałby pokrycie w kruszcach i aktywach krajowych, na rynku byłyby nieco większe wahania w kursie złotego, ale zyskalibyśmy na bilansie handlowym, zmniejszeniu prawie do zera ilości kredytów walutowych oraz na braku zagranicznego długu.

    OdpowiedzUsuń
  57. @Hans
    "Nie. Kończy się przecież na wydaniu Brytom kasy, za którą oni mogą nabyć w Polsce dobra lub usługi. W momencie, kiedy oni sprzedają owe dobra lub..."
    Moment, moment, Hans...
    Z tego co piszesz wynika, że aby wprowadzić owe 600k PLNów na nasz rynek - aby Polacy mogli dopiero co zacząć za ich pomocą wymieniać się dobrami, to Brytowie "muszą" od nas, za całą, wziętą z nieba kasę, coś kupić.
    Z tego co piszesz - wynika, że jest to jedyna metoda (poza krecią robotą bańków) dostarczania złotówek na rynek. Gorzej - nie możemy za posiadane waluty, na zasadzie wzajemności, kupić czegokolwiek u Brytów bo musielibyśmy wycofać automatycznie złotówki z rynku.
    Nie jestem pewny czy dobrze rozumuję ale wygląda to na jakąś paranoję.
    Gdyby nie akcja kredytowa bańków zostałoby nędzne 1.5mld PLN gdybyśmy jak Brytowie kupili sobie za wydrukowaną kasę np. nieruchomości w Wielkiej Brytanii.
    Muszę poszukać jakiejś klarownej paraboli opisującej ten nonsens.

    Pozdrawiam, Mazzurro.

    OdpowiedzUsuń
  58. @ Hans

    System kreacji złotówek w powiązaniu z walutami zewnętrznymi to temat na cały ciekawy wpis ... :)

    Gdyby temat okrasić sporą porcją 'księżycówki', to wielu internautom rozjaśniło by się nieco w głowach ...

    OdpowiedzUsuń
  59. Może ktoś mi wyjaśni jaki jest sens tej operacji.
    Gdybyśmy, jak Brytowie, mogli w dowolny sposób dysponować walutami, byłaby to tylko zwykła wymiana kantorowa. A tak wiążemy swoją własność zyskując co? Płynność? Oszczędności? Przecież nie możemy tych środków użyć, tak? Przecież te rezerwy się dewaluują. Czyż nie?
    Hans - Czy aby na pewno tak wygląda kreacja pieniądza w Polsce poza bańkami + te nędzne 1.5mld PLNów?
    Miast rozjaśnić, mam coraz więcej wątpliwości.
    To jakaś nowoczesna forma poddaństwa?
    Przypuszczam, że mamy w rezerwach głównie "uznane" waluty typu dolar, euro, funty...

    Pozdrawiam, Mazzurro.

    OdpowiedzUsuń
  60. @Anonimowy Mazzurro
    To jakaś nowoczesna forma poddaństwa?

    Gorąco, gorąco, ukrop!

    OdpowiedzUsuń
  61. @ Mazzurro

    "Przypuszczam, że mamy w rezerwach głównie "uznane" waluty typu dolar, euro, funty"

    O nie ... nie waluty, w razie kryzysu posiadanie waluty w gotówce nie byłoby takie złe ...

    My mamy obligacje i bony tych krajów :)
    Czyli rezerwy NBP składają się z obietnicy USA i Eurozony, że spłacą oni swoje długi ...

    OdpowiedzUsuń
  62. @jako
    "My mamy obligacje i bony tych krajów"
    Wkręcacie biednego Mazziego, tak?

    Przeca Hans napisał, że my im naszą walutę a oni nam ichnią, bo inaczej oni nie mogliby kupić u nas za obligi, bo inaczej cała operacja wprowadzenia PLNów na rynek nie miałaby sensu gdyż wymienialibyśmy się obligacjami.

    Chyba, że my im walutę a oni nam obligi - no to miałoby "sens" w świetle tego zabezpieczenia w konstytucji, o którym pisał Hans, że nie nie możemy spieniężyć obligacji chyba, że wycofamy PLNy z rynku.

    Szczerze pisząc, nie wierzę - wkręcacie Mazziego, przyznajcie się...

    Pozdrawiam, Mazzurro.

    OdpowiedzUsuń
  63. @ Mazzurro

    Aktywa NBP są podane w internecie. Można poszukać i poczytać. Ja tam na analizie dokumentów księgowych się za bardzo nie znam, więc wierzę internautom, którzy twierdzą, że mamy głównie obligi i bony krajów zachodu.

    Potwierdzają to też pracownicy dealing roomu NBP, z którymi na dniach otwartych rozmawiał StojeiPatrze: http://stojeipatrze.blogspot.com/2011/06/polecam-dni-otwarte-w-nbp.html

    cytat:

    "zespół od rezerw inwestuje głównie w obligacje zachodnich państw"

    Jeśli naszymi rezerwami bylibyśmy w stanie spłacić dług zagraniczni i jeszcze by zostało, to znaczy, że my wykupiliśmy więcej ich obligów niż oni wykupili naszych. Co oni zrobili z pozostałą porcją złotówek? Kupili kawał Polskiego majątku. Każdą złotówkę za którą zagranica kupuje po trochu Polskę, najpierw musieliśmy wyemitować i im ją dać. Dochodzi tu też oczywiście mnożenie pieniądza w bankach komercyjnych, bo zagranica może zaciągnąć kredyt złotówkowy. Ponieważ banki 'polskie' już w większości są pod kontrolą zagraniczną, to zagranica nie ma problemu z pożyczeniem złotówek i kupowaniem za nie polskiego majątku.

    OdpowiedzUsuń
  64. Wiem,ze nie na temat,ale nalewki to jest to co lubie. Ojciec mojej przyjaciolki robi znakomite z wlasnej "plantacji". Miodowka jest moja ulubiona. W ubieglym roku dostalam od znajomych wlasnej roboty orzechowke. Chyba nie ma lepszego srodka na bol zoladka. Najlepsze jest to, ze w jakis czas potem jak ja dostalam, przydala sie jak znalazl.
    Rewelacyjna roslina czy tez wlasciwie drzewem ,ktore u nas nie rosnie jest Vilca Cora. Sciagnieta z dobrego zrodla w Peru "robi" cuda w niektorych postaciach raka. Znam taka osobe, ktora uciekla doslownie spod kosy.
    Indianie uwazaja,ze natura na kazda choroba ma lekarstwo, ktore ja leczy. Polecam ksiazke Zdzislawa Ryna "Medycyna indanska".Ja musialam ja zamowic poprzez ksiegarnie, bo nigdzie jej nie moglam znalezc. Autora poznalam kiedys osobiscie - bardzo ciekawa postac-prof psychiatrii z UJ ,alpinista podroznik,byl nawet ambasadorem w paru krajach Am.Pld. Jest w necie pare fragmentow tej ksiazki jesli ta tematyka kogos interesuje.
    Przechodzimy obok wielu lekarstw, sami o tym nie wiedzac. Ostatnio spacerujac bulwarem w Gdyni odkrylam ,ze te krzaczyska po bokach to nic innego jak czarny bez. A jak dziala czarny bez-latwo znalezc w necie.
    Natura to jedna wielka apteka i tu sie zgadzam z Indianami. Zainteresowanie natura i lasem zawdzieczam mojej babci ,ktora dozyla w niezlym zdrowiu 96 lat i uwazala, ze lekarstwa to trucizna i nie chciala ich zazywac. A potem sie nasluchalam o tym jak lecza na drugiej polkuli i doszlam do wniosku,ze my tez mamy wlasne rosliny. Babcia bliskiej mi osoby na drugiej polkuli skonczyla wczoraj 108 lat. Jak ja odwiedzilismy rok temu to jeszcze wyszywala makatki.Grunt to zdrowie, bo jak jest zdrowie to z reszta mozna sobie poradzic.
    wiedzma-niech tak bedzie

    OdpowiedzUsuń
  65. @wiedzma :)
    Właśnie co nastawiłem jagodową oraz wiśnióweczkę. Z zeszłego roku została mi jagodowa z taką ilością tataraku, że będę miał jako dodatek na całe lata. Orzechówkę dar od kolegi gdzieś posiała moja wiedźma ;)
    Mój sąsiad, weterynarz - ten to dopiero nastawia. Przez ostatni rok było tego chyba z 50-70 litrów. Wszystko wypiliśmy :)

    Odnośnie zdrowia to musimy w końcu ruszyć tyłki jako społeczeństwo bo jaśnie panujący układ POPSuL chce wdrożyć GMO na wszelkich frontach o czym pisał wcześniej Hans.
    Nawet Olejniczak czyli SLD jest przeciwny GMO jeżeli dobrze rozumiem -> link
    Skoro PiS też jest przeciwny to po wyborach może chociaż z tym podstępnym truciem sobie poradzimy. Ale żeby sobie poradzić to dobrze jest coś na ten temat wiedzieć.
    Proponuję zacząć od konferencji sprzed roku
    TUTAJ
    Jeżeli odbywa się tego typu konferencja w tak szacownym gronie a media, dziennikarze nie reagują to co nas dobrego może czekać? Smoleńsk trochę pewnie "pomógł". No a psuje z POPSuL-u cały czas psują i psują...
    Aha! Byłbym zapomniał - jeżeli dobrze rozumiem to większość obecnie wytwarzanych przetworów, do których dodaje się białko sojowe (wszelkiego rodzaju wędliny "Babuni" itp.) jest nafaszerowane właśnie soją GMO z USA i Argentyny.

    Smacznego! (i) Na Zdrowie! Mazzurro.

    OdpowiedzUsuń
  66. W sąsiednim pomieszczeniu ładnie bulgocze w balonie winko wiśniowe ...

    Duch w narodzie nie ginie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  67. Z ostatniej chwili - właśnie zrzucam przypadkowo nagrany wczorajszej nocy program TVN UWAGA poświęcony GMO - tytuł serii - "Jedzenie z obcym genem". Dzisiaj i jutro o 19.50 będą emitowane kolejne części.
    Wygląda na to, że umoczony jest w tym przekręcie PSL a PO chciało to klepnąć na zasadzie podziału wpływów w "królestwie".

    Trochę jak z internetem - publika, w tym zwolennicy PO, jest wyczulona na cenzurę i nie będzie tak łatwo w Polsce jej wprowadzić.
    StopCenzurze internetu
    art. z Dziennika Internautów
    link muzyczny
    Osobiście myślę, że PiS nie ma już takich ciągot, szczególnie, że po Smoleńsku i po usunięciu PiS z wszelkich mainstream'owych mediów, dotarło d wszystkich prawicowców, że cenzura w jakiejkolwiek formie nie opłaca się - szczególnie jeżeli chodzi o niedoceniany do niedawna przez prezesa Kaczyńskiego internet. I to niezależnie od tego czy ktoś obraża prezydenta z PiS czy może z PO.

    W przypadku żywności i zdrowia nawet dziennikarzami TVNu nie da się za bardzo sterować bo nie jest to już kwestia poglądów na tematy religijne czy też historyczne, z którymi oni się utożsamiają, ale jest to walka o potężne pieniądze kosztem zdrowia wszystkich ludzi wliczając w to dziennikarzy i ich rodziny.
    Trochę późno ale myślę, że właśnie tym reportażem TVN zaczął przywracać rząd do pionu a przy okazji pogrilują PSL. Dla mnie bomba - zobaczymy na ile starczy im pary.
    A rolnicy? Oni chcą tylko zarabiać. Większość z nich nie wnika w temat jakości bo z jakością jest związany temat ceny co w przypadku obecnego "kryzysu" jest obszarem dość drażliwym.
    Kolega weterynarz powiedział aby z zakładów takich jak jego (duży zakład mięsny w Polsce należący do Smithfield Foods) nie kupować ŻADNYCH przetworów mięsnych. Tam się już nawet nie wędzi tylko zanurza w specjalnej farbie :)

    Smacznego! (i) Na Zdrowie! Mazzurro.

    OdpowiedzUsuń
  68. Cholerka! Ale się wygłupiłem!
    Ten program TVN Uwaga o GMO to powtórka sprzed około ośmiu miesięcy! Przeceniłem polskie społeczeństwo, nie doceniłem lobby GMO.
    Aaaaaaaaa!
    Myślałem, że gdy taka propagandowa tuba jak TVN ruszy temat to mamy wygraną wojnę a teraz nie jestem pewny czy wygrana jest jakaś choćby bitwa.
    Schodzę do podziemia i nagrywam płytki DVD z tym materiałem i rozprowadzam wśród znajomych. Załamka, co za kraj!

    Wydaje się, że jest to powtórka z małymi poprawkami. Z 4-ech odcinków będą trzy - jutro ostatni - będę oczywiście nagrywał.
    Tutaj macie linki z Dailymotion:
    link 1
    link 2
    link 3
    link 4

    I jeszcze na koniec muszę napisać dlaczego temat GMO jest tak ważny. Otóż, w skrócie:
    Jeżeli dojdzie do tego, że będziemy produkowali żywność patentowaną czyli GMO, to naszego kochanego rolnictwa, dzięki, któremu, Polacy jako naród przeżyli niejeden kataklizm, po prostu nie będzie a my, Panowie i Panie, mówiąc kolokwialnie mamy pozamiatane. Oddamy w obce ręce ostatnią gałąź naszego przemysłu i stracimy nad nią wszelką kontrolę. A w momencie potencjalnego RESETu będziemy być może żebrać o żywność, o której będziemy wiedzieć, że jest niezdrowa. Dlaczego? Bo sami jej już nie wyprodukujemy. I tu, na wisielcze pocieszenie mały skecz:
    Joe Rogan

    Pozdrawiam, Mazzurro.
    P.S.: Ale mam doła...

    OdpowiedzUsuń
  69. Na dola najlepsza nalewka z dziurawca,nie herbatka.
    Co do GMO-pelna zgoda.
    Dzieki za info o nalewce jagodowej-na to nie wpadlam- suszylam,mrozilam,robilam powidla ,ale nie nalewke. Nie mam spirytu tu gdzie jestem ,ale 50% absolut tez chyba spelni swoja role.
    wiedzma

    OdpowiedzUsuń
  70. @wiedzma
    Jagodowa to jedna z moich ulubionych - najlepsze są oczywiście świeże jagody z lasu. Najlepsza jest bez żadnych dodatków tzw. jagodzianka wiejska lub z bardzo małą ich ilością.

    Co do GMO to ja i córka mamy problemy z chemią w żywności - odbija się nam mocniej niż u innych na układzie pokarmowym. Generalnie, dieta wiejsko-naturalno-ekologiczno-bio-normalna pomaga. Lekarz, który obserwował u córki wyniki badań przed i po zastosowaniu diety - nie mógł uwierzyć. Ale najśmieszniejsze jest to, że kompletnie się tym nie zainteresował jako metodą leczenia - autorytet ogólnopolski w tej dziedzinie. Wcześniej zaproponował leki, które podaje się w niektórych chorobach nowotworowych. SZOK!
    Osobiście wiem, że TO działa i wiem jako chemik, że Polacy robią sobie w tej chwili bardzo dużą krzywdę. Wiedzą o tym niektórzy dziennikarze, również TVNu. Tylko co z tego?
    Dopóki nie zaczną rodzić się dzieci bez odbytów i bez narządów płciowych - jak we Francji, to nikt się tym nie zainteresuje. A wszystko dlatego, że pieczę nad ustawą sprawuje w Polsce ambasada USA.
    FAAAAAAAAAAK!

    Pozdrawiam, MAzzurro.

    OdpowiedzUsuń
  71. Pamietam Cie z innego forum -ja mialam taki "drzewny" niczek. Problemy z chemia w jedzeniu pojawily sie rowniez u paru osob w moim bliskim otoczeniu. Moj kolega zrobil sobie nawet gastro-i kolonoskopie i...nic nie znalezli,a dolegliwosci jak mial, tak ma. Dlatego poprosze o blizsze szczegoly tej diety, naprawde jest to dla mnie bardzo wazne. Tez pozdrawiam.
    wiedzma alias ...aczek

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP