środa, 31 sierpnia 2011

Maleńki kroczek w stronę faszyzmu

Stirlitz przyniósł był na strzelnice nowe tarcze. Na tarczach były podobizny Marksa, Lenina, Stalina, Piłsudskiego, Roosvelta, Hitlera, Churchila i innych wielkich tego świata. Dziesiątki zmarłych łże bohaterów, do których można było zupełnie bezkarnie strzelać.-) Trochę mi było głupio strzelać do Marszałka, ale skoro Brunner nie miał obiekcji, aby strzelać do Hitlera...

Na strzelnicy, tuż przy wejściu na stanowiska strzeleckie młode Ukrainki ustawiły stół i suto zaopatrzony barek. Szybko wiec od strzelania do polityków przeszliśmy na sama politykę. Kątem oka zauważyłem, że Brunner łapczywie patrzy na jedną z Ukrainek. - No tak! - pomyślałem - tego hitlerowskiego Drang nach Osten z Niemców nie sposób wyplenić inaczej niż poprzez zamianę ich na niemieckojęzyczną wspólnotę turecką.-) Zaczął zapadać zmierzch i rozpalono ognisko, wokół którego zaczęły hasać jędrne dzierlatki. Jedna z nich odbiegła na chwilę od ogniska i przyniosła dla Stirlitza radziecką bluzę pułkownika, obczepioną medalami jak choinka. Zacząłem zastanawiać się z jakiej to okazji Stirlitz tak się przebiera, kiedy przypomniałem sobie, że przecież w październiku i w grudniu mamy wybory. Nie byłem tylko pewien, czy Stirlitz szykuje się do Sejmu, czy do Dumy.-)

Muzyka stawała się wolniejsza i bardziej spokojna, a ognisko powoli przygasało. Przypomniało mi się wtedy stwierdzenie Tuska, że trzeba być tchórzem by proponować obniżkę dochodów państwa, poprzez obniżanie akcyzy. Czemu tylko tchórzem, a nie terrorystą?-) Obecny rząd przez swoje cztery lata faktycznie wykazuje się spora odwagą w ograbianiu Polaków. Podwyżka VAT, rów melioracyjny dla środków z OFE, zanikanie rezerwy demograficznej, a wszystko to w jakże szczytnym celu - by żyło się lepiej, szczególnie krewnym i znajomym króliczka.-) Kiedyś w telewizji wystąpił był taki pan, który przekonywał, że jak PiS dojdzie do władzy, to benzyna będzie po 5 zł. Większość go nie posłuchała i wybrała benzynę po 6 zł.-) Tutaj jednak niedawno na scenę wystąpił rząd, który nakazał przed wyborami ceny benzyn obniżyć i teraz mamy paliwo po 4.99. Chyba zatankuje sobie ze dwie beczki, bo ta rozpusta zbyt długo potrwać nie może.-) Z tą samą gospodarską troską jak płemieł, nad obywatelami pochylił się był nieukojony w bulu prezydent i ogłosił iż ma nadzieje, że ustawa o cyberterroryzmie (pozdrawiam wszystkich blogerów;-) zostanie uchwalona jeszcze przed wyborami.  Podobną szybkość wykazał i uber policmajster Muller, przepychając przez Sejm ustawę kieszonkową, pozwalającą specsłużbom na zaglądanie obywatelom, oczywiście dla ich dobra, bez zgody sądu do ich kieszeni, tfu konta. Tradycja podglądania obywateli przez obecna władzę ma się całkiem dobrze. Skoro można było podglądać byłego prezydenta, to czy uchroni się od podglądania zwykłego obywatela?-) Tradycyjnie też, w trosce o obywateli, przed wyborami straszy się ludzi, że jak konkurencja dojdzie do władzy, to będzie katastrofa gospodarcza (dla co niektórych,-) a benzyna będzie po 7 złotych. W to wszystko gawiedź wierzy głęboko, czucie i wiara silniej mówi do wyborców, tfu do mnie,  niż mędrca szkiełko i oko. Popatrzyłem na dogasające ognisko i łyknąłem trochę bimbru ze szklanki, po czym zakąsiłem chlebem posmarowanym grilowanym czosnkiem. Mickiewicz i w kwestii obecnej władzy miał rację - nie znasz Zbycha i Rycha, tfu prawd żywych, nie obaczysz zielonej wyspy, tfu cudu! A jak się będziemy się śmiać z prezydenta Bula Komorowskiego i ze Słońca Peru, to ABW wkroczy do każdego z nas równo o 6:00 rano, albo nas rozpuści w Bałtyku. W końcu nie wszyscy muszą spadać w samolocie wprost na Wawel.-)
 
Włączyłem laptopa i przed oczyma zaczęły mi migać szalone cyferki. Założyłem okulary, aby się im bliżej przyjrzeć - Dług Polski - podpowiedział mi Muller, - dług USA - zawyrokował Stirlitz, - Japońce sprzedają amerykańskie obligacje - odezwał się Brunner, - dysk się sprawdza - powiedziała absolutnie bez wschodniego akcentu, siedząca na kolanach Brunnera Ukrainka i nie wiedzieć czemu akurat wtedy powiało chłodem. Czyżby to Sejm przyjął był ustawę dającą możliwość wprowadzenia stanu wojennego, wyjątkowego lub stanu klęski żywiołowej w razie zagrożenia w cyberprzestrzeni? Popatrzyłem na zegarek, ale okazało się, że do 13 grudnia pozostało jeszcze trochę czasu. Sołtys powinien zdążyć uruchomić ta nową linię produkcyjną okowity dla naszych "dzielnych" oficerów SB, tfu ABW.-)



czwartek, 25 sierpnia 2011

Kapitalizm kataklizmowy i doktryna szoku

Na skrzyżowaniu w dzielnicy handlowej Buenos Aires mieści się ekskluzywny sklep Galerias Pacifico, miejsce, które przyciąga bogatych mieszkańców Argentyny i marki znanych firm. Pewnego dnia ekipa filmowa zeszła do piwnicy sklepu. Znaleziono tam opuszczoną salę tortur, której ściany pokrywały wyryte imiona, daty i wiadomości od więźniów politycznych, którzy zaginęli w czasie junty wojskowej. W swojej książce “Doktryna szoku” Naomi Klein schodzi głęboko w podziemia globalnego kapitalizmu, odwiedza służące do przeprowadzania tortur laboratoria Ameryki Łacińskiej i pola naftowe Iraku, odnajduje ofiary i łapie sprawców na gorącym uczynku. Tym samym obala jeden z wielkich mitów naszych czasów, mówiący, że wolny rynek idzie w parze z wolnym społeczeństwem i że działalność gospodarcza na globalną skalę przynosi pokój i demokrację. Tymczasem, jak udowadnia Klein w swej wyczerpującej i autorytatywnej książce, nowy porządek świata jest produktem trzech dziesięcioleci wolnorynkowego terroru, tortur i wstrząsów.

Dziesięć lat temu krytycy globalnego kapitalizmu, a wśród nich Klein, autorka wydanej w 1999 r. książki “No Logo”, protestowali przeciwko rynkowemu fundamentalizmowi, który w tym czasie był narzucany światu przez zakulisowe umowy w Światowej Organizacji Handlu i Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Po 11 września wprowadzanie wolnych rynków było coraz częściej wymuszane za pomocą broni w rękach odradzającego się państwa i z zastosowaniem strategii „shock and awe”, polegającej na użyciu zmasowanej siły wojskowej aby zastraszyć ludność cywilną zaatakowanego kraju. Kiedy Klein rozpoczynała swoje badania, wierzyła, że po 11 września „wszystko się zmieniło”, i że „kapitalizm kataklizmowy” był czymś nowym. Z czasem okazało się, że wojna z terroryzmem i to, co wydarzyło się w Iraku czy w Nowym Orleanie nie było jakimś odchyleniem od normy a raczej kontynuacją i kulminacją trwającej trzydzieści pięć lat „doktryny szokowej”, polegającej na wykorzystywaniu sytuacji kryzysowej, aby „wymazać to, co było i zmienić świat” na modłę kapitalistyczną. Podstawową metaforą tej doktryny są tortury, terapia szokowa opracowana w latach 50. przez Ewana Camerona, która stała się potem podstawą podręczników do przesłuchań dla CIA. Cameron starał się “przemodelować” („depattern”) swoich pacjentów za pomocą elektrowstrząsów, zmienić ich w „niezapisane tablice” a później „przeprogramować” lub też „wyleczyć”. Klein udowadnia, że kataklizmowi kapitaliści starali się zrobić to samo – ale całym społeczeństwom.

Doktryna szoku odnajduje ideologiczne korzenie kapitalizmu kataklizmowego w szkole chicagowskiej Miltona Friedmana i wymusza ponowną refleksję nad jego spuścizną „kapitalizmu i wolności.” Friedman i „chłopcy z Chicago” byli awangardą kontrrewolucji, która przeniosła terapię szokową z terenu doświadczalnego w Chile Pinocheta na resztę cierpiącego świata. Friedman rozumiał, że „jedynie kryzys – rzeczywisty lub dostrzegany – wywołuje zmianę. Kiedy pojawia się kryzys, podjęte działania zależą od panujących w tym czasie przekonań.” Biorąc pod uwagę jego własne poglądy, mógł był dodać, że działania te zależą od siły, która pozwala narzucić je niechętnemu społeczeństwu. Klein pokazuje, że neoliberalna ekonomia zdominowała społeczeństwa nie w wyniku pokojowego starcia się różnych przekonań, ale za każdym razem w wyniku serii wstrząsów: najpierw zbiorowej traumy – zamachu, wojny, hiperinflacji lub katastrofy naturalnej – która sprawia, że opinia publiczna jest zdezorientowana i zdemobilizowana. Po drugie, poprzez program gospodarczej terapii szokowej - prywatyzacji, deregulacji i dużych cięć w wydatkach socjalnych, które są przeforsowane jednocześnie, zanim ludzie zdążą dojść do siebie. Trzecim jest wstrząs zastosowany wobec tych, którzy mają odwagę się przeciwstawić. Dokonuje się go w tajnych więzieniach i na ulicach.

Poruszając niebo i ziemię, łącząc reportaże z terenu ze skrupulatną dokumentacją historyczną, Klein idzie dalej i podąża krwawym śladem terapeutów wstrząsowych i ich oddziałów na całym świecie. Zatacza koło idąc od Chile i krajów Cono Sur w latach 70., do Chin i Polski lat 80., Rosji i Afryki Południowej lat 90., aż do Stanów Zjednoczonych, Iraku, Izraela i Azji Południowej naszych czasów. Część z tego nie będzie niczym nowym dla czytelników lewicowych. Zainteresowani znają opowieść o roli jaką korporacje, CIA i „chłopcy z Chicago” odegrali w pojawieniu się represyjnych reżimów w Ameryce Łacińskiej. Jednakże dominujący dyskurs, czy to neoliberalnych think tanków czy walczących o prawa człowieka organizacji pozarządowych, przesłonił związek pomiędzy planem gospodarczym a terrorem politycznym, pomiędzy centrami handlowymi i salami tortur. W końcu Klein łączy punkciki i wyciąga nitki idące od Friedmana, Forda i ITT Corporation do reżimów wojskowych, jednoznacznie wiążąc jedno z drugim i odkrywając ukrytą historię ich gospodarczego „cudu”.

Klein nie wyłącza ze swojej zjadliwej analizy samozwańczych demokracji. Jako że ludzie na całym świecie, jeśli mają możliwość, zazwyczaj odrzucają wolny rynek i opowiadają się za redystrybucją, ich „spontaniczne samostanowienie… od zawsze było największym pojedynczym zagrożeniem dla krucjaty szkoły chicagowskiej”. Tym samym, lekarze wstrząsowi działający w pozornie demokratycznym ustroju, potrzebują „doktryny powstrzymywania demokracji” („democracy-containment”), aby główne decyzje gospodarcze były podejmowane za zamkniętymi drzwiami. Gdy dyktatury upadły, a ludy Ameryki Łacińskiej, Europy Wschodniej i Afryki Południowej zaczęły zyskiwać wolność polityczną, odmówiono im gospodarczego samostanowienia się a ich demokracje „rodziły się w kajdanach”. W obliczu wojny gospodarczej – wstrząsu hiperinflacji, miażdżącego długu, szybującego kapitału – nie tylko wszystkie partie rządzące, ale nawet dawne ruchy takie jak Solidarność czy Afrykański Kongres Narodowy, zostały zmuszone do wyprzedania swojej bazy oraz sfery publicznej, i pochylenia głowy przed rynkowym fundamentalizmem. Niektórzy, jak Jelcyn i oligarchowie po upadku Związku Radzieckiego, byli gorliwymi klientami, a opis rosyjskich lat terapii wstrząsowej przedstawiony przez Klein jest miażdżący. Podobnie jak jej historia Konsensu Waszyngtońskiego, przeforsowanego przez międzynarodowych kredytodawców, którzy wykorzystywali kryzys po kryzysie, aby wymusić na biednych krajach Południa „strukturalne dostosowanie” – prywatyzację, cięcia w wydatkach i wolny handel.

Kapitaliści kataklizmowi mszczą się teraz na Stanach Zjednoczonych i, tym samym, na krajach przez nie okupowanych. Prawdopodobnie najbardziej uderzającą i odkrywczą częścią książki jest analiza „wojny z terroryzmem”, rozumianej jako sposób prowadzenia nowej gospodarki. Jest to analiza, której bardzo brakowało w publicznym dyskursie. Jak pokazuje Klein, ta długa wojna od samego początku była zlecona do wykonania komuś z zewnątrz i dała początek fenomenowi, który Klein nazywa „kompleksem kapitalizmu kataklizmowego – w pełni rozwinięta jeśli chodzi o bezpieczeństwo krajowe nowa gospodarka, sprywatyzowana wojna i odbudowa po katastrofie, której zadaniem jest nic innego, jak tworzenie i prowadzenie sprywatyzowanego państwa bezpieczeństwa, w kraju i za granicą” (str. 299). Przez monitoring i technologie biometryczne po prywatne więzienia i bazy wojskowe, Klein dokładnie opisuje, jak głęboko, od czasów 11 września, sektor prywatny jest wplątany w wojnę i represje, destrukcję i „rekonstrukcję”. Zniknął podział między wielkim biznesem i interwencjonistycznym rządem, co dało podstawy do powstania „korporacyjnego państwa”, które redystrybuuje niezliczone bogactwo w górę, z funduszy publicznych do firm prywatnych, i dopasowuje politykę zagraniczną do prywatnych interesów. Teraz ten kompleks zdaje się sam siebie utrwalać, wciąż ze względów ekonomicznych zachęcając do wojny, militaryzmu i katastrof, a azarazem silnie zniechęcając do pokoju.

Okupacja Iraku odkryła doktrynę wstrząsu przed wstrząśniętym światem – a „wstrząs dodatkowy” („overshock”), który był jej wynikiem, wywołał zawzięty opór. Ta wojna, jak z pierwszej ręki opisuje Klein, była jedynie kolejną próbą wymazania i przemienienia całego społeczeństwa, „dziełem pięćdziesięcioletniej krucjaty prywatyzowania świata… najczystszym wcieleniem właśnie tej ideologii, która ją wywołała” . Wbrew twierdzeniom, że „nie było planu” dla Iraku, okupacja miała znany już przebieg – wstrząs i trwoga, potem gospodarcza terapia wstrząsowa, następnie wstrząsające zdjęcia z Abu Ghraib. Jednakże niezamierzone skutki tych działań były większym kataklizmem niż kataklizmowi kapitaliści mogli sobie wyobrazić. Rebelianckie płomienie zostały podsycone przez sprywatyzowaną grabież irackiego przemysłu i infrastruktury – wyprzedaż publicznych firm, zwolnienia z pracy 500 000 pracowników państwowych, najazd zagranicznych korporacji i wykonawców, zbrojny rabunek irackich dochodów naftowych. Lekarze wstrząsowi mogli na ten opór odpowiedzieć jedynie przez likwidację demokracji, tłumienie sprzeciwu i torturowanie tych, którzy wydawali się stać na drodze. Tymczasem system, który Klein nazywa „kataklizmowym apartheidem”, dzielący kraj na Strefę Zieloną i Czerwoną, rozciąga się teraz poza Bagdad, na cały świat, od Izraela i Palestyny do dotkniętej tsunami Azji Południowej i huraganem „Katrina” Nowego Orleanu.

Jednakże w wielu miejscach, spustoszonych katastroficznym kapitalizmem, widać więcej „sprzeciwu wobec wstrząsu” i „działań na rzecz odbudowy”. Klein sięga po ten pełen nadziei ton pod koniec książki – cytując poruszające przykłady współczesnego ruchu oporu w Argentynie, Boliwii, Wenezueli, Libanie, Hiszpanii, Tajlandii a nawet w Stanach Zjednoczonych. Ruchy powstające w tych krajach, które stają się swoistymi polami walki, mają głębokie korzenie, długą pamięć i nową energię; odwracają wolnorynkową falę, odbudowując to, na co kataklizmowy kapitalizm sprowadził katastrofę i udowadniają, że inny świat jest możliwy. Niestety, ruchom tym i ich historiom nie zostało poświecone tyle uwagi, na ile zasługują. Tak pobieżne potraktowanie tego aspektu może wskazać na głębszy problem w dalszej perspektywie. Jeśli postrzegamy ludzi jedynie jako ofiary albo obiekty przemocy, skrzywdzone i „przemodelowane” tak bardzo, że stają się bezradne, a nie patrzymy na nich jako na podmioty historyczne, którymi przecież są, wciąż walcząc przeciwko torturom, ryzykujemy stracenie z oczu transformacyjnych możliwości tej walki. Podczas gdy Klein czasami zatrzymuje się, aby wyrazić uznanie wobec tego sprzeciwu – do czego klasa rządząca potrzebuje ościeni do poganiania bydła i paralizatorów - to przecież więcej uwagi należałoby poświęcić samym ludziom.

Niektórzy czytelnicy mogą sobie zadawać proste pytanie:
Czyż nie jest tak, że cały kapitalizm jest kapitalizmem katastroficznym?
Klein raczej tak nie uważa. Książka nie bierze pod uwagę możliwości, że „doktryna wstrząsu” mogłaby po prostu oznaczać ostatni etap ewolucji systemu, który ma za sobą pięćset lat katastrof. Nie po raz pierwszy rynki podbijają świat z taką brutalnością, i nie po raz pierwszy klasy rządzące muszą poskramiać niesforną ludność, aby otworzyć rynki. Klein pisze tak, jak byśmy mogli oczekiwać, że pojawi się coś lepszego i przetrwa system kapitalistyczny; tak jakby państwo kapitalistyczne mogło wykroczyć poza swoje główne założenia i przekazać je nam. Na końcu dostajemy keynesowską listę życzeń: wolne rynki połączone z dobrze rozwiniętymi usługami publicznymi, państwowymi inwestycjami i korporacyjnymi regulacjami. Klein rzadko wspomina rewolucyjne alternatywy, czy to te zdławione w XX w. czy te pojawiające się na początku obecnego stulecia. Pisząc o nowych ruchach na Południu, podsumowuje, że są „radykalne tylko w swojej głębokiej praktyczności.” Jednakże bardziej odpowiednim wnioskiem mogłoby być, że są praktyczne w swoim głębokim radykalizmie. Ruchy te w tym samym czasie jednocześnie odbudowują to, co było, przygotowują na kolejny wstrząs i budują nowe społeczne i ekonomiczne formy demokracji i solidarności, które mogą uratować świat przed katastrofą kapitalizmu.

Jednakże Klein nie miała w planach napisania kolejnego manifestu w stylu No Logo. Zdecydowała się napisać książkę o tajnej historii „wolnorynkowej rewolucji”, a książka ta jest jednocześnie wybuchową publikacją demaskatorską na temat prawdziwych sił, które napędzają obecne katastrofy i czerpią z nich korzyści. Jako taka Doktryna szoku jest zdecydowanie sukcesem, wspaniałą krytyką zespołu szkoły chicagowskiej (po latach nieudanych ataków przez lewicę). Duża popularność książki, która jest na listach bestsellerów w Stanach Zjednoczonych, i na podstawie której powstał także krótki film, sugeruje że krytyczna, lewicowa perspektywa może w końcu pomóc zrzucić klapki na oczy zakładane przez mass media i dotrzeć do prawdziwie masowej rzeszy odbiorców. Z taką książką na półce neoliberalny establishment czekają teraz cięższe czasy, przy kolejnych próbach udowodnienia, że kapitalizm oznacza wolność a rynki oznaczają pokój. Dzieło Klein pozwoliło wywrócić debatę do góry nogami, a raczej postawić ją na nogi. Książka ta prawdopodobnie nie odwróci globalnego szturmu kataklizmowego kapitalizmu albo kolejnych wstrząsów, które mogą się pojawić na Kubie, w Meksyku, Wenezueli, Iranie czy innych niezliczonych gospodarczych i ekologicznych strefach wojennych. Ale, jak kiedyś stwierdziła Klein, „Informacja uodparnia na wstrząsy. Musisz się uzbroić.” 

Autor: Michael Gould-Wartofsky
Tłumaczenie: Anna Chwedczuk
Źródło: Le Monde diplomatique

wtorek, 23 sierpnia 2011

Libijski syndrom

Operacja wygląda na klasyczny zamach stanu wspierany z zagranicy, a wszystko pod przykrywką rezolucji ONZ. Trudno się tutaj nie zgodzić z Putinem, który twierdzi, że polityka Zachodu, w tym głównie USA polega an wywoływaniu konfliktów i na ustawicznym interweniowaniu, oczywiście aby zagarnąć co się da, tfu, chronić ludność cywilną.-) Tymczasem w Libii mieliśmy lądowania komandosów, dostawy broni, skoordynowane z rebeliantami naloty na miasta, porty i typowe wsparcie z powierza ataków poprzez bombardowanie wojsk strony przeciwnej. Do tego dochodzi szkolenie wojskowe "libijskich pastuchów", bo ktoś te działka, granatniki itp. musiał obsługiwać oraz udział najemników, którzy z zasady nie walczą za darmo. 
Na fotografiach - karabiny wykonywane w garażu przydomowym za pomocą młotka i pilnika, rakiety które rosną na libijskiej pustyni,-) oraz typowo libijska postać pokazująca, jak należy przeczyszczać rury kanalizacyjne, transportowane do Trypolisu, dla dobra libijskiej ludności, oczywiście.-)

Wszystko to opłacane za (podobno zablokowane;-) pieniądze legalnej dotychczas władzy. Psy wojny oglądane na żywo w akcji. Na koniec instalacja marionetek, pożyczki na odbudowę kraju i zagarniecie zasobów surowcowych. No i jak te złoto Kadafiego (razem z Kadafim) się znajdzie, to zapewne dla oligarchii międzynarodowej, tfu, bezpieczeństwa zostanie ono przeniesione do sejfów w Londynie (a Kadafi do Hagi), zupełnie jak polskie złoto.-)Na razie Libijczycy nie chcą baz NATO na swoim terytorium, ale to szybko się zmieni, i tak jak w Polsce zechcą baz wojskowych oraz tarczy antyrakietowej.-) Dla przykładu, rząd afgański takich baz bardzo chce.-)

Teraz kolej na Chaveza, który tak niedemokratycznie zażądał powrotu złota z Londynu do Caracas. A może najpierw Syria, ale tutaj trzeba byłoby zdobyć, tfu, przymknąć oko na rosyjską bazę morską, tfu, że jednak prezydent został tam demokratycznie wybrany.-)

Zamyśliłem się. Ciekawe ile pieniędzy i ludzi potrzeba, aby w Polsce przejąć całą władzę i ustanowić faszyzm? Jeden samolot, nawet Tupolew,-) to może jednak za mało?-) Jak mawiał był jeden ruski generał na stwierdzenie, że papież może mieć racje - Сколко солдатов и армии имеет рымский папа?

Myślenie o sprawach abstrakcyjnych zmęczyło mnie, więc usiadłem aby napić się ze szklaneczki bimbru i poczytać gazetę. W gazecie napisano, że na Białorusi ludzie tak masowo kupują złoto, że od początku roku sprzedano tam ponad tonę złota, co jak na Białoruś stanowi znaczną ilość, odpowiadającą jakichś czterem tonom sprzedanym w Polsce (ok 10g Au na 1000 mieszkańców). Może ten ruch ku kruszcom przyjdzie niebawem i do nas.  Gdyby kupować kilka gram co miesiąc, to po kilku latach uzbierało by się z tego niezłą sumkę, stanowiącą rzecz pewniejszą niż emerytura w ZUSie.-) Na dodatek, oprócz nadwzroczności na kolor złoty, ostatnio okazało się, że nie tylko ja mam problem z widzeniem koloru zielonego, ale aż 2/3 rodaków ma taka przypadłość, że nie mogą dostrzec zielonej wyspy.-) Podejrzewam, że jedynie pobyt w psychuszkach większości narodu mógłby przywrócić ludziom właściwą zdolność widzenia.-)

Pociągnąłem spory łyk bimbru - spodobało mi się i pociągnąłem raz jeszcze. W dali zamajaczyły mi niedokończone inwestycje drogowe oraz waląca się infrastruktura energetyczna. - Deindustrializacja i zawał infrastruktury - zaczął w myślach podpowiadać mi Brunner - O ... wróciłeś ze Szwajcarii?! A ja mam dla Ciebie prezent - wybierz coś sobie ze skrzyni - i pokazałem na kilka skrzyń stojących w rogu podwórza, a które przypadkiem spadły z samochodu wiozącego graty do samolotu na misje Wałęsy w Tunezji i pomyślałem, że jak chłopcy ze WSI brali za kałachy gotówkę, to chyba działalność misyjna się zwróciła.-)

środa, 17 sierpnia 2011

Anomalia gospodarczo-pogodowa

Poranek okazał się chłodniejszy niż zwykle. Wróciłem do domu i naciagnałem na siebie wełniany sweter, po czym w kapciach podreptałem do stojacej w rogu werandy bańki z bimbrem. Poranny łyczek rozgrzał mnie nieco i przypomniał o nadchodzacej jesieni. Zastanowiłem się, kiedy znów wybuchnie jakaś rewolucja październikowa, która jak sama nazwa wskazuje, wybucha w listopadzie. Sto lat spokoju od rewolucji chyba wystarczy. Powodów do rewolucji zaczyna przybywać, bo EUuropejska gospodarka chwieje się w posadach. Tusk siegnął do kieszeni (przyszłych) emerytów i z Funduszu Rezerwy Demograficznej wziął był kolejne 4 mld złotych, a i to nie gwarantuje, że wszyscy emeryci w październiku dostaną swoją kasę. Wczoraj podano iż dane makroekonomiczne z Niemiec zwiastuja srogą zimę w gospodarce. Spotkanie Merkel-Sarkozy nie nastroiły nikogo pozytywnie i giełdowe wykresy zabarwiły się ostrą czerwienią. Lider liberałów;-) w PE, Guy Verhofstadt był rozczarowany tym, że samo powołanie rządu gospodarczego UE ze szczytami przywódców opijających zimę w gospodarce szklankami szkockiego bimbru raz na pół roku nie wystarczy.-) Podobno do bimbru i kawioru trzeba byłoby podawać euroobligacje, na wzór jednej z korporacji, która dodaje do jogurtów trociny, twierdząc, że są to ziarna zbóż.-) Nasączone (al)chemią finansową euroobligacje moga okazać się mniej strawne od trocin, zwłaszcza, że Chiny kupują coraz więcej miedzi i powodują spadek fizycznych jej zapasów na LME. Na wieść o tym, że politycy chcą konsumować euroobligacje, a Chińczycy miedź, SNB oznajmił, że zamierza dodrukować pieniądze, by nakarmić rynek, tfu zwiększyć płynność na rynku, w wyniku czego, kurs franka zamiast spadać, to się umocnił.-)

Tacyt, twierdził był, że im słabsze państwo, tym więcej w nim ustaw i rozporządzeń. Ustawy dość dobrze się palą, podobnie jak dobrze palą się mercedesy i BMW w luksusowych dzielnicach Berlina. To zdaje się jest, kolejny punkt zapalny. W Europie nie może być cicho i spokojnie i chyba już nigdy nie będzie. Zadyma za zadymą. Ci, tak zwani bogacze,  bogacą się na biednych. Przykładów najlepiej szukać tam, gdzie zatrudniają Polaków. Ostatnio Finowie po raz kolejny ogłosili, że działają u nich zagraniczne firmy, których właściciele zatrudniają białych półniewolników za psi grosz. Ten rodzaj kapitalizmu tworzy kryzys, biedę i ludzkie zachowania, które ostatnio widujemy w telewizji. Ludzie biedni są w najniższej warstwie piramidy gospodarczej i nie mają już kogo oszukiwać i wykorzystywać. Pozostają zamieszki i grabieże sklepów.-) W lipcu globalne ceny żywności były o 1/3 wyższe niż rok temu. Tego jeszcze nie widać w sklepach EUropy, ale widać już w postaci klęski głodu w rogu Afryki. W ciągu ostatnich trzech miesięcy zmarło tam z głodu około 30 tysiecy dzieci, a dalszym 600 tysiącom grozi ten sam los. Obszar głodu dotyka obecnie około 12 milionów ludzi. Wzrost cen ropy naftowej zwiastuje podwyżkę cen nawozów sztucznych i dalsze wzrosty cen żywności. W końcu okaże się iż powiekszające się wykładniczo grono biednych nie ma nic do stracenia i wywoła rewolucje.

Rozsiadłem się na fotelu, włączyłem tableta i postanowiłem się postraszyć.-) Ekonomiści rządowi sporządzili prognozy z których wynika, iż  turbulencje na światowych rynkach mogą przełożyć się na polską rzeczywistość i wieszczą dwa scenariusze - spowolnienie gospodarcze przy wzroście PKB na poziomie poniżej 3% albo spadek PKB w okolicach zera. W Polsce spada skłonność do inwestowania i zakupów, co oznacza niższy popyt wewnętrzny, a sytuacja w EUuropie wpłynie na wyhamowanie produkcji. Istnieje jeszcze czarny scenariusz, o którym mało sie mówi, a którego prawdopodobieństwo rządowi ekonomiści szacują na jakieś 6-8%, że cały świat dotknie kryzys, a to oznacza recesję w Polsce. Pole do obniżek stóp procentowych jest w kraju nad Wisłą małe, prawdopodobieństwo obniżek podatków jest zerowe, inwestycje publiczne w gospodarkę już są symboliczne, a skala osłabienia złotego może być większa niż dotychczas i osiagnąć poziom który wygeneruje dodatni bilans handlowy dla Polski.

Wydaje się, że nie tylko w gospodarce mamy szereg anomalii, ale dotyka ona również klimatu. Zima zaskoczyła kierowców, ale tym razem nie w Polsce, ale w RPA, na zwrotniku Koziorożca. Opady śniegu, podobnie jak co roku w Polsce, sparaliżowały kraj,-) a wiele dróg było nieprzejezdnych. Klimat się zmienia na całej Ziemi, o czym niektórzy piszą listy, ale obawiam się iż zachodzące zjawiska mają niewiele wspólnego z globalnym oci(e)pleniem,-) chyba, że scenariusz filmu Pojutrze potraktujemy dosłownie.-) Na półkuli południowej mamy obecnie największe od dziesiątek lat opady śniegu, które odcięły od świata wiele miejscowości. W Argentynie, Boliwii, Chile i Peru często ludzie nie mogą wydostać się z domów i brakuje tam żywności. Śnieg w tej części świata jest niezwykle rzadkim zjawiskiem, podobnie jak ujemna temperatura, która w Brazylii okolicach Santa Catarina spadła w pobliże -25 C. Na całej południowej półkuli zasięg opadów śniegu jest kilkukrotnie większy niż zazwyczaj. 

Nalałem sobie z bańki pół czerpaka bimbru do szklanki i pociagnąłem spory łyczek. W głowie najpierw zaszumiało, a potem pojaśniało. Zwykle po zimie na półkuli południowej przychodzi zima na półkuli północnej, ktora zapewne też bedzie obfitować w anomalie. Wzorem niedościgłego ZSRR, gdy w EUropie na zbiory spadnie śnieg, to najpierw zbierze się unijna egzekutywa.-) Znając dbałość państwa o obywateli, to niechybnie trzeba by wołowiny nasuszyć i bimbru od Sołtysa dokupić, bo głodnemu i na kacu rzadko kiedy spekulacja na żywności wychodzi.-)

PS. Czytaj wszystko, słuchaj każdego. Nie dawaj wiary niczemu, dopóki nie potwierdzisz tego własną wnikliwą analizą - William Cooper

środa, 10 sierpnia 2011

Amarykańska odpowiedź


Obudziłem się z bólem głowy i pomyślałem, że jak ta pogoda się nie poprawi, to Polacy zaczną zapijać się na śmierć, no chyba, że władza znajdzie im nową rozrywkę - pałowanie na ulicach.-) Wszystko zdaje się wynikać z tego, że zdrowe zasady wydatków osobistych nie mają najmniejszego przełożenia na zasady finansów publicznych. Zamki na piasku i tyle. Stirlitz wczoraj dzwonił z Moskwy i mówił, że tam teraz ludzie masowo wymieniają dolary i euro na ruble,-) znaczy się na carskie ruble, szczególnie na złote 5 i 10 rublówki.-) Młodsi nie gardzą również bitymi współcześnie złotymi monetami i ich sentyment do  carskich złotych rubli jest nieco mniejszy. Moda do nas idzie z Zachodu i trochę zejdzie, zanim z Rosji przez Chiny i Atlantyk trafi do nas.-)

Zacząłem zastanawiać się, jaki scenariusz piszą nam niebiosa. Zaciśnięcie fiskalnego pasa spowodują stagnację i recesję. Alternatywą jest ogromna katastrofa o niewyobrażalnych konsekwencjach, połączona zazwyczaj z wojną. Stagnacja na Zachodzie może oznaczać powolny wzrost gospodarczy w Polsce, ale skutkiem tego będzie dewaluacja złotego i koszmar dla skredytowanych w walutach obcych.

Obecnemu załamaniu finansów winien jest obecny system polityczny i gospodarczy. W demokracji system polityczny oparty jest na korupcji prawa i korupcji finansów publicznych. Nadmiar prawa stwarza bezprawie, a państwo czyni barbarzyńskim. Przed takim państwem obywateli ochroni jedynie to, że są oni niewidzialni, a raczej niedostrzegalni dla aparatu państwa. Winien jest każdy, kogo dostrzegą słudzy prawa. W takim państwie rejestracja firmy, a tym bardziej rejestracja broni, czyni obywatela podejrzanym. Decyzje urzędów czy wyroki sądów mogą brzmieć nieomal dowolnie, bo na każdy przypadek da się znaleźć dowolny przepis. Doskonałym przykładem jest tutaj ZUS i "ryczałtowcy", którzy przez wiele lat płacili kilkunastozłotowe składki na ubezpieczenie społeczne, a ZUS wydawał im zaświadczenia o niezaleganiu ze składkami, a obecnie pozywa tych "niezalegających" obywateli i żąda od nich po kilkadziesiąt tysięcy złotych i  ... wygrywa w sądach.-) Korupcja finansów publicznych jest wprost wynikiem tego, że brakuje obywatelskiej przeciwwagi dla władzy. W takiej sytuacji kompletnego braku odpowiedzialności, każdy chce rządzić kilka lat i to wygodnie, więc zwiększa zadłużenie.-) Iluż to posłów, sędziów czy ministrów poszło siedzieć do wiezienia lub zapłaciło wielomilionowe odszkodowania za ewidentne złamanie prawa, uchwalenie ustawy niezgodnej z konstytucją, czy wydanie niekonstytucyjnego rozporządzenia? Kara boska, która spadła na naszego prezydenta za podpisanie traktatu lizbońskiego nie liczy się w tej kategorii.-)

W demokracji aby się żyło wygodnie i bez odpowiedzialności, to trzeba być u władzy. Z kolei, aby ludzie wybrali nierobów, obiboków i sprzedawczyków różnej maści na następną kadencję, to trzeba być medialnym i dobrze zapamiętanym przez lud. Do tego potrzebna jest dobra gospodarcza koniunktura i wzrost długu. Na gruncie polskim również da się to zaobserwować, pomimo tego, co twierdzą wyznawcy PiSu lub tego jak próbują się usprawiedliwiać wyznawcy PO. I w jednym i w drugim przypadku dług rósł. Wprawdzie za czasów PiSu deficyt budżetowy zmalał do około 1%, ale nigdy w historii Polski postkomunistycznej nie udało się wypracować nadwyżki budżetowej. Jak widać, kierunek rozwoju finansów publicznych w kraju nad Wisłą jest tylko jeden i jedynie słuszny - wzrost długu, aż do rozbicia się o ścianę.

Teoretycznie w Polsce jest bariera konstytucyjna - relacja długu do PKB nie może przekraczać 60%. Praktycznie można na przykład zmienić ustawę o Banku Gospodarstwa Krajowego i zamiatać długi pod dywan, jak to czyni obecna nakierowana na (Wz)Rost.-) ekipa. Przy tym warto wspomnieć, że taka konstrukcja raczej gwarantuje że dług nie będzie niższy niż te 50 - 55%, bo gdyby (nie daj boże! - wykrzyknął ten, co czyni dzieło boże;-) spadł on, to zaraz zapewne znajdzie się jakiś polityk co nadrobi te zaległości z nawiązką.  Nie mam tutaj na myśli śp. Leppera, który chciał pozbyć się naszych "rezerw" i spłacić nimi dług, ale cała masę "odpowiedzialnych" polityków. Historia najnowsza dowodzi, że Argentyna zbankrutowała przy porównywalnym  do polskiego poziomie długu, no ale historia naucza, że nikogo, niczego nie nauczyła.-)

Aby system był monetarny był stabilny, to politycy nie mogą zaciągać długów, a emisja i dystrybucja pieniądza musi być związana nie z aktualną sytuacją gospodarczą, ale z ilością obywateli i im bezpośrednio wypłacana, a zabezpieczeniem pieniędzy powinien zająć się NBP poprzez akumulację kruszców i aktywów krajowych. Potem państwo może zabierać tak wygenerowane pieniądze i mogą one trafiać do banków, ale na zasadzie 100% rezerwy dla depozytów i braku ochrony dla lokat. Ale się rozmarzyłem.-)

EUropa jest chora, USA jest chore a ta tajemnicza choroba to chroniczny deficyt strukturalny, który zrodził gigantyczną, niespłacalna górę długów. W USA z jednej strony republikanie rujnują budżet, obniżając podatki najbogatszym i wmawiając społeczeństwu, że bogaci tworzą nowe miejsca pracy, tyle, że nie mówią gdzie,-) a z drugiej strony demokraci obiecują kosztowne gruszki na wierzbie. Każdy kolejny prezydent coraz bardziej zadłuża Amerykę, co zapewne skończy się jak w zamieszczonym filmie - amerykańską odpowiedzią na chiński dylemat.  Alternatywą jest długoletnia recesja z rosnącymi cenami kruszców, paliw, energii i żarcia.

sobota, 6 sierpnia 2011

Lepperiada



Jest taki kraj, w którym rządowe samoloty spadają z prezydentem i generałami z nieba, ludzie aktywni i zdrowi nagle popełniają samobójstwa, a oskarżonych w procesie cywilnym wysyła się na badania psychiatryczne.-) Samobójstwa popełniają ludzie w więzieniu i urzędnicy NIKu za pomocą strzelby, a przytrafia się to również ekspertom lotniczym. W tym kraju dochodzi do tajemniczego zniknięcia szyfranta i równie tajemniczego samobójstwa dyrektora kancelarii rady ministrów, który akurat miał dostęp do tajnej korespondencji premiera z Moskwą, i to pechowo, w dniu powrotu z remontu w Samarze tupolewa o numerze bocznym 101, a którego przełożonym był urzędnik, który uczestniczył w ustaleniach dotyczących tragicznie zakończonego lotu prezydenta. Warto nadmienić, że Grzegorz M, podobnie jak Andrzej L. też zapomniał o liście pożegnalnym.-) No i kto teraz w tym dziwnym kraju będzie organizował antyrządowe demonstracje i blokady dróg, do których oczywiście na "zielonej wyspie" nie dojdzie, bo władza w ramach oszczędności już zakupiła tajemnicze megafony i zamontowała w co większych miastach, zapewne, aby puszczać uspokajającą tłumy muzykę, no i poprawiła bezpieczeństwo policjantów, którzy teraz bez zbędnych okrzyków uzyskali prawo strzelania do dzieci i kobiet w ciąży, ale tylko wtedy, gdy dzieci będą atakować policję lizakami, a ciężarne brzuchami.-) Władza rolników się obawia, bo to jedyna grupa zawodowa, której nie da się ograniczyć zakupów w Polsce nawozów sztucznych i paliwa, dla zrobienia wielkiego bum, może jeszcze większego niż w Norwegii.

Szanowni blogerzy w tym dziwnym kraju - uważajcie co piszecie bo  może też popełnicie samobójstwo, zostaniecie pedofilami albo zaczniecie masowo gwałcić pokojówki.-)

Wychyliliśmy z Sołtysem po szklanicy za duszę Leppera i zamyśliliśmy się nad tym, co to dzieje się w tym dziwnym kraju nad Wisłą i co naczelny blog(k)er Lepper był onegdaj powiedział.


Z tą trumną to niech poczeka, bo trumny ani fizycznej, ani politycznej ja nie przewiduję. A minister Ziobro może skończyć w trumnie – politycznej, bo zdrowia mu życzę.

"Solidarności" nie tworzono po to, żeby Polska ekonomicznie miała lepiej. Z pełnym szacunkiem dla ludzi i idei "Solidarności", ale jej przywódcy i doradcy od początku grali nie w drużynie "Solidarności", ale w drużynie kierowanej z Waszyngtonu i Brukseli


Hitler, aby zająć te ziemie, potrzebował czołgów, armat, samolotów i karabinów. Kohl i Schröder to kontynuują. Potrzebna im jest marka, dzisiaj zastąpiły ją euro i dolar, i w ten sposób przyjdą. Niech młode pokolenie nie wierzy tym obłudnikom, którzy mówią, że to nam nie grozi. Polska, pierwszy producent ziemniaków na świecie, ma czterokrotnie mniejszy limit produkcji skrobi niż Niemcy, no o czym to świadczy, że oni chyba jeździli tam hulać! A nie walczyć o polskie sprawy

Takiemu magnatowi prasowemu za 2000 r. dali ulgę w podatku 2 mld zł. On może się mądrzyć, może pisać teksty antypolskie, antyludzkie, przeciwko Samoobronie. Cała śmieszność w tym, że on to robi za nasze pieniądze - kpi sobie z Polski i Polaków. Teraz media mu jeszcze oddać - telewizję, radio i będzie jeden Michnik od rana do wieczora

Prawo, które działa przeciw ludziom nie jest prawem. Pierwszymi, którzy łamią najwyższy akt prawny, są rządzący Polską


Kiedy poseł Komorowski pukał się w głowę, huk był tak duży na sali, że aż zagłuszał moją wypowiedź - bo tam już oleju nawet nie ma


Jesteśmy członkiem NATO, chociaż nikt nas, obywateli RP o to nie pytał w referendum. Nie wierzę, że ktoś nas będzie bronił, jeżeli nie będziemy sami przygotowani do obrony naszego terytorium. Przypominam rok 1939.

Wojsko to w tej chwili jeden wielki bajzel, a doprowadziła do tego polityka władz MON. Cierpią na tym oficerowie, a generałom tylko rauty i imprezy w głowie.

Tych wszystkich, którzy tak bezkrytycznie chcą tej wojny, proponowałbym, żeby wynająć jeden duży samolot, Ukraińcy mają, zapakować, zaplombować i kupić dużo pampersów, bo zanim byście tam dolecieli, to by nie wytrzymał nikt w tym samolocie

Rewolucja lat dziewięćdziesiątych nie miała na celu dobra obywateli. Jej celem było zniszczenie przemysłu i zawłaszczenie własności przez obcy kapitał.

Tylko wasze możliwości rządzenia, możliwość przeprowadzenia reformy finansów państwa już się skończyła, wyczerpała. Wy koncepcji na państwo prawa nie macie. Wy koncepcji na państwo, które będzie rozwijać własny przemysł, własne rolnictwo, które będzie zaspokajać potrzeby ludzi wywiązujących się wobec państwa, nie macie. Wy koncepcji na danie szansy polskiej młodzieży nie macie. Ale w większości to wiem, że wiecie, jak to zrobić, tylko nie chcecie, bo powiązani jesteście różnymi układami, góra, różnymi układami, z biznesem.

czwartek, 4 sierpnia 2011

Porządne fundamenty

Bogactwo jest zbyt wartościowe, aby miało przypadać w udziale jedynie bogatym. Władza jest zbyt wartościowa, aby miała przypadać w udziale jedynie władzy.-) Żarcie jest zbyt wartościowe, aby jego wytworzenie i dystrybucja miała przypadać w udziale jedynie korporacjom spożywczym. Trzeba będzie w tym roku narobić więcej zapasów na zimę. Nawet żona Stirlitza przyjechała do Sołtysowej na praktyki.



Sołtys właśnie wrócił kombajnem z pola i wysypał ze zbiornika na przyczepę ziarno. Ziarno było małe, kiepskiej jakości i już na pierwszy rzut oka nie nadawało się na mąkę. - Cholera jasna! - zaklął Sołtys i ze złości cisnął czapką o ziemię - Zboża w tym roku w Polsce nie będzie. - po czym dla ostudzenia emocji wylał sobie całe wiadro wody na łeb. - Kolejny rok z rzędu, kiedy na świecie zmniejszą się zbiory zbóż - pomyślałem. Znaczy się ciekawy to rok będzie. Paliwo drogie, żarcie drogie, końca recesji nie widać, a na dodatek w Japonii uszkodzone elektrownie jądrowe są coraz mniej kontrolowalne. Jak nie może być lepiej, to będzie zapewne weselej. Wesoło zrobiło się w Grecji, wesoło robi się w Hiszpanii, a to oznacza, że południowo europejska wesołość ma wielkie szanse zagościć na wiosnę i u nas. W wariancie pesymistycznym owa wesołość zostanie wsparta faszystowskim rządem Generalnej Guberni, tfu, Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Kurs franka znowu do góry, kurs złota też, to jakby zrobić z tego mix, to wychodzi, że dobrze byłoby kolekcjonować złote franki.-) Co się ze złotem dzieje, można zaobserwować u złotnika albo w lombardach, które ostatnio nastawiły się na masowy skup złota i srebra.

Popatrzyłem na Sołtysa raz jeszcze. Sołtys z mokrymi włosami właśnie wlewał w siebie szklanicę orzechówki, bo podobno go od tegorocznych zbiorów i polityki aż go brzuch rozbolał. Nie pytałem, czy aby nie ze śmiechu nad tą naszą "zieloną wyspą" i obsypywaniem Greków pieniędzmi.-) Prognozy rządu się sypią, inflacja rośnie, dolary jak drukowali, tak drukują, na giełdzie wyprzedaże, benzyna drożeje, a wybory dopiero w październiku. Benzyna dobije pewnie do 6 złotych, a władza wprowadzi banderole na kartofle,-) aby jakoś kontrolować rynek alkoholi w Polsce i pobierać akcyzę. Kto tylko będzie mógł zejdzie do podziemia, tworząc rynek czarny, szary, a nawet bury.-)

Brunner wczoraj mówił był, że celnicy szaleją na granicy ze Szwajcarią. Prawie co trzecie auto wywozi więcej niż przepisowe 10 tysięcy euro. Zapewne to reakcja na wieść o podwyższeniu sufitu zadłużeniowego w USA, gdzie od optymizmu na giełdach spadło, a frank szwajcarski się wzmocnił. Premier Hiszpanii odwołał swoje zagraniczne wizyty, a w Berlinie znów zbierają się eksperci Bundesbanku. Chyba w związku z nową odmianą sezonu ogórkowego zafunduje sobie powtórkę serialu Jerycho.-) Wiem, że to fantastyka, ale za to coraz bardziej zbliża się do rzeczywistości.

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP