poniedziałek, 19 września 2011

Surrealizm

Właśnie wróciłem z córką Sołtysa z wystawy surrealizmu. Sołtysówna na chwilę zaszła do mnie aby przy szklaneczce wiśniowej nalewki podyskutować o sztuce. Dyskusja przeciągała się, więc nieco zaniepokojony Sołtys przyszedł zobaczyć nad czym dyskutujemy, i gdy okazało się, że o surrealizmie, to odetchnął z ulgą,-) po czym ochoczo dołączył się najpierw do nalewki,-) a potem do dyskusji. Surrealizm wg Sołtysa, ma wiele wspólnego z polityka i ekonomią. Wg sołtysowego rankingu numerem jeden w sztuce surrealizmu charakteryzuje się polski rząd, w tym jego ustawodawstwo. Przy czym surrealizm najłatwiej zauważyć w konsultacjach społecznych oraz w sztuce znikania i pojawiania się. Raz są to łapówki "lub czasopisma", innym razem artykuł 5a, a jeszcze innym razem ustawa o nasiennictwie, która ma chronić Polskę przed GMO poprzez wprowadzanie GMO. Surrealistyczne jest i to, że demokratycznie wybrana władza nadal boi się obywateli i boi się tym obywatelom dać broń do ręki, a nawet boi się stworzyć prawo wyborcze, które uniemożliwiałoby przekręty wyborcze. Wg tego rankingu numerem dwa w otaczającym nas surrealizmie jest Parlament Europejski i jego ustawodawstwo, które Komisja Europejska może sobie dowolnie olewać. Z tego też względu ustawy są drogie i zupełnie niepraktyczne, służące li tylko do oprawiania w ramki i kanalizowaniu obywatelskiego oburzenia. Praktyka tych europejskich ustaw przypomina konstytucje w ZSRR, która wprawdzie do ramek nie pasowała, ale równie często, co Komisje Europejskie ustawami Euro Parlamentu, przewodnia partia, KPZR, podcierała sobie nią d. tfu, wycierała nią usta.-) W ten oto sposób Sołtys dotarł do pozycji nr trzy, tj do Komunizmu, w którym zarówno ustawodawstwo, jak i życie codzienne kształtowane było poprzez surrealizm. Teraz na pozycje nr cztery wysunęła się praktyka liberalizmu, tfu globalizmu, tfu nowej ekonomii, która z surrealizmu czerpie pełnymi garściami, przy czym bailouty faktycznych bankrutów, nazywanych w nowomowie quantitative easing, czyli powoli nadciągającą biegunką, tfu powoli nadciągającym rozwolnieniem wartości papierowego pieniądza, za który zapłacą obywatele.-) W tej sytuacji, opisywanej przez Sołtysa, zdziwiło mnie tylko jedno - uwiąd logiki. Ponieważ instytucje finansowe ostro krytykują deficyty budżetowe państw, które powstały właśnie dlatego, że owe państwa zadłużyły się po szyję aby ratować od bankructwa właśnie owych krytykantów. W podobnym tonie krytykowany jest podatek od spekulacji finansowych, z tym, że teraz euro utopistów straszy się, iż kapitał ucieknie do Azji, gdzie w 98% jest on kontrolowany przez państwo.-) W sumie nie jest to dziwne, skoro jedynie około 2% kapitału służy realnemu obrotowi gospodarczemu, a reszta jest związana z finansową spekulacją. W tak zwanym międzyczasie Fridman i jego Szkoła Chicagowska stworzyła teorię o „przesączanie się” bogactwa w dół społeczeństwa. Tymczasem, jak twierdzi badający procesy liberalizacji i globalizacji Galtung, problem polega na tym, że praktyka nie potwierdza tej teorii,-) a bogactwo nie „przesącza” się w dół.  Praktyka pokazuje, że teorie zupełnie oderwane od realiów potrafią trzymać się niezwykle długo, niczym  kosmiczna teoria Ptolemeusza, o której dość powszechnie wiedziano, że jest błędna, ale co zupełnie nie przeszkadzało władzy i Kościołowi na skazywanie ludzi na więzienie lub śmierć za jej kwestionowanie.-) Przy tym wszystkim nawet wśród decydentów narasta przekonanie, że nie podlegający żadnym regułom kapitalizm rozpadnie się tak samo jak komunizm. W ten sposób współczesny kapitalizm awansował na piąte miejsce we współczesnym rankingu surrealizmu.-)

Do dyskusji o sztuce surrealizmu włączyła się ponownie Sołtysówna, która dotychczas jedynie puszczała mi frywolnie oczko. Zauważyła ona mimochodem, że cała polska reforma kolei pełna jest surrealizmu. Reforma trwa już kilka lat, a jej głównym skutkiem jest zmniejszanie się długości linii kolejowych, likwidacja kolejnych pociągów i skracanie składów. Gdyby taka reforma miała trwać z 50 lat, to jej surrealistycznym skutkiem byłby całkowity zanik linii kolejowych w Polsce. W tym momencie przeraziła mnie logika polskich reform. Trwają one już 20 lat i cechują je zanikające elementy polskiej własności w gospodarce i zanikanie reformowanej od lat polskiej armii. Jeszcze ze trzydzieści lat takich reform i z polskości oraz z polskiej gospodarki nie zostanie nic. Symptomatyczna przy tym była surrealistyczna reforma Telekomunikacji Polskiej poprzez jej prywatyzację, przy czym owa prywatyzacja sprowadzała się głównie do sprzedaży udziałów tej firmy dla państwowej France Telecom.-)

Zaczęło świtać, więc nalałem dębowej wódki dla podsumowania światowego surrealizmu, w którym to Wen Jiabao, żółty komunista z czerwonej partii,  stwierdził był, iż jedynie słuszna partia i należący do niej kraj - Chiny - jest gotów wyciągnąć pomocną dłoń i uratować Zachód. W ten oto sposób Manifest surrealizmu stał się ważniejszy niż Manifest komunistyczny, który surrealistycznie, acz proroczo głosił, że widmo krąży po Europie - widmo komunizmu.-) Surrealistyczne jest i to, że to właśnie po upadku komunizmu byłe już państwa socjalistyczne zlikwidowały ustawowe powiązanie swojego pieniądza ze złotem, a pomimo tego złoto nadal jest jedynym prawdziwym pieniądzem. Surrealizm w pełni i jak mawiał Stirlitz - bez gorzałki nie razbieriosz.-)


99 komentarzy:

  1. "Wen Jiabao, żółty komunista z czerwonej partii, stwierdził był, iż jedynie słuszna partia i należący do niej kraj - Chiny - jest gotów wyciągnąć pomocną dłoń i uratować Zachód"

    Już nas ratuje, to ci filantrop :

    http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/548592,chinskie_prezenty_dla_mswia_sprzet_elektroniczny_trafil_do_urzednikow_ktorzy_decyduja_o_przetargach.html

    OdpowiedzUsuń
  2. @slav
    Już nas ratuje, to ci filantrop

    Nie napisałem, że chce ratować kogokolwiek za darmo.-) Takie czasy nastały, że za darmo to ciężko nawet w ryj zarobić.-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak widać na obrazku do 1971 bogactwo się przesączało w dół dość dobrze. Może by wrócić do tamtego kapitalizmu?

    OdpowiedzUsuń
  4. Sprzęt elektroniczny od Chinoli dla urzędników o przetargach... :) To ja bym od razu połowe tego sprzętu rozkręcił i sprawdził co jest w środku... jakie oprogramowanie jest na dyskach itp. Koń trojański w czystej postaci :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś tak dziwnie Ci to wyszło, krytykujesz "kapitalizm" podając jako przykład... sprzedaż państwowej firmy przez jedno państwo innemu państwu... hmmm...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ze banki maja niewiele wspolnego z realna gospodarka to juz nawet mainstream odkryl.

    http://tiny.pl/h1h6c

    Ale ze maja duzo wspolnego z kieszeniami politykow wiec niepredko ten pasozyt zdechnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. @panika2008
    Jakoś tak dziwnie Ci to wyszło, krytykujesz "kapitalizm" podając jako przykład... sprzedaż państwowej firmy przez jedno państwo innemu państwu.

    To dotyczyło polskiej wersji reform i prywatyzacji - Symptomatyczna przy tym była surrealistyczna reforma Telekomunikacji Polskiej poprzez jej prywatyzację Czy naprawdę nie dostrzegasz tego surrealizmu prywatyzacji poprzez sprzedaż firmy, de facto, innemu państwu i nazywanie tego reformą?

    OdpowiedzUsuń
  8. @piort34
    banki maja niewiele wspolnego z realna gospodarka

    To wymaga reformy systemy bankowo-finansowego i to w postaci proponowanej przeze mnie, tj wydzielenie banków depozytowych ze 100% rezerwą oraz banków pożyczkowych, w których lokowane kwoty są pożyczane oraz zakaz kreowania pieniądza przez banki. Tyle, że w ten sposób banki i ich właściciele będą musieli gwałtownie spaść na ziemię, a ten upadek byłby dla nich b. bolesny i dla "mamutów" kończący się śmiercią. Stąd te pojawiające się propozycje, aby zjeść ciastko i mieć ciastko - pożyczyć kasę, ale nie lokaty, tylko z powietrza.-) Tymczasem od starożytności już wiadomo, że z pustego, to i Salomon nie naleje, i że pożyczanie czegoś, czego się nie ma jest zwykłym oszustwem.

    OdpowiedzUsuń
  9. "Wystarczy" zlikwidować wszelkie gwarancje i ubezpieczenia, którymi fundusze państwowe wspierają sektor bankowy (łącznie z, jak się wydale trwałymi, hahaha, tymczasowymi programami pomocowymi). Kilka tysięcy bankructw później na rynku zostałyby same "przyzwoicie się prowadzące" instytucje finansowe. Nie trzeba wprowadzać żadnych nowych regulacji, restrukturyzacji, podziałów, ograniczeń, rozgraniczeń - wręcz przeciwnie, wszystkie regulacje wyrzucić do kosza, a potem bawcie się panowie finansjera wyłącznie na WŁASNĄ i akcjonariuszy odpowiedzialność.

    OdpowiedzUsuń
  10. @panika2008
    "Wystarczy" zlikwidować wszelkie gwarancje i ubezpieczenia,

    Tutaj nie masz racji i to zupełnie. Taka zabawa, jaką proponujesz mogłaby się odbyć tylko i wyłącznie wtedy, gdyby do obiegu przywrócić fizyczny pieniądz kruszcowy, a posługiwanie się pieniądzem papierowym lub elektronicznym byłoby karane jak oszustwo, najlepiej obcięciem ręki.-)

    Z uwagi na to, że we współczesnej gospodarce wymagane jest istnienie szybkich i wiarygodnych sposobów transferu pieniądza, nie sposób jest uciec od pieniądza w postaci elektronicznej, a ten zawsze będzie krążył w oderwaniu od fizycznego transferu. W związku z tym prościej, łatwiej i bez rewolucji jest rozdzielić funkcje bankowe na depozytowe (wyłącznie bezpieczne przechowywanie, gwarantowane przez państwo do pewnej kwoty, np rocznych lub dwuletnich dochodów), lokacyjne (tylko lokaty, pożyczane potem przez bank na procent, ale bez gwarancji ze strony państwa lub z gwarancją niewielkiej kwoty, np 1-2 średnich miesięcznych dochodów), inwestycyjne (działające na zasadzie dzisiejszych banków inwestycyjnych, bez jakiejkolwiek gwarancji). Wymaga to powrotu do kreacji pieniądza jedynie przez banki centralne a kreacja pieniądza przez banki komercyjne musiała by być oparta o posiadane zasoby kruszcu. W ten sposób pieniądz elektroniczny nadal mógłby istnieć, ale nie byłby kredytem, a pożyczką udzielaną z lokat lub na bazie posiadanych zasobów kruszcu. W ten sposób kredyt pozostałby jedynie w postaci kredytu handlowego lub kupieckiego, a do obrotu wróciłoby poręcznie - weksel. Zaletą weksla, w odróżnieniu od pieniądza jest to, że można go nie przyjąć jako zapłaty lub przyjąć z dyskontem. W ten sposób rozdziela się obieg pieniądza prawdziwego, (fizycznego, kruszcowego) od obiegu quasi pieniądza, czerpanego, jak wiemy z powietrza.-)

    OdpowiedzUsuń
  11. "posługiwanie się pieniądzem papierowym lub elektronicznym byłoby karane jak oszustwo, najlepiej obcięciem ręki." - nie rozumiem. Pod nieobecność możliwości siłowej eksternalizacji kosztów nie ma znaczenia, czym obracasz, czy są to złote monety, czy płytki uformowane z psich kup. Jest sprzedający, jest kupujący, jak tam się dogadają, tak będzie. Dopóki sprzedający nie skrzykną się w kartel wspomagany moimi pieniędzmi pośrednio przez państwo, lata mi to koło d*, co oni sobie za pieniądz obiorą.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bez zabronienia stosowania przez banki rezerw cząstkowych to i nawet pieniądz kruszcowy nie pomoże. I to nie jest żadna regulacja, tylko usunięcie przywileju bankowego w tym względzie.
    W USA już przerabiali złoto + rezerwy cząstkowe:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Category:Economic_disasters_in_the_United_States
    Polecam, przeczytanie artykułów z serii "Panic of ..."

    OdpowiedzUsuń
  13. Co do bankowości, to nawet nie chodzi o wydzielenie banków inwestycyjnych i depozytowych co o zabronienie stosowania przez banki strategii: finansuj się na krótki okres a udzielaj kredytów na długi okres. Jak zapadalności się by zgadzały to nie było możliwości runu na bank. Może i trzeba by się wtedy pożegnać z kredytami na 30 lat, ale czy to źle?

    OdpowiedzUsuń
  14. Sprzedaż TP francuskiemu rządowi jest śmieszna, ale daje pewne plusy.
    Związkowcy i politycy polscy nie mają żadnego przełożenia na zarząd.
    A francuscy związkiowcy i politycy też nie mają bo to za daleko.
    A przynajmniej raz w życiu sprzedaliśmy coś drogo...

    OdpowiedzUsuń
  15. Sprzedaż TP francuskiemu rządowi jest śmieszna, ale daje pewne plusy.
    Związkowcy i politycy polscy nie mają żadnego przełożenia na zarząd.
    A francuscy związkiowcy i politycy też nie mają bo to za daleko.
    A przynajmniej raz w życiu sprzedaliśmy coś drogo...

    OdpowiedzUsuń
  16. ikti, a niech i oni tam sobie te rezerwy mają pełne, częściowe, tajne i dwupłciowe nawet, byle z mojej kieszeni nie brali. Co mnie to obchodzi, czy bank ze swoimi klientami się bawią w kasyno. Jak im to pasi - ich sprawa, jeden lubi wódkę drugi wino (a Hans lubi bimber, hehehe).

    "zabronienie stosowania przez banki strategii: finansuj się na krótki okres a udzielaj kredytów na długi okres" - no w ten sposób to praktycznie w ogóle banki by nie mogły istnieć.

    OdpowiedzUsuń
  17. @ panika2008

    Hans ma rację. Banki depozytowe ze 100% rezerwą są niezbędne, by przeprowadzić ludzi jakoś przez niezbędną falę bankructw obecnych banków.

    Bo to nieprawda, że wystarczy pozwolić by system bankowy sam się oczyścił. Panika która przy tym wyniknie rozłoży na łopatki wszystkie banki, nawet te przyzwoite.

    Musi być instytucja bezpiecznej przystani, w której nie ma odsetek, trzeba wręcz płacić za depozyt, ale mamy gwarancję ochrony.

    Bez takiej instytucji bankowej nikt rozsądny nie dopuści do niezbędnej oczyszczającej fali bankructw.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Zielony Jaszczur, "Musi być instytucja bezpiecznej przystani, w której nie ma odsetek, trzeba wręcz płacić za depozyt, ale mamy gwarancję ochrony." - jeśli ludzie takowej nie potrzebują, to nie widzę powodu, żeby im to na siłę za pieniądze z podatków narzucać (a wydając z podatków wydaje się razy trzy, bo po drodze tylu stronników do wsparcia!). A jeśli potrzebują - to rynek sam (sic!!!) im to dostarczy. Tak jak ze sportem. Są szachy, jest formuła pierwsza, jest boks - poziom ryzyka i adrenaliny w pełnej skali.

    OdpowiedzUsuń
  19. @panika2008
    jeśli potrzebują - to rynek sam (sic!!!) im to dostarczy

    Popełniasz zasadniczy błąd zakładając, że rynek jest idealny, a nie jest. Na dodatek pomiędzy informacją a zaspokojeniem potrzeby istnieje luka czasowa. Dla przykładu, gdyby tak nagle Polsce przestali pożyczać, to takie przykładowe chińskie trampki trzeba by wytwarzać w kraju. Do tego potrzeba zakładów pracy, odpowiednich linii produkcyjnych, maszyn, przeszkolonych ludzi, a to wszystko wymaga czasu. Gdy istnieje niezaspokojona potrzeba, ale rynek reaguje zawsze z opóźnieniem.-) W bankowości również rynek nie jest idealny ani bliski równowagi i trzeba najpierw za pomocą regulacji przywrócić mu sprawność i racjonalność działania.

    a niech i oni tam sobie te rezerwy mają pełne, częściowe, tajne i dwupłciowe nawet, byle z mojej kieszeni nie brali
    Niech na świecie będzie wojna, byle moja wieś spokojna.-) Tymczasem rezerw cząstkowa powoduje "wypłukiwanie złota z powietrza". Jak sama nazwa wskazuje (rezerwa cząstkowa -> współczynnik kreacji pieniądza) pieniądz na kredyt nie pochodzi od Ciebie, czy mnie, ale jest wynikiem kreacji, fałszerstwa, bank pożycza to, czego nie ma i żąda za to pieniędzy, realnych pieniędzy. W efekcie powstaje inflacja, a często i bańka spekulacyjna oraz instrumenty pochodne, przy których sprzedawanie kota w worku jest szczytem uczciwości. Prawo banków do kreacja pieniądza prowadzi do deformacji rynku i dominacji rynków finansowych nad rynkiem dóbr fizycznych, co rodzi bankokrację (naduprzywielejowanie banków), balouty (zbyt duży, aby upaść) itp. To jest czysty faszyzm, tyle, że w świecie finansów, tyle, że zamiast ubermensch'a mamy uberbanker'a Jak esesmana ubrać w garnitur bankiera, a cyklon B zastapic kredytem, to i tak efekt jest z reguły ten sam - ruina gospodarcza i wojny.

    Niejeden tylko wtedy lubi równość, gdy sam ma najwięcej.-)

    OdpowiedzUsuń
  20. @ panika2008

    OK. Być może jestem niedoinformowany. Proszę wytłumacz mi, jak w świetle obowiązujących przepisów można prowadzić bank depozytowy, który nie może zbankrutować.
    IMHO to niemożliwe. Bo w żadne zapewnienia prezesów klienci nie uwierzą. W razie paniki takie zapewnienia są guzik warte. Coś warte mogą być jedynie zapewnienia wynikające z przepisów prawa, których spełnienie jest regularnie weryfikowane przez odpowiednie organa nadzoru.

    Mówiąc krótko: potrzebna jest funkcja skrytki depozytowej z możliwością elektronicznego przelewania włożonych tam pieniędzy, poparta takim zaufaniem, które nie 'pęknie' gdy obecne banki będą bankrutować jeden za drugim.

    OdpowiedzUsuń
  21. @panika2008
    Jak pęka bańka kredytowa to nie obrywa się tylko tym, co bawili się w rezerwy cząstkowe ale wszystkim (patrz historia). Nie jesteś i nie możesz być odseparowany od reszty gospodarki.

    A zważywszy na to, to po każdym takim kryzysie ludzie wręcz żądają utworzenia banku centralnego i po jakimś czasie mamy to co mamy.

    Aby rynek dał optymalne rozwiązanie to muszą być spełnione pewne założenia. Między innymi brak dylematu więźnia. Jeśli rezerwa cząstkowa jest dozwolona to kto z niej nie korzysta jest frajerem, a jak wszyscy korzystając to źle się to kończy. Powiedz mi jaki mechanizm rynkowy może zabezpieczyć przed czymś takim?

    OdpowiedzUsuń
  22. A banki mogą istnieć w sytuacji wymuszenia zgodnych zapadalności depozytów i kredytów. Po prostu wtedy pełnią prostą funkcję łączenia oszczędzających z potrzebującymi kredytów i zarządzania ryzykiem. Oczywiście to nie ten lewar i nie te zyski, ale kto powiedział, że banki mają mieć ponadprzeciętne zyski.

    OdpowiedzUsuń
  23. @Hans
    " Surrealistyczne jest i to, że to właśnie po upadku komunizmu byłe już państwa socjalistyczne zlikwidowały ustawowe powiązanie swojego pieniądza ze złotem"
    Czy możesz, proszę, podać źródło? Chodzi mi głównie o Polskę.

    OdpowiedzUsuń
  24. @pi kwadrat
    Polska, podobnie jak inne kraje, w tym ZSRR, przystąpiła do systemu złotej waluty. Wprowadzony dekretem PKWN 27 sierpnia 1944, nowy złoty odpowiadał 0,222169 gramom czystego złota i w tym przeliczniku służył do wymiany handlowej z zagranicą. W Polsce, wzorem USA i ZSRR zakazano obywatelom posiadania złota monetarnego i handel nim. Link do złota w ustawach funkcjonował bodajże do 1992 roku.

    OdpowiedzUsuń
  25. @Hans, "Popełniasz zasadniczy błąd zakładając, że rynek jest idealny, a nie jest" - ha! widzisz! wcale że nie zakładam! ale zakładam, że jest bardziej idealny, niż koncesjonowany pseudokapitalizm etatystyczno-patokratyczny, dowodów mam dookoła tak dużo, że bez sensu je przytaczać, każdy wie, każdy widzi.

    OdpowiedzUsuń
  26. @Zielony Jaszczur, "Proszę wytłumacz mi, jak w świetle obowiązujących przepisów można prowadzić bank depozytowy, który nie może zbankrutować." bardzo prosto, bank bierze wszystkie depozyty i lokuje je w NBP i/lub BGK, które z mocy prawa *nie mogą* zbankrutować (co logiczne, w końcu to oni emitują pieniądze).

    "Mówiąc krótko: potrzebna jest funkcja skrytki depozytowej z możliwością elektronicznego przelewania włożonych tam pieniędzy, poparta takim zaufaniem, które nie 'pęknie' gdy obecne banki będą bankrutować jeden za drugim." - widocznie nie jest aż tak bardzo potrzebna, jak Ci się wydaje, skoro nikt takiego produktu nie wprowadził masowo na rynek. Znowu - mi to nie przeszkadza, jak ludzie wolą swoje pieniądze trzymać na kasynowych kontach... ich sprawa...

    OdpowiedzUsuń
  27. @ikti, "Jak pęka bańka kredytowa to nie obrywa się tylko tym, co bawili się w rezerwy cząstkowe ale wszystkim (patrz historia)" - no i? Jak trzęsienie ziemi zmiecie z powierzchni ziemi fabrykę scalaków, to też efekty się roznoszą po świecie falami i dotykają często zupełnie nieoczekiwanych miejsc (było przerabiane pod koniec lat 90.). Ale, na miłość Boską, dlaczego z tego ma wynikać, że *ja* mam finansować ubezpieczenie fabryk scalaków, albo ich odbudowę, ze swojej kieszeni??!

    OdpowiedzUsuń
  28. @panika2008
    Ale, na miłość Boską, dlaczego z tego ma wynikać, że *ja* mam finansować ubezpieczenie fabryk scalaków, albo ich odbudowę, ze swojej kieszeni??!

    No bo chcesz mieć rano prąd w gniazdku, dostęp do internetu, chcesz, aby bankomat działał itp sprawy.-) Niby nie interesuje Ciebie, co tam Panie w wielkim świecie? Chińczycy trzymają się mocno?, ale i tak odczuwasz tego skutki.

    mi to nie przeszkadza, jak ludzie wolą swoje pieniądze trzymać na kasynowych kontach
    A przeszkadza Ci, że cena towarów rośnie w sklepie, że skokowo rośnie oprocentowanie pożyczek i kredytów, albo to, że Twój pracodawca bankrutuje? Tak to działa. Wszyscy jedziemy w sumie na tym samym wózku. A za wszystko to zapłacisz ze swojej kieszeni tak, czy siak.-)

    OdpowiedzUsuń
  29. @ panika2008

    "bardzo prosto, bank bierze wszystkie depozyty i lokuje je w NBP i/lub BGK, które z mocy prawa *nie mogą* zbankrutować"

    A jedynym zapewnieniem, że wszystkie depozyty zawsze będą ulokowane w NBP jest 'słowo prezesa', które jest wiadomo ile warte.

    "widocznie nie jest aż tak bardzo potrzebna, jak Ci się wydaje, skoro nikt takiego produktu nie wprowadził masowo na rynek"

    Nie wprowadził, bo taki produkt przy obecnym prawie nie dysponowałby wystarczającą wiarygodnością.

    Bardzo podobny produkt już istnieje, jest powszechnie stosowany i nazywa się gotówka. Sprawia ona jednak problemy przy przelewach i większych kwotach, dlatego stosowana jest ona głównie przez konsumentów, a praktycznie niestosowana przez przedsiębiorców.

    Gdy pojawi się produkt depozytowy o bezpieczeństwie porównywalnym z gotówką, chętni na ten produkt znajdą się już po pierwszym głośnym bankructwie obecnego banku.

    OdpowiedzUsuń
  30. Tak sobie myślę, że NBP mógłby uruchomić funkcję składania u niego depozytu przez przedsiębiorcę i konsumenta.

    Mielibyśmy automatycznie 100% rezerwę i zabezpieczenie przed bankructwem.

    Sprowadzało by się to do paru funkcji w systemie komputerowym aby udostępnić klientom minimalną funkcjonalność do robienia internetowych przelewów.

    OdpowiedzUsuń
  31. @Hans, to ja już wolę zapłacić z własnej kieszeni tym hipotetycznym bezrobociem czy drożyzną. Bo wiem, że jeśli w tą zabawę włączy się jeszcze jeden pośrednik - państwo ze swoimi BFGami, TARPami, NBPami i całą tą stertą gówna - to ostateczny rachunek będzie znacznie większy. Ale zdaję sobie sprawę, że niektórzy wolą przepłacać za bezpieczeństwo. Toteż nie widzę problemu, żeby fani bezpieczeństwa za wysoką cenę założyli sobie własne, *dobrowolne* i nie łupiące mnie pod lufą karabinu instytucje ubezpieczające i regulujące firmy finansowe.

    @Zielony Jaszczur, "A jedynym zapewnieniem, że wszystkie depozyty zawsze będą ulokowane w NBP jest 'słowo prezesa', które jest wiadomo ile warte." - no wiesz, jeśli bardzo boisz się zaufać ludziom, to nie widzę problemu, kup sobie kawałek ziemi, wykop ziemiankę i żyj szczęśliwym i niezależnym życiem samowystarczalnego samotnika. Ewentualnie - jeszcze chyba taniej - myślę że można się wbić zupełnie na krzywy ryj gdzieś do Amazonii albo na Syberię, nikt na Ciebie pewnie nawet nie spojrzy krzywo jak będziesz polował na lokalną zwierzynę.

    "Nie wprowadził, bo taki produkt przy obecnym prawie nie dysponowałby wystarczającą wiarygodnością." - zdaje się, że poziom wiarygodności, który by Ciebie zadowolił, to co najmniej dywizja piechoty rozlokowana w promieniu kilometra od skarbca ;) A i to nie wiem, czy by starczyło, czy by nie było potrzebne parę baterii Patriotów ;) Tyle że, powtarzam - kto za to wszystko zapłaci? I dlaczego mam za to płacić ja, który - wybacz za brutalną szczerość - zupełnie, ale to zupełnie w dupie mam bezpieczeństwo Twoich pieniędzy?

    "Tak sobie myślę, że NBP mógłby uruchomić funkcję składania u niego depozytu przez przedsiębiorcę i konsumenta." - z tego, co wiem, to zasadniczo jest możliwe, tzn. prawo tego nie zabrania, jedyny problem to brak oddziałów detalicznych. Pewnie jak masz paręset milionów PLN do ulokowania a nie paręset, to Cię jednak osobiście obsłużą, tak jak ostatnio ECB obsłużył Siemensa (zob. np. http://www.zerohedge.com/news/shocker-siemens-pulls-%E2%82%AC500-million-french-bank-redeposits-direct-ecb)

    OdpowiedzUsuń
  32. @Zielony Jaszczur, a tak na serio z tym bezpieczeństwem, to chyba po prostu wystarczy sobie nakupić złota i zakopać w ogródku, nie? Szczególnie pod obecność standardu złota, gdy jego wartość nie wahałaby się tak bardzo jak dziś. Proste i niskokosztowe rozwiązanie, nie wymagające pisania tysięcy ustaw i obciążania współplemieńców ciężarem kolejnych podatków, planów ratunkowych itd.

    OdpowiedzUsuń
  33. Co ciekawe ,prezent który dostali urzędnicy jest od firmy Huawei ,firma która w pewnym środowisku jest postrzegana za hakerów,dziwne jest to iz Huawei wydaje jakiś produkt ,albo patent telekomunikacyjny parę tygodni po Nokia Siemiens a pózniej mają TAKIE same problemy ze sprzętem ,hmm ciekawe

    OdpowiedzUsuń
  34. @panika2008
    Szczególnie pod obecność standardu złota
    Zauważ po primo, że nie mamy obecnie standardu złota.-) Bez akceptacji państwa w postaci prawa nie sposób wrócić do standardu kruszcowego. Po drugie primo, to przy standardzie złota i za przyzwoleniem władzy pomieszano funkcje depozytowe i lokacyjne. Z kolei bez kontroli państwa bankierzy będą robić dokładnie to, co Grobelny z "bezpieczną" kasą, a ludzie nie będą mieli żadnych szans na odzyskanie swojej własności. Tak właśnie działa rezerwa cząstkowa.-) W ten sposób bezpieczeństwo obrotu gospodarczego legnie w gruzach, a zaraz po tym załamie się gospodarka i wrócimy wprost do sytuacji, gdy obraca się prawie wyłącznie kruszcem z cyklicznymi bankructwami i ludźmi na ulicach, których okradli bankierzy. Puszczanie kreacji pieniądza na żywioł zawsze groziło katastrofą, o czym można doskonale poczytać w historii.

    Sensownym jest istnienie kontrolowanego przez społeczeństwo organu (tj obieralnego), który z jednej strony byłby emitentem pieniądza, być może na bazie aktywów krajowych i kruszców, a z drugiej strony pilnowałby i karał banki za mieszanie funkcji depozytowych, lokacyjnych i inwestycyjnych, a bankierów sadzał do więzienia za naruszanie monopolu emisyjnego NBP, który nota bene obecnie zapisany jest w konstytucji.-) Bank centralny, jako emitent i strażnik pieniądza powinien gwarantować depozyty i w niewielkim stopniu lokaty, co zachęcałoby do oszczędzania. Coroczna wielkość emisji pieniądza powinna być uzależniona od demografii, w myśl zasady, przyrost ludzi - więcej pieniądza w obrocie. Emisja pieniądza zależna od przyrostu naturalnego powodowałaby stałą, niewielką inflację, co stymulowałoby gospodarkę. Ze względu na to, że zyski z emisji powinny przypadać społeczeństwu, jako ostatecznemu suwerenowi, bank centralny powinien coroczną emisje przekazywać bezpośrednio obywatelom. Ze względów społecznych najlepiej byłoby, aby te transfery trafiały do rodzin z dziećmi, ale równie dobrze mógłby to być równy podział na każdego obywatela bez względu na wiek. Władza poprzez system podatków pobierałaby pieniądze od obywateli na cele niezbędne do realizacji państwa, bez prawa zadłużania się. W drodze referendów bank centralny mógłby dokonać większych emisji pieniądza na wydatki celowe, np drogi, z tym, że ponadnormatywna emisja byłaby przez władze lokalne lub ogólnokrajowe spłacana z podatków do NBP jako nieoprocentowana pożyczka.Powodowałoby to, że każda dodatkowa emisja wiązała by się automatycznie z podwyżką podatków.-)

    OdpowiedzUsuń
  35. "W ten sposób bezpieczeństwo obrotu gospodarczego legnie w gruzach, a zaraz po tym załamie się gospodarka i wrócimy wprost do sytuacji, gdy obraca się prawie wyłącznie kruszcem z cyklicznymi bankructwami i ludźmi na ulicach, których okradli bankierzy" - a nie wystarczyłoby paru takich bankierów-złodziei publicznie powiesić? Dla mnie złodziej to złodziej, bankier czy nie bankier, parę pokazowych procesów przywróciłoby wiarę w obrocie gospodarczym. Powtarzam - to rozwiązanie znacznie prostsze, tańsze i mniej podatne na wypaczenia, niż stosy regulacji.

    OdpowiedzUsuń
  36. "naruszanie monopolu emisyjnego NBP, który nota bene obecnie zapisany jest w konstytucji" - NBP przysługuje tylko monopol emitowania znaków pieniężnych - czyli monet i papierków - nie pieniądza w szerokim znaczeniu; zob. Konst. RP - art. 227 p. 1, art. 227 p. 7, dalej Ustawa o NBP - art. 4 (doprecyzowanie tego, co w gestii ustawy zostawia konstytucja), potem uonbp - art. 31.

    OdpowiedzUsuń
  37. @panika2008
    NBP przysługuje tylko monopol emitowania znaków pieniężnych

    Może my czytamy inną konstutucję? Art. 227 p.1 Przysługuje mu wyłączne prawo emisji pieniądza

    A tak, przy okazji, konstytucja jest prawem nadrzędnym i Ustawa o NBP nie może byc z nia sprzeczna, a jest. Konstytucja jest stosowana wprost. To, ze nie jest wynika z tzw bankokracji. Pieniądz, to pieniądz, a nie tylko "monety i papierki", a tutaj masz miary pieniadza http://www.nbp.pl/home.aspx?f=/statystyka/pieniezna_i_bankowa/miary.html

    OdpowiedzUsuń
  38. Doczytaj dalej, wszystkie artykuły które przytoczyłem.

    Konstytucja jest prawem nadrzędnym, ale - stety czy niestety - wyraźnie ma napisane, co jest doprecyzowane przez ustawę.

    OdpowiedzUsuń
  39. @ A®thasRLU

    "Co ciekawe ,prezent który dostali urzędnicy jest od firmy Huawei ,firma która w pewnym środowisku jest postrzegana za hakerów,dziwne jest to iz Huawei wydaje jakiś produkt ,albo patent telekomunikacyjny parę tygodni po Nokia Siemiens a pózniej mają TAKIE same problemy ze sprzętem ,hmm ciekawe"

    Huawei jest w wielu konsorcjach w wielkimi zachodnimi korporacjami, zakupiło od wiele licencji. Obecnie ta know-how jest wykorzystywana do zniszczenia korporacji co Huawei sobie wychodowały na własnym łonie poprzez dumping cenowy. Zobacz na ich stronie fakty z ich historii -daje do myślenia, jest kwintesencja globalizacji. W 90 latach są dostawcą Internetu wiejskiego ale:
    "Year 2000
    * Establishes R&D center in Stockholm, Sweden
    * USD100 million generates from international market
    Year 1999
    * Establishes R&D centre in Bangalore, India, which achieves CMM level-4 accreditation in Year 2001 and CMM level-5 accreditation in Year 2003" no i poszło:
    http://www.huawei.com/en/about-huawei/corporate-info/milestone/index.htm

    Ktoś im na to R&D center in Stockholm zezwolił. Niemcy są ostrożniejsi i w takie inicjatywy zwykle się nie pchają.

    Są u nas mocni, Solorz ich lubi:
    "Huawei Partners with Aero2 to Launch World's First LTE TDD/FDD Commercial Network"
    http://www.huawei.com/en/about-huawei/newsroom/press-release/hw-094133-ltetddaero2first.htm

    A system do telekonferencji to nowoczesny koń trojański,tylko nie szans na sprawdzenie co jest zaszyte w brzuchu.
    Jeszcze się bronią twierdze Appla, ale w USA zaraza, jak pisał wieszcz.

    OdpowiedzUsuń
  40. @Panika
    Nie tylko Siemens cykora, zaraza się rozprzestrzenia:

    "Chińczycy nie chcą handlować z zarażonymi bankami
    Bank of China, jeden z największych banków w Chinach, wstrzymał operacje forex i swap z kilkoma bankami z Europy – podaje Reuters, powołując się na anonimowe źródła.
    Wśród instytucji, z którymi Bank of China zawiesił handel swapami, znajdują się m.in. francuskie banki, które są szczególnie zaangażowane w greckie obligacje: Societe Generale, Credit Agricole i BNP Paribas. Nazwy pozostałych banków nie są znane."

    http://forsal.pl/artykuly/549142,zagraniczne_instytucje_i_wielkie_koncerny_uciekaja_od_europejskich_bankow.html

    OdpowiedzUsuń
  41. I jeszcze to: A tak wygląda sprawa licencji w sądzie USA, gdzie indziej podejrzewam ,że chińczycy są nie zagrożeni:
    http://www.telecomengine.com/article/interdigital-files-nokia-huawei-zte-complaint

    OdpowiedzUsuń
  42. @panika2008
    nie wystarczyłoby paru takich bankierów-złodziei publicznie powiesić? Dla mnie złodziej to złodziej, bankier czy nie bankier,

    Nie słyszałem aby powiesili Madoffa, czy pracowników Morgan Stanley za przekręt ze srebrem

    parę pokazowych procesów przywróciłoby wiarę w obrocie gospodarczym
    Czy pokazowy proces Grobelnego zwrócił kasę ludziom? Trochę realizmu, tow. @panika2008.-)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ależ ja się z szanownym Kolegą Szpiegiem zgadzam, że nie jest dobrze.

    Ale wprowadzenie kolejnych warstw regulacji do istniejących już grubych tysięcy ich stron nie doprowadzi do tego, że przekręty i aferzyści znikną. Jedyne, co to da, to dalszy rozrost biurokracji - bo ktoś te regulacje musi w życie wprowadzać, nie? A one będą zawsze dziurawe.

    Dlatego uważam, że jedyne, co można zrobić, to a) wyeliminować hazard moralny w takim stopniu, w jakim to realistycznie możliwe, b) drastycznie zwiększyć zakres kar za przestępstwa finansowe.

    W związku z tym ja rozwiązanie widzę tylko jedno, radykalne i darwinowskie: każdy w 100% odpowiada za swoje zobowiązania, bankrutujący bank nie dostaje żadnego wsparcia od państwa (ani przed, ani w trakcie, ani po bankructwie), syndyk rzuca się na truchło banku jak wygłodniała hiena, akcjonariusze są czyszczeni, w dalszej kolejności - a owszem! - czyszczeni są depozytariusze. Jeśli niewypłacalność jest wynikiem kryminalnej działalności prezesa/zarządu, to proces karny, do kary śmierci przez publiczne powieszenie włącznie. Jeśli dochodzi do runu na cały system, so be it! Jak żeście bankiery źle gospodarowały pieniędzmi ludzi, to wszyscy pójdziecie z torbami, wasze majątki rozszarpią wierzyciele, a wy sami zawiśniecie.

    OdpowiedzUsuń
  44. @panika2008
    wprowadzenie kolejnych warstw regulacji do istniejących już grubych tysięcy ich stron

    W mojej ocenie 80% tego, co jest obecnie prawem bankowym, finansowym i handlowym nadaje się do kosza i jedynie tworzy problemy. Przykładem jest chociażby prawo o tworzeniu holdingów. Dla ciekawskich i wytrwałych proszę sobie sprawdzić kto jest fizycznie włascicielem TVNu.-)

    wyeliminować hazard moralny w takim stopniu, w jakim to realistycznie możliwe
    Prawo, które zabrania bankom kreować pieniądz eliminuje w znacznym stopniu hazard moralny. To działa tak, jakby księdzu chodzącemu po kolędzie nikt nie dał kasy. Jak ksiądz nie ma kasy, to nie jest w stanie ani jej przepić, ani przegrać w karty, ani przepuścić na dziwki.-) W ten sposób rada nie rada, staje się bardziej bogobojny i moralny.-)

    każdy w 100% odpowiada za swoje zobowiązania
    Jak najbardziej, ale to wymaga zmian w prawie. Dla przykładu, roszczeń pracowniczych o zapłatę pensji nie traktuje się jak zobowiązania, a powinno. W ten sposób, gdy przedsiębiorca nie zapłaciłby pracownikowi, to po miesiącu od upływu terminu wypłaty pracownik miałby możliwość skierowania sprawy komorniczej egzekucji. Teraz egzekucja komornicza takich zaległości jest praktycznie niemożliwa.

    wasze majątki rozszarpią wierzyciele
    Marzyciel. Bank jest spółka akcyjną i bankier nie odpowiada swoim majątkiem za zobowiązania banku. Powoduje to sytuacje, kiedy można bankrutować z zyskiem, tj nic nie tracąc ze swojego majątku.-) Prawo w tym zakresie też powinno się zmienić, atak, aby zarząd banku za powiedzmy 5-10% zobowiązań banku odpowiadał swoim osobistym majątkiem lub miał wykupione ku temu stosowne ubezpieczenie OC. Notariusze muszą coś takiego mieć, to dlaczego nie bankierzy? Wtedy to rynek zmuszałby ich do uczciwości - jeden przekręt i wypad z rynku.

    OdpowiedzUsuń
  45. No to generalnie się zgadzamy :)

    OdpowiedzUsuń
  46. "a tak na serio z tym bezpieczeństwem, to chyba po prostu wystarczy sobie nakupić złota i zakopać w ogródku, nie?"

    To jest jakieś rozwiązanie na gromadzenie kapitału na emeryturę.
    Ale to nie jest rozwiązanie dla przedsiębiorcy, który potrzebuje zrobić przelew do swojego dostawcy.

    Gdy nastąpi załamanie zaufania do banków (a to jest kwestią czasu) to wystąpi zamrożenie działalności dużej części przedsiębiorstw (piekarz nie upiecze, kierowca nie dowiezie, itd).
    Przedsmak tego mieliśmy na Ukrainie - kto ma tam znajomych niech popyta, jak funkcjonował tam przepływ pieniądza i jaki miało to wpływ na gospodarkę i zwykłych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  47. @Zielony Jaszczur, bo to wszystko przez monopol. Państwo zmusza ludzi do używania pieniądza X, to jak pieniądz X jest niewydolny (a wszystko, co dostarcza państwo, prędzej czy później wchodzi w fazę chronicznej niewydolności), to wszyscy mają problem. Jak by była wolność, to każdy miał by wybór na skali: od banków ze 100% rezerwą w złocie, po kasyna z rezerwą 1% w dolarach zimbabwejskich.

    OdpowiedzUsuń
  48. Panika, zauważ, że rezerwa cząstkowa to jest ordynarne oszustwo. Nie można wypuszczać banknotu na którym jest napisane, że pozwala pobrać uncje złota na każde żądanie a okazuje się, że 90% tych uncji to nie ma w skarbcu. Z tego prostego powodu powinno to być zakazane prawnie i już. Ewentualnie nakazać pisać na banknotach, że płacą uncję pierwszym 10% osób co się zgłoszą z tym kwitem.

    To, że nie jest to jest zabronione prawem to jest po prostu przywilej dla bankowców i trzeba to zlikwidować.

    OdpowiedzUsuń
  49. @Zielony Jaszczur
    Możesz sobie zrobić bank, który trzyma cały pieniądz w gotówce czy tam w NBP, ale Twoimi klientami będą tylko ostatni frajerzy, bo depozyty w getinbanku są równie bezpieczne i płacą 6% rocznie.
    To jest właśnie kwintesencja systemu. W normalnym systemie bank robiący jakieś megaryzykowne cuda na derywatach czy kredytach musiałby za to ryzyko zapłacić dając wysokie oprocentowanie depozytów (wpłacił by ktoś coś do getinu na 6% jakby nie mieli gwarancji BFG?). A jak depozyty gwarantuje NBP to klienta w ogóle nie obchodzi jak jest bank prowadzony i ryzykanci mają tak samo tanie finansowanie jak konserwatywne banki.

    OdpowiedzUsuń
  50. @ikti, "rezerwa cząstkowa to jest ordynarne oszustwo", nie, nie jest. Nie doczytałeś umowy. Wszystko tam jest opisane.

    "Ewentualnie nakazać pisać na banknotach, że płacą uncję pierwszym 10% osób co się zgłoszą z tym kwitem." - to jest w umowie z bankiem. Nie doczytałeś - Twój problem.

    "A jak depozyty gwarantuje NBP to klienta w ogóle nie obchodzi jak jest bank prowadzony" - o to to! To jest sedno problemu! W tą praktykę należy wg mnie uderzyć w pierwszej kolejności, bo to jest największe wypaczenie rynku, którego żadne kolejne tony regulacji nie skorygują.

    OdpowiedzUsuń
  51. "Nie doczytałeś umowy. Wszystko tam jest opisane."
    Jak od kogoś przyjmuje banknot to nie podpisuje żadnej umowy. Musi być napisane na banknocie. W umowie oczywiście też.
    U dużej mierze jest to kwestia prawa. Można ustalić, że umowa o rachunek bankowy to jest taka umowa nazwana, że jest 100% rezerwy a jak nie ma to nie jest to bank itp.

    OdpowiedzUsuń
  52. @ ikti

    "depozyty w getinbanku są równie bezpieczne i płacą 6% rocznie"

    Mamy okazję żyć w czasach, gdzie już nawet obligacje skarbowe nie są uznawane za instrumenty bezpieczne.

    Bank może oferować odsetki tylko wtedy, gdy złożone depozyty w coś zainwestuje. Każda taka inwestycja niesie ze sobą ryzyko.

    Dostaniesz 6% z getinu tylko pod warunkiem, że obligacje, które ma getin zostaną wykupione przez emitenta.

    NIE MA ZYSKU BEZ RYZYKA. Dostajesz 6% tylko dlatego, że ryzykujesz nieotrzymaniem swoich pieniędzy z powrotem.

    OdpowiedzUsuń
  53. Niestety nie jest tak jak piszesz. Moje depozyty są gwarantowane przez BFG i jak getin nie dostanie kasy to zbankrutuje a mi zapłaci państwo i NBP. Jest to to tak samo pewne jak pewna jest gotówka. Czyli całe państwo za tym stoi. Państwo może oczywiście zbankrutować, ale wtedy jego papierki, nawet trzymane pod materacem nie będą wiele warte.

    OdpowiedzUsuń
  54. Gwarancje BFG:
    - mają swoje ograniczenia
    - ich wyegzekwowanie trochę trwa
    - przy masowych bankructwach banków zasady gwarancji zmienią się szybciej niż nam się wydaje :)

    "Jest to to tak samo pewne jak pewna jest gotówka"

    W razie runu na banki, ktoś mający w ręku gotówkę będzie mógł za nią kupić chleb. Ktoś mający w ręku gwarancje BFG będzie mógł ...

    OdpowiedzUsuń
  55. @ikti, skup się, przyjmując banknot nie masz do czynienia z rezerwą częściową, tylko z układem między Tobą, a NBP, który jest emitentem tego banknotu. Poszukaj na nim tekstu w stylu "banknoty Narodowego Banku Polskiego są prawnym środkiem" itd.

    OdpowiedzUsuń
  56. Tak, tak. Ja wiem. Mówiłem o sytuacji wolnej bankowości w której każdy bank emituje własne banknoty pod zastaw kruszcu i emituje ich więcej niż ma złota.

    @Zielony Jaszczur
    Prawdopodobieństwo tego jest tak małe, że nie warto rezygnować z 6%. Trochę gotówki na chleb zawsze warto trzymać w domu.

    OdpowiedzUsuń
  57. @ikti, bank generalnie zawsze emituje więcej zobowiązań, niż "ma" kapitału, jeszcze nie widziałem banku który by pracował tylko i wyłącznie na kapitale własnym... to nie jest kwestia mania czy niemania, ale sensownego spasowania zapadalności i zarządzania ryzykiem oraz zabezpieczenia na run (teraz BFG, na wolnym rynku - odpowiednie umowy międzybankowe na zapewnienie awaryjnej płynności). No i oczywiście musiałoby na takich banknotach być napisane, że "wymienialne na złoto*", "*ograniczenia wymienialności w regulaminie". Tak to z grubsza funkcjonowało w USA w okresie przed bodajże 1862 czy 63, nie widzę powodu, żeby nie mogło być tak znowu.

    OdpowiedzUsuń
  58. @panika2008
    bank generalnie zawsze emituje więcej zobowiązań, niż "ma" kapitału,

    Mylisz tutaj dwie rzeczy - pożyczanie nie własnych pieniędzy, np z lokat, a kreowanie pieniądza poprzez wystawianie not bankowych (banknotów) bez pokrycia, co jest kreowaniem pieniądza z niczego lub jak to głosi Cynik, wypłukiwaniem złota z powietrza. Gdy zwykły człowiek wystawia czeki bez pokrycia lub podrabia pieniądze, to idzie do więzienia. bankier za to samo dostaje premie lub pieniądze podatników, aby nie upadł. Za grosz powieszą, za dukata ujdziesz. Tymczasem równość wobec prawa wymaga, aby bankier tak samo odpowiadał za oszustwo (kreacje pieniądza) jak każdy inny, a nie był w uprzywilejowanej sytuacji faktycznej i prawnej.

    OdpowiedzUsuń
  59. Chiny ratują płynność dolarową Białorusi, oczywiście nie bezinteresownie, dolary już tam mozna kupić
    http://stooq.pl/n/?f=512641

    OdpowiedzUsuń
  60. Widzisz Hans, właśnie że te noty mają pokrycie. Popatrz sobie na pierwszy z brzegu bilans banku, nie będę po raz kolejny tłumaczył. Kapitały własne+depozyty+finansowanie hurtowe=zobowiązania (z których w przypadku banku większość to pożyczki).

    A że bankier dostaje pieniądze podatników jak się nóżka powinie, to zgadzam się, że chamstwo to jest. Jest to główne i wielkie chamstwo, którego trwałe i brutalne wyeliminowanie, jak już nie raz pisałem, wystarczyłoby do znormalizowania sytuacji w bankowości i finansach.

    OdpowiedzUsuń
  61. @panika2008
    Popatrz sobie na pierwszy z brzegu bilans banku
    Zobacz sobie chociażby jak działa karta kredytowa, a zauważysz, że są rzeczy które widać i których nie widać (w bilansie banków.-)

    OdpowiedzUsuń
  62. I o to tylko chodzi, żeby bank mógł pożyczać tylko to do czego ma tytuł prawny. Jak ktoś składa depozyt na każde żądanie, to bank nie może tego pożyczyć. Jak ktoś otwiera lokatę na 2 lata, to może te pieniądze pożyczyć na 2 lata. Jak na 5 lat to na 5 lat itd. I nie musi wcale pożyczać tylko własnego kapitału.

    Masz rację, rezerwa cząstkowa funkcjonowała w USA w XIX wieku i po każdym krachu publika żądała coraz większych regulacji i skończyło się to FEDem. Ale co tam się przejmować rzeczywistością ;]

    OdpowiedzUsuń
  63. @ikti, no to jest trochę dziwne wymaganie. A co, tytuł prawny w postaci pożyczki ze zgodą na dalsze pożyczanie (tak jak jest przy depozycie, którego umowę podpisujesz) - to zły tytuł? Jak deponent zgadza się dać na O/N do dalszego pożyczenia na rok... naprawdę, nie widzę problemu, i nie widzę, żeby czyjekolwiek prawa były naruszone.

    OdpowiedzUsuń
  64. @panika2008, ikti
    A co, tytuł prawny w postaci pożyczki ze zgodą na dalsze pożyczanie (tak jak jest przy depozycie, którego umowę podpisujesz) - to zły tytuł?

    Znów mylisz depozyt (przechowanie) z lokatą (faktycznie to jest pożyczka udzielona dla banku przez klienta banku) Depozytu nie można pożyczać, bo to jest oszustwo klienta przez bank, z lokaty można, bo taka jest umowa miedzy bankiem a klientem. Klientom banku zdaje się, że tak jest i że kredyty udzielane przez bank pochodzą z lokat. Tymczasem prawda jest inna i raczej przypomina ta z Hooliwood - pada strzał, potem pada człowiek i widzowi zdaje się, że został on zastrzelony, gdy tymczasem aktor ma się dobrze. Ludziom tez się zdaje, że jak lokują pieniądze w banku, to bank pożycza właśnie te pieniądze. Tymczasem w gospodarce polskiej jedynie ok 3% pieniądza jest w gotówce i run na bank w kilka dni wyczyściłby banki z gotówki, a poprzez prawo bankowe zmusił NBP do wydrukowania pieniędzy bez jakiegokolwiek pokrycia, teraz pokrywanego rezerwami walutowymi.

    Rezerwa cząstkowa jest mechanizmem kreacji pieniądza, a ograniczeniem tej kreacji jest obowiązkowa rezerwa. Bank księguje kredyt podobnie, jak robi to z księgowaniem kart kredytowych - kreuje pieniądz zapisując w momencie udzielenia kredytu po jednej stronie równania zobowiązanie kredytobiorcy, a po drugiej wykreowany pieniądz. Limitem jest tutaj współczynnik kreacji pieniądza, który dla Polski wynosi 3%, dla USA 10% a dla Chin prawie 25%. Oznacza to, że w Polsce ze 100zł depozytu lub lokaty bank może wykreować max 3330 zł, w USA ze 100dolarów można wykreować 1000, a w Chinach ze 100 yuanów jedynie 250 nowych yuanów. To działa podobnie jak karta kredytowa z limitem, np 10tys. Osoba płacąca kartą kredytową powoduje że bank księguje po jednej stronie zobowiązanie posiadacza karty, a po drugiej stronie wykreowany pieniądz, który powstał z niczego. Polecam zapoznać się z tematem elektronicznego środka płatniczego. Bank kreując pieniądz (emitent) zobowiązuje się na jego umorzenia w momencie, gdy kredyt na karcie zostanie spłacony. Dlatego też karty kredytowe do najlepszy zysk dla banków, bo koszty kreacji (i pozyskania) pieniądza są bliskie zeru (bank od nikogo nie pożycza kasy, a ją sam tworzy), a na dodatek bank zarabia na sprzedawcach akceptujących karty (prowizja) i na ubezpieczeniu karty (ta mała kwota na wyciągu.-) Bank pozyskując pieniądz po kosztach prądu zużytego do obsługi kart kredytowych może stosować oprocentowanie 0% (dla tych co zwrócą kredyt w terminie) a nawet skłonny jest podzielić się prowizją uzyskiwaną od sprzedawców.

    OdpowiedzUsuń
  65. "Depozytu nie można pożyczać, bo to jest oszustwo klienta przez bank" nie ma zadnego oszustwa. Wszystko jest w umowie.

    "Klientom banku zdaje się (...)" - taaaa, a mi się zdawało przedwczoraj przed wypiciem połówki Sobieskiego że po wypiciu będę trzeźwy.

    No niestety trzeba się orientować co się podpisuje. To nie jest jakiś spisek i wiedza tajemna.

    OdpowiedzUsuń
  66. @panika2008
    nie ma zadnego oszustwa. Wszystko jest w umowie
    W sumie tak, bo bank z reguły nie pożycza z lokat ani depozytów, ale kreuje pieniądz.

    No niestety trzeba się orientować co się podpisuje
    Klient banku nie podpisywał ustaw bankowych, które zezwalają na czerpanie złota z powietrza, a powiem więcej - z reguły nawet pracownicy banków nie mają pojęcia jak to działa. Na ostatniej ustawie bankowej jest bodajże podpis Kwaśniewskiego.-)

    OdpowiedzUsuń
  67. @panika2008
    Nie można twierdzić, że coś jest na każde żądanie i jednocześnie pożyczyć to komuś innemu na 5 lat. Kropka.

    Jak ktoś otworzy punkt z wielkim szyldem PIEKARNIA i sprzedaje tam coś co wygląda jak bochenek chleba, a okazuje się być trutką na szczury z cyjankiem, to oczywiście jak ktoś się zatruje to jego wina, bo na metce było napisane: zawiera cyjanek :] Jeśli twierdzisz, że to jego wina i kilku zginie i się nauczą wreszcie czytać umowy to nie mamy o czym gadać. Stawiam Cię wtedy na równi z innymi ideologami dla których nie ważne ile osób zginie, nie ważny prawdziwy świat: liczy się moja idea.
    Jeśli jednak myślisz, że to jednak wina wprowadzającego w błąd sprzedawcy to może to być dobry wstęp do przemyśleń.

    @HansKloss
    Najpierw jest kredyt a dopiero później depozyt, więc tak na prawdę ten mnożnik to pic na wodę.

    OdpowiedzUsuń
  68. @ikti, ale kto mówi, że jest na każde żądanie? Umowę z bankiem czytał? Klauzule opóźnienia wypłat widział? Nie widział? A odwołanie do prawa bankowego, które taki proceder przewiduje, widział? No to skoro podpisał, to czego marudzi? ;)

    "(...) punkt z wielkim szyldem PIEKARNIA i sprzedaje tam coś co wygląda jak bochenek chleba, a okazuje się być trutką na szczury z cyjankiem (...)", no widzisz, a tutaj jest tak, że jest napisane w umowie, że to depozyt z rezerwą częściową, i tej umowy strony się trzymają... więc w czym problem... ja rozumiem, można to uważać za trutkę na szczury, ale z drugiej strony - nikt Cię do jej kupowania nie zmusza, a w umowie, powtarzam do znudzenia, *jest* owa "trutka" opisana.

    OdpowiedzUsuń
  69. Poza tym każdy produkt jest ryzykowny i epatowanie tym, że ktoś przez dany produkt zbankrutuje/otruje się/zginie jest naprawdę żenujące. W ten sposób przecież buduje się wszelkie ideologie faszystowskie: dla dobra zainteresowanych *zabronimy* im: posiadać broń, krytykować premiera, uczyć dzieci w domu, (dawniej) uprawiać seks z osobami tej samej płci.

    OdpowiedzUsuń
  70. Nieszczepić się zabronimy. GMO niejeść zabronimy. :D

    OdpowiedzUsuń
  71. Chodzi mi tylko o to, że to, że było w umowie nie zawsze wystarcza. Tak jak to, że w regulaminie sklepu i na metce by pisało, że to chleb z cyjankiem by nie wystarczyło, bo 90% ludzi by i tak pomyślało, że to jest do jedzenia. Państwo w której wszyscy muszą czytać dokładnie wszystkie umowy nie nadawało by się do życia. Potrzebne są domyślne ramy. Np. jak coś się nazywa bankiem i podpisuje z tym umowę to nie muszę sprawdzać, czy przypadkiem w umowie nie jest napisane, że sprzedaję nerkę.

    OdpowiedzUsuń
  72. panika2008:
    zapewne wszystko tak dziala jak mowisz, a kryzys sie wzial ze statku ufo :) No wez otrzezwiej :) Nikt nie zjada gotowki, ani nie lyka zlota, wiec to co zabraklo zapewne nigdy nie istnialo. Proste nie?
    Nad kryzysami sie zastanawial? Lichwe analizowal? :) To co glupio bredzi, ze wszystko cacy, bo system dobry, a ludzie glupi?

    OdpowiedzUsuń
  73. @ Display_Name

    panika2008 wcale nie twierdzi, że jest cacy. panika2008 uważa, że należy doprowadzić do oczyszczających bankructw źle prowadzących się banków. Ma rację.

    Tylko, że nie przyjmuje do wiadomości, że rozpędzonej fali bankructw nie przetrwa ŻADEN BANK, nawet ten dobrze się prowadzący.

    OdpowiedzUsuń
  74. ikti, odwołujesz się do tzw. konsensusu w warstwie znaczeniowej. Niestety (dla Ciebie; mnie to ani ziębi - ani grzeje), aktualny konsensus wśród zarówno praktykujących, jak i teoretyzujących ekonomistów, finansistów itd jest taki, że rezerwa częściowa jest normalną praktyką - i ten konsensus jest starszy, niż prądy intelektualne dążące do jego zmiany - np. szkoła austriacka.

    @DisplayName, kryzys się wziął głównie stąd, że państwo (i instytucje parapaństwowe - pamiętacie Freddie Mac i Fannie Mae?) jak leci podbijały ryzykowne papiery instytucji finansowych. Przecież bez zachęty do hazardu nikt normalny z molochów inwestycyjnych w takie coś nie wejdzie - popatrzcie na rynek w Polsce - widzieliście tu gdzieś hipoteki dla Zombie? Nie? A to właśnie dlatego, że w Polsce nie było instytucji gwarantujących i skupujących takie papiery. Na tym też opiera się moja głęboka wiara, że gdyby państwo wycofało się z szeregu innych gwarancji i darmowych obiadków "antykryzysowych", to bankierzy i finansjera szybciutko by oprzytomnieli i wrócili do normalnej, bezpiecznej działalności.

    @ZielonyJaszczur: bo ja nie widzę innej możliwości naprawy. Nawet jeśli miałoby się wszystko zawalić w gruzy. W Argentynie odbudowa systemu finansowego zajęła 2-3 lata, nie było tak źle.

    OdpowiedzUsuń
  75. Tak podsumowując przekomarzania, to ja się Tobą panika zgadzam w znakomitej większości ;]

    OdpowiedzUsuń
  76. A może kilka słów komentarza o spektakularnym Collapsie na srebrze z wczoraj i dziś ? Prosimy ;)

    OdpowiedzUsuń
  77. Było kupić puty jak goldi był po 1900 zielnych :D

    OdpowiedzUsuń
  78. @Mr.XYY

    Nieźle buja. Na AG dzień jak co dzień. ;-) Stop losy były? Na teraz widzę 13% , przepraszam 15,5%..., spadku w USD. Muszę puścić bączka filharmonikiem. Może to sen? ;-D

    Na AU powrót do kanału. (na razie). Część zysków zrealizowałem, chrupki się skończyły, a czasy idą ciekawe. ;-)

    http://stooq.pl/q/?s=xauusd&c=5y&t=l&a=ln&b=0

    Volcker po awanturze w latach '80, stwierdził, że największym jego błędem było pozwolenie na ucieczkę w kruszce. No to nie pozwalają.
    Panika2008 i SIP mają rację, cała zabawa skończy się po podwyższeniu stóp procentowych w USA.

    http://stooq.pl/q/?s=xauusd&c=50y&t=l&a=ln&b=0

    Zabawa skończyła się 3 miesiące po serii podwyżek stóp. Wtedy będzie prawdziwy kolaps na kruszcach. Teraz to tylko takie przekomarzanki, chwilowy brak QE(n+1).

    @panika2008

    Świetny pojedynek z Hansem, z prawdziwą przyjemnością się czyta takie długie wymiany.

    Jak zakończyłeś bloga to chciałem iść w proteście na A2 palić opony. ;-)

    G.F.

    P.S. Oczywiście proszę nie brać mnie zbyt poważnie, jeśli ktoś wyprostuje mnie, i udowodni żem kiep (merytorycznie oczywiście ;-) ), to będę wdzięczny. Serio.

    OdpowiedzUsuń
  79. klasyka surrealizmu:
    http://niezalezna.pl/16612-68-przypadkow-smolenskich

    OdpowiedzUsuń
  80. Na srebrze to jest powtórka z 2008. Spójrzcie na wykres. Najpierw szczyt, potem podbitka i spadek o 50%. Przy tych cenach daje to srebro po $20.

    OdpowiedzUsuń
  81. Porównajcie ten obrazek:
    http://topforeignstocks.com/wp-content/uploads/2010/06/asset-bubble-chart.PNG

    z wykresem srebra 10 lat:
    http://stooq.pl/q/?s=xagusd&c=10y&t=l&a=ln&b=0

    Uderzające podobieństwo. Może by tak otworzyć shorty?

    OdpowiedzUsuń
  82. @Mr.XYY
    A może kilka słów komentarza o spektakularnym Collapsie na srebrze z wczoraj i dziś ?

    Mamy powtórkę z 2008 roku i przymusową likwidacje spekulacyjnych pozycji. W takim okresie mamy zjazd złota i tradycyjnie panike na rynku srebra. Jakie moga być poziomy zjazdu złota i paniki na srebrze? Najprawdopodobniej złoto moze osiagnąc poziom 1400, a srebro poziom 26-28 dolarów. Złoto jest (głównie) zabezpieczeniem przed niskimi stopami procentowymi, a realnie ujemne stopy procentowe zostana utrzymane. Ci co licza na wzrost oprocentowania amerykańskich obligacji, jak za Regana licza na cud. Oznacza to, że w dłuższym okresie złoto lepiej niz inne instrumenty zabezpieczą kapitał. Docelową relacja srebra do złota długoterminowo dąży do 15-20. Panika na srebrze, głównie papierowym, powoduje, ze srebro znów zaczyna schodzić w regiony, które są b. atrakcyjne i które dadza sporo zarobić.
    Pozostaje pytanie, czy posiadacze srebra stracili - dla srebra papierowego niewatpliwie tak, ale dla srebra fizycznego już niekoniecznie. Zalezy to od planowanego czasu odsprzedaży. Przy terminie inwestycji rzędu 5-10 lat nadal inwestycja w fizyczne srebro jest opłacalna, a panika pozwoli na tanie dokupienie. Na razie nic sie w gospodarce nie uspokoiło, aby kruszcze stały się zbędne dla zabezpieczenia oszczędności.
    Teraz mamy panikarski skurcz kredytowy wywołany przez spekulantów. Gdy on sie skończy, to na rynek wróci płynność, a wraz z nim wzrost cen kruszców. Wtedy złoto po 2500 i srebro po 80-100 dolarów będzie standardem, a może nawet i okazją.-)
    Cena kruszcu zależy od długu państwowego i oprocentowania obligacji. Ani dług państwowy krajów EU i USA nie zmalał, ani nie stać tych gospodarek na płacenie wyższego oprocentowania za pożyczana kasę. Dalej zbliżamy sie do zderzenia ze ściana i konieczności resetu systemu.

    OdpowiedzUsuń
  83. Oczywiście, ze posiadacze srebra stracili. Jak nie chcesz mierzyć straty w dolarze to mierz stratę w srebrze. Mogli mieć np. 150 uncji a mają tylko 100.

    Co do skurczu kredytowego to on nie jest ani panikarski ani spekulancki tylko całkiem rynkowy i konieczny. Jeśli by rządzący pozwolili na jego rozegranie to zapewne dolar byłby lepszą inwestycją niż złoto. Problem w tym, że zawsze mogą coś z tym zrobić i złoto traktuję bardziej jako ubezpieczenie przed takim scenariuszem.

    OdpowiedzUsuń
  84. ciekawe, ale to chyba może skutkować brakiem gwarancji Państwa dla lokat w sytuacji tak krytycznej:
    "● Konstytucyjna bariera 60 proc. – oprócz wymienionych ograniczeń rząd musi zrównoważyć budżet i ograniczyć gwarancje Skarbu Państwa."

    http://forsal.pl/artykuly/550606,spadek_wartosci_zlotego_moze_doprowadzic_do_przekroczenia_progow_ostroznosciowych_dlugu.html

    OdpowiedzUsuń
  85. @ikti
    Oczywiście, ze posiadacze srebra stracili.
    Posiadacze fizycznego srebra, dopóki go nie sprzedadzą, nie stracili. Z fizycznym srebrem jest tak, ze cena srebra spada, ale fizycznego srebra po nowej niższej cenie na rynku po prostu nie ma.-) W tej sytuacji sprzedawanie swoich fizycznych zapasów nie ma sensu. Obecne zachowanie się rynku służy li tylko wypłoszeniu leszczy i wytrząchnięciu ich kieszeni. Temu również służyło skokowe podniesienie zabezpieczenia na srebrze.

    Jak nie chcesz mierzyć straty w dolarze to mierz stratę w srebrze

    Straty na fizycznym srebrze w mojej ocenie nie ma.-) Jak miałeś 100 uncji srebra, tak nadal masz 100 uncji srebra. Stratę na srebrze można raczej liczyć w stosunku do złota - było ok 43 uncji srebra za uncje złota, a teraz jest ok 58. To można oceniać jako stratę, ale też można oceniać jako korektę w drodze do 20 uncji srebra za uncję złota.-)

    Mogli mieć np. 150 uncji a mają tylko 100.
    To tylko takie gdybanie. Gdybym kupował srebro po 8 dolarów za uncję, to miałbym 4 uncję, a tak mam 1 uncję bo kupowałem po 40. Teraz mam stratę 10 dolarów, ale jakbym kupował po 8, to miałbym jeszcze zysk 22 dolców. No ale po 8 nie kupowałem.-)

    OdpowiedzUsuń
  86. http://e-numizmatyka.pl/sklep/product_info.php/info/p5216_1-kg---srebrna-sztabka-lokacyjna-Niemcy---dostawa-natychmiastowa.html
    Można kupić. W innych sklepach też.

    To co ty prezentujesz to po prostu pewien psychologiczny mechanizm i tyle. Straty są od razu jak spadnie cena, niezależnie od tego czy sprzedajesz czy nie. Powiedz mi jaka jest różnica między tym co kupił złoto za $50 i sprzedał za $30 i następnego dnia odkupił za $30 od tego co je trzyma bez sprzedawania. Żadna.

    Nie mówię oczywiście, że należy jak spada sprzedawać, bo być może jest to dobra inwestycja i to ryzyko było wliczone. Nie mniej jednak takie podejście jest jednym z powodów dla których ludzie mają tendencje do trzymania stratnych pozycji, żeby się odegrać. Jak masz takie podejście, że już jest PO stracie to cię zamknięcie pozycji tak nie boli.

    OdpowiedzUsuń
  87. @ikti
    To co ty prezentujesz to po prostu pewien psychologiczny mechanizm i tyle. Straty są od razu jak spadnie cena, niezależnie od tego czy sprzedajesz czy nie.

    No niezupełnie. Nie masz straty, ale jedynie utraconą szansę i potencjalna stratę. Mogłeś kupić po 8, ale nie kupiłeś i straciłeś potencjalna szansę na zysk, kupiłeś po 40, a cena jest 30 - masz zatem potencjalną stratę. Teraz na to nakłada się mechanizm psychologiczny. Zakładałeś 5-10 letni okres inwestycyjny, a tutaj masz 30% zwałkę. Gdy wpadasz w panikę masz realną stratę. Natomiast w każdym innym przypadku nie masz jej - powinieneś natomiast sprawdzić, czy nie masz błędu w założeniach i zadecydować o kontynuowaniu bądź likwidacji inwestycji. No to sprawdzamy fundamenty:
    - stopy procentowe
    - stosunek ceny srebra do złota
    - dług państw
    - wielkość bazy monetarnej (wzrosła, czy spadła, bo co rusz straszą nas deflacją.-)
    - sytuacja polityczno-gospodarcza określająca niepewność co do przyszłości
    Podsumowując - nic z fundamentalnych założeń nie zmieniło się, co by mogło sugerować zmianę strategii inwestycyjnej. Zatem kontynuujemy inwestycje i traktujemy spadek cen jako szansę na dodatkowy zakup.

    W przypadku srebra papierowego można byłoby zastanawiać się nad strategią sprzedaży a potem odkupu przy spadających cenach. Przy fizycznym srebrze taka strategia nie ma większego sensu, ponieważ przy gwałtownych spadkach cen srebra (papierowego) srebro fizyczne w nowej, drastycznie niższej cenie jest często po prostu nie do kupienia.-) No to jaki jest sens fizycznego pozbywania się kruszcu, aby zaraz potem panikować, bo nie można papieru zamienić na fizyczny metal, zwłaszcza, że sprzedaż fizyczna może trwać nawet do kilku dni, a w tym czasie cena srebra będzie inna.

    OdpowiedzUsuń
  88. Jak przegapiłem srebro za $8 to nie "straciłem potencjalnej szansy" ani nie "potencjalnie straciłem szansę", tylko całkiem po prostu definitywnie straciłem szansę i już.
    Jak kupiłem za $50 a później jest po $25 to nie mam żadnej potencjalnej straty tylko normalną stratę.
    Ponawiam pytanie: czy w innej sytuacji jest ktoś kto trzyma od $50 od tego co sprzedał w międzyczasie po $30 i tydzień później za te same $30 kupił? No tylko kosztami transakcyjnymi, ale te przy ruchach o 50% są niezbyt ważne.

    To nie ma jednak związku z trafnością samej inwestycji. Po prostu ryzyko jest ryzykiem. Nie trzeba się jednak oszukiwać, że nie ma straty.

    OdpowiedzUsuń
  89. Hans, czy zajmowałeś się kiedyś zawodowo pociskaniem nieruchomości? Bo to tak troche brzmi, "kto nie kupił przegrał życie", "w długim terminie nieruchomości...", "kto nie sprzedał nie ma straty", hehehe, tak mi się skojarzyło

    OdpowiedzUsuń
  90. @panika2008
    czy zajmowałeś się kiedyś zawodowo pociskaniem nieruchomości?

    Nie miałem nigdy śmiałości.-)

    Inwestycję od spekulacji dzieli postrzeganie. Przy spekulacji zakładasz jak najszybszy zysk i w tym samym szybkie ucinanie (realizację) strat. Spekulacja jest oparta zasadniczo na emocji, a nie na fundamentach. W inwestycji zakładasz pewne podstawy racjonalności swojej decyzji, na bazie których identyfikujesz trend i za nim podążasz. Gdy, tak jak teraz na srebrze, następuje zwałka, to najpierw sprawdzasz, czy coś się zmieniło zasadniczo w fundamentach, na których się opierasz. Jeśli nic, to wędrujesz dalej tą samą drogą.

    Kruszce są zasadniczo zabezpieczeniem (złoto) i niewielkim zarobkiem (srebro), przy czym aby to zabezpieczenie miało sens, to kruszec musi być fizyczny. Zamiana jednego papieru na inny papier jest bezsensowna. Gdy ktoś twierdzi, że w portfelu posiada srebro i złoto, które go zabezpiecza i owe kruszce są w postaci ETFów lub kontraktów, to pozostawiam zupełnie bez uwag. W gospodarce, w której w ciągu 2 dni metal może stracić 1/3 wartości, papier może stracić cała swoją wartość w jedną noc.-) Jako osoba znająca odrobinę historii kraju powinienieneś się z tym zgodzić.-) Ryzyko, że srebrny pociąg, który podobno ma teraz stać na stacji cały dzień, jest zbyt duże, aby wysiadać z pociągu i oglądać okolice niewarte zwiedzania. Wyjdę z fizycznego srebra i wejdę w akcje, fundusze, a może obligacje? Po co niby mam to robić (i ryzykować), skoro mogę wziąć taczkę i pójść doładować się tańszym srebrem i złotem. Przecież zasadniczo nic się na świecie (na lepsze) nie zmieniło, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji w Polsce.-)

    OdpowiedzUsuń
  91. Ależ ja nie sugeruję wychodzenia ze srebra. Jednak jeśli ktoś kupił w okolicach górki, to ma sporą stratę i żadna ilość zaklinania tego nie zmieni ;)

    OdpowiedzUsuń
  92. W tym problem, że jak się ktoś załadował po $50 to teraz już na ładowanie po $25 nie ma środków. Dla jasności ja też nie sugeruje wychodzenia ze srebra.

    OdpowiedzUsuń
  93. @panika2008
    Ależ ja nie sugeruję wychodzenia ze srebra. Jednak jeśli ktoś kupił w okolicach górki, to ma sporą stratę

    Wirtualną stratę.-) Celem inwestora jest zgromadzenie odpowiedniej ilości kapitału. Liczona po drodze wartość zgromadzonych elementów cząstkowych nie ma wielkiego praktycznego znaczenia.
    Dla przykładu chcemy zgromadzić kapitał aby zbudować dom, kupić hacjendę w Argentynie,-) lub opłynąć świat dookoła i jeden w tym celu gromadzi kapitał w fizycznym srebrze, drugi w złocie, trzeci w cegłach, a czwarty w butelkach zwrotnych, a jeszcze inny w złotych, we frankach lub w dolarach. Wszyscy zbierają już kilka lat, każdy trzymając się własnej strategii, którą uważają za optymalną. Były okresy, kiedy "virtualnie zyskiwał" posiadacz konta złotowego, innym razem ten kto posiadał srebro i butelki zwrotne, a teraz zyskuje ten, kto posiada dolary. A tak wygląda porównanie po kilku latach Widać, że strategia "srebrna" polegająca na regularnych zakupach + doładowaniu przy spadkach jest bliska optymalnej i to pomimo ogromnej srebrnej wtopy.-) Zmiany trendu nie widać, wiec dlaczego miałbym zmieniać swoja strategię, a tym bardziej zamieniać srebro na dolary? Bo wypłaszają leszczy?-) No i powiedz, jaką to niby ja mam stratę, chyba, że chodzi Ci o stratę czasu, którego w zasadzie nie tracę, bo dogaduje właśnie mały transporcik srebra.-)

    OdpowiedzUsuń
  94. Dla przykładu chcemy sobie odłożyć na emeryturę, a tu w wieku lat 40 łapie nas nowotwór i potrzebujemy kapitału. Oooops.

    OdpowiedzUsuń
  95. No to przypuśćmy, że na hacjentę w Argentynie potrzebujesz 2000 uncji srebra. Jak kupisz je drogo to wydasz $100000 a jak tanio to $50000. Twoją stratą jest bimber, który mógłbyś kupić za te pozostałe $50000.
    Jak się upierasz przy długotrwałym dokupowaniu, to po prostu będziesz miał domek kilka lat wcześniej i to co byś przy drogich zakupach nadal wpłacał do srebrnej skarbonki możesz wydawać na bimber. Zrozumiałe?

    OdpowiedzUsuń
  96. @panika2008,ikti
    Strata coś niby mniejsza.-) Czy realna strata może maleć?

    OdpowiedzUsuń
  97. Może, na skutek kolejnej inwestycji. Po prostu nadal trzymasz srebro i to zaprocentowało. Ten zysk nie różni się jednak niczym od tego jakbyś zamienił to srebro na coś innego i to coś by wzrosło w cenie. Też byś wtedy twierdził, że ci strata zmalała, albo że była potencjalna?

    Jak nie widzisz tej straty teraz to jak już mówiłem wyobraź sobie sytuacje jak już to srebro będziesz sprzedawał, żeby skonsumować. Jak kupiłeś po $50 to będziesz miał połowę mniej do konsumpcji niż jak byś kupił po $25. To jest ta strata. W momencie konsumpcji ją najlepiej widać.

    Tak sobie myślę, że ty Hans masz pewien problem z tym określaniem trafności inwestycji i może on rzutować na Twoje poglądy o skuteczności inwestycji państwowych.
    To mam mały test: przypuśćmy, że państwo zbudowało drogę. Koszt jej utrzymania to 10000 zł rocznie. Okazało się, że będzie nią rocznie jeździć 1001 samochodów i każdy zapłaci za to 100 złotych dając 10010 zł zysku. Czy ta inwestycja była opłacalna?

    OdpowiedzUsuń
  98. Oczywiście każdy zapłaci 10 złotych.

    OdpowiedzUsuń
  99. Wot jaki mondry. Szpekulant i kułak. :D

    OdpowiedzUsuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP