czwartek, 23 lutego 2012

Naganianie, czyli o emeryturach

Sołtys z uśmiechem wkroczył do mojej chałupy i zaraz wtoczył się za biurko. Zdziwiło mnie to, bo zamiast do barku licho pociagneło go do laptopa. Tymczasem Sołtys wstukał na klawiaturze jakiś adres w przegladarce i zaśmiał się do rozpuku. - Reklama i naganianie. Ten świat pełen jest idiotów. Dobrze, że chociaż Pawlakowi nie odbiło. Toż to byłby koniec świata, jakby chłop zatracił swój chłopski rozum.-) - No tak, pomyślałem. To byłby trzeci symptom zabliżania się katastrofy. Bocheński twierdził był, że kiedy kobiety nie chca rodzić dzieci, a mężczyźni walczyć, to zbliża się koniec cywilizacji. To samo dzieje się, gdy chłopi tracą swój rozum;-) i dla uspokojenia Sołtysa postawiłem przed nim szklankę wódki na stół. - Nie mogę - Sołtys odsunął szklankę - Post, no i kobiecie obiecałem do Wielkanocy nie pić. - Może to i lepiej - pomyślałem - na trzeźwo patrzeć na świat, który pogrążany jest przez chciwych idiotów w odmętach kryzysu i wojny.

Firma ubezpieczeniowa AXA oszacowała, że trzeci filar emerytalny, oparty na dobrowolnych oszczędnościach w instytucjach finansowych jest podstawą emerytury w USA i stanowi 30-40% emerytury w Wielkiej Brytanii, Kanadzie,  Holandii, Danii, Irlandii i Norwegii. Zastanowiłem się, jak będą wyglądać  emerytury z instytucji finansowych, kiedy pęknie nadmuchany ponad miarę cały  finansowy sektor, redukując w okolice zera zapisy na kontach emerytalnych.

Problem z emeryturami zawsze jest taki, że ich wysokość zależy głównie od pokolenia, które pracuje, a nie od poziomu oszczędności pokolenia starców. Wartość zgromadzonym oszczędnościom, nieruchomościom, kruszcom itd, nadaje pracujace pokolenie, a w zasadzie zapotrzebowanie na owe środki. Kiedy pracujące pokolenie, jak w Japonii, nie potrzebuje kapitału zgromadzonego przez starców, to faktycznie trzeba dopłacać, aby ktoś chciał pożyczyć twój kapitał.-) Podobnie bedzie się miała sprawa z nieruchomościami w Polsce. Na rynku obecnie znajduje się około miliona niesprzedanych mieszkań i domów, a za kilka lat zacznie wymierać wchodzące obecnie w wiek emerytalny pokolenie wyżu demograficznego. Pojawiać się więc zaczną na rynku mieszkania po babci, rodzicach, kuzynach, a (ciągle rosnącej;-) wartości nieruchomościom nie nada pokolenie, które nie potrzebuje tak wielu mieszkań i domów. Oznacza to, że narastające problemy ze sprzedażą nieruchomości najprawdopodobniej będą trwały całe dziesięciolecia. Teraz znajdujemy się dopiero na początku drogi spadku ich wartości. Dość oczywistym też jest i to, że najpierw stracą na wartości najgorsze lokalizacje, a kilka procent nieruchomości może nawet zyskać na wartości. Tymczasem publice, która kupiła losy na loterii, wydaje się iż to ich czeka wielka wygrana,-) gdy tymczasem loteria jest ustawiona.-)

- Mi to się zdaje - wtrącił się w moje rozważania Sołtys - że Polacy nie oszczędzają na emerytury, a wynika to z troski o finanse naszych Państwa. W końcu Belki i (Wz)Rostowskie są w dużej potrzebie, a Pan Bóg kazał się dzielić.-)

Przypomniałem sobie zestawienie z danych NBP, o tym , jak wygląda stosunek udzielonych kredytów do depozytów i pieniedzy w obiegu. Wzrost oznacza rzeczywiste bogacenie się, a spadek ubożenie społeczeństwa. Przedsiebiorstwa i firmy w Polsce powoli wychodziły z dołka balcerowiczowskiego załamania, ale gospodarstwa domowe konsumują głównie na kredyt. Dla wiekszości rodzin w Polsce od połowy 2007 roku rozpoczął się zjazd w dół, z chwilową przerwą, która zakończyła się rok temu. Z wykresu wynika też kolejny wniosek - kredyty nie są udzielne z depozytów, a spłata już zaciagnietych będzie coraz trudniejsza i dla wielu rodzin zakończy się bankructwem, które w warunkach polskich równa się ekonomicznej śmierci, ratunkiem od której może być jedynie emigracyjna ucieczka przed wierzycielami. 

Na emerytury płacą ci, którzy obecnie pracują, a dla pracodawcy nie ma specjalnego znaczenia, czy składka jest po stronie jego, czy wchodzi w skład pensji brutto pracownika. Liczy się całkowity koszt zatrudnienia. Natomiast dla pracownika ważne jest ile otrzymuje on do ręki. Z pewnością świadomość minimalnej emerytury państwowej i więcej pieniędzy do ręki lepiej wpłynęłoby zarówno na finanse, jak i na zabezpieczenie emerytalne ludzi, niż podnoszenie wieku emerytalnego. Manipulacja wiekiem emerytalnym nie służy niczemu innemu, jak poprawianiem PR obecnej władzy wobec instytucji finansowych, które mają pożyczyć tej władzy pieniądze. Inna sprawa, że owe mityczne instytucje finansowe są w zasadzie permanentnymi bankrutami, które bez ciągłego wspierania ich z pieniedzy podatników zbankrutują. 

Na razie zabawa, a w zasadzie oszustwo finansowe i emerytalne trwa, ale ma coraz bardziej krótkie nóżki.-)


piątek, 17 lutego 2012

Chabik zostawia gwiazdy na lodzie, czyli o TV

Pozwoliłem sobie skopiować fragmenty listu imć Chabika, bo akurat w tej kwestii mam podobny pogląd.

[...]Telewizja - w zależności od kanału i pory - jest albo głupia, albo bardzo głupia albo nieskończenie głupia. Teledurnieje przetykane reklamami, reklamy przetykane telenowelami, telenowele na zmianę z programami informacyjnymi, gdzie ci sami politycy mielą kompletnie nieistotne rzeczy po raz dziewięćdziesiąty - czy naprawdę warto płacić miliardy złotych, żeby utrzymać status quo? 

[...]Jak wielką korzyścią dla naszego kraju byłoby zniknięcie wszystkich papierowych polityków, którzy nie potrafią działać i nie mają nic do powiedzenia, za to których "parcie na szkło" sprawia, że bez przerwy angażują naszą uwagę? Czy naprawdę nie byłoby warto pozbyć się wszystkich gwiazdek i gwiazdeczek, które tańczą na lodzie i znane są z tego, że są znane? 

[...] Skoro wydajemy pieniądze, to nie marnujmy ich na to, by zidiocenie analogowe zastąpić cyfrowym

środa, 15 lutego 2012

Inflacja, bańka na złocie, czyli machorka

Na dworze było jeszcze ciemno, ale już padał śnieg i wiało. - Zadymka - pomyślałem przekręcajac się w łóżku na drugi bok - Zadymka - wychrapał śpiący w sypialni naprzeciw Stirlitz. Posłuchałem jeszcze przez chwilę owego ruskiego chrapania i siegnałem po strzelbę Bizon, opartą na jednym z modeli Kałacha, zdecydowany zastrzelić ruskiego gada. W tym momencie chrapanie ustało i dał się słyszeć jakiś rumor - Ten to ma wyczucie - pomyślałem - To dlatego, że masz głupie pomysły - usłyszałem głos Stirlitza - Napijesz się?! - ni to oswiadczył, ni zapytał Stirlitz, dla pewności kopiąc nogą we frmuge drzwi. - Dobra, napije się - powiedziałem, aby tylko już przestał kopać. Ostatnio jak rozmachał nogę to nie trafił i rozwalił mi drzwi. Powoli odłożyłem strzelbę na miejsce i oświadczyłem wtaczającemu sie do mojej sypialni Stirlitzowi - Masz potrójne szczęście. Raz, że pić mi sie chce, dwa, że strzelba jednak nie jest naładowana, a trzy, że sam śpię.-) Ociepliło się, to mi baba wyjechała do ciotki, a tak po prawdzie, to kupić jakieś szmatki. Dałem jej trochę kasy, a w zasadzie to sama sobie wzieła tuż po tym, jak usłyszała, że nie bedę musiał dorzucać się do Grecji.-) - W ten sposób kobieta chroni się przed stresem, rozdwojeniem jaźni, dysonansem poznawczym i inflacją jednocześnie. Nam muszą wystarczyć cygara, koński pot, strzelba i wódka.-) filozoficznie zakończył Stirlitz.

Wstałem, okręciłem się szlafrokiem i właczyłem telewizor. Szklanka rosyjskiej wódki jakoś sama znalazła się w moim ręku, a Stirlitz już sypał do niej pokruszonego lodu. W telewizji podawali własnie, że wzrosła ilość pieniedzy w bankach i rezerwy w NBP. - Dziwne, jakoś nie zauważyłem tego na swoim koncie - pomyślałem. - Albo to przez zimno rozmnażanie się pieniedzy nie zachodzi, albo przez ten mój romansik z sołtysową córką, albo to inflacja - zastanowiłem sie, a tymczasem telewizor nadawał, że do 4,3 mld euro wzrosła wartość zgromadzonego przez NBP złota. Skoro złota w NBP nie przybyło, a wartość wzrosła, to by znaczyło, że jednak inflacja. Pewnie w połowie roku znów się okaże, że w Polsce złoto jest najlepszym ze środków do przechowywania wartości.  Wskaźnik M3 znów wzrósł o 15%, ale jakimś cudem inflacja ciągle oscylowała wokół 4%. Albo to jeden z cudów Tuska, albo ktoś znów majstrował przy definicji wskaźnika inflacji. Gdyby dla przykładu w USA posługiwali się definicją inflacji z lat 70tych, to inflacja wynosiłaby ponad 10%, a tak inflacja bazowa,-) czyli wskaźnik, który nie uwzględnia cen paliw i żywności, wyniósł 0,1% miesięcznie. Czyż 0.1% nie brzmi ładniej jak 10%? W Polsce jest równie ciekawie, ponieważ gdy tylko ceny mieszkań zaczeły swój wzrost, to natychmiast ze wszelkich wskaźników znikły ceny mieszkań. Skoro w USA ludzie mogą nie jeść i chcą siedzieć w domu, to równie dobrze w Polsce ludzie mogą nie kupować mieszkań, tylko lokomotywy.-) Teraz w pocie czoła NBP dzielnie walczy z inflacją, która wzrosła między innymi dlatego, że NBP pozwolił na wpuszczenie na rynek zbyt dużo pieniądza. No ale przecież teraz walka jest modna. Walczy się z biedą, terroryzmem, a szczególnie z inflacją. I pomyśleć, że w USA za pieniądze zarobione w 1800 roku można było kupić mniej więcej tyle samo dóbr w 1900 r. - O przepraszam, ale o całe 6.5% mniej, cyli jakieś 0.065% rocznie. Zwykła bańka na złocie.-) - wtrącił się Stirlitz.-) No ale wtedy nie było w USA FEDu, a w Polsce NBP. Ruski car bił monety złote i drukował banknoty. Popatrzyłem na stojącą na półce kopie złotej 7.5 rublówki. W roku 1897 car zmienił ordynację menniczą i wartość złotego rubla została zmniejszona o 1/3. Pomimo tego ceny nie wzrosły, a w książkach kucharskich nadal podawano ilości w cenach - weź mąki za 2 kopiejki.-) Do wybuchu pierwszej wojny światowej w bankach Rosji w 1914 roku pokrycie banknotów złotem wynosiło 98%, aby w styczniu 1917 spaść do zaledwie 16%. Na zagranicznych giełdach przez trzy lata wojny rubel stracił aż 40%. Tymczasem w Polsce bez wojny (jeśli nie uwzględnić tej afgańskiej awantury;-) złoty stracił do dolara w latach 2007-2011 aż 1/3 wartości. Cena uncji złota wzrosła w tym samym czasie od 650 do 1700 dolarów, czyli o ok 2.6 razy. No ale gdzie tu porównać polskie awantury i amerykańskie wojenki do I wojny światowej.

Napiliśmy się wódki za duszę ostatniego ruskiego cara, po czym rozmowy zeszły na tematy paliw (bo właśnie Iran zakręcił kurki dla EUropy;-) i papierosów, a zwłaszcza papierosów. No bo impuls ku temu był - cena hurtowa tytoniu papierosowego przekroczyła 260 złotych za kilogram, a Sołtys jeszcze nie obsiał części pól.-)

czwartek, 9 lutego 2012

Rząd czyli uzurpacja prawa

Wstałem z mojego ciepłego legowiska i od razu zachciało mi się do niego wrócić. Problemem okazała się temperatura, która poza łóżkiem była jakaś nieprzyzwoicie niska, chociaż jak dobrze zapamiętałem z wczorajszych telewizyjnych wiadomości, to dzisiaj miała wzrosnąć. Było jeszcze dość ciemno, więc podszedłem do biurka, aby zapalić lampkę. Pstryk, pstryk - nie działa. Zacząłem się zastanawiać. W grudniu 2012 roku miał być koniec świata, ale może przesunęli termin?-) Na wszelki wypadek podniosłem słuchawkę telefoniczną do ucha. Telefon działa, wiec zadzwoniłem do Sołtysa i odetchnąłem z ulgą - to była tylko awaria linii energetycznej.-)

Nalałem sobie ożywczego bimbru do szklanki, pociągnąłem spory łyczek, założyłem walonki i rada nierada powlokłem się do piwnicy, aby odpalić generator. Już po paru krokach poczułem, że zrobiło się zdecydowanie cieplej, więc przerwałem swoja wyprawę i wróciłem po szklankę bimbru, a wzmocniony na duchu podreptałem do kuchni, by i ciało nieco wzmocnić. Na stole leżał duży bochen chleba upieczony wczoraj przez Sołtysową i chleb ten doskonale komponował się z boczkiem i czosnkiem. Czosnek na chlebie znalazł się na wszelki wypadek, bo przecież wokół pełno jest wampirów (finansowych, choćby i WzRostowskich,-) i zwykłych dusiołków. Dusiołki dla przykładu przymierzają się przydusić Polaków a okazja do tego ma być czekająca nas zmiana metodologii liczenia długu na wzór zmiany koszyka inflacyjnego. Studiując zawartość koszyka wyszło mi, że więcej podróżuję i śpię w hotelach przy okazji się ukulturalniając, ale mniej żrę niż dawniej. Zadziwiające, czegoż to człowiek nie dowie się o sobie z danych preparowanych przez GUS.-)

Włączyłem laptopa i zasurfowałem po necie. Całe szczęście, że kiedyś ruter podłączyłem pod akumulator i baterie słoneczną. Wszystko to po to, że jak już świat się będzie już walił, to będę jednym z tych, co to mają na to oko i niezmącony niczyim komentarzem własny ogląd,-) ot jak chociażby na demokrację, po czym jednym okiem zerknąłem na Konstytucję RP stojącą od czasów Kwaśniewskiego nad kominkiem. W ten sposób ćwiczę w sobie silną wolę przy rozpalaniu ognia.-)

Pociągnąłem ze szklanki bimbru i zagryzłem kanapką. Władza w Polsce robi sobie jaja z obywateli. W końcu kto tutaj jest Suwerenem - My, obywatele czy Oni, rząd? A tymczasem Tusk, niczym w meczu piłkarskim chce brać coś na klatę. To nie jest meczyk, ani republika kolesi, ale państwo w którym Suwerenem są obywatele. Jakiż to problem niby jest z wiekiem emerytalnym? Niech każdy przechodzi na emeryturę kiedy chce, tylko niech otrzymuje stosownie mniejszą wypłatę, a minimalną dopiero po tych 60 czy 65 latach. Jeśli chcesz być emerytem w wieku 40 lat, to OK, tyle, że dostaniesz stówkę lub dwie i finito, bo nikt praw wynikających z matematyki jeszcze nie przeskoczył. Sensowny, sprawiedliwy i utrzymywany z podatków system emerytalny można skonstruować w miesiąc, tylko trzeba przestać martwić się o te tłuste koty, które spijają śmietankę z OFE i ciągną profity ze skomplikowania systemu podatkowego i ubezpieczeń społecznych. Pora skończyć z tym, że władza walczy z problemami, które sama wywołuje - z emeryturami, inflacją, ACTAmi. Teraz demokracja to oligarchiczny system w którym rządzi grupka małych Słońc Peru, tfu, despotów, przy pomocy ciemnej masy i grupy klakierów w mediach i parlamencie wspieranych ochoczo przez przekupny i zdeprawowany system prokuratorsko-adwokacko-sądowniczy.

Opanowałem emocje i napiłem się znowu. W tym kraju, niczym w sowieckiej Rosji - bez pół litra niczego nie zrozumiesz.-) No bo w końcu obywatele w Polsce mają coś do powiedzenia, czy też są bandą przygłupów, których musi reprezentować łotr (synonimy: ciemny typ, człowiek bez zasad, drań,  nędzna kreatura, nikczemnik, szubrawiec, etc), jak Borowski, który w radiu mówił był  - Referendum? A po co? To tak, jakby ludzi zapytać czy wolą być piękni i bogaci, czy biedni i brzydcy. Nie ma sensu pytać. - Nie ma sensu pytać, czy chcą ACTA, nie ma sensu pytać, czy chcą takiego systemu podatkowego, nie ma sensu pytać, czy wolą mieć szkołę czy wodociąg, nie ma sensu pytać czy chcą co roku kilka nowych tysięcy urzędników i płacić odsetki od kredytów na ich utrzymanie, nie ma sensu pytać, czy dać te 6.5 miliarda euro na ratowanie strefy euro, czy może na to, aby nie zamykano szkół w Pcimciu Dolnym, nie ma sensu pytać, czy chcą, aby sprzedawać i prywatyzować całe gałęzie przemysłu, nie ma sensu pytać o to, czy obywatele chcą, aby polskie złoto było w Polsce, czy lepiej, aby było "wypożyczone" Goldmanom. Lepiej nie pytać, bo nikt z polityków w kraju nad Wisłą nie chce znów rozbić się o stalową brzozę, tfu skończyć jak Kadafii,-) każdy woli być Borowskim, pięknym i bogatym, a obywatele w Polsce niech słuchają uważnie "francuskich mądrości" i siedzą cicho.-)  Obawiam się, że Borowskich, Tusków, Palikotów, gdy będą ich wieszać, też nikt nie spyta, czy chcą. To w Polsce powstała Solidarność, ale teraz nie będzie już ani okrągłego stołu, ani grubej kreski, ani grzechów odpuszczenia. Zapewne Borowski wzorem Sokratesa jako karę za swoje grzechy zaproponowałby dla siebie dożywotnie utrzymanie na koszt państwa w Prytaneum, tfu w Jachrance, i grzywnę 1 miny, tfu 5 stów.-) Skoro zaś władza bezpodstawne odrzuca aktywność obywateli, bezpodstawnie odrzuca referendum w sprawach dla obywateli ważnych, to warto przypomnieć władzy wieszcza-noblistę - lepszy dla ciebie byłby świt zimowy i sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.-) Mamy bowiem teraz do czynienia z konfliktem rządu, który reprezentuje obce własnym obywatelom, ale bliskie korporacjom interesy i jawnie wchodzi w konflikt z obywatelami, którzy bronią swoich praw i wolności słowa. Ciekawe kiedy władza wybrana przez obywateli zacznie do tych obywateli strzelać. Czyżby 11 listopada 2011 było li tylko małą przymiarką do tego, jak władza zamiast reprezentować obywateli nasyła na nich odzianych w policyjne mundury bandytów?

Napiłem się znowu. Demokracja sprawdzała się i nadal sprawdza w praktyce, kiedy jest bezpośrednia, tj bez przymiotników. Dawniej, gdy ludność miasta nie mieściła się na placu i nie mogła brać udziału w dyskusji i głosowaniu, to decydowano o założeniu nowego miasta. Obecnie, ze względów technicznych możliwe jest sprawowanie demokracji bezpośredniej na większym niż miasto obszarze - na obszarze powiatu, województwa i w pewnych elementach całego państwa. Poza strachem rządu i ich faktycznych mocodawców, to nie ma przeszkód, aby pytać obywateli w referendum o wiek emerytalny, czy o ACTA.  Tymczasem rząd nie pytając obywateli o zdanie staje się bandą zbirów żerująca na społeczeństwie i mających gębę pełną frazesów. Na władzę, która przeradza się w oligarchię i tyranię potrzeba nałożyć cugle takiego prawa, które gwarantuje rzeczywistą równość obywateli. Dlatego podstawą republiki są sądy sprawowane bezpośrednio przez obywateli w postaci ławy przysięgłych. Sędzia jest tam tylko po to, aby cała procedura była przejrzysta a wyrok wydany w ramach przyjętej, jasnej i jednoznacznej procedury. Obecne działania władzy sądowniczej, prokuratorskiej i rządu to najczęściej zwykłe uzurpatorstwo i przekroczenie legitymacji otrzymanej od społeczeństwa. Dlatego niezbędnym elementem powrotu normalności w Polsce jest wybór władz wykonawczych - wojewodów, komendantów policji, szefów prokuratorów, przewodniczących sądów oraz wypowiedzenie posłuszeństwa obecnej, skorumpowanej władzy. Władza ta, Podobno Obywatelska, ma z obywatelami dokładnie tyle samo wspólnego jak za komuny władza ludowa z Ludem.-)

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP