środa, 15 lutego 2012

Inflacja, bańka na złocie, czyli machorka

Na dworze było jeszcze ciemno, ale już padał śnieg i wiało. - Zadymka - pomyślałem przekręcajac się w łóżku na drugi bok - Zadymka - wychrapał śpiący w sypialni naprzeciw Stirlitz. Posłuchałem jeszcze przez chwilę owego ruskiego chrapania i siegnałem po strzelbę Bizon, opartą na jednym z modeli Kałacha, zdecydowany zastrzelić ruskiego gada. W tym momencie chrapanie ustało i dał się słyszeć jakiś rumor - Ten to ma wyczucie - pomyślałem - To dlatego, że masz głupie pomysły - usłyszałem głos Stirlitza - Napijesz się?! - ni to oswiadczył, ni zapytał Stirlitz, dla pewności kopiąc nogą we frmuge drzwi. - Dobra, napije się - powiedziałem, aby tylko już przestał kopać. Ostatnio jak rozmachał nogę to nie trafił i rozwalił mi drzwi. Powoli odłożyłem strzelbę na miejsce i oświadczyłem wtaczającemu sie do mojej sypialni Stirlitzowi - Masz potrójne szczęście. Raz, że pić mi sie chce, dwa, że strzelba jednak nie jest naładowana, a trzy, że sam śpię.-) Ociepliło się, to mi baba wyjechała do ciotki, a tak po prawdzie, to kupić jakieś szmatki. Dałem jej trochę kasy, a w zasadzie to sama sobie wzieła tuż po tym, jak usłyszała, że nie bedę musiał dorzucać się do Grecji.-) - W ten sposób kobieta chroni się przed stresem, rozdwojeniem jaźni, dysonansem poznawczym i inflacją jednocześnie. Nam muszą wystarczyć cygara, koński pot, strzelba i wódka.-) filozoficznie zakończył Stirlitz.

Wstałem, okręciłem się szlafrokiem i właczyłem telewizor. Szklanka rosyjskiej wódki jakoś sama znalazła się w moim ręku, a Stirlitz już sypał do niej pokruszonego lodu. W telewizji podawali własnie, że wzrosła ilość pieniedzy w bankach i rezerwy w NBP. - Dziwne, jakoś nie zauważyłem tego na swoim koncie - pomyślałem. - Albo to przez zimno rozmnażanie się pieniedzy nie zachodzi, albo przez ten mój romansik z sołtysową córką, albo to inflacja - zastanowiłem sie, a tymczasem telewizor nadawał, że do 4,3 mld euro wzrosła wartość zgromadzonego przez NBP złota. Skoro złota w NBP nie przybyło, a wartość wzrosła, to by znaczyło, że jednak inflacja. Pewnie w połowie roku znów się okaże, że w Polsce złoto jest najlepszym ze środków do przechowywania wartości.  Wskaźnik M3 znów wzrósł o 15%, ale jakimś cudem inflacja ciągle oscylowała wokół 4%. Albo to jeden z cudów Tuska, albo ktoś znów majstrował przy definicji wskaźnika inflacji. Gdyby dla przykładu w USA posługiwali się definicją inflacji z lat 70tych, to inflacja wynosiłaby ponad 10%, a tak inflacja bazowa,-) czyli wskaźnik, który nie uwzględnia cen paliw i żywności, wyniósł 0,1% miesięcznie. Czyż 0.1% nie brzmi ładniej jak 10%? W Polsce jest równie ciekawie, ponieważ gdy tylko ceny mieszkań zaczeły swój wzrost, to natychmiast ze wszelkich wskaźników znikły ceny mieszkań. Skoro w USA ludzie mogą nie jeść i chcą siedzieć w domu, to równie dobrze w Polsce ludzie mogą nie kupować mieszkań, tylko lokomotywy.-) Teraz w pocie czoła NBP dzielnie walczy z inflacją, która wzrosła między innymi dlatego, że NBP pozwolił na wpuszczenie na rynek zbyt dużo pieniądza. No ale przecież teraz walka jest modna. Walczy się z biedą, terroryzmem, a szczególnie z inflacją. I pomyśleć, że w USA za pieniądze zarobione w 1800 roku można było kupić mniej więcej tyle samo dóbr w 1900 r. - O przepraszam, ale o całe 6.5% mniej, cyli jakieś 0.065% rocznie. Zwykła bańka na złocie.-) - wtrącił się Stirlitz.-) No ale wtedy nie było w USA FEDu, a w Polsce NBP. Ruski car bił monety złote i drukował banknoty. Popatrzyłem na stojącą na półce kopie złotej 7.5 rublówki. W roku 1897 car zmienił ordynację menniczą i wartość złotego rubla została zmniejszona o 1/3. Pomimo tego ceny nie wzrosły, a w książkach kucharskich nadal podawano ilości w cenach - weź mąki za 2 kopiejki.-) Do wybuchu pierwszej wojny światowej w bankach Rosji w 1914 roku pokrycie banknotów złotem wynosiło 98%, aby w styczniu 1917 spaść do zaledwie 16%. Na zagranicznych giełdach przez trzy lata wojny rubel stracił aż 40%. Tymczasem w Polsce bez wojny (jeśli nie uwzględnić tej afgańskiej awantury;-) złoty stracił do dolara w latach 2007-2011 aż 1/3 wartości. Cena uncji złota wzrosła w tym samym czasie od 650 do 1700 dolarów, czyli o ok 2.6 razy. No ale gdzie tu porównać polskie awantury i amerykańskie wojenki do I wojny światowej.

Napiliśmy się wódki za duszę ostatniego ruskiego cara, po czym rozmowy zeszły na tematy paliw (bo właśnie Iran zakręcił kurki dla EUropy;-) i papierosów, a zwłaszcza papierosów. No bo impuls ku temu był - cena hurtowa tytoniu papierosowego przekroczyła 260 złotych za kilogram, a Sołtys jeszcze nie obsiał części pól.-)

4 komentarze:

  1. 14.02. Warszawa (PAP) - Podaż pieniądza (M3) w styczniu 2012 r. spadła o 0,8 proc. mdm, czyli o 7.289,0 mln zł i wyniosła 874.213,8 mln zł - podał we wtorek NBP.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podaż pieniądza M3 r/r wyniósł na koniec stycznia 2012 13,70%, a rok wcześniej wyniósł 12,40%. Jedna mała jaskółeczka jeszcze wiosny nie czyni.-)

      Usuń
    2. Ostatnio szperałem sobie po sieci za informacjami o walutach lokalnych i zaciekawił mnie opisywany przypadek wyspy Guernsey, której lokalna waluta – funt Guernsey osiągała w latach 70tych współczynnik podaży rzędu 50% rocznie, a wzrost cen nie wystąpił praktycznie wcale. Ergo - podaż pieniądza nie jest tożsama z inflacją ale oczywiście może ją powodować w przypadku druku pustego pieniądza. Trzeba byłoby się teraz zastanowić co właściwie jest pustym pieniądzem (bez dywagacji o wyższości metalu nad papierem ;) ). Na oko powinno być tym, co przekracza wartość wytworzonych w danym przedziale czasu dóbr i usług, czyli coś zbliżonego do PKB. Tylko że samo PKB jest nieprecyzyjne ponieważ to tylko wskaźnik statystyczny, a jak wiadomo statystyką się manipuluje, a poza tym pojawia się tutaj kwestia zliczania szarej strefy, której siłą rzeczy zliczyć się nie da bo ... jest szarą strefą :)

      Usuń
    3. "podaż funta Guernsey osiągała w latach 70tych współczynnik podaży rzędu 50% rocznie"

      Podaż pieniądza ZAWSZE wpływa na inflacje, ponieważ inflacja jest zjawiskiem, które polega na zwiększaniu podaży pieniądza ponad przyrost produktów i usług. Wyspa Guernsey nie jest tutaj żadnym wyjątkiem, a jest raczej potwierdzeniem tego faktu.

      Dla przyrostu wartości wykonanych usług o 50% brakowało na wyspie Guernsey odowiedniej iloście pieniędzy w obrocie, dlatego przyrost masy pieniężnej o 50% nie spowodował inflacji. Wyobraźmy sobie teraz, że wyemitowano owe funty Guernsey, ale nikt nic nie wykonał ani nie wyprodukował, to oczywiście inflacja by wzrosła.-)

      Zaznaczyć tutaj należy, fakt pominiety przez Ciebie, a odkryty przez Kopernika - wypieranie pieniądza lepszego przez gorszy. Otóż funt Guernsey z założenia jego emisji był "gorszy" ponieważ:
      - można go było używać jedynie do transakcji lokalnych,
      - nie można od jego pożyczania brać odsetek

      W efekcie funty Guernsey wypchnęły z rynku funty brytyjskie ponieważ lepiej jest funty brytyjskie trzymać na lokacie na procent, a od banku pożyczyć nieoprocentowane funty Guernsey.-) Na to nakłada się kolejne ograniczenie dla tego sukcesu - dodatni bilans handlowy wyspy, który wynika miedzy innymi z umów międzypaństwowych o unikaniu podwójnego opodatkowania. Podatki od firm na wyspie były na tyle niewielkie, że opłacało się rejestrować tam spółki. Polska równiez podpisała z wyspą (2 grudnia 2011) umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania, ale związała z nią konieczność przekazywania przez władze wyspy danych o podatnikach, ich dochodach i obrocie. Tym samym ów raj podatkowy własnie dla Polaków się tam skończył, a tym samym coraz bardziej kurcza się dochody wyspy i pojawia się tam coraz wyższa inflacja.-) Inflacja oczywiście może zostać powstrzymana poprzez rozwój produkcji i usług lub poprzez zmniejszenie masy pienięznej.

      Tak się bowiem składa, że z matematyka jeszcze nikt nie wygrał.-)

      Usuń

free counters Silver charts on InfoMine.com Silver charts on InfoMine.com Ogólnopolska Akcja Bojkotu Mediów III RP